Dodaj do ulubionych

Teściowie,ich syn a mój mąż ?

IP: *.* 17.04.02, 23:52
Muszę się wypisaś bo wygadać nie mam z kim :( Mój mąż doprowadza mnie do pasji,szczególnie przed zjazdami rodzinnymi.Jest extra facetem twardo stąpającym po ziemi i wiedzącym czego chce od życia,ale kiedy w temacie(lub na widoku)jest Jego rodzina to Go nie poznaję :( Moje kontakty z teściami odkąd zaczęłam się stawiać nie są najlepsze i często wizyty u nich to katusze dla mojego ego.U nich nie mam prawa głosu,nie mogę decydować w sprawie dzieci,nie mogę wypowiadać się nieprzychylnie na tematy które oni akceptują wogóle jestem tylko konieczną mleczarnią dla Jasia.A najlepiej by było żeby mąż przyjeżdżał tylko z dziećmi bezemnie żeby mogli robić co chcą z wnukami.Może jestem nadopiekuńcza,ale boję się zostawiać z nimi dzieci zawsze mam je w zasięgu wzroku.Bierze się to z tego,że teść jast nieodpowiedzialny uważający,że"morda nie szklanka sie nie stłucze"i że z kilkulatkiem "można iść na browar".Co do teściowej to jestem już uprzedzona ponieważ kiedy mój mąż miał 2 latka podczas rodzinnej imprezy na oczach wszystkich ściągną na siebie gar z wrzątkiem i teraz ma poparzone nogi.Wszystko owiane jest tajemnicą i nawet on sam nie wie jak naprawdę było.Więc wychodzę z założenia,że i moimi dziećmi nie potrafiłaby się zająć,nie chcę ryzykować,że coś im się stanie(obdarłabym ją ze skóry).Do tego to ludzie nie przebierający w słowach a określenie teściowej mianem histeryczka też jest łagodne.Mój mąż u nich zmienia się nie do poznania,kiedy po mnie"jeżdżą"nigdy nie stanie w obronie,nawet kiedy wie,że to ja mówię prawadę przytakuje matce lub bratu.Ja rozrzalona wracam do domu.Ale jak mam być milusia kiedy nie raz słyszałam żeby nas zostawił i wracał do nich albo pytanie"jaką ja mam pewność,że to moje wnuki?"(ŻADNEJ :gun: )Jadę do nich jak na ścięcie :( .Kiedy się nie odzywam jestem"kochaną niunią"a kiedy mam własne zdanie mało mnie nie zastrzelą.Nie wiem dlaczego mój mąż tak się ich boi.Nie dostajemy od nich żadnej pomocy,spadku żadnego też nie straci(bo go nie ma).Dom,samochód,część opłat to zasługa mojej mamy i babci a teściowa żąda wdzięczności.Tylko za co?Że nie trafiłam gorzej?A mąż niezmiennie staje po ich stronie.5lat po ślubie a teściowa nadal nie rozumie,że synek wyfrunął z gniazda i ma własną rodzinę cały czas twierdzi,że rodzina to oni.A ja to co,mam osobną tylko z dziećmi,bez ojca?#####@#@@@##!!!!(ocenzurowano)Mąż uważa,że widzę tylko własną rodzinę a Jego jest bee,że jeździmy do nich raz na 5-6 tygodni.Ale co mam zrobić kiedy On ma w miesiącu 2 wolne weekend`y w czasie których dorabia,widuje się z dziećmi raz w tygodniu,bo kiedy wraca to śpią,więc gdzie tu czs na rozjazdy kiedy nie ma kiedy iść z dziećmi na spacer.W grę nie wchodzi ogólnorodzinne weekend`owanie bo teściowa nie oddałaby mi Jasia nawet jakby wył z głodu(tak było ostatnio)nawet mąż nie chciał Go jej zabrać bo się bał,że Mu nawsadza.Myślę,że kiedy"mój"jeździ do matki ta robi Mu wodę z mózgu,bo kiedy wraca zawsze jest wściekły a kiedy nie mają kontaktu jest słodki jak miód.Jestem taka wściekła,że nie potrafię się już wysłowić :cry: :fou: Najgorsze czeka mnie w sobotę brrrr.Mam ich zjazd rodzinny na którym będą wszyscy których nie trawię.Nie pomoże nawet to,że to 50 rocznica ślubu dziadków(rodziców teściowej)których wręcz ubóstwiam i kocham chyba bardziej jak swoich.Swoją drogą to dziwne,że tak cudowni,dobrzy i wyrozumiali ludzie którzy by nam nieba przychylili mają taką wredną córkę(a raczej dwie bo druga jest nie lepsza).Mam nadzieję,że chociaż Oni poprawią mi humor w dniu tego horroru.Jak mi nerwy puszczą to chyba wszystkim po koleisuć dziadkom uroczystości.Ale jak tu wytrzymać kiedy wrzeszczą na mnie,że nie pozwalam córce jeść czekolady i tortów a Ona ma nietolerancję laktozy i nadwagę,"ale od jednego kawałka nic jej nie będzie"(teściowa).Jasiowi leciała krew z cycusia i ma uczulenie na puder czy fluid więc wyłuszczam sprawę i grzecznie proszę żeby Go nie nosić i nie przytulać się buzia-do-buzi,a teściowa na to"tooo taak wszystkie dzieci mogę nosić tylko swojego(?)nieeee,może ja jestem sparciała,ze przytulać się nie mogę?".Na co ja"jeśli mama tak uważa",mało mnie nie rozwaliła."Ty chowasz dzieci pod kloszem nic im nie wolnooo wszystkiego zabraniasz"- to standard.Hit numer jeden!Lany poniedziałek,siedzimy sobie w domu a tu telefon czy mąż nie może zawieść jej do siostry do Warszawy,bo pokłóciła się z teściem(my mieszkamy w innym mieście a drugi syn z nią)I tu niespodzianka jeden jedny raz mąż jej odmówił!!To był dla mnie szok :eek: widocznie dla Niego raz na 5 lat to wystarczająco często.Jednak nie zmienia to faktu,że częściej jest maminsynkiem,teściowa przy pierwszym dziecku wybrała chrzestnego(nie miałam nic do powiedzenia)mówiąc"przy następnym dziecku na chrzestnego możecie wziąć nawet bezdomnego spod kościoła" :gun: zbliżają się chrzciny ale niech nie czuje się zaproszona.Wiele mogłabym napisać(najprędzej książkę)ale wywalą nie za długi post ;)Jednym zdaniem:czy któraś z Was ma takie przejścia i jak sobie wtedy radzicie? Waliłam głową w mur-nie pomaga(boli głowa),topiłam smutki(ale nie tędy droga),jeszcze trochę to nerwy mi puszczą i nie będę mówiła tylko od razu wyjadę teściowej w czoło.Jedyna dobra nauka wypływa z tego postu-wiemy jaką teściową być nie należy(albo jakiej synowej nie chciałybyśmy mieć-takiej jak ja).Dziękuję tym które dobrnęły do końca tego postu za cierpliwość.Rady dotyczące rozmowy nic nie pomogą.Ja mówię On usypia lub stwierdza,że mam skończyć z tym tematem :(
Obserwuj wątek
    • Gość: YennaM Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 18.04.02, 08:13
      ojojoj... mialam podobne (a nawet gorsze) uklady z tesciami (szczegolow nie bedzie, bo wielotomowa ksiazke mozna by bylo napisac, a rezultat bylby taki, ze zdenerwowalabym sie niepotrzebnie). Jeszcze poki tesc zyl bylo w miare ok, ale w pewnym momencie zrobilo sie naprawde beznadziejnie.Tyle, ze ja po 9 latach malzenstwa mam juz sposob na moja tesciowa.Po prostu przy ktoryms sugerowaniu mi, ze jestem beszczelna, bo nie pozwolilam soba pomiatac, powiedzialam, ze moja noga dlugo nie stanie w jej domu. I zabralam swoje manele i.. wyszlam :) A maz pobiegl za mna.I co? Od roku mnie tam nie bylo, tesciowej glupio przed ludzmi, bo pewnie co-nieco sasiedzi uslyszeli, a i syn w zwiazku z tym malo jezdzi. Michal (15 miesiecy) tez nie jest za wielki i mamy problemy z nakarmieniem go (maz ani tesciowa nie dadza rady w razie wizyty u niej go nakarmic) wiec tez nie jezdzi do babci. Ona tez byla u nas poki co w ciagu roku ze dwa razy, bo jej specjalnie nikt nie zaprasza. Po prostu udalo mi sie nareszcie postawic na swoim i wytlumaczyc mojemu mezowi, ze kazdy kontakt z moja tesciowa jest dla mnie doswiadczeniem traumatycznym, malo tego - takie wizyty zawsze koncza sie potem awanturami.I wiesz co? Po odseparowaniu sie od tesciowej zaczynam zauwazac w jej zachowaniu niewielka zmiane na plus.A jesli idzie o jedzenie - niedawno moja tesciowa chciala poczestowac moje alergiczne 15-miesieczne dziecko kupnymi smazonymi paluszkami rybnymi. Powiedzialam, ze nie. Ona: ale on tak patrzy. Ja: no to niecha mama da, ale moze sie to tak skonczyc, ze dziecko wyladuje z silnymi dusznosciami na pogotowiu i od tego kawalka ryby dostanie wstrzasu od ktorego nawet umrze. Tesciowa umilkla i juz nie bylo wciskania dziecku kupnej panierowanej smazonej ryby z mrozonki. Moze to bylo nieczyste zagranie, ale cos tam jej uswiadomilo. Chyba ;)A poza tym radze (dla wlasnego zdrowia psychicznego-ja tak od pewnego czasu robie) traktowac wszystkie wyskoki tesciow z przymrozeniem oka. I wyluzowac. Moze nie pociesze, ale skoro uklad trwa juz wiele lat, to raczej miedzy wami lepiej nie bedzie, a moze skonczyc sie to wszystko jeszcze rozwodem (ktorego Ty pewnie nie chcesz).Wiec odpusc. Oni sie nie zmienia. Ale Ty mozesz to zrobic. Na poczatek sugeruje ograniczyc kontakty. Pownie potrafisz wymyslic sobie mase pretekstow? ;)Otwartej wojny nie polecam, bo do tego trzeba choc szczatkowego zrozumienia ze strony meza, a poza tym stalowych nerwow i konsekwencji. Ale moze wartaloby tesciami delikatnie pomanipulowac? ;) Tak, zeby wyjsc na swoje?
    • Gość: magnolia Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 18.04.02, 09:02
      Hey.Ja również mam problem z teściową :( Ona niestety nie zauważa, że jej syn dorósł i nadal traktuje go jak dziecko. Po ślubie przez pół roku mieszkalismy z teściami, potem mąż został asystentem na uczelni i przeprowadziliśmy się do Hotelu Asystenckiego. Teściowa do dzisiaj uważa, że uciekliśmy z domu. w tej chwili bierzemy kredyt na mieszkanie, teściowa uważa, że oszaleliśmy.Zresztą kupujemy mieszkanie w Szczecinie, a ona sobie zaplanowała, że znajdzie nam mieszkanie tam gdzie oni mieszkaja, najlepiej w tym samym bloku, i w dodatku taniej niż w Szczecinie. więc to, co my w tej chwili robimy, to jest skandal !!!! Mnie zazwyczaj traktuje jak powietrze, tzn. jesli uważa, że coś źle robimy to zwraca się z tym do męża, nawet jeśli siedzę obok. Potrafi do niego powiedzieć "bo ja tak każe"!!!!. Na szczęście mój mąż zawsze staje po mojej stronie, jeżeli coś wspólnie ustalimy potrafi bronić naszej decyzji.Na początku strasznie się tym przejmowałam, potrafiłam się popłakać ze złości. Mąż zauważył ile mnie kosztują co tygodniowe wyjazdy do nich, więc teraz jeździmy rzadziej. Dzięki temu zmniejszyliśmy ilość kłótni z nimi. Nie musimy im się spowiadać co robiliśmy przez cały tydzień, informujemy ich tylko o podjetych przez nas decyzjach.Teściowie nie pracują, więc zaproponowaliśmy, że jeśli chcą zobaczyc się z wnuczką częściej, to mogą zawsze do nas przyjechać, zabrać ją na spacer. Mieszkaja 40 km od nas, 40 minut autobusem.Jak dotąd nigdy z tego nie skorzystali.Gdy teściowa dowiedziała się, że nasze nowe mieszkanie będzie nie w centrum (wg niej powinno być w najbardziej zatłoczonym miejscu, żeby było blisko do sklepów, jakoś nigdy nie pomyslała, żę jej wnuczka nie będzie sie wtedy miała gdzie bawić i będzie żyła w zanieczyszczonym środowisku), ale kawałek za miastem, stwierdziła, że jej noga tam nie postanie, gdyż przeprowadzamy się na wieś. Jakoś mnie to nie martwi, wręcz przeciwnie. Załuje tylko jednego. Zawsze chciałam, żeby moje dziecko nie musiało wybierać, którą babcie lubi bardziej, chciałam zbudować więź miedzy wnuczką a obiema babciami. Ale niestety nie bedzie to łatwe. Dziekuje tylko jej, że tak rozsądnie wychowała męża i nie mam on klapek na oczach, że to co powie mama jest rzeczą święta. Troche sie rozpisałam, ale musiałam sie wygadać.
      • Gość: guest Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 18.04.02, 15:32
        U mnie podobna sytuacja. Tylko z tesciowa, bo teść ma inna kobiete i jest OK. Oczywiście najwiekszym problemem w takich sytuacjach jest postawa męza. Jesli obstaje za żoną, to nie ma problemu. Zaczyna sie dopiero , gdy uwikłany w rodzinne uklady, więzy nie potrafi obronic żony. U mnie tak jest właśnie. Jego problem-bedzie miał to co chce. Efekt taki,ze ja u tej krowy nie pojawiam sie. Krowa nigdy nie przyjechala do wnuczka (z miłości do mnie)ale oczywiście gra role męczennicy, której wredna synowa nie chce pokazać wnuka. Prawda sie obroni oczywście i nie zamierzam nic udowadniac. Kochajaca babcia po prostu przyjeżdza, a nie ma muchy w nosie.Kilka razy miała fałszywe zagrywki-do pojednania. Bardzo proszę-wyciagałam rękę, bo nie potrafię żyć w takich ukladach, ale babsztyl nie wytrzymal długo i na drugi dzień draka. Bardzo proszę, babo, chcesz to masz.Dziecko rośnie, czas mija, tracisz bezpowrotnie cenne chwile, dla tej swojej niby racji. Niestety między nami też coraz gorzej,mąż silnie uzależniony. A i szantże emocjonalne na porządku dziennym. wcześniej to robiła ze swoim mezem, teraz ze mną. Teść ma inną, a teraz ja na tapecie.No i te zwroty do synka -skandal z żenadą połączony. Ale jemu to pasuje . Bo mamusia wszystko zrobi i pogłaszcze po glówce. To jest typ mamy, która by mu i pół litra przyniosla i 3 tirowki -jak syncio chce , niech ma (tylko, żebys sie zanadto synku nie spocił przy paniach)Żarty żartami,ale tak to wyglada.Ja nie zamierzam mieć z nią kontaktow, bo po prostu jej komenatrze i głupota i wp...sie we wszystko nie sa śmieszne juz nawet. Niech spada.Przynajmniej jeden problem mam z głowy-nie bede miała jej na karku na stare lata.A dziecko podziękuje tatusiowi za postawę. Nie mam rady już walczyć, aby był z nami. Trudno. Może tak miało być.??
    • Gość: DorotaJ Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 18.04.02, 21:52
      Cześć M_iśka,jak czytam o takich tesciach to się włos na głowie jeży. To fakt, że mam wyjatkowo udaną tesciową. Dopóki na świecie nie pojawiła się Ninka, to miałam ja niemalże za anioła. Dopiero teraz mam ochotę czasami wyjść z siebie, ale cały czas pamietam, jaka ona jest w innych sferach życia. Dlatego udaje mi się zazwyczaj trzymac język na wodzy.Dopiero temat chrzcin uwolnił mnie od ślubów milczenia. Nasz pomysł (żeby było kameralnie) tesciowa skiwtowała smutnym "jak chcecie" i ... przyjeła to do wiadomości.Ale fakt, że mogłam otwarcie przeciwstawić się teściowej zawdzięczam mojemu Piotrkowi, który stanął po mojej stronie.Może warto rozważyć taki tryb w Twoim przypadku.... Tzn., jeżeli spodziewasz się konkretnego problemu ustal z mężem (zanim pojedziecie do tesciów) jakie jest jego zdanie i zapytaj się go, czy zamierza bronić swego przed mamą. Myślę, że bedzie miec na tyle honoru, że kiedy w konkretnej sytuacji spojrzysz na niego wymownie, lub przypomnisz słodziutko "Misiaczku, pamiętasz o czym mówilismy w domu?", powiniem w końcu zareagować.Ale jest to tylko moja propozycja, bo nie mam w tym temacie żadnego doświadczenia. Życzę Ci udanych pertraktacji.DorotaJ
    • Gość: guest A u mnie zapowiada sie tak! IP: *.* 19.04.02, 17:49
      A ja za 2 miesiące mam ślub a moja przyszła teściowa powiedziała ze nie przyjedzie, bo nie chce miec takich układów jak ma już z jedną synową (tzn. ciągłe kłotnie).Co ma jedno z drugim? Ja jak na razie się z nią nie kłóciłam, a ona nawet sama mówi, że nie ma przeciwko mnie nic ale na ślub nie przyjedzie! GRANDA!!!!!
      • Gość: guest Re: A u mnie zapowiada sie tak! IP: *.* 19.04.02, 20:53
        Regino, spojrz na to inaczej. To, ze przyszla tesciowa nie chce przyjechac na Wasz slub to tak naprawde nie swinstwo zrobione Tobie, ale... Twojemu mezowi. To w koncu jego slub i jego matka.Coz, szkoda, ze tesciowa zaczyna i to malzenstwo powaznym konfliktem (bo przeciez jako probe wywolania konfliktu mozna odebrac odmowe przyjazdu na slub). Ale pamietaj - jest to bardziej konflikt Twojego przyszlego meza, niz Twoj.Pozdrawiam i zycze duzo cierpliwosci w kontaktach z tesciowa. Bo z tego, co czytam, bardzo Ci sie ona przyda.YennaM
    • Gość: marzenna Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 19.04.02, 21:27
      Moi teściowie nie akceptowali mnie od samego początku. Na szczęscie mój mąż był zawsze po mojej stronie, nie słuchał głupich uwag i mnie radził to samo. Z jedne strony te wszystkie kłótnie wyszły na dobre, bo wiedzą, że nie można ze mną zadzierać. Na początku małżeństwa byłam trochę wystraszona i nic nie mówiłam, ale gdy przy każdej wizycie (codziennie) obejrzeli każdy kąt, zajrzeli do garów (czy i co ugotowałam ich synkowi), do śmieci (co marnujemy), do lodówki itd i skrytykowali wszystko co robiłam inaczej niż oni, to nie wytrzymałam i wybuchłam. To była pierwsza awantura. Potem były jeszcze inne: o nierozmrożoną lodówkę, o to że się z kimś umówiłam, że ktoś do mnie przyszedł... Słowem chcieli mnie ustawić. I gdyby nie te awantury, to by mnie zajeżdzili jak dzikiego osła. Teściowa jest fałszywa ale umie zachować jakąś kulturę, za to teść trep potrafił mnie nawet od k... wyzwać, za co mój mąż go prawie pobił. Od dziewięciu miesięcy nie byłam u nich, dzieci widzą sporadycznie. I jest mi z tym b. dobrze, nie denerwuję się tyle.
    • Gość: gosiaLachowska Re: Teściowie,ich syn a mój mąż ? IP: *.* 20.04.02, 21:46
      witam dziewczyny w "klubie wrednych?? synowych"!!!!!czytajac Wasze posty poczulam sie jakbym to ja je (wszystkie!!!!!) napisala,niestety,ale jeszcze duzo,duzo bym dodala,zreszty Wy napewno tez.ja jestem jeszcze w takiej sytuacji,ze trzech na jedna (tzn.tesciowa+tesc+ich coreczka) oraz to,ze mieszkam (od niedawna) w obcym panstwie,wsrod obcych ludzi,a rodzina i przyjaciele zostali gdzies daleko stad.nie,nie uzalam sie nad soba,ale ciagle pytam DLACZEGO???dlaczego tak jest,ale widocznie tak juz musi byc.dzieki tej stronie na ktorej "poznalam" pelno madrych i wartosciowych ludzi staram sie nie poddac depresjom.wiem,ze zawsze mozna na Was liczyc,zawsze cos moge sie spytac,poradzic,a Wy zawsze sluzycie madra rada.DZIEKUJE;ZE JESTESCIE!!gosia m.Filipka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka