Dodaj do ulubionych

kura domowa

25.04.03, 04:48
Dzisiaj mielismy zapowiedziana wizyte dwoch panow od planowania finansow i
inwestycji. Przyszli, rozsiedli sie wygodnie, zamienili ze mna pare slow na
temat urody mego dziecka i czekaja ze mna na meza (ja w miedzyczasie
wycieralam zalane kasza krzeselko) ktory wyskoczyl po cos do picia. Przyszedl
maz, panowie siedli do stolu kuchennego - na mnie nikt nawet nie spojrzal a
co tu mowic o zaproponowaniu krzesla (usiadlam wiec sobie w kaciku przy
lezaczku z dzieckiem) i slucham. Dyskutuja z mezem o NASZYCH finansach,
przekonuja, obliczaja, - ja jakbym nie istniala (np. tylko meza zapytano o
stan na JEGO kartach kredytowych do NASZEGO planu). W koncu podeszlam i
zajrzalam w dokumenty i co slysze od jednego z panow finansistow? "O tak
poprzygladaj sie to moze sie czegos nauczysz." Zbaranialam, ale akurat
dziecko zmarudzilo wiec powedrowalam do swego kacika. Za jakis czas maz
musial skoczyc do samochodu po portfel, jeden ze specow do toalety i zostal
ten "mily" (mlodszy ode mnie):
"a ty co, bedziesz tak w domu siedziec czy masz jakies plany na przyszlosc?"
"wlasciwie to jestem w trakcie studiow, ale musialam zrobic przerwe ze
wzgledu na dziecko i wkrotce planuje zaczac nauke"
"taaaak? a o co studiujesz?"
"grafike, ale mam juz wyksztalcenie ekonomiczne"
"ooo, to ty ROZUMIESZ o czym my tu mowimy?!"
"rozumiem, ale JUZ nie jestem zainteresowana"

Podobnie rzecz sie miala za kazdym razem gdy kupowalismy sprzet komputerowy.
Komputer jest mi potrzebny do projektow i musi spelniac pewne wymogi, ale
NIGDY nie chciano ze mna rozmawiac tylko zawsze reprezentant firmy czy
sprzedajacy zwracali sie do mego meza (ktory na komputerach zna sie tyle co
moj kot, na finansach zreszta tez) na mnie nawet nie patrzac. Ja podaje swoje
wymogi i slysze nie konczac jeszcze zdania ze "a tobie to po co, przecietny
uzytkownik z tego nie korzysta itp." albo "ktos kto napisal ci ta liste wie w
czym rzecz, ale tobie to nie potrzebne". Kurka jasna chyba ja wiem lepiej co
mi potrzebne a co nie?!

Czy niepracujaca kobieta z dzieckiem wyglada na idiotke czy jest nia z
zalozenia? Czy kobieta w ogole ma prawo do myslenia?
Obserwuj wątek
    • mamapoli Re: kura domowa 25.04.03, 08:20
      No cóż, myślę, że dla niektórych facectów kobieta jest idiotką z założenia.
      Moja znajoma miała niedawno perypetie ze swoim nowiutkim autem. Po dwóch
      tygodniach użytkowania zepsuło się w trakcie jazdy po czym trafiło do
      autoryzowanego serwisu. Następnego dnia zadzwonił do niej pan z tegoż serwisu z
      pytaniem w jaki sposób tankuje auto! Ów człowiek zasugerował, że właścicielka
      podnosi klapę od silnika i gdzieś tam leje sobie benzynę!!! Bo wskazują na to
      objawy "choroby" auta. No i kierowca jest kobietą!
      Sprawa oparła się o generalnego dystrybutora aut w Polsce bo ewidentne było
      skandaliczne zachowanie pracownika serwisu. Oczywiście okazało się, że zawiniła
      technika (komputerek w aucie). Ale niesmak pozostał.
      Zastanawiam się, czy kiedyś nastanie taki dzień, kiedy to niektórym facetom
      przestanie się wydawać, że kobieta to tylko dom i dzieci, i że na niczym innym
      z pewnością się nie zna I chyba nieprędko nastanie taki czas. Bo dopóki
      tatusiowie tego pokroju wychowują na swój model synków to marne tego szanse.
      Pozdrawiam
      Anka
      • asiula7771 Re: kura domowa 30.04.03, 14:21
        Myślę, że niepotrzebnie kobiety siedzące w domu czują się "gorsze". Tak
        naprawdę wynika to często z nagle kończących sie kontaktów towarzyskich. ale to
        w końcu nie wina młodych matek że ich znajomi są jeszcze zbyt niedojrzali by
        mieć dziecko. to samo dotyczy mężczyzn - nie zawsze ich lekceważący stosunek
        wynika z poglądu , że kobieta "w domu" jest za głupia by z nia rozmawiać .
        Czasami podchodzą odruhowo do przedstawicieli własnego gatunku. I ja też na
        przykład w sklepie z damska odzieżą albo AGD podeszłabym do kobiety-sprzedawcy
        a nie do mężczyzny. Natomiast w sklepie z art komp. szukałbym - mężczyzny-
        sprzedawcy nawet gdyby za ladą stały tylko kobiety. po prostu pewne rzeczy są
        przypisane płci i odruchowo kieruje sie do osoby bardziej z nimi kojarzonej. ja
        mam 26 lat dwoje dzieci - drugie ma 3 tygodnie i szczerze mówiąc nigdy nie
        spotkałam sie z przykładem takiego bezpośredniego lekceważenia ze strony
        meżczyzn tylko dlatego że mam dzieci, choc przwdą jest że mąż tuz po slubie
        zaczął się bardziej ze mna liczyć gdy poszłam do pracy.
    • adzia_a Re: kura domowa 25.04.03, 08:28
      Hehehe, dla mnie to trochę leczenie kompleksów i przekonywanie się na siłę
      że "Jestem lepszy, bo jestem mężczyzną"...
      Często mi się to zdarza, nawet w rozmowie towarzyskiej (jesteśmy
      informatykami) - kiedy rozmowa skręca na te właśnie tematy, nagle staję się
      przeźroczysta - dopiero, kiedy wtrącę jakąś uwagę, rozmówca robi dziwną minę
      i...rozmowa się toczy już pomiędzy nami, jakby nigdy nic.
      Niektórzy nie kumają, po prostu nie kumają wink
    • gruszka_edziecko Re: kura domowa 25.04.03, 10:58
      Dla mnie to raczej wynik przeświadczenia, o tym co do kobiet "pasuje". Żeby
      kobieta zajmowała się finansami, komputerami? Niektórym się w głowie nie
      mieści.
      U nas w domu od wszelkich napraw, remontów itd. jestem ja. Po ojczymie
      odziedziczyłam żyłkę do majsterkowania i naprawdę lubię i umiem to robić.
      Wieszam szafki, maluję,sama kładłam podłogi. Natomiast mąż nie bardzo wie, czym
      się różni wkręt od gwoździa i w domowych pracach uczestniczy głównie jako
      tragarz (czyli przesuwa meble itp.). Obojgu nam ten układ pasuje i wydaje się
      naturalny.
      Jednak we wszystkich kolejnych wynajmowanych mieszkaniach to jego uparcie
      zapoznawano ze szczegółami dotyczącymi instalacji elektrycznej. Kiedy
      usiłowałam brać w tym udział, uprzejmie pokazywano mi kuchnię! wink
      Najciekawsze przeżycia mam w sklepach z artykułami budowlanymi, gdzie patrzą na
      mnie jak na pomyloną. Kiedy kupowałam wiertarkę, pan pochwalił wybór prezentu
      dla męża, ale radził przyjść z nim, "bo pani się w tym nie połapie". Jeszcze
      gorzej potraktowano męża, który sprzedawcę usiłującego zapoznać go z subtelnymi
      różnicami między klejami do glazury, odesłał do mnie. Pan popatrzył na niego z
      obrzydzeniem jak na zniewieściałego przygłupa.
      Ale dodam, że takie zachowania nie są domeną mężczyzn. Spotkałam wiele kobiet,
      które również uważają, że tak właśnie ma być. Na szczęście większość ludzi,
      których spotykam nie wierzy w taki podział zajęć na męskie i damskie.
      • mamamikolaja Re: kura domowa 25.04.03, 11:15
        Męskie, szowinistyczne świnie!!!!
      • marynia25 Re: kura domowa 25.04.03, 15:12
        Cześć Dziewczyny

        Przeczytałam wszystkie Wasze e-maile i pozwolę sobie dodać parę słów na ten
        temat. Skończyłam techniczny , uważany za męski kierunek studiów i od lat
        pracuję w branży , obecnie jako technolog w międzynarodowym koncernie. I wiem
        jedno : tylko zakompleksione przygłupy mają lekceważący stosunek do kobiet
        obojętnie czy to w pracy czy poza. I takich należy szybko gasić i róbmy to bo
        naprawdę niczym intelektualnie im nie ustępujemy. A już z pewnością dobrym
        wychowaniem !! Pozdrawiam Kaśka
      • kkreska Re: kura domowa 25.04.03, 20:19
        > U nas w domu od wszelkich napraw, remontów itd. jestem ja. Po ojczymie
        > odziedziczyłam żyłkę do majsterkowania i naprawdę lubię i umiem to robić.
        > Wieszam szafki, maluję,sama kładłam podłogi. Natomiast mąż nie bardzo wie,
        czym

        ha ha tez tak mam. Moja mama zawsze rwala sie do takich tam ciekawostek typu
        kladzenie tapet i mnie to pozostalo. Zrobilam np niespodzianke mezowi i
        kiedys potapetowalam tu i owdzie3 gdy go nie bylo.Nie spotkalam sie z dziwnymi
        uwagami, ale czasem ze smieszna konsternacja.
        Rozmowa w pracy( facetow oczywiscie) - czym bedziemy to uszczelniac pakulami,
        czy teflonem? Cisza. Ja: e, teflon, to szybko parcieje i przepuszcza prawda?
        Cisza i wszyscy na mnie. A skad ty to wiesz?!?

    • kropka Re: kura domowa 25.04.03, 16:35
      Panowie tak mają. Też mnie to wścieka, ale mojego pana, na szczęście, też.
      Wszelkim ubezpieczycielom, agentom i sprzedawcom, którzy mnie nie dostrzegają,
      wyjaśnia: proszę rozmawiać z żoną, bo to ona płaci" (nawet, jeśli nie płacę)
      Kiedyś wyszliśmy z salonu samochodowego, bo sprzedawca stwierdził "ale pani się
      nie zna". "Pewnie, że się nie zna, stwierdził Mężczyzna Życia, toteż potrzebuje
      dobry samochód, na którym nie będzie musiała się znać" i... wyszedł. Dzięki
      temu mam zupełnie inne auto, niż chciałam, ale jest super. I samochód i mąż smile
      Porozmawiajcie z mężami, może nie zdają sobie sprawy, że Was to wkurza.
      A hasło "ale ja płacę" bardzo pomaga. Polecam
      • mmarusia Re: kura domowa 26.04.03, 11:43
        Dzieki Kropka za swietny pomysl.Musze to przedyskutowac z mezem.Jak my
        kupowalismy auto to mnie zapytano o....kolor! Przeciez nic innego nie powinno
        mnie interesowac...Moj maz wie,ze znam sie nie tylko na sprzataniu i
        gotowaniu,ale co mnie wkurza,czesto przed kolegami udaje,ze tez sie na czyms
        tam zna,co wcale nie jest prawda,bo ja to np. zawsze robie.Zeby tylko sie nie
        przyznac,ze zona jest lepsza w czyms !
        Ostatnio mialam takie zdazenie:
        Jestem w necie i rozmawiam z kolezankami nt. zjazdu mamusiek.Mamy pilna sprawe
        do obgadania.Dzwoni z biura moj maz i mowi,zebym go puscila do netu(mamy jedno
        haslo),bo on cos tam chce.Powiedzialam,ze mam wazna sprawe do obgadania i teraz
        nie moge-niech zaczeka.On zaczal do mnie mowic podniesionym glosem,ze niby
        jakie ja mam wazne sprawy?!Mam tam dosc roboty-sprzatanie,gotowanie i trzepnal
        sluchawka.Pracownicy oczywiscie slyszeli jak szef traktuje zone...
        Bylo mi b.b.przykro ,smutno i bylam zla.Nie odzywalam sie do niego prawie
        tydzien.Wczoraj zaczelismy rozmawiac,a raczej klocic sie.Mialam zabrac mlodsze
        dziecko i pojechac do rodzicow.W koncu mu to slowo przeszlo przez gardlo i
        przeprosil.Niesmak jednak zostal,bo to nie pierwszy raz moj maz "pokazal gdzie
        moje miejsce".
        U nas w domu to ja "rozgryzam" wszelkie sprzety elektroniczne,bo moj maz
        kompletnie nie ma glowy do tego,a nie jest zadnym technofobem.I za nic w
        swiecie nie pokaze innym,ze on sie na tym nie zna,a ja mam to w jednym
        paluszku.Z malowaniem jest to samo.Ja maluje,a on zbiera pochwaly....
    • libra.alicja Re: kura domowa 25.04.03, 20:22
      Wszystkie przykłady, które opisujemy w tym wątku, to przykłady dyskryminacji z
      powodu płci.

      Takie sytuacje zdarzają mi się również, zwłaszcza od czasu kiedy nie pracuję.
      Kiedy załatwialiśmy kredyt mieszkaniowy, ja wypełniałam wszystkie dokumenty,
      pisałam pisma (skończyłam studia ekonomiczne i zajmuję się też domowymi
      finansami, podatkami, ubezpieczeniami, itd.). Pracownik banku na wszystkich
      spotkaniach zwracał sie tylko do męża (który w tych sprawach orientuje się
      pobieżnie), bo ja na wniosku widniałam jako osoba niepracująca, czyli
      tylko "żona przy mężu". Któregoś razu nie wytrzymałam i zaczęłam go wypytywać o
      niuanse umowy kredytowej (pracowałam wczesniej jako analityk kredytowy), facet
      zdębiał a potem zaczął się jąkać, bo okazało się, że znam się na tym dużo
      lepiej niż on (faktycznie był kiepsko przygotowany). Zagiełam go i miałam sporą
      satysfakcję, a facet chyba zauważył, że bywają różne kury domowe.

      Tylko czy zawsze musimy udowadniać swoją inteligencję, wiedzę i poziom?
      • marina2 Re: kura domowa 25.04.03, 21:27
        A moj maz uwielbia takie sytuacje mowi prosze rozmawiac z zona to ona trzyma
        kase lub w sklepach ostentacyjnie prosi:zaplacisz kochanie?Kochanie wyciaga
        wtedy karte i dostaje calusa :dziekuje myszko.Mawia tez ojej , ale ja sie w
        ogole nie orientuje prosze do zony co jest guzik prawda , bo sto razy lepiej
        wie ,a el nie lubi nadetych agentow , ubezpieczcieli i ma radoche patrzac na
        ich minywink)M
        • wieczna-gosia Re: kura domowa 26.04.03, 19:05
          Skonczylam meski kierunek.
          Prawde mowiac jedyna roznica miedzy mna a moimi kolegami jest taka, ze gdy
          stoimy przed pionowa skala wysoka na 3 metry to ja zawsze dostaje dol to
          badania wink
          Nie powiem ze mi to nie odpowiada.
          Zachowanie inwestorow bylo po prostu chamskie. Co wiecej- bardzo
          nieprofesjonalne. Bo w ten sposob traci sie klientow. Natomiast nie papadajmy
          w paranoje. Ja nie widze nic dziwnego, ze w salonie facet zacznie rozmowe o
          samochodzi patrzac na faceta. Wystaczy nie miec kompleksow i powiedziec np- to
          dla mnie ten samochod wiec prosze mi wytlumaczyc....

          Bo ja na tym samym kirunku co studiowalam- jestem doktorantem. I statystyka
          jest bezlitosna- wiekszosc dziewczyn z mewnymi technicznymi rzeczami ma
          klopoty. Nie wynika to z ich braku inteligencji- po prostu nie siadzialy z
          tata trzymajac mu obcegi jak naprawial kran, wiec dluzej im zajmuje dojscie do
          pewnych rzeczy. Naucza sie w koncu tak jak nauczylam sie ja wink
          Dlatego pewnym chamskim zachowaniem typu nie zauwazanie mnie- mowie nie wink ale
          nie przesadzajmy- jakby pani w sklepie spozywczym zaczela rozmawiac z moim
          mezem- to bym sie zdziwila. Bo moj maz przypala wode na herbate- typowo po
          mesku wink
          • dziubelek2 Re: kura domowa 26.04.03, 22:24
            a tak w ogóle to czasem gorsze od mężczyzn są "pracujące panie", które dopiero
            patrzą na nas, "kury domowe", z góry. i to mnie osobicie bardziej wkurza niż
            zachowanie facetów.
            • trik Re: kura domowa 27.04.03, 08:47
              a ja zazdroszczę; gdybym tylko miała pieniądze nie chodziłabym do pracy wink))
              • kruszynka6 Re: kura domowa 30.04.03, 12:55


                Ja też chętnie pobyłabym z synkiem w domu, ale musiałam wrócić do pracy i
                zostawić z babcią 7 miesięcznego brzdąca.
                Niestety takie są realia ...
                Ale na szczęśie nie wszyscy panowie nie dostrzegają kobiet. Kiedy kupowaliśmy
                samochód sprzedawca rozmawiał z nami obojgiem bez żadnego faworyzowania męża.
                Nawet wyciągnęłam z niego więcej informacji smile

                Poza tym bardzo nie lubię określenia "siedzieć" z dzieckiem w domu. Wymyślił je
                pewno ktoś, kto nigdy nie przebywał w towarzystwie dziecka.

                Pozdrawiam wszystkie emamy pracujące i niepracujace zawodowo smile

                Basia
                • mumin_ek Re: kura domowa 04.05.03, 21:49
                  hehe,
                  Panienki z okienka, czyli bankowki tez potrafia byc niezle. Dzwoni taka z banku
                  do mojego meza na komorke, ktora musialam odebrac i slodkim glosem pyta, czy
                  moze rozmawiac z moim mezem, a ze ja slodka dla takich panienek i innych co sie
                  nie przedstawiaja, a nru nie znam nie jestem, pytam rownie slodkim glosem (zeby
                  sie nie zorientowala), ktoz ona. I dopiero sie przedstawila. I koniecznie z
                  mezem chciala te sprawe omawiac, jakby mnie to nie dotyczylo, a moj nr tez
                  miala. Zolza i tyle!
    • madad Re: kura domowa 27.04.03, 12:42
      Niestety duzy odsetek panów a takze bezdzietnych pań wyobraża sobie ze
      siedzenie w domu z dzieckiem to jedne wielkie wakacje. No bo co taka ma do
      roboty? Gotuje, sprzata...mOzg jej do niczego nie potrzebny, niech sobie jakis
      serial pooglada albo talk-show, bo to nie wymaga zadnego wysilku umysłowego. Do
      tego dochodzi jeszcze stereotyp wygladu kury domowej, takiej w podomce,
      kapciach, nie uczesanej i bez makijazu. Nie zdają sobie spray z tego ze kazda
      matka tak naprawdę spełnia wszelkie oczekiwania jakie przedstawiają oferty z
      pracą. Jesteśmy dyspozycyjne 24h, elastyczne i przyzwyczajone do pracy pod
      wplywem stresu. No i do tego mamy ogromne zdolności negocjacyjne - o czym każda
      mama dziecka powyzej roku wie.
      Poza tym kazda z nas ma jakies pasje i zainteresowania. Nawet jesli tą pasją
      jest dziecko, to jego wychowanie i uczunienie z niego dobrego czlowieka jest o
      wiele większym wysilkiem niż podpisanie kolejnego zlecenia.
    • kasiajan Re: kura domowa 06.05.03, 12:18
      a oto co mnie spotkało...
      pochodzę ze szczecina (mam studia)ale za miłością wyjechałam na wieś.
      pojechałam z moim mężem do wrocławia, faceci w firmie zostali rozmawiać o
      biznesach a prezes firmy postanowił zawieżć mnie do korony (wielkie
      centrum handlowe) na zakupy. bardzo miły pan ale oniemiałam jak zaczął
      mi tłumaczyć że tam są takie jadłodajnie(chodziło o Mcdonald , Pizza Hat itp) w
      których daja "takie wie pani piknikowe jedzenie, taką bułkę na ciepło).
      a kiedyś w towarzystwie w rozmowie o unii europejskiej okazało się ze
      mamy- my kilka bab- większą wiedzę historyczną niż nasi mężowie to momentalnie
      się mężowie zamknęli a w domu -wszyscy się z nami pokłócili.
      nie można się dawać, jak gdzieś mnie traktują jak tłuka to staram się aby
      ponieśli tego konsekwencje.
      kasiajan
    • andzina Re: kura domowa 06.05.03, 14:11
      To posłuchajcie:
      dzwonie z firmy do naszego providera - "dzień dobry, czy macie jakąś awarię bo
      nam net nie chodzi" a pan mi na to :"w firmie ma pani takie male urzadzenie -
      prosze sprawdzic czy pala sie na nim wszystkie swiatelka i podociskac kabelki -
      wie pani te biale co wchodza do komputera z tylu, ale nie do monitora tylko do
      tej duzej skrzynki.na pewno bedzie dzialac.
      ja na to panu że hub podlaczony, "swiatelka" sie pala a kabelki posprawdzane.
      na to pan mowi ze to niemozliwe ze na pewno zle sprzawdzilam bo u nich wszystko
      ok. po chwili sporow ("to na pewno kabelki - u nas wszystko chodzi") pan kaze
      mi usiasc do kompa. "teraz niech pani kliknie to znaczy nacisnie myszka ten
      przycisk, teraz niech pani wpisze w tym czarnym okienku ..... i ten numerek co
      sie pokaze niech mi pani poda" ja pytam "mam panu podac adres IP, tak? to czemu
      pan nie powiedzial od razu?" faceta wcielo. moze nie jestem geniuszem
      komputerowym ani adminem ale do diabla facet wsciekl mnie potwornie. za 15
      minut zadzwonil ze awaria jednak byla u nich. nie uslyszalam magicznego slowa-
      przepraszam.
      innym razem mezus poprosil, zebym podzwonila po hurtowniach motoryzacyjnych w
      poszukiwaniu jakiejs czesci. kiedy w kolejnej hurtowni kolejny lekcewazacy
      (meski!) glos powiedzial ze jest owy element, poprosilam zeby na pewno
      sprawdzil czy to do tego modelu. pan zniecierpliwiony zapytal mnie o rocznik
      auta i wnerwiony mowi ze na pewno jest. a kiedy powiedzialam mu ze w tym
      roczniku na przelomie kwietnia i maja nastapilam zmiana modelu i niech jeszcze
      raz sprawdzi czy na pewno pan zbaranial. najpierw pewnym glosem spytal kogos
      czy to prawda ze w tym modelu bylo przejscie a kiedy moja "rewelacja" sie
      potwierdzila potulnie przyznal ze nie maja tej czesci. wnerwiona. takich
      sytuacji byly setki - w sklepach komputerowych ignorowana totalnie - wszyscy
      chcieli gadac z moim mezem, ktory poza tym, ze na kompie mozna grac nie wie nic
      wiecej. sportem interesujemy sie oboje ale koledzy mojego meza nadal robia
      wielkie oczy jak rozmawiamy np. o żużlu i on pyta MNIE gdzie i kiedy bedzie
      nastepna kolejka albo jak wyglada tabela. no bo jak baba moze znac sklad WISLY
      czy LEGII, albo wiedziec czym rozni sie puchar UEFA od CHAMPIONS LIGUE. albo co
      z tego, ze kupujac nowa wieze sprzedawca gadal tylko z mezusiem jak to ja
      musialam ja podlaczyc, zaprogramowac itd?
      rozpisalam sie ale wasze posty ugodzily w czule miejsce.
      a z drugiej strony fajnie patrzec na miny tych wszystkich facetow (kobitek
      czasem tez) kiedy okazuje sie ze baba z dzieckiem na reku potrafi np. zlozyc
      kompa albo wymienic klocki hamulcowe, nie?
      pozdrawiam
      Andzina
    • kini_franio Re: kura domowa 07.05.03, 17:18
      Zgadzam sie z Wami wszystkimi w zupełności, właśnie "siedze w domu z
      dziekciem"i na szczęście do pracy nie wracam, bo też i nie ma po co. NIgdy
      kobiety nie były tam traktowane poważnie, podważano nasze kompetencje i
      wykształcenie, ogólnie rzecz mówiac nie liczono sie z nami. Mimo
      poważniejszych ambicji zdałam sobie sprawe że w mojej firmie jestem tylko od
      uśmiechów i parzenia kawy bo do niczego innego ze wzgledu na plec nie jestem
      zdolna. Nie ukrywam że mimo swojego ekonomiczno-humanistycznego (tak zeby było
      zabawnie)wykształcenia na wielu rzeczach sie po prostu nie znam i znać nie
      zamierzam - chodzi o ubezpiecznia, samochód itp. zostawiam to mężowi,
      denerwuje mnie jednak że czasmai jakiś facet z góry uważa mnie za kretynke
      ktora nie potrafi przyswoić sobie podstawowych rzeczy i ignoruje mnie w
      rozmowie. Jeżli ja dostrzegam jakieś braki w wykształceniu rozmówcy nie dąże
      do tego żeby za wszelką cenę mu to wytknąc. Obecnie znam sie na swoim
      dziecku, bardziej niż na czymkolwiek (a raczej kimkolwiek) i ciesze sie z tego
      stanu rzeczy.
      kini
      • liwia1 Re: kura domowa 08.05.03, 17:44
        WKURZAJA MNIE OKRESLENIA ,,TYPOWO MESKIE'', ,,TYPOWO KOBIECE'' JA WDOMU CZESTO
        MAJSTERKUJE BO LUBIE NIE ZNOSZE GOTOWAC ZNAM SIE NA KOMPUTERACH A MAZ NIE. JA
        PROWADZE FINANSE DOMOWE I RAZEM DYSKUTUJEMY CO TRZEBA ZROBIC W SAMOCHODZIE I
        WIEM O WSZYSTKICH NAPRAWACH MIMO IZ NIE MAM PRAWKA, ALE SIE WEZME I JE ZROBIE,
        BO NIE MIALAM NIGDY CZASU. SKLADAJAC MEBLE CZESTO WIEM LEPIEJ JAK TO SIE ROBI.
        GDY SA GOSCIE TO MÓJ MAZ ROBI KAWE, CHOCIAZ GDY PLACZE DZIECKO TO WOLI ODDAC MI
        JE (TO MNIE TROCHE IRYTUJE, BO TO NA MOJEJ GŁOWIE) MAZ GOTUJE OBJADY NA PRZEMIA
        ZE MNA, SAM PRASUJE SWOJE CIUCHY I MOJE. ROZMAWIAMY Z MEZEM O WSZYSTKIM A NIE
        TYLKO O DZIECIACH I ZARCIU.
        ALE CZESTO TO TAKZE MY KOBIETY JESTESMY ODPOWIEDZIALNE ZA TEN STAN RZECZY, BO
        UDAJEMY ZE SIE NA TYM NIE ZNAMY. W PRACY UWAZANO (BO JUZ NIE PRACUJE) MNIE ZA
        FEMINISTKE (OCZYWISCIE FACECI)ZE NIE DAM SOBIE W KASZE DMUCHAC I NIE JESTEM
        TAKA SLODKA IDIOTKA (A WYGLADAM NA MIŁĄ, CO BYWA ZASŁONĄ DYMNA)
        NIE DAJMY SIE FACETOM
        BEATA
        • libra.alicja Re: kura domowa do liwii 08.05.03, 21:24
          Nie obraź się, ale korzystam z okazji, żeby zwrócić Ci uwagę (życzliwie), ze w
          necie nie należy pisać duzymi literami - uznajemy to za krzyk (a przeciez nie
          chciałaś na nikogo krzyczeć?) - patrz regulamin.
          Poza tym takie posty bardzo źle się czyta.
          • liwia1 Re: kura domowa do liwii (od liwii) 10.05.03, 15:36
            oczywiscie ze nie jest to krzyk, ale moje dziecko buszowało mi na rękach i tak
            przestawiło na caps locka, i tak zostało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka