Dodaj do ulubionych

Mamy, pomóżcie-rozwód

25.01.07, 13:17
Chcę się rozwieść. I to jak najszybciej. Długo, by opowiadać czemu. Nie wiem,
jak się do tego technicznie zabrać.
Po wczorajszej awanturze mam zupełnie dość. A po roku prania mózgu, nie mogę
się zdecydować na żadne działanie.
Nie mam żadnego dowodu na stosowanie przemocy wobec mnie. Jak jestem bita to
przez koc, żeby śladów nie było. Policji też wezwać nie mogę, bo jest mi
odbierana komórka, wyrywany kabel z sieci stacjonarnej. Wczoraj próbowałam
uciec, ale odebrał mi siłą dziecko i wystawił na balkon i powiedział, że jak
pójdę to Młody tam zostanie. Potem było piekło. Bił mnie i przepraszał na
przemian, dotąd aż nie powiem że mu wybaczam. Potargał mi moje notatki, żebym
nie mogła się uczyć. Bo jestem śmieciem. Dużo by opowiadać.
Jest teraz na l-4 i pilnuje mnie jak pies cerber. tylko dostęp do netu mi
pozostał. Grozi, że jak odejdę to mnei znajdzie choćby na końcu świata,
dziecko odbierze, a mnie zatłuczę na śmierć.
Nie wiem co zrobić.
Wiem, że nie może tak być. Schowałam sobie komórkę. taką bez karty. Zeby przy
najblizej okazji zadzwonic na 112. A wiem, ze ta predzej czy pozniej nastapi.
Chciałabym zglosic ze mnie bije, ze maltretuje rowniez dziecko. Mam isc na
policje? Uwierza mi/ Nie ma zadnych, absolutnie zadnych sladow. Sasiedzi tez
glusi jak pien.
Nie wiem po co to pisze. Ale mi lepiej.
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:24
      nie możesz skontaktować się przez net z kimś bliskim, przyjaciółką?
      zajrzyj tu forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529 i zapytaj, co radzą w
      takim wypadku, gdzie zajrzeć, może jest jakaś strona, nie wiem
      jeszcze jedno - jeśli NIE odejdziesz, to ten psychopata też Cię w końcu zatłucze
      albo ciężko okaleczy
    • reyamtet Re: bosze... 25.01.07, 13:27
      bunny, ty sie nie zastanawiaj tylko jak nadazy sie okazja wzywaj policje! bo
      ciebie i dziecko zakatuje!
      • reyamtet Re: bunny... 25.01.07, 13:36
        "Wczoraj próbowałam
        uciec, ale odebrał mi siłą dziecko i wystawił na balkon i powiedział, że jak
        pójdę to Młody tam zostanie. Potem było piekło. Bił mnie i przepraszał na
        przemian, dotąd aż nie powiem że mu wybaczam. "
        uciekaj od tej gnidy, to jest jakis psychol! Jak mozna roczne dziecko wystawic
        na balkon w zimie!! Szkoda, ze nie mieszkam w Krakowie, facet mialby juz ekipe
        na karku... sad
    • karin.dsi Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:30
      bunny, mam nadzieję ze to nie zarty?

      jeszcze nigdy nie pisałas tak na forum?
      Jezeli jest tak jak piszesz to zbieraj sie czym prędzej i uciekaj chociażby do
      rodziców!!!!!!!!!!!!!
      nie pozwól się tak traktować!!!!
      Facet jest drań i jeżeli dotychczas nie załapał, że żle postepuje to czas
      najwyższy mu to uswiadomić.
      Pakuj się, dziecko i do rodziców i to natychmiast!!!!!!!!!!
      Chcesz mieć okaleczone dziecko a sama pozostać z takim draniem?
      Nie zastanawiaj się tylko działaj!

      Jeżeli z jakiś przyczyn nie chcesz do rodziców to zgłóś się do Ośrodka
      Interwencji Kryzysowej ( na pewno jest w twoim mieście). Dostaniesz tam nocleg
      na 2 m-ce i poradę prawnika i psychologa. Leć to zgłoś jako interwencję- to już
      będzie dowód w sprawie.
      Wiem, bo mój mąz pracuje w takim ośrodku i wiem jak tam pomagają dziewczynom,
      które sa włąśnie w takiej sytuacji jak ty!
    • joanna_poz Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:30
      zobacz tu:

      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1024.
      • bunny.tsukino Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:42
        Do rodziców wolalbym nie wracać. powód? On wie gdzie mieszkają. Poki ma wolne
        wiem, ze bedzie nachodzil ich w dzien i w nocy.
        To nie zarty. Nie pisalam: bo sie wstydzialm, bo myslalam ze sie zmieni, ze to
        ostatni raz.
        Zastanawiam sie tylko czy w piatek zwinac manatki i jechac na radzwilowska czy
        czekac na kolejna awanture, wzywac policje i jechac.
        • karin.dsi Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:43
          jechać, bunny! Jedż i to już!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mało Ci?
          • marta76 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:47
            słuchaj jeżeli boisz sie jechac do rodzicow,bo wiesz ,że On Ciebie znajdzie i
            "zatłucze" UCIEKAJ>Wiem,że to napewno trudne,tym bardziej,że jeżeli to trwa już
            dłuższy czas jesteś ofiarą i myslisz cały czas,że on sie jeszcze zmieni.Nie
            zmieni się.Może być jeszcze gorzej,.Nie czekaj na następną furię,bo może być za
            późno.
            • annamarianna1 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 13:24
              idź do teściowej z magnetofonem. Sprowokuj rozmowe na temat męża. Pożal się na
              niego, może powie cos o załatwianiu Ci paierów zielonych-i wtedy masz ją z głowy
          • bunny.tsukino Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:48
            Teraz nie moge. Nie mam kluczy. Musze odzyskac moja karte, dowod i inne rzeczy.
            Tak strasznie sie boje. Nie, zycia bez gada. Ale o dziecko. Moja tesciowa
            pracuje w szpitalu, juz mnie kilka razy straszyla, ze zalatwi mi zielone
            papiery. Wystraczy mnie wpisac w liste pacjentow przychodbni psychiatrycznej.
            Mtaka chrzestna mojego meza jest sedzia. Dosc waznym. Sadzila w sprawie Kluski
            (tego z optimusa). Chyba sie zabije jak mi zabiora syna
            • liwilla1 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:52
              uspokoj sie, nie zabiora ci syna. matka twojego meza nie moze chocby sie zesrala
              "zalatwic" ci zielonych papierow!
            • michalina7 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 15:45
              Dlatego właśnie powinnaś przenieść do rodziców. Musisz mieć świadków na takie
              traktowanie i zachowanie męża. Jeżeli mąż zrobi awanturę u Twoich rodziców to
              już będą mogli robić za świadków, będą mogli wezwać policję, może u Twoich
              rodziców są mniej głusi i ślepi sąsiedzi. Zbieraj dowody i świadków, powiedz o
              tym traktowaniu znajomym, którzy nie są z rodziny, ale możesz im zaufac na tyle,
              ze w sądzie zeznają na Twoją korzyść.
            • malgog Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 16:03
              że łatwo jest wsadzić żonę do psychiatryka to wiem....
              mojej koleżanki mąż jest lekarzem (kardiologiem) i kiedy zaczęły się schody z
              rozwodem on ja wysłał do Tworek na 3 tygodnie...miał tam koleżankę-
              psyciatrę...że niby na obserwację...miała sobie rzekomo krzywdę robić a on
              biedulek tak się troszczył o jej zdrowie
              po dziewczynie ślad przedpał bo zabrali jej komórkę...my w pracy zamartwiałyśmy
              się co się z nią dzieje bo wiedziałyśmy, że ma męża zdolnego do wszystkiego
              wyszła ze szpitala chudsza o 10 kg sad(((
              w sądzie kiedy szło na noże i walka o dziecko/alimenty/majątek wyciągnął
              oczywście że żona się leczy sad(

              padalec

              bunny ja wiem, że jesteś w ciężkiej sytuacji bo mąż może wiele i ma "układy"
              nie umiem nic poradzić ale wiem jedno...nie wolno Ci się poddawać ...
        • liwilla1 Re: bunny doczytalam twoj blog 25.01.07, 13:48
          jakis smutek w nim jest sad zwijaj manatki zanim cos sie stanie - ten twoj maz
          jest nieprzewidywalny!
          • molinka1 Re: bunny doczytalam twoj blog 25.01.07, 13:56
            A jesteś pewna, że ciocia sędzia pomoże jemu, a nie tobie? Sytuacja bardzo
            trudna, ale musisz coś zrobić, prZede wszystkim rozmawiać z ludźmi. Może jest
            ktoś, kogo możesz do siebie śćiągnąc, jeżeli mąż dostanie przy nim ataku
            agresji - masz świadka... Nie wiem, to tylko propozycje... rozmawiaj z ludźmi,
            którzy zjmują się takimi sprawami, oni powinni coś poradzić...
            • molinka1 Re: bunny doczytalam twoj blog 25.01.07, 14:00
              uciekaj do rodziców, to chyba najlepszy pomysł, otrzymasz wsparcie, możesz
              wezwać policję, będziesz miała wsparcie... Uciekaj, jak tylko będziesz mogła. O
              dowód będziesz martwić sie potem.
            • annamarianna1 Re: bunny doczytalam twoj blog 26.01.07, 13:22
              wystąpiłabym, o pozbawienie praw rodzicielksich za to, co synowi zrobił
        • kawka74 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:53
          i co z tego, że wie?
          teraz ma Cię pod ręką i wszystko dzieje się w czterech ścianach
          jeśli się przeprowadzisz do rodziców, jeśli będzie Cię nachodził, wezwiesz policję
          a teraz - co masz teraz? psychopatę, który Cię pilnuje i grozi Tobie i dziecku
          to, że się wstydziłaś, że miałaś nadzieję, jest smutne strasznie, ale tak częste
          w przypadku ofiar przemocy domowej
          spróbuj uruchomić wszystkie możliwe kanały, żeby się pozbyć męża ze swojego życia
          • ywwy Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:58
            może podaj nam swój adres to wezwiemy do Was policję !
            to co opisujesz to horror, nie mogę po prostu uwierzyć, że jeszcze tam jesteś !!
            Normalna matka juz dawno zgłosiłaby się na policję, dowód nie jest do tego
            konieczny, policja pójdzie do niego i mu wszystko zabierze twoje rzeczy,
            dokumenty . Jak będziesz zwlekać to może dojść do tragedii.
          • koala500 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 13:59
            no i co z tego że matka pracuje w szpitalu? zastraszyła cię ze moze ci załatwić
            te papiery a to gó.. prawda, to nie jest takie proste, że ona cię wpisze na
            jakąś tam listę i będziesz miała te wariackie papiery skoro nigdy się nie
            leczyłaś, nie masz założonj karty w poradni zdrowia psychicznego, nie prowadzi
            cię zaden lekarz - to tylko jej wyssane z palca, nierealne pogróżki.
            ciotką-sędzią też sie nie przejmuj, rozumiem że to ważna persona, ale pewnie
            nie jedyna sędzina w waszym sądzie
            ucikaj czym prędzej od niego do rodziców, tam mimo wszystko będziesz
            bezpiezniejsza, zabieraj szybko dziecko, w razie gdyby was nachodził wzywaj od
            razu policję, i szybko składaj pozew o rozwód
            on jest przede wszystkim niebezpieczny dla dziecka
            czy masz u rodziców dostęp do netu?
            • annamarianna1 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 13:21
              nawet jeśli wezwie karetke, porozbija meble i powie,że to ty-to zachowuj sie
              spokojnie, rzeczowo, nie krzycz, nie daj wyprowadzic się z równowagi. Lekarze
              tez ludzie i niejedna sytuacje widzieli-a rodzicow uprzedx, ze hdybys znikneła,
              niech sprawzą szpitale psychiatryczne. My wyciągnęliśmy wujka, gdy żona
              bezpodstawnie go tam wpakowała.
          • kawka74 Bunny 25.01.07, 14:00
            może spróbuj skontaktować się z kimś z zewnątrz?
            czy ktoś z Twoich bliskich jest świadom sytuacji?
            • bunny.tsukino Re: Bunny 25.01.07, 14:05
              Moja mama wie. Nieodmiennie kaze mi sie pakowac. I wracac. O tej ostatniej
              awanturze nie wie.(jeszcze). Kiedys tesciowa byla przy tym jak mi zlamal palca.
              Ale ona sie nie liczy. jest zapatrzona w swojego syna jak bostwo. raz
              zadzwonilam na linie dla ofiar przemocy w rodzinie. Pani przyjela moje
              zgloszenie zanotowala dane itp. Wiem, najrozsadniej byloby sie spakowac i juz
              jechac. Gdziekolwiek. Ale jakos nie potrafie sie zebrac. Rozumiecie? rok
              milczalam. Rok wybaczalam. Jutro przyjedza do mnie moj brat.
              • kawka74 Re: Bunny 25.01.07, 14:09
                dobrze, że mama Cię wspiera
                zrób, jak mówi, jak tylko będziesz miała taką możliwość
                telefon na linię ofiar przemocy to punkt dla Ciebie, to świadectwo, że już coś
                takiego miało miejsce
                nie milcz i nie wybaczaj
                wybaczysz, jeśli zrobi krzywdę dziecku? przemilczysz to?
              • liwilla1 Re: OMG po prostu brak mi slow dziewczyno 25.01.07, 14:09
                wez sie ogarnij i pomysl o synu!!!!!! a co jak znajdzie twoje zwierzenia na
                forum? bunny, prosze-pomysl o malym!
    • moofka Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 14:02
      a ja na twoim miejscu wlasnie do wplywowej chrzetsnej bym na dziendobry uderzyla
      po pomoc i rade
      juz ona na pewno wie, jakimi srodkami zapewnic ci bezpieczenstwo
      przynajmiej gnoja postraszy,
      sciskam cie mocno i zycze duzo szczescia
    • bunny.tsukino Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 14:18
      Koncze. Dziekuje za wszelkie rady. Zaraz gad wroci od lekarza i skonczy sie moja
      godzina wolnowsci.
      Gdyby nie to wynoszenie na balkon, pewnie dlugo jeszcze bym milczala. Nie wiem
      co sie ze man dzieje, kiedys myslalam, ze jak mi ktos zrobi krzywde, to od razu
      zareaguje, a teraz boje sie wlasnego cienia.
      Wciaz sie zastanawiam, czy rzeczywiscie nie jest tak, ze sobie na to wszystko
      zaluzylam. czytalam caly artuluk na niebieskiej lini. od a do zet. wszystko sie
      zgadza. ale ja sie wciaz boje, wciaz ludze. Synowi nie dam zrobic krzywdy
      chocbym miala zabic. odezwe sie w poniedzialek. obym rzeczywiscie zdolala sie
      spakowac i skonczyc z tym pieklem.
      • bri Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 15:23
        Nikt sobie na to coś takiego nie zasłużył.
    • jarekp662 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 14:23
      Zrob duze zakupy, jak nie bedzie GO w domu, wymien zamki i sie zamknij. Jak
      zacznie walic w drzwi wzywaj policje, ze ci grozi (zamkna go na 24h). Jak nie
      masz sladow, to je sobie sama zrob : )) tylko zeby nikt nie widzial. Nie
      wynajmoj adwokata, w sadzie dostaniesz z urzedu... za darmo... Wez zycie w
      swoje rece, pomysl jak chcesz aby wygladalo [bez niego ale legalnie : )]
      i takie sie ono stanie.
      polecam
      pepekswiata.pl
      • chloe30 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 15:07
        Bunny masz gadu?
        Jestem z Krakowa, jeśli chcesz od niego uciekać, to oferuje samochód.
        Trzyamj sie, pisz na priv jak chcesz.
      • marta76 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 15:07
        i skasuj jeszcze w historii ,że byłas dzisiaj na gazeta .pl bo Ciebie
        wyszpieguje i jeżeli jest psychopatą a wygląda,że tak zrobi jatkę.Bardzo ważne
        uważam,że mama wie i ,że mówi,żebys odeszła.Bez tego byłoby Ci trudniej.
    • chloe30 Bunny 25.01.07, 15:44
      Jak będziesz zajrzyj koniecznie na maila.
      Ściskam Cię.
    • mamamonika Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 15:47
      Bunny, przygotuj to dobrze, na spokojnie. Czy masz jakichś świadków jego
      zachowań, którzy potwierdzą Twoje słowa? Złóż formalne zeznania w policji i
      prokuraturze, zastraszanie i dręczenie to przestępstwa!
      Spokojnie spakuj rzeczy Twoje i dziecka, przenieś się do rodziców.
      Gnój i jego rodzinka nic ci nie zrobią. Tacy są dzielni do momentu, kiedy
      ofiara zaczyna się bronić.
      Na pewno nie możesz z nim zostać.
      Jezu, marmoladę bym z takiego typa zrobiła sad((((
      • logineczka Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 16:03
        jeśli chodzi o tę ciocię, to nawet gdyby była jedynym sędzią, to i tak nie może
        orzekać w sprawie, bo jest z niej wyłączona, z racji powinowactwa do pozwanego
        czy powoda, tak samo w przypadku oskarżonego, w ogóle osoby z rodziny. i nie
        sądzę, żeby, poznawszy wcześniej sytuację(idź do niej od razu-dobrze, jak byś
        mogła nagrać rozmowę-złej porady się nie wyprze, albo sobie zaszkodzi),
        działała przeciw Tobie.
        • uroda_ziemi1 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 18:00
          Załatw sobie dyktafon i go nagraj jak będzie wrzeszczał.
    • ojejkuniu Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 18:23
      chrzestna sędzia to jeszcze nie koniec świata dla Ciebie
      można wnosić o wyłączenie sprawy z danego okręgu-w razie czego służę pomocą
      prawną.
      musisz "tylko" uciec i zacząć coś robić!
      jeśli przetrzymuje Cię w domu i nie pozwala wyjść to TEŻ jest przestępstwo...
      jeśli ty sama będziesz zeznawała konsekwentnie i nie wycofasz zeznań w toku
      postępowania, to uwierzą Ci mimo braku obducji.
      bunny, BĘDZIE DOBRZE!
    • mamaivcia Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 18:35
      Bunny moja koleżanka uciekła z dzieckiem ze Szwajcarii !!! więc Tobie też się
      uda. Przyleciał za nią, wiedział gdzie szukać i co z tego? Poradziła sobie z
      nim. Pomogła jej właśnie mama, brat i sąsiedzi. Pilnuj dziecka i trzymaj się
      jakoś.
    • anmala Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 25.01.07, 18:59
      Bunny pewnie juz wyczuwasz kiedy będzie "akcja", może masz dyktafon, może możesz
      go w takim miejscy podłozyc żeby mógł nagrywać. Musisz miec świadków, i musisz
      uciekać. Nie wiem w jakiej jestes sytuacji finansowej, bo może mozna wynając
      jakiegos detektywa, pozyczyc od kogos jakies pluskwy żeby to wszystko
      ponagrywać: groźby, bicie, szantarz.
    • mira59 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 03:37
      Bunny - wyczytałam,że jesteś z Krakowa i masz roczne dziecko.
      W każdym z tych miejsc znajdziesz pomoc/nawet jeśli zgłosisz się w środku
      nocy/.Nie próbuj przeczekać,bo w końcu staniesz się bezwolną ofiarą uzależnioną
      psychicznie od oprawcy (wiem to z wasnego doświadczenia).
      Dom Małego Dziecka (przyjmują matki z maluchami) Al. Pod Kopcem 10
      Schronisko dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Krakowiaków 46 tel.012/425 81 70
      Dom Samotnej Matki Przybyszewskiego 39 tel.012/637 85 42
      Dom Matki i Dziecka Żywiecka 16 tel.012/269 35 79

      I jest jeszcze jeden adres,pod którym mogą Ci pomóc,przenocować,pokierować co
      dalej:Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia ul.Siostry Faustyny 3 w
      Łagiewnikach (kawałek pod górę od stacji Borek Fałęcki).Jeśli byś tam dotarła
      poproś o kontakt z siostrą Ksawerą.Wspaniała kobieta,która wielu osobom
      pomogła.Tobie na pewno też pomoże.
      Wszystkie podane wyżej adresy placówek dotyczą Krakowa.

      Nie napisałam Ci tych adresów na pocztę,gdyż obawiam się,że Twój kat mógłby się
      do niej dorwać.

      Prośba do mam: podciągajcie te adresy do góry,żeby bunny nie musiała ich szukać
      w razie awaryjnej sytuacji.Bardzo o to proszę.

      Bunny - żeby "uciec" nie potrzebujesz jakichś szczególnych przygotowań
      czynić.Przygotuj sobie "papiery" dziecka i swoje (dokumenty,książeczka
      zdrowia,akt urodzenia),spisz podane adresy i włóż w dokument dziecka (np.za
      okładkę)-trzymaj to w "pogotowiu" (np.blisko drzwi,w wózku).Wystarczy wyjść z
      dzieckiem na spacer,biorąc pod wózek kilka pieluch i mleko oraz dokumenty.Potem
      ktoś z ww. instytucji razem z Tobą pojedzie po rzeczy (mogą to zrobić przy
      asyście policji,kuratora).Błagam (dosłownie) uciekaj z tego domu nim całkiem
      uwierzysz,że jesteś winna jego agresji.To psychopata i się nie zmieni.
      • mira59 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 23:54
      • mira59 Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 23:57
        Nie próbuj przeczekać,bo w końcu staniesz się bezwolną ofiarą
        uzależnioną psychicznie od oprawcy (wiem to z własnego doświadczenia).

        > Dom Małego Dziecka (przyjmują matki z maluchami) Al. Pod Kopcem 10
        > Schronisko dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Krakowiaków 46 tel.012/425 81 70
        > Dom Samotnej Matki Przybyszewskiego 39 tel.012/637 85 42
        > Dom Matki i Dziecka Żywiecka 16 tel.012/269 35 79
        >
        > I jest jeszcze jeden adres,pod którym mogą Ci pomóc,przenocować,pokierować co
        > dalej:Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia ul.Siostry Faustyny 3 w
        > Łagiewnikach (kawałek pod górę od stacji Borek Fałęcki).Jeśli byś tam dotarła
        > poproś o kontakt z siostrą Ksawerą.Wspaniała kobieta,która wielu osobom
        > pomogła.Tobie na pewno też pomoże.
        > Wszystkie podane wyżej adresy placówek dotyczą Krakowa.

        Bunny - żeby "uciec" Przygotuj sobie "papiery" dziecka i swoje
        (dokumenty,książeczka
        > zdrowia,akt urodzenia),spisz podane adresy i włóż w dokument dziecka (np.za
        > okładkę)-trzymaj to w "pogotowiu" (np.blisko drzwi,w wózku).Wystarczy wyjść z
        > dzieckiem na spacer,biorąc pod wózek kilka pieluch i mleko oraz
        dokumenty.Potem
        >
        > ktoś z ww. instytucji razem z Tobą pojedzie po rzeczy (mogą to zrobić przy
        > asyście policji,kuratora).Błagam (dosłownie) uciekaj z tego domu nim całkiem
        > uwierzysz,że jesteś winna jego agresji.To psychopata i się nie zmieni.
    • luxure Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 07:44
      Dziewczyno, pakuj manatki jak najszybciej swoje i dziecka i uciekaj jak
      najdalej. Potem bym zgłosiła na policję jak sie sprawy mają. Przecież to jakiś
      psychopata. Chcesz żeby Was pozabijał?
    • demarta Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 21:27
      bunny, mysle, ze nie powinnaś w tej chwili przejmować się ani mamą, ani tatą,
      nie obawiaj się, że jak do nich wyjedziesz, to on wpadnie i coś zrobi.
      będziecie wtedy w grupie, a to odbierze mu odwagę i zapał. i z pewnością teraz
      powinnaś myśleć tylko i wyłącznie o dziecku i sobie. każdy dzień zwłoki działa
      na niekorzyść twoją i małego, a twojemu meżowi dodaje animuszu. przerwij to
      błędne koło jak najszybciej. jesssuuuu, ze takie rzeczy się dzieją na
      świecie... trzymaj się dzielnie, przemyśl ze szczegółami jak wymknać się z domu
      i zrób to koniecznie. i niech nic cie nie zniechęci!!!

      twarda z ciebie sztuka i dasz radę, jestem z tobą!

    • lacido Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 23:17
      Strasznie mi przykro jak to przeczytałam.W marcu 2006r urodziłam w Krakowie
      synka i dwa tygodnie po porodzie wróciłam z nim do rodziców - cięzko było.Odkąd
      zaczęłam czytać forum i natknęłam się na Twoje posty pomyslałam że szkoda że
      juz nie mieszkam w Kraku bo fajnie byłoby Cię poznać bliżej.Nie mam
      doświadczenia w kwestii przemocy, ale mam nadzieję że skozystasz z rad
      dziewczyn i weźmiesz sprawy w swoje ręce.Życzę powodzenia i trzymam kciuki za
      Ciebie i Synka.
      • zojkaojka Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 26.01.07, 23:48
        Bunny jeśli boisz się tych "zielonych papierów" to uprzedź ich ruch i zdobądź
        świadectwo poczytalności czy jakoś tak.Spytaj jakiegoś psychologa czy
        psychiatry, anonimowo, przez telefon, jak się takie coś załatwia i do dzieła.
        Nie wiem jaka jest twoja sytuacja finansowa, czy masz kasę by wyjechać gdzieś
        dalej? Czy masz uczynnych kolegów którzy by jemu zagrozili małym "łomotem"
        jeśli się do ciebie zbliży? Bo on jest szurnięty, a takich często łatwo
        nastraszyć. Skontaktuj się może z jakąś Niebieską Linią , niech ci powiedzą czy
        mogliby do czasu rozprawy umieścić cię z dzieckiem w innym mieście? A może masz
        gdzieś daleko rodzinę? Trzymaj się i walczsmile
    • chimba Re: Mamy, pomóżcie-rozwód 29.01.07, 14:51
      Bunny tsukino - całym sercem jestem z Tobą – nie odzywasz się, mam nadzieję, ze
      nic złego się nie stało. Daj znać co u Ciebie, bo się martwimy.
      Pozdrawiam cieplutko
    • deela dam ci rozwiazanie proste jak konstrukcja cepa 29.01.07, 15:01
      wyslij mi na maila imie nazwisko i swoj adres a ja zadzwonie na policje jak
      przyjada drzyj morde ze chce cie zabic i takie tam starego przymkna na pare
      godzin a ty zdarzysz sie spakowac i spieprzyc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka