Dodaj do ulubionych

Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo)

IP: *.* 06.05.02, 08:10
Jeszcze do niedawna myślałam,że mnie to nie będzie dotyczyć.A teraz moje serce waży tonę i nie wiem co mam ze sobą zrobić.Odkryłam,że mąż mnie zdradza ...i to w taki głupi sposób. Niedawo kupiliśmy mieszkanie a więc jesteśmy na etapie remontu. Pojechaliśmy w zeszły czwartek załatwić sprawę wywiezienia gruzu, mąż wyszedł z pracownikiem i przyszedł sms (telefon sprytnie dał pod poduszkę), pomyślałam,że zobaczę - może z pracy, bo ostatnio mój mąż pracował po 16-18 godzin dziennie (jest grafikiem komputerowym i pracuje na 3 zmiany)i zawsze jest pod telefonem. Otwieram sms i czytam tekst "bardzo Cię kocham, odpocznij sobie, jutro się zobaczymy", zamurowało mnie i na początku myślałam,że może ja go wysłałam zeszłego dnia,ale zjeżdżam klawiszem w dół i - nr tel. pani x"(nie wymienie tu jej imienia).Nie wiedziałam gdzie się znajduję; mąż wrócił - ja do - masz wiadomość, wziął telefon, przeczytał, głupi uśmiech. Na moje pytanie - kto to jest pani x odpowiedział bezczelnie - koleżanka, nie można mieć koleżanek ? Ja na to - to od kiedy koleżanki piszą tak do cudzych mężów i tu mu przytoczyłam tekst sms. Nic nie odpowiedział, wszedł pracownik więc musiał z nim wyjść na zewnątrz.Ja usiadłam w kącie balkonu i jak nigdy w życiu zaczęłam palić papierosa, On wrócił i rzucił hasło - porozmawiajmy (TERAZ POROZMAWIAJMY, TAK?)Poznał ją we wrześniu w innej agencji reklamy, rozwódka z dzieckiem od lutego się spotykają dwa razy w tygodniu, spał z Nią ............................Nie byłam w stanie nic powiedzieć, bo słowa nie przechodziły mi przez gardło. Mój chodzący ideał - mnie zdradził.Usiedliśmy na tapczanie (nawet nie płakałam), zapytałam DLACZEGO? - On na to - nie wiem (dlaczego faceci nigdy nie wiedzą DLACZEGO?). I dalej - co jest takiego we mnie złego ,że to zrobił? czy chce tak o przekreślić cztery ostatnie lata? On - "Ona jest po prostu inna, ani lepsza ani gorsza, nie wiem dlaczego tak się stało, potrzebuję czasu, bo jestem rozbity między Nią , pracą i Tobą .....Jak to usłyszałam to zdałam sobie sprawę, że NIESTETY - ją kocha ... Leżelismy tak razem,potem oboje płakaliśmy, na moje dlaczego - nic, powiedziałam mu,że był dla mnie ideałem męża, czekałam na Niego 10 lat (mamy po 32 lata)i tak bardzo mu ufałam, tak bardzo ........I On wiecie co mi na to: że gdyby wiedział,ze ja tak na Niego liczę ......Boże, jak On mógł o tym nie wiedzieć ....Na koniec, żebym mu dała trochę czasu .... (czasu na co?).On pojechał "sam" w góry, ja pojechałam do babci z rodzicami i siostrą (nic im nie powiedziałam). Nie macie pojęcia jak ja płakałam na ramieniu siostry, jak ja ryczałam jeszcze teraz mam łzy w oczach, powiedziałam jej wszystko, powoli zaczęły do mnie dochodzić ..... te wszystkie sygnały, ktore On mi dawał a ja nie potrafiłam odczytać (może je bagatelizowałam).:Pozanaliśmmy sie 4 lata temu, dwa lata przed ślubem zamieszkalismy raze,żeby sprawdzić czy do siebie pasujemy (teraz widze,ze to kompletnie nie ma sensu), potem wzięlismy ślub. Przez cały okreś lubu praktycznie poza podróżą poslubną jakos nigdy nie wyjeżdżalismy razem nigdzie, bo On jes zapalonym wspinaczem i kocha góry, jechał tam zawsze z kolegami - a ja albo nie dostawałam wtedy urlopu albo była wymówka w stylu - nie mam odpowiednich butów (wcześniej przed ślubem jeździlismy razem w góry i było wspaniale) albo,że nie ma kasy.Marzyłam o mieszkaniu ( wynajęliśmy mieszkanie jak ze sobą zamieszkaliśmy), bardziej ja niz On , bo nie wiem dlaczego nie było to dla Niego takie ważne,żeby meć cos swojego.W lipcu ubiegłego roku pojechał z kolegami za granicę sie wspinać, ja wylądowałam w szpitalu bo się zatrułam, I jak sie dowiedział o tym to natychmiast chciał przyjechać,ale ja w miarę sił powiedziałam, że to nie ma sensu bo sie czuje dobrze. Przyszedł wrzesień (On wtedy juz ją musiał gdzieś poznać), moje pragnienie posiadania mieszkania się nasiliło ale nie przybrało formy- ciągłego namolnego gadaniabyły to aluzje, poza tym niedzielne ranki zaczęlismy jakos tak spędzać osobno,On w jednym pokoju na telewizji ja w drugim (na komputerze). W czasie tej czwartkowej rozmowy powiedział mi m.in.,że nienawidził jak byłam tam w tym drugim pokoju.Nasze kontakty seksualne tez osłabły, bo ja nie chciałam dzieci (firma, w której pracuje jest w stanie likwidacji więc grozi mi bezrobocie), On bardzo chciał, no i ostatnio stwierdzilismy,ze jednak spróbujemy no i niestety nic nie wyszło: był rozżalony,że w ciążę nie zachodzi sie od razu, za pierwszym razem. No i nastał ten nieszczęsny luty: szukaliśmy mieszkania, chodziliśmy po agencjach, załatwialismy kredyt, zero zbliżeń, już przestał mówić,że mnie kocha (przedtem słyszałam to codziennie), no i ta ciągła praca...no i się z Nią już zaczął spotykać (TERAZ TO WIEM0.Powinnam była zauważyć TE SYMPTOMY ZDRADY:Mówił teksty w rodzaju - chcę, żebyś była szczęśliwa to będziesz miała to mieszkanie,jestem zmęczony nie mam ochoty na seks, o której wrócisz od rodziców, chodź tu do mnie co tam siedzisz na tym komputerze etc.Nie dochodziły do mnie te głosy, miałam wizję mieszkaniea, jego urządzania, bo chciałam żebyśmy mieli coś swojego.Podarował mi telefon komórkowy na imieniny. W Święta Wielkanocne wyciął mi numer: ktoś ( może Ona) zadzwonił jak jechaliśmy z rodzicami,i nagle mój mąz powiedział,że musi się urwać na chwilę, bo koledze upadł laptop i go prosi o naprawę bo go musi zwrócić (W DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!) a ja głupia mu pozwoliłam wyjść .....wrócił po 3 godzinach opowiadając jak to naprawiał laptopa (jak było trudno go naprawić).W kwietniu zamieszkaliśmy u teściowej (na czas remontu), w małym pokoiku z wąskim łóżkiem, zdecydowaliśmy,że będziemy spać osobno, bo za ciasno by nam było. No i kwiecień to praca męża po 18-20 godzin, rzadkie wizyty w domu, ciągłe kłótnie ze swoją matka (jej nie lubi), telefony do mnie w rodzaju gdzie jesteś, o której wrócisz (pewnie dlatego żeby wiedzieć ile ma czasu na spotkanie z Nią)etc.no i (TO ŚMIESZNE) obsesyjne mycie sie przed i po pracy.Przyszedł rachunek telefoniczny, spojrzałam z głupia frant - za sms - 60 zł (!!!!!) przeciez 1 sms kosztuje 50 gr to ile On ich musiał wysłać (!!!),i do kogo bo nie do mnie .. no ale ... wtedy właśnie coś zaczęłam przeczuwać, matka mu zwracała uwagę,ze ciągle zostawia żonę samą (On na to,że musi pracować),pewnego dnia wybuchłam: powiedziałam,że mam dość tej samotności, że w ogóle nie interesuje go nasze mieszkanie, ze pewnie kogoś sobie znalazł: On na to - co za głupie myśli, nie ma czasu, bo jest zapracowany, płacenie rat kredytu go zwaliło z nóg , w ogóle to powinnam sobie znaleźć faceta z kasą. takie teksty.Kiedyś do Niego zadzwoniłam: w tle dzieci, co robisz? - spacerujes obie,bo Cie nie ma ....Przyszedł czwartek: moje - czy Ty mnie kochasz jeszcze? - zero odpowiedzi, kochasz ją - zero odpowiedzi i durne hasło: jak mi się wszystko zawali to jade gdzieś w góry na zawsze (TAK WIDZI ROZWIAZANIE PROBLEMU?).Wrócił dzisiaj nad ranem, nie widzielismy się, ma ranną zmianę, ja tez pracuje do 16-ej, mamy sie spotkać w domu po pracy (tesciowa wyjeżdża na tydzień).Wiecie co? Brzydzę się Nim, nie wiem co mi dzisiaj powie i co ja mu powiem, moze powinnam mu zrobić grandę przy jego mamie a ja po prostu zapytałam go czy możemy mieć drugą szansę...........Wierzcie mi,że gdybym spotkała tą kobietę zabiłabym ją,że mi zniszczyła małżeństwo .....POWIEDZCIE CO MAM ROBIĆ!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: mynia Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 08:41
      Jeszcze do niedawna myślałam,że mnie to nie będzie dotyczyć.A teraz moje serce waży tonę i nie wiem co mam ze sobą zrobić.Odkryłam,że mąż mnie zdradza ...i to w taki głupi sposób. Niedawo kupiliśmy mieszkanie a więc jesteśmy na etapie remontu. Pojechaliśmy w zeszły czwartek załatwić sprawę wywiezienia gruzu, mąż wyszedł z pracownikiem i przyszedł sms (telefon sprytnie dał pod poduszkę), pomyślałam,że zobaczę - może z pracy, bo ostatnio mój mąż pracował po 16-18 godzin dziennie (jest grafikiem komputerowym i pracuje na 3 zmiany)i zawsze jest pod telefonem. Otwieram sms i czytam tekst "bardzo Cię kocham, odpocznij sobie, jutro się zobaczymy", zamurowało mnie i na początku myślałam,że może ja go wysłałam zeszłego dnia,ale zjeżdżam klawiszem w dół i - nr tel. pani x"(nie wymienie tu jej imienia).Nie wiedziałam gdzie się znajduję; mąż wrócił - ja do - masz wiadomość, wziął telefon, przeczytał, głupi uśmiech. Na moje pytanie - kto to jest pani x odpowiedział bezczelnie - koleżanka, nie można mieć koleżanek ? Ja na to - to od kiedy koleżanki piszą tak do cudzych mężów i tu mu przytoczyłam tekst sms. Nic nie odpowiedział, wszedł pracownik więc musiał z nim wyjść na zewnątrz.Ja usiadłam w kącie balkonu i jak nigdy w życiu zaczęłam palić papierosa, On wrócił i rzucił hasło - porozmawiajmy (TERAZ POROZMAWIAJMY, TAK?)Poznał ją we wrześniu w innej agencji reklamy, rozwódka z dzieckiem od lutego się spotykają dwa razy w tygodniu, spał z Nią ............................Nie byłam w stanie nic powiedzieć, bo słowa nie przechodziły mi przez gardło. Mój chodzący ideał - mnie zdradził.Usiedliśmy na tapczanie (nawet nie płakałam), zapytałam DLACZEGO? - On na to - nie wiem (dlaczego faceci nigdy nie wiedzą DLACZEGO?). I dalej - co jest takiego we mnie złego ,że to zrobił? czy chce tak o przekreślić cztery ostatnie lata? On - "Ona jest po prostu inna, ani lepsza ani gorsza, nie wiem dlaczego tak się stało, potrzebuję czasu, bo jestem rozbity między Nią , pracą i Tobą .....Jak to usłyszałam to zdałam sobie sprawę, że NIESTETY - ją kocha ... Leżelismy tak razem,potem oboje płakaliśmy, na moje dlaczego - nic, powiedziałam mu,że był dla mnie ideałem męża, czekałam na Niego 10 lat (mamy po 32 lata)i tak bardzo mu ufałam, tak bardzo ........I On wiecie co mi na to: że gdyby wiedział,ze ja tak na Niego liczę ......Boże, jak On mógł o tym nie wiedzieć ....Na koniec, żebym mu dała trochę czasu .... (czasu na co?).On pojechał "sam" w góry, ja pojechałam do babci z rodzicami i siostrą (nic im nie powiedziałam). Nie macie pojęcia jak ja płakałam na ramieniu siostry, jak ja ryczałam jeszcze teraz mam łzy w oczach, powiedziałam jej wszystko, powoli zaczęły do mnie dochodzić ..... te wszystkie sygnały, ktore On mi dawał a ja nie potrafiłam odczytać (może je bagatelizowałam).:Pozanaliśmmy sie 4 lata temu, dwa lata przed ślubem zamieszkalismy raze,żeby sprawdzić czy do siebie pasujemy (teraz widze,ze to kompletnie nie ma sensu), potem wzięlismy ślub. Przez cały okreś lubu praktycznie poza podróżą poslubną jakos nigdy nie wyjeżdżalismy razem nigdzie, bo On jes zapalonym wspinaczem i kocha góry, jechał tam zawsze z kolegami - a ja albo nie dostawałam wtedy urlopu albo była wymówka w stylu - nie mam odpowiednich butów (wcześniej przed ślubem jeździlismy razem w góry i było wspaniale) albo,że nie ma kasy.Marzyłam o mieszkaniu ( wynajęliśmy mieszkanie jak ze sobą zamieszkaliśmy), bardziej ja niz On , bo nie wiem dlaczego nie było to dla Niego takie ważne,żeby meć cos swojego.W lipcu ubiegłego roku pojechał z kolegami za granicę sie wspinać, ja wylądowałam w szpitalu bo się zatrułam, I jak sie dowiedział o tym to natychmiast chciał przyjechać,ale ja w miarę sił powiedziałam, że to nie ma sensu bo sie czuje dobrze. Przyszedł wrzesień (On wtedy juz ją musiał gdzieś poznać), moje pragnienie posiadania mieszkania się nasiliło ale nie przybrało formy- ciągłego namolnego gadaniabyły to aluzje, poza tym niedzielne ranki zaczęlismy jakos tak spędzać osobno,On w jednym pokoju na telewizji ja w drugim (na komputerze). W czasie tej czwartkowej rozmowy powiedział mi m.in.,że nienawidził jak byłam tam w tym drugim pokoju.Nasze kontakty seksualne tez osłabły, bo ja nie chciałam dzieci (firma, w której pracuje jest w stanie likwidacji więc grozi mi bezrobocie), On bardzo chciał, no i ostatnio stwierdzilismy,ze jednak spróbujemy no i niestety nic nie wyszło: był rozżalony,że w ciążę nie zachodzi sie od razu, za pierwszym razem. No i nastał ten nieszczęsny luty: szukaliśmy mieszkania, chodziliśmy po agencjach, załatwialismy kredyt, zero zbliżeń, już przestał mówić,że mnie kocha (przedtem słyszałam to codziennie), no i ta ciągła praca...no i się z Nią już zaczął spotykać (TERAZ TO WIEM0.Powinnam była zauważyć TE SYMPTOMY ZDRADY:Mówił teksty w rodzaju - chcę, żebyś była szczęśliwa to będziesz miała to mieszkanie,jestem zmęczony nie mam ochoty na seks, o której wrócisz od rodziców, chodź tu do mnie co tam siedzisz na tym komputerze etc.Nie dochodziły do mnie te głosy, miałam wizję mieszkaniea, jego urządzania, bo chciałam żebyśmy mieli coś swojego.Podarował mi telefon komórkowy na imieniny. W Święta Wielkanocne wyciął mi numer: ktoś ( może Ona) zadzwonił jak jechaliśmy z rodzicami,i nagle mój mąz powiedział,że musi się urwać na chwilę, bo koledze upadł laptop i go prosi o naprawę bo go musi zwrócić (W DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!) a ja głupia mu pozwoliłam wyjść .....wrócił po 3 godzinach opowiadając jak to naprawiał laptopa (jak było trudno go naprawić).W kwietniu zamieszkaliśmy u teściowej (na czas remontu), w małym pokoiku z wąskim łóżkiem, zdecydowaliśmy,że będziemy spać osobno, bo za ciasno by nam było. No i kwiecień to praca męża po 18-20 godzin, rzadkie wizyty w domu, ciągłe kłótnie ze swoją matka (jej nie lubi), telefony do mnie w rodzaju gdzie jesteś, o której wrócisz (pewnie dlatego żeby wiedzieć ile ma czasu na spotkanie z Nią)etc.no i (TO ŚMIESZNE) obsesyjne mycie sie przed i po pracy.Przyszedł rachunek telefoniczny, spojrzałam z głupia frant - za sms - 60 zł (!!!!!) przeciez 1 sms kosztuje 50 gr to ile On ich musiał wysłać (!!!),i do kogo bo nie do mnie .. no ale ... wtedy właśnie coś zaczęłam przeczuwać, matka mu zwracała uwagę,ze ciągle zostawia żonę samą (On na to,że musi pracować),pewnego dnia wybuchłam: powiedziałam,że mam dość tej samotności, że w ogóle nie interesuje go nasze mieszkanie, ze pewnie kogoś sobie znalazł: On na to - co za głupie myśli, nie ma czasu, bo jest zapracowany, płacenie rat kredytu go zwaliło z nóg , w ogóle to powinnam sobie znaleźć faceta z kasą. takie teksty.Kiedyś do Niego zadzwoniłam: w tle dzieci, co robisz? - spacerujes obie,bo Cie nie ma ....Przyszedł czwartek: moje - czy Ty mnie kochasz jeszcze? - zero odpowiedzi, kochasz ją - zero odpowiedzi i durne hasło: jak mi się wszystko zawali to jade gdzieś w góry na zawsze (TAK WIDZI ROZWIAZANIE PROBLEMU?).Wrócił dzisiaj nad ranem, nie widzielismy się, ma ranną zmianę, ja tez pracuje do 16-ej, mamy sie spotkać w domu po pracy (tesciowa wyjeżdża na tydzień).Wiecie co? Brzydzę się Nim, nie wiem co mi dzisiaj powie i co ja mu powiem, moze powinnam mu zrobić grandę przy jego mamie a ja po prostu zapytałam go czy możemy mieć drugą szansę...........Wierzcie mi,że gdybym spotkała tą kobietę zabiłabym ją,że mi zniszczyła małżeństwo .....POWIEDZCIE CO MAM ROBIĆ!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 09:12
        Myniu!Zawsze zastanawiałam się, jak zachowam się gdy dowiem się o zdradzie... Łatwo mówić, że to byłby koniec małżeństwa. Pewnie jakoś musiałabym żyć z tą wielką zadrą w sercu - oczywiście pod warunkiem, że mój mąż chciałby być /skandal, nie?/ nadal z nami. Taki mam wredny charakter - wybaczam, przepraszam i czasami nie mam na tyle silnej woli, żeby powiedzieć NIE! Po co ja to piszę? Chcę żebyś wiedziała, że otrzymasz rady od "panny padkładaczki" ;). Nie wiem, jaka Ty jesteś. Ja pewnie wyłabym bez końca, zastanawiała się stale, co on teraz robi... Ale nie umiałabym wybaczyć... A żyć z kimś, do kogo raz na zawsze straciło się zaufanie? To chyba bez sensu...Ważne jest, czy ta X to coś poważnego, czy tylko chwila zapomnienia. Z drugiej zaś strony - kto zapomniał się raz, to i drugi przyjdzie mu bez większych wyrzutów. Ale nie można generalizować. Koniecznie musicie pogadać! Pogadać - a nie wykrzyczeć tą całą złość. Spokój to najlepszy sprzymierzeniec! Wysłuchaj go, może będziesz umiała wybaczyć? Ostatnio w "Na dobre i na złe" taka naiwna salowa radziła zdradzonej kobiecie /co za przykład, nie?/. I wiesz, co? Jej prosta filozofia brzmiała: jeśli facet żałuje a ty mu wybaczysz, to do końca życia będziesz trzymać go w szachu... Zawsze możesz wysunąć argument w stylu: "Już zapomniałeś co sam zrobiłeś? A ja ci wybaczyłam..."Nie wiem, co z tego mojego chaotycznego postu wybierzesz dla siebie, ale pamiętaj - tutaj tyle dziewczyn przeżywało i przeżywa podobne chwile i na pewno wiele z nich wypowie się na ten temat... Nie zostawimy Cię samej!!!Magda :hello:
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 09:18
          Myniu!Jesli chcesz pogadać, wygadać się - mój numer gadu-gadu 494910. Ja w takiej sytuacji potrzebowałabym kogoś... Więc jeśli tylko Ci to pomoże - nie ma sprawy.Magda :hello:
          • Gość: mynia Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 09:27
            Właśnie włączyłam gadu więc juz do Ciebie napisałam.
        • Gość: Hermiona Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 09:24
          Myniu! Nie potrafię Ci opisać, jak przerażające jest dla mnie to, co napisałaś. Nie wiem, co Ci poradzić, ale cokolwiek będzie się działo, pamietaj, że NIKT, ani Twój mąż, ani żadna baba, nikt na świecie, nie może, po prostu NIE MOŻE pomniejszyć Twojej osoby. Nie możesz założyć, że mąż czy ktokolwiek inny jest sensem i wyznacznikiem Twojego życia. Jesteś o wiele więcej warta. Nie przeglądaj się tylko w cudzych oczach, ale spójrz w swoje własne - to TY jesteś wielka, ważna i dasz sobie radę - z nim czy bez niego. Nie wiem, co powinnaś zrobić, ważne, że nie macie dzieci, bo nie mogłabyś myśleć tylko o sobie. Ale nie stawiaj sie w roli ofiary pytającej ciągle "dlaczego". Wystaw jego walizki przed drzwi albo sama wyjedź - niech przetrawi to sam. Może nie jest wart Twoich łez. Miłość to nie wszystko, trzeba byc jeszcze przyjacielem, a przyjaciel nie krzywdzi. Gadanie, że nie wiedział, jak na niego liczysz dowodzi tylko tego, że nie rozumie, na czym polega małżeństwo i o czym mówi przysięga małżeńska.Wierzę, że dasz sobie radę. Jestem myślami z Tobą.Monika
      • Gość: Vialle Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 09:43
        Myniu, nie moge wiele teraz napisac bo siedze cholera jasna w pracy. Ale tak na szybko - czytajac Twoj post czulam fizyczny bol. Strasznie Ci wspolczuje i choc wiem ze takie rzeczy sie zdarzaja i ludzie je przezywaja, to wiem tez, ze teraz czujesz sie podle i chce Ci sie wyc. Nie wiem czym to sie skonczy, jakie decyzje podejmiesz i zupelnie nie czuje sie na silach radzic cokolwiek w tej kwestii. Moze poza jedyna rada - porozmawiajcie. Moze nie od razu, moze jeszcze sama sobie daj troche czasu i zastanow sie jak naprawde sie czujesz, co czujesz i czego chcesz. Moze pobadz troche sama? A w kazdym razie z dala od niego? Jeju, zeby cokolwiek radzic najchetniej usiadlabym z Toba nad kieliszkiem wina i przegadala to wszystko - juz od samego wygadania robi sie czlowiekowi troche lepiej ;)Prosze, nie obwiniaj sie. Nawet jesli nie bylas idealem partnerki to nalezalo o tym rozmawiac, zwrocic Ci na to uwage, porozmawiac dobitnie i otwarcie. A zdrada... jest ponizej krytyki. Mysle o Tobie bardzo cieplo, jesli masz ochote pisz na mojego priva. Pozdarwiam serdecznie.
        • Gość: mynia Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 10:00
          Widzisz, zapytałam go - dlaczego jak zaczelismy sie odsuwać od siebie, dlaczego nie powiedział ze jest mu źle. On na to,ze chyba jednak nie potrafi tak rozmawiać.Śmieszne, nie? Tym bsrdziej,ze wczesniej duzo na ten temat rozmawialismy, jak cos sie psuje to trzeba rozmawiac.
        • Gość: mynia Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 06.05.02, 10:00
          Widzisz, zapytałam go - dlaczego jak zaczelismy sie odsuwać od siebie, dlaczego nie powiedział ze jest mu źle. On na to,ze chyba jednak nie potrafi tak rozmawiać.Śmieszne, nie? Tym bsrdziej,ze wczesniej duzo na ten temat rozmawialismy, jak cos sie psuje to trzeba rozmawiac.
      • Gość: 771201 Re: Bardzo proszę, pomóżci mi , bo zwariuję! IP: *.* 07.05.02, 13:12
        Witaj Kochana.Jest mi ogromnie przykro, ze zostalas tak skrzywdzona.Wiem, przez co teraz przechodzisz, niestety rok temu spotkalo mnie to samo.A co smieszniejsze dowiedzialam sie o tym w ten sam sposob co Ty. To bardzo ciezka proba dla malzenstwa.Zranione serce i duma czesto beda dawaly Ci o tym znac, to nie bedzie latwe do zapomnienia.Musisz sobie szczerze odpowiedziec, czy chcesz byc z tym mezczyzna, czy nadal mozesz smiac sie razem z Nim, dzielic lozko, realizowac swoje marzenia?Moze nowe mieszkanie troszke zblizy Was do siebie?Nikt, tak naprawde nie moze powiedziec Ci co powinnas zrobic, ja chyba tez.Sama do tej pory nie mam jasnej sytuacji w swoim malzenstwie, choc ciagnie sie to juz rok czasu. Gdy sie o tym dowiedzialam, to najpierw pomyslalam, ze peknie mi serce, nastepnie, abym nie poronila(bylam wtedy w 6 miesiacu ciazy)Ja wiem, ze pomimo wszystko kocham Go i chce z Nim byc, dalam Nam jeszcze jedna szanse, abysmy byli szczesliwi. Naprawde, moge Co tylko powiedziec, ze potrzeba Ci troche czasu, a serce i rozsadek powinny Cie pokierowac we wlasciwym kierunku.Dobrze jest gdy mozna sie wygadac, zrob to!Powtarzaj to tak czesto, tym, ktorym mozesz, a po jakims czasie zaczniesz przechodzic obok tego troszke obojetnie.Wierze, ze uda Ci sie, mysl teraz o sobie o swoim szczesciu.Nie trac wiary w siebie, jestes warta wszystkiego co dobre.Trzymam kciuki za Ciebie moje bratnia duszo!Jesli chcesz, to pisz, mozemy sie wzajemnie wspierac.Pozdrawiam Cie goraco,Anka
    • Gość: kasienkkaa Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 09:45
      kochana ! ja tez bylam w takiej sytuacji-co zrobilam? wystawilam jego walizki i to byl koniec naszego malzenstwa. zdecydowalam sie na ten krok, pomimo tego , ze mielismy dziecko. dzis dziekuje Bogu, ze dal mi odwage na taka decyzje. wyszlam za maz powtornie, mam wspanialego meza, i juz 3 dzieci. nie wiem nad czym sie zastanawiasz? nie macie dzieci, nic cie z nim nie laczy, bo chyba nie ma mowy o milosci, gdy druga osoba zadaje ci tyle bolu. nie wart jest twoich lez, uwierz w to!!! nie zastanawiaj sie, zostaw go, a raczej wyrzuc z domu, bo to jego wina. nawet jesli mieliscie jakies problemy, jesli on mial pretensje do ciebie o cokolwiek, nie powinien posuwac sie do zdrady. powinien z toba szczerze porozmawiac. zburzyl wszystko i ciezko chyba byloby ci mu powtornie zaufac. ja przynajmniej tak too odbiera. gdyby teraz moj obecny maz dopuscil sie zdrady, zrobilabym to samo, co za pierwszym razem. zycze ci , bys miala odwage i zakonczyla te gehenne! nie placz, on na to nie zasluguje, pamietaj, wiem co czujesz, kiedys bylam w tej samej sytuacji!!! jesli chcesz poprozmawiac, to moj nr gg-3517764. pozdrawiam serdecznie i glowa do gory!!! kasia w.
      • Gość: mynia Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:04
        Moje gadu_ 146334 wie jeśli chcesz to włącz swoje
      • Gość: mynia Re: Do Kasi IP: *.* 06.05.02, 10:16
        Nie masz włączonego gadu więc nie moge z Toba porozmawiać.Ale odpowiadajac na Twój post - podziwiam Cie bardzo za siłę decyzji. Ja chyba nie potrafie odejść - bo .... zdałam sobie sprawę, że kocham Go jeszcze mocniej .......... przedtem kochałam Go ale chyba nie w 100%, taj jak On mnie, bo widziałam to,ze mnie kocha nikt i nic nie miał dla Niego znaczenia oprócz mnie, oddałbym mi wszystko .......
    • Gość: Hermiona Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:14
      Myniu, jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Jedyną osobą odpowiedzialną za zniszczenie Waszego małżeństwa jest Twój mąż. To on wiedział, co traci i czym ryzykuje. Wiem, że masz ochotę zabić tę babę, ale tak naprawdę to współczuj jej - może będzie z nią rok, a potem znajdzie sobie znów kogoś, bo będzie to "ktoś inny". On nie jest wart.Monika
      • Gość: mynia Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:20
        Może i masz rację, ale zanim podejme decyzje o odejściu, porozmawiam z Nim, nie wiem co mi dzisiaj powie, ale ja mu powiem wszystko to co w tej chwili myślę, niezaleznie od tego czy go to będzie bolało czy nie.
    • Gość: 888 Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:18
      Droga Irmino!Serdecznie Ci współczuję i chciałabym Cię mocno uściskać...jestem z Tobą! :)Baaardzo dłuuugi, smutny i najgorsze, że trudny temat...Nigdy nie potrafiłam zrozumieć ludzi oszukujących bliską osobę. :( A rozczarowanie partnerem do którego miało się ogromne zaufanie i darzyło miłością jest chyba najgorszym ciosem, jaki może się w związku zdarzyć...Jednak lepiej Irminko, że dowiedziałaś się o tym tak szybko, że wiesz w stu procentach na czym stoisz...Nie jest to pewnie pocieszające, ale nie macie (może na szczęście) jeszcze dzieci, nie jesteście nimi związani, zawsze łatwiej jest się rozstać... Ale co jeśli Ty go bardzo kochasz, wiem, to nie takie proste rozstać się, sama czasem nad tym myślałam co bym zrobiła gdyby zdradził mnie mąż...I wiesz co, myślę, że wszystko ma swoje powody, ale ty już sama zdajesz sobie sprawę z tego, że nie układało wam się w pewnych sferach, ty żyłaś swoim życiem, marzeniem o domu, on swoim... i tutaj się rozminęliście...I nie jest łatwe przekreślić te wspólne dobre chwile, wspólne marzenia, nie jest łatwo skreślić człowieka którego się kocha. Ale nikt nie powiedział, że życie jest łatwe...Potrzebujecie wiele czasu na przemyślenie wszystkiego... jeśli go kochasz, pewnie zostaniesz z nim, wybaczysz mu...to będzie strasznie trudne, ale ludzie jakoś sobie radzą z takim problemem...nie znam waszych okoliczności, nie znam ciebie ani twego męża, ale wiem, że mojemu mężowi, wybaczyłabym... za wiele nas łączy i nie potrafiłabym go zupełnie skreślić po tym wszystkim co razem przeżyliśmy!To nie jest tak, że on okazał się inny niż myślałaś, znasz go długo i jest taki jak myślisz, ale popełnił błąd (którz nie popełnia błędów..), widać czegoś brakowało mu w waszym związku...Może właśnie dziecka, które znalazł u tamtej kobiety...praca Irmino to nie jest najważniejsza rzecz na świecie, lata lecą, a dzieci są naszym motorem napędowym, tworzą ciepełko- może twój mąż szukał tego ciepła rodzinnego i znalazł je właśnie u tej kobiety...? Jeśli jednak uczucie niechęci jest silniejsze od miłości, rozstaniecie się, ale nie wiele istnieje związków, które nie borykały się z tym problemem, większość żon czy mężów, są zdradzani będąc nieświadomymi! Tobie było dane dowiedzieć się o tym, osobiście wolałabym wiedzieć niż żyć w nieświadomości...! Trudna decyzja przed Tobą, współczuję ci, ale czas goi rany, zbliźni się Twoja rana i wtedy podejmiesz mądrą decyzję, nie rób tego teraz, nie rób niczego czego mogłabyś później żałować! Rozstańcie się na trochę aby dać sobie czas do namysłu i żeby siebie nie drażnić, uspokój się, odpocznij, idź do przyjaciół, rodziny, do ludzi Ci bliskich oni są balsamem teraz na Twoje rany.Przeczekaj to i zobacz jak ci się żyje bez niego, czy będziesz potrafiła tak żyć już zawsze...?Mocno Cię ściskam :love:Selina
      • Gość: mynia Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:28
        Bardzo Ci dziekuję za ten post. Przed zdradą, byłam pewna na 100%,ze gdyby mnie zdradził to bym Go wyrzuciła za drzwi. Nic nie mówił jak słyszał teksty w tym rodzaju, On zas twierdził,ze nigdy mnie nie zdradzi, bo nie mógłby, jestem Jega jedyna kobietą życia, która szukał bardzo długo,ale znalazł.W czwartek stwierdził,ze nigdy nie przyuszczał,ze jest do tego zdolny .......Nie wiem czasami myślę, że po prostu się zakochał, moze jest niedojrzały emocjonalnie (byl prze de mna z dwiema dziewczynami: z jedna 4 lata a zdruga 2 lata).Sostra mi poradziła,zebym zdyntastowała sie do sprawy i faktycznie dała mu czas (zna Go bo czasami rozmawiali ze sobą).
    • Gość: magnolia Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:34
      Ciężki orzech przed Toba do zgryzienia. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale czasami się zastanawiałam jak to by było, gdyby mój mąż mnie zdradził. Ja chyba nie umiałabym wybaczyć. Teraz mamy córeczkę, więc zastanawiałabym się czy mamy byc razem. Boję się tylko jednego, że jeśli zdecydowałabym z nim zostać to zawsze miałabym przed oczyma jego zdradę, nie wiem nawet czy jeszcze kiedykolwiek dałabym się dotknąć.Musisz podjąć tę decyzję sama, ale wiem tylko jedno kieruj się swoim rozumem isercem, a nie tym co sobie ludzie pomyslą.Trzymaj się cieplutko,. Aga
      • Gość: mynia Re: Do Magnolii IP: *.* 06.05.02, 10:44
        Wiem jedno - jesli teraz Go wyrzucę, nigdy do mnie nie wróci a tamta bedzie miała radochę...,że tak łatwo jej poszło. Prawdopodobnie nie mowił mi o Niej, bo bał sie że Go wyrzuce na zbity pysk... nie wiem jak chciał to zakonczyć, czuł sie w obowiązku zrobic remont w mieszkaniu? i odejść? nie wiem, po co w takim razie - zdecydował sie na kredyt mieszkaniowy na 10 lat skoro był juz z tamtą i pewnie przeżywał fascynację....Boli mnie to,ze być moze w tej chwili Ona jest u Niego w pracy (Ona też pracuje w agencji reklamowej, która przysyła zlecenia do Agencji męża)
      • Gość: mynia Re: Do Magnolii IP: *.* 06.05.02, 10:45
        Wiem jedno - jesli teraz Go wyrzucę, nigdy do mnie nie wróci a tamta bedzie miała radochę...,że tak łatwo jej poszło. Prawdopodobnie nie mowił mi o Niej, bo bał sie że Go wyrzuce na zbity pysk... nie wiem jak chciał to zakonczyć, czuł sie w obowiązku zrobic remont w mieszkaniu? i odejść? nie wiem, po co w takim razie - zdecydował sie na kredyt mieszkaniowy na 10 lat skoro był juz z tamtą i pewnie przeżywał fascynację....Boli mnie to,ze być moze w tej chwili Ona jest u Niego w pracy (Ona też pracuje w agencji reklamowej, która przysyła zlecenia do Agencji męża), to mnie boli,ze przecież nie przestanie w tej jednej chwili sie z Nia spotykać, prawda?
        • Gość: magnolia Re: Do Magnolii IP: *.* 06.05.02, 10:55
          Prawda,pewnie spotkań z nią nieuniknie. Sytuacja trudna, nie wiem co ci poradzić. Jeśli zdecydujesz się z nim zostać, to może czas pomysleć, żeby on zmienił pracę. Zdaję sobie sprawę jak trudno dzisiaj o nową. Ale gdyby to był mój mąż chyba bym nie umiała żyć z myślą, że on codziennie ją widzi, rozmawia z nią...
    • Gość: Iw Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:50
      Myniu,Bardzo, bardzo Ci współczuję :( . To okropne, kiedy osoba którą kochasz i której ufasz traktuje Cię w ten sposób.Nie wiem co Ci doradzić, to Twoje życie i Twoja decyzja. Mogę Ci jednak powiedzieć, że ja nie potrafiłabym wybaczyć. Nie potrafiłabym pozwolić się dotykać, nie potrafiłabym żyć razem po czymś takim. Zdrada według mnie jest najgorszym poniżeniem dla zdradzanej kobiety.Jeśli kiedykolwiek mój Mąż mnie zdradzi i dowiem się o tym będzie to koniec naszego małżeństwa. Nie przemawiają do mnie argumenty: ona dla mnie nic nie znaczy, lub: daje mi to czego nie dostaję od ciebie. Jest to brak dojrzałości, którego nie potrafię wybaczać. Lepiej żyć samotnie niż z człowiekiem, który potrafi krzywdzić w ten sposób. Warto zadać sobie pytanie, czy potrafię przebaczyć i zapomnieć tak naprawdę, czy będzie to wracać. Bo jeśli się nie potrafi przebaczyć i zapomnieć to myślę, że nie warto tego ciągnąć. Zawsze będziesz pamiętała co on Ci zrobił.Mam nadzieję, że znajdziesz wyjście z tej sytuacji najlesze dla Ciebie, czego życzę Ci z całego serca. Iwona
    • Gość: KP Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 10:56
      Bardzo Ci współczuję. Wiem, że bardzo cierpisz. Zastanów się, czy możesz z Tym człowiekiem spędzić resztę życia, czy potrafisz mu wybaczyć, czy Tak naprawdę wciąż go kochasz. Jeśli tak, to warto walczyć o utrzymanie związku. Jesli wiesz, że nigdy nie będziesz potrafiła o tym zapomnieć i ponownie mu zaufać (to będzie trudne),spróbuj ułożyć sobie jakoś życie. Pamiętaj jednak (absolutnie go nie usprawiedliwiam), że każdy człowiek popełnia błędy. Nie rób nic pochopnie - rozważ wszystko. Teraz najważniejsza jesteś TY i Twoje szczęście!!!PozdrawiamJeśli chcesz pogadać, mój nr GG 2489384
      • Gość: gizmo Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 11:17
        wyobrażam sobie jakie teraz tobą targają sprzeczne emocje gniew , złość , poczucie winy, nawet nienawiść ale także miłość do męża, chęć wybaczenia. Dzisiejsza wasza rozmowa będzie napewno ważna , ale pamiętaj że emocje jakie w tobie teraz są mogą być złym doradcą. ja osobiście pewnie wpadłabym w szał i wyżuciła męża z domu, jednak gdy widziałabym ,że jemu jest naprawdę przykro i stara się naprawić wszystko to myślę że po jakimś czasie wybaczyłabym mu(chociaż trudno mi powiedzieć, bo wiem że nie ufałabym mu już i nic nie byłoby takie same) Nie mogę ci powiedzieć co masz robić bo to twoja decyzja ,ty znasz siebie i znazs(lub ci się wydawało że znasz) swojego męża, Ja życzę ci tylko powodzenia i niemartw się nie jest on jedyny (choć teraz tak myślisz )na świecie. A może potkasz kogoś lepszego bardziej odpowiedzialnego. Pozatym wiem że w zyciu jest tak ABY DOŚWIADCZYĆ PRAWDZIWEGO SZCZĘŚCIA I PRAWDZIWEJ MIŁOŚĆI TRZEBA NIESTETY CHOĆ RAZ SIĘ MOCNO SPARZYĆ.Muszę kończyć bo mój mały facet zdradzał mnie właśnie z zabawką nad łóżeczkiem ale teraz chce spowrotem mamay. POWODZENIA!!!!!!!!
    • Gość: Basia70 Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 11:04
      Strasznie Ci wspólczuję i naprawdę trudno nam ktore nie znalazłysmy się w takiej sutacji wyobraźnic sobie co czujesz.Zgadzam się z moja poprzedniczką , że musisz się zastanowić czy będziesz umiała wybaczyć i na nowo zaufać. Najgorsze bylo by chyba gdybyś zdecydowała się na bycie z nim i jednocześnie ciągle zastanawialabys się co on robi, gdzie jest i z kim. Trzymam kciuki byś podjęła najlepszą dla siebie decyzję, pozdrawia BasiaPS.jeśli moglabym jakoś pomóc to napisz na priva lub GG3090596
    • Gość: Gosia1 Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 11:08
      Irmino, to co napisałaś daje wiele do myślenia. Poczułam fizyczny ból. Postawiłam się w Twojej sytuacji. I teraz wiem, że nie tak łatwo jest wystawić walizki, kiedy kocha się kogoś, kiedy chciałoby się cofnąć czas, albo obudzić i powiedzieć - śnił mi się koszmar. Mam takie sny. Budzę się ze szlochem. To namiastka tego, co Ty czujesz. A najtrudniej, kiedy ukochana osoba nie przychodzi skruszona, nie błaga o wybaczenie, ale hardo stoi przy swoim, mało tego - rząda czasu........ Kochanie, najpierw zadaj sobie pytanie, ale odpowiedź musi być szczera: czy kocham mojego męża, czy jest to może urażona duma, poczucie zdrady niemożliwe do opanowania; czy jestem w stanie wybaczyć i żyć z tym do końca? Aby poukładać to sobie powinnaś wyjechać. Sama. Nie wydaje mi się, abyś cokolwiek wskórała pozostając na miejscu. To jest jeszcze zbyt świeże. Zostaw Go ze swoimi myślami, na kilka dni. Wyjedź, gdzieś, gdzie nie będziesz musiała nikogo widzieć, nikomu udzielać odpowiedzi, co się dzieje, gdzie nie będziesz musiała przybierać maski. Gdzie będziesz mogła w spokoju wypłakać wszystkie łzy. On powinien zostać i zastanowić się nad sobą. To niewątpliwie Jego wina, ale nie dlatego, że zdradził, ale dlatego, że w momencie kryzysu nawet nie próbował wykrzyczeć swojego buntu. To właśnie jest niewybaczalne. Nie mówiąc nic, wbić nóż w samo serce. Po co jeszcze ten wyjazd? Aby On uzmysłowił sobie, czy tęskni za Tobą. Irmina, nie zmusisz nikogo do miłości. Nie żebrz więc o nią.............Masz do niej prawo, ale nie dlatego, że wzbudziłaś litość. Jesteś godna szacunku, pomimo błędów, które popełniłaś. Nie ma człowieka, który nie popełnia błędów. Różnimy się tylko sposobem ich rozwiązywania. Twój mąż wybrał ten najłatwiejszy, ucieczkę. I On musi sobie sam zdać z tego sprawę. I z tego, że jeśli POZWOLISZ Mu zostać, to świadczyć to będzie o Twojej wielkości. Tylko, że jeśli zdecydujesz się na to, czeka Cię bardzo trudny czas - nie wolno Ci będzie pamiętać......Zdajesz sobie z tego sprawę? Jesteś na to gotowa? Bo tylko to będzie gwarancją NORMALNEGO życia (oprócz oczywiście innych aspektów). Jeśli chodzi o tę panią. Tu mam burzę w mózgu. Z jednej strony - na Twoim miejscu - chciałabym się z nią skontaktować (nie spotkać) i powiedzieć (nie prosić!!), żeby choć teraz zachowała się z klasą i zostawiła Twojego męża w spokoju, aby dać Mu czas na poukładanie tego, co czuje. Ale znając mój charakter, nie wiem czy byłaby to spokojna rozmowa.....nie wiem jak Ty, a awanturować się nie ma co. Dlatego może to właśnie Ty pokaż klasę i zignoruj ją. To już zależy tylko od tego, czy jesteś w stanie zachować spokój. Wybór należy do Ciebie. Irmina, życzę Ci z całego serca spokoju, spokoju i jeszcze raz spokoju. Ból kiedyś minie. Ważne jest, abyś odzyskała wiarę - w siebie, w innych. Pamiętaj, TO NIE JEST TWOJA WINA, TO NIE TY JESTEŚ TAK MAŁO WARTA, ŻE CIĘ ZDRADZIŁ, to po prostu błąd, absolutnie nie mający nic wspólnego z Twoją wartością, jako człowieka, kobiety. Nie wolno Ci o tym zapomnieć! Pozdrawiam Cię cieplutko GosiaP.S. Mam już Twój numer gg, podam Ci mój - 1909668. Odezwij się.
      • Gość: mynia Re: Mam już włączone gadu,ale jesteś wyłączona IP: *.* 06.05.02, 11:37
        Włącz gadu, znalazłam Twój numer (niestety komputer mam tylko w pracy).Napisałaś w zasadzie wszystko co w tej chwili mnie drąży od środka.Co do Jego postawy: w czasie naszej rozmowy czwartkowej nie był hardy, przeraził sie tego co zrobił i to było widac w Jego oczach. Płakał, powiedział,ze od pewnego czasu o tym myślał, to go dręczyło, dlatego chciał pojechać w góry na dwa dni,aby być sam. Ale powiedział mi też,ze jest na rozstaju: między mną, Nią i pracą, nie wiem dlaczego pracą (jedynym wytłumaczeniem jest to,że Ona moze pracuje w tej samej firmie ale zapytałam Go o to i powiedział,ze nie; wiem,ze jest tam pani o tym samym imieniu).Te dwa dni wyjazdu mi pomogły, patrze na sprawe inaczej,ale i tak nie wiem co robić. Najgorsz jest to,że nie mam dokąd odizolowac się. W mieszkaniu nie ma urządzen sanitarnych a nie stać mnie nato aby szybko cos zainstalować, mieszkamy u tesciowej.
    • Gość: mynia Re: Do Gosi 1 IP: *.* 06.05.02, 11:25
      Włącz gadu, znalazłam Twój numer (niestety komputer mam tylko w pracy).Napisałaś w zasadzie wszystko co w tej chwili mnie drąży od środka.Co do Jego postawy: w czasie naszej rozmowy czwartkowej nie był hardy, przeraził sie tego co zrobił i to było widac w Jego oczach. Płakał, powiedział,ze od pewnego czasu o tym myślał, to go dręczyło, dlatego chciał pojechać w góry na dwa dni,aby być sam. Ale powiedział mi też,ze jest na rozstaju: między mną, Nią i pracą, nie wiem dlaczego pracą (jedynym wytłumaczeniem jest to,że Ona moze pracuje w tej samej firmie ale zapytałam Go o to i powiedział,ze nie; wiem,ze jest tam pani o tym samym imieniu).Te dwa dni wyjazdu mi pomogły, patrze na sprawe inaczej,ale i tak nie wiem co robić. Najgorsz jest to,że nie mam dokąd odizolowac się. W mieszkaniu nie ma urządzen sanitarnych a nie stać mnie nato aby szybko cos zainstalować, mieszkamy u tesciowej.
    • Gość: JolaS Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 13:31
      Cześć Mynia, nie bardzo mam czas przeczytać, co poradziły Ci inne dziewczyny, ale po przeczytaniu Twojego listu włosy stanęły mi dęba. To jest straszne, co nas spotyka.Ja wprawdzie mam "normalną" rodzinę, ale mój mąż ma specyficzne cechy. Przede wszystkim jest POTWORNIE ZAMKNIĘTY W SOBIE. Właściwie niewiele co rozmawiamy (a mamy dwoje dzieci). Przez te prawie 7 lat małżeństwa napewno bardzo się znerwicowałam i ... Zauważyłam jedną ciekawostkę. W różnego typu nerwowych sytuacjach, czy to w domu, czy w pracy, czy o gólnie w zyciu towarzyskim TYLKO SPOKÓJ MOŻE NAS uratować. Ja, nerwus, jestem świadoma tego, że tylko spokojne rozmowy, nie rzucanie garami, krzyki, przeklenstwa, wyrzucanie w domu itp. dają jakiś rezultat.Ja radziłabym Tobie, jeśli Ci zalezy na Twoim małżeństwie, raczej nie awanturować się, spróbować jakoś to z nim wyjaśnić, niech facet się decyduje, co zamierza zrobić, czy ta x, czy Ty... Wiem, jestem świadoma tego, że jeśli zrobił to raz, kto wie, czy mu nie przyjdzie łatwo i ten kolejny raz. Na to to chyba nikt nie ma recepty.Życzę pogody ducha i satysfakcjonującego Cię rozwiązania tej sprawy. POWODZENIA.
      • Gość: Gosiafka Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 14:39
        A mnie kurka wodna szlak trafia jak czytam takie coś !!Co ta baba sobie myśli !!! Czy kobiety "odbijające" facetów żonom nie mają sumienia ,jakiejś moralności.Tere fere że miłość ,toż to dorosła baba co ona nie wie że sprawia komuś ból ,niszczy życie .I w imię czego ,swojego nieszczęcia po rozwodzie ,miłości zauroczenia :gun:Mąż jest wienien nie ma kwestii ale ta kobieta :gun:No nie mogę normalnie nie mogę :gun: :gun:W takich sytuacjach odzywają się we mnie bardzo pierwotne odczucia - szlak by ją trafił :gun: Bardzo ci współczuję ,ogromnie Dziewczyny mają rację trzeba postępować spokojnie ale stanowczo .Mąż musi się zdecydować i to szybko na dłuższą metę to jest niedopuszczalne.Gosia
    • Gość: w Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 15:36
      Kiedys bylam w takiej sytuacji. I nie sadze, ze jakies rady sa Ci w stanie pomoc. Dobrze, ze mozesz sie tutaj wygadac, to przynosi ulge w tym miotaniu sie miedzy miloscia i nienawiscia. Ale mysle, ze potrzebujesz jeszcze sporo czasu, zeby spojrzec na swoj zwiazek i ta sytuacje z dystansem. Popieram moje poprzedniczki, wez moze pare dni urlopu i odetchnij od tego wszystkiego. Na pewno pozostawanie w jego towarzystwie nie pozwoli Ci podjac dobrej decyzji, a jedynie bedzie zwiekszac bol i zal. A do tego zeby taka zdrada przestala bolec potrzeba niestety duzo czasu, czsami kilka lat. Moj dobry przyjaciel, ktory tez byl w podobnej sytuacji, nie doradzal mi, czy zostac z nim czy odejsc. Powiedzial mi tylko zebym sobie wyobrazila nastepne 50 lat mojego zycia, czy chce zeby ono wygladalo tak jak wyglada teraz, bo niestety o zdradzie nie da sie zapomniec. A jezeli ktos zdradzil raz to czy bedzie sie wzbranial przed nastepna zdrada gdy trafi sie okazja? Jezeli raz zdradzil i mu wybaczono?????? I te teksty, ze on potrzebuje czasu, zeby sie zdecydowac to dla mnie niestety nie swiadcza o szczerosci jego uczuc, a raczej o tchorzostwie za ponoszenie konsekwencji swoich czynow.Daj przede wszystkim sobie czas na podjecie wlasciwej decyzji i nie pros go o to zeby zostal z Toba (chociaz wiem jak bardzo chcialbys to zrobic) bo niestety czym wieksze beda Twoje prosby tym bardziej on Cie bedzie lekcewazyl, bo bedzie myslal, ze wszystko mu wybaczysz.Trzymaj sie cieplo i jeszcze raz powtarzam DAJ SOBIE TROCHE CZASU na przemyslenie wszystkiego.
      • Gość: Ryba Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 19:26
        Opowiem Wam historie mojego kolegi...Pracuje w firmie o podobnym profilu jak Twoj maz.W tym samym budynku znajduja sie jeszcze inne firmy.Wszyscy sa tu raczej wspaniale ubrani, blyskotliwi w swojej karierze i uwazaja sie za osoby nadzwyczaje...Moj kumpel jest dyrektorem, inteligentny, swietnie zarabia,a do tego przystojniacha... Przed rokiem poznal dziewczyne z firmy znajdujacej sie pietro nizej. Ona byla bez pamieci w nim zakochana. Przychodzila codziennie wystrojona jak modelka, szukala ciagle pretekstow by go widywac jak najczesciej, zapraszala na obiady do restalracji, organizowala spotkania miedzy firmami. Dla mojego kumpla bardzo to imponowalo mimo ze ma zone.Stal sie w oczach kumpli gwiazda sezonu !Tak jak na poczatku bylo to tylko zangazowanie od strony dziewczyny, potem i moj kumpel zaczal robic wszystko zeby przebywac z nia jak najdluzej.Byli nierozlaczni. Kochali sie jak dwoje nastolatkow, ona przyjazdzala do niego na drugi koniec kraju kiedy byl w delegacji zeby spedzic kilka godzin w jego ramionach...Monotaonia zycia z jego zona przygnebiala go, ale jednoczesnie wiedzial ze mimo wszystko kocha ja.Zona udawala ze o niczym nie wie i akceptowala jego wyskoki.Typ kobiety dla ktorej zycie konczy sie kiedy nie ma przy niej meza.Romans trwal i milosc kwitla.Az do dnia kiedy dziewczyna(tez byla mezatka) oswiadczyla mu ze jest gotowa rzucic meza i zwiazac sie z nim na stale.Tu zaczely sie problemy.Romans skonczyl sie, kontakty oziebily sie...Dzisiaj zona mego kumpla jest w czwartym miesiacu ciazy(BARDZO SZCZESLIWA) !Dodam, ze jego byla kochanka tez jest w ciazy(6miesiac)...ona twierdzi ze ze swoim mezem.Po firmie chodza plotki ze moj kumpel bedzie mial bliznieta(urodzone w tym samym czasie tylko przez dwie inne matki).Mimo plotek i niedomowien prawda jest taka, ze zostal z zona ktora nadal kocha i czekaja na wymarzone dziecko.Jaki z tego moral ?Wiele osob podnieca przezycie malego romansu w pracy ...,jednak w wiekszosci jest to tylko przygodza na kilka miesiecy i konczy sie w wypadku kiedy trzeba podjac powazne decyzje zwiazane z przyszloscia.Wyobraz sobie Twojego meza z owa rozwodka i jej dzieckiem na codzien... czar szybko prysnie.Zadko kiedy tego typu romanse przeradzaja sie w prawdziwa milosc. Bo nikt nie jest w stanie zbudowac szczescia na czyims nieszczesciu i lzach.
    • Gość: Reszka Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 06.05.02, 21:08
      Myniu, myślę że ważna dla ciebie jest możliwość wygadania się przed kimś, bo nasze rady, choćby nie wiem jak mądrze brzmiące w naszych uszach (oczach), to tylko nasz punkt widzenia. Emocjonalny, w tej chwili bardzo. Więc mogę sobie łatwo pisać : męża za drzwi, babę prasnąć w dziób i dawaj - nowe życie. Ale przecież to nie jest tak do końca, już nie mówiąc o tym, że nie każdego temperament pozwoli na wystawienie walizek za drzwi.Wspólne życie to nie jest gruba stuła ale sieć powiązanych niteczek, bardzo wielu. Więc myślę że tak jak pisałaś – pomysł z wyjazdem to dobra rzecz, żeby się zastanowić, bo choć to może cię zaboleć, zresztą sama pisałaś, o ile się nie mylę, że oddaliliście się wcześniej, zanim mąż poznał tę kobietę. Sami, oboje, zrobiliście miejsce dla Tej Trzeciej, i weszła między was. Czy wskazanie winowajcy pozwoli zmniejszyć ci twój ból, czy proste powiedzenie sorry, tak jakoś wyszło pomoże wam się uwolnić się od nieporozumień, czy warto dalej pracować nad waszym związkiem to chyba temat na rzeczywiście długi i spokojny week – end.
    • Gość: mynia Re:Do wszystkich forumowiczek IP: *.* 07.05.02, 07:58
      Dziekuję za rady, rozmawialismy wczoraj, może jest jeszcze iskra szansy ... czas pokaże.Trzymajcie się ciepło :)
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re:Do wszystkich forumowiczek IP: *.* 07.05.02, 08:04
        Trzymam mocno kciuki! To, co jest między Wami jest zbyt piekne, żeby to zepsuć. A to mieszkanie - kto wie, może teraz to On będzie chciał je remontować tylko dla Was, a Ty popędzisz z mężem w te jego góry jak za dawnych czasów :love:...Magda :hello:
      • Gość: Basia70 Re:Do wszystkich forumowiczek IP: *.* 07.05.02, 09:30
        Ja również trzymam kciuki :) pozdrawiam Basia
    • Gość: szwedka Do Myni - pilne: Jak odzyskać faceta, który porzucił Cię dla innej IP: *.* 07.05.02, 10:28
      To tytuł książki, którą przeczytałam "na zapas" - uważam, że jest rewelacyjna, m. in dlatego, że pokazuje, że nie ma jednej drogi. Nikt ci nie powie "wybacz" albo "uciekaj".Zawsze mi się wydawało, że ja bym uciekła, tymczasem, po przeczytaniu książki, chyba bym WALCZYŁA JAK LWICA.Znajdziesz tam wiele zwierzeń zdradzonych kobiet i przede wszystkim - rozwiązań sytuacji - naprawdę trudnych, tk jak Twoja.Płaczę razem z Tobą (naprawdę, czytając Twój post) i bardzo ściskam.Maugosia
    • Gość: mynia Re: BĘDĘ WALCZYĆ JAK LWICA IP: *.* 07.05.02, 12:29
      To tytuł książki, którą przeczytałam "na zapas" - uważam, że jest rewelacyjna, m. in dlatego, że pokazuje, że nie ma jednej drogi. Nikt ci nie powie "wybacz" albo "uciekaj".Zawsze mi się wydawało, że ja bym uciekła, tymczasem, po przeczytaniu książki, chyba bym WALCZYŁA JAK LWICA.Znajdziesz tam wiele zwierzeń zdradzonych kobiet i przede wszystkim - rozwiązań sytuacji - naprawdę trudnych, tk jak Twoja.Płaczę razem z Tobą (naprawdę, czytając Twój post) i bardzo ściskam.Maugosia
      • Gość: RybkaKasia Re: BĘDĘ WALCZYĆ JAK LWICA IP: *.* 07.05.02, 19:47
        Mynia, jedyne co mogę Ci dać to moje serce. Jestem z Tobą i płaczę z Toba, wiem jak to jest, bardzo dobrze wiem...:( niestety......wiesz co, jeśli Go naprawdę Kochasz, WALCZ !!!!!!Przepraszam nie mogę pisać bo wyję jak wariatka........3maj się MYNIECZKO.......ściskam Cię Kochana i jestem z Tobą.....
        • Gość: Zuzanna Re: BĘDĘ WALCZYĆ JAK LWICA IP: *.* 08.05.02, 01:09
          Myniu, kochanie, tak strasznie mi źle, płaczę i tak bardzo mi smutno..dlaczego tak jest.....Trzymam za Ciebie kciuki i myślę o Tobie bardzo cieplutko.Pozdrawiam i życze naprawdę szczęśliwego zakończenia :)Zuzia
    • Gość: Fuga Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 08.05.02, 15:28
      KOchana Irminiodopiero teraz przeczytałam Twój post ( jeszcze nie zdążyłam przeczytać odpowiedzi ) i serce mi się ścisnęło, kochanie, trzymaj się i bądź dzielna.Wiem, jak strasznie boli kiedy ktoś nas tak strasznie zrani, jak boli zawiedzione zaufanie, jak boli, kiedy oddasz komuś całe swoje serce a on je wyrzuci na śmietnik.Strasznie to patetycznie zabrzmiało, ale naprawdę strasznie chciałabym Cię jakoś pocieszyć...Nie wiem co powinnaś zrobić, ja spakowałabym się bez słowa, wyłączyła telefony, zamieszkała gdzieś zdala od niego, żeby nie mógł tam dotrzeć ( mama, koleżanka, nie wiem) I dała czasowi czas... Miesiąc, dwa...Jeśli będzie zabiegał, błagał, przepraszał, szukał Cię, dałabym szanse... Jeśli nie - cóż, lepiej odejść niż żyć z kimś - kto Cię nie kocha.Dobrze, że nie ma dzieciątko - wtedy nie tak łatwo jest odejść, trzeba budować, nawet na siłe, sklejać związek, bo dziecko jest najważniejsze, musi mieć mamę i tatę...A tak... - odejdz na jakiś czas.Jeśli jest przed Wami przyszłość, jeśli kocha - wróci...Kwestia wybaczenia - to już zupełnie inna sprawa.Pewnie nigdy nie będzie już jak przed tem, ale wierzę, że jeśli ludzie naprawdę są sobie przeznaczeni, to sobie wybaczą.POzdrawiam Cię ciepłoGosia
    • Gość: tas Re: Najgorszy weekend w moim życiu(przepraszam,że jest długo) IP: *.* 08.05.02, 21:24
      Irmina zlej takiego faceta! na cale szczescie nie macie dzieci! Moj kochany maz- (juz teraz byly) tez sobie znalazl inna, ale ponoc mnie nadal pragnie i kocha. Dla mnie jest to robienie sobie z drugiego czlowieka kpiny! I tak na prawde to mi jest go zal. A co do tej jego nowej ukochanej to jest warta jego. Nawet dziecko nie bylo dla niej przeszkoda w rozbiciu rodziny. Wedlug ex to nasze malzenstwo sie nie rozpadlo w tego powodu, ze sie znalazla w jego zyciu innasmile Bo ona jest taka kochan i szlachetna, ze by do tego nie dopuscilasmile))) Irmina nie patrz na tego czlowieka juz dluzej, uluz sobie zycie na nowo. Idz do przodu i o nim szybciutko zapomnij. Zapewne jestes wspaniala kobieta- a szczescie jeszcze cie spotkasmile!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka