Dodaj do ulubionych

Ona wegetarianka, a On nie.....

IP: *.* 17.10.02, 09:10
Czy są tu jakies pary "mieszane"? Ona nie je mięsa, On jak najbardziej (lub odwrotnie)? Jak rozwiązujecie tą kwestie w kuchni i wogóle w życiu? I co z maluszkim...? Napiszcie :)
Obserwuj wątek
    • Gość: AniaSK Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 17.10.02, 09:27
      A owszem, ja jestem długoletnią wegetarianką, natomiast mój mąż uważa, że dzień bez mięsa dniem straconym - może jeść ciągle mięsko. Nasz synuś (2 latka) również, jak mąż, je mięsko. Tak wspólnie zdecydowaliśmy.A w kuchni? Gotuję i smażę mięso i rybki bez próbowania (nauczyłam się "na oko" przyprawiać), natomiast dla siebie coś bezmięsnego.Nigdy nam się nie zdarzyło robić z tego jakiegokolwiek problemu.:hello: Ania
    • Gość: guest Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 17.10.02, 16:59
      Witajcie! Ja- podobnie jak Ania jestem wegetarianką/ścislej laktowegetarianką/od dość dawna.Mąż mój mięsko zawsze lubił,lubi i będzie je jadał a ja mu je przygotowuje.Doprawiam "na oko" ale On nie narzeka a czasem nawet chwali.Trzeba jednak stwierdzić,że mój mięsny repertuar jest dość ubogi,niektórych potraw nie jestem w stanie sobie wyobraźić bym je przyrządziła.Do nich się zaliczają flaczki i podroby.A ja czasami gotuje coś dla siebie, czasami nie i wtedy zjadam np. ziemiaki z surówką.Jeszcze nigdy nie doszło między nami do konfliktu jeśli chodzi o kuchnie.Mamy 3-miesięcznego syna i postanowiłam go w przyszłości karmić mięskiem.Pozdrawiam Ala.
      • Gość: guest Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 17.10.02, 21:34
        Jestem wege, mój mąz nie. Na początku nie gotowałam mięsa, potem się przelamałam (choć nadal nie znoszę krojenia surowych kurczaków, brr)- doprawiam jak pozostałe dziewczyny- na oko. Nasz 16 mies. syn jest wegetarianinem. Uznałam że z nas dwojga to ja lepiej znam się na jedzeniu (10 letni staż bezmięsny, a poza tym gotowanie mnie naprawdę interesuje)i nie ma potrzeby podawania Kubie mięsa. Ułożyłam mu dietę w porozumieniu z pediatrą- i wszystko jest ok. Kuba rozwija się pięknie, a ja się cieszę, że mamy domową przewagę wegetarian ;)Ania
    • Gość: guest Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 18.10.02, 10:05
      Ja uważam, że jest z tym dwa razy więcej roboty. Posiłki wegetariańskie wymagają więcej inwencji i nakładu pracy, poza tym po obiedzie masz dwa razy więcej garów i patelni do zmywania. Dla mnie czasem cztery palniki gazu to za mało...Dla mnie jest to uciążliwe, ale domowników nie zmuszam do niejedzenia mięsa. Mój mąż za nic na świecie nie spróbuje kotleta sojowego, mówi, że smakuje jak zmielony karton :crazy:
    • Gość: ganga Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 18.10.02, 10:58
      Dziewczyny szczerze Was podziwiam. Serio. Niewyobrażam sobie tego by mój mąż zaczął jeść mięso, choć podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić... Specjalnie szukałam swojego partnera zyciowego wśród wegetarian. Dużo łatwiej (bez oporów) przystałabym na jedzenie mięsa przez nasze dziewczynki, gdyby w przyszłości chciały spróbować i tak się żywić. Nie chodzi mi o to, że nie mogę zdzierżyć widoku osoby jedzącej mieso (w końcu rodzina i inni wokół to robią ). Ale wegetarianizm jest częścią mojego światopoglądu i w tak podstawowej kwestii trudno mi by było nie mieć wsparcia od najbliższej mi osoby. Może jestem jakoś za bardzo ograniczona, albo co... W każdym razie chyle czoła przed Wami.ganga
    • Gość: DorotaO. Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 19.10.02, 18:37
      Mam to już za sobą. Ja nie jadłam mięsa, on odżywiał się normalnie. Nie robił mi z tego powodu żadnych problemów. Ja jemu gotowałam normalne mięsne posiłki, a sama jadłam bezmięsne. Urodziłam dwoje dzieci. Niestety, okazały się alergikami. Np. mój syn był uczulony na mleko, gluten, ziemniaki i większość owoców. Mógł za to jeść mięso i jajka. Córka mogła jeść ziemniaki, ale nie mogła np. ryb. Wyszło więc na to, że gotowałam 4 różne obiady. No i poddałam się. Od 2 lat odżywiam się normalnie, dzieci wyrosły z alergii, i w końcu mogę robić jeden posiłek dla wszystkich! Ale nadal mięso nie jest moją ulubioną potrawą.
      • Gość: JustynaPP Re: Ona wegetarianka, a On nie..... IP: *.* 20.10.02, 00:36
        Od 10 lat nie jem mięsa, czasem tylko jakąś rybkę i nabiał. Mąż za to jest zdecydowanie mięsożerny i robi to mięsko sobie SAM! Na prawdę rewelacyjne rozwiązanie.Na początku znajomości chciałm być miła i usmażyłam mu ukochany boczuś, wyszedł twardy jak podeszwa.Od tej pory ciągle szkoli się w smażeniu, pieczeniu i grillowaniu zwierzątek i według znajomych wychodzi mu to rewelacyjnie. Ja robię inne rzeczy,głównie warzywka.Zup mąż nie jada, więc są zdecydowanie wege. Karolina kiedyś jadła trochę mięska-przemycanego w zupce przez babcie, teraz ma 3,5 roku a mięso jej wybitnie nie podchodzi.Uważam, że sama kiedyś zdecyduje jak się będzie odżywiać.Mąż ma tylko nadzieję, że Wojtuś (teraz ma 2 mies), kiedyś będzie dzielił z nim uwielbienie do mięska, czas pokaże...Justyna
        • Gość: guest Re: On wegetarianin, a Ona nie..... IP: *.* 22.10.02, 12:43
          U mnie jest wręcz odwrotnie, ja jem mięsko, a mój mąż nie. Przestał jej jeść jak jeszcze ze sobą "chodzilismy", także nie było to dla mnie niczym nadzwyczajnym. Ja wiem, ze mięsko uwielbiam i jeśc będę zawsze. Mamy 3 i pół letnią córeczkę. Smieję się, że Ola urodziła się żeby zjeść porcję mięska za tatę. Po prostu je uwielbia, szczególnie szyneczkę, kotlety, pieczonego kurczka. A pierogi, kluski, makaron ? nie ma mowy. Plucie i tyle. Widać jedni lubią mięsko, a drudzy po prostu nie i tyle. A z gotowaniem to nie mam problemu, po prostu to zaakceptowałam i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka