Pewnie zaraz rozpocznie się jakaś nagonka na moją osobę, liczę się z tym

Ale... co jest ze mną, że jakoś cholernie nieprzyjemnie czuję się we własnym
ciele??? Chciałam w końcu zajść w ciążę, chcę tego dziecka bardzo, ale po
prostu dziwi mnie moje nastawienie apropo wyglądu. Niby wyglądam ok (ale to
chyba bardziej komentarze tyhc, którzy "chcą" być mili, albo po prostu wypada
coś powiedzieć). Narazie tylko moja przyjaciółka potwierdziła: kurcze, poszło
Ci w boczki

. Nie pożeram jedzenia tonami, nie szukam słodyczy na mus, a
mimo to szybko przybieram na wadze. Wkrótce zacznie się 4 m-c, a ja wyglądam
jak po 5 (moja mama dziś się zaśmiała, że ona tak wyglądała krótko przed
porodem). Nie sprzyja mi jakoś afiszowanie się z brzuchem, wręcz czuję się
dziwnie skrępowana, że tak szybko się pojawił i że muszę zacząć faktycznie
nosić ubrania ciążowe. Pozatym fakt faktem, że mam wrażenie jakby cała
dotychczasowa moja atrakcyjność (jakową by nie była

, ale czułam
siezdecydowanie inaczej) po prostu znikła. Ostatnio poszłam do fryzjera,
chciałam poprawić nastrój, wyglądać inaczej, polepszyć sobie...pogoryszałam
na maksa. Wszystkie balsamy g*** dają i te ujędrniające i opalające i puder
nie kryje plam, które pojawiają sięna twarzy. I jak się czuć dobrze z sobą
samą??? Gdzie ten mit, że kobieta w ciązy błyszczy? Co ja mam robić??
Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy