Dodaj do ulubionych

Kradziez z wozka

IP: *.* 23.06.01, 15:19
Mieszkam w blokowisku, na dole jest co prawda domofon, a korytarz na piętrze zamykany na klucz, ale okazuje się że to za mało. Dzisiaj złodziej połaszczył się na kocyk, który zostawiłam w wózku pod drzwiami. Ładny, zagraniczny. Mały go lubił. Miętoszenie kocyka w łapkach pomagało nieraz ukoić płacz.Nie wiem już co robić, dzisiaj kocyk, a jutro może być wózek, na który oszczędzaliśmy przez 2 miesiące. W domu ciasnota, kawalerka bez kuchni, nie ma gdzie postawić, na balkonie deszcz pada... Czasami zostawiałam wózek pod sklapem, teraz już na pewno się nie odważę.O dodatkowych "atrakcjach" blokowiska, braku podjazdów, windach z przystankami na półpiętrach, sąsiadach z zaciekawieniam przyglądającym się jak usiłuję wtaszczyć wózek na górę, nastolatkach z piwkiem okupujących jedyną w pobliżu ławkę - nie chce mi się już nawet myśleć.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 23.06.01, 17:17
      Rozumiem Cię doskonale. Sama mieszkam w takiej klitce gdzie nie ma co gdzie postawić a na dodatek na 3 piętrze. wnoszenie wózka na górę to po prostu horror dlatego zawsze zostawiam wózek a mój mąż go wnosi jak wraca z pracy. Boję się, że mi go ukradną (sąsiadki mnie przestrzegają) ale nie mam innego wyjścia bo sama nie umiem sobie z nim poradzić. Ciekawostką jest to, że w piwnicy jest stara suszarnia ale nikt z sąsiadów nie chce się przyznać kto ma klucz a ktoś go ma - tak mówią w administracji. Cóż - do Twojego opisu mogę dodać więc tylko nieżyczliwych sąsiadów, którzy czasami po prostu zapomnieli, że sami mieli dzieci. Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam Cię Agnieszko ! Aga
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 23.06.01, 23:37
      Nam też prawie rok temu ukradziono kocyk z wózka, potem dowiedziałam się też, że śpią w wózku koty przybłędy. Od tego czasu wnoszę wózek na strome 3 pietro, bo wieczorem, gdy mąż wraca pewno by go już nie było. Fakt, z tego powodu szybko przerzuciłam się na spacerówkę.
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 25.06.01, 08:48
      Agnieszko, mam hipotezę - to nie był obcy złodziej, skoro macie domofon, to pewnie jakiś życzliwy sąsiad - obcy prawdopodobnie podprowadziłby także wózek. jak sądzisz?
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 01.08.01, 22:00
      Nie wiem po co komu używane kocyki , które giną u nas notorycznie . Zginęły mi ostatnio dwa kocyki , które były mi potrzebne , a sytuacja finansowa nie pozwala na takie zakupy , więc tym bardziej jest mi przykro i ogarnia mnie złość . Moe ktoś z czytelników ma do oddania (lub tanio sprzeda ) używane kocyki ? Będę wdzięczna za pomoc.
      • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 07:15
        Napisz gdzie mieszkasz - ja mam dwa kocyki na zbyciu.Mieszkam w Poznaniu.
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 08:36
      Ja też mieszkam w bloku i to na trzecim piętrze, blok bez windy. W piwnicy jest tzw. wózkownia, ale od lat zajęta przez moich sąsiadów z naprzeciwka z piętra, którzy prawdopodobnie kiedyś z niej korzystali, gdy sami mieli małe dzieci, a potem jakoś zapomnieli oddać klucza i teraz zrobili tam sobie dodatkową piwnicę, magazyn, warszat, Bóg wie, co jeszcze. Mimo że wiedzieli, że urodziło nam się dziecko, mimo że widzieli wiele razy jak z wysiłkiem taszczę sie z ciężkim wózkiem na to trzecie piętro, to nawet im przez myśl nie przyszło, żeby zaproponować choć kawałek miejsca w tym pomieszczeniu, które przecież użytkują bezprawnie i wbrew przeznaczeniu. Oczywiście nie wpadło im również nigdy do głowy, żeby zaproponować, że pomogą mi wnieść wózek, chociaż na schorowanych i słabych nie wyglądają (szczególnie ich dzieci: wyrośnięte dwudziestolatki). Dodam, że w pewnym momencie w naszej klatce były 4 wózki, teraz też bardzo często zdarza się, że gdy przychodzę z wózkiem, nie mam go gdzie postawić, bo miejsca na dole malutko, a często jest zajęte przez wózek sąsiadki lub rowerki jej dzieci. W dodatku moja córcia wpada w histerię, gdy zostawiam ją samą w mieszkaniu, żeby zbiec po wózek, więc jest wesoło. I prawdę mówiąc, też boję się ten wózek zostawiać, żeby sąsiedzkie dzieciaki nie napsociły, nie wybrudziły go czymś wstrętnym, albo nie zalały. Ano, taki los nas z blokowisk. Marzyłby się jakiś domek z ogródkiem, no nie?Agnieszko, może w tej Twojej klatce jest jakaś rura czy kaloryfer, czy jeszcze "cóś", do czego mogłabyś przypiąć wózek takim zapięciem do roweru (pewnie wiesz, co mam na myśli), żeby sobie spokojnie czekał na powrót męża?Pozdrawiam. Nie martw się, jeszcze trooooochę i wózek nie będzie potrzebny.
      • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 08:41
        Tak sobie kombinuję - a może dałoby się zamontować jakiś bloczek do podciągania wózka w górę na odpowiednie piętro? Chociaż znajć blokowiska to i bloczek zaraz by ukradli...
        • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 08:49
          Ja mieszakm na IV bez windy , przy pierwszej córeczce nosiłam ciężką emmaljungę na górę , przy drugiej zostawiam wózek w swojej właśnej piwnicy wielkości dziupli a wózkarnie sąsiad emeryt przerobił na warsztat :fou:Jedyna korzyść z noszenia wózka to to, że nie mam żadnych problemów z nadliczbowymi kilogramami ;)
      • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 12:06
        Wiesz Haniu, ja tam nie czekam, aż ktoś mi zaproponuje, że pomoże mi wnieść wózek, ale uśmiecham się i proszę. Pewnie, że można spotkać się z niechęcią, ale często zdarza się, że ludzie nie pomyślą, nie chce im się zaproponować - a jak poprosisz, a potem jeszcze powiesz, że jesteś im bardzo wdzięczna - to wniosą, a nawet zagadają coś do dziecka. A potem są zadowoleni z siebie.
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 08:37
      Wiecie co? Ja mieszkam za wsi a i tak zdarzyło mi się pod sklepem, że jakiś facet próbował grzebać mi w wózku w którym zreszta spała moja córcia. Na szczęście obok do drzewka był przywiązany mój pies który mało nie oderwał ręki temu człowiekowi(smycz była za krótka). Dodam że psina została należycie wynagrodzona. :) A facet był siny ze strachu!
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 09:12
      Witam Ja co prawda jestem w na tyle komfortowej sytuacji, ze moge trzymac wózek w przedpokoju. Zdarzyło mi sie kilka razy że winda niestety miałą awarię i drałowałam na 8 piętro z Kubą na ręku. Wózek zostawał w przedsionku za domofonem. W taki to sposób pewnego pięknego dnia pozbyłam sie nowego welurowego kocyka, który niedawno odkryłam w wózku koleżanki mojej sąsiadki. Pomijam juz fakt ze owa kolezanka dostawała ode mnie ubranka dla dziecka z których juz Kuba wyrósł. Oczywiscie w piwnicy mam wózkarnie ...tzn. graciarnie sąsiada. Pozdrawiam Kassia
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 09:57
      Cześć poszkodowane!Moja historia niczym nie różni się od Waszych. Blokowisko, domofon, znani wszyscy sąsiedzi. I o zgrozo pewnego pięknego dnia zostawiłam i wózek i portfel w nim. Do tego momentu nic z wózka mi nie zginęło. A był to portfel wielka pamiątka po moim niestety już nieżyjącym 23 lata ojcem. Dodam, iż portfel był pusty, ale ze skórki model męski z przed prawie 30 lat.:cry:Od tego momentu po każdym spacerze wywoziłam wózek do mieszkania - do dnia dzisiejszego w mieszkaniu stoją dwa wózki.
      • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 10:01
        Nie wiem czy się śmiać czy płakać ale u nas ktoś wyrwał wczoraj ze ściany domofon :fou: więc mój wózek w piwnicy nie jest już bezpieczny, oj chyba chcę wyjechać na wieś :)
        • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 11:51
          Wam kocyki, a mnie jakiś ....... ukradł pranie z balkonu!!!!!Parter, stojąca suszarka pod SAMĄ ŚCIANĄ, 1.5 m do balustrady a i tak sięgnął!!! Połakomił się na rzeczy męża: koszulki, slipy, skarpety. Rzeczy Kuby widać nie były mu potrzebne, bo na szczęście wcisnął między sczczebelki. Przestałam czuć się bezpiecznie...
          • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 11:57
            No to, to na pewno był bezdzietny facet :crazy:A poważnie to wyobrażam sobie Twoją wściekłość :fou:
            • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 03.08.01, 07:55
              Bo ja wiem...? Łapy mi się przez godzinę trzęsły...:p
    • Gość: guest Re: Kradziez z wozka IP: *.* 02.08.01, 12:39
      Pewnego deszczowego dnia weszłam na zakupy do dużego sklepu samoobsługowego. Synek spał w wózku, przykryty kocykiem i, od deszczu, ... reklamówką. Wózek zostawiłam niedaleko kas, obok stanowiska do pakowania zakupów. Stałam przy kasie, kiedy zauważyłam jak jakiś facet podszedł do wózeczka i ściągnął z mojego dziecka reklamówkę, po czym zapakował w nią zakupy i nie oglądając się nawet na boki wyszedł ze sklepu. Stałam osłupiała. Myślę, że następnym razem nie miałby skrupułów żeby zabrać kocyk, poduszkę czy może nawet ściągnąć ubranko ze śpiącego dziecka. Hiena! Tak to już jest na tym świecie... Wózek trzymam w przedpokoju i potykam się o niego jak idę do łazienki, ale wiem, że co rano zastanę go w tym samym miejscu. Pozdrawiam Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka