Dodaj do ulubionych

Tragiczne przypadki

IP: *.* 06.09.01, 08:57
Wiem że coraz częściej dochodzi do niezrozumialych bestialskich zachowań rodziców wobec dzieci. JA tak samo jak wy, nie mogę na to patrzeć, dusi mnie w środku, po prostu na samą myśl potrafię się rozpłakać. Uwrażliwiło mnie na pewno macieżyństwo i mierząc innych swoją miarką (jestem po prostu zakochana w swoim dwulatku), nie pojmuję takich agresywnych postaw.Jednakże co mnie męczy...Oprócz tych świadomych aktów agresji wobec dzieci zdarzają się przecież "przypadkowe" tragedie. I jak zgubiła się kiedyś na jakiejś wsi dwuletnia dziewczynka w kukurydzy, przeżywałam to strasznie, i to razem z jej matką. Kiedyś wypadł przy dziadkach z okna mały chłopczyk, to przecież tragedia.Ja na serio poważnie podchodzę do spraw mojego diabełka. TO co dwulataek może wymyślić same wiecie. Mieszkam na parterze balkon i tak zabezpieczony, na spacer "luzem" bez wózka chodzę w trampkach i bez żadnych toreb, żeby go złapać, w życiu nie zostawiłam Franka przed żadnym sklepem! Ale różne rzeczy się zdażają! Zastanawia mnie czy podczas takiej tragedii jak w przypadku tej mamy co starciła synka, bo dziadek nie dopilnował wyciągane są konsekwencje? Może iść do więzienia?? Ja ostawiam Franka czasem rodzicami lub siostrą, mam bojca strasznego czy wszystko będzie ok. Sama rozbiłam sobie w dzieciństwie głowę i nie wspomnę ile razy zleciałam ze schodów... przy moich rodzicach. Pewnych rzeczy nie da się przewidzieć???
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Tragiczne przypadki IP: *.* 06.09.01, 09:22
      Wiesz co, ja myślę, że dla tego dziadka rzecz jest tak tragiczna, że do końca życia, nie prześpi spokojnie jednej nocy. Więzienie? To nie jest dobry pomysł. Po za tym ten dzieciaczek miał o ile pamiętam rok z hakiem i mnie- matce nie przyszło by pewnie do głowy, że może wyleźć z łóżeczka wspiąć sie na okno.... Brak wyobraźni? Na pewno- trzeba jeszcze znać dziecko- na ile ruchliwe, żywe, sprytne. Moja córa nie miała dwóch lat jak zaprowadziłam ją do mieszkania na I piętro i skoczyłam błyskawicznie po wózek. W tym czasie ona podeszła do drzwi zamknęła je i przekręciła zamek Gerdę. Umiała to robić w jedną stronę. Ja oczywiście nie miałam kluczy. Mój mąż poobijał się cały gnając do domu (na szczęście pracował niedaleko). Co ja przeżyłam przez te 15 minut..., cud, że nie osiwiałam. Starałam się tylko trzymać Gabę cały czas przy drzwiach, żeby nic sobie nie zrobiła. Na szczęście nie został jej uraz. Ale od tego czasu mówię sobie
    • Gość: guest Re: Tragiczne przypadki IP: *.* 06.09.01, 13:22
      farciara takie wypadki mogą się zdarzyć każdej znas. I nie mów, że tobie nie, bo wywołasz wilka z lasu. Ja też jestem bardzo uważna (czytaj chorobliwie uważna), nie zarzekam się jednak, że mojej malej nie przydaży się kiedyś jakieś większe czy mniejsze nieszczęście. Pamiętam jak sama byłam dzieckiem i jakie niestworzone pomysly mniałam. Dorośli nie mogą chodzić za dziećmi 24 godziny na dobe do pełnoletności. Musisz czasami wykąpać się, zrobić kupę, itp.Puki dziecko nie chodzi można przypiąć pasami do fotelika, ale później...No a już nie wyobrażam sobie jak uchronić dwójkę dzieci.Sama miałam taki przypadek opiekując się 2-ką dzieci w Hiszpanii jako niania. Jeden łobuziak poszedł w prawo w morze a drugi w lewo też morze i co...? Poszlam za mlodszym(4 lata), ale starszy (5 lat) miał już wtedy wodę po szyję. Nie było nieszczęścia, ale zawdzięczam to tylko opatrzności bożej. (Nie mów, że mogłam nie chodzić nad morze-mieszkaliśmy na samym brzegu.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka