Dodaj do ulubionych

samobiczowanie

IP: *.* 03.04.01, 13:32
temat zainspirowany Tyską.jeśli któraś chce ponarzekać na siebie to proszę bardzo.\nsiedzę tu już 1,5 godz.,zupa mi sie prawie wygotowała,gary leżą w zlewie,kurz na półkach,bałagan w mieszkaniu,dziecko jedno śpi,drugie z dziadkiem na spacerze,praca magisterska leży głęboko w szufladzie a ja się głupio tłumaczę ,że mam anginę...
Obserwuj wątek
    • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 03.04.01, 13:53
      hi hi hi.
    • Gość: Jaga Re: samobiczowanie IP: *.* 03.04.01, 15:29
      A ja mam katar. I martwię się trochę, bo jestem w ciąży, ale z drugiej strony to sobie myślę: "Pójdę na zwolnienie, będę leżała w wyrku dramatycznie rozczochrana, obiady mi mąż będzie przywoził z pracy, to jeszcze może powybrzydzam, syn będzie chodził na palcach i mi głowy nie zawracał "bo się zarazi", gary i pranie będą zbyt wielkim wysiłkiem dla bladej, zasmarkanej, ciężarnej żony (posnuję się jeszcze trochę w szlafroku, jęcząc, sapiąc, i szurając kapciami dla lepszego efektu)....cudoooownie!"\nTylko dlaczego, jak moi panowie pojechali na narty, a ja siedziałam chora w domu, to jakoś wszystko się dało zrobić? E tam, oni nie muszą o tym wiedzieć, no nie?\n\nPozdrawiam, \nJagna
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 03.04.01, 19:39
      No a ja zamiast pilnie wkuwać do egzaminu specjalizacyjnego to siedzę i internetuję, a niedobory wiedzy którymi uraczę najpierw komisję egzaminacyjną, a potem pacjentów rosną i rosną> Na dodatek synuś rozbił mi okulary, więc - nie mogąc cały dzień wytrzymać w szkłach kontaktowych -ślipię w odległości 3 cm od monitora (coś mi się tak widzi, że polubię tę rubrykę), poza tym mały był dziś wyjątkowo wrzaskliwy, co mnie zdenerwowało. A jako że koniec wieńczy dzieło, to mąż rozścielił łóżko w celach niedwuznacznych. Ratunku!!! :))))
      • Gość: Witek Re: samobiczowanie IP: *.* 05.04.01, 21:32
        Dziewczyny, tez chce mi sie wolac RATUNKU!!!, bo najczesciej bywam w sytuacji tego co poscielil lozko, a moja Zocha (Agnieszka skad inad) wlasnie udziela kolejnej rady, albo chlonie Wasze wstrzasajace problemy. Moze byscie sie tak jednak zabraly do roboty i to bynajmniej nie tej wirtualnej. Tak, ze bardzo prosze. W dolnym lewym rogu klikamy "Start", a dalej "zamknij". Zamykamy sie internetowo i do lozek. Wszystkiego najmilszego. Witek
        • Gość: gosiak Re: samobiczowanie IP: *.* 05.04.01, 21:47
          A ja mam start w lewym dolnym(zamknij też) i nie mam go zamiaru użyć. Męski szowinista. Trzymaj się Zocha i każda inna-faceci do łóżek, a my przed monitor. Pozdrosmile)
          • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 08:03
            Dzień dobry :-))Zaczynam Panu Bogu dziękować, że jednak nie mam w domku netu, bo chyba przestałabym w ogóle spać. Bo z pracy - to pewne - wywaliliby mnie :-))) A tak, przychodzę i czytam Was o godz 8 rano. Serdecznie pozdrawiam!PS. Przeczytałam sobie jeszcze raz wszystkie posty o "samobiczowaniu" i stwierdziłam, że mam dziś wielką ochotę umyć w koncu okna. Kto się dołącza?
            • Gość: Aneta Drabek Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 08:10
              Tyska, ja się dołączam do tych okien, bo jak na razie udało mi się umyć jedno, a tu jutro do pracy na dyżur. PozdrawiamAneta
            • Gość: Dymitr Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 19:55
              ja.:)
        • Gość: Dymitr Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 19:54
          Brawo Witek....madrze i tresciwie.:)))ach te Kobiety....jakie One "biedne"...a Ci mezczyzni...ojojoj...:)))pozdrowieniasmile))mam dzisiaj szampanski nastroj....pozartuje sobie troszke..
      • Gość: Sylak Re: samobiczowanie IP: *.* 18.04.01, 19:46
        Sex Ohhhhhhhhhhhhhh.Czasami jestem tak zmęczona całym dniem, że jedyne na co mnie stać to pomyśleć jaki sex jest przyjemny, uśmiechnąć się i zasnąć.Ohhh a pomyśleć że można tak się uśmiechać przez godzine i to we dwoje.
    • Gość: KatarzynaD Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 13:44
      Ja właśnie wróciłam ze sklepu indyjskiego, posiedziałam chwilę w przymierzalni i znów wyszłam zdołowana, zawsze w przymierzalni dochodze do wniosku , ze wyglądam strasznie, mam wielkie piersi, ogromne ramiona i grube nogi, buuuuuuuuuuuuuuu, tak sobie chciałam ponarzekać ....Patrycja napisała/ł:> temat zainspirowany Tyską.jeśli któraś chce ponarzekać na siebie to proszę bardzo.> siedzę tu już 1,5 godz.,zupa mi sie prawie wygotowała,gary leżą w zlewie,kurz na półkach,bałagan w mieszkaniu,dziecko jedno śpi,drugie z dziadkiem na spacerze,praca magisterska leży głęboko w szufladzie a ja się głupio tłumaczę ,że mam anginę...
      • Gość: Alina Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 14:11
        Tysko, okien nawet nie tknę, niech słońce skruszy cały brud! Właśnie wzięłam 1 dzień urlopu, zaplanowałam oczywiście tysiąc zaległych spraw do załatwienia a mój synek - spragniony spędzania czasu ze mną - miał inne plany i wygrał. Kupiliśmy bloczek biletów MPK i 3 godziny jeździlismy bylejakimi autobusami i trmawjami... POLECAM!!!Okna nie umyte, obiad jeszcze w sklepie ... Tak sobie myślę - no i co z tego?!? Mateuszek właśnie przez sen przeżywa autobus nr 90 i żłoty tramwaj z Fordem escortem i możecie mi wierzyć - ja tez będę długo i mile wspominać ten dzień!!!Kiedyś w Bezludnej Wyspie jedna z aktorek (niestety nie pamiętam już która) powiedziała, że w swoim życiu usłyszała tylko jedną mądrą radę, która zawsze jej się sprawdza i pomaga w codziennych troskach - a mianowicie - jej mama przy każdym problemie, kłotni, dylemacie czy wyrzutcie sumienia kazała im zadawać sobie magicze pytanie - NO I CO Z TEGO? Spróbujcie, u mnie to działa i od razu mi lepiej!!!Całusy dla wszytskich sfrustrowanych, zapracowanych, niewyspanych i szcześliwych !!!
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 06.04.01, 21:09
      Znowu dzisiaj nie upilnowałam małego - upadł i rozbił sobie nosek. Kuleje mi pediatria, to straszne. Zjadłam dwie DUŻE paczki chipsów i placki ziemniaczane. Synek też dostał trochę, karygodne. Od juta nie jem nic. I czekoladę z galaretką malinową, b. dobra zresztą. Lubię sobie ponarzekać na drobnostki, wtedy nie myślę o tych prawdziwych powodach do zmartwień.
      • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 09.04.01, 07:59
        Droga Reszko. Na szczęście nasze maluchy szybko apominają o rozbitych noskachsmile)Ja wczoraj zrobiłam ptasie mleczko, które potem ZEŻARLIŚMY, zanim zdążyło na dobre zesztywnieć:-)). Też z galaretki malinowej .Mówię Ci pycha. Pozdrowionka!!!
        • Gość: ANia Re: samobiczowanie IP: *.* 09.04.01, 10:39
          Czytam.. i czytam... i czytam... za oknem ponuro, zimno, deszcz pada... A mi sie buzia do Was smieje dziewczyny :))) Jak wroce to ugotuje mezowi obiad! A co, niech ma! A potem tez posciele lozko... Ja tez chce cos miec od zycia :)Pozdrawiam Panow ktorzy odwazyli sie odezwac :)
    • Gość: Kasia Re: samobiczowanie IP: *.* 09.04.01, 22:34
      Samobiczowanie? Proszę bardzo: rozmawiałam przed chwilą z moją bezdzietną bratową (bezdzietną z wyboru). Była godzina ...koło 22.00. Jej mąż wyjechał z Krakowa na tydzień, więc chciałam ją pocieszyć, żeby jej się nie ckniło. A ona mi na to:"leżę sobie w łóżku, czytam książkę, cisza, spokój. Trochę tęsknię.A kto tam u ciebie tak strasznie wrzeszczy?!" Wrzeszczał Antek, bo gazował na samochodzie. Zosia też wrzeszczała, bo też chciała gazować, oczywiście na tym samym samochodzie, a jakże! A ja pomyślałam sobie: cisza, spokój, porządek w domu, wszystko poukładane na miejscu i nikt nic nie przestawia...Łóżko o dziesiątej w nocy (a nie o pierwszej) i książka ... Marzenia ... Pozdrawiam, Kasiak. P.S. Bardzo kocham moje dzieci, nie myślcie sobie!!!!!!!
    • Gość: Gosiak Re: samobiczowanie IP: *.* 11.04.01, 11:32
      Wiecie co, kazda z nas ma podobne problemy. Ja tez ostatnio popadlam w jakis cholerny perfekcjonizm, wszystko musi byc super, a jak nie jest to mam wyrzuty sumienia. Nie chce mi sie sprzatac, siedze przed komputerem i mam durne wyrzuty sumienia, ze nie sprzatam, czy Wy tez takie cos czujecie?
    • Gość: Agnieszka mama Daniela Re: samobiczowanie IP: *.* 11.04.01, 13:30
      Ja miałam wyrzuty sumienia wczoraj, bachłam wszystkie 5 okien w ciągu godziny, nawet Młody był w tym czasie grzeczny. Ale dzisiaj mi przeszło! Dalej leniuchuję!
      • Gość: Patrycja Re: samobiczowanie IP: *.* 18.04.01, 21:57
        a ja właśnie zignorowałam ukochanego Męża lezącego w łożu małżeńskim - siedzę tu twardo i czytam dojadając resztki sernika(resztki???pół blaszki!!!)
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 18.04.01, 22:32
      No tak, zaniedbałam ostatnio samobiczowanie, więc pora uzupełnić zaległości. Pediatria nadal leży (i kwiczy), egzamin zbliża się wielkimi krokami, ja odkryłam brakujące centymetry w spodnicach wiosennych i nadmiarowe na wlasnym jestestwie, tu i ówdzie (wszędzie), Młody budzi się co chwilę z wrzaskiem przyprawiając mnie o zawał serca, firanki przybrały odcień świętej ziemi, a przez okna prawie nic już nie widać. I wiecie co? Zupełnie mnie to nie rusza. To wiosenne rozleniwienie czy depresja?
      • Gość: Kinga Re: samobiczowanie IP: *.* 18.04.01, 23:39
        A może właściwe podejście?
      • Gość: wioletta(ignis) Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 07:16
        Nie martw się, ja mam to samo, czasem jakiś wyrzut sumienia, ale zaraz dostaje kopa ląduje gdzieś w kącie.Hm... cóż, tłumacze sobie, że nie jestem cyborgiem i wszystkiego po prostu NIE ZDĄŻĘ zrobić. Pomyśl, jakie to szczęście, gdybym była taka jak moja mama i przejmowała się, zapewne zaharowałabym się na smierć, pracując i wychowując dziecko. Ona się dziwi, że "jestem taka niezorganizowana" oraz że "nie rozumie, jak można mieć taki nieporządek". Tylko,że kiedyś, jak ja byłam malutka, urlop wychowawczy był czymś normalnym, można było wyżyć z pensji męża, a potem wrócić do pracy beż żadnych problemów. Teraz - niestety nie, wracasz po macierzyńskim (dobrze, jeśli Cię przyjmą), albo bye, bye.. A doba ma tylko 24 godziny, bardzo nad tym bolejesmileAle co tam, wole przewracać sie z moją malutką po dywanie i razem z nią raczkować, "rozmawiać" z nią i robić "przytulki i całutki" niż mieć sterylnie posprzątany dom i nieszczęśliwe dziecko wydzierające się w łóżeczku.Więc, wyrzuty sumienia - precz w kąt!!!!Pozdrawiam serdeczniesmilewioletta
        • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 07:56
          Kochana WioletkoW 100% jestem za. W zlewie straszą mnie gary (nie powiem od kiedy, bo aż wstyd). Wolałam poleżć wczoraj do koleżanek na plotki niż zmyć :-)). A może dziś mój ślubny się domyśli?
          • Gość: Aneta Drabek Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 08:04
            Dziewczyny, całym sersem jestem z Wami. Chociaż moja godzina W (czyli oddania pracy) się zbliża nieubłaganie. Pozdrawiam
          • Gość: wioletta(ignis) Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 08:31
            Justynko Droga MojasmileDomyślność nie leży w naturze mężczyzn, hhahah, a raczej mężów, ale cóż, możemy mieć nadzieję - w końcu jesteśmy niepoprawnymi optymistkamismile Buźka kiss***
            • Gość: Gosia Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 09:42
              mój mąż się czsami domyśla i zmywa, mam wtedy niespodziankę w postaci pustego zlewu rano ( bo wieczorem to mi się nidgy nie chce zmywać, albo od razu padam z nóg, albo wolę posiedzieć w internecie), ale w ogole to nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Moja mama, gdy marudzę, że muszę coś zrobić, na co nie mam szczególnej ochoty, zawsze mi mówi "musi , to człowiek tylko umrzeć, resztę tylko może"Pozdrawiam
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 19.04.01, 22:26
      Moje dziecko pożarło dziś (z apetytem) porządną garść ziemi z doniczki. Miałam nawet ochotę założyć nową grupę pt. Co zjadło moje dziecko i co z nim dalej się stało, ale samobiczowanie wydaje się być bardziej uniwersalne. Powiedzcie, w jakim wieku maluchy przestają pakować wszystko do paszczy, bo już dostaję obłędu od tego pilnowania. P.S. Synuś dobierał się również do tego "dinksu" do odświeżania wnętrza ubikacji. Mężu, wróć!!!!!!!
      • Gość: Kinga Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 00:46
        Jestem w trakcie leczenia młodego po spożyciu piasku z piaskownicy. Temat "co pożarło moje dziecko" mógłby być baaardzo szeroki. Dla zainteresowanych podaję, że moje zdążyło jeszcze w swoim krótkim życiu spożyć pokrętło od budzika i to coś, co jeżdzi po zamku błyskawicznym-odgryzł to w nocy od pajaca, w którym spał. Dobre dziecko, starych nie obudziło, a z nudów się dożywiało... Dobranoc.
      • Gość: Ewa Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 06:53
        Reszko!Wyobraź sobie, iż mój synuś (1,5 roku)napił się "dinksu" z toalety...brrrrrrrPotem przez godzinę wionęło mu z buzi - zapach morski- naszczęście nie było żadnych konsekwencji tego czynu.Poza tym notorycznie podczas spacerów usiłuje pożreć niedopałki papierosów oraz kapsle od butelek - Koszmar!!!!!Wczoraj zjadł kawałek kredki świecowej... Czekam na efekty??? Zastanawiam się co jeszcze potrafi pożreć moje Szczęście.Pozdraiwm wszystkich - Ewa mama Filipa (Kraków).
        • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 07:30
          Hej.Moja starsza córa, kiedy była jeszcze mała, uwielbiała skubać kłaki z koców. Potem zwijała to w śliczny kłębuszek i... śniadanko było gotowe. Dodam tylko, że to świństwo ciągnęło jej się potem z drugiego końca... Na koce miała apetyt ok. 2,5 roku!PRZEŻYŁA jest obecnie w 3 klasie.Cześć
      • Gość: Dalia Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 07:45
        Mój synek też wcinał ziemię z doniczek, ponadto na spacerach chętnie pakował do buzi patyki i kamyczki. Przeszło mu około 2,5 roku. Teraz ma trzy lata i z reguły wcina to co normalnie jadalne, ale zdarza mi się czasmi go złapać na wyjadaniu suchej karmy dla psa.
        • Gość: Małgoś Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 21:50
          Nawet nie wiecie jak się cieszę, że znalazłam edziecko - szkoda,że tak późno, ale na pewno zwiążę się z tą stroną na długo.Najbardziej mi się podoba samobiczowanie - jak to dobrze wiedzieć, że inni tez mają niepozmywane gary i 10 kg nadwagi :)Moja niespełna dwuletnia córcia ostatnio oblizywała suchą karmę dla kota a jak ją na tym przyłapałam od razu zrezygnowała ze smakowania i połknęła w całości. Żyje.
      • Gość: agata Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 07:46
        To mnie trochę pocieszyłyście. Ja właśnie przedwczoraj próbowałam wyjąć mojemu maluchowi z buzi to, co tam umieścił. Nie udało mi się, poszło dalej. Z dotyku wnioskuję, że było to coś małego i gładkiego (jakby kuleczka). Czekałam z duszą na ramieniu, czy się nie zakrztusi, ale nie, poszło. Myślałam, że ducha wyzionę!!! Teraz czekam, aż się to pojawi z drugiej strony. Ale już 2 razy udało mi się wyjąć mu z paszczy spinacz biurowy. To nie było fajne uczucie. Wnioskuję z Waszych wypowiedzi, że dziecko jest w stanie wiele znieść (...zjeść) i wychodzi z tego cało. Uff...
        • Gość: Gosia Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 17:06
          mój mąż, a tatuś moich słodkich bobasków dał im dzisiaj rano w prezencie pudelko farb plakatówek i teraz po powrocie z pracy może podziwiać na ścianach impresje swoich dwulatków " A te czarne plamy na ścianach to skąd"
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 22:17
      Uff, odetchnęłam z ulgą. Tych naszych dzieci to chyba nic spożytego nie zmoże (na szczęście), ale uśmiałam się zdrowo czytając Wasze posty. Czy Wasze pociechy również mają lub miały niesamowity popęd do tzw. pilotów, tj. sterowników do różnych urządzeń elektroniczno - telewizyjnych? Dla mojego Małego-Grubego to przedmiot największego pożądania, tym większy że zakazany. Gdy uda mu się go dopaść na jego buzi zakwita uśmiech szczęscia i tryumfu, po czym zaczyna go maltretować aż się robi cały czerwony. Ciekawe, czy mi kiedyś nie pęknie (Mały - Gruby, nie pilot). A tak w ogóle to ulubione zabawki mojego synka to zabawki nietypowe. Klocki, misie itp. badziewie leży odłogiem w kącie, a Michał ujeżdża odkurzacz i trąbi w rurę, konsumując kurz przy okazji. Pozdrowienia.
      • Gość: Dalia Re: samobiczowanie IP: *.* 21.04.01, 10:08
        Hej Reszka. Mój trzyletni Mateusz od chwili kiedy zaczął coś kojarzyć ubóstwia wszystko co elektryczne i mechaniczne. Żadne tam pluszaki czy samochody, wszystko wysiada przy ekspresie czy żelazku, wiertarka to obsesja. Żebys ty widziała ten uśmiech szczęścia, te drżące rączki kiedy dostanie coś mechanicznego w swoje łapki. Wobraź sobie, że on chodzi spać z wiertarką lub mikserem. Każde pranie, odkurzanie musi odbywać się w jego asyście, on wszystko włączy , potrzyma itd. Doszło do tego, że chwilami wie lepiej niż mój mąż gdzie co podłączyć, lub jak co pracuje. I wcale mu to z wiekiem nie przechodzi.Aha zmusił babcię, żeby kupiła sobie nowy ekspres, a jemu dała swój stary. Babcia oczywiście poszła na to, no bo jak to odmówić jedynemu wnukowi. A ten terrorysta gotuje teraz wirtualne herbatki. Jak nic rośnie przyszły inżynier.
    • Gość: Kasia Re: samobiczowanie IP: *.* 20.04.01, 22:32
      Kochane Mamy! Wracam do tematu zmywania garów - kiedyś też mnie gnębiły, ale teraz prawie wcale. Myjemy je razem, ja i moje dzieci (4 lata i 18 miesięcy). One mają świetną zabawę, ja nie mam wyrzutów sumienia,że je zaniedbuję, no i nie muszę wymyślać, w co bawić się z półtorarocznym bąblem. Myjemy po każdym posiłku (uczą się przy okazji porządku!!!). Dostawiam dwa kraesła po obu moich bokach i do roboty. Umowa: dzieci nie ruszają noży i tłukących się rzeczy. Myją swoje plastikowe kubki, łyżeczki, butelki i talerzyki. Druga umowa, dla mamy: dzieci chlapią, to normalne. Zero zdenerwowania, sama zabawa. Potem wycieramy i przebieramy. Jeśli czujesz, że w danym dniu nie wytrzymasz zalanej kuchni i mokrych dzieci, odpuść. To naprawdę działa, a poza tym maluchy szybko się uczą, wystarczy kilka razy wytłumaczyć, że wody nie wylewa się na podłogę i załapują o co chodzi. Potem się starają. Pozdrawiam, Kasiak.
    • Gość: alex Re: samobiczowanie IP: *.* 21.04.01, 22:13
      Fantastyczny wątek, choć temat wygląda na pierwszy rzut oka odstraszająco. Myslałam, że będą tu drastyczne opisy jakies, a tymczasem obcieram oczy z łez od smiechu. Chcę cos dorzucic do tematu pożerania. Kiedys mój zaczynający wtedy raczkować synek z lekko skwaszoną minką przeżuwał sobie cos wyjętego spod łóżka. Wielkosci 5 gr. Niestety przyjrzałam się temu i okazało się to być ochydnym.. OWADEM!!! Z obrzydzeniem wygarnełam to fachowo palcem i wrzuciłam głębiej pod łóżko, gdzie już nie sięgał.Potem małemu wyrosły zęby i wszelkie próby wyjmowania czegokolwiek z jego buzi groziły utratą palca. Więc przestałam się przejmować, ku zgrozie wizytujących i tesciowej. Kiedys synek przy niej wziął cos z podłogi do buzi, więc przybiegła do mnie zaaferowana: "Ma cos w buzi!! Wyjmij mu!" Na co ja spokojnie: "A gdzie to wziął? W kuchni? To na pewno jest jadalne."Jej reakcję mozecie sobie wyobrazić....
      • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 09:06
        Hihihi!!!Kiedyś krążył taki dowcip: -Co jesz Jasiu?-Mięsko!-A skąd je masz?-Przypełzło!
    • Gość: Anka, mama Julki Re: samobiczowanie IP: *.* 22.04.01, 18:06
      Wieszałam kiedyś pranie w łazience, za plecami miałam Julkę. Po wyjściu ucałowałam ją czule i poczułam na swych ustach intensywny smak proszku do prania. W mydłach też gustowała.
      • Gość: daga Re: samobiczowanie IP: *.* 23.04.01, 12:30
        Mój syn mając rok i dwa miesiące wypił butlę syropu na alergię, bardzo silnego i o smaku pomarańczowym. Spuściłam go z oka na chwilę, a kiedy wróciłam z kuchni do pokoju powiedział radośnie "mniam mniam". Nie było to wesołe, o nie. W szpitalu, gdzie miał płukanie żołądka Sebek wrzeszczał, ja płakałam, moja mama wrzeszczała na mnie, lekarka na nas obie. Niestety, zabrakło mi wyobraźni, żeby wymyślić, że kurdupel umie po wersalce wejść na regał i wspiąć się po półkach. Zostawili go na dwa dni na obserwacji strasząc mnie różnymi konsekwencjami, w stylu zaburzeń rytmu serca, uszkodzenia wątroby itp. NIC MU NIE BYŁO!!! Poza pleśniawką, której nabawił się podczas wpychania rury do gardła przy płukaniu żołądka.
        • Gość: Aneta Drabek Re: samobiczowanie IP: *.* 23.04.01, 15:21
          najbardziej wkurzają mnie rózne "madre" osby które się "wyżywają" po fakcie. Matka zdenerwowana do granic niemozliwości, a tu pani lekarka krzyczy, jakby to miało cokolwiek pomóc. Oczywiście, że czasem nam brakuje wyobraźni, ale krzykiem post factum nic sie nie załatwi. Nie pamietam w którym numerze "Dziecka" był artykuł o tym co się dzieciom czasem zdarza zjeść. I dzeci te nadal dobrze sie maja i są zdrowe. Nie była to oczywiscie propozycja diety, ale chodzi o to, zeby ni wpadać w panikę, kiedy dziecko zje cukierka podniesionego z podłogi. Pozdrawiam
          • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 07:45
            AnetkoJa też pamiętam ten artykuł.Najbardziej wpadły mi w oko :wylizane z błota buty, rozmiękły papier toaletowy wyłowiony z ubikacji, psia karma i kłaki kurzu zjedzone z podłogi.I podpissmile) : wszystkie dzieci przeżyły.Pozdrawiam gorąco :hot:
    • Gość: Dalia Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 09:13
      Rany boskie pomóżcie. Zrobiłam dzisiaj rozliczenie domowych finansów. Wyszło mniej niż zero (oj dużo, dużo poniżej). Co się dzieje z tymi pieniędzmi ?Boże, a może to ja już nie potrafię się rządzić ?Fakt, że mój mąż też się trochę do tego przyłożył, ale i tak za dużo wydałam. Rany Julek, a czeka mnie jeszcze remont łazienki (jest już w opłakanyum stanie, że nie da się tego przełożyć), no i wyjazd gdzieś na wakacje choć na troszkę. O matko co robić, chyba wpadam w panikę. Na ministra finansów to ja się chyba nie nadaję. Macie jakieś pomysły ?Pozdrawiam - Dalia, prawdopodobny przyszły bankrut.
      • Gość: Kassia Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 09:23
        Dalia ...witaj w klubie :)Moja propozycja jest taka ...Może jakis napadzik na bank albo na konwój z pieniędzmi :)PozdrawiamKassia
      • Gość: Aneta Drabek Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 09:38
        Dalia, dołączam do klubu. Ja jestem zazwyczaj bliska zera na koncie, ale w zeszłym roku narzuciłam sobie ogromną dyscyplinę finansową. Na początku miesiąca planuję wszystkie wydatki, najpierw wszystkie opłaty, potem wydatki tzw. specjalne, np. na prezenty, buty dla dziecka, a resztę, która została dzielę na wszystkie dni w miesiącu. Zazwyczaj wychodzi po ok 20 zł dziennie na jedzenie, kosmetyki i inne nieprzewidziane wydatki (np drobne naprawy). Żyjemy bardzo skromnie, ale przynajmniej nie w okropnych długach, co mnie okropnie frustruje. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Aneta
      • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 10:30
        Dalio, tak z innej beczki. Czy to prawdziwe imie, czy nick?Bo jeśli prawdziwe, to Ci po prostu zazdroszczę. Jest śliczne.Szkoda tylko, że nie wpadłam na nie jakieś 19 m-cy temu :cry:
      • Gość: jojo wrzesniowska Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 10:50
        z doswiadczenia swinki skarbonki wiem, ze z pieniedzmi trzeba ostrozniej niz ze zgnilym jajem. w czasach duzego oszczedzania, ktore zreszta wlasnie powrocily, mialam slownie dwie pary majtek, jeden stanik, trzy pary skarpet, jedne spodnie, dwie bluzy i pare t-shirtow. przez piec lat nie kupowalam sobie nic oprocz kosmetykow i najtanszych srodkow czystosci, zapisalam sie do okolicznej biblioteki, zeby nie kupowac ksiazk i uskutecznialam piractwo muzyczne czyli przegrywalam plyty pozyczane od znajomych na kasety kupowane w hurtowni za smieszne pieniadze. w koncu z tego tez zrezygnowalam i nauczylam sie w jakim radiu o o jakiej porze daja fajna muze. no i przestalam jesc mieso a warzywa kupowalam na targu od okolicznych chlopow. udalo sie zaoszczedzic na male mieszkanko i co najwazniejsze udalo sie nauczyc zyc tak, zeby przetrwac. wiec zasada nr jeden - nie lazic po sklepach a na zakupy chodzic z kartka i opuszczona glowa. wtedy nasz kolorowy kapitalizm tak potwornie nie kusi i nie ma w lodowce sterty niepotrzebnych rzeczy. bo przeciez mozna cieszyc sie wschodem slonca i spacerem nad wisla, nie tylko mozna - trzeba. a moze jestem naiwna i
        • Gość: Katasia Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 11:35
          Jojo, dobrze gadasz. Chyba sobie wydrukuje i powiesze nad lozkiem, bo tez musimy sie dorobic mieszkanka.
          • Gość: jojo wrzesniowska Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 11:53
            to zycze powodzenia, szczegolnie, ze ceny starych mieszkan (a nie ma jak dobra, przedwojenna kamienica) spadaja na leb na szyje - teraz bedzie latwiej, chociaz z drugiej strony o robote trudniej, niestety..
            • Gość: Katasia Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 13:49
              Robote mam - chyba ze mnie wyrzuca po ciazy. Mieszkam na wsi wiec chyba sobie wybuduje chatke ... Bedzie taniej niz kamienica w miescie. Katasia
              • Gość: jojo Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 10:02
                z chatkami to nigdy nic nie wiadomo... takie wieksze skarbonki hihihi
      • Gość: Dalia Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 14:10
        Dziewczyny, dzięki za wsparcie. Ja tak dziś od rana główkuję, skąd zdobyć pieniądze. Wierzcie mi o napadach też już myślałam. Dałąm szansę losowi i puściłam totolotka (wiem to naiwne, ale a nuż....)Rozpiskę wydatków to ja robię co miesiąc, skrupulatnie wszystko zapisuję (w końcu księgowa jestem)ale te wydatki mają to do siebie, że jest ich za dużo, a na dodatek pojawiają sie nieplanowane. Coś na kształt jednej z plag egipskich. No cóż może jeszcze coś wymyślę mądrego. Na razie czuje się upadłą finansowo kobietą. Tyska - Dalia to niestety nie jest moje prawdziwe imię, to nick.Autorem jest mój mąż, który gdzieś je wypatrzył, ktoś tak się nazywał. Cześć.
    • Gość: Anka, mama Julki Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 12:39
      Ja a propos dwóch par majtek i trzech skarpetek. Mam sytuację odwrotną i niestety od przybytku głowa boli. Nic sobie nie kupuję od dawna, dostaję często ciuchy w prezentach, ale nic nie potrafię wyrzucić. Olbrzymie szafy pękają w szwach, a jest w nich taki bałagan, że można po otwarciu zostać przywalonym stertą ubrań. Nie mogę się tego pozbyć, bo z niczym nie potrafię się rozstać! Ilość swetrów, koszul nocnych, letnich bluzeczek itp. jest po prostu nieprzeliczalna!!! Utopię się w końcu w tym artystycznym nieładzie.
      • Gość: magda007 Re: samobiczowanie IP: *.* 24.04.01, 13:17
        Znam to z własnego doświadczenia. Ustaliłam sobie limit - jeśli przez dwa ostatnie lata czegoś nie założyłam, to nie założe tego przez dwa następne i po prostu się pozbywam.Działa!
      • Gość: jojo Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 09:59
        mamo julki, moze zmien mieszkanie...? ja na przyklad od roku nie myje okien bo i tak zamierzam je wymienic... co prawda wymiana sie przedluza ale w koncu to zrobie... a na inny przyklad tacy rosyjscy bandyci lepszej klasy jak tylko im sie ciuch ubrudzi to go wyrzucaja i kupuja nowy, nie uznaja instytucji pran
    • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 08:08
      No, zdałam wreszcie ten egzamin. Teraz tylko drobnostka: znaleźć pracę w jakiejś sensownej odległości od miejsca zamieszkania. Nie będzie to łatwe, oj nie. I jak tu nie lubić grupy samobiczowania. A w sprawie pieniędzy- ja jednak proponuję napad na bank. Stres krótki,a rezultaty obfite.
      • Gość: jojo Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 10:06
        z napadem na bank sters wcale nie taki krotki bo trzeba wszysto dobrze zaplanowac. proponuje obejrzenie angielskiego filmu "wdowy", genialny kawalek edukacyjny w kwestii napadania na banki..
      • Gość: Kinga Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 10:50
        ...a jakby coś poszło nie tak, to pójdziemy sobie posiedzieć. Przepracować się w więzieniu nie da, jeść dadzą, dzieci z mężem na odwiedziny krótkie przyjdą i pójdą, na obowiązkowy spacer wyprowadzą, bo więzień też człowiek, przewietrzyć się musi...I telewizję można spokojnie pooglądać. Same plusy. Reszka, litości! Ta piękna wizja mnie rozkłada... idę obejrzeć sposoby zabezpieczeń najbliższego banku. A tak na poważnie, to właśnie mam dylemat-remont chaty, czy wyjazd z małym na wakacje? Raczej wygrają wakacje, a okna kolejną zimę przyozdobione będą taśmą klejąca...
        • Gość: Wronka Re: samobiczowanie IP: *.* 25.04.01, 11:28
          Jeszcze tu nie zaglądałam, ale obiecuję, że samobiczowanie będzie moją stałą stroną. Dziewczyny, czy nie macie wrażenia, że plagi egipskie uwielbiają spadać hurtem? To tak a propos świnki skarbonki. Od kilku dni nic tylko ręce załamuję: rachunek za prąd 200, popsuty podgrzewacz do wody - 200 zł, zalało świeżo wyremontowane mieszkanie, kamyk spod ciężarówki stłukł przednią szybę w aucie - 200 zł i jeszcze rachunek za telefon przyszedł. Zgadnijcie na ile? 260 złotych. A tu dzidziuś za pięć tygodni ma się [pojawić. O wydatkach na łóżeczko i inne akcesoria nawet nie wspomnę. Nic tylko się powiesić. W razie tego napadu na bank, weźcie mnie ze sobą.
        • Gość: Reszka Re: samobiczowanie IP: *.* 26.04.01, 13:49
          Podoba mi się ta wizja. Ma ona jeszcze jedną zaletę: o losie okien, taśmy klejącej i innych takich dupereli będzie musiał pomyśleć mąż. A co z wakacjami? No przecież są przepustki za dobre sprawowanie, a my będziemy sobie siedzieć, internetować...Ach....
          • Gość: Tyska Re: samobiczowanie IP: *.* 26.04.01, 13:54
            hahahaA pierwszy zakup , który zrobię za ciężko ukradzione pieniądze, to będzie sztywne łącze, żeby mieć internet przez cały czas.hahaha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka