Dodaj do ulubionych

Ciche dni:(

28.06.06, 20:49
Czy uważacie, ze tzw. " ciche dni" w związku mogą mieć dla niego jakiekolwiek
terapeutyczne znaczenie? U mnie właśnie trwają (2 dzień), nie bedę opisywać
szczegółów, bo to nie o to chodzi, nadmienie tylko, że poszło o głupstwo i od
słowa do słowa....
Wiem, że niektórzy uważają, że takie dni daja chwilę na przemyślenie,
zdystansowanie sie do tematu kłótni czy problemu między partnerami ale ja
zawsze uważałam, że zamiast milczenia,które dla mnie jest nie do zniesienia,
trzeba ze soba rozmawiać, wyjaśniać, nie pozwolić aby rana zakrzepła bo wtedy
jest naprawdę trudno o porozumienie. Taki mam już charakter, że długo nie
potrafię " gniewać się" na męża, wymuszone milczenie sprawia mi niemal
fizyczny ból i zawsze wyciągam pierwsza ręke do zgody. Mówię o takich
nieskomplikowanych sprawach, nie o przypadkach, kiedy jedna ze stron wyrządza
drugiej krzywdę bardzo bolesną i wiadomo, która ze stron zawiniła.
Ostatnio nawet z moja mamą posprzeczałyśmy się na ten temat, bo ona uważa, że
kobieta nie powinna wychodzić z inicjatywą tylko wziąć męża "na
przetrzymanie" bo jak tak stale bedę go pierwsza przepraszać to on bedzie to
wykorzystywał. Zdenerwowałam się, bo mama wyznajac podobna filozofię zyciową,
pośrednio doprowadziła do rozstania rodziców dawno temu. I teraz mnie daje
takie rady! Swoja droga mąż jest raczej zamknięty w sobie, mało wylewny,
zupełnie inny typ niż ja, ale widziały gały co brałysmile)). Dlatego
rzeczywiście ja częściej rozpoczynam rozprawy pojednawczesmile
Teraz czekam na jego powrót z pracy, wiem, że jemu tez jest cięzko, ale
pewnie znowu to ja rzucę nić porozumienia.....
Obserwuj wątek
    • be.em Re: Ciche dni:( 28.06.06, 20:53
      wiesz... ja zawsze miałam ciche durne dni, dopóki nie poznałam męzawink nie
      potrafię się z nim boczyć kilka dni - mam chęć wyjaśniać, tłumaczyć, wyciągać
      wnioski i godzić się.. chyba dlatego, ze gniecie mnie jak coś jest nie tak.
      zależy mi na chłopie - pewnie stąd się wzięłowink))
      • monia145 Re: Ciche dni:( 28.06.06, 20:55
        Oj gniecie, gniecie..smile
    • mamka_klamka Re: Ciche dni:( 28.06.06, 21:08
      U mnie to nawet godziny cichej nie mogło by być. Jak się coś dzieje to jest
      krótka acz burzliwa kłótnia i szybkie pogodzenie. Ale to mąż przeważnie
      wychodzi z inicjatywą rozjemczą. I za to go międzi innymi kocham, bo ja się
      strasznie nakręcam, a on potrafi to obrócić w żart. I jak tu się boczyć?
      • zuzanna56 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 09:03
        No i jak dzisiaj?

        Z moim mężem to nawet nie da sie pokłócić. Taki dobry z niego facet. A poza tym
        ja gadam i narzekam przez godzinę a on milczy!

        Nie wiem jak to robimy ale przez 15 lat małżeństwa (i 3 wcześniej) pokłóciliśmy
        się może ze dwa razy.
        • monia145 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 13:55
          Dzisiaj ok, dziękujęsmile Mąż zrobił mi wczoraj niespodziankęsmile i pokajał sie
          sumiennie, wszystko sobie wyjasniliśmy i czuję się wspaniale, kiedy pozbyłam
          się ciężaru milczenia.smile)
          Pozdrawiam.
    • dorotakatarzyna Re: Ciche dni:( 29.06.06, 09:29
      Nie warto się kłócić, nie warto się obrażać. Życie jest za krótkie i bardzo kruche.
      Mój mąż pracuje 400 km od domu, wraca tylko na weekendy. W ostatni bardzo mnie
      zdenerwował, postanowiłam się nie odzywać i nawet się nie pożegnaliśmy. Po kilku
      godzinach zadzwonił, że właśnie był o krok od wypadku i cudem uniknął śmierci.
      Jeszcze się trząsł z przerażenia. A gdyby????
    • madame_edith Re: Ciche dni:( 29.06.06, 11:42
      A co jak Cię ktoś tak wk..., może nie w jakiejś super ważnej sprawie, ale swoim
      zachowaniem doprowadzi Cię do rozpaczy niemal?
      Po takiej akcji nie to żebym się na niego obraziła i czekała na przeprosiny. Ja
      po prostu nie mogę na niego patrzeć i nie chce mi się z nim gadać, nawet
      słyszeć jego głosu. I dopóki mi nie przejdzie to mówię do niego tylko to, co
      muszę. Teraz właśnie jestem w takiej sytuacji.
      • zonka77 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 12:30
        szkoda czasu na ciche dni i nieodzywanie się do siebie. Zwłaszcza kiedy chodzi o
        głupoty smile
        Miewaliśmy ciche dni kiedy nie potrafiliśmy się dogadać. Na szczęście oboje
        doszliśmy do tego ze takie zachowanie nic dla nas nie wnosi, psuje i oddala i
        jest stratą czasu.
        Teraz mamy zasadę żeby pogodzić się jeszcze tego samego dnia, lub jeśli kłótnia
        była wieczorem to pogodzić się zanim wyjdziemy do pracy nastepnego dnia.
        Działa - jeśli dwoje ludzi nie chce się długo kłócić to wystarczy jeden uśmiech
        i już się przytulamy.
        Ciche dni były dla mnie wykańczające i się po nich psychicznie długo po
        pogodzeniu zbierałam!
        • joasiiik25 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 13:22
          Ciche dni sa najgorsza rzecza w moim malzenstwie. Nie lubie ich..denerwuje mnie
          takie uparte milczenie mojego meza. Moja zlosc czy rozdraznienie szybko mija, a
          maz potrafi milczec uparcie...
          pamietam jak tesciowa kiedys wspominala,ze ona do swojego meza nie odzywala sie
          3 tyg, to miala byc dla mnie dobra, malzenska rada...
          przyznam szczerze, ze zdarzaja sie takie ciche dni (jak u kazdego z nas)co
          wtedy czuje? jest mi smutko,ze glupota moze zepsuc wszystko, ze jedno
          nieprzemyslane i wypowiedzine w nerwach slowo rani tak mocno.
          Uwazam,ze takie dni nic nie wnosza do zwiazku a wrecz psuja relacje miedzy
          malzonkami(nie mozna wytlumaczyc- bo partner milczy i brak dialogu)
          teraz z mezem wiemy (on w koncu zrozumial) ze warto rozmawiac ze soba, zeby
          dosc do porozumienia...
          • agnes0101 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 14:25
            Niestety jestem na etapie takich właśnie "cichych dni". Nie cierpię tego, ale
            zarówno ja jak i mąż jesteśmy uparci, na dadatek ja to typ choleryka a on
            przeciwnie. Przy czym ja się nakrzyczę i mi przechodzi, a on niestety wszystko
            dusi w sobie. Ja wolę pogadać a on twierdzi że nie ma co gadać bo i tak uważam
            że ja mam rację. I niestety taki efekt - tydzień nie gadamy ze sobą i nie wiem
            jak to długo potrwa bo tym razem ja nie ustopię. Uważam że mam rację a problem
            jest zwykle ten sam, tzn. jego późny powrót z dzieckiem do domu (odbiera od
            teściów). Kiedyś o tym pisałam tu na forum, choć niestetety większość z Was
            uznała że przesadzam, ale ja nie zgadzam się z waszymi opiniami, bo chyba każda
            z was niebyłaby szczęśliwa gdy dziecko widywała na godzinę przed snem.
            • monia145 Re: Ciche dni:( 29.06.06, 14:31
              Pamiętam Twój wątek i chociaz wtedy tez napisałam, że może wyolbrzymiasz złe
              intencje męża to przykro mi, że nie doszliście do porozumienia i konflikt trwawink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka