Gość: IlonaCz
IP: *.*
16.12.02, 22:40
Od pewnego czasu nurtuje mnie pewna sprawa. Siedzę sobie na czacie, przychodzi dziewczyna i pisze, że potrzebuje otuchy bo jej dziecinka jest chora. Opisuje jakie są objawy, że bardzo się martwi no i rzeczywiście dostaje otuchę i to jaką. Mamusie wymyślają coraz to nowe choroby, a jakie mogą być z tego powikłania, a żeby uważała bo to może coś gorszego się z tego wywiązać. Innym razem siedzę sobie na czacie przychodzi dziewczyna w ciąży i martwi się bo lekarz powiedział, że ma rozwarcie (była chyba w 6 mc ciąży) i żeby się oszczędzała. I znowu mamusie dodają otuchy, że to może się zakończyć przedwczesnym porodem, że z szyjką macicy może być coś nie tak, w końcu że komplikacje przy porodzie i problemy ze zdrowiem dzidziusia. A ona biedna się dziwi dlaczego lekarz nic jej o tym nie powiedział tylko kazał się oszczędzać a przecież do tej pory był taki kompetenty. A mnie po prostu szlag trafia jak to czytam. Czy tak ma wyglądać dodawanie otuchy?????? Czy trzeba od razu wymyślać najczarniejsze scenariusze??? To, że któraś z nas miała podobny problem nie znaczy, że inna ma mieć to samo. Dziewczyny one nie potrzebują słuchać takich rzeczy, one chcą usłyszeć, że będzie wszystko dobrze, że trzeba pozytywnie myśleć itd. Ja wiem, że na czacie szybciej się pisze niż myśli, ale przy udzielaniu takich rad należy się dwa razy zastanowić bo można tą osobę jeszcze bardziej zdołować a nawet przerazić.Myszka