Dodaj do ulubionych

Czy czujecie się czasem jak służące i niańki???

23.01.07, 19:18
Bo ja ostatnio niestety dość często..mam w domu
siedmiolatkę która ma ferie i rocznego
synka...cały dzięń z dziećmi, perspektyw na pracę
i powrót do niej brak, bo wychowawczy z rodzinnym
to tyle co moja pensja...i coraz czesciej czuje sie
jak służąca i niania...nic tylko sprzatanie,
dzieci, zakupy, obiadsy i nieprzespane wciąż
noce..poi feriach jeszcze szkoła dwa razy
dziennie z małym oczywiście..pomocy znikąd żadnej
nie mam..ale nie w tym problem...wyjsc tez nie za
bardzo bo córka płacze żebym ja zabrała że po cop
ide , że ona z tatą nie chce bo on ogląda ciągle
tv...synem się zajmie mąż szabnowny jak wtroici z
pracy..ale nawet jak czasem przyjda wieczorem
kolezanki na b abskie ploty przy winie..to sama
musze wykapac, uspic, nakrmic..wtedy moge sobie
siasc dopiero...czuje je jak kuchara i sprzataczka
poo prostu..argumenty nie trafiaja za bardzo..bo
wtedy słysze jak on ciężko pracuje żebysmy mieli
kase na kredyt i życie..no szlag mnie trafi.....
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:22
      aa moje przyjemnosci to kupienie sobie czegos
      czasem..albo spotkanie z kolezankami..w
      towarzystwie dzieci oczywiscie..no i czasem lamka
      wina i tyle.....
    • ramka2 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:28
      Dokładna kalka mojego życia.
      • dlania Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:40
        Superslaw, dosyc dokładnie opisałas swoja sytuacje i uważam, że nie ma sensu
        Cie pouczać ani udzielac Ci złotych rad, bo to byłby brak szacunku dla twojej
        inteligencji. Mysle, że doskonale wiesz, jak zmienic swoja sytuację, a jesli
        tego nie robisz, tzn. że nie chcesz. Że jednak z dwojga złego wolisz być
        służącą i niańką niz pracujaca kobieta i partnerka w relacjach z mężem. A
        dlaczego wolisz? - to juz sobie sama odpowiedzwink Pozdrawiam!
        • superslaw Re: dlania 23.01.07, 19:48
          Z pracą dojazdami, żłobkiem i świetlica córki,
          znaczy obiadamii wychodze na minus.....
          • dlania Re: dlania 23.01.07, 20:42
            A bardzo duzy to minus?smile Weź pod uwage, że dzieci bedą nakarmione, więc
            troche Ci dotychczasowych wydatków odpadnie. Rodzinnego Ci po powrocie do pracy
            nie zabiorą. A bedziesz miała swoje zycie, cos ponad pieluchy, zupki, bajki
            itd...
            Wcale nie mówie, że to lepsze wyjście, ale po prostu alternatywa. Jak przyjdzie
            ten moment, że nie bedziesz mogła wytrzymac jako niania i służąca, to sie
            zdecydujeesz to zawsez masz awaryjne wyjściewink
            A mężusia to troche pogoń do roboty! Nie chce umyc garów? To niech leżą, az sie
            wszystkie talerze i kubki czyste skończą!wink
    • monia145 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:36
      Nie, do takich jazd jak u Ciebie, u mnie nigdy nie doszło, na szczęściewink

      Wróciłam do pracy, mąż przestał wyskakiwać z "jestem zmęczony, nie chce mi
      się", po wielkokrotnych przypomnieniach, że ja tez pracuję. Syn lubi spedzać
      czas z ojcem, mają swoje sekrety, tajemne kody- bez problemu mogłabym wyjść,
      tyle, że ja jestem typ kanapowca( książka + kanapa), więc rzadko gdzieś sama
      wychodzę. Jednego dnia ja sprzatam, gotuję, kapię, czytam bajki, drugiego mąż(
      jeśli jest w domu, a nie w pracy)
    • aleksa13 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:41
      Dzisiaj tak,z tą różnicą ze partner wyjechał za granice .
      • superslaw Re: aleksa13 23.01.07, 19:47
        A jak na to patrzysz, ze ci go brakuje i jest ci z tym
        zle...czytak ze masz spokoj, i mniej roboty???
        • aleksa13 Re: aleksa13 23.01.07, 19:56
          dzisiaj czuje sie jak słuząca, brak mi go bardzo.
          To ON sprząta zawsze w domciu
          To ON odkurza dywany
          To ON bawi się z dzieckiem
          To ON ze mną śpi
          Może tęsknie po prostu i mam chandre?
    • czudna Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 19:54
      Ja też się tak czuję, np. jak mój mąż wychodzi i słyszę jak się zamykają za nim
      drzwi, a ja muszę: przebrać pieluchy dwójce dzieci, wymyć cały zlew garów (mam
      na szczęście małą zmywarkę do pomocy), posprzątać bajzel w całym mieszkaniu,
      zrobić pranie, ugotować obiad dla nas i starszego dzieciaka (19 M), karmić
      piersią młodszą na żądanie, uśpić starszego (to trwa do 2h), zabawić Małą,
      bawić się z Małym, odkurzyć, odpisać na nurtujące wątki na forum...
      Albo jak moja koleżanka mówi, że w podróży poślubnej była w Hiszpanii, a ja nie
      jestem w stanie wyjść sama z domu (bo jak zejść z III piętra z wózkiem i dwójką
      maluchów)i jeszcze, że chodzi na basen i solarium a ja mam wory po kolejnej
      nieprzespanej nocy... Co do pomocy męża:wszystko muszę po nim poprawiać więc
      nawet już na nią szczególnie nie liczę.
      • iwoniaw Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 20:17
        > bawić się z Małym, odkurzyć, odpisać na nurtujące wątki na forum...

        No, ten ostatni obowiązek to faktycznie ciężki... Może byś sobie go odpuściła?

        > Co do pomocy męża:wszystko muszę po nim poprawiać więc
        > nawet już na nią szczególnie nie liczę.

        Jakby po mnie ktoś wszystko poprawiał, to rychło bym się wkurzyła i oświadczyła,
        że jeśli tak idealnie wszystko robi, to niech sobie robi sam i powodzenia.

        Naprawdę można współczuć niektórym mężom.
        • czudna Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 20:22
          bardziej szkoda, że Ty nie umiesz sobie odpuscić. Też współczuję, Tobie.
          • iwoniaw Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 20:27
            A mnie czego współczujesz? Ja po mężu nie musze poprawiać, jak również w poczet
            ciężkich robót nie wliczam konieczności odpisywania na forum. W przeciwieństwie
            do ciebie ja piszę dla rozrywki.
            • dlania Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 20:48
              Iwonia, przeciez o tę rozrywkę, czyli moment oderwania sie od codziennego
              zycia, chodzi. Kazdy musi czasem podładowac akumulatorki. A poza tym:
              autoironii w tym tekście o odpisywaniu na watki z forum nie wyczułas? Bo ja i
              owszem, co znaczy że z dziewczyną jeszcze nie jest tak żle, skoro ma dystans do
              siebie i poczucie humoru.wink
    • demonii Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 20:52
      Nie, nie czuję sie niańką ani tymbrdziej służącą smile)
      Bywam za to czasem potwornie zmęczona sad Ale dochodzi własnie 21, dzieciarnia
      śpi - zaczynam odpoczywać smile yupi
      • dlania Jak to odpoczywać? Nie idziesz spać? 23.01.07, 20:55
        ja juz zasypiam i - jak widac- udaje jedynie przed sobą, że jeszcze cos tam do
        pracy przygotowuje. O 22 będe w objeciach Morfeusza. Chyba że taki odpoczynek
        masz na mysli...
        • demonii Re: Jak to odpoczywać? Nie idziesz spać? 23.01.07, 21:08
          Spać? Nie....jeszcze sobie forumka poczytam, pogawedzę z małżonem, poproszę
          zeby plecki mi umył smile) moze jakis filmik sobie włączymy, a może poczytam smile
          spać pójdę koło północy pewniesmile) Wstanę ok 6:30, zrobie nam kawke i zacznę nowy
          dzionek smile)
          • dlania Re: Jak to odpoczywać? Nie idziesz spać? 23.01.07, 21:20
            Zawsze zazdrościłam ludziom, którym wystarczy 6 godzin spania. ja to musze
            conajmniej 8-9, żeby normalnie funkcjonować..., czy z kawa czy bez. Miłego
            wieczorku!
            • demonii Re: Jak to odpoczywać? Nie idziesz spać? 23.01.07, 21:26
              Wzajemnie, wzajemnie smile) Kolorowych snów!
      • zuzanna56 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 21:07
        Nie, nigdy.
    • mathiola Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 21:12
      W sumie to nie. Ale czasami jestem bardzo zmęczona wszechobecnym chaosem i
      moimi próbami opanowania go. Służącą czułabym się gdybym musiałam np. uprzątać
      z kątów brudne skarpetki szanownego mężunia.
      • arla5 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 21:23
        ach to zycie...jestem z moimi dziecmi juz 4 rok w domku...mam momenty zalamania
        psychicznego ale naprawde kombinuje jak by tu sobie urozmaicic czas dla
        siebie...moja milosc do moich dzieci jest ponad wszystko!
        mam mnostwo kolezanek ktore pracuja,dzieci z niania badz babcia a one placza mi
        do telefonu ze chca byc na moim miejscu...hmm...
        pozdrawiam
    • aluc Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 21:27
      partnerką dla swojego faceta można być również nie pracując i pozostając na
      jego utrzymaniu, zaś służącą i niańką - tyrająć na trzech etatach, w tym dwóch
      w domu

      nie czuję się niańką i służącą, nie czuję się również utrzymanką, uznaję (acz
      bez entuzjazmu) fakt, że to on pracuje na te wszystkie luksusy i w związku z
      tym może nie mieć ochoty ani siły na ciągłe wykazywanie się w pracach domowych

      pewnie jestem nienormalna
      • superslaw Re: aluc 23.01.07, 21:32
        mnie nie chodzi o prace domowe./.a jesli sam
        wychodzi 2 razy w tygodniu gdzies po pracy to chyba
        moze ukapac i uspic dzieci jak do mnie przychodza
        kolezanki nie sadzisz???
        • aluc Re: aluc 23.01.07, 21:53
          kąpanie i usypianie dzieci to wg mojej definicji prace domowe jako żywo wink

          pewnie, że może
          a może myśli, że za często przychodzą?
          a wy tak ze sobą to rozmawiacie w ogóle, o tym też?
          • superslaw Re: aluc 23.01.07, 22:32
            jasne..ale raz lub dwa w miesiacu to chyba niezbyt
            czesto.....
            • lila1974 Wiecie co ... 23.01.07, 23:05
              wydaje mi się, że błąd żony tkwi już u zarania malżeństwa, a może jeszcze wcześniej.
              Facetowi się pylek spod nog usuwa, żonka operatywnością, pysznym obiadem,
              posprzątanym gospodarstwem domowym chce swojemu facetowi pokazać, jaka to ona
              nie jest idealna, a potem po kilku miesiącach, latach takiej orki nagle zaczyna
              dostrzgać, że wszystko jest na jej glowie i ze zgryzoty rwie wlosy z glowy.

              Do luksusu człowiek się szybko przyzwyczaja - no to chlop jako człowiek też.

              A zagonić toto do roboty od samego początku. Nie certolić się i obiadu czasami
              nie ugotować ... ba! zapytać mężusia kochaneo, co dziś na obiad serwuje.

              Traktowac po ludzku, a nie jak księcia z bajki.
              • aluc Re: Wiecie co ... 23.01.07, 23:22
                znasz takie przysłowie, że w dobrym małżeństwie kible myją się same?
                dobra, będę gderać jak Kłapouchy smile IMHO jeśli związek jest zbudowany na
                kooperacji, a nie współcyckaniu, to nie trzeba ani faceta zaganiać do domowej
                roboty, ani podstępnie zostawiać mu potomstwa do zaopiekowania, ani pozbawiać
                go wiktu i opierunku "żeby zobaczył", bo istnieje duża szansa, że facet nawet
                to usuwanie pyłków i posprzątane gospodarstwo domowe będzie uznawał za
                równoprawny wkład w rodzinne gniazdo, doceniał oraz szanował, jak również
                zapewniał, że "gdyby nie te idiotyczne przepisy, to bym ci składkę emerytalną
                płacił" LOL permanentne robienie rachunków "ty tyle, to ja też tyle" to jest
                jakaś koszmarna buchalteria, a nie relacja międzyludzka uczuciowa bądź co bądź

                nie mam idealnie, uparcie dążę do ideału big_grin
                • lila1974 Re: Wiecie co ... 23.01.07, 23:39
                  Aluc
                  Tego przysłowia akurat nie znałam smile
                  Jego sens, jak i Twojej wypowiedzi łapię i choć się zgadzam, to nie bez małego
                  "ale".

                  Miliony ludzi i miliony charakterów, nawyków, przyzwyczajeń, wzorców
                  wyniesionych i takie tam ... małżeństwo ma to wszystko sobie zorganizować.
                  Skoro już na starcie dziewczyna pokazuje, że jest samowystarczalna w każdym
                  calu, a jej mąż napatrzyl się na podobna kobitke od dziecka - w postaci mamusi
                  swojej, to raczej ciężko mu będzie załapać, że od teraz to on tez ma w tym
                  wszystkim uczestniczyć i to nie dość, że bez szemrania, to jeszcze radośnie
                  pogwizdując.

                  Do dziś zachodzimy w głowę z jedną z koleżanek, której mąż (obecnie były) o mały
                  wlos nie został moim mężem, czy gdybym ja go jednak dostała, to skończyloby się
                  to dramatem, jak u nich, czy jednak poprzestawialabym mu priorytety.

                  Ona zbuntowała się po latach orki i strąciła z piedestału, co się panu męzowi
                  mocno nie spodobalo i poszedł w siną dal, uznając, że z taką heterą żyć się nie
                  da. Gdy tymczasem ja bym mu na ten piedestał nigdy nie pozwolila wleźć. No i
                  dylemat jest taki - uciekłby ode mnie jeszcze szybciej niż od niej, czy zlapałby
                  za tę szczotkę do mycia kibli z własnej woli.

                  Obecnie dysponuję jednostka ze wszech miar wyedukowaną w domu rodzinnym i
                  dylematów nijakich nie posiadam.
                  Pokusilabym się nawet o twierdzenie, że jesteśmy udanym malżeństwem, ale w myśl
                  Twojego przysłowia chyba jednak nie do końca, bo mu muszę od czasu do czasu ten
                  kibel palcem pokazać ...hmmm smile
                  • aluc Re: Wiecie co ... 23.01.07, 23:52
                    lila, a ja mam w domu przypadek wręcz odwrotny - nadopiekuńczy synuś
                    nadopiekuńczej mamusi wink

                    no dobra, czepiam się głównie robienia z małżeństwa wojny podjazdowej albo
                    bitwy na śnieżki, czepiam się tych gierek nieerotycznych, tego "toto zagonić",
                    czepiam się protekcjonalnego traktowania, traktowania w sposób, w jaki sama
                    nigdy nie chciałabym być traktowana przez jakiegokolwiek faceta
                    • lila1974 Re: Wiecie co ... 24.01.07, 00:16
                      Aluc ale ja tu absolutnie nie mówię o wojnach podjazdowych i manipulacji w
                      bialych rekawiczkach. Nie, własnie o tę normalność mi chodzi. Zachowujmy się
                      normalnie. Nie udawajmy, że jesteśmy idealnymi paniami domu i nie wyręczajmy
                      facetów w ich obowiązkach.

                      Wiesz, tu znów wylazi ten mój mit "rozumnej milości".
                      Kocham, ale patrzę, czy się fcet garnie do roboty w domu. Czy potrafi naczynia
                      po sobie do zlewu wstawić, ba! czy je potrafi umyć. Czy wie, gdzie jest
                      odkurzacz i umie się nim posłużyć. Czy mi nie wyglasza tekstów typu "bo ja tak
                      cięzko pracuję".

                      Nawet nie mieszkając razem sporo się da zauważyć, ale to trzeba chcieć widzieć i
                      wyciągać wnioski w dodatku.

                      Za często ogladam skutki ślepej milosci i mi się krew na te obrazki buzuje.
              • tyssia Re: Wiecie co ... 24.01.07, 15:58
                Oooo bardzo dobrze powiedziane! mój mąż też mi nie pomaga prawie wogóle czasem z
                łaski ziemniaki ustruga uncertain/
    • michatka Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 23.01.07, 23:17
      1. postaraj się wykasować myślenie typu "jestem służącą i kucharką" - wszystko
      się w głowie zaczyna
      2. pomyśl o pracy - może pół etatu, może nie co dzień, nie wiem jakie masz
      możliwości ale pokombinuj
      3. może córkę na jakieś półkolonie albo zajęcia w świetlicy czy domu kultury?
      czasem to nic nie kosztuje a dziecko się nie wynudzi
      4. pomyśl nad lekkim przeorganizowaniem życia codziennego - może mąż mógłby
      córkę odprowadzać? albo z jakaś sasiadką czy mama koleżanki się dogadaj
      5. ustal z męzem że np raz w tygodnu masz wieczór dla siebie - obojętnie czy
      wychodzisz czy zapraszasz kumpele do domu; co jakiś czas zabierz gdzieś córkę,
      to nie będzie jęczeć że sama wychodzisz
      6. a w ogóle to ustal z chłopem że np synka on zawsze kąpie - zadna filozofia
      powodzenia życzę wink
    • edorka1 He, jasne sama chciałam 24.01.07, 00:21
      być matką i niańką i żoną itd. Też 2 dzieci i ten schemat dobrze znam smile.Jak mnie krew zalewa każę mezowi być sprzątaczką i pomywaczką a jak mu sie nie chce, w totalnym sajgonie klikam na kompie. Po jakimś czasie mi mija. W sumie to nie jest takie złe smile.
    • melka_x Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 10:15
      Nie. A jeśli nawet czasem to pewnie w nie większym stopniu, niż mój mąż może
      się czuć maszynką do zarabiania pieniędzy.

      Jeśli oboje narzekacie, że jesteście przepracowani to może warto przedyskutować
      zamianę ról? Mówię serio. Ktoś musi zarabiać, ktoś musi zająć się dziećmi, ale
      nigdzie nie jest powiedziane, że tą od dzieci i domu musisz być akurat Ty.
      Jeśli to nie wchodzi w grę, bo nie jesteś w stanie zarobić tyle, żeby Was
      utrzymać, to nie miej pretensji do męża, że akurat w kwestii kasy on jest
      koniem, który szybciej biega (piszę to bez cienia złośliwości).

      Możecie też spróbować wypisać sobie swoje obowiązki na kartce. Ile godzin jemu
      zajmuje praca, czy ma w niej przerwy, ile zajmują dojazdy i ile po powrocie do
      domu zajmuje mu opieka nad synem. I ile Tobie zajmuje opieka nad dziećmi, czy
      masz w niej przerwy (np. dziecko śpi w ciągu dnia, czasem bawi się samo? w
      czasie spaceru możesz czasem przysiąć na ławce i poczytać?), ile czasu zajmuje
      Ci gotowanie, sprzątanie itd. Plus jak to wszystko wygląda w przypadku Was
      obojga w weekendy, czyli tygodniowe rozliczenie jak spędzacie czas. I
      zastanowić się, czy to, że każde z Was uważa, że robi więcej to zmęczenie
      materiału, czy też rzeczywiście jest jakaś asymetria i któreś z Was ma więcej
      czasu dla siebie. Jak tak to porozmawiajcie jak to można skorygować.
      Tyle, że żeby się w ten sposób dogadać obie strony muszą wykazać dobrą wolę.
    • sylwia06_73 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 11:07
      Co to to nie.Nie jestem ani nianka ani sluzaca.Owszem nie pracuje.Siedze w domu,sprzatam ,gotuje itp ale nie zawsze.Maz jezdzi na tirze za granice wiec jest w domu w weekendy.Zajmuje sie wtedy naszym synem.Syn ma 12 lat i potrzebuje pobyc z ojcem.Dzisiaj dalam synowi na obiad w szkole 3,50 i jade do fryzjera.ja zjem obiad w barze mlecznym i tez bedzie.potem ide sie rozejrzec za gimnazjum dla syna.A potem ide na kawke do kolezanki z ogolniaka.Uwazam ze czasami nalezy mi sie jqakas odskocznia od codziennego zycia.Robie tak co jakis czas i dzieki temu mam rzadko chandre.Teraz namawiam kolezanke na gg zeby jechala ze mna ale ona pisze ze gotuje obiad.No to nic z tego nie bedzie i musze jechac sama bo obiad to swietosc.Ja jestem tego zdania ze jak sie od czasu doczasu zje poza domem to sie nie umiera.
    • agatelek2 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 12:04
      Tak,odkąd urodziłam pierwsze dziecko jestem tylko niańką i służącą dla dzieci i
      męża.Wychodzę na tzw. piwko z koleżankami(właśnie wczoraj byłam)ale co z tego
      jak dziś od rana znowu to samo-sprzątanie,robienie obiadku i zajmowanie się
      małymi jeszcze dziećmi.Mam serdecznie dość i dlatego od jakiegoś czasu szukam
      pracy.A najgorsze jest to,że mąż nie docenia tego co robię i twierdzi-jak ci
      dobrze w domku sobie siedzisz i nic nie robisz.Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.......
      • aguskin Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 12:42
        mam bardzo podobnie,
        syn zaraz bedzie miał 8 lat a mały 10 miesiecy,
        ale służąca niańka czuje się tylko jak mam chandre,
        tłumacze sobie to tak że moje obowiązki w domu to praca,
        sprzątanie, gotowanie, pranie,zakupowanie, niańczenie, bawienie
        to cięzkie zadania jak w każdej innej pracy,
        a podciąganie tego pod byle co "kura domowa" to ubliżanie milionom ludzi na
        całym swiecie,
        ile jest kucharzy, kucharek, prasowaczy, prasowaczek, praczy, to ich zawód i
        robia to całe życie niektórzy nawet z pasją,
        a ja jako matka jestem niezastąpiona,
        bo kzdego lekarza zastąpi inny lekarz,
        kazdego prawnika zastąpi inny prawnik,
        nawet papieża zastąpi inny papież
        a mnie jako matki, tej z biologicznej i uczuciowej strony nie zastąpi zadna
        inna matka, bo moje dzieci mają tylko jedną matkę na całym świeci, a każdy inny
        kto przejąłby opiekę nad nimi to tylko substytut,
        jak tak na to popatrzysz bedziesz się czuła właściwą osobą na właściwym miejscu
        i dotego najważniejszą
        pozdrawiam.

        a małe dołki cóż sprawa ludzka
        • magda8867 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 13:49
          Wiecie co czytam tak to wszystko i myślę: po co kobiecie studia, kształcenie
          się jak potem i tak urodzi jedno dziecko, drugie i siedzi w domu. I tak jest
          chyba w większości przypadków.(chyba że się ma tak dobrą pracę, że szkoda z
          niej rezygnować nawet kosztem dzieci, bo wiadomo, że każda prawie matka chce
          trochę pobyć przy swoim dzicku). Wtedy można te wszystkie dyplomy do szuflady
          wsadzić i mieć nadzieje, ze po latach siedzenia w domu ktoś da szansę powrotu
          do pracy takiej, z której bedzie się zadowolonym (niezbyt stresującej, z
          przyzwoitymi godzinami pracy - żeby popołudniu zająć sie domem i dziećmi).
          Mydla nam oczy, że kariera najważniejsza, tylko jak ją pogodzić z
          macierzyństwem, tak żeby żadne nie ucierpiało??
    • lola211 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 13:52
      Widze jedno wyjscie- powrot do pracy.Nawet jesli finansowo bedziesz do tylu to
      psychicznie wyjdziesz na plus.
      • fioolka Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 18:38
        Hymm czy ja wiem?to tylko chyba niepracującym panią wydaje sie ze praca bedzie
        wybawieniem ,niestety guzik prawda,po pracy bedziecie miały tyle samo
        obowiązków domowych bo w koncu ktos to robic musi , wyrzuty ze nie poswiecacie
        dzieciom wystarczajaco duzo uwagi, zmeczenie , brak czasu ,o sobie mozecie
        zapomniec,dochodzi stres bo ludzie są wredni i juz niewiele jest firm gdzie
        panuje rodzinna sielska atmosfera.Takze wszedzie dobrze tam gdzie nas nie ma !
        • lola211 Re: Czy czujecie się czasem jak służące i niańki? 24.01.07, 19:24
          Wiem co pisze, przez kilka lat "siedzialam " w domu, od 2 pracuje na caly etat-
          w koncu odsapnelam od wiecznej harowy pt "prace domowe"- teraz facet przez
          kilka godz. towarzyszy dziecku, gotuje, robi zakupy.Wczesniej to były moje
          obowiazki, bo to ja mialam na wszystko wiecej czasu.Poza tym spotykam sie z
          ludzmi, gadam,zyje, jestem wiekszosc czasu kobieta, a nie jak wczesniej- matka.
        • superslaw Re: Fioolka 25.01.07, 10:34
          Myślę że masz sporo racji niestety..te obowiązki
          musi ktoś wykonyewać..a atmosfera w pracy..cóż
          nawet w rodzinnych firmach atmosferka jak to się
          mowi jak w "rodzinnym grobowcu"....
          • michatka Re: Fioolka 25.01.07, 11:25
            no niekoniecznie
            chyba że się ma męża zafiksowanego na modelu "to kobieta jest od zapieprzania w
            domu"
            u mnie dość skuteczne było powiedzenie "oboje pracujemy zawodowo to i oboje
            zajmijmy się domem"
            różne modele życia rodzinnego przerobiłam:
            mąż bez pracy, ja zasuwam za dwoje
            on w pracy ja na macierzyńskim
            on z dzieckiem ja w pracy
            teraz oboje pracujemy i razem zajmujemy się całą resztą - i to najbardziej mi
            odpowiada

            bez przesady z tą atmosferą w pracy - jakoś większość znanych mi ludzi jest
            przynajmniej dość zadowolona

            taki cytat mi się przypomniał "to co widzisz jest odbiciem stanu twojego umysłu"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka