Dodaj do ulubionych

zgubiłam dziecko

18.11.06, 00:42
Jak otym piszę to jeszcze trzęsą mi się ręce. Pojechalimy na zakupy do tesco.
Po drodze do kasy ogladałam jakies ciuchy a moja 3 letnia córka była obok, a jak sie obejrzalam juz jej nie bylo. Przez 10 min szukalismy jej sami pózniej zawiadomilismy obslugę, po półgodzinie i przeszukaniu calego sklepu parkingu i okolicznych sklepów powiedzieli, że trzeba zawiadomic policję i wtedy zaczęłam ryczeć.Zaprowadzili mnie na zaplecze, ja ryczalam 5 miesięczny synek też ryczal a mąż latał po parkingu i szukal ale powiedzial, że jak zobaczyl trzy wozy policyjne to też się rozplakał. Moja zwyrodniała wyobrażnia pokazywała rzeczy straszne. Na szczsęsci zaraz po przesluchaniu przez policjantke powiedzieli mi że ją znależli. Spala pod wieszakiem z ciuchami. Nigdy by mi to nie przyszlo do glowy bo w dzień nie sypia już od roku i jak latala po sklepie to wcale nie wyglądała na zmeczoną. Wczesniej sciągnęła z pólki jajko niespodziankę i po zjedzeniu czekoladki zasnęła. Przez godzinę nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem, wrogowi nie życzę. A najlepsze, że moja corka w ogole nie plakała ale byla obrażona.Nie jade więcej z dziećmi na zakupy.
Obserwuj wątek
    • 5aga5 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 00:44
      Jedź, ale oczy miej dookoła głowy i 4 ręce.
      Istny horror!
    • mamaemmy Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 00:45
      Rany Boskie,współczuje!!
      Ale dobrze,że tak sie skończyło-pomysl sobie,ze za pare lat to bedzie rodzinna
      anagdotkasmile
    • babka71 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 00:58
      57 minut po północy..jak dawno wróciłaś do domu i co robi teraz twoje
      zagubione dziecko???
      • alfa36 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 01:00
        Przerażona czytałam Twojego posta. Ale teraz pomyślałam, ze powinnaś go sobie zachować. Wydrukuj i daj córce na 18-kę.
      • margarita30 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 01:20
        Dzieciatko spi od g. 20.00 jak zwykle tylko ja sobie musiałam walnąć lampkę wina bo mnie trochę telepało.
        • babka71 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 01:32
          A ząbki dziecku umyłaś?
          i po co było pisać, że walnełaś lampkę wina i zgubiłaś dziecko??
          • jotka34 do Babki71 18.11.06, 20:24
            Babka ty dobrze się czujesz, czy co z Tobą?

            Każdy ma prawo podzielić się swoimi przeżyciami, o co Ci chodzi?
      • demarta Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 19:27
        no tak, przecież powinna z laptopa na bieżąco pisać, a nie dopiero po powrocie
        do domu i położeniu dzieci spać. babka tobie seksu brak, czy inne frustracje
        przez ciebie przemawiają?
    • babka71 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 01:06
      załuz spiralke i nie rób więcej dzieci!!!!!!
      • gacusia1 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 03:52
        Babka,a ty co???Ideal-matka,czy jak?
      • mbwj88 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 21:49
        a pani to chyba nie matka tylko jakiś złosliwy potwór
        dobrze ze otym napisała
        i ludzie nie potwory sa z nią i bardzo jej wspólczują i dziekują za ostrzeżenie
        bo wkońcu my tez mamy dzieci ...
    • babka71 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 01:08
      załóż powinno być
      • mamaemmy oj,babka,babka:( (n/t) 18.11.06, 01:29

        • myelegans Nie martw sie.... 18.11.06, 02:11
          Prawie kazda matka tego doswiadczyla, moj maz zgubil sie mamie w olbrzymim
          centrum handlowym, przyprowadzila go ochrona, do ktorej to zostal przez kogos
          doprowadzony, po tym jak cos chcial ze sklepu podprowadzic, mial 3 lata. Moj
          brat zaginal nam w ZOO, on mial ywjatkowe zdolnosci do dematerializacji,
          widzielismy go juz na wybiegu dla lwow, czy bialych niedzwiedzi, byl do tego
          zdolny... jak juz go znalezlismy to nam powiedzial z pretensjami, "dlaczego mnie
          nie pilnowalas "

          Moj maly tez mi zniknal mi z oczu na 5 minut w czyms podobnym do Tesco i o malo
          zawalu nie dostalam, bo ten sklep mial wyjscie na cale centrum handlowe w
          Katowicach. NIe biore go do sklepow, a jak biore to siedzi w wozku sklepowym,
          czy mu sie to podoba czy nie, ale genralnie to dla mnie stres.
        • joanna266 Re: oj,babka,babka:( (n/t) 18.11.06, 10:47
          rany babka jak ty mnie czasem wkurzasz.niech sie michiko i inne shouldersy
          schowaja;-///////
    • gacusia1 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 03:51
      Sorry,ale usmialam sie z tej opowiesci.Nie z tego,ze ja zgubilas,tylko z
      tego,ze zjadla "kindrka" i zasnela.No po prostu rewelacja!!!Daleka jestem od
      krytykowania Cie.Po prostu uwazac trzeba na kazdym kroku i w kazdej sek.
    • gacusia1 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 03:58
      Mnie corka uciekla na plazy.Miala chyba 1,5 roku.Kopalismy z jej tatusiem dolek
      w piasku,ona dreptala wokol nas,zbierala patyki i nagle-nie ma jej...Boze,moje
      pierwsze spojrzenie bylo na wode...Ktos mi powiedzial,ze widzial,jak biegla
      wzdluz plazy,bieglam...przerazona...ktos inny pokazal
      kierunek...widze,wolam,krzycze...a malenstwo jakby opetane,leci przed
      siebie.Nie plakala.Nie byla przestraszona.Biegla,jakby cos ja gnalo.
      Rozumiem wiec Twoj strach i przerazenie.
    • nisar Wiele lat temu dziecko zgubił mój wujek. 18.11.06, 08:31
      Były wtedy w użyciu wózki spacerowe z rozkładaną na płasko częścią pod
      pleckami. Ciotka zawinęła mojego ciotecznego brata w koc (miał ok. 1,5 roku,
      była jesień) i położyła do wózka bo miał spać. Zasnął faktycznie, a wujek -
      zapalony kibic piłkarski - szedł sobie spokojnie, czytając Przegląd Sportowy i
      ciągnąc za sobą wózek. Po podjechaniu pod nieco wyższy krawężnik Krzysiek się
      zsunął z wózka, wujek pojechał dalej, dopiero krzyki "Panie, dziecko pan
      zgubił" nieco go otrzeźwiły.
      Potem jednak już zawsze wózek pchał...
      • olimpia_b81 Re: Wiele lat temu dziecko zgubił mój wujek. 18.11.06, 10:01
        usmialam sie choc to powazna sytuacjasmile
    • fify Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 09:47
      biedactwo, niezłe przeżycia. ale smieje sie jak głupia z tego, ze twoja mala
      usnela miedzy ubraniami
    • janeczka79 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 09:53
      O matko...cała moja empatia się obudziła...współczuję prezezycia. Ale każdemu
      się może zdarzyć...dzieci są nieobliczalne. ALe musze się przyznać, że sytuacja
      czekoladka+spanko pod wieszakami wzbudził we mnie szczery uśmiech...rozbawiło
      mnie to bardzo...ale fakt, ze przeżyliście koszmar!!!

      Pozdarwiam i życzę oczy wkoło głowy i nigdy więcej takich rewelacji!
      • a-ronka margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowokacji:) 18.11.06, 10:01
        Jakoś nie wierzę,że spała pod wieszakiem a ludzi ogladający ubrania i robiący
        zakupy jej nie zauważyli.
        No i ten gwar,huk a mała sobie śpi pod wieszaczkiemsmile
        Nie oglądaj więcej dobranocek bo mylisz później real z bajką.
        Marna prowokacjasmile)))))))
        • janeczka79 Re: margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowoka 18.11.06, 10:05
          Hmmm...skoro tak wywnioskowałaś, to napisz mi, nieświadomej, po cóż miałaby to
          robić???
          • goof Re: margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowoka 18.11.06, 10:09
            A zapłaciłas za tego kinderka ?smile Bo jak dziecko sobie bierze w sklepie
            jedzenie i nie wkłada do koszyka tylko zjada to to się jakoś nazywa smile!!!
          • a-ronka Re: margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowoka 18.11.06, 10:09
            może się nudzi dziewczyna?
            • janeczka79 Re: margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowoka 18.11.06, 10:16
              No chyba ze tak...szczerze mówiąć, to jakoś nie potrafię tego obiąć swym
              umysłekm, a juz parę razy byłam "obserwatorem" gdy uczestniczki forum,
              próbowały demaskować prowokacje...i nigdy nie mogłam zrozumieć tego, ze jeśli
              to faktycznie prowokacja, to po co...w jakim celu...co ma wnieść w życie
              autorki...i takie tam ???
        • margarita30 Re: margerita,nowy nick tylko na potrzebę prowoka 18.11.06, 11:27
          Dajcie spokój,mam troje dzieci i nie mam czasu na fabrykowanie prowokacji, a za
          jajko nie zaplaciłam bo zwyczajnie w tym zamieszaniu zapomniałam ale za to zapłaciłam za soczek, ktory mala dostala od pani na zapleczu,wsadziłam kartonik do wózka, mąż wrzucił na tasmę i został skasowany więc rachunki zostały wyrównane.
    • bea.bea Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 10:41
      no nie ma co płakac nad rozlanym lekiem...najwazniejsze , ze dobrze wszystko sie
      skończyło...smile
      chciałam z mojej strony polecic ci pewien sposób który stosuje jadac do marketu
      , czy centrum handlowego...
      poniewaz mój syn zgubił sie tatusiowi w ikea...teraz robie tak...

      w sklepie metalowym kupiłam takie kolorowe zawieszki do kluczy ( w których pisze
      sie np...piwnica..smile
      na moich zawieszkach pisze...Marcel i tl..mama komórka..tata komórka
      i zaczepiam ta zawieszke do suwaka....mały ma 3 lata wie jak się nazywa...ale
      czy bedzie chcial powiedziec....?? ..a tak czuje sie pewniej...polecam...

      no mozna puscic sobie tez film o porywaczach...smile...ale chyba nie o to chodzi....
      ja puszczam sobie fim, ze nawet w dobie komórek , toś do mnie
      zadzwoni....smile..ale lepiej zeby nie musiał..smile

