Gość: guest
IP: *.*
03.10.01, 07:55
Proszę o poradę prawną (liczę na Ciebie Ruda Kasiu...).Wspomninałam już w poście o szowinistycznej świnskości facetów o moim przypadku, a teraz mam już wyznaczoną rozprawę w sądzie na 18 października. Rok temu nie przyjęłam wyroku kolegium, które dało wiarę kłamstwom człowieka, któremu podobno zarysowałam samochód. Incydent miał miejsce przed hipermarketem, nie było świadków. Owszem, była sytuacja, w której nasze samochody "zetknęły się", wg. mojej wersji była to jego wina. Pan natomiast przedstawił ZUPEŁNIE inną (fałszywą) wersję -wiedząc, że według prawdziwych okoliczności nie byłoby możliwa moja wina... Zatrzymaliśmy się oboje , obejrzałam samochód, on swój, nie było na moim ani śladu zarysowania (ja jechałam 5-10 km/h) a Pan poza wyzwiskami nie powiedział nic o swoim, poczym wsiadł do swego samochodu. Uznałam, że sprawa zakończona i odjechałam (zaparkowałam 10 m dalej). Pan po 2 dniach zgłosił sprawę policji... Mial zarysowania czerwone na błotniku - mój samochód był czerwony ale nie było na nim śladu zdartej farby!!! Nie chciała tego Policja oglądać, chciała mi wlepić manadt(!!!!)a ja go nie przyjęłam, bo wiedziałam, że nawet jeśli było to zdarzenie to nie z mojej winy! Potem kolegium, kilka rozpraw, nastawienie kolegium, które "zwalało" z nóg: niedopuszczanie mnie do głosu, nieprzedstawienie wersji tego Pana itd.itp. I oczywiście komentarze przewodniczącego: "na mnie też jakaś baba wjechała porzed supermarketem..." (sic!).Mam w związku z tym pytanie:1.Czy Policja miała prawo chcieć wlepić mi manadat 2 dni po zdarzeniu, nie będąc obecnym na miejscu zdarzenia?2. Czy muszę mieć adwokata na takiej rozprawie? 3. Czy teraz, po 1,5 roku jest możliwe zbadanie samochodu jako dowodu rzeczowego? Mój samochód do tej pory jest nienaruszony, przecież można sprawdzić, że nie był malowany...4. Czy mogę wspomnieć o uchybieniach kolegium? Mam tu na myśli brak żądania obejrzenia samochodu, niedopuszczanie mnie do głosu, brak pytań o wersję tego pana na wcześniejszych rozprawach (opisał swoją wersję dopiero na ostatniej rozprawie - chyba wiedział, że jeśli nie skłamie to przegra, ja nie byłam wtedy na sali - kazali stać na korytarzu - więc nie mogłam ustosunkować się ani skomentować tego)...BARDZO proszę o wsparcie, szczególnie prawników...Acha! Krótki opis sytuacji: ja byłam w ruchu na drodze przy parkingu, a ten pan stał nieprawidłowo wzdłuż zaparkowanych samochodów i ruszył gdy przejeżdżałam obok niego. Według owego Pana oboje mieliśmy zaparkowane samochody na miejscach postojowych obok siebie a ja go rzekomo zarysowałam wyjeżdżając z tego miejsca..!!!!!!!!!!!!Z góry dziękuję za pomoc i rady (i wsparcie też!).EWA