Dodaj do ulubionych

Ratunku to chyba nerwica?!

IP: *.* 04.09.01, 23:02
Dziewczyny ratunku nie wiem co się ze mna dzieje! 28 lat, dwoje dzieci( 3 latka i 3 miesiace) i nerwica?!Wciaz doszukuje sie u siebie nowych chorob, mdleja mi rece,cos dusi mnie za szyje i mam zawroty glowy.Czy ktoras z was miala cos takiego? Pomocy!ps.bardziej rozpisalam sie na forum "ciaza i porod"
Obserwuj wątek
    • Gość: usia Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 05.09.01, 07:59
      ja miałam identyczne objawy, kiedy siedziałam w domu z malutką Laurą. I doszłam do tego, skąd sie wzięły.Po prostu jestem włóczykijem i poruszanie się w promieniu 3 km, z wózkiem ryczącym na całe, znane od podszewki osiedle,było dlas mnie nie do zniesienia.W szczytowym momencie dochodziło do tego, że zaczynałam sie dusić (dosłownie)kiedy tylko zamykałam drzwi.To chyba jakaś odmiana klaustrofobii i jedno z moich najgorszych wspomnień z czasów wczesnego macierzyństwa.Pomogły wyprawy w Przyrodę i spacery po otwartej przestrzeni. Pozdrawiam.
    • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 05.09.01, 08:20
      Marlenko - mam to samo :((((( Nie wiem z czego to wynika - może to dlatego, że tak bardzo kochamy swoje dzieci i boimy sie je stracić (czyt. zostawić)???? Robiłam sobie różne wyniki i niby wszystko jest ok - ale kiedy jestem sama mam zawroty głowy, kołatanie serca i strasznie jestem podenerwowana. Nie cierpię zostawać sama w domu bo boje sie, że cos mi sie stanie i Misiek bedzie sam itd itp. Ostatnio te stany nasiliły sie jesienią zeszłego roku - byłam u lekarza i zapisała mi pramolan - po zapoznaniu sie z jego działaniem stwierdziłam, że nie bedę w tak młodym wieku (27 lat) faszerowac sie prochami :((( Mój mąz jest dla mnie dużym oparciem - on wie , że to nerwica i prawdą jest, że albo poradzimy sobie z tym same (łatwo powiedzieć)albo skończymy na łykaniu prochów. Teraz jestm w ciąży i staram się byc dobrej myśli ale to wraca - jednak mam silne postanowienie wakczyc z tym. Mi pomaga tez fakt, że jestem osoba wierzacą (choć nie zawsze - nie śmiej się, ale bardzo boje sie, że pójde do piekła)- wiem, że przy pomocy mężą i dzięki swojemu uporowi kiedys sobie z tym poradzę w czasie studiów byłam bardzo wesołą dziewczyną z wieloma przyjaciómi - teraz troche ze mnie odludek :( - Ale pracuje nad tymPozdrawiamJoasia z Miskiem 4,5l i brzusiem 17 tydz.Ps, Sorki, że tak sie rozpisałam - chetnie pogawędziłabym z Toba na priv. Głowa do góry.
      • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 05.09.01, 09:48
        Joasiu. na ulotkach nie jest napisane jaka dwka leku dziala w taki sposob jak to opisuja. Dzieki temu, ze poszlam po pomoc do specjalisty wykryto u mnie dwa rodzaje uporczywych bolow glowy, ktore powodowaly napady depresji itp. W tej chwili biore srodki, ktore w trzykrotnie wyzszej dawce sa lekami antydepresyjnymi. W dawce, ktora ja biore pomagaja mi przezyc bez lykania prochow przeciwbolowych w duzych dawkach.Uwazam, ze warto poradzic sie psychologa, ale patrzac na dzisiejsza sluzbe zdrowia dochode do wniosku, ze prywatnie bedzie chyba najbezpieczniej.psycholog sam zdecyduje jakiego typu pomoc bedzie Ci potrzebna.Kasandra (przyszly psycholog - spokojnie jeszcze co najmniej 3 lata :-) )
      • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 05.09.01, 21:50
        Dzieki! Wielkie dzieki!Uswiadomilas mi to co we mnie siedzi.Ja po prostu strasznie boje sie zostawic(wariatka) swoje dzieci.Nawet jak to pisze to chce mi sie ryczec(wariatka).Masz racje musimy radzic sobie same!!!W koncu nasze dzieci musza miec "normalne" matki( przynajmniej w miare normalne). Ja tez jestem wierzaca ( a propos co sadzisz o antykoncepcji w kontekscie kosciola?)i tez chetnie pogadalabym sobie z toba na zywo.Jeszcze raz dzieki i pozdrowienia dla twojej rodzinki i malej "fasolki"
      • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?!(do Joanny St.)-sorry za prywate IP: *.* 05.09.01, 22:18
        Nie za bardzo potrafie jeszcze "internetowac", wiec nie skapowalam o co chodzilo z tym priv.jak chcialabys cos skrobnac to to jest moj adres - marrle@poczta.onet.pl Pozdrawiam.
        • Gość: guest do Marleny IP: *.* 06.09.01, 13:27
          Wyślij list na moje imię w nagłówku ( wystarczy na nie kliknąć ), i już . poczta do ciebie na twojego maila wróciła do mnie - niestety
    • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 06.09.01, 11:39
      Ja mam to samo, dodatkowo jeszcze napady histerii i stany lękowe... Zawsze myślałam , że to z przemęczenia, bo jak się siedzi z bliźniakami 2,5 roku, to się można trochę wykończyć...
    • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 08.09.01, 12:20
      Dziewczyny, pomóżcie.Siedzę i rozmyślam nad tym, jak dzisiaj zachowywałam się, gdy moje dzieciątko miało kolejny ze swoich napadów płaczu.Nie potrafię do niego dotrzeć, denerwuję się, krzyczę i powstrzymuję od przyłożenia klapsa. Nie jestem w stanie znieść jego jęków, nieposłuszeństwa, głupiego uporu. Jestem u kresu wyczerpania psychicznego i fizycznego, ponieważ w poniedziałek Michał (4 l.) poszedł po raz pierwszy do przedszkola. Wszystko zapowiadało się dobrze, przez pierwsze dwa dni nawet chciał chodzić. Potem zaczęła się polka. W środę wieczorem kategorycznie oświadczył, że więcej do przedszkola nie pójdzie. Znam go, więc wiedziałam, że to oznacza kłopoty. Jakoś jednak w czwartek poszedł, za to w piątek rano tak płakał, że nie miałam serca go tam wysłać. I chyba więcej nie pójdzie. Przez wszystkie te dni denerwowałam się okropnie. Pierwszego dnia nawet ryczałam w pracy. Bałam się, jak to będzie, ponieważ wiem, jakie z niego ziółko. Nie wiem, co stało się w przedszkolu, ale Michał zrobił się okropny. Nie chce jeść, używa brzydkich słów, płacze w dzień i w nocy, zrobił się nerwowy i mówi, że do przedszkola nie pójdzie nigdy. Jak zwykle, chciałam dobrze, wyszło źle. Na dodatek zachorował na grypę, więc jest nie do zniesienia. Jestem w dołku, ogromnym. Mąż non stop w pracy, więc sama muszę sobie radzić z tym wszystkim. A gdy wróci, mówi, że jak zwykle przesadzam. Może...Aby nie zrobić mu krzywdy, gdy wpadnie w szał płaczu, sama płaczę po kryjomu i wyżywam się na przedmiotach martwych. Ręce mi się trzęsą, serce kołacze. I w dodatku ten niekończący się ból głowy. Biorę środki na uspokojenie i modlę się, aby obojgu nam przeszło. Trochę pomogło też napisanie do was. Pozdrawiam. M.
      • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 08.09.01, 21:22
        Moja Marysia (2,9l) tez od 3.09 chodzi do przedszkola.Reakcja identyczna jak u twojego Michalka.Ale podobno ten kryzys mija.Poszukaj na forum pod hasłem "przedszkole".Tam są rady mamy-przedszkolanki.Bardzo podnoszą na duchu. Trzymaj się! Pozdrawiam!ps."Wypisanie się" rzeczywiście pomaga, od mojego pierwszego "postu" mój nastrój uległ zdecydowanej poprawie, myślę,ze z Toba tez tak będzie
      • Gość: guest Re: Ratunku to chyba nerwica?! IP: *.* 11.09.01, 21:29
        Radzę Ci wybrać sie do tego przedszkola i porozmawiać z wychowawczynią - obowiazkowo musisz powiedzieć jej o tym jakie naleciałości przyniosło do domu Twoje dziecko (wyklinanie itd.)Mogłabyś zrobić mały wywiadzik - np. w jakich rodzinach wychowują sie dzieci z grupy Twojego synka.Możesz także spędzic jeden dzień w przedszkolu przyglądając się ( niewidziana ) dzieciom.A jeśli nie to przedszkole- to inne.Powodzenia.A propos -też mam nerwicę - to częsty objaw u wrażliwych matek. Staram sie nad tym panować i żyć dalejalex
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka