Dodaj do ulubionych

witam i proszę o Wasze zdanie

16.10.06, 19:32
Moja historia to mleko rozlane, ale chcę ja tu przedstawić. Właśnie na tym
forum, bo zagląda tu dużo osób.
Niestety, nie mogę bardziej streścić.
Ja i on to dwoje po przejściach. Od niego odeszła żona po udowodnionych jej
zdradach.
Zamieszkała osobno.
U mnie śmierć związku po długiej seperacji.
Związaliśmy się po rozpadzie związków, ale bez rozwodów.
Zamieszkałam u niego. Nadal kochamy się, na świat przyszło wspolne dziecko.
Partner dba o nas, czujemy jego miłość.
A zgrzyty dotyczyły sytuacji związanej z tym, ze jego zona nie wymeldowała
się z mieszkania.
Jeszcze przed jej wyprowadzeniem ustanowili rozdzielnośc majątkową- osobne
mieszkania, osobne auta.
Na poczatku łagodnie jęczałam, ze przychodzi korespondencja, która wprowadza
zamieszanie, bo trzeba ją przyjąć, a poźniej oddać tej pani.
Moj partner cały czas powtarzał, ze rozmawiał, ze ona sama się wymelduje.
Mijał czas, postawiłam ultimatum ( tak po roku)- jesli chce, bym zameldowała
się z dzieckiem, niech wymelduje pierwszą panią, nie będzie tu meldunkowego
haremu.
Robiłam awantury w stylu- moj meldunek za jej wymeldowanie.
A on spokojnie odpowiadał, ze musi to na spokonjnie załatwić, bo inaczej
popsują się jego relacje z dzieckiem. Nie rozumiałam tego, bo dziecko mieszka
z nami i z nią, wymieniamy się tak po pół tygodnia.
Twierdził, ze jak on będzie wywierał presję na eks z tym wymeldowaniem, to
dziecko będzie pomiędzy młotem a kowadłem.
Mówiłam,ze jest mi przykro, ze stawia interesy eks wyżej niż moj.On doskonale
wie, że ja źle się czuję w tym mieszkaniu. Czuję się tak tymczasowo, bo w
kazdej chwili ona może sobie tu wejsc. To co, ze tak na zdrowy rozsądek, to
powinnam wierzyć w kulture tej kobiety, niby po co miałaby tu przychodzić.
Czułam sie źle i już. Wiedziałam, ze pani w pracy pobiera pieniążki za to, ze
do pracy "dojeżdża" z tego adresu, więc w jej interesie jest mieć ten stary
adres długo.
Było mi przykro, bo już nie chodziło o sam fakt jej zameldowania, ale to, ze
moje "ultimatum" przelatywało koło uszu.
Po czasie ok 30 miesięcy ( dwa i pół roku) partner oznajmił mi, ze pani
wymeldowała się.
I jest dumny, ze on tego na siłę nie zrobił. Że dzięki temu ma świetne
relacje z dzieckiem, bo ono nie było pomiedzy młotem a kowadłem, ze jego mama
nie była sfrustrowana i była miła dla dziecka gdy dziecko przebywa u niej.
A gdzie ja jestem w tym wszystkim? Gdzie jego drugie dziecko Czy ja jestem aż
taka małostkowa i egoistka?
Czy moje pretensje są bezpodstawne? Czy nie miałam racji, ze próbowałam
nakłonić partnera, by ją wymeldował, albo kategorycznie zarządał, by
wymeldowała się?
Pani wymeldowała się, a we mnie pozostał żal. I cholerna niepewnosć. Jest mi
przykro; gdy mi tak bardzo zależało i było to dla mnie bardzo ważne, partner
nie przyznał mi racji.

Obserwuj wątek
    • syriana Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 19:38
      rozumiem Cię
      masz prawo do żalu i rozgoryczenia

      nie dość, że facetowi zabrakło odwagi do przeprowadzenia sprawy tak jak
      powinien, to jeszcze interpretuje to jako swój sukces

      to w niekoniecznie korzystnym świetle stawia jego gotowość do bycia po Twojej
      stronie w wielu drobnych sprawach dnia codziennego (choć ta przecież drobna nie
      była)

      pozdrawiam
    • moofka Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 19:52
      przesadzasz
      nic zlego sie nie stalo
      widocznie znal ja na tyle, ze wiedzial, ze nie bedzie was nekac
      jesli uwazal ze to moze zle wplynac na kontakty z dzieckiem
      to tylko dobrze o nim swiadczy, ze nie dal sie twojemu szantazowi
      teraz jest i spokoj swity i relacje dobre i meldunek kazdy ma tam, gdzie chcial
      a z niekomfortowo sie czulas w mieszkaniu ktore kiedys nalezalo do jego zony,
      to chyba oczywiste, nikt by sie dobrze nie czul w takiej sytuacji
      • zapytam1 Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 20:31
        Czekałam 30 miesiecy na coś, co można było zrobić w 30 min.
        Postawił w priorytecie relacje z nia i z dzieckiem, a przecież ja poświęcam
        temu dziecku tyle samo czasu co ona.
      • kawka74 Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 20:41
        niby tak
        ale druga żona pierwszej żony nie znała smile
        BTW ciekawi mnie, jak kwestia meldunku eks mogła zmienić relacje z dzieckiem. Poza tym pan mógł załatwić sprawę spokojnie, elegancko i bez problemu, gdyby tylko chciał. No, ale widocznie bardziej bał się eks, niż next wink
        Tak czy siak, dobrze, że sprawa jest załatwiona i nie ma co tego teraz roztrząsać.
    • anhes Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 20:47
      z autopsji wiem, ze jakoś najłatwiej, facetom, potrzeby kobiet które ich
      kochają ustawić na ostatnim miejscu w hierarchii ważności... nie wiem z czego
      to wynika...może z poczucia bezpieczeństwa ze kochamy i nie zrobimy im
      krzywdy??? moim zdaniem nie da się z tym walczyć
    • laminja Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 20:56
      myślę, że musisz przestać o tym myśleć. Facetowi jest trudno kiedy wie, że jego
      dziecko mieszka też u byłej żony. Nie da się jej wykreślić, bo jest matka jego
      dziecka. Ty wiedziałaś, że wiązanie się z facetem po przejściach może miec
      konsekwencje w postaci różnego rodzaju trudności. Najważniejsze jest to, że
      mieliście spokój. Może w ten sposób on Was (swoją nową rodzinę) chronił? Zna
      swoją byłą żonę, więc może uznał, że gorzej wyjdziecie na zmuszeniu jej do
      wymeldowania się. Najważniejsze jest to, że już się wymeldowała. Teraz Ty się
      tam zamelduj i zapomnij o wszystkim. Nie roztrząsaj tych 30 miesięcy. Było,
      minęło. Myślę, że on kierował się dobrem swojego starszego dziecka, które
      przeżyło rozpad małżeństwa rodziców. Matka zmuszona do wymeldowania się mogłaby
      różne rzeczy dziecku opowiadać...
      • sineira Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 21:27
        Podpisuję się obiema rękami pod opinią Laminji. Mam wrażenie, że troszeczkę
        przesadzasz. Załatwił? Załatwił. A że powoli i delikatnie, to tylko świadczy na
        jego korzyść.
      • biala27 Re: witam i proszę o Wasze zdanie 17.10.06, 08:51
        laminja napisała:

        > myślę, że musisz przestać o tym myśleć. Facetowi jest trudno kiedy wie, że
        jego
        >
        > dziecko mieszka też u byłej żony. Nie da się jej wykreślić, bo jest matka
        jego
        > dziecka. Ty wiedziałaś, że wiązanie się z facetem po przejściach może miec
        > konsekwencje w postaci różnego rodzaju trudności. Najważniejsze jest to, że
        > mieliście spokój. Może w ten sposób on Was (swoją nową rodzinę) chronił? Zna
        > swoją byłą żonę, więc może uznał, że gorzej wyjdziecie na zmuszeniu jej do
        > wymeldowania się. Najważniejsze jest to, że już się wymeldowała. Teraz Ty się
        > tam zamelduj i zapomnij o wszystkim. Nie roztrząsaj tych 30 miesięcy. Było,
        > minęło. Myślę, że on kierował się dobrem swojego starszego dziecka, które
        > przeżyło rozpad małżeństwa rodziców. Matka zmuszona do wymeldowania się
        mogłaby
        >
        > różne rzeczy dziecku opowiadać...

        zgadzam się z Lamiją chć staram się również zrozumieć Twoje rozgoryczenie; w
        podobnej sytacji miałamby zapewne identyczne roszczenie..
    • kai_30 Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 21:44
      Bardzo wielu facetów po rozwodzie ma psychicznie nieodciętą pępowinę, zwłaszcza
      jesli jest dziecko/dzieci. Mój też tak miał, z tym że objawy są jeszcze
      ciekawsze - po pięciu latach od wyprowadzenia się z domu telefon i prąd u jego
      eks jest nadal na jego nazwisko. Zupełnie mu to nie przeszkadza, i nie rozumiał,
      dlaczego mnie to przeszkadzało bardzo - w końcu nie moja sprawa, prawda?

      Taka nieumiejętność odcięcia się wynika z różnych przyczyn - czasem z obawy,
      żeby kontakty z dzieckiem nie uległy pogorszeniu, czasem z braku "okresu
      żałoby", gdy ktoś zaczyna za wcześnie nowy związek, nie dając sobie czasu na
      okres żałoby i oderagowania po stracie.

      Gdzieś wyczytałam, że kobiety po rozpadzie związku wchodzą w kolejny (mowa o
      poważnych związkach, nie przelotnych romansach) po trzech latach. Mężczyźni po
      trzech miesiącach. To ma swoje konsekwencje, nawet jeśli miłości dawno nie było.

      Na Twoim miejscu nalegałabym na wspólną wizytę u psychologa specjalizującego się
      w terapii par. Tobie pomoże to uporać się z poczuciem krzywdy, jemu być może
      pozwoli zrozumieć, jak się czujesz. Bo generalnie powinnaś teraz być zadowolona
      - w końcu się rozwiązało, prawda? A nie jesteś, masz do niego żal, że to trwało
      tak długo. Jeśli potrafisz sobie z tym poradzić sama - świetnie. Jeśli gdzieś
      tam tkwi w Tobie lęk, że w tym jest coś więcej - idź do psychologa. Bardzo wiele
      związków się rozpada przez takie poczucie krzywdy, którego druga strona
      kompletnie nie rozumie... A przecież szkoda by było, prawda?
    • elza78 Re: witam i proszę o Wasze zdanie 16.10.06, 22:51
      mysle ze robisz z igly widly a to czekanie na wymeldowaniem sie bylej to raczej
      nie bylo czekanie zeby jej "zrobic dobrze" tylko po to zeby przed samym soba
      byc ok... nie taplac sie w gownie... nie miec z nia niepotrzebnych kontaktow..
      nie robic niepotrzebnego "smrodu"
      tak to odebralam, niektorzy mezczyzni tak maja, czasem wola "przeczekac" dla
      dobra ogolu wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka