lola211
23.01.07, 13:45
Po przeczytaniu paru watkow na temat zdrady: nie sadzicie, ze instytucja
monogamii, malzenstwa jest sprzeczna z ludzka natura? Zwiazek dwojga ludzi
sila rzeczy po latach nie jest juz tak ekscytujacy jak na poczatku, nastepuje
znudzenie,czlowiek chcialby jeszcze kiedys poczuc te motyle w brzuchu i
swiadomosc, ze w imie moralnosci musi juz do konca zycia trwac przy jednej
osobie w relacji raczej siostra- brat niz maz i zona, kochanek/kochanka
przeraza.
Wiele par sie rozchodzi z tego prostego powodu, ze juz na siebie nie
dzialaja , jest ogolnie nudno, stagnacja, przewidywalnosc.
Smutne to, ale prawdziwe, patrzac na rozsypujace sie zwiazki.
Co ma zrobic ktos, kto po prostu sie w kims zakochal, ale ma rodzine? Isc za
glosem serca i wystawic sie na publiczny ostrzał czy owszem, zachowac sie
uczciwie, ale zyc w poczuciu, ze ominelo go cos pieknego?