lucerka
26.03.07, 19:01
Do napisania tego postu sklonily mnie wspomnienia z dziecinstwa dzewczyn w
watku o klapsach i traumie.
Duzo dziewczyn napisalo, ze mama (zastanawiajace czemu nie ojciec) karala je
nieodzywaniem sie, milczeniem, ignorowaniem czyli tzw. cichymi dniami.
Sama wspominam ta forme kary bardzo nieprzyjemnie.
Zauwazylam taka prawidlowosc (u siebie). W pierwszym zwiazku, podobnie jak
moja mama, karalam owczesnego partnera w ten sam sposob. Potem wyjechalam do
innego kraju, gdzie nauczylam sie zupelnie innej strategii komunikowania
wlasnych uczuc.
Ciche dni sa postrzegane jako symptom pewnej niedojrzalosci emocjonalnej. Nie
jest to napewno konstruktywna forma klotni czy kary. Sztuka jest umiec
przekazac drugiej osobie, co sie czuje a nie ignorowac ja i milczec.
Mam do Was dwa pytania:
Czy wedlug Was ciche dni sa dobra forma kary? Czy popieracie ja? Jesli tak, to
dlaczego?
Czy stosujecie ta kare wobec meza/partnera/dzieci?