      pozdrawiam i polecam
      • luxfera1 Prowokatorka czy nie 18.11.06, 10:46
        Bardzo dobrze ze sie pisze takie posty.
        Ja tez zgubiłam swoje dziecko chociaż wydaje mi sie ze czuwam jak pies.tez
        siedział pod wieszakami.
        • bea.bea Re: Prowokatorka czy nie 18.11.06, 10:51
          moje dziecko to wogóle specjalista wysokiej klasy..smile...schował sie za
          wieszakami..chciałam go przestraszyc i tez sie schowałam, proszac panią by
          podeszła do niego i zapytała gdzie toja mam....a on...
          jak gdyby nigdy nic powiedział.....ja tu jestem sam...rece opadaja...smile...
      • agastrusia Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 13:03
        A ja bym dorzuciła szelki.
    • umasumak Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 11:37
      Bardzo, bardzo Ci wspólczuje. I cieszę sie, że tak się skończyło
    • teraz_asia Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 12:53
      Też mam chorą wyobraźnię, obsesyjnie boję się zgubic dzieci w tłumie. Wyobrażam
      sobie co przeżyłaś! Dlatego uparcie "tresuję" moje dzieci, od momentu kiedy
      nauczą się mówić. Co mają robić, kiedy się zgubią: podejść od razu do pani/pana
      obsługującego kasę (w sklepie), do pana w mundurze policjanta albo ochroniarza,
      albo do pani z wózkiem czy z małym dzieckiem. Potrafią wyrecytować swoje imię,
      nazwisko, adres, ośmiolatek zna na pamięć numer mojej komórki. Ale niedawno w
      Auchan moja córka (3,5)wykonała zwinny skok za regał i już jej nie było. Na
      szczęście przeczuwałam, gdzie ją mogę znaleźć. I rzeczywiście, w dziale z
      zabawkami tuliła do siebie metrową żyrafę, czule śpiewając jej do ucha "Hej,
      sokoły". Kiedy przypomniałam jej o ustalonych przez nas zasadach, powiedziała
      zdziwiona: No ale ja się nie zgubiłam, tylko wpadłam odwiedzić żyrafkęsmile)
    • 76kitka Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 14:03
      Mały w miejscach publicznych nosi na łapce identyfikator, naumiał się na pamięć jak się nazywa i gdzie mieszka. Też mi kiedyś z oczu zniknął na moment, wlazł między ciuchy na wieszaku i nie widziałam gdzie diabełek pobiegł. Mąż stanął przy drzwiach, żeby nam z tego sklepu nie uciekł, a ja szukałam Go w sklepie. Znalazł sie po chwili.
      • imbirka identyfikatory??? to niebezpieczne 18.11.06, 17:37
        > Mały w miejscach publicznych nosi na łapce identyfikator, naumiał się na pamięć
        > jak się nazywa i gdzie mieszka.
        Takie "identyfikatory" z imionami przy kurteczce czy na rączce są bardzo
        niebezpieczne. To jedna z podstawowych zasad bezpieczeństwa dzieci - nie powinny
        miec na sobie żadnej rzeczy, na której napisane jest imię dziecka, aby ktoś
        nieznajomy nie zagadał do dziecka po imieniu, przełamując jego dystans wobec
        obcych.
    • anakardia Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 17:17
      Ale przeżycie stresujące!

      Raz poszedlł mi dzieciaczek na inny plac zabaw za lasek... Oszalałam na 7 minut!

      A w markecie widziałam kiedyśs elegancką, śliczną mamusię, około 30-lat robiacą
      z mężem zakupy w Bacie. Mąż na rękach z 8-9 miesięczną córką, a mamusia miała
      chyba doglądać 3-latka. Tak doglądała, że dwa razy jej się zgubił. Latała po
      markecie osłupiała - ale wciąż śliczna smile. Mąż ją po drugim razie och...nił, i
      zamienili dzieci. Jej teraz trafiło się to mniejsze i to prosto w ręce. Więc go
      nosiła, nieco urażona, ale wciąż ślicznasmile
      • joanna266 anakardia 18.11.06, 17:20
        za chiny nie wiem o co chodzi z tym ze była sliczna.jaki ma to zwiazek z cała
        ta historia?wink))
        • nanuk24 Re: anakardia 18.11.06, 18:08
          > za chiny nie wiem o co chodzi z tym ze była sliczna.jaki ma to zwiazek z cała
          > ta historia?wink))

          pewnie dlatego, ze Anarkadia uroda nie grzeszy, a pogrzeszyc by pewnie chciala
          w supermarkeciewink)
          • joanna266 Re: anakardia 18.11.06, 20:09
            a moze to chodzi o to ze jak sliczna to glupia i nieodpowiedzialna hmmm?
            • nanuk24 Re: anakardia 18.11.06, 20:28
              O takwink Odebrac prawa rodzicielskie slicznym mamom w butach na obcasach!
              wink
              • joanna266 Re: anakardia 18.11.06, 20:30
                ciekawe kto by to oceniał.bo nie wiem czy juz mam sie czuc zagrozona czy
                jeszcze nie?;-0000
                • nanuk24 Re: anakardia 18.11.06, 20:42
                  > ciekawe kto by to oceniał

                  No jak to kto? Brzydkie mamy w glanachwink To chyba oczywistewink)))
                  • joanna266 nanuk 18.11.06, 20:44
                    a jak tak to moge byc spokojna.temu typowi kobiet nigdy sie nie podobamwink))
                    • anakardia Re: oj oj 18.11.06, 20:47
                      jak zaczęłąm wam po 2 postach odpisywać, to "wyście" tyle dialogu
                      wyprodukowały smile
            • anakardia Re: anakardia 18.11.06, 20:45
              hihihi

              No cóż, śliczna nie jestem, ale ładna owszem. Pogrzeszyłabym, ale najwyzej
              jedząc czekoladę smile

              Historia ma wiele wspólnego z wątkiem, bo jest o zgubieniu dziecka w markecie.


              Śliczna,... więc przyciągała spojrzenia. Dlatego ludzie zorientowali się że
              zgubiła dziecko. Nie rozpoczęłą ostentacyjnie poszukiwań, a i tak wiele osób
              wiedziało co się dzieje, bo ją sobie obserwowało. Sklep Bata jest przy Mc
              Donaldzie i marketowym placyku zabaw, gdzie się siedzi i "gapi", na własne
              dzieci, na jedzenie, i innych kupujących.

              Śliczna, bo mimo tego że akcja trwała 20-30 minut, ona ani na moment nie
              zmieniła się, tzn nie miała rozwianych włosów, ani się nie spociła ze
              zdenerwowania, ani jednej łezki, ani wykrzywionych ust z rozpaczy czy złości.
              Mówiła tylko po cichu sama do siebie chyba, "gdzie on poszedł?" i kręciła się w
              kółko. Każdą próbę sugestii, gdzie mogłaby go szukać komentowała:
              -Ee, nie.
              I nigdzie nie szła.

              Teraz tak myślę, że ludzie sądzili, iż taka zadbana i ładna osoba, a nie jakiś
              roztrzepaniec, to nie mogła zgubić dziecka. Było duzo komentarzy, a raczej mało
              wspołczucia, zwłaszcza, gdy powiedziała mężowi ze chyba dziecko sie oddaliło, i
              on kazał szukać, to stała z bucikami w ręku i patrzyła na niego osłupiała - i
              taka ŚLICZNA
              smile)))
              • nanuk24 Re: anakardia 18.11.06, 20:55
                Aha! Juz rozumiemsmile Bo ja na przyklad jestem slicznatongue_outP do tego chodze w
                butach na obcasiebig_grin no ale jak szukam dziecka(znaczy gonie go po sklepie) to
                juz taka sliczna nie jestembig_grinD
                • anakardia Re: anakardia 18.11.06, 21:09
                  Wiesz, śliczna (w tym wątku - śliczna mamusia) dla mnie to ktoś, kto dzięki
                  gadżetom typu ubranie, biżuteria, prezencja, makeup itd. jest ładny. Bez tego -
                  ciężko powiedzieć.

                  Natomiast - ładna, to osoba również elegancka, umawolana, z prezencją ale nie
                  to "tworzy ją" piękną.

                  Mąż uważał że jest tylko i wyłącznie zrobiona.
                  Ktoś ją nazwał Dupeczka, a inny Dziunia... a co to jest dziunia?
                  • mathiola Re: anakardia 18.11.06, 21:16
                    dziunia to taka.. dupeczka właśnie smile
                    • anakardia Re: anakardia 18.11.06, 21:37
                      smile
                      • demarta Re: anakardia 18.11.06, 21:40
                        przestańcie, złe wspomnienia u mnie wywołujecie. dziunia to moja pseudobabcia,
                        psychiczny wykręt jakich mało. a dziunia, to zdrobnienie od imienia magdalena.
                        bleee.
                        • anakardia Re: anakardia 18.11.06, 21:52
                          O rany!

                          BTW skąd biorą się takie określenia jak Dziunia?
                          Ja znam Laska, Paniusia.. co tam jeszcze..
                          • demarta Re: anakardia 18.11.06, 22:20
                            zazdrosne o ładną koleżankę mawiają: "larwa" wink))))
                            • anakardia RE: 19.11.06, 00:40
                              ho ho, to ja znam jeszcze - bździungwa! Znacie?. Jako określenie kogoś, kto nam
                              dopiekł, zaszkodził, wkurzył.
                  • gacusia1 Dziunia???? .-)))) 19.11.06, 07:08
                    To durna nazeczona mojego brata!!! hie,hie...tak ja nazwalam,bo na imie ma
                    inaczej...
    • mathiola Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 17:42
      Rany. Współczuję.
      Ja kiedyś zgubiłam dziecko w Daichmaie. Nie wiem jak i kiedy, bo był koło mnie
      jak się pochylałam, a jak sie wyprostowałam po kilku sekundach, już go nie
      było. Uciekł do sąsiedniego Media Marktu. Myślałam że zwariuję, zanim go
      znalazłam z ochroniarzem. A to było tylko jakieś 5 minut...
      • gacusia1 Mathiola 19.11.06, 06:50
        Czy to Warszawa-Marki?
        • mathiola Re: Mathiola 19.11.06, 15:50
          smile) Tak
          • gacusia1 Re: Mathiola 19.11.06, 17:07
            Pracowalam kiedys w Deichmanie wlasnie w Markach ,-) i skojarzylam.
    • ik_ecc Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 17:53
      Nie zazdroszcze przezycia. sad

      Bylam kiedys swiadkiem jak kobiecie zginelo ok. 3-letnie dziecko na plazy.
      Mloda bylam wtedy, dzieci mnie nic nie obchodzily, generalnie wykazywalam sie
      mala empatia w stosunku do ludzi. Kobieta zaczela krzyczec tak strasznie, nie
      wiem jak to okreslic, takim prymitwnym (w sensie pierwotnym) przerazliwym
      krzykiem, ze sie rozplakalam razem z nia i tez zaczelam latac dookola szukac
      tego dziecka. Wszyscy go szukali. Okazalo sie, ze poszedl na spacer z wujkiem
      (bratem mamy) - brat nic matce nie powiedzial. Wrocili obaj bardzo zdziwieni ze
      spowodowali tyle rejwachu. Nigdy tego nie zapomne, ten krzyk zrobil na mnie
      niesamowite wrazenie. Teraz, sama bedac matka, rozumiem to jeszcze lepiej i tez
      mam obsesje nie zgubic dziecka (w miejscach gdzie moge corke stracic z oczu
      zakladam na nia szelki). Koszmar. sad
    • ptasia30 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 18:15
      A moja mama zapomniała kiedyś o swoich wnukach jak gdzieś z nimi
      pojechała.Wracała się po drodze jak zajarzyła,że kogoś w aucie jej brakuje...
      • marcysia51 Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 19:40
        Jakos sobie nie wyobrażam zgubic dziecko.Ja tez prawie zawsze jeżdze z moim 3
        latkiem na zakupy i cudem nigdy sie nie zagubił,a może pilnowałam dziecka a nie
        zajmowała się ciuchami?Już sama nie wiem jak to się stało,że się jeszcze nie
        zgubił.Biedaczek.
        • iwles Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 19:43
          No cóż, marcysia, wszystko przed Tobą.

          Ja jako 5-letnie dziecko zgubiłam się mamie. Po prostu zapatrzyłam się i w
          pewnej chwili mama zniknęła mi z pola widzenia. Więc ja poszłam sama do domu,
          myśląc, że mama też już tam poszła.
          Co wówczas przeżywała moja mama - wolę nawet nie mysleć.
          • agastrusia Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 20:01
            He he to ja kiedyś z koleżanką uciekłyśmy z przedszkola. Jakie było zdziwienie
            mojego ojca jak nas spotkał na drodze.
            • mathiola To jeszcze nic 18.11.06, 20:09
              Mój brat cioteczny wyszedł sobie z przedszkola (byli na placu zabaw, panie się
              zagadły) i poszedł do swojej mamy do pracy. Która to praca znajdowała się
              daleko, daleko od przedszkola, w dodatku trzeba było przekroczyć ruchliwą
              ulicę. Nie pytajcie co się działo potem w przedszkolu. Ciotka nerwowa jest,
              zwalniała je wszystkie w trybie natychmiastowym smile
              • agastrusia Re: To jeszcze nic 18.11.06, 20:21
                Paniom przedszkolankom też sie oberwało bo ojciec poszedł specjalnie niby mnie
                odebrać. Za to ja następnego dnia na dwór nie wyszłam.
        • mathiola Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 20:07
          Kolejna Matka Doskonała.
          Obyś nie musiała tego kiedyś odszczekiwać. Ja na ten przykład się ciuchami nie
          zajmowałam, schylałam się po buty i dzieciak mi wsiąkł w tym czasie. Wystarczy
          że przejdzie za sąsiednią półkę, a ty polecisz go szukać za inną półkę - i
          zguba murowana. Pewnie że się zdarzyć nie powino, ale jednak się zdraza. Tym
          normalnym, dobrym matkom również.
          • demarta Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 20:16
            ja zgubiłam moją roczną siostrę, sama miałam wtedy 7 lat. mama stała w kolejce
            za czasów prl-u, czyli godzinami, a ja miałam pilnować siostry w wózku. ale
            uciekałam sobie poogladać wystawę w sklepie zabawkowym. no i siostra cholera
            wie jak wypadła z tego wózka..... matka wychodzi ze sklepu, patrzy, mnie nie
            ma, wózek pusty, a siostra leży na chodniku, drze mordkę i taka porysowana na
            buzi była, bo się obtarła o tą płytę chodnikową... jak sobie to przypomnę, to
            do dziś mnie dupsko boli, takie wciry dostałam. i słusznie!
        • bea.bea Re: zgubiłam dziecko 18.11.06, 20:19
          to masz szczęscie, ale do czasu..smile
          jestem z tych które rzeczywiscie na smyczy by dziecko trzymały ( i tak było jak
          był mniejszy)...teraz za łape ...ale
          nie dalej jak w poniedziaek byłam w przychodni ...po wizycie u lekarza kupowałam
          leki w aptece....dziecko stało obok...
          ale przeciez musze portwel wyjąc i zapłacic...ile te trwa 30
          sekund?...wystarczyło , by młody przemiescił sie bezszelestnie do kiosku z
          zabawkami....
          ( to na jednym korytarzu na szczęście...ale zdenerwowac sie mozna...
          więc nie byłabym taka pewna siebie..smile)
          • pesteczka5 Re: zgubiłam dziecko 19.11.06, 03:25
            O Boże... poryczałam się nad tym Twoim postem, margarita! Dobrze, że mała
            spała, a nie płakała z przerażenia...
            Strzel sobie drugą lampkęsmile Ściskam Cię serdecznie, spróbuj dojść jakoś do
            siebie!

            Mnie dzieci nie zgubiły się (puk, puk), ale ja sama mając chyba ze trzy lata
            zgubiłam się na plaży w Pogorzelicy, szukali mnie przez megafony i policję,
            zaszłam sobie z wiadereczkiem brzegiem morza do samiuśkiego Niechorzasmile

            A nasz Bartek po śniadaniu na werandzie, na wczasach, wybrał się nad jezioro
            cichaczem, ni stąd, ni zowąd. Sledziłam go od schodków werandy, jak dróżeczką
            podreptał do furtki, stamtąd nad jezioro i brzegiem z 300 metrów do drugiej
            ścieżki, tamtędy do sklepu z bułkami i z powrotem do domu... Cały czas skradał
            się za nim mąż, a on, rozglądając się z entuzjazmem na boki, ani przez moment
            niczym nie zrażony, wrócił, zatoczywszy pętlę. Miał wtedy 2 i pół roku.

            • majan2 Wkurzajace matki idealne 19.11.06, 06:06
              Do dizewcyzn, ktore opieprzaja biedna dziewczyne, ktorej zdarzyla sie taka
              niemila przygoda - zycze wam aby wam sie to nigdy nie zdarzylo. Moja corka
              jeszcze nie chodzi, ale domyslam sie, ze moze sie to zdarzyc kazdemu!!!!! i zal
              dziewczyny bo domyslam sie przez co przeszla i dobrze ze o tym napisala. Uch,
              tak mnie wkurzyslyscie, ze zamiast praocwac tutaj sie produkuje.
              • margarita30 Re: Wkurzajace matki idealne 19.11.06, 10:43
                Pocieszają mnie wasze cieple slowa i powyższe przyklady, że jednak każdemu może
                się przytrafić taka sytuacja. Dzisiaj idziemy na spacer do centrum,
                uroczyste zapalenie swiatełek swiątecznych, karuzele, stragany i tłum ludzi.
                Smycz na rękę dla niesfornego dzieciątka została już odnaleziona i czeka na wyjscie.Mam nadzieję, że Daria nie będzie zbyt głosno protestować.
                • iwles Margarita :) 20.11.06, 08:15
                  Gdzieś czytałam, że dobrym pomysłem jest

                  naszycie na ubranko dziecka karteczki z numerem tel. komórkowego do rodziców smile
    • mama.igora Re: zgubiłam dziecko 19.11.06, 10:44
      Najpierw przeczytalam ZRObilam dziecko. Mysle: se sama zrobila???wink
      • paliwodaj Re: zgubiłam dziecko 20.11.06, 07:08
        moj syn zwial mi w ogromnym szpitalu (nie w Polsce), mial wizyte u specjalisy i
        nagle "siku" wypadl z gabinetu i pobiegl pierwszym korytarzem, ja drugim ,
        lekarz trzecim. Nie bylo go z pol godziny. DZiewczyny to jest uczucie nie do
        opisania. Na pietrze bylo 5 wind i dziecko nie wiadomo gdzie bo to olbrzym-
        szpital. Cala ochrona szpitala, pielegniarki, wszyscy go szukali i... znalezli.
        Wylam caly dzien.
        • jklk 12-letni Jezus uciekinier 20.11.06, 08:56
          Każdemu się moze zgubic dziecko! Nawet Najświętszej Maryi Pannie się 12-letni
          Jezus zgubił i potem go znaleźli nauczającego w świątyni smile Powiem Wam, że
          dopóki nie miałam dziecka, zupełnie nie mogłam zrozumieć - słysząc w kościele
          czy na religii tę ewangeliczną historię - jak to w ogóle możliwe, że rodzice (i
          to jacy święci!) poszli sobie bez tego Jezusa i nie zorientowali się, że
          został. Wydawało mi się to niemal nie do uwierzenia. Ale teraz, kiedy już mam
          za soba kilka przypadków "dematerializacji" mojego dziecka, które było w stanie
          ulotnić się w supermarkiecie dosłownie w ciągu 1 minuty - mam więcej
          zrozumienia dla tej biednej Matki Boskiej i świętego Józefa smile
          • wieczna-gosia Re: 12-letni Jezus uciekinier 20.11.06, 11:09
            bylam w rabce- kupowalam bielty na pociag. Puscilam lapke syna na 30 sekund jak
            pieniadze wyjmowalam. Dworzec w Rabce malenki- dziecko radosnie wylazlo na peron
            i poszlo w strone szlabanu (a ja w tym czasie juz z rozwianym wlosem szukalam go
            z drugiej strony budynku, wiec mial czas). Maly chlopczyk szedl tak pewnie ze
            nikt go nie zagadnal (na szczescie maly chlopczyk jest uwarunkowany na
            niewchodzenie na jezdnie i faktycznie mu zadzialalo). Pani ktora go zagadnela
            gdzie jest mama- powiedzial ze "w domu". Wszystko trwalo ze 3 minuty, ale biorac
            pod uwage dworzec, szlaban i tory- bylo silnym przezyciem.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka