beniusia79
27.10.06, 21:13
moja corcia dostaje miedzy 19 a 20 cyca na dobranoc. po 18 robi sie juz zmeczona i marudna, na ogol wiec juz kolo 20 odplywa. czasem jednak cos w nia wstepuje i w trakcie karmienia zaczyna przerazliwie wrzeszczec. wiem, ze nic ja nie boli. jest zmeczona, ale nie chce lub nie umie zasnac. mala przerazliwie placze, tak, ze nie umie czasem powietrza zlapac. boje sie, zeby sie nie zachlysnela. wrzeszczy jakby ja ze skory kto obdzieral. serce mnie boli jak to slysze.. czasem trwa to przeszlo godzine. nie umiem sobie wtedy z nia poradzic, nic nie skutkuje, ona wrzeszczy i wrzeszczy. spiewanie, glaskanie i mowienie do niej nie pomaga. troche sie tylko uspokaja jak jest na rekach, choc nie zawsze. kiedy klade ja do lozka, zaczyna sie. zawsze dzieje sie to, kiedy jestem sama w domu. kiedy jest maz, wszystko funkconuje super. tzn. karmie mala zawsze w naszym lozku, maz kladzie sie kolo mnie i rozmawiamy sobie. corcia po 10-15 minutach zasypia. czasem i przy mezu zaczyna poplakiwac, ale jak on ja bierze na rece to mala sie uspokaja, dalej pije i zasypia. jest mi strasznie przykro i czuje sie fatalnie, bo nie umiem uspokoic wlasnego dziecka. jestem zdolowana z tego powodu. czasem mam jej dosc, mam ochote uciec gdzies, zeby tego nie slyszec. wstyd mi i glupio, bo mala jest grzecznym i w miare spokojnym dzieckiem, nie mam prawa miec takich mysli. to jest moja dziecinka, ktora tak mocno kocham i ktora tak bardzo pragnelam. wiem, ze wiele mam ma duzo gorzej, niektore dzieci placza calymi dniami. ale ja nie wiem co zrobic, zeby mala sie uspokoila. na ogol po takich akcjach sama placze z bezsilnosci, jak dzis. mala teraz sobie slodko spi, jakby nigdy nic. jest mi strasznie przykro, ze mala przy mezu szybciej sie uspokaja i zasypia niz przy mnie...