Dodaj do ulubionych

Jutro do pracy...

IP: *.* 18.08.02, 15:55
WitajcieJutro sończy sie moje półtoraroczne bycie w domku z Maleństwem. Skończą sie codzienne wizyty na forum (ostatnio co prawda tylko po to by poczytać), skończą się dłuuugie spacerki nad staw z kaczkami, poranne spotkania z innymi mamami (Lidko i Groszku, dziękuję za wszystko :) ).Od jutra dołączę do całej rzeszy pracujących mam. I choć wiem, że powinnam byc szczęśliwa, że udało mi się dostać nową pracę, że będę mogła dorzucić te parę groszy do domowego budżetu, pomóc w spłacie zaległości rachunkowych, to jednak tak mniej jakoś dziwnie ciśnie w dołku... Przykro mi zostawiać Michasia na 9-10 godzin dziennie, ale niemal równie przykro mi zostawiać Was. W pracy nie będę miała netu, a w domu (przynajmniej na początku) czasu.Dzięki forum uporałam sie z małą depresją po porodzie, schudłam 12 kilo (słynna 13 z mamy-cud), a także wraz z innymi mamami walczyłam o zniżki na preparaty bezmleczne.Ojj łezka mi sie w oku kręci jak sobie przypomnę...No nic, czas zacząć nowy etap w życiu, koniec rozklejania się! Zabieram się do dalszego przygotowywania domu na przyjście babci a potem opiekunki. 3majcie się ciepło kochane emamy i... bądźcie sobą :)Pozdrawiam:hello:Villi
Obserwuj wątek
    • Gość: BAJBUS Re: Jutro do pracy... IP: *.* 18.08.02, 16:10
      Powodzenia na "nowej drodze".Zaglądaj często jak tylko bedziesz mogła i opowiadaj jak tam zmagania z "nowym życiem". Ja mam jeszcze rok na bycie z maluchami non stop. Od września przyszłego roku tez wracam do pracy. Aż nie moge sobie tego wyobrazić.Wszystkiego naj, naj trzymaj sie cieplutko.Pozdrawiambajbus
    • Gość: Rafaelka Re: Jutro do pracy... IP: *.* 18.08.02, 19:39
      O, jak dobrze Cię rozumiem... Również po 1,5- rocznej przerwie wróciłam do pracy od 1 sierpnia. Tak więc ponad dwa tygodnie już za mną. Najgorzej było pierwszego dnia i mimo bardzo serdecznego powitania byłam strasznie spięta. A kiedy do biura firmy weszła dziewczyna z rocznym dzieciaczkiem na ręku, po prostu pękłam i zaczęłam ryczeć... :cry:Po powrocie z pracy okazało sie jednak, że mój synek wcale nie "rozdzierał szat" z powodu mojej nieobecności. Bardzo chętnie przebywa ze swoją opiekunką i jej rodziną (zaprowadzam go do naszych sąsiadów). Musze go wręcz namawiać, żebyśmy już wracali do domku. Myślę, że to rozstanie było boleśniejsze dla mnie niż dla Rafałka.Naturalnie brakuje mi takiego "niespiesznego" trybu życia, kiedy nie goniły mnie terminy. Niestety rzeczywiście gorzej jest z czasem. Nie wiem, jak Twoja pociecha, ale Rafał zasypia ok. 21.30 i dopiero wtedy jest czas na prace domowe, spokojną rozmowę z mężem, oddech przy książce czy internecie, dokształcanie, itp. Dwie godziny na to wszystko to straaasznie mało, bo przecież trzeba iść spać o jakiejś ludzkiej porze... Na szczęście mój mąż bardzo ładnie znalazł się w tej nowej sytuacji i pomaga mi dużo więcej, niż podczas mojego urlopu, a teraz np. wyjechał z synkiem na kilka dni do swoich rodziców, żebym miała trochę spokoju i czasu tylko dla siebie. Fajnie co? Większe zaangażowanie męża w życie naszej rodziny to chyba największy plus mojego "uzawodowienia".POzdrawiam serdecznie i trzymam kciuki. :) Mnie też "w ostatnich dniach wolności" ściskało w dołku i strasznie czarno to sobie wyobrażałam, ale nie jest tak źle, czego życzę Tobie i wszystkim pracującym mamom.Rafaelka
      • Gość: lea Re: Jutro do pracy... IP: *.* 18.08.02, 19:51
        Kochana Villimoże nie miałyśmy szczęścia aby sie poznać ale i przez to życzę Ci z całego serducha powodzenia i wpadaj tu do nas na forum aby sie pochwalić jak doskonale dajesz sobie radę ! :)pozdrawiam :hello: lea
    • Gość: ez Re: Jutro do pracy... IP: *.* 20.08.02, 08:06
      Witamy w gronie pracujących mam, a na forum będziesz wchodzić na pewno.:bounce:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka