Dodaj do ulubionych

MAMINE SMUTKI

IP: *.* 16.02.02, 13:57
Jakoś mi smutno ostatnio! Czuję się złą matką. Mój Michał ma 2 lata, jest coraz bardziej samodzielny, ale przecież to wciąż maluszek. Ja poświęcam coraz więcej czasu na pracę (pracuję naukowo), co prawda mam prawie nienormowany czas pracy, ale muszę od czasu do czasu posiedzieć w domu i popracować. Wszyscy myślą (mój mąż także), że jak jestem w domu to mogę się ciągle zajmować synkiem. Rzeczywiście zajmuję się nim, właściwie pracuję wtedy gdy on śpi. Ale przecież trzeba też coś robić w domu! Mąż ma pretensje. Mówi, że gdybym miała normalną pracę (chyba chodzi mu o osiem godzin codziennie) to po pracy nie zajmowałbym się już niczym tylko nim, synkiem i domem. Aha nie napisałem, że mój rozkład zajęć poza domem obejmuje głównie soboty i niedziele, bo w tygodniu muszę pracować najwyżej 2 dni poza domem. Mówi, że miałabym soboty i niedziele dla nich. A tak to on musi się zajmować synkiem (wieczorami i w weekend). Na razie radzimy sobie samodzielnie z pilnowaniem synka (babcia przychodzi raz w tygodniu)Z drugiej strony to ja głównie utrzymuję dom, bo on zarabia dużo mniej niż ja. Ale rzeczywiście, aby się utrzymać w mojej pracy trzeba pisać, pisać i pisać, że o czytaniu nie wspomnę.A więc czuję się źle, bo i w domu czuję się gorsza (pracuję w domu zamiast zajmować się synkiem) i w pracy prawie nóż na gardle (jak się nie przygotuję to plama, nie napiszę artykułu – jeszcze gorzej, a terminy gonią). Wiem to chyba stara kwestia: dziecko czy praca. Ale tak mi jakoś zebrało na narzekanieEwa mama Michała
Obserwuj wątek
    • Gość:  Dorka Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 16.02.02, 18:37
      EwG, a ja myślę, że to chwilowe wątpliwości. KOchasz synka, a czy lubisz swoją pracę? To pierwsze pytanie.Drugie. Jak spędzasz czas z synkiem? NIe pytam ile czasu, bo liczy się jakość. Jeśli poświęcasz mu całą swoją uwagę, wprowadzasz różne rozwijające zabawy, rozmawiasz, angażujesz w czynności domowe, które lubi wykonywać - wszystko jest w porządku.Ile czasu pracuje Twój mąż? Czy zajmuje się domem?Myślę, że trzeba tu ustalić podział "obowiązków".A jeszcze lepszym rozwiązaniem będzie wynajęcie raz w tygodniu kogoś do sprzątania/prasowania/itp.Wtedy Ty będziesz mogła więcej czasu spędzać z synkiem, a i Twój mąż nie będzie narzekał na nawał domowej roboty.A swoją drogą - jaka sytuacja by nie była, to mężowie narzekają... ;-) Jak sami utrzymują rodzinę, jak na równi z żoną, jak zarabiają mniej od niej (może tu tkwi problem?), albo kiedy nie pracują...Głowa do góry, na pewno sobie świetnie radzisz.Dorka m. Eleonory i Marceliny.
    • Gość: plepla Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 16.02.02, 18:42
      Mamy "naukowcy" łączmy się!!! Ewciu! Jestem mama dwójki dzieci (7 lat i roczek) pracuję na uczelni. Mój nienormowany czas pracy to ostatnio 12 godzin na dobę (etat + koniec doktoratu + dorabianie na życie). Dziećmi zajmują się "wszyscy święci": niania, obie babcie, a mąż ... coraz rzadziej(też dużo pracuje, jest przemęczony, nerwowy,zauważyłam, że i jak nie mam nic to roboty to też ucieka do pracy aby nie zajmować się dziećmi). Czuję się bardzo parszywie jako matka "z doskoku", obiecuję sobie że to niedługo się skonczy, ale w tej chwili nie mogę pozwolić sobie na porzucenie pracy (z jednej pensji nawet z "bokami" w czwórkę nie wyżyjemy). Ostanio prześladuje mnie myśl, czy zaniedbywane dzieci mi to kiedyś wybaczą?
      • Gość: MartaN Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 16.02.02, 19:57
        no, a czy tacie wybaczą? :-( no i czy nie będą mu miały za złe, że ci nie pomagał, a w związku z tym ty miałaś mniej czasu dla nich? :-( hmmmm.... nic tylko smuteczek :-(
    • Gość: ingroz Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 16.02.02, 19:05
      Niedługo po tym, jak poznałam mojego obecnego męża, na długo przed tym, jak okazało się, że zostanie moim mężem, opowiedział taki oto kawał: Kobieta naukowiec jest jak świnka morska: Ani świnka, ani morska. :)Tak się złożyło, że też pracuję naukowo, a mam 3,5 miesięczną córeczkę. Wprawdzie jestem na macierzyńskim, ale staram się podzielić czas pomiędzy nią, zajmowanie się domem (chociaż sprząta i zakupy robi mój mężuś, pomaga też przy dziecku) i ... pracę naukową... Na razie jakoś jest, ale nie wyobrażam sobie, co będzie, kiedy oprócz nienormowanego czasu pracy w domu będę musiała wrócić na uczelnię :( a na wychowawczy nie mogę sobie pozwolić. Element humorystyczny - mój kolega bardzo zapalony do pracy naukowej przyniósł mi naszą wspólną pracę do sprawdzenia ostatecznej wersji... na oddział położniczy na trzeci dzień po urodzeniu Luizy :what: !!! Ale wtedy sobie odpuściłam!!!Teraz też siadłam do kompa poobrabiać zdjęcia na plakat zjazdowy, a Luizka towarzyszy mi w wózeczku.:hello:Kasia R mama Luizy, która nie lubi, jak mama pracuje naukowo, bo właśnie (jak słyszę) wyprodukowała kupkę i muszę iść ją przewinąć!!!
      • Gość: humbak Re: MAMINE SMUTKI - do Kasi R IP: *.* 17.02.02, 14:28
        Moje gratulacje pomyslowego kolegi :lol: !!!!!
    • Gość: MartaN Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 16.02.02, 20:11
      no to może tata by tak policzył ile byś w takiej ośmiogodzinnej pracy zarabiała! :hot: I może tak dla odmiany tato pozajmowałby się mamą, wsparł ją i docenił ... :love: i może opłacił dodatkową pomoc :-) tak, jak dziewczyny radząa może wystarczy tak tacie dać trochę domowych obowiązków? bo jak się chłop nudzi to marudzi ;-)no i może tatcie nalezy też troszeczkę czasu poświęcić (sam na sam :bounce: ) dopieścić ;-) ? hmmm, sama nie wiem...trzymaj się cieplutko:hello:Onka
    • Gość: Berenika Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 17.02.02, 12:08
      No, ladnie... Ja jeszcze nic nie urodzilam, a juz mi sie chwilami zaczynaja takie gadki, ze powinnam co najmniej do roku jak najwiecej zajmowac sie dzieckiem :o, ze jak to do pracy? Ze jak to opiekunka? Ale wiesz, co mysle - przede wszystkim - wyszlam za maz za doroslego czlowieka. kiedy sie poznalismy, pracowalam w terenie, pare miesiecy w roku spedzalam w lesie i uwazam, ze Robert chyba to zauwazyl. I nie mial zadnego powodu, zeby nie wierzyc w moje zapewnienia, ze fak zostania jego zona nie zmieni mnie w inna osobe. pracuje naukowo i juz, nie 8 godzin na dobe. Mnie pomogla jedna rzecz - moze Ty tez sprobuj, chociaz strasznie trudno jest to zrobic taktownie i nie jako wyrzut... Ja naklonilam do Roberta do takiego "rachunku sumienia" - ile on zmienil w swoim zyciu i przyzwyczajeniach ze wzgledu na moja ciaze, a ile zmienilo sie w moim zyciu. I pomoglo, wiesz? W koncu dziecko jest nasze wspolne, ale panom jakos latwo sie zapomina, ze fakt urodzenia dziecka akurat przez kobiete nie znaczy, ze to ona powinna rozwiazac wszystkie problemy ;))). Pamietaj - i niech twoj Pan i Wladca pamieta - ze Ty to najpierw i przede wszystkim Ty, a nie Krolowa Matka Dziedzica. Dzieci przychodza z wiekiem. Trzymaj sie cieplutko, smutki minaBerek
    • Gość: humbak Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 17.02.02, 14:44
      A u mnie jest dokladnie odwrotnie!!! Tylko nie wiem, czy z tego powodu smutno tez mojemu mezowi, ale on ma podobny problem - zarzuca sobie, ze za malo jest z nasza Natalia. I w praktyce wyglada to tak, ze godziny spedzone z nia musi odpracowac w nocy... Niewesolo.A tak analizujac moja strone, to byc moze Twoj maz:a. nie byl przygotowany na taki podzial obowiazkow (?);b. czuje sie niedowartosciowany, jako ze Ty spelniasz "jego" role (z jego slow wynika, ze w tej kwestii jest raczej konserwatywny: maz tu, zona tam...)c. trzeba go przytulic...d. ... i twardo sprowadzic na ziemie. Ja czasem "joba" dostaje majac na glowie wszystko (plus porzadkowanie jego notatek, ksiazek, papierow, biurka itd. nie mowiac juz o tym, ze znam na pamiec wszystkie tytuly i autorow ksiazek w naszej bibliotece, choc na jego dziedzinie totalnie sie nie znam - jest historykiem.)I czasem potrzebuje dobrego slowa, zeby moc sie "nakrecic" na kolejne godziny z nasza - potwornie wymagajaca - mala. A ze lapie setki prac naraz i tyle zarabia, to jestem mu wdzieczna, bo dzieki temu ja o prace nie musze sie martwic i moge ten czas poswiecic coreczce.Nie widze powodu, bys ani Ty, ani moj maz czuli sie jakkolwiek winni. Nieistotne jest, ile czasu spedzacie z dziecmi (cokolwiek na ten temat mowilyby osoby "zyczliwe"). Istotne jest, ze np. moja coreczka jest szczesliwa widzac tatusia, kiedy ma dla niej czas, cierpliwosc i pokazuje wiele rzeczy, ktorych ja nie dostrzegam. A ja zaproponowalabym mezowi zmiane rol i wieksza opieke nad maluszkiem, bo skonczy sie tak, ze z Ciebie Michalek bedzie zadowolony, a z tatusia nie - bo co to za tatus, ktory tylko jest, a nie bawi sie, spedza czas z nim, wychodzi na spacery???Glowa do gory!!!
    • Gość: EwG Re: MAMINE SMUTKI- również do Dorki IP: *.* 17.02.02, 21:31
      Może trochę przesadziłam,ale są takie dni, że wszystkiego się odechciewa, bo się wali na głowę, terminy gonią, a tu czasu brak. Nasza opieka nad Michałkiem wygląda mniej więcej tak:Ja pracuję dwa dni w tygodniu oraz sobotę i niedzielę. Mąż pracuje trzy dni w biurze (8 godzin) i dwa dni wieczorami w terenie, a soboty i niedziele ma wolne.Więc ułożyliśmy sobie rozkład opieki na synkiem tak, aby jak najmniej było potrzeba opieki innych osób (może to błąd). Ja opiekuję się Michałkiem trzy dni + dwa wieczory, mąż jeden dzień + wieczory, kiedy muszę popracować w domu (coraz rzadziej) oraz soboty, niedziele, kiedy pracuję, raz w tygodniu przychodzi do opieki ciocia (na około 5 godzin).W sumie wychodzi na to, że kiedy jesteśmy oboje w domu to zajmuję się synkiem ja, bo i tak jeżeli coś robię to Michałek stoi przy mnie, łapie mnie za nogę, czy prowadzi gdzieś za rączkę. Mama jest do wszystkiego lepsza. Nie powiem, kiedy opiekuje się synkiem sam mąż, wszystko jest w porządku (chyba). Ostatnio zaczął nawet usypiać małego i lepiej mu to idzie niż mnie.Może to jakiś kryzys, bo sądzę, że mam dobrego męża, bo potrafi ugotować i posprzątać, zająć się synkiem. (nawet czasem piecze ciasto) – i zdarza się, że to robi. Ale to narzekanie! Ostatnio czuję się sprowadzona do roli kury domowej, a moja praca to jakby marny dodatek do mnie. Czuję się coraz mniej przygotowana do zajęć, opuszczam się w pracy naukowej, co prawda jestem po doktoracie, ale nadal muszę coś robić aby nie wylecieć – wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy.EwaPS. DO DORKI: staram się, aby zajmowanie się synkiem było dla niego rozwijające, wprowadzam zabawy edukacyjne, synek zna całe mnóstwo zwierzątek, rysujemy, robimy wydzieranki, tańczymy, chodzimy na spacery, plac zabaw, oglądamy i czytamy książeczki, wspólnie sprzątamy i wiele innych rzeczy, CZY TO MALO?
    • Gość: Gosia26 Re: MAMINE SMUTKI IP: *.* 18.02.02, 00:23
      Mysle ewo, ze to tylko smutek. Naprawde, dziecko nie potrzebuje calej twojej uwagi- sa rzeczy ktore musisz zrobic i kropka. Z powodu prania i sprzatania tez nie rob sobie wyrzutow, przeciez mozecie to robic razem, moze to byc tez elementem zabawy. A mama do pewnego wieku jestzawsze lepsza nie dlatego, ze tata sie nie wywiazuje tylko ze jest mama. Moj maz chociaz kochany i swiety czlowiek stanowi dla dzieci spora atrakcje bo mama jest na codzien, ale i tak dzien konczy sie tak, ze to ja a nie on mam asyste we wszystkich czynnosciach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka