Dodaj do ulubionych

Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!!

07.04.03, 20:12
Cześć!!! Pomóżcie, bo jak napisałam tonę razem z moim małżeństwem. Jak
dzielny kapitan na posterunku, cha, cha.. Mam 2 letnią córeczkę i
teoretycznie jestem mężatką, piszę teoretycznie, bo związek w jakim jestem mi
przypomina raczej układ współlokatorów i ograniczonej wspólnoty ekonomicznej,
a nie małżeństwo. Więcej tu chłodu niż na K2, więcej gniewu i nienawiści niż
mogłaby pomieścić puszka pandory. Mój mąż jest poprawny: nie pije, nie bije,
do domu pieniądze przynosi, nie łajdaczy się, a nawet jak powiedział "dąży do
ideału", szkopuł w tym, że do mojego. To znaczy mnie poprawia, naprawia,
ulepsza, poucza. Wszak prawdziwa cnota krytyk się nie boi. A ja? Żyję w
poczuciu zagrożenia, czuję się deptana, łamana, urabiana i wiecznie oceniana
(często negatywnie). Tak po prawdzie to jestem już bardzo zmęczona, wypalona
i doprawdy nie wiem co dalej ze sobą począć. Może przesadzam, ale duszę
się...tak czuję,
Pomóżcie, tu na forum, bo @ nie są poufne.
Obserwuj wątek
    • lidka21 Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 07.04.03, 22:09
      Niestety moge sobie z Toba reke podacsad buuuu
      Jęsli chciałabys pogadac to mój gg 4301795
    • kassa1 Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 07:32
      No to ja też się dołączę do Was,
      Mój też nie bije, nie pije, itp. dokładnie tak jak u ciebie.
      I to wychowywnie mnie, no bo przecież kto mi zwróci uwagę jak nie on, też mam
      tego dość,
      Na dzień dzisiejszy osiągnął już tyle, że nie mam ochoty na żadne czułości z
      jego strony, boję się cokolwiek odezwać, bo będzie komentarz.
      I co z tym zrobić, walczę już prawie trzy lata i powoli mam dość
      Też mam prawie dwuletnią córeczkę.
      Moje GG:3825551 ale tylko do godziny 15, bo gadam z pracy.
      Pozdrawiam Kaśka
      • ruda_kasia Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 08:34
        Dziewczyny, na miłość Boga! skąd Wy bierzecie takich facetów? Czy po slubie się
        zmieniają, a wcześniej przynosili Wam gwiazdki z nieba i pisali wiersze?
        Rad nie udzielam, bo nie wiem, jakich oczekujecie, czy chcecie naprawiać czy
        tylko się wyżalić. Sugeruję jednak, że bez konstruktywnego działania może się
        rozpaść nie tylko związek, ale i Wasza psychika również. Kochajcie siebie i nie
        dajcie sobie wmówić, że nie jestescie doskonałe
        kasia
    • kasia_3 Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 12:45
      Też do Was dołączę. Mój mąż poza tym jeszcze lubi sobie wychodzić nie mówiąc
      gdzie i wracać "po kilku głębszych".
      Mam dość. Przez te wieczne kłótnie staję się paskudną babą, która ciągle się
      drze na IDEAŁA. Na jego "wyskoki" nie umiem już reagować inaczej niż agresją.
      Czasami aż mnie dusi ze złości.

      Mam 1,5 roczną córeczkę.

      Kasiu (ruda), jeśli możesz to podrzuć kilka konkretnych rad, może uda nam się
      ponaprawiać nasze związki.
      Powiem szczerze, że po części też jestem winna - jestem uparta, tak jak on i
      zbyt często krzyczę. Na początku było dobrze, bo wielu sprawach potrafiłam
      ustąpić. Teraz już nie zamierzam ustępować, dlaczego ciągle ja mam być tą
      uległą?

      Kasia















    • ma.pi Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 14:55
      A moze tak zaczniecie "naprawiac" te swoje idealne drugie polowki. Niech
      zobacza jak to fajnie jak sie ich ciagle krytykuje.
      A moze spytajcie dlaczego was tak ciagle poprawiaja. Wytlumaczcie, ze wam to
      nieodpowiada, ze wy nie musicie tak zyc aby uszczesliwiac wszystkich dookola,
      tylko tak aby samemu byc szczesliwym.
      Moj maz tez mial takie zapedy, ale wytlumaczylam mu, ze nie tedy droga. Np. w
      sytuacji gdy mialam z kims odmienne zdanie. Moj maz czepial sie mnie. To ja mu
      na to odpowiadalam, zeby poszedl sie przyczepic tej drugiej osoby. Przeciez to
      tamata osoba ma odmienne zdanie od mojego. Oczywiscie nie poszedl, bo przeciez
      nie moze komus tam zwracac uwagi, ze nie zgadza sie z jego zona. No to niby
      jakim prawem krytykuje zone? I takim sposobem uswiadomilam mu, ze jestem
      odrebna jednostka i nie musze "uszczesliwiac" calego swiata wlaczywszy w to
      wlasnego meza.Troche to trwalo, ale naprawde warto uswiadomic mezowi (czy
      zonie), ze ta jego druga polowka ma prawo do bycia soba.
      A najgorsze co moze byc to chyba wlasnie probowanie dogodzenia takiemu
      czepialskiemu delkwentowi.
      Pozdrowienia i obyscie szybko rozwiazaly ten problem.
      mapi
    • trombita Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 22:45
      A czy on wie ze ty to tak odbierasz (że poucza?), bo może on myśli że
      mówi "normalnie", a tylko ty to tak odbierasz. Ja już nieraz zastanawiałam się,
      że moja definicja "pouczania" odbiega od definicji mojego męża. Jak nie jestem
      zmęczona to zbawia mnie poczucie humoru, ale dzisiaj to byłam tak wkurzona, że
      myślałam, że go pogryzę i siebie też.
      Najgorsze,że nie umiem mu wytłumaczyć dlaczego odbieram to wszystko jako
      pouczanie, a jednocześnie, czuję że jest to podważanie moich matczynych
      umiejętności.
      Obawiam się, że takich "dydaktyków" się nie zmieni, można zmienić tylko siebie -
      poczuć się bardzo pewnie - to co robię dobre jest i basta, ale gdzie wtedy
      miejsce na rozmowę?
      Pozdrawiam
      ale zapewniam cię, że nie jest to taki najgorszy wariant męża - mimo wszystko
    • papanetta Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 08.04.03, 22:50
      Hej! Widzę, że niestety nie jestem odosobniona w swoim problemie. Niewątpliwie
      coś z tym trzeba zrobić i czekam, że może odezwie się jakaś emama, która
      poradziła sobie ze swoim małżeństwem, samą sobą i teoriami życiowymi ślubnego.
      Może ktoś ma jednak jakiś sprawdzony sposób. A skąd bierzemy takich facetów? Ja
      swojego z głupoty, czyli miłości co na jedno wychodzi. I oczywiście zanim
      zaczęliśmy nosić wspólne nazwisko też miał w stosunku do mnie plany naprawcze,
      ale gdy się nie tworzy rodziny i nie ma między dorosłymi dziecka jest trochę
      inny ciężar zależności. W część rzeczy, które do mnie adresował wierzyłam
      święcie i starałam się zasługiwać na uwagę, pochwałę i miłość, ale dziś wiem,
      że mogę nawet zamienić się w chodzący ideał, ale mój mąż i tak znajdzie we
      mnie "to coś". I nie będzie to komplement. Nie robię z siebie męczennicy i nie
      chcę, żebyście mnie tak postrzegały. Po prostu uwięzłam w czymś z czego nie
      bardzo umiem wybrnąć, a bielmo uczucia zeszło z moich oczu. Wypaliłam się.
      I jak tu dalej żyć? Zostać, odejść. Prawdziwy życiowy zakręt. Prawda?
      • ruda_kasia Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 09.04.03, 11:39
        A może załóż to bielmo z powrotem na oczy? może łatwiej się z nim żyje?
        Jeśli zawsze mąż taki był, to trudno go zmieniac, skoro pewnych rzeczy nie
        ustaliliście przed ślubem. Może spróbuj przypomnieć sobie, dlaczego byłaś
        zakochana i czy to coś wartego miłości i brania ślubu się zmieniło, czy
        pozostało takie samo, ale dostrzegłaś inne rzeczy.
        Albo zacznij się zachowywać tak, jak on, żeby odczuł dolegliwośc tego typu
        zachowań. Bo najlepsza jest praktyka. Podobnie z tym wychodzeniem bez słowa na
        pare głębszych: zostawić delikwenta, niech się martwi i niech się wkurza, że
        zoneczka wypilła drinka nie pytając go o zdanie.
        Jednak wszystko trzeba poprzedzić rozważeniem: czy chce mi się walczyć i
        naprawiać. Bo jeśli nie i już nie kochacie się, to najlepiej się rozstać, ale
        bywa wygodniej żyć obok siebie. Ludzie podejmują takie decyzje.
        Bywa też tak, że dziecko podrośnie i wszystko minie. Kiedy będziesz mniej
        zmęczona. Chociaż najsensowniej byłoby, żebyście oboje tak samo byli zmęczeni
        lub wypoczęci łatwiej się wtedy ze sobą dogadać. Bo an razie to chyba jest tak,
        że Wy przy dzieciaczkach, zajęte, zabiegane, zmęczone... A faceci ciągle
        niezadowoleni ze wszystkiego i anrastająca frustracja. A jakby małżonek był
        urypany jak koń po westernie, to i krytykowac by mu sie nie chciało i do knajpy
        leźć również nie.
    • birdi Re: Pseudo-małżeństwo, ratunku bo utonę!!! 17.04.03, 23:56
      Powiem Ci tylko jedno sam jestem facetem i może to dziwnie zabrzmi ale moim
      zdaniem mogą być tego tylko 2 przyczyny,albo jest impotentem i przyczyn tego
      stanu doszukuje się w tobie,albo jest bardzo zakompleksiony i sam sobie ze
      sobą nie radzi zacznij go olewać i to totalnie a przekonasz się sama że po
      jakimś czasie zacznie się zmieniać (i tak niemasz nic do stracenia)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka