co ja mam robić...

20.05.03, 13:00
Dziewczyny,

mam już dość. Moje małżeństwo rozpadnie się z powodu syna mojego męża z
poprzedniego związku. Nie, właściwie nie jego samego, ale przez mojego męża.
Dziecko mieszka w innym mieście, jego mama ma nową rodzinę i małego synka z
nowym mężem, jest szczęśliwe, ma wszystko. Są po rozwodzie 5 lat. MY jesteśmy
małżeństwem od niecałych 2 lat, mamy malutką córcię. Mój mąż jednak..
przedkłada spotkania z tamtym dzieckiem nad nasze życie. Co tydzień się z nim
widuje, jeździ tam i spedza 2 dni. Wszystkie wakacje planuje dla nas
wszystkich razem, choć ja się na to nie godzę i o to są kłótnie. Sprawa sie
uspokaja, a on za chwilę znowu uprawia swoją podjazdówkę. Mamy mało czasu dla
siebie samych, zwłaszcza teraz, ja niedługo wrócę do pracy, wtedy w ogóle nie
będzie chwili tylko dla nas. A on cały czas w naszym nowym życiu, dla mnie
jedynym jakie znam umieszcza jego. Nie musze dodawać, że mały nie jest
słodziutki, ma zresztą już 9 lat. Ale to jest inna sprawa. JA TEGO NIE CHCĘ.
Chce mieć poczucie stworzenia własnej rodziny, od początku do końca. A nie
żyć w cieniu dziecka z poprzedniego małżeństwa, swój wolny czas poświęcać
tylko jemu, wszędzaie go z nami zabierać. Poza tym jego wychowanie pozostawia
wiele do życzenia i bojęsię o ewentualny wpływ na moją córeczkę. Nie, nie chę
go tępić, oczywiście to tylko dziecko. ale niech się nim tata sam zajmuje,
niech z nijm jeździ na wakacje, sama go do tego zachęcam, niczego nie
zabraniam, wręcz przeciwnie. Ale nie chćę, niemogę pozwolić, zeby życie
jego/naszej nowej rodziny kręciło się wokół małego

matilka
    • aagacia Re: co ja mam robić... 20.05.03, 13:27
      matillka..same sie na to zdecydowalysmy...wiedzialysmy ze nasi mezczyzni maja
      juz dzieci..ich nie mozna tak poprostu skreslic z zycia..piszesz ze maz spedza
      wszystkie weekendy ze swoim synem..a moze sprobujcie je spedzac razem..?to
      naprawde jest do zrobienia!maly wtedy bedzie mial wiekszy kontakt ze swoja
      siostrzyczka a i ty moze powoli sie do niego przekonasz...teraz juz za pozno na
      to zeby walczyc o to zebyscie zyli tylko we troje:ty twoja coreczka i twoj
      maz.to po prostu NIEMOZLIWE. bo nie tylko twoja coreczka ma tate ale ten
      chlopiec tez..a ty nie masz wyjscia:albo sie z tym pogodzisz albo zwariujesz od
      zadreczania sie smutnymi myslami..porozmawiaj z mezem, powiedz ze jest ci
      ciezko..
      wiesz ja dochodze do wniosku ze mam chyba latwiejsza sytuacje-moj maz ma
      coreczke z pierwszego malzenstwa...a z dziewczynkami chyba latwiej jest sie
      dogadac...i teraz jest tak ze nie wyobrazam sobie wczasow czy jakis wyjazdow
      bez niej..wszystko co planujemy jest takze zwiazane z nia..bo przeciez ona jest
      czescia naszej rodziny...i jeszcze tak mocno kocha swoja siostrzyczke ze az
      milo patrzecsmilejesli chcesz pogadac pisz:agaciag@interia.pl albo GG 1825634
      pozdrawiam
    • iwwo1 Re: co ja mam robić... 20.05.03, 13:47
      Była juz taka dyskusja na starym e-dziecku ,wiem ze moze byc Ci ciężko ale jest
      to niejako konsekwencja twojego wyboru ,wiedziałaś że twój mąż ma dziecko a to
      dziecko potrzebuje ojca ,nawet jeśli nie jest zbyt miłe ,to jednak dalej jest
      dziecko Twojego meża i zawsze nim będzie tylko od Ciebie zalezy jak zachowasz
      się w tej sytuacji ,jesli bedziesz TWojego meża wspierała a nie walczyła z nim
      zyskasz ,jesli nie możesz o stracić


      Pogadaj z mezem ze np.na tydzień wakacji chcesz pojechać TYLKO z nim a drugi
      tydzien mozecie spedzic z małym ,moze da się aby sotykal sie z malym w co drugi
      wekeend lub jezdzil tam na jeden dzien


      Nie walcz z tym maluchem ,postaraj sie z nim zaprzyjaznic wiem ze to nie jest
      latwe ale tak bedzie lepiej dla was wszystkich

      Pozdrawiam

      iwo

    • adzia_a Re: co ja mam robić... 20.05.03, 13:48
      Wiesz, ja nie napiszę tak mądrze jak agacia, bo po prostu nie mam takich
      doświadczeń, chciałabym jednak coś zauważyć...
      Piszesz:

      >Wszystkie wakacje planuje dla nas
      > wszystkich razem, choć ja się na to nie godzę i o to są kłótnie.

      A niżej, że sama go namawiasz, żeby spędzał wakacje tylko z synkiem.
      Czy nie sądzisz, ze wtedy byłabyś jeszcze bardziej rozgoryczona - przecież
      miałby dla Ciebie i córeczki jeszcze mniej czasu...

      Rzeczywiście, nie masz obowiązku dbania o tego chłopca, ale z drugiej strony
      myślę, że Wasza córeczka powinna jednak znać swego brata...
      Nie wiem, szczerze mówiąc, jak to rozwiązać. Wygląda na to, że jednak Twój mąż
      bardzo się stara być dobrym ojcem i podtrzymać więź rodzinną powiędzy dwójką
      swoich dzieci.

      Współczuję Ci, bo wyobrażam sobie, jak wiele musisz poświęcać i na jakie
      kompromisy iść. Ale pomyśl, że i on musi wiele poświęcić. Spróbujcie się jakoś
      spotkać w pół drogi.
      I myśl o swoim mężu jako o dobrym ojcu - bo chyba nim jest, a przynajmniej się
      stara. Pomyśl, że on nie robi Ci tego na złość, że może czasem jest zmęczony
      tym, że ma obowiązki wobec nowej i starej rodziny...To też niełątwe.

      Życzę wam, żebyście się dogadali.
      Agnieszka
      • mamaadama4 Re: co ja mam robić... 20.05.03, 15:47
        Rozumiem twój żal i rozgoryczenie. Mój mąż ma 2 synów z pierwszego małżeństwa -
        11 i 16 lat. Mamy też wspólnego 2-latka. Razem jestesmy od 8 lat. Pisać mozna
        by dużo. Ale najlepiej jak chcesz, to napisz na priv do mnie. Możemy tez
        pogadać przez telefon.
        mamaadama4@gazeta.pl
        danka
    • fiszko Re: co ja mam robić... 20.05.03, 15:55
      A ja znam taką sytuację od innej strony. Mój tata założył drugą rodzinę.Miałam
      kilka lat i nie zajmowałam się jakimiś rozterkami moralnymi.To był cały czas
      MÓJ TATA, a jego nową żonę byłam w stanie przyjąć jako element tej sytuacji.
      Ale tak było do czasu...Do czasu kiedy nie zaczęłam wyczuwać w tej kobiecie
      fałszu.Owszem, wszystko świetnie, sympatyczna dziewczynka, ale dlaczego jedzie
      z nami na wakacje? Dlaczego dostała pod choinkę taki drogi prezent? Dlaczego
      Ty jej dajesz kieszonkowe? Co, płacisz jej matce więcej niż nakazał sąd?Miałam
      i mam prawo spotykać się z jej synami kiedy tego chcemy, bo to są MOI BRACIA,
      nawet jeśli jej się to niepodoba.I dzięki temu,że mój ojciec był uparty i
      wytrwały mam do niego sporo szacunku.Bo o ile mam do niego żal, że nie
      mieszkał ze mną to nie mam wątpliwości, że mnie kocha.
      A co do waszej sytuacji- to nowy partner mamy jest jej parnerem, a nie tatą
      tego chłopca.Piszesz,że twój mąż spędza z synem dużo czasu.A wcześniej tego
      nie robił?Zaczął dopiero po ślubie z tobą?Po narodzinach waszego dziecka?Nie
      podoba ci się zachowanie chłopaka,ale postaw się w jego sytuacji.Mieszka z
      mamą i tatą/nietatą,spędza weekend z ojcem/nieojcem.Dla was wszystkich ta
      sytuacja jest niezręczna i niewygodna,ale dorośli brali w tym aktywny
      udział,a on?A może poprostu jest niegrzeczny bo czuje,że go nie lubisz?
      Przepraszam,że trochę przydługie, ale drażnią mnie tego typu posty i wzbudzają
      duuże emocje.Krotko mówiąc, chyba o tym, że jest ojcem nie dowiedziałąś się
      wczoraj?A po rozwodzie ojcem jest się nadal.I jeśli tylko się chce można być
      też lubianą "macochą",ale samo z siebie dziecko ciebie nie polubi ani tym
      bardziej nie pokocha.Magda
      • mamaadama4 Re: co ja mam robić...- do fiszki 20.05.03, 16:04
        Jak pisałam powyżej - jestem "macochą" 2 nastolatków. Różowo nie było, ale
        teraz jest w miarę dobrze. Nie raz miałam ochote cos zrobić, ale zawsze
        zastanawiałam sie jak oni to odbiorą i zarzuty stawiałam wyłącznie mężowi tak,
        żeby chłopcy nie słyszeli. Myślę, że największa role do spełnienia ma ojciec
        tego chłopca. A poza tym niestety - z jednej strony rodzice decyduja się na
        rozwód a potem - czasami w irracjonalny sposób próbuja zagłuszyc swoje - nawet
        słuszne wyrzuty sumienia - drogimi prezentami i spełnianiem wszystkich
        zachcianek. Tak tez bywa.
        A co do wspólnych wakacji - dlaczego "macocha" musi spędzać je z dziećmi
        swojego męża? Czasami lepiej gdyby spędzali je oddzielnie. Nic na siłę.
        Jest to na tyle trudny i delikatny układ, że nie mozna zmuszać nikogo do bycia
        idealnym.
        danka
        • fiszko Re: co ja mam robić...- do fiszki 20.05.03, 17:03
          Wcale nie uważam,że wakacje koniecznie trzeba spędzać razem.Mój ojciec zresztą
          nie uszczęśliwiał żony na siłę i spędzał wakacje sam z dziećmi (ale za to z
          wszystkimi na raz),nawet kiedy najmłodsze miało roczek.
          Zdecydowanie jednak dziecko wyczuje i antypatię i nieszczerość "macochy", a
          wtedy może być nieprzyjemne..I w sumie o to mi chodziło.Wszelkie komenta-
          rze,tak jak pisała poprzedniczka na prawdę lepiej wypowiadać wtedy kiedy
          dzieci NA PEWNO nie słyszą,bo czasem emocje ponoszą..
          A co do tych drogich prezentów - to nigdy nie były jakieś zbytki.Mając na
          utrzymaniu w sumie 5 dzieci nie poszalałby nawet gdyby chciał.
          Szczerze życzę ci Matilko, żebyś się odnalazła w tej trudnej sytuacji.A
          chłopaka nie traktuj jak wroga.Magda
Pełna wersja