wlasnie zadzwonila do mnie mama, moj kolega z dzieciecych lat wyskoczyl dzis
w poludnie z okna... czemu o tym pisze ? bo jestem w domu sama i nie jestem w
stanie opanowac moich emocji, zwymiotowalam i nic nie pomoglo... jeszcze
wczoraj bawil sie w towarzystwie mojego brata. Brat wyszedl zlokalu o 22 on
chcial zostac i zosta. Wiem tylko, ze kolega wrocil w nieciekawym stanie do
domu, rodzice nim sie zajeli. Brat sie boi czy ktos jakiegos swinstwa nie
dosypal mu do drinka, nie mial powodow odbierac sobie zycia. Byl szczesliwym
mlodym czlowiekiem