bunny.tsukino
25.01.07, 13:17
Chcę się rozwieść. I to jak najszybciej. Długo, by opowiadać czemu. Nie wiem,
jak się do tego technicznie zabrać.
Po wczorajszej awanturze mam zupełnie dość. A po roku prania mózgu, nie mogę
się zdecydować na żadne działanie.
Nie mam żadnego dowodu na stosowanie przemocy wobec mnie. Jak jestem bita to
przez koc, żeby śladów nie było. Policji też wezwać nie mogę, bo jest mi
odbierana komórka, wyrywany kabel z sieci stacjonarnej. Wczoraj próbowałam
uciec, ale odebrał mi siłą dziecko i wystawił na balkon i powiedział, że jak
pójdę to Młody tam zostanie. Potem było piekło. Bił mnie i przepraszał na
przemian, dotąd aż nie powiem że mu wybaczam. Potargał mi moje notatki, żebym
nie mogła się uczyć. Bo jestem śmieciem. Dużo by opowiadać.
Jest teraz na l-4 i pilnuje mnie jak pies cerber. tylko dostęp do netu mi
pozostał. Grozi, że jak odejdę to mnei znajdzie choćby na końcu świata,
dziecko odbierze, a mnie zatłuczę na śmierć.
Nie wiem co zrobić.
Wiem, że nie może tak być. Schowałam sobie komórkę. taką bez karty. Zeby przy
najblizej okazji zadzwonic na 112. A wiem, ze ta predzej czy pozniej nastapi.
Chciałabym zglosic ze mnie bije, ze maltretuje rowniez dziecko. Mam isc na
policje? Uwierza mi/ Nie ma zadnych, absolutnie zadnych sladow. Sasiedzi tez
glusi jak pien.
Nie wiem po co to pisze. Ale mi lepiej.