moja teściowa jest odlotowa - dziecko urodzi się w 2 połowie pażdziernika, a już stwierdziła:1.to na 100% będzie dziewczynka (my nie znamy płci, bo dzicko się odwraca)2. mam o c z y w i ś c i e urodzić naturalnie3. jest o c z y w i s t e, że będę karmiła piersią jak długo sie da(a jak nie będę miała pokarmu to ciekawe co zrobi) 4. z urlopu wychowawczego mam zrezygnować - bo w końcu ona jest na emeryturze i od czego są babcie; 5. że muszę jeść przygotowany przez nią proszek tj. zmielone skorupki jajek (nie gotuje ich bo stracą wartości)6. że skoro mój mąż nie może to ona będzie chodziła ze mną do szkoły rodzenia7. dlaczego chodzę tak często do lekarza (który wyznacza wizyty co 2 tyg.) to jest niepotrzebne i raz w miesiącu wystarczy8. dlaczego tak mało przytyłam i jak ja się właściwie odżywiam - pytanie przy każdej rozmowie - "na pewno nie pijesz coli i innych świństw"? a sama zawsze do obiadu chce mnie częstować koniakiem 9.że mamy za małe mieszkanie 10. itd, itdmojej mamie powiedziała, że to ona będzie wychowywać to dziecko a my może się zająć sobą; nie wiem jak reagować; może jestem przewrażliwiona i się czepiam; w końcu gdyby nie interesowała się wcale byłoby mi przykro; więc dlaczego jej uwagi pełne słodyczy tak mnie denerwują; teściowa mnieszka zbyt blisko - 20 min. spacerkiem i obawiam się wielogodzinnych nasiadówek; teraz tego nie robi, ale potem będzie mniała doskonały powód; szczególnie, gdy mąż pójdzie do pracy; chciałabym aby pomagała przy dziecku, ale już teraz słuchając nadmiaru jej wskazówek i rad dostaję szału; co robić by ją przystopować? moja siostra twierdzi, że panikuję przed czasem i może teściowa jest wygodna i sobie odpuści, ale ja mam wątpliwości - ma tylko jednego syna, jest po rozwodzie, ze swoją najbliższą rodziną (brat,matka)nie utrzymuje kontaktów, jest na emeryturze; czarno to widzę

((((((