Dodaj do ulubionych

i znowu nic

IP: *.* 27.08.01, 12:34
No własnie - dziewiąte z rzędu oczekiwanie na nie-nadejście okresu i znowu nic. Widać luteina nie była "złotym środkiem". Czytałam gdzieś, że dziewczynę, która długo bezskutecznie starała się o dziecko mąż musiał wyprowadzić z kościola podczas mszy, na której udzielano chrztu dziecku pary osiemnastolatków. Miało już około roku, więć kiedy "wpadali" mieli trochę ponad 16 lat...Doskonale rozumiem jej przygnębienie i wzburzenie. Jestem młoda (25 lat), generalnie zdrowa, mamy odpowiednie "zaplecze socjalne". Więc o co chodzi! Rozumiem dwie, trzy, cztery nieudane próby - ale 9 !?I najgorsze, że nie moge sobie powiedziec nic ponad to, żeby "wyluzować", chociaż taka rada z ust kogoś innego usłyszana kolejny raz chyba bardzo by mnie zdenerwowała.Strasznie wkurza mnie ta moja bezsilność..Opowieści szczęśliwych przyszłych matek jednoczesnie bardzo przyciągają moją uwagę i ranią w samo serce....Dlaczego, do ..... nie mogę zajśc w ciążę!!!Czy jestem inna od wszystkich???Mąż poszedł na badanie nasienia - jesli i to niczewgo nei wykaże, to już sama nie wiem. A jeśli własnie "wykaże"? Co wtedy???To całe zmaganei zaczyna mnie już męczyć. Czasami przypomina mi się pewna scena z filmu z Glenn Close, kiedy ona odchodzi od stolika w eleganckiej restauracji, by w toalecie ze smutkiem stwierdzic, że oto znowu nie wyszło. I ten wyraz jej oczu ...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 27.08.01, 14:54
      hej Ell!Wiem,że cokolwiek byśmy teraz pisały,to i tak zbytnio Twojego bólu nie ukoi.Nie wiem czy robiłaś badania i jakie.Czy masz owulację itd.Kto Cię prowadzi? 9 cykli to jednak nie tak długo.Poza tym istnieją dzisiaj moim zdaniem takie różnorodne formy leczenia,ze naprawdę są ogromne możliwości.Jeżeli jesteś bardzo niecierpliwa,to dlaczego nie pomyślisz o in vitro ? Znam osobiście 3 pary,które się na to zdecydowały i wyszło za pierwszym razem.Zostali szczęśliwymi rodzicami.Pytałam koleżankę o to jak to zniosła a ona stwierdziła,że miała świetny urlop w BiaLymstoku.Musiałabyś dokładniejna ten temat poszperać w internecie.Wydaje mi się,że myśl o tym,że jest wyjście,takie jakie niesie nowoczesna medycyna podtrzymuje na duchu.Napisz co o tym sądzisz?pozdrawiam Diana
    • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 27.08.01, 17:14
      Witam Towarzyszkę Niedoli... Ja cierpię z tego samego powodu co Ty. Mam 26 lat i za sobą ok 10-12 testów ujemnych choć tak bardzo upragnionych i wyczekanych. I też przechodzę ciężkie chwile załamania. Mniej więcej od prawie półtora roku moje życie wygląda tak: początek cyklu-nowa nadzieja, podekscytowanie, a potem niecierpliwe wyczekiwanie że może właśnie tym razem.No a potem jedna nieprzespana noc i rano test - ujemny... I znów bezsilność, żal, łzy i pytanie - dlaczego właśnie nas to spotyka. A wtedy mój Kochany Mąż mówi mi "nie martw się, następnym razem się uda, przecież w końcu i my się doczekamy, przecież nam się wszystko udaje..." I tak wyglądają kolejne miesiące. Tylko jeden był inny - wiosną tego roku test wyszedł pozytywnie...A potem jeszcze raz i jeszcze potwierdził go test z krwi...Ale potem był ból brzucha i tak charakterystyczne "ciążenie" wszystkiego w dół. I lekarz stwierdził poronienie. Wiesz, to było gorsze niż te wszystkie testy. Przez dobrych kilka tygodni zadajesz sobie wtedy tysiące pytań, obwiniasz się, załamujesz...A po czymś takim przychodzi jeszcze większy lęk, jak będzie następnym razem i czy w ogóle będzie... Bo do tamtego czasu myślałam, że najważniejsze to żeby wyszedł już wreszcie ten test. Ale okazało się, że to tylko połowa sukcesu... Bardzo jestem ciekawa, gdzie się leczyłaś, co u Ciebie stwierdzono itp. Ja byłam faszerowana hormonami, począwszy od progesteronu, a skończywszy na dość silnych hormonach stymulujących jajniki.Ale niestety tego typu środki nieco zwiększają ryzyko poronienia (no i oczywiście "ryzyko" ciąży mnogiej). Napisz jakie miałaś badania i jak długo się leczysz. Ja właśnie od dziś zaczynam brać luteinę, bo zmieniłam lekarza i przystopowałam ze stymulacją. A jeśli chodzi o "wyluzowywanie", to wydaje mi się, że to ulubiony przepis tych wszystkich, którzy mają już bobasa i świetnie im się mówi...Trzymaj się i spróbuj myśleć pozytywnie (jak mój mąż-bo ja tylko się staram...).Gośka
      • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 06.09.01, 15:26
        Gosia, rozumiem, co czułaś jak straciłaś dzidziusia. Niestety jestem właśnie "po wyprowadzce mojego Aniołka". Nie wiem co to znaczy starać się długo o dzidziusia, marzyc o dwóch kreseczkach na tescie, bo w zasadzie udało nam się po dwóch próbach. Jeszcze nie dowierzałam, ze to może być tak szybko. Później bałam się w ósmym tygodniu, czy serduszko zabiło... Zabiło i biło niesamowicie!!! Kiedy straciłam dzidziusia zaczęłam się już cieszyć, bo to był poczatek 13 tygodnia :-( . Na razie lekarz zalecił mi zmienić tryb życia na bardziej "wyluzowany", spokojny, mniej nerwowy, po prostu oszczedzający. A zobaczymy po najblizszej miesiaczce jak długo będę musiała czekać na kolejne próby... Mam ponad 29 lat, prawie 30, więc bardzo, bardzo chcemy mieć już dzidziusia. Juz się boje jak o tym pomyślę.
        • Gość: guest Re: i znowu nic- DO JOASI IP: *.* 06.09.01, 17:30
          Joasiu, bardzo przykro zrobiło mi się po twoim poście.Zyczę ci żeby wszysto poszło dobrze, żeby następnym razem ciąża dobiegła do końca i żebyś miała śliczne, zdrowe dziecko.Może powinnaś zmienić lekarza, tak żebyś brała leki na podtrzymanie, zanim nawet będziesz pewna, że jesteś w ciąży.Ja tak miałam i chyba poskutkowało.Chciałabym napisać coś optymistycznego, ale nie do końca wiem jak można cię pocieszyć. Mi wydaje się, że trzeba mocno wierzyć i wszysto będzie dobrze. U mnie parę rzeczy wskazywało, że mogę mieć poważne problemy, a jednak wszysto poszło dobrze. Teraz jestem w 16 lub 18 tygodniu (zależnie od sposobu liczenia)i mam nadzieję, że niuncia rozwija się dobrze. Jeszcze raz powodzenia. Aha, wiem na pewno,że moje 2 koleżanki, które poroniły, były leczone potem duphastonem w drugiej połowie cykli i obie mają teraz córeczki. powodzenia
          • Gość: guest Re: i znowu nic- Do Majki IP: *.* 07.09.01, 07:36
            Majeczko, u mnie nie można było podtrzymywać ciązy, bo po prostu najpierw nastąpiły silne skurcze i organizm "nie zwolnił" po no-spie, a jak wzięłam duphaston to dzidziuś się wyprowadził na dobre. Po prostu wyniki tez miałąm kiepściutkie. Już po tym jak straciłąm ciążę odebrałam wyniki, które robiłam w 12 tygodniu i okazało się, że miałam bardzo nieskie AFP (jak nieciężarna), a to najprawdopodobniej oznacza, ze system nerwowy u dzidziusia się nie wykształcił prawidłowo i organizm sam podjął decyzję o tym co lepsze. Mam pełne zaufanie do mojego lekarza, więc nie mam podstawy do tego aby go zmienić. Zlecił mi już na poczatku ciąży mnóstwo badań i do 9 tygodnia wszystko było w porządku. Serduszko biło cudownie. Ale cóż, czekamy z mężusiem dalej. Pozdrawiam.Joanna :-)
    • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 28.08.01, 09:40
      Cześć,wiem co odczuwają kobiety, które co miesiąc robią test ciążowy. Też tak robiłam, potem przestałam.Wiem co to nadzieja, zwątpienie, załamanie, rozpacz, unikanie rozmów o dzieciach i ból po usłyszeniu , ze komuś ze znajomych urodziło się dziecko.Wiem jakie to jest trudne, bo sama przez to przeszłam.My staraliśmy sie o dzidzisia przez 7 lat, teraz jesteśmy szczęśliwymi rodzicami 1,5 rocznej córeczki. Przyszła Ona na świat dzięki metodzie in vitro.... i mogę podzielić się moimi doświadczeniami:- nie warto chodzić do lekarza, który nie ma doświadczenia w leczeniu niepłodności (my na to straciliśmy 3 lata)- od razu poszukajcie ośrodka leczenia niepłodności , do którego macie najbliżej (Białystok to nie jedyny w Polsce, my jesteśmy pacjentami NOVUM w Warszawie). Tam zostaniecie właściwie zdiagnozowani.- jeśli jakis lekarz wysyła kobietę na badanie HSG, zmieńcie lekarza. Metoda archaiczna, a można umrzeć z bólu. - metoda in vitro (ta ostateczna) , ale tez inne np. sztuczne insuminacje nic nie bolą ! Kompletnie nic !- jeśli jakać katoliczka ma wątpliwosci co do tej metody , to zapewniam ,ze można uzyskać rozgrzeszenie (my i inne znane nam pary też dostaliśmy), chociaż czy to grzech dążenie do posiadania własnego potomstwa?- trzeba przygotowac trochę pieniędzy na wizity, leki i zabiegi. Niestety Polska , w odróżnieniu od innych krajów niepłodność nie uważa za chorobę i nie refunduje leczenia.Wszystkim starającym się o dzidziusia życzę wytrwałości, nie poddawajcie się, warto próbować i czekać. Moja córeczka jest na to dowodem.Gojda
      • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 28.08.01, 09:43
        zapomniałam dodać , że właśnie się wybieramy po braciszka lub siostrzyczkę, który/a na razie jest zamrożonym embrionem.Gojda
        • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 28.08.01, 09:45
          Zyczę powodzenie i trzymam kciuki!!!!Marta
      • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 28.08.01, 15:17
        Ja też uważam, że trzeba jak najszybciej iść do specjalistów, szkoda czasu, nerwów i pieniędzy na zwykłych "lekarzy". Dlatego mój mąż już był w Novum, a ja idę za tydzień, do dr. Wojewódzkiego. Napisz, proszę, więcej o Twojej pierwszej wizycie, o czym pamiętać i koniecznie powiedzieć, co wziąć ze sobą itd. Pozdrawiam,Malwinka
        • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 29.08.01, 09:20
          Cześć Malwinko,ja też do Niego chodziłam. Podczas pierwszej wizyty z pewnością bedzie Ciebie wypytywał o przebieg leczenia (jeśli takie miałaś) i wszystkie badania. Jeśli niczego nie masz, z pewnością skieruje Ciebie na badania (hormony, USG narządów rodnych, sprawdzi czy masz owulacje, ................).Jedna rada dr Wojewódzki to nie jest człowiek wylewny (acz bardzo miły). Zatem sama musisz się o wszystko wypytywać !!!Tam się wszyscy bardzo spieszą (mała fabryka, ale skuteczność najlepsza w Posce). W NOVUM dr Wojewódzki (i inni) leczą niepłodność, stosują m.in. metodę sztucznej insuminacji. Jak to nie pomaga przygotowuja do in vitro i wówczas przejmuje pacjenta dr Lewandowski (szef NOVUM), no ale mam nadzieję że nie będziesz musiała dochodzić do tego etapu.Trzymam kciukiGojdaJeśli masz pytania, pisz
          • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 30.08.01, 17:03
            Dzięki! Wyposażę się w całą baterię USG z dotychczasowego, dość chaotycznego leczenia, i chyba nawet spiszę sobie, o czym mówić, żebym nie zapomniała. Pewnie jeszcze tutaj pogadamy :).Pozdrawiam,Malwinka
    • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 07.09.01, 08:50
      PozdrowieniaEll jezeli to cie pociechy ja tez oczekiwalam na dziecko 2 lata przez ten czas ja i moj maz mielismy prawie wszystkie badania przeprowadzone ja na poziom chormonow we krwi, na droznosc jajnikow , usg na wykrycie czy mam jajeczkowanie czy nie(bylo ok) maz- badanie nasienia wyszlo u niego.Mimo leczenia nie wychodzilo dopiero (mozliwe ze to przypadek) kiegy pojechal na szkolenie do Wloch ,przyjechal i doslownie w tym samym miesiacu zaszlam w ciaze, teraz mamy radosnego MichasiaNie trac nadziei , wszystko porzed Toba , nawet jesli sie okaze ze to maz w tej chwili medycyna jest tak nowoczesna ze napewno cos z lekazami poradziciePS Mialam jeszcze insymilacje (oczyszczone nasienie z dobrymi plemnikami wprowadzone we mnie)
    • Gość: guest Re: i znowu nic IP: *.* 07.09.01, 10:28
      Hej,pocieszę Cię, też miałam taki problem i załamałam się jak się okazało, że mojemu mężowi trzeba dać pastylki "na wzmocnienie nasienia" ( maiał za dużo martwych plemników, nasza cywilizacja). Kuracja miała dać skutek dopiero po trzech miesiącach bo taki okres czasu dojrzewają plemniki.Więc wiedziałam, że na rezultaty trzeba troszq poczekać a na domier złego miałam antyciała przeciw plemnikom wieć to też przedłużało całą sprawę. Odpuściłam na trzy miesiące - psychicznie- po dwuch tygodniach zaszłam w ciąże,(mój mąż nie zjadł ani jednej pigółki bo musiałąm czekać aby mu je sprowadzili), kobieca psychika w takich wypadkach odegrała 98%. ;-)Pozdrawiam i powodzenia.:-)Thessi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka