Dodaj do ulubionych

dziecko i pies

02.05.03, 18:38
Problem przed ktorym stoje jest naprawde duuuzy chodzi bowiem o dziecko,a
dla mnie nie ma nic wazniejszego.Michalek skonczyl dwa miesiace i kazdego
dnia boje sie o niego i jego zdrowie.Mamy w domu psa(spaniel - 2 lata),ktory
do tej pory byl dla nas najwazniejszy i mysle ze teraz czuje sie osamotniony
i zazdrosny od kiedy pojawil sie Michalek i mamy dla niego znacznie mniej
czasu.Ares jest bardzo zywym psem,skacze,szczeka i wszedzie go pelno.Boje
sie ze kiedy Michas podrosnie i zacznie raczkowac lub chodzic to Ares moze
mu zrobic krzywde(niechcacy)skaczac na niego,albo co gorsza ugryzc go,bo to
przeciez tylko pies i nie mozna znac jego odruchow.Nie pozwalam mu zblizac
sie do Michalka bo boje sie jak zareaguje.Prosze pomoznie mi bo niedlugo
wpadne w jakas obsesje.Czy Wy tez mialyscie takie problemy.Wiekszosc osob
mowi mi ze na moim miejscu pozbyliby sie psa z domu,ale moj maz nie chce o
tym slyszec.Niewiem co robic.Jak sobie dam rade kiedy Michal podrosnie,bede
musiala go non stop pilnowac zeby pies mu krzywdy nie zrobil.Chce jeszcze
dodac ze Ares czasem bywa agresywny.Kilka razy probowal mnie ugryzc,ae nie
zrobil tego na szczescie.Mimo wszystko boje sie.Dziecku nie da sie przeciez
wytlumaczyc,ze psa nie wolno szarpac,wkladac mu palcow do oka,bic itd.
Poradzcie co robic.Czekam.
Obserwuj wątek
    • aronka1 Re: dziecko i pies 02.05.03, 18:58
      Kiedy mama przywiozła mnie ze szpitala po urodzeniu, były podobne obawy. W domu
      był pies, a raczej suka. smile Też chcieli nas odgrodzić od siebie, w końcu moja
      babcia stwierdziła, że skoro mamy mieszkać pod jednym dachem i jakoś razem
      funkcjonować, to musimy się poznać. Miśka podeszła do mnie, obwąchała mnie
      dokładnie i pokochała miłością ogromną. Aż mi się płakać chce kiedy to piszę,
      bo nasza ukochana suczka od wielu lat nie żyje. sad(((
      Kiedy nie można jej było znaleźć, wiadomo było, że na 100% jest w moim
      łóżeczku. To był wspaniały pies!
      Natomiast nie jestem pewna, czy tak samo może być w Twoim przypadku.
      Po pierwsze Wy macie psa, a my mieliśmy sukę. Nie wiem, czy to ma jakieś
      znaczenie, ale jednak suki mają instynkt macierzyński i zawsze z dużą
      delikatnością podchodzą do małego dziecka. Nie miałam nigdy psa-samca, więc nie
      wiem, jak jest w tym przypadku.
      Po drugie - to jest spaniel. I to niedobrze. Wiem, że u spanieli często
      występują "odchyły psychiczne" i to nie jest żart! Czytałam o tym. Zresztą sama
      piszesz, że nawet Ciebie chciał kiedyś dziabnąć. U nas w bloku mieszkała kiedyś
      spanielka. M. in. mój brat przekonał się o sile jej zębów... Właściciele
      musieli ją uśpić, nie dali sobie z nią rady, była właśnie "psychiczna".
      Przypuszczam, że nie jest regułą występowanie choroby psychicznej u wszystkich
      spanieli, ale może wypowie się jakiś fachowiec...

      Wiele Ci nie pomogłam, wiem. Ale napisałam to, bo może jeszcze ktoś ma podobne
      wątpliwości, jak Ty. A ma np. łagodną suczkę w domu...
