Dodaj do ulubionych

Kto tak ćwierkał? - pytanko literackie ;-)

26.08.06, 18:02
Poniżej fragment pewnej książki. Zadanie proste - kto to miał tak naukowo
wychowywac dziecko i jak tylko się urodziło, to zaczął ćwierkać?

___________________________________________________________________


- Kto jest najdroższy, mały skarb? - śpiewała A. wychylając się z fotela, na
którym siedziała. A te dwie malutkie łapki to najpiękniejsze łapeczki na
całym, dużym świecie, prawda, słodka, jedyna okruszynko?

A. wczytywała się z całym zapałem, zanim mały J. przyszedł na świat, w grube
i bardzo mądre tomy, a specjalną uwagę poświęciła książce pana Orcale "O
opiece i wychowaniu dzieci". Pan Oracle błagał na wszytskie świętości, aby
nigdy rodzice nie przemawiali do swych dzieci "dziecinnym językiem". Do
dzieci stanowczo, w jego mniemaniu, należało się odzywać czystym i klasycznym
stylem. W ten sposób powinny one od zarania uczyć się nieskażonego języka i
pierwszych, wymawianych przez nie słów. "Jakim prawem - grzmiał pan Orcale -
może matka wymagać, aby dziecko nauczyło się pieknie mówić, gdy sama stale
przyzwyczaja jego mózg do dziwacznych wyrażeń i przekręceń? Czy dziecko,
które wciąż słyszy, że jest 'słodką, najmilszą kiciunią', może nabrać
należytego pojęcia o swej wartości, widokach na przyszłość, o swym
przeznaczeniu?!"

Na A. zrobiło to wielkie wrażenie i w związku z tym zapowiedziała G., że pod
żadnym warunkiem nie będzie do swych dzieci przemawiać dziecinnym językiem.
G. zgodził się z tym zupełnie i oboje zawarli uroczystą umowę, którą A. w
najbezwstydniejszy sposób złamała zaraz w tym momencie kiedy mały J. po raz
pierwszy znalazł się w jej ramionach.

- Ach, ty słodka, najmilsza kiciuniu! - krzyknęła i od tego czasu łamała
swoje przyrzeczenie stale i przy każdej sposobności.

Gdy ją G. wydrwiwał z tego powodu - z całą pogardą wyśmiała pana Orcale:

- Jestem pewna, G., że nigdy nie miał wlasnych dzieci - inaczej nie pisałby
takich głupstw. Przecież do dziecka nie można przemawiać innym, jak tylko
dziecinnym językiem. To zupełnie naturalne i zupełnie słuszne. Byłoby
nieludzko zwracać się do tych małych aksamitnych, słodkich stworzonek z taką
mową jak do dużych chłopców i dziewczynek. Dzieci potrzebują miłości i
pieszczot i wszystkich dziecinnych słów i mały J. będzie je miał, mój
pieseczek najśliczniejszy!

- ALe ty jesteś pod tym względem gorsza od wszytskiego, co dotychczas
zdarzyło mi się widzieć, A. - powiedzial G., który będąc ojcem, a nie matką,
przeciez wyczuwał, że pan Oracle niezupełnie się myli.
Obserwuj wątek
    • ania.silenter Ania Shirley-Blythe, czyli 26.08.06, 18:04
      Ania z Zielonego Wzgórzasmile.
      pozdrawiam
      • mika_p No nieeeee.... 26.08.06, 18:06
        Myslałam, ze to będzie trudniejsze!
        Moje gratulacje.
        • zona_mi Re: No nieeeee.... 26.08.06, 19:16
          To było łatwe jak nie wiem co wink
      • agnieszka_azj Re: Ania Shirley-Blythe, czyli 26.08.06, 19:24
        ania.silenter napisała:

        > Ania z Zielonego Wzgórzasmile.

        Dokładniej - Ania z Wymarzonego Domu Ani wink)) Mój ulubiony tom.
        • rycerzowa Re: Ania Shirley-Blythe, czyli 26.08.06, 19:39
          Dokładniej: "Wymarzony dom Ani".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka