Gość edziecko: youst
IP: *.*
14.12.02, 16:59
Jest mi przykro i muszę się wyżalić...Za 5 dni, 19 grudnia bierzemy z Maćkiem ślub. Bardzo się cieszymy, zwłaszcza że uroczystość odbędzie się w naszym ukochanym Berlinie, a co za tym idzie robimy sobie przedświąteczny wypad na "tydzień miodowy".Wszystko byłoby fajnie, tylko męczy mnie jedna rzecz. Oświadczył mi, już jakiś czas temu, że nie będzie nosił obrączki... Powiedziałam mu co o tym myślę (że to tak, jakby się nie przyznawał na zewnątrz, że ma żonę, jakby chciał to ukryć, że rani mnie taka jego decyzja itp., itd.). Od początku był stanowczy, aczkolwiek myślałam, że w miarę zbliżania się daty ślubu zmieni zdanie. Niestety, wczoraj strasznie się pokłóciliśmy po raz kolejny na ten temat i atmosfera jest delikatnie mówiąc gęsta...Jego głównym argumentem jest to, że będzie się strasznie niewygodnie czuł z "pierścionkiem" na palcu, że będzie mu przeszkadzać, że nie uznaje jakiejkolwiek męskiej biżuterii, że to dobre dla gejów (tu już przesadził, co na to cała rzesza panów hetero?), no a poza tym to jego ojciec (i mama zresztą też) nosił obrączkę dwa tygodnie, a żyje ze swoją żoną w zgodzie od 30-kilku lat.Ja jednak nie dam sobie powiedzieć. Uważam, że robi mi wielką przykrość. Mimo że wie jakie mam do sprawy podejście, nie potrafi zrobić dla mnie prostej rzeczy, którą bez żadnych problemów i bez żadnego gadania robią miliony facetów na świecie. Czy ja wymagam czegoś niesamowitego od niego, czy bezzasadnie się czepiam i mam żal?Teraz jest taka sytuacja, że już odpuściłam sobie próby wpłynięcia na niego (bo naciski czy szantaże uważam za coś głupiego), wiem, że nie będzie nosił tej obrączki i tyle, zwłaszcza po tylu dyskusjach i kłótniach.Ale najgłupsze jest w tym wszystkim to, że tydzień temu kupiliśmy razem śliczne obrączki. Bardzo intensywnie się w to angażował, zjeździł całe miasto w ich poszukiwaniu, koniecznie chciał, żeby były piękne, a nie takie zwyczajne, mimo, że oszczędzamy teraz każdy grosz. A jeszcze głupsze wydaje mi się to, że przecież założymy sobie na palce te obrączki i co? Po chwili jak mu ją wsadzę na palec on ją dyskretnie zdejmie? Przecież to jest idiotyczne i w sumie jakieś takie ... straszne... Ledwo zwiąże się ze mną "na poważnie", czego symbolem właśnie jest obrączka, a za moment schowa ten symbol do kieszeni...Czy ktoś mi wytłumaczy, że bez obrączki mąż może być dobrym mężem i niczego złego to nie oznacza...Nie żebym miała jakieś wątpliwości co do wyboru tego właśnie człowieka na męża. Wszystko jest w porządku, to normalny, wspaniały facet, z którym znamy się jak łyse konie, czujemy się razem świetnie, zupełnie nie obawiam się zdrady czy nielojalności z jego strony. A poza tym to ojciec mojego bobasa siedzącego w brzuszku od pięciu już miesięcy, na punkcie którego oboje już teraz szalejemy!Niemniej jednak - dlaczego on nie chce nosić obrączki?Justyna