      Natomiast chętnie przeczytam, co o tym sądzą fachowcy. Może jest tu jakiś
      kynolog?
      Pozdrawiam Cię!
      • ehhermiona Re: dziecko i pies 02.05.03, 19:11
        A mnie się wydaje, że niezależnie od tego, czy w domu jest dziecko, czy nie,
        musi zostać ustalona pewna hierarchia - to nie pies ma być najważniejszy.
        Niestety, często tak się zdarza, że jeśli pies pojawił się w domu przed
        dzieckiem, może potem zacząć walczyć z nim o "pozycję w stadzie" - nawet jeśli
        uznaje "przywództwo" któregoś z Was - wtedy będzie walka o to, kto ma byc na
        szarym końcu - pies czy dziecko.
        Radziłabym Wam znaleźć dobrego "szkoleniowca", który nie tyle nauczy psa
        posłuszeństwa, co pomoże Wam, jak tę właściwą hierarchię ustawić i trzymać.
        Zdaje się, że kiedyś na forum wypowiadała się dziewczyna, która świetnie się na
        tym (czy też w ogóle na psach) znała, niestety nie pamiętam nicka....

        Pozdrawiam serdecznie!
        Monika
        • ekanka Re: dziecko i pies 03.05.03, 17:14
          Przyłączam się do poprzedniczki.
          Ludzie często traktują zwierzęta jak małych ludzi, a to duży błąd. To zupełnie
          inne stworzenia i maja inne potrzeby, również społeczne.
          Trzeba to uszanować.
          Kiedyś miałam zajęcia o zachowaniu zwierząt i uważam, że jeśli pies próbował
          ugryżć właściciela to oznacza że coś jest nie tak w waszym stosunku do niego.
          Zgłosiłabym się z tym do specjalisty on poradzi wam co zmienic i może oddanie
          psa wcale nie być konieczne.
      • ewa_a_1 Re: dziecko i pies 02.05.03, 19:15
        No to i ja przylacze sie do tej dyskusji. Mamy 4 letniego miniaturowego
        jamnika, ktory byl oczkiem w glowie wszystkich przed narodzinami naszego synka
        obecnie 17 miesiecznego "chopa". Gdy przywiezlismy Adasia do domciu "Stormy"
        koniecznie chcial zobaczyc co my tam przednim chowamy, skakal, probowal sciagac
        kocyk i skarpetki z dziecka, byl zupelnie inny. Bylismy zalamani, probowalismy
        bic go gdy zachowywal sie agresywnie ale nic nie pomagalo, az do momentu.......
        gdy dalismy mu (z sercem na ramieniu i czujni) powachac Adasia i oblizac jego
        nozki przed kapiela- tak nam poradzili znajomi. Od tej pory Adas i Stormy to
        najlepsze kumple. Adas moze robic ze stormim co zechce(ciagle musimy bronic
        psa), ale i on uczy sie od nas ze nie wolno ciagnac go za ogon itd. Adas karmi
        psa z reki, wklada mu racze do buzi, ciagnie za uszy( gdy nie zauwazymy)
        odpycha go od miski z jedzeniem itd. i co na to pies, a no...... ma tylko dla
        Adasia mokre calusy, nawet za krzywdy jakie od niego otrzymuje. Za to pies gdy
        Adas zaplacze to pierwszy jest przy nim, a gdy kiedys zachlysnal sie i
        klepalismy go po pleckach to pies malo sie na nas nie rzucil bo myslal ze mu
        robimy krzywde. A przeciez jamniki tez w generalnej opini sa wredne.....
        Pozdrawiam i zycze cierpliwosci. Ewa
    • magaska Re: dziecko i pies 03.05.03, 21:13
      Moi rodzice mieli doroslego, osmioletniego spaniela kiedy w domu pojawila sie
      moja bratanica. Pies, ktory cale zycie spedzil z doroslymi do konca nigdy nie
      pogodzil sie z nowa sytuacja, ale bardzo szybko wyczul, ze Ola jest kims
      specjalnym w rodzinie i nie mozna jej zrobic krzywdy, mimo ze ona z kolei
      powoli sie uczyla, ze pies to nie zabawka i troche inaczej nalezy go traktowac
      niz pluszowego misia. Mysle, ze nalezy byc konsekwetnym stosunku do psa, ale
      nie reagowac histerycznie jezeli pies zblizy sie do dziecka. Jakies dobre rady
      secjalisty od psow moglyby sie faktycznie przydac. I naprawde spaniele nie sa
      szurniete, to czasami wlasciciele nie wiedza jak z nimi postepowac.
      • pesteczka5 Re: dziecko i pies 04.05.03, 02:33
        No gdzie ta kynolożka? Też czekam!
        My także mieliśmy ukochanego owczarka nizinnego przed uropdzeniem dzieci, leżał
        na stopach męża, gdy pracował całą noc przy komputerze, ze mną, gdy roniłam, a
        gdy leżałam całą ciążę, grzał mi plecy. Gdy urodziły się dzieci, został
        zdetronizowany - nie mamy dla niego tyle casu, choćbyśmy chcieli.
        Mimo, że nie jest agresywny, wyznaję zasadę, że psu nie można ufać - okładałam
        łóżeczko albumami, żeby nie pogłaskał niemowlaka po buzi, odsuwałam łóżeczko od
        mebli, żeby tam nie wlazł itp. Odrobaczamy go regularnie, szczepimy na co się
        da, kąpiemy - a poza tym pozwalamy się bawić z dziećmi,które nauczyliśmy, że
        psa nie całuje się w pyszczuś ani nie głaszcze pod ogonem no i już. Ale zawsze
        nadzorujemy. Gdy pies bawi się z dziećmi, nie spuszczam z nich oka (zresztą
        często stosuję tę zasadę, że nie zabraniam, ale zawsze asekuruję).

        A w ogóle to jestem zawiedziona, bo nie zuważyłam szczególnej miłości ze strony
        psa, żadnych wzruszających odruchów sympatii... On dzieci tylko toleruje, a
        najczęściej ucieka przed nimi i zdarza mu się warczeć, a dawniej nawet lekko
        chapsnąć.

        Co do tresury, chyba u dorosłego psa jest na to za późno?

        I jeszcze jedno - są badania, że pies w domu p r z e d narodzeniem dziecka
        zmniejsza u niego ryzyko alergii. Ale pewnie znalazłyby się i kontrrargumenty.
        Pozdrawiam
    • ochotka69 Re: dziecko i pies 05.05.03, 11:25
      Dołącze sie do moich poprzedniczek, że warto skontaktować sie z fachowcem od
      szkolenia. Przede wszystkim to nie jest normalne ze wlasny pies probuje Ciebie
      ugryzć. Gdzieś tu zostala zachwiana hierarchia.

      Sama mam suczke (mieszaniec), która przybląkała sie do nas 1,5 roku przed
      urodzeniem Oli. Na domiar wszystkiego zaczeła tyć w przyśpieszonym tempie.
      Okazało sie że sie bedzie miała szczeniaki, urodzila, "odchowala", my
      szcześliwie wydalismy maluchy (na szczeście tylko trzy). Oczywiście przed
      urodzeniem Olki byla oczkiem w glowie.

      Po 1,5 roku zaszlam w ciąże w 13 tygodniu wykryto u mnie toxoplazmozę. Byłam
      załamana. Przy wynikach ktore mialam nie bylo teoretycznie szans zeby olka
      urodzila sie zdrowa. Czulam niechęc i rozgoryczenie niestety do psa, jakby to
      ona byla winna. Na szczeście coreczka urodzila sie calkowicie zdrowa.
      Suczka nadal jest z nami, grzeczna, uwielbia Olkę, (niestety muszę odciagać
      mała bo nieraz zdarza sie ze bije psa).

      Najgorzej bylo chyba jak mala raczkowala, a Koni akurat wtedy gubila siersc,
      mimo parokrotnego sprzątania w ciągu dnia i trzymania psa w osobnym pokoju Ola
      miala pelno siersi w rączkach.
    • kingaiola Re: dziecko i pies 05.05.03, 14:23
      My niestety nie mamy już naszej suczki Zuli. Ale była już zupełnie dorosla i
      strasznie rozpuszczona gdy do domu "sprowadziła się" Ola. Udało się. Ale każdy
      psiak jest inny więc popieram skontaktowanie się ze specjalistą. Natomiast nie
      zgadzam się z Tobą, ze dziecku nie da się wytłumaczyć,zeby nie szarpało, czy
      nie biło psa. Ola się tego bardzo szybko nauczyła. Jak tylko zaczęła raczkować
      pokazywałam jej jak się głaszcze pieska i cieszyła się bardzo jak w nagrodę
      została polizana. Nie przesadzałam jakoś bardzo z higieną. Nie myłam od razu
      rączek po każdym dotknięciu pieska lub przez pieska. Raczej pilnowałam żeby
      Zulka była czysta, odrobaczona, zaszczepiona itd. Teraz mamy koteczkę, a Olka
      ma prawie 3 latka i też jakoś udaje sie uniknąć konfliktów.
      Życzę powodzenia
      Kinga i Ola
    • cydorka Re: dziecko i pies 06.05.03, 12:02
      Witaj
      nie jestem kynolożką ale lekarzem weterynarii co moge poradzić to to że:
      -oczywiście pojawienie dziecka wymaga zmiany pozycji psa choc od zawsz powinien
      znajdowac sie na ostatnim miejscu
      - nie wiem dlaczego zabraniać psu kontaktu z dzieckiem, uwazam ze im wczesniej
      pozwoli sie psu obwachac dziecko i sprawdzic kto zacz? tym problem bedzie
      mniejszy
      - mysle ze pies ktoremu w jednym czasie zaczyna sie poswiecac mniej czasu ( nie
      wiem dlaczego bo na spacery i tak wychodzi, jesc dostaje a umowmy sie ze
      przytulenie i poglaskanie psa kiedy dziecko spi nie jest chyba wielkim
      wysilkiem), a jednoczesnie nie pozwala sie zaznajomic z nowym domownikiem ma
      wszelkie podstawy do tego aby byc niechetnym w stozunku do dziecka.
      -moim zdaniem najwiekszy problem to wlasnie robienie z tego problemu
      -mam kota, moja mama przychodzi zajmowac sie moim Jasiem z psem obydwoje z
      mezem jestesmy lekarzami weterynarii, moje dziecko nie ma robali, grzybow czy
      innych parchow nigdy nie zostalo zaatakowane, czy skrzywdzone przes psa(który
      jak sie Jas urodził mniał nieco ponad rok), dogadują się dobrze, Jaś sam sie
      nauczyl jak to trzeba robic żeby przechodzacy pies go nie przewrócił
      - moje dziecko ma rok i od kiedy zainteresowal go pies i kot mowimy mu i nie
      pozwalamy szarpac psa czy gonic kota. a psu skakac. i tyle
      -oczywiście nie jestem zwolenniczka jedzenia z psem z jednej miski ale uwazam
      ze stwarzanie sztucznych problemow doprowadzi do ich powstania
      -zapewniam ze od jednorazowego polizania raczki dziecka czy jego glowki swiat
      sie nie zawali
      - alekarze bija na alarm ze nadmiar higieny nas zabija a alergie to tez przez to
      - psychologowie uwazaja ze dzieci chowane ze zwierzetami dobrze na tym wychodza
      -moim zdaniem trzeba od poczatku ale bez przesady wprowadzic zasady wspołzycia
      i bedzie dobrze coz moze byc piekniejszego niz pies przy wozku na spacerze a
      potem dwaj kumple dziecko i pies
      -oczywiscie kazda sytuacje trzeba rozpatrywac indywidualnie, nie piszesz z
      jakiego jestes miasta, są ludzie zajmujący sie szkoleniem, i zachowaniem psow i
      oni rozpatruja indywidualne przypadki- moge kogos polecic jezeli bedzie potrzeba
      - nie mozna oddawac psa na zapas, oczywiscie nie mozna tez czekac az stanie sie
      tragedia , ale wszystko tzreba kontrolowac- pies to zwierze i to my jestesmy
      odpowiedzialni za to co robi, zabawa z psem, oczywiscie ale jak to ktos napisal
      pod kontrola, kazdy wlasciciel widzi kiedy jego zwierze ma dosc
      -uwazam ze powinnas jak najszybciej pozwolic psu powachac zobaczyc dziecko, jak
      to ktos napisal polizac nozki, zobaczysz jeszcze sie zdziwisz.
      - nie wiem ktora z Was pisala o Toxoplazmozie- od psa to sie nia zaraźić raczej
      nie mozna
      -a na koniec przepraszam za te madrzenie sie i dlugie wywody, ja patrze na
      to "okiem psa" i nie moge zcierpiec jak rodziny oddają psa ktorego przeciez
      kiedys przygarneli i ktoremu powinni zagwarantowac opieke do końca tylko
      dlatego ze sie pojawia dziecko, tak na wszelki..., albo przychodza i mowia ze
      pies jest niechetny i nie interesuje sie dzieckiem- a jak ma sie intertesowac
      kiecy przyszlo cos do domu, jest oczkiem w glowie a ja to najlepiej zebym na 2
      metry szerokim lukiem go omijal? Ktos tu napisal ze pozwolil psu zapoznac sie z
      dzieckiem i od tej pory jest o.k. i tak trzeba. A jak pojawi sie problem
      zapewniam sa specjalisci, którzy pomogą, uwazam ze trzeba zrobic najpierw
      wszystko zeby problem rozwiazac, bo oddac psa jest najlatwiej, ale czy
      najlepiej? On ma tylko Was
      To tyle, jezeli ktos chce konkretnych porad pomoge tyle ile bede umiala albo
      powiem kto moze pomoc
      cydorka@poczta.onet.pl
      • agusiakraj Re: dziecko i pies 08.05.03, 20:07
        Dziewczyny WIELKIE DZIEKI za cudowne rady i pocieszenia ze bedzie
        dobrze.Jestem pewna ze tak bedzie.Dostosowuje sie do Waszych rad i czynie juz
        male postepy.Coraz czesciej daje Aresowi zblizac sie do Michalka,ale tylko
        wtedy gdy sam chce podejsc a nigdy na sile.Podchodzi,powacha gole nozki lub
        raczki pomacha ogonem i zadowolony wraca do kojca.Ulzylo mi.Ostatnio jak
        karmilam Michasie to podszedl do nas i pozozyl mi glowe na drugiej nodze i
        lezal tak przez cale karmienie.Musze przyznac ze bylo milo.Juz sie tak nie
        boje ze cos zrobi malemu.Kiedy Michas spi na lozku w pokoju a ja cos robie w
        kuchni nie biegam juz co chwile do pokoju sprawdzic czy Ares nie
        probuje "dobrac"sie do Michalka,a kiedys tak robilam.Przypomialam sobie jak
        dwa lata temu moj maz przyniosl mi do malenkie zwierze do domu jako MOJ
        prezent pod choinke i z radosci nie moglam wytrzymac.Byl taki cudny i slodki.I
        taki wystraszony,od razu siusiu zrobil,a ja cale dnie tulilam go w ramionach
        tak jak teraz Michasia.Ostatnio w dlugi weekend kazdego dnia cala rodzina
        chodzilismy na dlugie spacerki po 4 godziny do parku lub lasu i kiedy Michalek
        spal poswiecalismy czas tylko Areskowi,zeby zrekompensowac mu te ostatnie
        zaniedbania.Biegi za patykiem nie mialy konca,byl taki szczesliwy...
        Jestem pewna ze bedzie dobrze i Ares nie zrobi krzywdy Michasiowi i pokochaja
        sie jak prawdziwi przyjaciele.
        Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz dziekuje.
    • myszkap Re: dziecko i pies 06.05.03, 16:32
      Witaj!
      Akurat teraz robię w radiu taki magazyn o psach. W ostatnim odcinku mieliśmy
      właśnie temat - niemowlaka i psa, który był w domu wcześniej niż dziecko.
      Specjalista - weterynarz twierdził, że psa nie należy absolutnie izolować w
      czasie opieki nad maleństwem. Niech sobie będzie i patrzy, a jeszcze lepiej
      dajcie mu w tym czasie coś co lubi do jedzenia. Niech przebywanie z dzieckiem
      kojarzy mu się z przyjemnością. Pies oczywiście nie powiniem być w domu
      osobnikiem alfa i postawionym przez właścicieli ponad ludzkim potomstwem.
      Musi też mieć możliwość i miejsce by się schronić przed natarczywością dziecka.
      A w ogóle polecam fajną książkę "Okiem psa" Johna Fishera ( do kupienia m.i, w
      sklepach z artykułami dla zwierząt ). Jest tam dużo przemyśleń i porad jak
      sobie radzić z "trudnymi" psami.
      Nie martw się - podejrzewam, że między Twoim psem i Maluszkiem będzie prawdziwa
      komitywa.
    • edziecko_gosiah Re: dziecko i pies 07.05.03, 16:43
      U nas była podobnka klejność: najpierw pies, dopiero po kilku latach pierwsze
      dziecko; jest to bokserka, więc Ci co mają trochę pojęcia o psach doskonale
      wiedza jak ognisty temperament mają te psy: są szalone (w pozytywnym tego słowa
      znaczeniu). Ale jest kilka "drobnych" różnic: jest to bokser, a wiadomo, że
      boksery są cudowne w kontaktach z dziećmi, no i właśnie jest to suczka (też mi
      się wydaje, że suki mają jakiś instynkt macierzyński); mimo,że jest
      przeraźliwie agresywna w stosunku do psów, to od początku była wychowywana w
      taki sposób, bym mogła jej z gardła wyjąć kawał kości, czy wymarzonego surowego
      mięcha - pies nie ma prawa warknąć na swojego właściciela, a co dopiero
      próbować go ugryźć!!! Vega do urodzin synka, była naszym oczkiem w głowie, a
      potem świat się dla niej przewrócił do góry nogami! nagle znalazła się na
      szarym końcu, przez długi okres czasu wychodziła dwa, najwyżej trzy razy
      dziennie na spcer, oczywiście już bez jakichkolwiek szaleństw, bez patyków,
      rzucania kamyków - totalna zmiana. Ale nigdy nie próbowala zrobić krzywdy
      dziecku; my jednak od razu ich sobie 'przedstawiliśmy'; pozwoliliśmy jej nawet
      na małe 'lizanie', bo przecież i tak mieszkamy w jednym mieszkanku i to jeden
      wspólny bajzel. Teraz nasza suka i dwaj synowie to najlepsi kumple; z tym
      starszym potrfią się ganiać z piskiem po całym miszkaniu (kiedyś Vega
      podgryzała go w pieluchę, a teraz po tyłku), a młodszy testuje to, co
      poprzednio sprawdzał starszy: na ile tortur sobie Vega pozwoli? Pewnie, że pies
      też ma swoją cierpliwość i nie pozwoli sobie wydłubać oka ani urwać ucha (z
      ogonem nie ma problemu, bo obcięty po narodzinach) - kiedy ma już dość po
      prostu ostrzegawczo zawarczy i ucieka w drugi kąt mieszkania. Za każde jednak
      warknięcie jest karcona - nie bita, tylko karcona (ostre słowo i ton)! I ona
      już od dawna wie, że nie ma prawa nikogo ugryźć i jeśli o nią chodzi, to tego
      się absolutnie nie obawiam. I chyba najważniejsze to pokazać psu, kto w domu
      rządzi - że na pewno nie on i nikt nie może się bać, że jego własny pies go
      ugryzie.
      Pozdrawiam serdecznie, gosiah
    • gag10 Re: dziecko i pies 08.05.03, 12:33
      Mój synuś /teraz 15 miesięcy/ również pojawił się na świecie kiedy była już
      nasza bokserka. Będąc w ciąży bałam się trochę jej reakcji na pojawienie się
      nowej osóbki w domu chociaż jest ona wyjątkowo spokojnym psem /ale to tylko
      pies/ i okazało się że moje obawy okazały się bezpodstawne. Od pierwszego dnia
      po przyjedzie do domu Raduś znalazł w niej najlepszego przyjaciela.
      Pozwoliliśmy jej go obwąchać, zapoznać się i ... nasza Saba przepadła z
      kretesem. Zjawiała się przy łóżeczku małego jak tylko zakwilił, czasami w nocy
      potrafiła stanąć przy łóżku i komunikować mi że mały się obudził. Do tej pory
      uwielbia zapach oliwki i gdybyśmy jej pozwalali to wylizałaby synka od stóp do
      głów. Czasami pozwalamy jej na wylizanie Radkowi stópek wysmarowanych oliwką,
      radości psa i dziecka z tego faktu nie można do niczego porównać . Cały dom
      zanosi się od chichotu brzdąca. Mały od początku był uczony że pieska nie wolno
      ciągać i robić mu krzywdy, tylko cacy. Właściwe pies pozwala mu na wszystko,
      łącznie z korzystaniem ze swojego kojca. Kiedy ma już dość jego zabaw to po
      prostu ucieka i chowa się przed nim. Natychmiast reaguje kiedy do synka zbliża
      się ktoś obcy i biada mu jeśli próbowałby zrobić krzywdę, reaguje nawet kiedy
      my podniesiemy na małego głos, od razu przybiega i obserwuje rozwój sytuacji.
      Zgadzam się z gosiah że coś jednak jest w naturze bokserów i wspaniale nadają
      się one do kontaktu z dziećmi. Aczkolwiek uważam, że nigdy pies i dziecko nie
      powinni zostawać sami bez kontroli bo nigdy nie wiadomo tak do końca co siedzi
      w psychice zwierzęcia. Tak ja pisze aronka ja również słyszałam o opinii jak
      krąży wokół spanieli i że nie bardzo się nadają z tego względu na życie z
      maluchem/ oczywiście bywają wyjątki/. Te psy potrzebują bardzo zdecydowanej
      ręki żeby wiedziały kto w domu rządzi i jak jest hierarchia ważności. Agusiu
      może najpierw po prostu pod twoją kontrolą pozwól psu zbliżyć się do Michałka
      żeby miał szansę się z nim zapoznać a potem obserwuj jak to wszystko będzie się
      rozwijało. Może nie będzie tak źle. Tym co teraz napisze może narażę się wielu
      osobom ale ja gdyby pies pomimo wielu prób nie zaakceptował dziecka nie
      wahałabym się ani chwili i musielibyśmy się rozstać. Oczywiście nie na ulice
      czy do schroniska tylko znalazłabym mu nowego właściciela. Nie mogłabym
      spokojnie mieszkać z psem który nie akceptuje mojego dziecka i wobec tego w
      każdej chwili może mu zrobić krzywdę. MOJE DZIECKO JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE
      i tutaj wybór byłby prosty. Pozdrawiam
      P.S. Jeżeli chcecie zobaczyć mojego brzdąca z psiakiem to zapraszam do
      Zobaczcie na post – lutowe maluszki 2002

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka