Dodaj do ulubionych

Refleksje nt macierzynstwa

13.04.07, 14:12
Zawsze wydawalo mi sie, ze posiadanie dziecka, to taka oczywista sprawa. Ze
owszem, matki kochaja wlasne dzieci, ale to cos tak naturalnego, ze
przechodzi sie nad tym do porzadku dziennego i sie o tym nie rozmawia, bo nie
ma oczym. A mnie tak to wszystko od srodka rozpiera, ze mam potrzebe wylania
tego z siebie. Boje sie, ze ci, ktorzy dzieci maja, nie chca na ten temat
rozmawiac albo uznaja mie za egzaltowana, a ci, ktorzy dzieci nie maja, moga
nie zrozumiec. Mam potrzebe, aby napisac to czarno na bialym. Bo boje sie, ze
za jakis czas, za pare lat, albo moze juz za pare tygodni – kto wie – to
wszystko spowszednieje, przyblednie. Ze kiedy sie pierwszy raz na moje
dziecko rozzloszcze, albo kiedy przestanie mnie juz tak potrzebowac, jak
teraz, zapomne jak czulam sie w tych pierwszych miesiacach jego zycia. Jak
rozpiera mnie tak ogromne szczescie, tak ogromna radosc, ze graniczy ona
niemal z bolem. I ogromnym strachem, ze nagle ta radosc moze zostac odebrana.
I ze z kazdym dniem ono rosnie, staje sie starsze, i te dni juz nigdy nie
powroca. Jak za kazdym razem, gdy trzymam je na rekach, to czuje sie, jakbym
miala w srodku wielka mydlana banke, jak bym unosila sie troche w powietrzu.
Dlaczego nigdy o tym nie slyszalam? Ze taka wlasnie jest milosc do wlasngeo
dziecka? Najsilniejsze uczucie, jakie moge sobie wyobrazic. Przestalam sie
dziwic tym matkom, ktore oburzaja sie, gdy slysza, ze ich dzieci zrobily cos
okropnego. Nie wierze, ze milosc do faceta moze byc slepa, ale milosc do
dziecka taka jest.
A zdrugie strony, tak jak napisalam, boje sie, ze za jakis czas ta milosc
przybladnie, ze nie bede sie juz tak czula i ze to bedzie ogromna strata. Ze
pewne rzeczy zapomne. Na przyklad to, jak moje dziecko rano smieje sie na moj
widok, czasem cala buzia, az mu oczki sie zwezaja w szparki, a czasem takim
pol usmiechem typu Elvis Presley. Jak spi glebokim snem i robi sie takie
bledziutkie na twarzy, az mu sie powieki prawie niebieskie robia. Jak robi
buzie w podkowke. Jak rozmawia ze swoimi zabawkami. Jak zlosci sie dwie
minuty, gdy je klade spac, a potem natychmiast zapada w gleboki sen. Jak jest
zmeczone i namietnie ssie smoczek, szukajac w tym ukojenia. Jak paluszkami
wczepia sie w moje ubranie. Jakie ma chlodne i puculowate policzki. Jak
zawsze pije z przejeciem, z zacisnietymi piastkami, wydajac westchniecie po
kazdym lyku, jakby obalenie butelki bylo dla niego ciezka praca. Jak, za
kazdym razem gdy placze, peka mi serce na kawalki. I jak sie goi, gdy sie
usmiecha. Jak w jednej chwili jest smutne i zle, a w nastepnej radosne. Jak
sie przeciaga i jak ziewa. Jak pachnie. Jakie jest sliczne.

Wydaje mi sie, ze to wlasnie dlatego ludzie decyduja sie na drugie czy
trzecie dziecko. Bo przeciez to tak naprawde to ciezka praca, brak czasu,
brak snu, i tak dalej. Potem dzieci rosna i robi sie latwiej, ale znowu
zaczyna sie tesknic za tym uczuciem, ktore sie czuje do malenkiego dziecka,
Do tej euforii i bezwarunkowej milosci.

To takie moje refleksje po pierwszych paru miesiacach macierzystwa. Ciekawa
jestem Waszych.
Obserwuj wątek
    • nataliak9 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 16:30
      Witaj!
      oprocz ogromnej miłości do dziecka, codziennie myslę że coraz większej ja
      odczuwam pewien smutek, że czas tak szybko galopuje ( tak mnie się wydaje), ze
      chwile te przeminą szybko a oprócz tego, jastem jakby zdziwiona że pewien etap
      w moim zyciu się zamknął parę tygodni temu, kiedy to z osoby nie mającej dzieci
      stałam się czyjąś Matką! To oczywiście naturalne, nie jesten nastolatką, ale że
      to już się stało! a fakt ten oddziela mnie od dawnego życia, a raczej dzieli je
      na kolejne etapy. myslę, że następne takie to np. ślub majej córki. pozdrawiam
    • mniemanologia Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 16:38
      Slicznie napisałaś.
      • malgosiaw32 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 16:53
        normalnie się wzruszyłam
    • zuzanna322 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 17:01
      To smieszne, ale dokladnie cos takiego chcialam dzis napisac. Chcialam zapytac
      Was, czy Was tez boli? Bo mnie serce tez az boli z tej milosci. Wczesniej
      myslalam, ze dziecko sie kocha bardzo mocno i ze jest to fajne uczucie. A teraz
      wiem, ze wraz z tym idzie wieczna utrata spokoju. Wieczne zastanawianie sie,
      czy bedzie sie jeszcze dalo w ogole zyc, gdyby nie daj Boze cos sie stalo. Ja
      juz sobie nie wyobrazam zycia. A poza tym wszystko co napisalas tak pieknie,
      jest tym samym co czuje. Dzieki Ci bardzo, ze tak ladnie to ujelas. "Wytne" to
      sobie i zachowam.
    • zuzanna322 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 17:21
      Aniu, czy zechcialabys dac jakis swoj e-mail?
      • anja0123 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 21:37
        Zuzanna, mozesz napisac na konto Gazety.

        A poza tym ciesze sie, ze moj post spotkal sie z odzewem. Ze nie tylko ja jedna
        to odczuwam, ze rozumieecie o co mi chodzi. dziekuje smile
    • jovi78 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 17:35
      Zgadzam się...
    • misiaczek85 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 17:41
      a ja kocham z kazdym dniem co raz bardziej, nie wyobrazam sobie zycia bez
      mojego synka. jest dla mnie calym swiatem.

      kiedy on placze, ja placze razem z nim, bo wiem jak czasem bardzo cierpi.
      kocham go ponad swoje zycie.

      pieknie to opisalas...
      • kami75 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 21:20
        pieknie to napisalas. moja corunia ma 6 miesiecy i wydaje mi sie ze kocham ja
        coraz bardziej. czasami mi sie wydaje ze pekne z milosci albo z tesknoty a nie
        ma mnie w domu max 3 godziny bo karmie piersia... a niesamowite jest to ze dzis
        opowiadalam o moich uczuciach moim bliskim kolezankom, o tym ze kiedys chyba
        pekne z milosci... ja codziennie dziekuje za moje dzieciatko Bogu, bo to taki
        dar... i nic od macierzynstwa na tym swiecie cudowniejszego moim zdaniem nie ma.
        • mama26 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 21:43
          ujęłaś to tak, że się popłakałam...
          tylko chciałam dodać ,że ta miłość potęguje się z każdym dniem
          córeczka ma cztery miesiące a synek pieć latek i ja każdego wieczora odchodząc
          od ich łóżeczek dziękuję Bogu za cuda jakie mi zesłał..
        • karolkowa1 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 21:55
          to jest wlasnie milosc do dziecka taka bezwarunkowa i prawdziwa.Kocham moje
          dzieci nad zycie (synek 9 lat i corcia prawie 6 mies.) sa dla mnie
          wszystkim,nie wyobrazam sobie zycia bez nich.Moja mama kiedys mi powiedziala ze
          jestem wspaniala matka i ze ona dla nas (dla mnie i mojego rodzenstwa) taka nie
          byla-to byl najmilszy komplement jaki kiedykolwiek uslyszalam.Wszyscy sie
          dziwia i pytaja mnie skad mam tyle cierpliwosci do dzieci.Swoja cierpliwosc
          czerpie z milosci do nich.Kocham wszystkie dzieci ale wiadomo ze swoje
          najbardziej.Chcialabym zeby wszystkie dzieci na swiecie byly zdrowe,szczesliwe
          i mialy cudownych rodzicow.
          Pozdrawiam.
          Aga
    • renked Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 22:18
      Nigdy bym nie przypuszczała że można płakać ze szczęścia. Od kiedy urodziłam Olę
      codziennie płaczę modląc się i dziękując Bogu za moje dziecko. I kiedy wydaje mi
      się że jestem najbardziej kochającą matką na świecie, która rozczula się nad
      każdym ruchem swojego dziecka czytam taki post jak ten i "staję na ziemi" -
      jestem zwyczajną mamą.......
      Cieszę się że jestem kobietą i mam zaszczyt być matką.....
      • mamamilosza1 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 22:26
        Łzy lecą mi czytając tego posta. Mam takie same odczucia. Zwariowałam z miłości
        do mojego synka. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło jak wielka miłośc we
        mnie drzemie. Wiele razy jak mój synek już śpi staję nad jego łóżeczkem i łzy
        szczęścia lecą mi po policzkach, patrze na niego i nie mogę uwierzyc...to mój
        syn...
    • joan2705 Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 22:23
      Ladnie to napisalas. W dodatku wbrew panujacej modzie, ktorej sama uleglam, by
      uswiadamiac swiatu jakie sa ciemne strony macierzynstwa.
    • kasiapaw Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 22:31
      dziękuje ci za to co napisałaś nic dodać nic ujać też tak czuję odkad mam
      dzieciaki - syn 12 córa 8 mies , codziennie za nie dziekuje że są. Moje
      cudkismile))
    • kaixa Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 23:02
      Dziekuje Ci za ten sliczny post!
      Zycze nam wszystkim, abysmy zawsze tak wlasnie odczuwaly swoje macierzynstwo!
      Pozdrowienia!
      Kasia
      • mmm3211 Re: Refleksje nt macierzynstwa 19.04.07, 23:30
        kapią mi łzy na klawiaturę, czuję tak jak ty aniu, odkąd mała jest na świecie
        wszystko czuję jakby mocniej, ta miłość naprawdę jest tak wielka, że aż
        boli, , myślałam, że to chormony, ale teraz wiem , że tak już będzie zawsze,
        matką się nie bywa matką się jest na całe życie, czasem mam wrażenie, że czuję
        to co moje dziecko moja empatia osiągnęła apogeum, nie wiem skąd we mnie tyle
        łez, podobnie jak ty chcę zapisać w sercu każdy dotyk ,zapach,ciepło
        przytulonego maleńkiego ciałka, spokojny oddech kiedy śpi, mam poczucie
        ciągłego nienasycenia i głodu tej maleńkiej- ogromnej bliskości, czasem pytam
        mjej córeczki: jak cię ukochać, już bardziej nie potrafię, to taka maleńka -
        ogromna miłośc, wiem, że ona czuje to samo
    • magdulichaa Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 23:06
      o kurcze piękniej bym tego nie umiała ująć, normalnie aż mam łzy w
      oczach........tak taka jest ta miłość do naszych dzieci BEZWARUNKOWA
    • flinstonek Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 23:14
      taka miłość jak twoja nie bladnie. nie bój się. będziesz w tej sile rosła
      każdego dnia, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. staniesz
      się coraz starsza a twoja miłość do dziecka coraz młodsza, bo mocniejsza,
      trwalsza i z biegiem lat bardziej ślepa, jak piszesz. to cudne, że są takie
      matki jak ty - bardzo mi bliskie. trwaj w tym niebotycznym uniesieniu bo to
      najpiękniejszy gobelin życia. tylko tak przeżyjesz swój czas najpiękniej... i
      pisz anju0123, pisz do szuflady, koniecznie. pozdrawiam. też szczęśliwa mama.
    • royalmail Re: Refleksje nt macierzynstwa 13.04.07, 23:14
      Wiesz, moja starsza córka ma już 15 lat, synek niecałe dwa.

      Pamiętam, że bardzo podobnie jak Ty odczuwałam miłość do córki.
      Czasami kiedy patrzyłam na nią zamykałam oczy i mówiłam sobie "Zapamiętaj tą
      chwilę, ona się już nie powtórzy".
      To właśnie ten efekt "banki mydlanej" której też się bałam smile.
      Kiedy tuptała małymi nóżkami pierwsze kroczki i kiedy pasowano ją wielkim
      ołówkiem na pierwszoklasistę...mowiłam sobie "Zapamiętaj chwilę".
      I pamiętam.

      Moje pierwsze dziecko zachwycało mnie i zachwyca nieustannie - w naszej
      relacji było i jest coś wyjątkowego.

      Nigdy nie towarzyszył mi smutek wraz z upływem lat, że coś mija, że przestaje
      być mała. Kolejne wydarzenia, przedszkole, szkoła, dzień codzienny - to
      wszystko przynosiło ze sobą radości, smutki, dni i noce pełne niezwykłych
      emocji i uczuć.
      Tego się nie zapomina, choć z czasem one bledną. Ale kiedy na nią patrzę
      dzisiaj pamiętam, pamiętam to wszystko, bo to wszystko zostało gdzieś we mnie -
      ona dorastała, a ja razem z nią.

      Synka urodziłam kilkanaście lat później, i kocham go już inaczej.
      Jakoś...spokojniejsmile. Za to mój mąż patrzy na niego jak ja kiedyś na naszą
      córkę - są najlepszymi, najfajniejszymi kumplami, razem robią wszystko, a w
      oczach i taty i dziecka widzę, jak za sobą szaleją smile. I widzę w oczach mojego
      męża bezustanny zachwyt synkiem. Mnie też on zachwyca, ale ...spokojnie, bez
      obaw o "mydlane bańki".

      Każda miłość jest inna. Pozdrawiam i życzę wielu cudownych chwil.
    • gem.gem Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 07:50
      jak mogłaś!
      wstalam o szóstej rano, zeby zdazyc sobie zrobic makijaz, tyle sie trudzilam a
      teraz sie poplakalam!wink
      • aniulek87 Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 08:02
        Pieknie to napisalas. ja rowniez czuje wielka ogromna milosc do mojego synka,
        chociaz jestem mloda mamusia ktora powinna korzystac z zycia bawic sie jestem
        z synkiem i na nic nie zamienilabym macierzynstwa. to tak jak napisalas takie
        wspaniale jest to gdy niunia sie obudzi, grzecznie lezy w lozeczku i cichutko
        mowi ci ze wstal, gdy do niego idziesz na jego twarzy pojawia sie usmiech na
        twoj widok to wspaniale uczucie, niekiedy jest ciezko nieprzespane noce rano
        szkola(na szczescie ostatnia klasa) a mimo wszystko bardzo kocha sie to nasze
        malenstwo ktore sobie bez nas nie poradzi. niekiedy tak jak wy wszystkie placze
        razem z nim bo jestem bezradna gdy nie moge mu pomoc.niewyobrazam sobie zycia
        bez niego . bardzo go kocham

        pozdrawiam i zycze wiele milych chwil
        Ania
    • daisy Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 10:17
      Każda ślepa miłość jest zła, czy to do dziecka, czy do dorosłego. Ślepa miłość
      zamiast kochać osobę, kocha własne wyobrażenia, przynosi niezrozumienie,
      rozczarowania i bezradność.
      Dobra matka widzi i rozumie, a Dziecko nie przesłania jej Człowieka.

    • tylda25 Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 10:28
      Pięknie i trafnie napisałaś- między innymi z tęsknoty za tą bańką mydlaną w
      środku pojawiło się na świecie moje trzecie dziecko-Martynka. Nie znaczy to,że
      wobec starszych nie odczuwam szczęścia- wręcz przeciwnie i to nie tylko
      szczeście, ale i dumę, i radość, ale takie maleństwo tak bezgranicznie i bez
      żadnych "ale" nas kocha i nikt już nigdy nie cieszy się aż tak na nasz
      widok.Poadrawiam
    • mamakarolka1 Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 10:32
      anja0123, pięknie napisane. Nic już do tego nie trzeba dodawać. Podpisuje sie
      pod tym obiema rękoma.Pozdrawiam.
      • kalipka Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 10:53
        hehe ja właśnie wczoraj tłumaczyłam mojej siostrze jak to jest jak serce
        szczypie z miłości, prawie że boli
    • mangos Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 10:54
      Pięknie to napisałas. Popłakałam się. Też to czuję, choć wydawało mi się, że
      jestem oschła,gdy byłam jeszcze w ciąży.
    • findepi Re: Refleksje nt macierzynstwa 14.04.07, 21:29
      Hej, oczywiście, że to się zmieni, zblednie, bo pewnego razu dziecko oszuka Cię,
      zrobi na złość, narobi wstydu, nawymyśla... Zezłościsz się, krzykniesz i
      zostanie poczucie winy. Małe dzieci, nieporadne, zupełnie niesamodzielne - to
      sama słodycz i duma. Dzieci dorastają, stają się samodzielne, uczą się o sobie
      decydować i żadne nie spełni w 100% oczekiwań matki. To jego prawo i
      prawidłowość świata. To permanentne uniesienie to nie miłość, tylko ZAKOCHANIE.
      Do miłości się dojrzewa - ona podobno jest postawą, a nie uczuciem. Tym
      pełniejsza i piękniejsza, im bardziej doświadczona - przez rany i wybaczanie,
      przez mądre prowadzenie, spokojną akceptację porażek i mądre usunięcie się na
      bok, by nie przesłaniać dziecku sobą świata.
      Dziecko nie jest Twoją własnością. Trochę mnie przeraziła koncepcja rodzenia
      kolejnych dzieci, by trwać w uniesieniu, by dostarczać sobie wrażeń. Zakochanie
      przemija, a miłość musi trwać. To jest zadanie o wiele trudniejsze niż
      nieprzespane noce i brak czasu.
      Ale to wszystko znamy już z małżeństwa, prawda?
      Pozdrawiam serdecznie
      • anja0123 Re: Refleksje nt macierzynstwa 15.04.07, 08:39
        Findepi, a dlaczego Ty zdecydowalas sie na dziecko?

        Ja osobiscie uwazam, ze milosc to nie jest zly motyw wink
        • findepi Re: Refleksje nt macierzynstwa 19.04.07, 14:01
          Miłość - tak, oczywiście, ale nie zakochanie. Przecież miłość to nie uczucie, że
          się ma w środku bańkę mydlaną. Miłość to postawa wobec drugiego człowieka:
          jestem dla ciebie, szanuję cię, zawsze cię przyjmę i wszystko wybaczę. Zachwyt
          drugim człowiekiem też, ale nie przede wszystkim. Moja miłość do dziecka jest
          dla dziecka. Jego miłość jest dla mnie.
          Pozdrawiam!
    • leo2006 Re: Refleksje nt macierzynstwa 15.04.07, 00:52
      Napisane bardzo ladnie, z wiekszoscia sie zgodze, ale...
      Pomimo calej tej tesknoty za byciem matka i pragnienia posiadania dziecka,
      pomimo wczesniejszych niepowodzen, pomimo smierci jednego dziecka, kiedy teraz
      wreszcie mam to moje upragnione i wyczekane i wyplakane malenstwo jakos nie
      potrafie zyc w ciaglej euforii. Siedzac z nim juz pol roku w domu z
      radoscia "uciekam" z domu w weekendy, zdarzylo mi sie wyjechac pare razy na
      caly dzien i jakos bardzo nie tesknilam, wrecz odwrotnie, odzylam. Co wiecej,
      teraz widze, ze z kazdym dniem ja dopiero ucze sie i poznaje co to znaczy
      kochac wlasne dziecko i zaczynam doswiadczac tego coraz mocniej. Tylko nie
      zrozumcie mnie zle, to nie znaczy, ze wczesniej dziecka nie kochalam, ale nie
      byla to chyba milosc w pelni swiadoma, dojrzala, raczej przelotny romans. Teraz
      z kazdym kolejnym dniem nawiazujemy ze soba blizszy kontakt, poznajemy sie,
      uczymy siebie nawzajem. Uwielbiam, kiedy synek trzymany w ramionach przypatruje
      sie z bliska mojej twarzy, dotyka raczkami nosa, uszu, wlosow, a najwspanialsze
      sa oczywiscie jego bezzebne usmiechy. Kiedy slyszac mnie lub widzac z daleka az
      piszczy z radosci i zaczyna przebierac nozkami, kiedy "wwierca sie" glowa w
      moje cialo w poszukiwaniu piersi. Ciesze sie, ze mam tak malo problemowe
      dziecko, ze jest ono tak optymistycznie nastawione do swiata, tak radosne i
      pogodne, a mimo to zdarza mi sie czasami tracic cierpliwosc kiedy ono placze
      lub jest marudne, nie reagowac od razu na kazdy przyjaw niezadowolenia.
      Pomimo, ze nie za bardzo chcialam karmic piersia, po trzech miesiacach
      karmienia jakos sie przyzwyczailam i teraz sprawia mi to przyjemnosc. Ale
      ciagle czekam, kiedy przestane i znowu bede pania wlasnego czasu, kiedy bede
      mogla swobodnie wychodzic z domu i wyjezdzac.
      Troche sie rozpisalam, moze niepotrzebnie, reasumujac kazda milosc ma wiele
      barw i odcieni, nie moze byc ani nieskazitelnie biala, ani okrutnie czarna, a
      milosc do dziecka jest chyba z wszystkich milosci najtrudniejsza i wymagajaca
      najwiekszych wyrzeczen.
      I ciesze sie, ze mam dziecko dopiero teraz, po 30-tce (zreszta wczesniej nie
      chcialam) bo o wiele latwiej jest mi te wszystkie wyrzeczenia zaakceptowac,
      zdazylam sie juz wyszalec, zrealizowac zawodowo, ustawic materialnie, itd.
      Pozdrawiam
      • anja0123 Re: Refleksje nt macierzynstwa 15.04.07, 08:41
        Leo, to o czym piszesz to chyba calkiem normalne odczucia: chyba kazda z nas od
        czasu do czasu z ulga sama opuszcza dom, idzie zajac sie sama soba, albo
        pozwala sobie na weekend z dala od dziecka, zeby sie wyspac i 'naladowac
        baterie'. W koncu, gdy stajemy sie matkami, nie przestajemy byc soba, prawda? smile
    • piegoosek Re: Refleksje nt macierzynstwa 15.04.07, 01:16
      tez sie poryczalam, jak przeczytalam Twoj post... czytajac widzialam siebie smile
      a ja mam jeszcze to szczescie posiadania blizniat! to jest dopiero niesamowita
      przygoda wink oba maluchy sa tak rozne i tak kochane, ze serce peka!
      • zuzanna322 Re: Refleksje nt macierzynstwa 18.04.07, 16:46
        Czytam te posty wciaz i wciaz. Wzruszam sie do lez, ze sa takie wspaniale
        matki, ktore tak kochaja swoje pocieszki. A potem czytam o Andrzejku, ktorego
        kolezanka matki wyrzucila z okna za papierosa i glowa mnie boli, a serce peka,
        ze sa i takie matki, ktore krzywdza swoje male. Jakie to niesprawiedliwe, ze
        jedne dzieci oplywaja w milosci a inne nigdy, lub rzadko jej doznaja. Spij
        spokojnie, Andrzejku...
    • czarny.kot997 Re: Refleksje nt macierzynstwa 18.04.07, 17:08
      od momentu,kiedy zobaczylam swoja corke, potem syna, kocham je wlasnie tak jak
      napisalas, ze az boli, ze paranoicznie boje sie, ze mogloby sie cos stac... bo
      to, ze mam moje dzieci takie jakie sa jest zbyt piekne aby moglo byc prawdziwe.
      piszesz, ze boisz, sie, ze to moze spowszedniec i przyblednac-otoz moge cie
      zapewnic, ze napewno nie! Moja corka ma 6 lat i do przeogromu milosci doszla
      jeszcze duma z umiejetnosci smile nie wiem, czy ja jestem jedyna,czy moze inne
      mamy tez takie niepokoje mialy w drugiej ciazy- ja sie balam, ze moja milosc do
      corki jest tak wielka, ze moze nie bede potrafila kochac mojego drugiego
      dziecka az tak. na szczescie milosc w swojej ilosci nie jest stala-moze sie tak
      poprostu powiekszyc-kiedy zobaczylam mojego synka po raz pierwszy poczulam
      dokladnie to samo co widzac corke-fale milosci iszczescia tak silna, ze az
      odurzajaca. dziekuje Bogu za kazdy dzien, za kazdy usmiech, kazdy blysk w
      oczach moich dzieci... To prawda, na poczatku sa takie bezbronne, tak
      niesamowicie od nas zalezne, ale pozniej daja nam tyle samo szczescia rosnac,
      rozwijajac sie i usamodzielniajac sie, coz taka kolej rzeczy. zgadzam sie z
      toba w zupelnosci-rodzicielstwo to najpiekniejsza rzecz na swiecie i nie
      zrozumie tego ktos kto tego nie zaznal.
      pozdrawiam serdecznie
    • czarny.kot997 Re: Refleksje nt macierzynstwa 18.04.07, 17:08
      od momentu,kiedy zobaczylam swoja corke, potem syna, kocham je wlasnie tak jak
      napisalas, ze az boli, ze paranoicznie boje sie, ze mogloby sie cos stac... bo
      to, ze mam moje dzieci takie jakie sa jest zbyt piekne aby moglo byc prawdziwe.
      piszesz, ze boisz, sie, ze to moze spowszedniec i przyblednac-otoz moge cie
      zapewnic, ze napewno nie! Moja corka ma 6 lat i do przeogromu milosci doszla
      jeszcze duma z umiejetnosci smile nie wiem, czy ja jestem jedyna,czy moze inne
      mamy tez takie niepokoje mialy w drugiej ciazy- ja sie balam, ze moja milosc do
      corki jest tak wielka, ze moze nie bede potrafila kochac mojego drugiego
      dziecka az tak. na szczescie milosc w swojej ilosci nie jest stala-moze sie tak
      poprostu powiekszyc-kiedy zobaczylam mojego synka po raz pierwszy poczulam
      dokladnie to samo co widzac corke-fale milosci iszczescia tak silna, ze az
      odurzajaca. dziekuje Bogu za kazdy dzien, za kazdy usmiech, kazdy blysk w
      oczach moich dzieci... To prawda, na poczatku sa takie bezbronne, tak
      niesamowicie od nas zalezne, ale pozniej daja nam tyle samo szczescia rosnac,
      rozwijajac sie i usamodzielniajac sie, coz taka kolej rzeczy. zgadzam sie z
      toba w zupelnosci-rodzicielstwo to najpiekniejsza rzecz na swiecie i nie
      zrozumie tego ktos kto tego nie zaznal.
      pozdrawiam serdecznie
    • joanna.gr Re: Refleksje nt macierzynstwa 18.04.07, 19:08
      Ładne to bardzo. smile I prawdziwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka