Dodaj do ulubionych

Czy jedynak ma lepiej?

IP: *.* 22.10.02, 14:05
Jak uważacie? Lepiej mieć jedno czy więcej dzieci ? Jak to jest z punktu widzenia samego dziecka ? Lepiej chować się samemu i skupiać na sobie całą uwagę rodziców czy może fajniej jest mieć siostrę czy brata. A jak jest z nami rodzicami? Czy dwójce albo trójce dzieci możemy dać tyle co jednemu?Olga z "Dziecka"
Obserwuj wątek
    • Gość: as Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 22.10.02, 16:09
      Mam cztery siostry. I mimo pewnie nie najlepszego (w porównaniu z rówieśnikami) startu zapewnianego zwykle przez rodziców, mimo tego że wiele rzeczy w życiu pewnie mi przeszło koło nosa (np. rodzice nie dawali rady wysyłać nas wszystkich na fajne wakacje tylko na wakacje) NIGDY nie zamieniłabym się z jedynakiem. Teraz jak już jesteśmy dorosłe pomagamy sobie jak tylko możemy, radzimy sobie nawzajem, wyręczamy się i razem wychowujemy nasze stadka. Ostatnio nawet zauważyłam, że nie mam czasu dla swoich koleżanek, które ciągle w pracy, a takzwane pogaduszki i inne babskie potrzeby mam zapewnione w zupełności. Niestety ja mam tylko jedno dziecko i strasznie nad tym boleję. A ponieważ jestem sama to pewnie nie prędko moja córcia będzie miała rodzeństwo. Nigdy pewnie nie udało by mi się spadać w życiu na cztery łapy bez wsparcia ze strony rodzinki. Zresztą jestem bez końca molestowana przez moje pacholę, które chce mieć brata "I" siostrę. No i na szczęście moje rodzinne stado zapewnia dużą ilość ludzi w różnym wieku, tak że na razie musi to nam wystarczyć. Nie wyobrażam sobie świąt, ani nawet niedziel bez mojej kochanej rodzinki. Bardzo wszystkim polecam duuuuże gromady.AS
    • Gość: Gosia1 Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 22.10.02, 19:01
      Jestem jedynaczką. Smutną, samotną jedynaczką. Samotnej Mamy. Gdybym była może egoistką, zadowoloną z siebie...może byłoby mi łatwiej. Ale ja jestem osobą bardzo wrażliwą, posiadającą ogromne pokłady instynktu matki?, opiekunki?, pokłady miłości, którymi chciałabym dzielić się jeszcze z kimś, i jeszcze z kimś, i jeszcze...Czuję się samotna, kiedy są rodzinne okazje do spotkań. Nie chce mi się myśleć o dniach, które przecież kiedyś nadejdą - jak umrze moja Mama. Mam rodzeństwo przyrodnie, "od Taty". Są to ludzie dużo młodsi ode mnie, ale niesamowicie garną się do mnie i w tym upatruję jakąś szansę na dalsze dni. Może nie będę aż tak samotna? Sama mam dwoje dzieci. Córka jest starsza od synka o 7 lat. Nigdy nie było między Nimi zazdrości, zawiści, kłótni jakichś większych. Są bardzo, bardzo silnie emocjonalnie związani ze sobą. Może dlatego, że ja, od urodzenia się Krzysia, zawsze podkreślałam Im, że to Oni są dla siebie, że mają w sobie wsparcie, oparcie, opokę, przyjaciela, brata, drucha, kolegę, najbliższą osobę. Nie dopuszczam do sytuacji, w której konflikt mógłby przerodzić się w coś głębszego. Dotąd z Nimi rozmawiam, aż sami dochodzą do wniosku, że nie warto kruszyć kopii w obliczu takiej relacji, cudownej bliskości, porozumienia. Bardzo się kochają, wspierają się zawsze, czasem tworzą wspólny front "przeciwko" nam - rodzicom. I o to mi chodziło. :-) Żałuję, że nie mogę urodzić trzeciego dziecka. Marzyłam o dużej rodzinie. Zdaję sobie sprawę, że podstawą jest relacja pomiędzy rodzeństwem, ale moim zdaniem to zależy tylko i wyłącznie od rodziców, od tego, czego i jak uczą dzieci, na co kładą nacisk. Bo są przecież duże rodziny, wiecznie skłócone, nienawidzące się. Winę za taki stan rzeczy ponoszą niestety właśnie rodzice. Mam nadzieję, że ja uniknę błędów w wychowywaniu moich dzieci. Pozdrawiam Gosia
      • Gość: MałgośkaR Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 22.10.02, 20:36
        Witam!Sama nosiłam się napisaćjakiś post na temat jedynaków.Uważam, że jest to bardzo ważny temat.Mam prawie trzyletniego synka, który nie ma rodzeństwa i na razie nie zanosi się na to by miał rodzeństwo i jest mi baaardzo,baaardzo, baaardzo przykro!Pochodzę z wielodzietnej rodziny i do dziś ma wspaniały kontakt z rodzeństwem.Ja z całej naszej gromadki jestem najstarsza, potem jest siostra z mężemi dwójką dzieci, kolejne rodzeństwo jest stanu wolnego.Rodzina jest wspaniała,bardzo sobie pomagamy.Jest jednak te WIELKIE ale-brak pieniędzy.Co z tego, że mam mgr przed nazwiskiem, jak nie mogę z tego korzystać, bo po poprostu nie mam pracy.Jaks to możliwe, a no w takiej mieścinie po prostu nie ma je dla wszystkich, są też pracodawcy, którzy nie mają takiego tytułu, a jak powszechnie wiadomo jajko nie może być mądrzejsze od kury. A tam szkoda gadać.Mąż pracuje i tylko to nas ratuje, ale jak mam za 1000 zł przeżyć miesiąc. Oczywiście robię tak, że mi starcza,ale nie wyobrażam sobie jak by wyglądało nasze życie, gdy by doszła jescze jedna istotka.A tak bardzo bym chciała!Może wybrzydzama, ale same wiecie jak cudownie móc spełniać marzenia swego ukochanego dziecka( w granicach rozsądku oczywiście), nie odmawiać Mu ciastek ,czekoladek, móc kupić ladniejsze spodenki, czy tak zwyczajnie nie bać się iść do apteki kupić Mu lekarstwa.Nie mogę rozwodzić się dłużej na ten temat, bo serce mi się kraja jak pomyślę, że życie jest uzależnione przede wszystkim od pieniędzy.Ja wiem, że staram się synkowi wynagrodzić to, że nie ma rodzeństwa, ale WIEM, że za jakiś czas nie będzie jedynakiem, nie okaleczę Go w ten sposób.Pozdrawiam mamy jedynaków.
    • Gość: Cytrynka Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 22.10.02, 20:37
      Mam cudowną Siostrę. Nie wyobrażam sobie bez Niej życia. Jest moją najbliższą przyjaciółką. Pomagamy sobie, wspieramy się nawzajem. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być jedynaczką. Teraz spodziewam się pierwszego dziecka i marzę, że moja kruszynka będzie miała w przyszłości liczne rodzeństwo. Fakt, że jedno dziecko skupia na sobie całą uwagę rodziców, ma więcej rzeczy materialnych, nie musi się dzielić z bratem, czy siostrą. Kiedyś jednak rodzice odejdą i jedynak zostaje sam. Dlatego warto mieć więcej dzieci, obdzielić ich swoją miłością. Cytrynka
    • Gość: MKatarynka Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 22.10.02, 21:33
      Jestem jedynaczką. Nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest mieć rodzeństwo, jak się kocha siostrę lub brata.Byłam rozpieszczoną, ukochaną córeczką i pierwszą wnusią. Miałam prawie wszystko to co chciałam. Zawsze wyjeżdżałam na wakacje - kolonie, obozy, wczasy, ferie zimowe. A jednak wydaje mi się, że zostałam czegoś pozbawona. Zamieniłabym to wszystko na brata, najlepiej starszego :)A poważnie - nienauczona dzielenia się miłością rodziców nie potrafię teraz dzielić się miłością mojego męża z jego córką z pierwszego małżeństwa. I jest to poważny problem. Nie bardzo potrafię sobie z nim poradzić. Dlatego mój półroczny synek będzie miał rodzeństwo i to już niedługo. Właśnie podjęłam starania namówienia męża na drugiego dzidziusia. Wiem, że Patyk ma siostrę (przyrodnią) ale różnica wieku między nimi wynosi 13 lat. To bardzo dużo. Ola na razie jest maluchem zachwycona ale pewnie dlatego, że traktuje go jak laleczkę. Jak Patryk podrośnie to nie będzie dla niej taki atrakcyjny. A poza tym jak będą dorośli to na pewno nie będzie między nimi więzi bo w końcu nie wychowują się razem. Dlatego Patryk będzie miał młodsze rodzeństwo... :)Pozdrawiam. MKatarynka
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 08:01
        Wylania sie z tego jakis obraz- bo i ja i maz jestesmy jedynakami. Szczesliwymi jedynakami, mamy kochajacych rodzicow, mamy fajne domy. A jednak ani przez momencik nie zastanawialismy sie nad posiadaniem jednego dziecka. Ja mialam przyjaciolke pietro wyzej, przyjaciolka miala brata, 4 lata mlodszego. Jezdzilam z nimi na wakacje, moja mama zabierala nas tez razem na rozne przedstawienia. A jednak to nie JA moglam go bezkarnie lac, to nie mnie ciagnal za wlosy. To nie ja wrzeszczalam na niego. To nie ja mialam brata....Oczywiscie- nie dam dzieci super wakacji dla wszystkich, bede musiala nie jeden raz wybrac kto dostanie nowe spodnie a kto moze zalozyc jeszcze stare, czy zapisac wszytkie dzieci na tansze karate czy jedno, ale na tenisa, czy konie. Beda prawdopodobnie nosic pudelka w supermarkecie, pracowac w McDonaldzie, pilnowac dzieci i udzielac korkow, alby zapracowac na wlasne potrzeby. A ja wejde do supermarketu i puszcze 300 zlotych na jedzienie na tydzien dla rodziny.Ale- uwazam ze dla dzieci posiadanie rodzenstwa jest genialne. Nawet za cene rezygnacji z tego czy tamtego. Jesli wychowuje sie je bez faworyzowania, jesli doaje sie im cala swoja milosc i uwage- nasza milosc mnozy sie w nich. Moje dzieci maja sie z kim bawic, maja kogo pobic, od kogo zabrac kredke bo ich wlasna sie zlamala. Maja dwa razy wiecej ciuchow :) (moje i siostry) dwa razy wiecej kolegow ;) maja kogos kto ich zawsze zrozumie, do kogo o mamie mozna powiedziec "stara" i sie na nia wyzalic.Zdecydowanie jedynak w zuciu ma lepiej materialnie. Ma lepiej emocjonalnie. Ale w bilansie ogolnym- ma gorzej- bo rzeczy ktore dla rodzenstw sa oczywiste- musi sie uczyc pozniej. I nie mowie tu o egoizmie, bo znam wielu jedynakow nie- egoistow, ja chyba tez sie staram..... ale generalnie o braku osoby wobec ktorej mozna sobie pozwolic na WSZYSTKO, na ktorej bezkarnie mozna stosowac zachowania spoleczne, mozna sie uczyc empatii, z ktora w srodku nocy mozna budowac zamki z klockow, krasc cukierki z barku, no to prostu, jedynakowi nie brakuje nic oprocz... siostry lub brata ;)
      • Gość: Gosia1 Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 09:02
        Katarynko, to naucz Go tej więzi z przyrodnią siostrą. Jeśli nie może sam się jej uczyć, pokaż Mu, że ona jest abstrachując od obecności fizycznej siostry. Tak zrobił mój Tato. Zapraszał mnie do siebie, do odległego miasta. Tam były te smrodki, które wpatrywały się we mnie cielęcymi oczkami. Traktowałam Ich wtedy z pobłażaniem, i na pewno nie czułam niczego w rodzaju miłości, czy nawet przywiązania - byłam ZAZDROSNA! Zła, rozżalona, z rozpędu wlazłam w okres buntu, to u Taty zapaliłam pierwszego papierosa...A Oni patrzyli na mnie, jak na bóstwo...Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy pojechałam tam mając już 6-letnią córcię i przyszłego męża u boku. "Smrodki" okazały się dużymi nastolatkami, przeżywającymi okres buntu, mającymi własne zdanie, ale nadal wpatrzonymi we mnie jak sroka w gnat. I to uwielbienie chwyciło mnie tak jakoś za serce... Potem pisali do mnie regularnie, brat nawet przyjeżdżał kilka razy z kolegą załatwiającym interesy, tylko po to, aby zobaczyć się ze mną...ponad 400 km! Dla siostry byłam i jestem nadal przyjaciółką, do której pisze, zwierza się, której przywiozła swojego narzeczonego, ciekawa opinii, do której potem przyjechała lecząc złamane serce i duszę po rozwodzie. Wiem wszystko, we wszystkim jestem na bieżąco, czuję, jak bardzo Im na mnie zależy. Nie jest to moja zasługa, ale Taty. Wydaje mi się (patrząc teraz, z perspektywy czasu, jak i oczami człowieka dorosłego), że ja, Jego pierwsze dziecko, musiałam być obecna w Jego życiu zawsze. Musiał Im o mnie opowiadać, musiał mówić, że będziemy dla siebie podporą, rodziną. Chyba o to chodzi. Mój Krzyś od zawsze miał mówione, że Ania tak naprawdę ma dwóch tatusiów... Że tatuś Ją adoptował, bo bardzo, bardzo Ją kochał, a "tamten" nie mógł Jej wychowywać (oszczędzę Mu na razie drastycznych szczegółów ;) ), ale że jest to Jego SIOSTRA, a więc ktoś chyba najważniejszy w życiu. Co taka sytuacja oznacza dla Ani? Chyba już wszystko napisała Gosia_wiecznie_mŁoda. Ania trenuje swój instynkt macierzyński na młodszym braciszku, którego właściwie odchowała, dla którego była najpierwszą i najukochańszą Nianią na świecie. Czasem złości mnie, bo zachowuje się jak matka - strofuje Go, zwraca Mu uwagę, próbuje wychowywać. :-) Ale - pozwalam Jej na to! To chyba przywilej starszej siostry, o którym ja mogłam tylko pomarzyć...;) Ania ma przed kim się popisywać, ma w osobie braciszka najlepszą publiczność, natomiast Krzyś ma na codzień osobę godną naśladowania, ma obrońcę, do którego zawsze może przyjść, wiedząc, że nigdy nie zostanie odepchnięty. I o to w tym chodzi, właśnie o to! :-)Pozdrawiam Gosia
        • Gość: MKatarynka Re: Czy jedynak ma lepiej? do Gosi1 IP: *.* 23.10.02, 15:49
          Gosiu, Gosieńko. Powiedz mi jaka w Twoim i Twojego Rodzeństwa życiu była rola ich mamy. Bo widzisz - ja właśnie jestem po tej stronie. Wiem, że mój mąż dał by wiele za to żeby Patryk i Ola rozumieli się wzajemnie. Artur też ma siostrę przyrodnią, starszą o mniej więcej 20 lat (nie wiem dokładnie) i nie ma z nią zbytniego kontaktu. Pisząc o tym, że mam kłopot miałam na myśli mój stosunek do Oli a nie stosunek Oli do Patryka lub odwrotnie. Widzisz, Gosiu, ten stosunek nie jest najlepszy. Wiem, że to wyłącznie moja wina. Jestem zazdrosna. Wcześniej byłam zazdrosna o Artura - że muszę się dzielić jego miłością. A teraz jestem zazdrosna o Patryka. Potwornie. Jak widzę, że Ola się do niego zbliża to muszę wyjść z pokoju żeby nie protestować głośno albo jej go nie wyrywać. To jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię sobie wyobrazić, że Patryk mógłby Olę kochać. Ściska mnie coś w gardle na samą myśl o tym. Kolejna osoba w moim życiu, którą będę musiała się z nią dzielić (pierwotnie napisałam "kolejny mężczyzna" ale pomyślałam, że mogłoby to zabrzmieć dwuznacznie a poza tym o córkę też pewnie byłabym zazdrosna)Ale jestem wstrętna!!! Muszę się chyba udać gdzieś po jakąś pomoc bo to się źle skończy. Artur tego nie wytrzyma. On jest w tym najbiedniejszy - między młotem a kowadłem. Droga Gosiu, i co Ty na to? Poradź. Co wy na to, dziewczyny?MKatarynka.
          • Gość: Gosia1 Re: Czy jedynak ma lepiej? do MKatarynki :-) IP: *.* 23.10.02, 18:33
            Kochana, dlaczego rozpatrujesz to wszystko pod kątem: kochać lub nienawidzić? Czemu nie pozwolisz sobie na luksus poznawania, na możliwość zaakceptowania? Odnoszę wrażenie, że najbardziej boli Cię świadomość iż nie jesteś w stanie pokochać tej malutkiej, bo przecież wszystkie dzieci "należy" kochać, bo są słodkie, bezbronne i koniec kropka. Otóż nie. Można nawet nie lubić danego "egzemplarza"...serio, serio. Ja mam parę takich sztuk. I wcale nie są to dzieci duże. Są małe i ja ich nie lubię! I nie zmuszam się do uśmiechów, do miłych gestów, bo to na nic. Dzieci wyczuwają sztuczność. Bądź szczera sama ze sobą, ale i też z tą malutką. Po pierwsze zacznij Ją obserwować, czasem zwróć Jej uwagę, jeśli robi coś, czego nie akceptujesz. Nie chcesz aby zbyt często przytulała Małego? Powiedz Jej o tym. I patrz na Nią nie jak na rywalkę, ale jak na dziecko, którym jest. Ona łaknie Twojej akceptacji. Pewnie nie przyszło Ci do głowy, że może być też zazdrosna? Może być, Katarynko, naprawdę. Widzisz, Anna - druga żona mojego Taty, zawsze była dla mnie poprawna. Ani miła, ani sympatyczna - poprawna. Najpierw pamiętam, że byłam zła na takie zachowanie, potem było mi przykro, a teraz - doceniam to. Bo Ona jest taka zawsze - chłodna i uprzejma. Ale nigdy nie broniła się przed kontaktami ze mną, nigdy nie miała nic przeciwko spotkaniom moim z Tatą, czy z - bądź co bądź - Jej dziećmi...Zawsze byłam pięknie ugoszczona w Jej domu. Jak przyjechałam z córką i moim "chłopakiem" (nawet nie narzeczonym, dopiero w domyśle, że może....kiedyś...) nawet mimiką nie dała do zrozumienia, że postąpiłam nietaktownie...(na usprawiedliwienie powiem, że Tata miał stan przedzawałowy, ja spanikowałam, że nie zobaczę Go więcej, a Darek zaproponował, że mnie i Anulkę tam zawiezie, no i kochałam Go tak bardzo...). Byliśmy traktowani jak goście honorowi, wożeni po Olsztynie, częstowani samymi frykasami (jeszcze o tym nie wiedziałam, ale już wtedy byłam w ciąży i apetyt miałam po zbóju..:lol:). Katarynko, nie bądź smutna i zazdrosna. Masz męża i cudnego synka. Uwierz mi - miłością można się dzielić bez uszczerbku na jej natężeniu i sile. Mąż kocha Cię na pewno całym sercem, ale córeczkę też. To jest krew z Jego krwi, i tak Ją traktuj - jako Jego część. Doszukaj się w Niej podobieństw do ukochanego mężczyzny, i rozczul się nad nimi...dotknij Jej rączki, włosów. To tylko dziewczynka, nie rywalka...Ona Cię potrzebuje! Nie broń się przed tym, bo wpuszczając Ją do serca, niczego Twojemu synkowi nie zabraknie, wręcz odwrotnie - zyska On jeszcze jedną osobę do kochania, i która Jego pokocha. :-)Całuski bardzo cieplutkie - GosiaP.S. A jakby co, to pisz na priva :-) Zawsze się możesz do mnie wyżalić!
    • Gość: goniak Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 09:05
      Słuchając tego co mówi nasza jedynaczka wychodzi na to, że bycie jedynakiem to jedno z najsmutniejszych doświadczeń w jej życiu. I ma sporo racji.I co z tego, że ma swój pokój a w nim gry, książki i zabawki. Czy z mamą można świetnie bawić się w dom, sklep, fryzjera... kiedy ta myśli o najbliższym spotkaniu w pracy, wizycie u lekarza i innej prozie życia? Czy gra w szachy zawsze z tatą jest atrakcyjna, kiedy to bardziej nauka niż gra? I jak tu samemu wykombinować psikusa, niespodziankę... pokonać lęk - bo rodzice to zawsze mówią, że się uda. Ja mam sześcioro rodzeństwa, wiem doskonale o czym mówi moje dziecko. Wiem co widzi, kiedy się wszyscy spotykamy z różnych okazji. Wie, że jak mam problem do dzwonię do siostry a jak potrzebuję fachowej porady to do brata. Nasze dziecko nie miało i nie ma być jedynakiem. I staramy się ją chronić przed naszymi objawami rodziców jedynaka - natroska, nadopiekuńczość, nadpartnerstwo i wiele jeszcze innych. To nie takie proste, biorąc pod uwagę, że był taki moment w naszym życiu kiedy mogliśmy ją stracić...Nadszedł czas, kiedy chcemy mieć drugie dziecko. Nasza córka też tego pragnie. Ale różnica wieku spowoduje, że będzie to nasz drugi jedynak...przynajmniej przez jakiś dłuższy czas. Gosia
    • Gość: Misiek Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 09:58
      Jedynak nigdy nie będzie miał lepiej. Nic nie zastąpi dziecku szczególnego kontaktu z rodzeństwem. Sama wychowałam się razem z 3 rodzeństwa, to wiem :grin: . Mój mąż do 17 roku życia był jedynakiem (ha ha ha) i tak naprawdę do dziś dnia nim jest, chociaż stara się jak może zrozumieć niektóre moje wybryki, do których przywykłam w młodości ;) . Różnica polega przede wszystkim nie na tym, że jedynak ma więcej, więc lepiej, ale na tym, że jedynak nie rozwija się tak jak nie-jedynak. Chodzi właśnie o to coś, co zawdzięczamy rodzeństwu. To dzięki rodzeństwu ja potrafię przebaczyć, przymknąć oczy na pewne sprawy. Mój mąż tego nie potrafi, dla niego czarne jest czarne i nie ma zmiłuj się. Zawsze chciałam mieć przynajmniej 2 dzieci, bo rodzeństwo to nie tylko czas wspólnych zabaw, drak, kłótni, rzucania się nawzajem poduszkami/książkami, czy tak jak ja kiedys z bratem kartoflami :sarcastic: . To również wspaniałe Święta, rodzinne, gromadne, trochę hałaśliwe, z dużą dozą haosu. Zresztą, już wiele z Was napisało zalety posiadania więcej niż jednego dziecka.Nie zgadzam się z teorią, że jedynakowi jest lepiej, bo rodzice moga więcej funduszy dla niego przeznaczyć (więcej nowych, wspaniałych ciuchów, więcej zabawek). Ja zawsze pękałam z dumy, kiedy mogłam nosić ubrania po starszym bracie. Moja mama zawsze narzekała, że nie chodze w spódnicach, sukienkach. A ja właśnie wolałam rzeczy po bracie. Do dziś dnia wolę spodnie, bluzki koszulowe. Czy jedynacy mają większe szanse na zdobycie dobrego wykształcenia? Ja zrobiłam studia pracując, bez jakiejkolwiek pomocy rodziców. Swoje wykształcenie zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie samej. Tak więc powtórzę się i powiem, że nie, jedynak nie ma lepiej.
    • Gość: mada_w Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 12:29
      Ja mam siostrę - młodszą o cztery lata i nigdy nie żałowałam, że jest przy mnie. No właśnie, bo zawsze jest przy mnie. Kocham ją bardzo. :love:Po prostu mamy siebie i to jest najpiękniejsza rzecz (to nienajlepsze określenie), prezent jaki dali mi rodzice. Rozumiemy się bez słów, wiemy doskonale kiedy tej drugiej jest źle i kiedy jest cudownie. Jest moim największym wsparciem i nic w zamian nie żąda.Jedno czego się boję to - czy mój syn też będzie miał taką osobę w swoim życiu? Na razie się nie zapowiada - oczywiście z bardzo prozaicznej przyczyny - brak kasy, brak mieszkania. Ale mam nadzieję i wierzę, że i mnie uda się sprawić Mikołajkowi tak wspaniały prezent jaki dostałam od swoich rodziców. Magda mama Mikołajka
      • Gość: mada_w Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 12:38
        Z tej mojej miłości do siostry zapomniałam napisać, że w życiu jedynaka zawsze będzie czegoś brakowało. Może mieć lepiej materialnie, może mieć rodziców tylko dla siebie ale ... nigdy nie pozna tego cudownego uczucia wspólnych radości i smutków jakie razem przechodzimy z naszym rodzeństwem.Magda mama Mikołajka
    • Gość: Ania_mam_Huberta Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 13:21
      fajnie jest mieć siostrę. Ja mam więc coś o tym wiem.Poza tym fajnie mieć świadomość, że jest ktoś na kogomożna liczyć.Ale niestety, pomimo tej wiedzy nie mam tyle odwagi żeby zafundować rodzeństwo swojemu dziecku.Boję się, że podołam: nakarmić, ubrać, wykształcić, zapewnić start ... a skąd cierpliwość, znów zarwane noce, pieluszki, siedzenie w domku bo maleństwo ...i pozostała jeszcze praca - kolejna przerwa akurat teraz gdy co miesiąc ktoś dostaje wymówienie ...za dużo przeciwNa pocieszenie powtarzam swojemu dziecku, że ma Julcię i to jest jego siostrzyczka (córka mojej siostry) A do nas należy dbanie o to aby dzieciaki miały jak najbliższy kontakt.pozdrawiam
      • Gość: Edyś Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 24.10.02, 10:14
        Jestem jedynaczką całe życie marzyłam o rodzeńswie, ale moi rodzice nie podzielali mojego entuzjazmu. Najpierw całej rodzinie tłumczyli, że zdecydują się na drugie dziecko jak powiększą mieszkanie. Potem tata chorował a potem mówili, że różnica wieku między dziećmi byłaby za duża. Tak więc zostałam sama. Wszyscy na podwórku mi zazdrościli, bo tylko ja miałam zabawki dla siebie, i jeżdziłam na najlepsze wakacje. Lata mijały a ja po maturze wyjechałam na studia, które były dla moich średnio zamożnych rodziców dużym obciążeniem. Często słyszałam, że dobrze, że jestem sama, bo dwójki studentów w obcym mieście chyba by nie dali rady utrzymać. W połowie drugiego roku poznałam mojego męża i zazdrościłam mu ( i dotąd zazdroszczę) kontaktów z bratem. Chociaż w dzieciństwie to on oniszczył wszystkie zabawki mojego męża . :). W trakcie studiów marzyłam o dziecku i o tym by szybko zostać mamą. Niestety los nie okazał się łaskawy, pierszą ciążę straciłam, druga to był dar od losu. W kwietniu tego roku urodziłam córkę i już w szpitalu powiedziałam ja tu jeszcze wrócę. -Nie skrzywdzę swojego dziecka tak jak mnie skrzywdzili- mówiłam Karolinka ma teraz pół roku a ja już nie jestem taka pewna czy chcę zostać mamą po raz drugi. Dlaczego?Ciążę znosiłam fatalnie, przytyłam dużo na brzuch staszne rozstępy, chociaż mam zdrowe dziecko to nie wiem czy jestem gotowa po raz kolejny na to samo.Chcę wrócić do pracy, skończyć studia podyplomowe, mieszkanie mamy malutkie, mąż ciągle w pracy więc z dzieckiem (dziećmi) byłabym tylko ja mieszkamy daleko od rodziny więc nikt mi nie pomoże. Drugie dziecko mniej kosztuje niż pierwsze, ale dzieci trzeba nie tylko wychować, ale także wykształcić, a to wszystko dużo kosztuje... Zaczynam rozumieć moją mamę i bać się pytań mojej córki, które sama kiedyś zadawałam.
    • Gość: beattta Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 23.10.02, 20:55
      Jestem jedynaczką i zawsze chciałam mieć starszego brata :)Teraz poważnie. Brakuje mi rodzeństwa i chciałabym je zapewnić mojej córeczce. Rodzice okazywali i okazują mi dużo miłości, ciepła, starali się jak mogli, żebym tego braku nie odczuwała. Nie zawsze dostawałam to co chciałam. Nauczyli mnie dzielić się z innymi. Miałam szczęśliwe dzieciństwo. Teraz kiedy mam swoją rodzinę, przyjaciół wiem, że jednak chciałabym mieć rodzeństwo. Co będzie jak oni wszyscy odejdą? Wydaje mi się, że z bratem czy siostrą ta więź jest inna, więcej im można powiedzieć, lepiej Cię zrozumieją bo znają od dzieciństwa i przebywają z Tobą 24h/dobę. Mój mąż ma brata młodszego o 11 lat. To jest teraz za duża różnica, choć powoli zaczyna się zacierać. Kiedys będzie miał tą możliwość porozmawiać z nim o swoich, naszych problemach. A ja? PozdrawiamBeata
    • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 24.10.02, 11:04
      Dziewczyny napisały już chyba wszystko o niedogodnościach bycia jedynakiem. Jako doswiadczona jedynaczka mogę potwierdzić, że też czuję się uboższa o ten rodzaj uczuć i więzi jaki łączy człowieka z rodzeństwem. Tę mieszankę miłości ze złością (lub, nie bójmy się tego słowa, nienawiścią) obserwuję z zazdrością u moich córek.Podobną zazdrość wyraziła ostatnio znajoma licealistka, która jest jedynaczką dwojga jedynaków i czworga dziadkow. Powiedziała: "czy wiesz, jakim koszmarem jest bycie oczkiem w głowie szesciorga osób ? Można się udusić od nadmiaru troski i oczekiwań." Pytanie w tytule brzmi: czy jedynak ma lepiej ? Ja zapytam: czy rodzice jedynaka mają lepiej ? Przy jednym dziecku jest jeden zestaw radości i jeden problemów, z tym, że te problemy (z braku innych) stają sie od razu WIELKIE. Jeśli dzieci jest więcej to wszystkiego jest więcej - problemy mieszaja sie z radościami, z jednym dzieckiem się pokłócisz, z drugim poprzytulasz, jedno przyniesie ze szkoły uwagę, a drugie szóstkę... i tak sie wszystko plecie, łatwiej jest znaleźć właściwe proporcje.Oczywiście nie znajduje kontrargumentu na problemy materialne, choć wszystko jest rzeczą wzgledną. Dla jednych "minimum socjalnym" będzie własny pokój i szkoła prywatna, dla innych miejsce w rodzinnym legowisku na podłodze i tornister po starszym rodzeństwie. We wszystkim można znaleźć szczęście.:hello: Agnieszka
      • Gość: olga35 Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 24.10.02, 11:53
        Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Temat interesuje mnie nie tylko teoretycznie, bo sama jestem jedynaczką (mąż zresztą też)a mamy czworo dzieci. To chyba mówi samo przez się. Chęć posiadania dużej rodziny była tym, co nas od razu do siebie przyciągnęło. Chciałabym fragmenty tej dyskusji kiedyś w "Dziecku" wykorzystać, bo wydaje mi się, że warto pisać o tym, że posiadanie rodzeństwa dużo dla dzieci znaczy.( Chociaż moje starsze w chwilach kryzysu mówią czasami, że wolałyby być jedynakami. Pocieszam się wtedy, że to przejściowe). Pozdrawiam.Olga z "Dziecka".
      • Gość: olga35 Re: Czy jedynak ma lepiej? IP: *.* 24.10.02, 11:55
        Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Temat interesuje mnie nie tylko teoretycznie, bo sama jestem jedynaczką (mąż zresztą też)a mamy czworo dzieci. To chyba mówi samo przez się. Chęć posiadania dużej rodziny była tym, co nas od razu do siebie przyciągnęło. Chciałabym fragmenty tej dyskusji kiedyś w "Dziecku" wykorzystać, bo wydaje mi się, że warto pisać o tym, że posiadanie rodzeństwa dużo dla dzieci znaczy.( Chociaż moje starsze w chwilach kryzysu mówią czasami, że wolałyby być jedynakami. Pocieszam się wtedy, że to przejściowe). Pozdrawiam.Olga z "Dziecka".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka