Dodaj do ulubionych

Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:)

28.09.06, 16:07
To wątek dla zainteresowanych,bo widze ze niektorzy jeszcze co nieco
pamiętają.No wiec moj facet pracuje dalej gdzie pracował,zarabia dalej
1000zł.netto,ale...zaczął brac zlecenia na projekty do domu.Pracuje
wieczorami po okolo 5-6 godzin dziennie,czasem mniej,czasem więcej,czasem w
ogole wieczorem nie pracuje.Projektuje domy i jakies tam inne
architektoniczne rzeczy.No i zarabia dodatkowo od 1000 do 1500zł
miesiecznie,czyli razem na miesiąc mamy juz ponad 2000zł,wiec zle nie jest.Ja
sie staram o opieke nad jakims dzieckiem,bo malej mimo wszystko do żłobka nie
chce dawac.I tak to jakos idzie.Ale rodzice z wlasnej nieprzymuszonej woli
dalej nam pomagaja,za co powinnam ich po stopach calowac,bo dzieki nim zyjemy
bardzo przyzwoicie,dziecko swietnie ubrane,chata ekstra,wszystkie gadzety
przykladnej Pani domu,włacznie z robotem kuchennym mambig_grinAle to zasluga moich
rodzicow.Mam nadzieje ze teraz sami bedziemy sobie radzicsmilePozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • maria_rosa Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 16:30
      a możesz linka wcisnąć do tego poprzedniego wątku(mam problem ze
      znaleznieniem), bo jakoś nie rozumiem w jakim kontekście owy wątek a
      chciałabym...

      pozdr,
    • oxygen100 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 17:08
      Czy Twoj mz jest architektem?? Moj jest ale ma kupe roboty a ostatnio moja
      znajoma szuka kogos kto zrobilby jej projekt. Zaiteresowana??smile)
      • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 18:30
        Dobrze że mąż znalazł dodatkowe zajęcie. Gratulacje!
        Ale nie jest mu głupio tak brać pieniądze od teściów? Wiem, wiem...jak dają,
        trzeba brać.
        • semida Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 20:24
          Wiesz,on nie bierze bo mu strasznie glupio,biore ja,chociaz tez raczej to jest
          tak ze wciskaja na sile jak u nas są i uciekaja do samochodu.Mieszkaja 200km od
          nas wiec trudno ich gonicsmile
          • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 21:06
            Wyobraziłam sobie jak tak wam wcisakją te pieniądze i uciekają...Dobre.
            • semida Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 21:37
              heh,mozesz sie smiac,ale tak jestsmilePoloza kase na stole czy nawet cichaczem
              gdzies w szafce i jak juz są w domu to mowia gdzie jest kasa
              • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:12
                A ja niestety musiałam na wszystko sama zarobić. Rodzice odmówili nam (dawno
                temu) małej pożyczki, nie mówiąc już o tym że dosłownie niczego od nich nie
                dostaliśmy. Ach.....co zrobić.
                • demarta Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:18
                  jak to co zrobić, od momentu wkroczenia w dojrzałe życie mieć świadomość, że
                  jest sięsamemu sobie żaglem, sterem i okrętem, a nie czekać aż mann z nieba
                  spadnie. takie oczekiwania zawsze rodzą frustraję i nic więcej.
                  • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:32
                    Nigdy nie czekałam. Wyprowadziłam się z domu w wieku 21 lat, skończyłam studia.
                    Oboje z mężem pracujemy. Wszystko co mamy, zawdzięczamy naszej cieżkiej pracy.
                    Ale czasem jest mi przykro że rodzice nie chcieli nam pomóc wtedy kiedy tego
                    potrzebowaliśmy. Teraz żyje nam się bardzo dobrze w sensie finansowym.
                  • triss_merigold6 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:37
                    Mam inne zdanie. IMO kapitał przekazywany z pokolenia na pokolenie się
                    kumuluje. Po gwint w imię dzikich ambicji miałam się rzucać na kredyty
                    mieszkaniowe i dwa etaty skoro czekał mnie ciepły start w postaci własnego
                    lokum? Syn też będzie miał własne mieszkanie na dzień dobry w pakiecie
                    startowym. Celem jest aby każde kolejne pokolenie żyło w lepszym standardzie
                    niż poprzednie.
                    • demarta triss 28.09.06, 22:48
                      piękna teoria w niektórych przypadkach.....
                      moja matka przy podziale prawa do rodzinnego mieszkania zrezygnowała ze swojej
                      części na rzecz babci, bo babcia przepisze mieszkanie cioci, a ciocia to stara
                      panna, bezdzietna i taaaaka biedna.....sad((
                      a związała się z gościem, który dla mnie jest ojczymem i wspólnie z moją matką
                      mają swoją prywatną córkę oprócz mnie. a facet po przekroczeniu trzydziestki
                      często nadmiernie pielęgnuje swe zasiane kieeeedyś kieeedyś plemniki ( bo po 40
                      rzadko jakieś nowo wyprodukowane przez siebie widzi) i wydziedzicza co się da w
                      koło, aby tylko ten jego plemnik pieczołowicie wyhodowany jak najlepiej miał.
                      oczywiście oznacza to, ze w testamencie ani ja ani matka nie dostaniemy
                      złamanego paznokcia (nie mają ślubu).
                      a mój ojciec nie ma nic, i dlatego nic nikomu nie przekaże.
                      właśnie po to trzeba się starać i nie oczekiwać manny z nieba.
                      a tobie osobiście zazdroszczę wolałabym odziedziczyć, a nie się w kredyt na 30
                      lat pakować.
                      • triss_merigold6 No tak 28.09.06, 23:02
                        Każdy przypadek jest inny. U mnie była jasna sytuacja. Spadek wzięłyśmy moja
                        mama, ja i siostra. Mama i siostra się zrzekły na moją korzyść, w zamian za to
                        rodzice siostrze nabyli mieszkanie.
                        Po prostu w sytuacji kiedy nie musiałam zarabiać na to żeby bezstresowo
                        wyprowadzić się od rodziców, nie miałam potrzeby liczenia na siebie i tylko na
                        siebie.
                        Plus gigantyczny jest taki, że chata moja i tylko moja, panom jakimkolwiek nic
                        do tego.
                        • demarta Re: No tak 28.09.06, 23:06
                          tylko tym panom ani mru mru o tym, bo cię nawiedzać przestaną wink))
                        • latouche Re: No tak 28.09.06, 23:24
                          w moim przypadku rodzice kupili mieszkania mnie i siostrze. Oprocz tego dostalam
                          od Taty samochod.
                          Tata mial bzika na punkcie nas obydwoch, swoich corek. I podobnie jak papa Triss
                          nie byl biednym emerytem, wiec nie czuje sie winna, ze od niego tyle przyjelam.
                          Mam nadzieje, ze tez bede mogla pomoc swoim synom kiedy dorosna.

                          • triss_merigold6 Re: No tak 28.09.06, 23:34
                            Ja naprawdę nie widzę nic zdrożnego w tym, że rodzice kupują dzieciom
                            mieszkania. Jeśli mogą, mają z czego to IMO naturalna i zdrowa jest chęć
                            zapewnienia dzieciom jak najlepszego startu w przyszłość. Podobnie nie widzę
                            nic niestosownego w tym, że finansują dziennego studenta pod warunkiem że ten
                            student się uczy.
                            • latouche Re: No tak 28.09.06, 23:42
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Podobnie nie widzę
                              > nic niestosownego w tym, że finansują dziennego studenta pod warunkiem że ten
                              > student się uczy.
                              No dokladnie tak. Nie na kazdych studiach mozna znalezc czas na prace, i trudno
                              tez liczyc ze praca w niepelnym wymiarze godzin pokryje koszty najmu mieszkania,
                              utrzymania, zakupu ksiazek, etc.
                              • triss_merigold6 Re: No tak 28.09.06, 23:49
                                Przede wszystkim po wuj wynajmować mieszkanie jak się studiuje w mieście życia
                                dotychczasowego a z rodzicami ma sensowne kontakty? W imię usamodzielnienia?
                                Absurd. Na obu kierunkach studiów miałam stypendia naukowe, żyłam jak król ale
                                wydawałam na siebie czyli książki, kosmetyki, ciuchy, zabawa i wakacje. Dzięki
                                temu studia wspominam cudownie.wink
                                • latouche Re: No tak 28.09.06, 23:51
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Przede wszystkim po wuj wynajmować mieszkanie jak się studiuje w mieście życia
                                  > dotychczasowego a z rodzicami ma sensowne kontakty? W imię usamodzielnienia?
                                  ja akurat studiowalam ponad setke km od domu smile akademik mi nie przyslugiwal,
                                  zreszta nie wychodzil duzo taniej niz koszt wynajmu malego mieszkania podzielony
                                  na trzy osoby.
                                  • triss_merigold6 Re: No tak 28.09.06, 23:54
                                    Ja się nie bawiłam w wybieranie. Złożyłam papiery na jeden kierunek na UW
                                    zakładając, że muszę się dostać. Dostałam się bezstresowo. Mieszkając w
                                    Warszawie byłoby dziwaczne startowanie na inną uczelnię (przyjmując, że
                                    interesują mnie tylko kkierunki humanistyczne).
                                    • latouche Re: No tak 29.09.06, 19:07
                                      > Ja się nie bawiłam w wybieranie.
                                      Ja sie w nic nie bawilam. Po prostu sie urodzilam i mieszkalam do 18 roku zycia
                                      w bylym miescie wojewodzkim Nowy Sacz, gdzie naowczas zadnej wyzszej uczelni nie
                                      bylo smile Wszyscy szli do Krakowa albo gdzies dalej.

                                • zuzanna56 Re: No tak 29.09.06, 07:09
                                  Ale nie zawsze ma się ten wybór żeby rodzice utrzymywali cię na studiach, potem
                                  kupili mieszkanie i samochód. Są rodzice którzy mając na to pieniądze, nie
                                  zrobią tego, jak u mnie. Dobrze że sami sobie poradzilismy, bo na nich nie
                                  mogliśmy liczyć.
                    • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:48
                      Ja się z tobą zgadzam ale moi rodzice niekoniecznie. Kupili sobie pare lat temu
                      drugie mieszkanie a stare wynajmują. My kiedyś chcieliśmy to mieszkanie
                      pożyczyc na rok tzn. mieszkać tam i opłacać czynsz. Nasze mieszkanie 65m2 (bez
                      żadnych kredytów) planowaliśmy sprzedać, wziąć kredyt i zbudowac mały dom.
                      Hm...rodzice woleli mieć lokatorów, od których dostają pieniądze.
                      Różnie ludzie podchodzą do swego majątku.
                      • zuzanna56 to było do triss 28.09.06, 22:50
                        • zuzanna56 Re: to było do triss 28.09.06, 22:52
                          Chyba też bym wolała cos odziedziczyć a nie tak dużo pracować.....
                          Ale nie mam po kim.
      • semida Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 20:23
        Jasne ze zainteresowana.Daj namiary
    • triss_merigold6 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 28.09.06, 22:26
      I cool. Gratulacje.
      Jeśli rodzice dają z własnej nieprzymuszonej woli i nie kosztem głodowania to
      jak dla mnie ok. Mnie ojciec czasem coś kupi albo dorzuci kasę i absolutnie
      mnie to nie krępuje, bo nie jest przymierającym głodem emerytem tylko wręcz
      przeciwnie.
    • adsa_21 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 08:47
      swietnie, grunt to sobie radzicsmile

      pozdrawiam!
    • semida Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 12:04
      Ja mimo wszystko chcialabym sie im kiedys odwdzieczyc i jak bede miala kase to
      zafunduje im urlop w cieplych krajach,bo od zawsze o tym marzyli.Pewnie gdyby
      nie ja juz by tam byli...
      • magi104 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 14:47
        Triss, masz rację, że jeżeli nie jest to obciążeniem dla rodziców, to fajnie
        jeśli na przykład kupując mieszkanie ułatwią dziecku start w dorosłe
        życie....(celowo unikam pojęcia "powinni")
        Dla mnie i mojego męża jest ważniejsze coś innego: dać dziecku wędkę, a nie
        rybę; i tak postąpili nasi rodzice, szczególnie moi, opłacajac i ułatwiając
        edukację. To czego materialnie się dorobiliśmy w życiu, zawdzięczamy swojej
        pracy, jaką mamy między innymi dzięki edukacji ułatwionej przez rodziców....
        Mamy znajomych, którzy od rodziców dostali mieszkania, domy, samochody; czasem
        im zazdrościmy, ale tak naprawdę wcale byśmy nie chcieli swoim rodzicom
        zawdzięczać to co mamy materialnego....
        Dla nas jako rodziców porażką byłoby ciągle pomagać materialnie, i nie tylko, w
        życiu naszemu dorosłemu dziecku.
        Mamy co prawda nadzieję, że będzie nas stać jej pomóc w uzyskaniu
        mieszkania/dzałki budowlanej/domu, ale nie kosztem poziomu naszego życia....
        Kwestia priorytetów....
        • demarta Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 14:48
          no i tak źle i tak niedobrze, eeech
          • zuzanna56 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 16:45
            Ale faktycznie chyba dzieci które dostały tą przysłowiową wędkę, będą same
            sobie radziły. A te które dostały wszystko tzn. mieszkanie, samochód i jeszcze
            comiesięczną pomoc finansową mogą nawet nie próbować znaleźć pracę i w końcu
            żyć samodzielnie. Co nie znaczy że tak jest w każdym przypadku.
    • niusianiusia Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 18:07
      Jakim cudem Twój mąż jako architekt zarabia 1000 PLN na miesiąc??? Skoro sam
      projektuje, to chyba coś umie. Projekt nie kosztuje 1000 PLN. Projekt domu
      indywidualny nawet i 30 000, z tego połowa to architektura. Może facet nie umie
      wycenić projektu? Z tego co widzę na rynku, architektów brakuje do pracy. Biura
      nie biora projektów, bo nie mają ludzi do pracy. Minimalna stawka dla
      architekta w Warszawie to 3000-4000 na rękę. Może mu wygodnie siedzieć tam
      gdzie siedzi...
      • demarta Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 18:14
        eee tam, biura architektów zatrudniają ludzi za 1500 brutto a sami zgarniają
        całą kasę. znam takie przypadki. ale wtedy ci obrabiani pracownicy na lewo
        robią fuchy klientom biura i dorabiają na czarno drugie tyle.
        • niusianiusia Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 18:19
          to znaczy że są frajerami.... znam tą branżę...
        • spacey1 Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 29.09.06, 18:34
          Nie jestem architektem ani nie mam w tym środowisku znajomych, ale tak sobie
          myslę, że w takim razie ci archiktekci co pracują za 1500 zł to frajerzy.
          Dlaczego sami nie założą firmy zamiast pracowac u kogoś i orać za 1500 zł?
          Może się mylę, ale chyba ten biznes nie wymaga ogromnych inwestycji. Czy sie
          mylę? No, ale ludzie mają różne usposobienia - są tacy, którzy wolą być na
          etacie u kogoś, niż samemu podjąc ryzyko. Mój mąz niestety do takich należy, ale
          trzeba też przyznać, że jego branża wymaga dużych inwestycji, jeśli się chce
          prowadzić własny biznes. Na szczęście jednak zarabia nieco więcej, niż 1500 zł.
          Jak to jest z architektami w tym względzie?

          P.S. też po przeczytaniu tego postu się zastanowiłam: architekt zarabia 1000 zł
          i za dodatkową pracę po nocach 5=6 godzin drugie 1000? Coś mi tu nie gra
          • semida Re: Mój mąż i Jego 1000zł na miesiąć:) 30.09.06, 10:25
            Gwoli wyjasnienia.Mój mąż nie jest architektem,tylko budowlancem.Skonczyl
            budownictwo lądowe.Pracuje w jedynej firmie budowlanej w miescie,do tego u
            prywaciarza,wiec zarabia ile zarabia.A ze jest dobry w swoim zawodzie,to robi
            rysunki na studia jednemu gosciowi,ktory studiuje architekture,a u drugiego
            dorabia robiąc mu projekty domowitp.Facet ten ma firme budowlana w innym
            miescie i sie nie wyrabia,bo jego syn wyjechal do Anglii,wiec robote daje
            mojemu męzowi.I w taki oto sposob mój mąż poprzez dorabianie zarabia wiecej niz
            na etaciesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka