Dodaj do ulubionych

...ale łza to adnie woła siusiu

17.08.06, 09:35
Zauwazyłam pewną prawidłowość u pewnego gatunku matek.
Jak juz sie w okolicach 2 - 2 i troszkę roku zycia okazuje, że potomstwo ani
be ani me i jest oglednie mówiąc intelektualnie niedopieszczone, pojecie o
świecie ma blade, bo mamcia widac , że najbardziej na świecie kocha polskie
seriale i nie tylko polskie, to zawsze pojawia się argument, że "za to"
dziecię daje znać siusiu.
No pewnie, skontrolowac fizjologię w sumie najłatwiej (wiedzą o tym najlepiej
leczący anoreksję i bulimię np.), ale co to znaczy "ale za to" ?
W sumie nie spotkałam zdrowego 10, 12, 15, który by lał w majty, za to
spotykam stada zapuszczonych umysłowo dzieciorów, którym zostało kontrolowanie
siku kaku i nic wiecej w głowach po pobycie z mamusią w domciu.
Tak wiec mamcie precz od kompa, precz od tv - do dzieci, czytać wycinać
rysowac, świat pokazywac, wierszyków uczyc.
Bo matołectwo sie szerzy,
A nocnik, nie jest najwazniejszy, za prawidłowo napełniony nocnik (mam
nadzieje) matury nie dadzą!
Obserwuj wątek
    • nisar Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 09:42
      ciocia_luta napisała:

      > za prawidłowo napełniony nocnik (mam nadzieje) matury nie dadzą!


      Oj, optymistka z Ciebie ;DDD


      Ale fakt faktem, czytanie nie w modzie, opowiadanie też. O rozrywkach typu
      teatrzyk czy filharmonia, niedajbóg co poważniejszego, nie wspomnę.
      Ja zdarłam sobie krtań (dosłownie!) czytając maniacko mojemu dziecku odkąd
      zaczęło patrzeć rozumnie. I teraz śmiać mi się chce jak słyszę "Ty to masz
      SZCZĘŚCIE, że ona tyle czyta. Mojej to do książki nagonić nie mogę".
      Nie mam szczęścia, mam rozwaloną krtań i dziecko NAUCZONE czytania. Czytania,
      nie składania literek, to różnica.
      Ale cóż, prościej włączyć telepudło albo komputerpudło, zasypać tandetnymi
      zabawkami i "niech się bawi" bo przecież "jeszcze malutkie, na inne rzeczy ma
      jeszcze czas". Otóż niestety nie ma tego czasu w nieskończoność. Pewnych rzeczy
      już się nie nadrobi.
      Pozdrawiam.
      • ciocia_luta ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 09:52
        > Ale fakt faktem, czytanie nie w modzie, opowiadanie też. O rozrywkach typu
        > teatrzyk czy filharmonia, niedajbóg co poważniejszego, nie wspomnę.
        zabawa z dzieckiem, budowanie wyobraźni itepe tez nie w modzie,
        Natomiast od zerówki 95% nadpobudliwych dyslektyków/grafików i innych dys..
        szkoły odwiedza..he he he

        • nisar Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 09:56
          Co chcesz, jak "młoda, giętka psychika" tylko strzela do wrogów na komputerze
          albo ogląda krwawe jatki w telepudle, a mamusia na wszystko pozwala pod
          hasłem "bezstresowe wychowanie" będące niczym innym jak własnym wygodnictwem,
          to spaczyłby się najsilniejszy charakter, co dopiero dzieckowy.
          • ciocia_luta Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 10:06
            > Co chcesz, jak "młoda, giętka psychika" tylko strzela do wrogów na komputerze
            > albo ogląda krwawe jatki w telepudle, a mamusia na wszystko pozwala pod
            > hasłem "bezstresowe wychowanie" będące niczym innym jak własnym wygodnictwem,
            > to spaczyłby się najsilniejszy charakter, co dopiero dzieckowy.
            >
            Tak, nie od dziś wiadomo , że od gier komputerowych typu łubudubu łubudubu i
            Atomówek rosnie trzylatkom IQ.
            A potem biduś bedzie sie męczył nad dodawaniem i odejmowaniem o wypracowaniach
            na 50 słow nie wspomne. To przecież taaaaakie trudne.
            A mammcia potem napisze, że nauczycielka wredna małpa i wymaga, albo że dziecko
            matoł uczyć mu sie nie chce..
            A jak był czas zafascynować literaturą muzyką chemią fizyką i biologią to Hanka
            z Markiem rządzili i inne Lucki Polucki.
            • nisar Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 10:48
              Najlepszy dowód to "powodzenie" Twojego wątku.
              • hanka_79 Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:02
                Strach mnie ogarnia, więc chyba wolę o tym nie myśleć. Mam wrażenie, że
                wszystko jest teraz tak poukładane, żeby młody człek, miał możliwie najlżejsze
                życie. Zaczynając od wszelkiego rodzaju dysleksji. Spadną na mnie gromy, ale ja
                nie wierzę w coś takiego!! Dla mnie to wymysł cywilizacyjny, żeby jakoś
                wytłumaczyć każdego ...
                Za moich czasów (a młoda jestem) ktoś kto nie umiał czytać, robił błędy- miał
                słabe oceny, dziś- ma całą stertę zaświadczeń lekarskich. Niestety w wielu
                przypadkach rodzice takiego dziecka zamiast pracować nad jego brakami, ciągną
                go do lekarza. Przykre i straszne. Czy Wy wiecie, że na jednej ze znanych
                uczelni, na kierunku filologicznym są dyslektycy?? Powodzenia życzę szkołom,
                które przyjmą za kilka lat do pracy nauczycieli z zaświadczeniem lekarskim. I
                umieram ze strachu, żeby moje dziecko nie miało takiego nauczyciela.
            • moofka Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 10:52
              ciocia_luta napisała:

              \> A jak był czas zafascynować literaturą muzyką chemią fizyką i biologią to
              Hanka
              > z Markiem rządzili i inne Lucki Polucki.

              nie przesadzaj
              lucek polucek leci po godzinie 3 razy w tydogniu
              naprawde od lucka rodziny nie glupieją doszczetnie smile
              • ciocia_luta Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:02
                ja tam nie wiej jak Luckowi leci i kiedy.
                Mam duzo pomysłow na spedzenei wolnych wieczorów.
                Natomiast znam sporo mamusiek, co to znają Lucków lepiej od własnych dzieci i to
                jest ból, i zgrzytanie zebami.
                Dwulatek wydający z siebie jedynie daj yyy, eee, ooo.
                • twarz2 Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:19
                  Czyżby jakies kompleksy dotyczace nocnika?

                  A mój 2 i troszke latek sika na nocnik big_grin
                  Z mowa gorzej, ale się rozkręca i mogę Ci zagwarantować, że nie ze względu na
                  brak czytania. Bardzo duzo czytamy, a efekty sa jakie są. Więc nie wsadzaj
                  wszystkich do jednego wora.
                  Co do bajek - ogląda i z nich tez wyłapuje słowa, więc nie jest tak, że bajki sa
                  tylko i wyacznie złe.
                  W życiu nalezy zachowac równowagę we wszystkim - jak nie bedziesz teraz
                  pozwalała dziecku na oglądanie bajek to będzie ich spragnione później, bo
                  zakazany owoc smakuje najlepiej.

                  W filharmonii póki co nie widze mojego dwulatka, no chyba ze bedzie wtórował
                  orkiestrze big_grin

                  P.S. Nie wiem co to Lucek
                  • ciocia_luta Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:25
                    tak kompleksy,
                    pisze o kompleksach.
                    Cały mój post jest o kompleksach...

                    rotfl

                    jednak przeczytać nie znaczy zrozumiec.
                    > P.S. Nie wiem co to Lucek
                    I dobrze.
                    • twarz2 Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:28
                      Nie, to Ty nie rozumiesz wielu rzeczy, albo do nich jeszcze nie dorosłaś

                      Twój, tylko i wyłącznie Twój światopogląd jest jedynym słusznym, reszta świata
                      jest generalnie zła z definicji.
                      • ciocia_luta Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:43
                        Masz rację, nie rozumiem wielu rzeczy.
                        Nie rozumiem pretensji matek i ojców , że szkoła czy przedszkole nie nauczyły,
                        nie wychowały, nie zadbały.
                        Nie nie jestem nauczycielka, obserwuję tylko niektórych rodzicieli w akcji.
                        Szkoła i przedszkola nie nadrobią zaległości narobionych przez matki (to one w
                        wiekszości siedzą na wychowawczych) u dzieci w okresie od narodzin do mw. 3 lat.
                        To z domu wynosi sie podstawowe informacje o zyciu, świecie etc. tak samo jak
                        nawyki: mycia zebów, mycia rak po siusianiu czy prawidłowego uzywania sztućców.
                        Nie wiem czy mój sposób zycia , wychowania jest lepszy czy nie, nie bardzo
                        rozumiem natomiast pretensji czy zdziwienia ze 2, 2i pó latek czy 3 latek oprócz
                        sygnalizowania potrezb fizjologicznych potrafi coś jeszcze innego.
                        z pozdrowieniami

                        • twarz2 Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 11:58
                          No, teraz napisałaś wystarczająco jasno, żebym i ja zrozumiała w czym tkwiło
                          sedno wypowiedzi.
                          I o dziwo - zgadzam się z Tobą w większości big_grin

                          W większości, bo niesty nie zawsze jest tak, że pewne "zacofania" u dzieci
                          wynikają tylko i wyłącznie z winy rodziców. Zdarzają sie czasem różne choroby,
                          czy zaburzenia (niekoniecznie widoczne na pierwszy rzut oka) i nie można
                          generalizować.

                          Moje dziecko jest zdrowe, rozwija się prawidłowo, ale do dwóch lat nie chciało
                          mówić i nie wynikło to z mojego lenistwa. Po prostu jak to czasem mówią "ten typ
                          tak ma". A skoro nie chciał mówić to nie mogłam go nauczyć wierszyków, a nawet
                          jak się ich nauczył to i tak nie powiedział big_grin
                          I pewnie gdybyś mnie spotkała w pisakownicy z moim dzieckiem, z góry
                          założyłabyś, ze wolę oglądac seriale zamiast dziecku poczytać (taki wniosek
                          wyciągnęłam z pierwszego postu). A tak nie jest.





                          ciocia_luta napisała:

                          > Masz rację, nie rozumiem wielu rzeczy.
                          > Nie rozumiem pretensji matek i ojców , że szkoła czy przedszkole nie nauczyły,
                          > nie wychowały, nie zadbały.
                          > Nie nie jestem nauczycielka, obserwuję tylko niektórych rodzicieli w akcji.
                          > Szkoła i przedszkola nie nadrobią zaległości narobionych przez matki (to one w
                          > wiekszości siedzą na wychowawczych) u dzieci w okresie od narodzin do mw. 3 lat
                          > .
                          > To z domu wynosi sie podstawowe informacje o zyciu, świecie etc. tak samo jak
                          > nawyki: mycia zebów, mycia rak po siusianiu czy prawidłowego uzywania sztućców.
                          > Nie wiem czy mój sposób zycia , wychowania jest lepszy czy nie, nie bardzo
                          > rozumiem natomiast pretensji czy zdziwienia ze 2, 2i pó latek czy 3 latek opróc
                          > z
                          > sygnalizowania potrezb fizjologicznych potrafi coś jeszcze innego.
                          > z pozdrowieniami
                          >
                    • kalinkaagata Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 13:17
                      ciocia luta, ja tez nie wiem co to lucek. Ale ty chyba wiesz coooo?????smile)))
                • kalinkaagata Re: ale za toł adnie woła siusiu 17.08.06, 13:16
                  Z mowa u 2-latków to róznie bywa. Kuzynka mojego męża ma 2 pół roczniaka. Jak
                  miał 2 latka to włąściwie mówił tylko tata, baba i dać. Renata była załamana,
                  jej kolezanki dumnie pokazywały swoje pociechy (tez około 2 latki mówiące o
                  wiele więcej) Za to teraz Mati mówi pełnymi zdaniami, a tamte dzieciaczki
                  zostały daleko w tyle. Po prostu w taki sposób się rozwijał. Przełom był dosyc
                  nagły. Teraz to gaduła taka, że strach!!!
                • pade proponowałabym pisać bez błędów 17.08.06, 15:00
                  czy też literówek, ciężko się Ciebie czyta
              • ciocia_luta 3 razy w tygodniu po godzinie 17.08.06, 11:09

                języka obcego
                sportu
                spaceru
                lekcji muzyki
                słuchania muzyki
                duzo czy mało?
                przesadzam????????

                > nie przesadzaj
                > lucek polucek leci po godzinie 3 razy w tydogniu
                > naprawde od lucka rodziny nie glupieją doszczetnie smile
          • kraxa ostatnio nawet tutaj 17.08.06, 14:42
            ktoras gwiazda prosila o podanie stron internetowych "odpowiednich dla 3, 4-
            latka"- dobre to bylo....a bohdan butenko sie w grobie przewaraca ;-(((
    • iwoniaw Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:10
      > Jak juz sie w okolicach 2 - 2 i troszkę roku zycia okazuje, że potomstwo ani
      > be ani me i jest oglednie mówiąc intelektualnie niedopieszczone, pojecie o
      > świecie ma blade

      A jakież to pojęcie o świecie może mieć dwulatek? Mój ma raczej blade, mimo że
      błyskawicznie "łapie" zasłyszane wierszyki, lubi, gdy się mu czyta, bawi się na
      różne sposoby, śpiewa i gada jak najęty.
      Rysować nie lubi, Uszatka oglądać owszem. Sądzisz, że to z powodu nabytej już
      umiejętności załatwiania potrzeby fizjologicznej do nocnika?
      • nisar Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:13
        Iwoniaw, problem nie polega na tym, że dwulatek umie załatwiać się do nocnika.
        Problem zaczyna się w momencie, gdy to jego jedyne osiągnięcie rozwojowe na tym
        etapie.
      • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:15
        A jakież to pojęcie o świecie może mieć dwulatek?
        Mój miał IMO średnie, a przynajmn iej takie jak jego koledzy, z którymi sie bawił:
        - nazywał miasto w którym mieszka,
        - wiedział w jakim kraju mieszka, co jest stolica tego kraju
        - wiedział jaka rzeka płynie przez nasze miasto,
        - nazywał drzewa, rozpoznawał po korze i liściach
        - rozpoznawał zwierzęta w zoo i na obrazkach- inne niz kotek piesek, króliczek
        Do pewnego momentu uwazałam to za normę, dopóki nie zaczęło to budzić sensacji u
        mamuś typu ooo ee yyyyy
        • iwoniaw Ja spotykam jakieś inne dwulatki 17.08.06, 11:27
          Na ogół wiedzą, jak się nazywają, gdzie mieszkają, na obrazkach i w naturze
          rozpoznają zwierzęta, rośliny i przedmioty, łatwo uczą się "mimochodem" (tzn.
          nikt specjanie z nimi tego nie ćwiczy, samo im zostaje) wierszyków czy piosenek itd.

          Nie uważam jednak, żebym jakoś zaniedbywała rozwój dziecka, bo siądę na chwilę
          przed kompem i nie uczestniczę 24h/dobę w zabawie potomstwa, czy też aby
          straszną zbrodnią było włączenie dziecięciu bajki na dvd (a matka zajmuje się -
          o zgrozo - czymś zupełnie innym).
          Inna sprawa, że nie mam znajomych matek - miłośniczek seriali, więc może źle Cię
          zrozumiałam.
        • chloe30 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:27
          ciocia_luta napisała:

          > - nazywał drzewa, rozpoznawał po korze i liściach


          Drzew po korze nie rozpoznaję do tej pory.
          Czy powinnam zakupic nocnik??????
          >
          • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:37
            > Drzew po korze nie rozpoznaję do tej pory.
            > Czy powinnam zakupic nocnik??????
            nie nie musisz smile
            udzielę Ci KOREpetycji
            • chloe30 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:42
              ciocia_luta napisała:


              > nie nie musisz smile
              > udzielę Ci KOREpetycji

              Ok, perspektywa bycia w rozwoju poniżej dwulatka mnei przeraziła smile))
              • mkolaczynska Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:47
                smile))))))) poproś o kurs internetowy.
                Ciociu lusi może mi też powiesz jak sie bawisz ze swoim dzieckiem i ile mniej
                więcej czasu spedzasz na czytanie rysowanie itd. Ciekawi mnie to
        • mkolaczynska [...] 17.08.06, 11:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:45
            Prezczytaj kolaczyńska to co napisałam i to co Ty łaskawie napisałaś.
            Napisałam o zdrowych przeciętnych dzieciach.
            Tak sie składa, że widze ile PRACY wkładają rodzice dzieci z RóZNYMI problemami,
            a ile pracy nie wkładają rodzice zdrowych dzieci.
            • mkolaczynska Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:49
              ciocia_luta napisała:

              > Prezczytaj kolaczyńska to co napisałam i to co Ty łaskawie napisałaś.
              > Napisałam o zdrowych przeciętnych dzieciach.
              > Tak sie składa, że widze ile PRACY wkładają rodzice dzieci z RóZNYMI
              problemami
              > ,
              > a ile pracy nie wkładają rodzice zdrowych dzieci.
              No wiesz tak czy tak jak mnie spotkasz na ulicy to pewnie pomyslisz taa to ale
              się nie narobi, raczej nie pomyslisz może dziecko ma problem. Może np. słabo
              słyszy!!!! Tyu pomyslisz jaka leniwa matka no i chowa się za diagnozą.
              • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:54
                > No wiesz tak czy tak jak mnie spotkasz na ulicy to pewnie pomyslisz taa to ale
                > się nie narobi, raczej nie pomyslisz może dziecko ma problem. Może np. słabo
                > słyszy!!!! Tyu pomyslisz jaka leniwa matka no i chowa się za diagnozą.

                och, zakładasz że myśle, jak miło.

                Skąd wiesz, skąd wiesz.
                Własnie wkurzyła mnie pewna c*pa, która przez 6 lat nie zrobiła ze swoim
                synalkiem niczego madrego, a oburzała się , że jak to TAKIE dziecko (TO O PEWNYM
                DZIECKU, które w widoczny sposob jest niepełnosprawne) takie dziecko, tak mówi,
                tak je (chodzi o sztućce).
                Wiec, nie zakładaj , pliz , z góry moich niecnych intencji, oki?
                • mkolaczynska Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:13
                  ciocia_luta napisała:


                  > Wiec, nie zakładaj , pliz , z góry moich niecnych intencji, oki?
                  Nie da się, bo nie pytasz rodziców których spotykasz ile dziecko ma lat, nie da
                  się bo na pewno nie próbujesz dociekać choćby z uprzejmości(mam nadzieje że
                  choćby dlatego tego nie robisz)czy dziecko nie ma jakichś problemów, siłą
                  rzeczy będziesz na mnie patrzyła jak na ograniczoną matke która nie próbuje
                  swojemu dziecku nic pokazać i nauczyć.
                  Acha wiesz ja pamiętam taką sytuacje pracowałam wtedy w przychodni i robiliśmy
                  badania przesiewowe i przyszła do nas babeczka jej dziecko miało 2 tyg a ważyło
                  6400g i wyglądało tak na 4 miesiące i wiesz wszystkim się wydawało że ono jest
                  po prostu upośledzone smile)))) nawet jak się dowiedziałam ile ma tyg to ta
                  różnica(wiek, a wzrosi i waga) była tak duża że nie sposób było spojrezć na to
                  dziecko jak na 2 tyg bobasa. Ta matka chodzila do pediatry na każdą kontrole
                  dziecko rozwijało się tak jak powinno a nawet pediatra nie mogła oprzeć się
                  wrażeniu że ono jes opóźnione choć obiektywnie nie było. Mówiła że jak ocenia
                  rozwój tego dziewcka to patrzy tylko w karte broń borez na dziecko. Widzisz jak
                  to co widzimy moze nas mylić!
          • renkag Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 11:51
            A ja myślę, że, tak jak każdy post, nie dotyczy Ciebie i wielu innych matek,
            których dzieci naprawdę mają dysleksję itp. Ale faktem jest, że wiele rodziców
            nie uczestniczy w życiu dzieci, tylko jest obok (przyznaje, że mi też to się
            zdarza). I nie ma co wyzywać autorki postu, że jest głupią istotą, ale ma wiele
            racji. I jeśli wiesz, że u Twojego dziecka pewne ograniczenia nie wynikają z
            Twojego lenistwa, to nie powinnaś się aż tak denerwować (czyli post nie dotyczy
            Ciebie). Rozejrzyj się sama i zobacz, że w wielu rodzinach króluje telewizor,
            komputer i wszystkie inne rzeczy, tylko nie czas spędzony z dzickiem (na nauce
            przez zabawę). I Ci rodzice powinni się zastanowić. Co ja właśnie robię - przy
            pierwszym dziecku wymyślałam różne ciekawe zabawy i spędzałam z nim aktywnie
            czas (oczywiście nie zawsze, ale czesto), ale przyznaje, że przy drugim to
            zaniedbuję, bo "bawią się razem". Wprawdzie telewizor u nas nie za często, ale
            niestety coraz częściej zdarza mi się odmówić czytania dziecku książki (bo np.
            czytam swoją). I ten post mnie bardzo zastanowił i mam nadzieję, przywróci do
            równowagi.
            PS. A moje młodsze dziecko faktycznie niewiele mówi, ale "za to" świetnie się
            wspina po drabinkach smile

            Pozdrawiam,
            Renata
            • mkolaczynska Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:01
              wiesz co gdyby nie to ze moje dziecko już mówiło i to badzo ładnie ale ta mowa
              się urwała pewnie tez byś sobie pomyślała oo kolejna która się chowa za
              diagnozą bo wiesz tak się składa ze gdyby nie właśnie ten fakt ŻE MÓWIŁ I
              PRZESTAŁ to na diagnoze czekała bym kolejne 2 moze 3 lata, bo wszyscy by
              myśleli no bo ONI(rodzice) NIC Z NIM NIE ROBIĄ!! NIE CZYTAJĄ NIE ROZMAWIAJĄ.
              Więc prosze nie wypowiadaj się o sprawach o których nie masz pojęcia.
              • nisar Boże, dziewczyno! 17.08.06, 12:17
                Ja naprawdę rozumiem Twoje rozgoryczenie i Twój punkt widzenia. W końcu sama
                miałam dziecko z zaburzeniami ruchowymi, które np. mimo rehabilitacji po każdej
                infekcji "cofało się" przynajmniej o dwa etapy.
                Natomiast nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że niniejszy wątek ma na celu
                obrazić akurat takie matki jak Ty? Bo jakkolwiek nikt przy zdrowych zmysłach
                nie będzie mierzył dziecka "z problemami" miarą tą samą co inne dwulatki, to
                jednak trudno zakładać, że większość dzieci ma problemy i dlatego nie mówią czy
                niewiele wiedzą. Zazwyczaj wynika to z zaniedbania rodziców - niestety. I
                jeszcze jedno - jakkolwiek w wieku dwóch lat rozwój mowy nie świadczy o
                poziomie intelektualnym, to jednak obserwując dziecko da się wysnuć jakieś
                wnioski na ten temat. Tak, każde jest inne i jedno będzie gadało jak nakręcone
                ale chodziło z pieluchą, a drugie zje samo zupę nie rozlewając i narysuje
                śliczne kółko. Problem jest wtedy, gdy dwulatek, poza wołaniem na nocnik, nie
                robi NIC z tego, co jego rówieśnicy. I o to, jak sądzę, chodziło autorce wątku.
                • mkolaczynska Re: Boże, dziewczyno! 17.08.06, 12:34
                  nisar napisała:

                  > Ja naprawdę rozumiem Twoje rozgoryczenie i Twój punkt widzenia.
                  Ja nie jestem rozgoryczona ja jestem dumna bo moje dziecko mając problemy jest
                  zarówno werbalnie jak i manualnie jest rozwinięte jak kazdy przeciętny
                  dwulatek. I bynajmnie dziecko dwu letnie nie musi rozpoznawać po lisciach korze
                  czy cholera wie czym jakie to jest drzewo. Dwu latek musi składać proste zdania
                  i mieć w słowniku czynnym ok 300 wyrazów i bynajmniej nie musi umieć
                  odpowiedzieć na pytanie jak masz na imie gdzie jmieszkasz jak rzeka przepływa
                  przez Warszawe.
                  Wątek obraża matki dzieci które w jakikolwiek sposób odstają od swoich
                  rówieśników in minus oczywiście bo jak rozumie ciocia

                  a co napisała autorak wątku cytuję:

                  zabawa z dzieckiem, budowanie wyobraźni itepe tez nie w modzie,
                  Natomiast od zerówki 95% nadpobudliwych dyslektyków/grafików i innych dys..
                  szkoły odwiedza..he he he
                  więc ja nie miałam żadnej dys zadnej diagnozy a:
                  jeszcze w ogólniaku "biłam się z myslami" jeśli wiesz o co mi chodzi
                  do dziś macham rękoma jak kurczak gdy się zdenerwuje
                  do dziś jak zajade prawdą w twarz współpracownikom to... no potrafie i w
                  dodatku zwykle nie widze w tym nic złego(choć tyle lat żyje że już nauczyłam
                  się mysleć czego sama nie lubie)
                  do dziś bywają rozmowy z których wyciągne jeden wyraz i wygłaszam mowe na ten
                  temat podczas gdy cała rozmowa wogóle tego nie dotyczyła.
                  i do dziś mam multum piep..onych głupich problemików których inni ludzie nie
                  mają
                  No ale pewnie sobie wymysliłam wink


                  > poziomie intelektualnym, to jednak obserwując dziecko da się wysnuć jakieś
                  > wnioski na ten temat.

                  No własnie jakieś. Ciekawe co byś wywnioskowała gdybys mnie spotkała??????

                  • nisar Re: Boże, dziewczyno! 17.08.06, 12:43
                    >i do dziś mam multum piep..onych głupich problemików których inni ludzie nie
                    > mają

                    Ja też, zapewniam Cię. Do tego stopnia, że jak czasem mówię, co jest dla mnie
                    problemem, to ludzie mi nie wierzą.

                    >Ciekawe co byś wywnioskowała gdybys mnie spotkała??????>

                    Nie wiem, ale z Twoich wypowiedzi np. nasuwa mi się wniosek, że jesteś
                    potwornie znerwicowana oraz dążąca do perfekcji.

                    Zgadza się? big_grin
                    • mkolaczynska Re: Boże, dziewczyno! 17.08.06, 12:46
                      nisar napisała:

                      > Nie wiem, ale z Twoich wypowiedzi np. nasuwa mi się wniosek, że jesteś
                      > potwornie znerwicowana oraz dążąca do perfekcji.
                      CHYBA ŻLE ZROZUMIAŁAŚ BICIE SIĘ Z MYSLAMI.
                      >
                      > Zgadza się? big_grin
                      >
                      > NIE
                      • lolinka2 Re: Boże, dziewczyno! 17.08.06, 13:55
                        Ustalmy fakty: autorka watku ani nisar ani ktokolwiek inny nie są
                        odpowiedzialni/e za chorobę Twojego dziecka i przestań się miotać jak wściekła
                        oraz rzucać bluzgi pod czyimkolwiek adresem za to, że cię to spotkało. To aż
                        niesmaczne się robi w trakcie czytania. Chcesz, mogę Ci powspółczuć, pogłaskać
                        wirtualnie po głowie, ale nie szukaj winnych. Oni nie istnieją.
                        Wyrazy doceniania za pracę z dzieckiem składam niniejszym,

                        lolinka2
                        • mkolaczynska Re: Boże, dziewczyno! 17.08.06, 14:09
                          lolinka2 napisała:

                          > Ustalmy fakty: autorka watku ani nisar ani ktokolwiek inny nie są
                          > odpowiedzialni/e za chorobę Twojego dziecka i przestań się miotać jak wściekła
                          > oraz rzucać bluzgi pod czyimkolwiek adresem za to, że cię to spotkało.

                          Ja nie rzucam bluzgów a przynajmniej nie za to ze coś tam mnie przykrego
                          spotkało generalnie uważam że moje dziecko jest tysiąc razy zdolniejsze i
                          mądrzejsze niż dziecko lolinki i innych takich smile))). I generalnie nigdy nie
                          była bym z niego tak dumna jak jestem teraz nawet jakby znał
                          Wkurza mnie że ktoś nie znając faktów ocenia sobie rodziców oo ci to się
                          chowają za diagnozą a tak naprawde leniwi są. Więc generalnie wkurzają mnie
                          takie mamuśki ciocie lutki co nie wiedzą co gadają/piszą ale piszą, ale gadają
                          ale oceniają.
                          I jeszcze nie daj boże jak bym miała w podstawówce i ogólniaku takie
                          kolezaneczki jak ta ciocia lucia.
                          > niesmaczne się robi w trakcie czytania.
                          ciesze cię ze ci niemiło smile mam nadzieje że tak ci będzie częściej bo może się
                          czegoś w koncu nauczysz-skoro ja mogłam to ty też powinnaś.
          • mkolaczynska pytanie do moderatorek 17.08.06, 21:50
            ale czemu wykasowano moją wypowiedz?????? O soo chodzi?? oszczerstw na pewno
            tam nie było bo nie mam skłonności do takich niegodnych zachowań, najwyżej
            szczera prawda była. To za szczerą prawde z serca i głowy płynącą też kasujecie?
    • bea.bea bardzo dobrze napisane...:)) 17.08.06, 11:41
    • mazia Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:18
      Ciociu!

      Jest mi przykro, jest mi cholernie przykro!
      Zaskakujacym zbiegiem okolicznosci zalozylam dzis na innym forum posta, w ktorym chwalilam sie, ze moj syn zrobil siusiu i mi to zasygnalizowal, mowiac siki i wskazujac na nocnik. Ja sie poplakalam ze szczescia, kiedy to zobaczylam. Moj syn na 2 lata i 3 miesiace. Moj syn nie mowi (za to ladnie robi siku do nocnika). Moj syn nie rozumie kompletnie, co sie do niego mowi. Moj syn nie opglada Lucka, bo go telewizor nie jest w stanie zainteresowac. Moj syn nie zwraca uwagi, kiedy mu czytam, kiedy mu spiewam, nawet kiedy na niego krzykne. Moj syn nie reaguje, kiedy mowie chodz, daj, wez, usiadz, wstan. Moj syn nie cieszy sie, kiedy mowie, ze idziemy sie kapac. Choc kapac sie uwielbia. Moj syn ma zaburzenia o charakterze autystycznym.


      Ma 2 lata i 3 miesiace, a ja, zeby go leczyc, ratowac, musze czekac do lutego, bo dopiero wtedy bedzie nasza kolej. Zeby probowac jakiejkoliwek terapii, musze jechac 600 km po diagnoze, bo mieszkam na zadupiu, gdzie nikt nie ma pojecia o pomocy takim dzieciom.


      Jest mi cholernie przykro, bo wlasnie uswiadomilas mi, pewna rzecz. Ten maly chlopczyk, ktory dla mnie jest calym swiatem, dla mojego sasiada w drugiej klatki jest pewnie tylko wstretnym rozdartym bachorem, glupkiem potrafiacym powiedziec tylko iii, oooo, uuuu. Majacym na dodatek prymitywnych rodzicow, zaniedbujacych jego rozwoj intelektualny.

      Smutne to.
      • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:25
        Maziu, mnie też jest przykro, ze Tobie jest przykro.
        Ale przykro mi jest tez, że po 30 postach i dyskusji, masz do mnie pretensje, o
        rzeczy, których nie napisałam.
        Tak sie składa, że NIE PISAłAM o dzieciach z ZABURZENIAMI czy dzieciach chorych,
        ale o zdrowych dziecicha zdrowych matek, o dzieciach zapuszczonych
        intelektualnie i wychowawczo.
        I o tym ta dyskusja.
        Pisze to na emamie, a nie podforach specjalistycznych.
        Gdybym walneła tym tekstem na dzieciach wolniej sie rozwijających czy
        opónieniach mochy czy innych, byłoby to 10000% chamowki.
        I mogłabyś sie czuć urazona.
        • mazia Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:37
          Alez ja sie nie czuje urazona. Doskonale wiem, ze piszesz o dzieciach zdrowych.
          Mnie jest przykro, bo ta cala dyskusja uzmyslowila mi, jak jest postrzegane moje dziecko. Z boku, przez innych, obcych ludzi.
      • nisar Ciekawe ile jeszcze matek dzieci 17.08.06, 12:25
        z problemami rozwojowymi poczuje się dotkniętych tym wątkiem.
        łomatko!

        To nie o Waszych Dwulatkach, jak rany, pisze autorka.
        Tak samo nie pisze o Dwulatkach z zespołem Downa, autystycznych,
        sparaliżowanych itd.

        Zlitujcie się.

        A to, że wrzeszczące dziecko wzbudza niechęć, jest niestety normalne. I tu -
        paradoksalnie - w "lepszej" sytuacji są rodzice dzieci, których
        niepełnosprawność widać. Takie dziecko wzbudza litość. Nie wiem co lepsze,
        niemniej na pewno jedno i drugie wpisane w życiorys matki dziecka z problemami.
        Tak jak u mnie - żal i zagryzanie ust, gdy koleżanka chwaliła się, że jej córka
        już siada, już raczkuje, już wstaje, a moja Elka ani dudu, mimo rehabilitacji.
        Problem w tym, że ona o problemach Elki wiedziała. W przypadku osób, które nie
        wiedziały, przykro mi nie było. Słowo.
        • chloe30 Nisar 17.08.06, 12:29
          A dlaczego było Ci przykro??
          Oczekiwałaś od kolezanki całkowitego zamilknięcia na temat swojego dziecka?
          Pytam z czystej ciekawości, nie czepliwie, tylko mnie zastanowiło, czemu akurat
          wtedy było ci przykro.
          • nisar Chloe. 17.08.06, 12:50
            Widzisz, pewnie jestem przeczulona, ale np. staram się nie zachwycać się swoim
            nowym samochodem wobec osób, którym ledwo starcza do pierwszego. Staram się nie
            zachwycać za bardzo faktem, że Elka jest pierwsza w klasie (i to piątej!) w
            obecności rodziców dzieci, które uczą się gorzej. I tak dalej.
            I stricte na pytanie - nie, nie oczekiwałam oczywiście pomijania tematu rozwoju
            córki koleżanki, jasne że dla każdej matki jest to bardzo ważne, ale byłoby mi
            miło, gdyby fakt, że moje dziecko tak bardzo odstaje od Natalki nie był aż tak
            podkreślany. A był podkreślany, eksponowany i - nie przesadzam - temat zajmował
            jakieś 75% wszelkich rozmów. Dla mnie to było za dużo, zwłaszcza, że jeśli masz
            dziecko z zaburzeniami neurologicznymi, to nigdy nie wiesz, co będzie. Można
            przewidywać, ale lęk, że będzie źle towarzyszy Ci ciągle.

            W tamtym okresie najlepiej dogadywałam się z matką mojej koleżanki, która też
            miała dziecko niepełnosprawne. Ona w lot rozumiała co czuję i umiała, jak nikt,
            poradzić i ustawić mnie do pionu.
            • chloe30 Wszystko jasne 17.08.06, 12:55
              Wiesz, bo ja zrozumiałam, że miałaś żal o każda uwagę.
              Tak jak piszesz, to wygląda na czysta złośliwośc ze strony koleżanki.
              • nisar Re: Wszystko jasne 17.08.06, 12:59
                Wiesz, najbardziej bolało, jak Ela, po paru tygodniach ćwiczeń cośtam zrobiła i
                ja szczęśliwa mówię np. "wiesz, obraca się z pleców na brzuszek" na co
                słyszę "eeee, Natalia już od dwóch miesięcy się obraca, a teraz..." Bo dla
                mojego dziecka, to obracanie było sukcesem wcale nie umniejszonym przez to, że
                inne dzieci robiły to dwa miesiące wcześniej niż ona.
                Dlatego wydaje mi się, że macierzyństwo w późniejszym wieku musi mieć sporą
                przewagę pod pewnymi względami niż macierzyństwo dwudziestokilkulatki - dzisiaj
                miałabym "gdziesik... za pazuchą" co i kiedy robią inne dzieci.
                Ale pewnie to kwestia nie tyle wieku co mojej ówczesnej niedojrzałości,
                niestety.
                • chloe30 Re: Wszystko jasne 17.08.06, 13:18
                  No cóz, osiągnięcie Twojej córki poniewż okupione godzinami ćwiczeń jest dla
                  mnei większe - chociaz ja sie nie znam, ale zdrowe po prostu w któryms momencie
                  siada, a to mniej zdrowe musi powalczyć, prawda?
                  I nie chodzi o licytacje przeciez co i kiedy i jak szybko - w przypadku dziecka
                  rehabilitowanego kurna wszystko powinno być docenione.
                  Szokująco niedobrą koleżanke masz/miałaś.
    • melka_x Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:27
      Może powinnaś jakieś kursy dla matek matołectwa poprowadzić? Szkoda, żeby takie
      cenne refleksje nie wyszły poza forum.
      • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:31
        melka_x napisała:

        > Może powinnaś jakieś kursy dla matek matołectwa poprowadzić? Szkoda, żeby takie
        >
        > cenne refleksje nie wyszły poza forum.
        Z praktyki wiem, (z resztą i na forum widac),ze uczenie dorosłych jest bez
        sensu, nieopłacalne i szarpie nerwy.
        Dlatego tylko apeluje.

        • melka_x Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:43
          A mnie praktyka podpowiada, że nawet słuszne treści podane w butnej formie
          nikogo do zastanowienia nie zmuszą. Co najwyżej zaatakowani (i pal licho
          słusznie czy nie) okopią się na pozycjach obronnych.
          • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:49
            No to trudno, odbiorców strata.
            Potem bedą płacić i płakać , za zajęcia dodatkowe, za korepetycje, za to i tamto.
            I płakac że testy w VI klasie nie takie a w gimnazjum, a na studia...

            Ja nie mam misji kaznodziejskiej. I nie płacą mi za kazdego nawróconego wink
            • melka_x Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:03
              Pomijając już fakt, że taki poziom kategoryczności wypowiedzi odstrasza, to nie
              znajduje on żadnego uzasadnienia w rozwojówce. Ocena rozwoju małego dziecka
              musi być całościowa, oceniając poziom zdrowego 2-latka nie ma sensu odrywać
              rozwoju intelektualnego od fizycznego, czy umiejętności panowania nad mięśniami
              zwieraczy. Jedno i drugie jest ważne.
              Poza tym dzieci pewne umiejętności nabywają linearnie. Jeśli są skupione na
              nauce czystości, to w krótkim czasie inne umiejętności mogą być odsuwane na
              bok. Dziecko, które ćwiczy chodzenie czy bieganie może przez pewien czas
              pozornie nie przyswajać nowych słów, czy nawet uwstecznić się werbalnie, a za
              jakiś czas w sposób skokowy to nadrobić. Dlatego powiedzenie o 2latku "ale za
              to ładnie woła siusiu" nie jest pozbawione sensu i nie świadczy o myleniu
              priorytetów. Twój post to pospieszne wnioski wynikające z braku znajomości
              podstaw rozwojówki.
              • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:17
                melka_x napisała:

                > Pomijając już fakt, że taki poziom kategoryczności wypowiedzi odstrasza, to nie
                >
                > znajduje on żadnego uzasadnienia w rozwojówce. Ocena rozwoju małego dziecka
                > musi być całościowa, oceniając poziom zdrowego 2-latka nie ma sensu odrywać
                > rozwoju intelektualnego od fizycznego, czy umiejętności panowania nad mięśniami
                >
                > zwieraczy. Jedno i drugie jest ważne.
                Bardzo słuszna uwaga, jedno i drugie jest wazne. Dlatego podkreslanie jako
                jedyną zaletę i umiejętnośc robienie siusiu , jest moim zdaniem, przesadą.

                > Poza tym dzieci pewne umiejętności nabywają linearnie. Jeśli są skupione na
                > nauce czystości, to w krótkim czasie inne umiejętności mogą być odsuwane na
                > bok. Dziecko, które ćwiczy chodzenie czy bieganie może przez pewien czas
                > pozornie nie przyswajać nowych słów, czy nawet uwstecznić się werbalnie, a za
                > jakiś czas w sposób skokowy to nadrobić.
                Uwstecznienie zakłada, że jakiś postep był. A jak postepów nie ma, to zauwaz,
                ulubionym tekstem wyjasniajacy wielu mamus jest: dziecko tak ma. Rozwija sie po
                swojemu. Jak po swojemu , to po swojemu, wywalmy wiec tabele rozwoju.
                Natomiast jak bierzemy pod uwage harmonijny rozwój wg. mw. tabel (ktoś sobie
                zadal trud by to jakoś zbadac i zebrać, usrednic) to niestety, dla wielu nie
                jest to pocieszające.
                Poza tym kazdy podrecznik, gdzie jest opisywany rozwój, opisuje też i stymulacje.


                • melka_x Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:34
                  Zarówno uwstecznienie, jak i brak postępów często są pozorne, to tylko efekt
                  typowego dla dziecka poniżej 3 lat skupiania się na nabywaniu jednej
                  umiejętności. Uczy się siadać na nocnik (czy czegokolwiek innego) to często
                  przestaje gadać (czy nie zaczyna), ale to nie znaczy, że nic nie przyswaja. I
                  za kilka miesięcy, czy nawet tygodni może się okazać, że zna więcej słów niż
                  rówieśnik, który w momencie gdy tamto nocnikowało, już tak pięknie mówił.
            • mkolaczynska Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:12
              ciocia_luta napisała:

              > No to trudno, odbiorców strata.
              > Potem bedą płacić i płakać , za zajęcia dodatkowe, za korepetycje, za to i
              tamt
              > o.
              > I płakac że testy w VI klasie nie takie a w gimnazjum, a na studia...
              >
              > Ja nie mam misji kaznodziejskiej. I nie płacą mi za kazdego nawróconego wink
              to co myslisz ze każde dziewcko które w wieku 2 lat dużo mówi będzie
              prymusem?????? gratuluje pomysłów cóż za wyobraźnia
    • mathiola Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 12:28
      Kategorycznie nie zgadzam sie z twierdzeniem ze dziecku latwiej panowac nad
      odruchami fizjologicznymi. Moje dziecko uczylo sie przez ponad rok korzystac z
      nocnika, doprowadzajac mnie tym do bialej goraczki. Ostatecznie nauczylo sie w
      wieku ponad 3 lat. "Ale łza to adnie" naumialo sie literek smile
    • twinmama76 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:34
      Choroba, moje dzieci mają juz prawie trzy lata, a nie wiedzą w jakim kraju
      mieszkają, w jakim mieście tez nie, nazwy przepływającego nieopodal ścieku też
      jeszcze nie przyswoiły. Matoły jakieś.
      Niby na nocnik sikają, ale Zuza jeszcze śpi w pampersie, uff (???).

      Głupoty piszesz i tyle.
      Faktem jest, że matki lubią chwalić się dziećmi i zawsze cos tam do chwalenia
      wynajdą. Nie mówi ale sika/biega/rysuje/tańczy itd.itp.
      Bo dzieci rozwijają się różnie, na różnym etapie nabywają poszczególne
      umiejętności.

      I nie ma sensu w 2-3 latka wtłaczać zbyt dużo wiedzy teoretycznej, bo to jest
      czas na nabywanie umiejętności. Ważniejsze dla dwulatka od recytowania "Kto ty
      jesteś? Polak mały..." jest skoordynowanie oka i ręki czyli gryzmolenie,
      lepienie, układanie puzzli. Ważne jest nabywanie sprawności fizycznej -
      bieganie,wspinanie sie na drabinki. Ważna jest zabawa.
      A tabliczki mnożenia zdąży się jeszcze w szkole nauczyć.
      • melka_x Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:43
        Twinmama ma rację. Dla 2- 3latka ważny jest ogólny poziom rozwoju
        psychomotorycznego, a nie to czy potrafi wyklepać, że rzeka w Warszawie to
        Wisła, a we Wrocławiu to Odra. Jedyne co rzeczywiście dziecko choć nieco
        mówiące powinno opanować pamięciowo to swoje nazwisko i adres, ale ze względu
        na możliwość zagnięcia, a nie stymulację rozwoju.
      • ciocia_luta Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:43
        Ale ja nie pisze o wtłaczaniu, tylko zaciekawieniu dziecka światem, zjawiskami,
        przyroda, mechanizmami. Prostymi rzeczami. Idziesz na spacer i mówisz to jest
        mech, to są porosty, to jest kijanka a z niej bedzie zaba.
        Troszke aktywnosci umysłowej.
        A na koordynacje oko reka swietnie robią wycinanki. Skoro tak świetnei robią to
        dlaczego dzieic, które idą do przedszkola nei potrafią trzymać nozyczek? Bo mama
        nie dała, bo gdyby na dupie siadła i wycinała bezpiecznymi nozyczkami to by sie
        dziecko nauczyło. Ale wolała nie dac.
        Korali też nie nauczyła nawlekac.
        Wiesz ile wysiłku i czasu wymaga zrobienie dla dziecka takiego bajeru zeby
        uczyło sie sznurowac i przewlekać dwa sznureczki. 40 minut, tyle co odcinek serialu.
        Bardzo prosta sprawa, prosciueńka. To czemu wiele matek przez 3 lata
        wuchowawczego niegdy na to nie wpadło, boi wiadomo buta do zabawy w
        przewlekaniki nie da bo sie pobrudzi...
        I nie wiem, czego i kiedy sie w szkole nauczy. Był tu jeden taki post kiedyś ,
        pewna mama sie dziwiła, czego sie dzieci w przedszkolu czy zerówce beda uczyć,
        jak niektóre juz tyle potrafia. A inne nie potrafia, i myslisz że takim co nie
        potrafią tego tamtego i jeszcze tamtego bedzie łatwiej??????
        • pade a są jakieś bezpieczne igły? 17.08.06, 15:11
          do nawlekania korali?
          poproszę o namiary
          • ciocia_luta a po co ci igły? 17.08.06, 15:16
            Mysl kreatywnie smile to procentuje smile)
            Do nawlekania korali nie trzeba igły. Duże drewniane w sam raz dla 18+
            miesięczniaka bardzo ładnei nawleka sie na sznurek z utwardzoną końcówką (np.
            woskiem, stearyną)- świeczke chyba w domu maszsmile
            Potem zreczne paluszki radzą sobie swietnie z normalnym sznurkiem i mniejszymi
            koralami.
            Jeszcze jakieś podpowiedzi?
            służę
            • pade Re: a po co ci igły? 17.08.06, 15:22
              no to faktycznie te korale muszą być duże, myslałam, ze masz na mysli typowe
              korale, które potem nosi się jako ozdobę, bądź też robienie korali z jarzębiny,
              co moja córa uwielbia robić, niestety kilka razy się ukłuła i dała sobie spokój
              z nawlekaniem
              • ciocia_luta pade 17.08.06, 15:38
                A na naparstek jest za mała?
                Próbowałas?
                • pade Re: pade 17.08.06, 16:00
                  nie, ale wszystko przed nami
                  za to pięknie maluje farbami....siebiesmile))
        • twinmama76 och dziękuję ci bardzo! 17.08.06, 15:40
          ciocia_luta napisała:
          > Idziesz na spacer i mówisz to jest
          > mech, to są porosty, to jest kijanka a z niej bedzie zaba.
          > Troszke aktywnosci umysłowej.
          > A na koordynacje oko reka swietnie robią wycinanki. Skoro tak świetnei robią
          to
          > dlaczego dzieic, które idą do przedszkola nei potrafią trzymać nozyczek? Bo
          mam
          > a
          > nie dała, bo gdyby na dupie siadła i wycinała bezpiecznymi nozyczkami to by
          sie
          > dziecko nauczyło. Ale wolała nie dac.
          > Korali też nie nauczyła nawlekac.
          > Wiesz ile wysiłku i czasu wymaga zrobienie dla dziecka takiego bajeru zeby
          > uczyło sie sznurowac i przewlekać dwa sznureczki. 40 minut, tyle co odcinek
          ser
          > ialu.
          > Bardzo prosta sprawa, prosciueńka. To czemu wiele matek przez 3 lata
          > wuchowawczego niegdy na to nie wpadło, boi wiadomo buta do zabawy w
          > przewlekaniki nie da bo sie pobrudzi...
          > I nie wiem, czego i kiedy sie w szkole nauczy. Był tu jeden taki post kiedyś ,
          > pewna mama sie dziwiła, czego sie dzieci w przedszkolu czy zerówce beda uczyć,
          > jak niektóre juz tyle potrafia. A inne nie potrafia, i myslisz że takim co nie
          > potrafią tego tamtego i jeszcze tamtego bedzie łatwiej????

          Dawno się tak nie ubawiłam smile
          Aż mi się aktywnośc umysłowa podniosła :-0.
          Ale zamiast uświadamiać leniwe umysłowo matki, których opóźnionym dzieciom i
          tak nic juz nie pomoże, pomyśl lepiej, że twoje już niedługo pójdzie na studia.
          I będzie musiało umieć to, tamto i owo. Więc może lepiej za wczasu zacznij je
          tego uczyć.
          Ale uwaga, jeżeli w niemolęctiwe nie puszczałaś mu muzyki klasycznej (Mozarta
          najlepiej), nie stymulowałaś kartami Domana i nie zapisałaś na zajęcia Helen
          Doron to nie masz szans wyrównac strat sad((

          A poważnie pozwól łaskawie, że sama będę wybierać zabawy edukacyjne dla moich
          dzieci i poczekam jeszcze trochę, zanim dam im do ręki metalowe nożyczki.

          P.S.
          mam nadzieję, że ten wątek to prowokacja i luźna zabawa

          P.S.
          proszę o dokładne przeczytanie tego posta i wytknięcie mi wszysktich literówek,
          gramatycznych i interpunkcyjnych błędów oraz stylistycznych nieścisłości, bo
          nie chce mi się sprawdzać
          • ciocia_luta to Doron i to Mozart taki ekstras? 17.08.06, 15:49
            no patrz.
            Ja wiem, że trudno w to uwierzyc, ale znam rodziny z dziecmi, gdzie po prostu
            sie słucha Mozarta i nie tylko Mozarta z resztą big_grin a nie tylko "puszcza".
            Może też czasem sobie posłuchaj dla przyjemnosci tego i owego z klasyki, to ci
            się obyczaje poprawią i zwoje.
            I nie bedziewz sie bała z dzieckiem powycinac.


            • iwoniaw ciocia_luta 17.08.06, 15:55
              ciocia_luta napisała:

              > no patrz.
              > Ja wiem, że trudno w to uwierzyc, ale znam rodziny z dziecmi, gdzie po prostu
              > sie słucha Mozarta i nie tylko Mozarta z resztą

              A nawet Mozarta bez reszty

              > Może też czasem sobie posłuchaj dla przyjemnosci tego i owego z klasyki, to ci
              > się obyczaje poprawią i zwoje.
              > I nie bedziewz sie bała z dzieckiem powycinac.

              No a może też byś sobie czegoś posłuchała, choć nie wiem, czy nie za późno, by
              nadrobić katastrofalne zaniedbania twej matki w dziedzinie edukacji
              ortograficznej i podstawowych zasad kultury.
              • ciocia_luta a gdzie ta ortografia , gdzie ? 17.08.06, 16:02
                Raczej z ortografią nie mam problemu, wyłap literówki, i wal śmiało.
                A co do muzyki, wybacz, ale czytam mamusie co to puszczaja dziecku "coś Mozarta"
                to niestety, chyba juz lepiej żeby dziecku bąka pusiły (och ups, nakręciły)
                • iwoniaw Re: a gdzie ta ortografia , gdzie ? 17.08.06, 16:16
                  ciocia_luta napisała:

                  > Raczej z ortografią nie mam problemu, wyłap literówki, i wal śmiało.

                  Raczej masz, co _zresztą_ zasugerowałam ci w poprzednim poście. Gdybym zaś
                  chciała wszystkie twe literówki "wyłapywać", to już by mi się mój dwulatek
                  uwstecznił wskutek braku kontaktów z matką tongue_out.

                  > A co do muzyki, wybacz, ale czytam mamusie co to puszczaja dziecku "coś Mozarta
                  > "
                  > to niestety, chyba juz lepiej żeby dziecku bąka pusiły (och ups, nakręciły)

                  Niby dlaczego lepiej? Z jakiego powodu uważasz, że wiesz lepiej, co dla cudzego
                  dziecka dobre? A jeśli ktoś w ogóle edukację muzyczną uważa za zbędną, to co?
                  Wariat, ignorant czy leniwy?
                  • ciocia_luta Re: a gdzie ta ortografia , gdzie ? 17.08.06, 16:30
                    A jeśli ktoś w ogóle edukację muzyczną uważa za zbędną, to co?
                    > Wariat, ignorant czy leniwy?

                    leniwy prymityw i ignorant
                    a dotyczy to pomijania całej edukacji przez sztukę.
                    takie mam akurat w tej kwestii zdanie.
                    • iwoniaw Ano widzisz 17.08.06, 16:34
                      a matki puszczające "coś Mozarta" się starają, mimo braków w edukacji własnej w
                      tej dziedzinie. Nie rozumiem więc twej napaści na nie w twym poprzednim poście.
                      • ciocia_luta otóż ja widzę różnicę miedzy puszczaniem 17.08.06, 16:40
                        a słuchaniem
                        Słuchanie muzyki jest pewnym nawykiem, dobrze, gdy w domu sie muzyki słucha.
                        Słucha i Bacha i Lutosławskiego i innych. I róznych wykonań. I chodzi na koncerty.
                        Natomiast celów "puszczania " dziecku Mozarta nie bardzo rozumiem. Bo co zmieni
                        ten kwadransik Eine kleine ?

                        • iwoniaw No to zastanów się nad swoim pierwszym postem 17.08.06, 19:50
                          ciocia_luta napisała:

                          > Słuchanie muzyki jest pewnym nawykiem, dobrze, gdy w domu sie muzyki słucha.
                          > Słucha i Bacha i Lutosławskiego i innych. I róznych wykonań. I chodzi na koncerty.

                          I tu się zgodzę.

                          > Natomiast celów "puszczania " dziecku Mozarta nie bardzo rozumiem. Bo co zmieni
                          > ten kwadransik Eine kleine ?
                          >

                          I w tym momencie zastanów się nad tym, co napisałaś w pierwszym poście.
                          Czytanie, rozmawianie, wycieczki w różne miejsca (las, zoo, muzeum etc.) to też
                          pewne nawyki. Nie bardzo wobec tego rozumiem, co zmieni ten kwadransik czy nawet
                          pół godziny oderwania się matki od serialu czy kompa. Jeśli komuś taki styl
                          życia pasuje, to oczywistym dla mnie jest, że przekaże go dzieciom choćby nie
                          wiem co. Małe dziecko naśladuje otoczenie, a dorosłych nie tak łatwo zmienić,
                          zwłaszcza wbrew ich woli.
                          I co do tego ma umiejętność korzystania z nocnika? I dlaczego niby nie ma to być
                          osiągnięcie dla dwulatka? Dla dwulatka to _jest_ osiągnięcie _podobnie_ jak
                          umiejętność nazywania zwierząt na obrazkach czy śpiewania piosenki z 3 zwrotkami.
                          Dla nastolatka nie jest osiągnięciem ani jedno ani drugie (mówię oczywiście o
                          przeciętnych, zdrowych dzieciach) - ten poziom każdy zdrowy człowiek osiągnie
                          tak czy owak. I naprawdę nie ma to wiele wspólnego z lenistwem matki czy też jej
                          upodobaniem do uczenia pociechy wycinanek.
                          • a_pola Re: No to zastanów się nad swoim pierwszym postem 17.08.06, 20:34
                            Do dzisiaj uwazalam moją dwulatkę za bystrą i kumatą przy czym niezbyt
                            rozgadaną,ale dzisiaj uswiadomiono mi,ze to zwykły tłumoksad... nie wie w jakim
                            kraju mieszka, ba nawet nie wie jak ma na nazwisko, nie rozrozni dębu od
                            świerka, na psa z uporem maniaka mowi "łała",ale coz... cieszy mnie ,ze jest
                            radosna, ze pieknie rysuje / ja na swoj wiek / i uwielbia jak jej czytam
                            ksiazeczki co wieczor..
                            ciekawe czy jest dla niej jeszcze jakas nadziejasad

                            p.s. droga Kraxo / mam nadzieje,ze nie pomylilam nicka / moje dziecko nie oglada
                            tv, bo go nie mamy, a komputer nawet na moment nie przykuwa jej uwagi , wiec
                            Twoje uwagi byly troche na wyrost,zeby nie powiedziec od czapysmile
            • twinmama76 Re: to Doron i to Mozart taki ekstras? 17.08.06, 16:06
              ciocia_luta napisała:

              ciocia_luta napisała:
              > Może też czasem sobie posłuchaj dla przyjemnosci tego i owego z klasyki, to ci
              > się obyczaje poprawią i zwoje.
              > I nie bedziewz sie bała z dzieckiem powycinac.

              hmm ale co, tak mam wejśc do sklepu i powiedzieć "prosze to i owo z klasyki"?
              Bo wiesz, ja sie nie znam, a jak mam taką wspaniałą okazję, to chciałabym się
              troszkę wyedukować.
              • ciocia_luta włala 17.08.06, 16:14
                > hmm ale co, tak mam wejśc do sklepu i powiedzieć "prosze to i owo z klasyki"?
                > Bo wiesz, ja sie nie znam, a jak mam taką wspaniałą okazję, to chciałabym się
                > troszkę wyedukować.
                www.polskieradio.pl/ i klikasz w dwójkę albo
                www.rmfclassic.pl/
                nie dość, że po polsku to jeszcze absolutnie za darmo, pomysl jaka oszczedność.
                Czasu i pieniędzy.
    • lena99 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 13:37
      A co ma umiejętność mowy do wołania siusiu? Czy jest jakaś nieznana mi
      zależność? Jesli tak, to proszę o źródło. Badania jakieś były?

      A może dwulatek (każdy!) musi umieć mówić??? Napisane w mądrych książkach było?

      I JAK nauczyć dziecko mówić? big_grin - proszę o konkretne rady big_grin big_grin big_grin
      • joasiiik25 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 14:05
        o co chodzi w tym poscie (ogolnie) kto mi go przedstawi w telegraficznym
        skrocie?
        • melka_x skrót 17.08.06, 14:09
          Dwulatki nie potrafią ładnie mówić (nawlekać korali, rysować, rózróżniać
          drzewa, rzeki, itp), co oznacza, że w przyszłości będą walić orty i mieć
          kłopoty w szkole, a matki zamiast uznać oczywiste matołectwo swoich 2-latków i
          swoje lenistwo głupio się bronią, że za to potrafią siadać na nocnik.
          • joasiiik25 Re: skrót 17.08.06, 14:17
            przeciez to totalna BZDURA!!!!!
            dziewczyny czy Wy nie macie innych problemow tylko te przepychanki slowne?
            nie szkoda Wam czasu za te klotnie, ktore dziecko jest bardziej zdolne itp
            dwulatek to maly czlowiek, ma czas na nauke i uczy sie o swiecie przez cale
            zycie.
            POZWOLNY SWOIM DZIECIA BYC DZIECMI !!!!!!!!


            ps: mama zdolnego 2-latka!!!
          • ciocia_luta mały wyprościk 17.08.06, 14:21
            melka_x napisała:

            > a matki zamiast uznać oczywiste matołectwo swoich 2-latków i
            > swoje lenistwo głupio się bronią, że za to potrafią siadać na nocnik.
            Chciałabym uprzejmie zauwazyc, że nigdzie nie pisalam, że matki siadają na nocniki.
            Ja oczywiscie wiem, ze w dobie giertychizmu, gramatyka polska i kazda inna
            przestaje być wazna zupełnie, ale niesmiało sugeruję, ze zabawa dopełnieniami
            zmienia sens wypowiedzi.
            • lena99 a co sądzisz o literówkach? 17.08.06, 14:37
              vide tytuł Twojego postu big_grin
              • ciocia_luta Re: a co sądzisz o literówkach? 17.08.06, 14:42
                niechlujstwu, mówie zawsze NIE
                ale och to moja dyscośtam wink
                musiałabym w papierach sprawdzić oczywiście...
                ortografia, interpunkcja, ach takie tam drobiazgi, nieprawdaz?
                nie wiem tylko czy na szyk i struktury gramatyczne też sie dostaje osobny papier
                , czy nie?
                z resztą spytaj kolezanki joasik, bo ona z kolei chyba liczby pojedynczej od
                mnogiej nie rozróżnia.
                • nisar to jest "dyskolejność literowa"! n/t 17.08.06, 15:12

                • joasiiik25 ciocia_luta 17.08.06, 15:18
                  ze co?????
                  • ciocia_luta Re: ciocia_luta 17.08.06, 15:20
                    POZWOLNY SWOIM DZIECIA BYC DZIECMI !!!!!!!!
                    ja bym napisała jednak "dzieciom", nawet z literówkami, ale jednak
                    • joasiiik25 Re: ciocia_luta 17.08.06, 15:22
                      hahahahahahahah zabawne!!!!!!
                      jak sie rzep nie ma do czego przyczepic to czepi sie g*wna.....
                      • kraxa gowniana ta wypowiedz byla rzeczywiscie 17.08.06, 15:26
                        i nie ma sie co dziwic, ze takie mamusie przekazuja swoim dzieciom
                        takie "wzorce"- pamietaj, jak Cie ktos skrytykuje za bledy, zawsze mozesz go
                        wysmiac, ze sie gowna uczepil...Cudowne joasiu
                        • joasiiik25 Re: gowniana ta wypowiedz byla rzeczywiscie 17.08.06, 15:31
                          Nie Tobie jest oceniac jakie tresci przekazuje mojemu dziecku.
                          Nasmiewanie sie z cudzych literowek , dysfunkcji jest naprawde zbedne.
                          Bo tak naprawde nic nie wnosi oprocz niepotrzebnego napiecia...
                          wypowiedzialas sie i czujesz sie silna?
                          • kraxa ja czuje sie silna zawsze :-))) 17.08.06, 15:34
                            nawet jak sie nie wypowiadam, ale jak sie skontrastuje z roznymi "paniami
                            nauczycielkami" chociazby na tym forum, to mi sie jeszcze bardziej samoocena
                            zawyza. Mam nadzieje, ze jako pedagog nie wpajasz podopiecznym tych
                            swoich "prawd"????
                            • joasiiik25 Re: ja czuje sie silna zawsze :-))) 17.08.06, 15:39
                              Wiesz praca to jedna sprawa a wypowiedzi na forum to druga.
                              Czyzby zgorszylo Cie slowo na g? Takiej duzej dziewczynce nie trzeba
                              tlumaczyc,ze jest ono potocznie uzywane..czy zrobic Ci mini wyklad?

                              Ty oczywiscie wyczytalas w mojej wypowiedzi przekaz dotyczacy tego
                              nieszczesliwego g*wna i jego sie czepilas jak ten przyslowiowy rzep.

                              Ciesze sie,ze czujesz sie silniejsza bo to swiadczy tylko o jednym...
                          • ciocia_luta Re: gowniana ta wypowiedz byla rzeczywiscie 17.08.06, 15:37
                            no to komu mamy pozwolić być dzieckiem w końcu, bo juz się gubię.
                            Mamusiom (mamusią) czy dzieciom (dziecią)
                            • elf1977 Re: gowniana ta wypowiedz byla rzeczywiscie 17.08.06, 16:06
                              A ja, jako jakaś tam pani "nauczycielka" (mam nadzieję, że komuś właśnie rośnie
                              poczucie własnej wyższości) nie zgadzam się z wieloma teoriami
                              dotyczącymi "leniwych i niewydolnych wychowawczo" mamuś, szczegolnie tych
                              mamuś, które siedzą przed komputeremsmile Jakoś często, gdy mam do czynienia z
                              zaniedbanymi wychowawczo i inetelektualnie uczniami, tak się składa, że ich
                              rodzice w życiu nie słyszeli o forach internetowych (a przynajmniej z nich nie
                              korzystali).Niestety, ludzie zaniedbani intelektualnie, czesto również
                              materialnie, bardzo często mają podobne dzieci. Niziny społeczne są fabryką
                              zaniedbanych pociech.
                              To po pierwsze. Po drugie, w wypowiedziach cioci Luci dominuje ton pewności
                              siebie i osądzania innych. Trudno to uznać za słuszne, czy miłe, tym bardziej,
                              że w jednym z postów chwali się osiągnięciami swojego dwulatka, co w żaden
                              sposób tak naprawdę nie odnosi się do tego, co powinny w tym wieku umieć inne
                              dzieciaki. Dobrze, że ta pani pokazuje swojemu dziecku świat (na swój sposób),
                              może niech dostrzeże, że inne mamy też to robią, choć niekoniecznie wycinając
                              wycinanki, czy nawlekając korale. Naprawdę po tym, co robi w towarzystwie
                              dwulatek, trudno domyślić się, ile jego rodzice wkładają w niego swojej pracy.
                              Znam dzieci, które np. w czwartej klasie wydawały się zupełnie przeciętne,
                              natomiast w pierwszej gimnazjum okazywały się nadzwyczaj uzdolnione w jakimś
                              kierunku. Tak, że wydawanie tego typu osądów o dwulatkach trąci nieco przesadą.
                              Owszem, są dzieci zaniedbane, to fakt, który nie podlega dyskusji, ale ten
                              apel jest źle sformułowany i skierowany nie do tych matek, do których wartogo
                              skierować. Cenne słowa cioci luci wniosły jedynie ferment i oczywiście kłótnie.
                              A, jeszcze jedno, z doświadczenia wiem, że z przemądzrałych dwulatków wyrastają
                              przemądrzali uczniowie, niekoniecznie orientujący się znaczeniu ludzkich
                              emocji..., choć doskonale znający się na geografii i przyrodzie. Ja jestem
                              zwolenniczką przykładania większej wagi do uczenia dziecka bogactwa uczuć.
                              Gratuluję więc cioci mądrego dziecka i proszę, by uważała, formułując tak
                              napastliwe sądy.
                              Pozdrawiam.
    • oxygen100 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 15:50
      za prawidłowo napełniony nocnik (mam nadzieje) matury nie dadzą!
      moze bedzie amnestia hehe
    • moofka Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 17.08.06, 16:02
      szkoda zdrówka cioci luci
      bo mi na ten pszyklad nie przeszkadza, jak ciocias lucia tak sobie popie.doli
      troszeńkę na forumie, to dlaczego jej by miało przeszkadzać, ze mój trzylatek
      ogląda duzego czerwonego psa cliforda a ja lucka, conie?
      • kraxa jasne, to przeciez takie slodkie 17.08.06, 16:30
        jak brzdac nie umie nazwac por roku po kolei, ale chocby wyrwany ze snu w
        srodku nocy wyrecytuje bez zajakniecia imiona wszystkich Transformersow ;-DDD
        • ciocia_luta Re: jasne, to przeciez takie slodkie 17.08.06, 16:33
          Pory roku się źle kojarzą, za bardzo muzycznie, co jest źle widziane w pewnych
          kręgach.
          Zostańmy przy imionach słodkich Teledebisiów.
          • elf1977 Re: jasne, to przeciez takie slodkie 17.08.06, 16:59
            Nie ma to jak nieomylność. I pewność siebie. To wszak przyjemnie poczuć się
            lepszą, a dziecko swe uznać za "dopieszczone intelektualnie".
            Najbardziej razi mnie ten agresywny ton. O reszcie napisałam wcześniej.
            Pozdrawia wydedukowana muzycznie i humanistycznie mamusia, która dziecku pewnie
            nie odmówu paru minut teledebisiów (jak to ujmująco ciocia nazwała).
            • kraxa elf jestes wyDedukowana ;-PPP 17.08.06, 17:06
              przez kogo????
              • elf1977 Re: elf jestes wyDedukowana ;-PPP 17.08.06, 17:22
                Jak widać przez Ciebiesmile W dedukcji Ci nie dorównam. Mam nadzieję, że śledzisz
                nie tylko takie drobnostki, jak literówki i przejęzyczenia.
                Jakby mimo wszytko Cie interesowało, przez kogo jestem wyedukowana, daj znać,
                napiszę później, by przedwcześnie się nie chwalicsmile
          • a_pola Re: jasne, to przeciez takie slodkie 17.08.06, 17:28
            Juz bardzo dawno nie spotkalam się z podobną arogancją., Założenie , ze nie
            mowiacy biegle dwulatek to wynikowa lenistwa matki czy rodzicow to zwykła
            ignorancja, bądź kompletna nie znajomość zagadnienia... po prostu wierzyć się
            nie chce ,ze można być tak ograniczonym! Znam cała masę dwu - dwuipollatkow i
            srednio 1/3 mowi plynnie, okolo polowa mowi trochę pojedyncze slowa/ moj maly
            matoł zalicza sie do tej grupy / , ktore systematycznie sie skladaja w coraz
            dluzsze ,ale jednak proste wypowiedzi,a sa tez dzieci w tym wieku , ktore oprocz
            pojedynczych sylaby... i co ?i pewnie tylko te plynnie mowiace od pierwszych
            urodzin maja szanse nie zaostac zdyskwalifikowane przez ciocie Lucie,a ich matki
            nie posądzone o notoryczne ogladanie seriali .... wiem jedno,ze dwulatek
            niemowiacy pelnymi zdaniami jest absolutnie normą, natomiast dwulatek
            bombardowany nazwami rzek , drzew czy miast to ewenement,a cczy wyrosnie z niego
            geniusz zobaczymy....,ale nie sadzę...
            • kraxa zaraz tam bombardowany 17.08.06, 17:45
              nie wiem czemu poczulas sie wywolana, ciocia luta pisala ewidentnie o mamach,
              ktore najwyrazniej maja inne priorytety niz zajecia z dzieckiem. siostrzenica
              mojego bylego malza miala tak wlasnie ustawione priorytety w domu: przyszla
              kiedys ze szkoly ( 4 lub 5 klasa podstawowki) i skarzy sie matce, ze "ta Kaska
              znowu piatke dostala ze sprawdzianu", ani slowa co ona dostala, ale wiadomo, ze
              powyzej 3+ z reguly nie wzlatywala...Na co moja wtedy szwagierka "ale kaska to
              kujon, a to z Toba chlopaki chca tanczy na szkolnych dykotekach, no nie?" I po
              krzyku ;-( Dziewcze dumne i blade, a o, ze w domu nie bylo ani encyklopedii,
              ani nawet jednego atlasu geograficznego, za to c ale polki mastertonow mamusi,
              to zbedny szczegol. Nie trzeba dziecka niczym "bombardowac" to zalezy wlacznie
              od tego co samych rodzicow interesuje...
              • a_pola Re: zaraz tam bombardowany 17.08.06, 17:47
                ale chyba mowa byla o dwulatkach , prawda...? a moim zdaniem dwulatek powinien
                byc emocjonalnie rozwiniety , miec poczucie bezpieczenstwa, a na nazwy rzek
                przyjdzie czas, nieprawdaz??
                • kraxa moim zdaniem jednak nie 17.08.06, 17:55
                  Jak olejesz podstawy w wieku lat dwoch to potem bedzie trudno nadrobic
                  • a_pola Re: moim zdaniem jednak nie 17.08.06, 17:57
                    czyli dla dwulatka nazwy drzew to podstawa... no coz mamy jednak odmienne
                    podejscie do zycia i bardzo rozny obraz jak powinno wygladac dziecinstwosmile
                    • kraxa najwyrazniej ;-) 17.08.06, 18:01
                      tylko z laski swojej powstrzymaj sie kiedys tam od komentarzy jesli okaze sie,
                      ze inne dzieci w klasie Twojego sa bardziej kumate, rozgraniete, za to Twoje
                      bezblednie nawala w gry komputerowe i wie kto z kim i dlaczego w modzie na
                      sukces , bo o takich przypadkach tu mowie- olewania dziecka, puszczania samopas
                      przed pudlo lub kompa
                      • headonshoulders Re: najwyrazniej ;-) 17.08.06, 21:46
                        kraxa ale cos mi sie wydaje ze ty jeszcze na dziecko to czekasz wink ?

                        Pogadajmy za parenascie miesiecy , wtedy zobaczymy czy kazde dziecko chce wiedziec co to sosna, czy
                        kazde dziecko lubi jak sie mu czyta i czy twoje potrzeby i przyjemnosci nie sa wazniejsze od zajec z
                        dzieckiem.

                        Ja przyznaje ze zajecia z dzieckiem mnie nudza i bawie sie z nim moze 3-4x w tygodniu plus ogladamy
                        kreskowki RAZEM a maly mowi w dwoch jezykach, pare slow po szwedzku, biega sklada puzzle i
                        uwielbia ogladac ksiazeczki, CZASEM nie nudzi go jak sie mu czyta. Zabieram go w wiele podrozy wiec
                        tez juz sobie swiat oglada.

                        Kazdy ma inna recepte na zycie, ty tez wypiszesz swoja.


                        I owszem, przyznaje, ze bardzo lubie "wydawac czas" na siebie i inwestowac w siebie bo jeszcze zycie
                        przede mna jak bog da... wiec nie blokuje swoich horyzontow sie na probach zamkniecia dwulatka w
                        pokoju z liczydlem i koralami i sznurkiem do nawlekania. I nie, nie mam wyrzutow sumienia, wszyscy
                        mamy to czego nam potrzeba.
              • a_pola Re: zaraz tam bombardowany 17.08.06, 17:50
                i wlasnie to mnie uderzylo,ze skoro dwulatek nie mowi plynnie, nie zna podstaw
                geografii itd to znaczy,ze matka nie poswieca mu czasu...
                • twarz2 Teraz juz czasu nie marnuje! 17.08.06, 18:26
                  Mojego dwulatka wysłałam w kąt z karteczką i całką do rozwiązania.
                  Przynajmniej tyłów z matmy miał nie będzie w liceum. Zamiast śleczeć nad
                  zadaniami będzie mógł sobie wówczas kreskówki pooglądać big_grin

                  A ja sobie serial oglądam big_grin

                  • kraxa ja sie poddaje ;-DD 17.08.06, 18:30
                    bo zelazko czeka, ale milo sie gaworzylo z wiekszoscia Pan
                    • headonshoulders Re: ja sie poddaje ;-DD 17.08.06, 21:33
                      AAAAAAAALEZ dziewczeta, ciocia luta to ZOLNIERZ JEDYNEJ SLUSZNEJ sprawy, niczym Pospieszalski, ma
                      swoj sposob na zycie i wychowanie, inni to niechluje. Szkoda ze niechlujstwem mozna nazwac pare
                      innych rzeczy tez.

                      Ciociu, szczerze:


                      czy regularnie sie gimnastykujesz
                      czy chodzisz do fryzjera i do kosmetyczki
                      czy dbasz o to zeby twoje dziecko jadlo tylko nieprzetworzone organiczne produkty
                      czy masz czelnosc kupic sobie drozsze pepegi niz swojemu dziecku
                      czy dajesz dziecku slodycze
                      czy sama dbasz o linie i jestes ladna i szczupla i zadbana
                      czy jesz czerwone mieso
                      czy masz czysto w domu i w samochodzie
                      czy sama znasz wiecej niz trzy jezyki
                      czy masz swietna satysfakcjonujaca prace
                      czy podrozujesz i poznajesz fascynujacy swiat
                      czy wiesz kim byl Richelieu nie wpisujac w wyszukiwarke
                      czy znasz date nocy swietego bartlomieja
                      czy znasz wszystkie gamy molowe i durowe
                      czy przeczytalas biblie, koran i tore
                      czy grasz na jakims instrumencie
                      czy masz w domu sztalugi i czy na nich malujesz



                      W tempie rozwoju jakie propagujesz, powinnas byc juz na poziomie czlowieka ktory odpowie
                      twierdzaco na powyzsze wszystkie pytania i bedzie to dla niego pryszcz na dupsku. Podniecasz sie ze
                      dwulatek powtorzy jak papuga WISLA. A ty co potrafisz?

                      Jezeli na jedno z pytan powyzej odpowiesz negujaco, ja powiem iz jestes niechlujem, ktory nie dba o
                      siebie za grosz, bo a) ma nadwage prowadzaca do zawalu, b) ma odrosty na 5 cm, c) w imie dziecka
                      zaniedbuje sama siebie bo mysli ze ma "misje" d) slucha mozarta ale nie ma czelnosci go zagrac e) lubi
                      sztuke ale tylko sie pochwalic ze lubi bo tworzyc nie umie e) niby taka ma obsesje czytania andersena
                      ale dumasa nie czytala f) tak promuje zdrowie psychiczne a o fizyczne nie dba. Normalnie NIECHLUJ. No
                      i jak?

                      Powiedz ciociu, kim jestes w zyciu i co osiagnelas, tak ze wpajanie dwulatkowi wiedzy jest dla ciebie
                      taka misja.

                      Dzieci sa dziecmi. Wrzuc na luz i sama sie podoksztalcaj, wtedy juz to co jest stolica polski nie bedzie
                      ci sie wydawalo niesamowita wiedza.
                      • iwoniaw ;-DD Doskonałe podsumowanie :-DD 17.08.06, 21:47
                        Dzięki za poprawienie humoru na wieczór. Idę się babrać w mym niechlujstwie wink.
                      • a_pola Re: ja sie poddaje ;-DD 17.08.06, 21:48
                        Headonshoulders, owacje na stojącosmile)))))))
                        • headonshoulders Re: ja sie poddaje ;-DD 17.08.06, 21:59
                          KLANIAM SIE SZANOWNYM PANIOM W POL.

                          a bo mnie wk..... smile
                      • kura17 Re: ja sie poddaje ;-DD 17.08.06, 22:23
                        prosze dodac pytanie, czy wie, co to sa bariony o mezony oraz jakie mamy zapachy
                        kwarkow smile
                        ... inaczej nie ma pelnego ogladu "sytuacji"... wink

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
    • begonia4 Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 18.08.06, 09:38
      "ale łza to adnie woła siusiu" - co to znaczy do licha?
      Ktoś tu w języku ojczystym pisać nie potrafi?
      • a_pola Re: ...ale łza to adnie woła siusiu 18.08.06, 10:27
        bo ktos jest tak pochloniety wtłaczaniem swojemu dwulatkowi nazw miast, drzew
        itp, krytykowaniem cudzych bledow zarowno ortograficznych jak i wychowawczych,ze
        na swoje nie zwraca uwagismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka