Dodaj do ulubionych

Matka-wariatka

30.05.07, 22:30
Mam 2,5 miesięcznego synka i przeżyłam już maraton gości i miałam wrażenie że
po wielu wizytach maluszek robił sie niespokojny, marudny, nie wiedziałam jak
to zmienić, no bo przecież nie schowam synka przed gośćmi. Ale rzecz dotyczy
tu jednej osoby-siostry mojego męża, starej panny, bez rodziny ale za to z
dużą ilością wolnego czasu. Odkąd urodził się maluszek, zaczęła nas regularnie
odwiedzać a ostatnio wpadała nawet po trzy razy dziennie!! Jak tylko weszła to
od razu do maluszka leciała i kładła się przy nim albo nad nim wystawała i
zaczepiała go, a to za rączkę a to za nóżkę. W ogóle to wpadała gdzie jej sie
podobało- nawet do łazienki weszła mi bez pukania, bo akurat kąpiel była i ona
chciała zobaczyć(dobrze że zdążyłam ręcznik na siebie narzucić bo właśnie
wyszłam spod prysznica). A jak miałam małego na rękach to krok w krok za mną
łaziła. I ta sytuacja zaczęła mnie już zdrowo denerwować. Mówiłam mężowi zeby
zwrócił jej uwagę ale on nic. Więc zrobiłam to sama, tyle że wg. męża mało
delikatnie ale co ja mam sie patyczkować jak mi ktoś do sypialni potrafi nawet
wejść kiedy drzwi zamknięte!Powiedziałam jej zeby tak nie nachodziła mojego
maluszka bo się jakiś nerwowy zrobił - bo to przecież jeszcze taka kruszynka
co ledwo twarz mamy i taty poznaje a tu jakaś ciocia przychodzi i głupie
zabawy np. w zabieranie dziecku smoczka wymyśla.Może ja jestem jakaś
przewrażliwiona?Ale wydaje mi sie że okres macierzyński to czas mamy i taty a
nie plus ciocia.I w ogóle denerwuje mnie jej osoba i głupie pytania typu - czy
ty go dobrze nosisz? czy ci dobrze mleko leci, bo maluszek płacze? a może
nosek mu zatykasz? No co najmniej jakbym jakaś nienormalna była i krzywdę
dziecku chciała zrobić!Czy to źle powiedzieć komuś, że jego zachowanie mu nie
odpowiada? Bo ona się obraziła i popłakała no i jeszcze poskarżyła mojej
teściowej że jej dziecka nie pozwalam odwiedzać. Co o tym myślicie? Czy mam
uszczęśliwiać rodzinę czy siebie i dziecko?Chcę z moim synkiem spędzać jak
najwięcej czasu i najchętniej nie wpuszczała bym nikogo do domu a powrotu do
pracy sobie na razie nie wyobrażam sad(. Czy to jest normalne?Czy nie jestem
zbyt zaborcza?Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • joan2705 Re: Matka-wariatka 30.05.07, 22:46
      Postapilas bardzo dobrze. Cioci nalezalo sie bo dobre samopoczucie Twojego
      maluszka, no i Twoje jest wazniejsze niz jej, a jak ona tego nie rozumie to juz
      jej problem.
      Z drugiej jednak strony nie mozesz calkowicie odcinac sie od ludzi bo chocbys
      nie wiem jak kochala swojego synka to spedzajac czas tylko z nim wkrotce
      zwariujesz. Dla dziecko tez nie jest dobre jesli w ogole nie ma kontaktu z
      obcymi. We wszystkim trzeba zachowac umiar i rozsadek.
    • aga55jaga Re: Matka-wariatka 30.05.07, 22:47
      to normalne co czujesz. Jeśli ci przeszkadzają wizyty powiedz o tym otwarcie i
      tyle. To twoje dziecko
    • mysza_myszynska Re: Matka-wariatka 30.05.07, 22:48
      Myślę, że ktoś tu jest wariatką, ale nie ty lecz twoja szwagierka. Ja przez
      pierwsze tygodnie, czy nawet miesiące po porodzie chciałam mieć święty spokój i
      często odwiedziny wyprowadzały mnie z równowagi. I te idiotyczne pytania typu
      czy leci mleko, czemu dziecko płacze, etc.. A wcale nie miałam nikogo takiego
      koło siebie jak ona. Absolutnie nie pozwól, żeby jej własne kompleksy i
      niespełnienia zatruły ci życie i radość z dziecka. Niestety niektórym trzeba
      powiedzieć dosadnie, żeby zrozumieli. Szkoda tylko, że mąż cię nie wspiera.
      Odgrodź się od tej baby i postaraj nie przejmować jej emocjami - to twoje
      dziecko i najważniejszy jest jego i twój spokój a nie zaspakajanie emocjonalnych
      potrzeb innych, nawet bliskich osób. Pozdrawiam,
      • miniuszka Re: Matka-wariatka 30.05.07, 22:53
        Dziękuję za słowa otuchy!Bo miałam już wyrzuty sumienia że taka niedobra jestemsad(
      • agull1 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 12:11
        Ja mam podobny problem tylko ze nie z ciocią ale moją teściową. Kobieta mnie
        wpienia na maxa-a my musimy z nią mieszkać. Czasem zwraca jej uwgagę,ale w
        większości się cykam bo się obraża.
        szału można dostac
    • klpl Re: Matka-wariatka 30.05.07, 22:51
      Wiesz mnie też by denerwowało takie zachowanie Dobrze, ze w końcu zwróciłaś jej
      uwagę -popieram jak najbardziej Ja chyba bym jej nie wpuszczała do domu Uważam
      że wszytko ma swoje granice-a twoja szwagierka wybitnie je łamie!! Uważam
      podobnie jak Ty, że okres macierzyństwa to maluszek + mama +tata smilesmile a reszta
      rodziny i znajomych owszem niech Was odwiedzają ale nie za często i raczej
      mogliby sie wczesniej zapowiedzieć Myślę, ze nie jesteś ani zaborcza poprostu
      chcesz być ze swoim maluchem sama a nie wspolnie z "nawiedzoną ciotką" Ja Cię
      rozumiem i nie przejmowałambym się tym co szwagierka powiedziała teściowej i
      niech sie obraża A najlepiej niech się zastanowi nad swoim zachowaniem....
      Pozdrawiam i życzę Ci dużo cierpliwosci w kontaktach ze szwagierką przy czy
      określ swoje granice prywatnosci i pilnuj żeby nie zostały łamane
    • tyna76 Re: Matka-wariatka 30.05.07, 23:00
      Hej.Jak najbardziej jesteś normalna smile.Miałam bardzo podobną
      sytuację.Powiedziałm jasno,że wizyty i owszem ale nie codziennie.I tu nastąpiła
      wielka obraza,bo jak to...bo jakim prawem ...itd.Tym się wogóle nie
      przejmowałam,najważniejszy był mój spokój.Sytuacja do dzisiaj jest nie
      wyjaśniona.Ale ja tego nie żałuję.Mam przynajmniej "święty spokój" smile.Ty
      napewno postąpiłaś właściwie.Przecież to Twoje życie i układasz je tak jak
      chcesz.Pozdrawiam.
    • mg2006 Re: Matka-wariatka 30.05.07, 23:42
      Ja też się zgadzam, że nie ma co męczyć siebie i synka taką sytuacją. I trzeba
      poprosić o ograniczenie wizyt. Wez tylko pod uwagę, że Twoja szwagierka pewnie
      bardzo Twoją uwagę przeżyła. Z tego co mówisz to była to pierwsza i jedyna
      rozmowa - czyli nie robiła recydywy bo wcześniej nikt jej nie zwrócił uwagi.

      Ludzie generalnie są mało domyślni wiec może trochę przesadziłaś z bezpośrednim
      przekazem. Może jakby było delikatniej powiedziane to też by zrozumiała. No i
      najlepiej jakby jej zwrocil uwage Twoj maz (w koncu brat).

      Ja reaguję do tej pory (10 miesięcy) wysypką jak mój teść bieże małego na ręce
      bo ma takie fazy jak np.: a może dac mu loda na spróbowanie... I nieźle muszę
      się powstrzymywać aby nie przegiać w rozmowach i nie objechać go zdrowo. Z
      drugiej zaś strony bardzo zależy mi aby mój syn miał kontakt z rodziną - bo mam
      w nich wsparcie i widzę, że dają mu wiele miłości. I nie chce aby bylo
      obrazanie sie i klotnie.

      Może warto zadbac o relacje ze szwagierką - to nie to samo co rodzona siostra -
      ale zawsze ciotka dla Twojego maleństwa i z tego co mówisz może być na prawdę
      kochająca i pomocna za jakiś czas. Nie mówie, że to prosto będzie ułożyć - ale
      myślę, że warto. Najłatwiej jest zerwać kontakty. Ja jednak widzę po sobie, że
      czasem warto namęczyć się a czasem przemęczyć. Dla mojego syna dziadek to
      wielka atrakcja i wiele radości - choć mnie to duuuuuzo nerwowo kosztuje. No i
      raczje ich samych nie zostawiam....
    • alicja0 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 01:52
      jak przychodzi 3 razy dziennie to rozumiem, że mieszkacie w jednym domu?
      Rozumiem Twoje zachowanie, ale jest to syndrom pierwszego dziecka. Przy
      następnym dziecku nie reaguje się już tak nerwowo na wszelkie wizyty, uwagi o
      pielęgnacji, karmieniu - mam na myśli uwagi z dobrego serca, a nie ze
      złośliwości smile
      Moim zdaniem, zachowałaś się nieładnie wobec siostry męża. Ona, stara panna, to
      tez człowiek - ma uczucia, najwyraźniej, skoro potrafi cieszyć się Twoim
      dzieckiem, stąd to jej zainteresowanie itd. Owszem, wchodzenie do łazienki czy
      sypialni bez pytania, to brak wyczucia z jej strony, ale skoro jej zarzucasz
      brak taktu, to sama nie wchodź w taką samą rolę.
      Wystarczyło zwracać uwagę od razu "po przewinieniu" - w łazience "nie wchodź
      teraz, bo jestem rozebrana", w sypialni "pukaj/potaj przed wejściem, bo nie
      zawsze jestem przygotowana na Twoje wejście" itp. itd.
      Najgorzej, jak ktoś zbiera w sobie pretensje i potem przy byle okazji wylewa od
      razu cały kosz pomyj.
      Jak pisałam, rozumiem Cię, bo ja także przy pierwszym dziecku miałam stresa, bo
      nie dość, że nie czułam się pewnie w roli matki, to jeszcze na głowę mi właziła
      moja własna matka, która akurat dostała świra na punkcie pierwszej, długo
      wyczekiwanej wnuczki. Też były kłótnie, awantury, ale dziś wiem, że nie
      reagowałam adekwatnie do sytuacji i trzeba mi było mieć pewien dystans do
      siebie i swojej roli świeżej matki smile
      Człowiek uczy się na błędach.
      Jednak nie popieram takich postaw, że "ty i Twoje dziecko jesteście
      najważniejsi", bo to nie jest prawda.Nie można iść po trupach, bo akurat stałam
      się matką. Inni to też ludzie i nawet,jak robią błędy, to nie usprawiedliwia to
      naszych egoistycznych zapędów do ustawiania świata podług siebie. Bycie matką
      to ważna sprawa, ale na tym świat się nie kończy i nie ma co tak "drzeć kotów".
      Powodzenia smile))
      • bozenas4 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 07:03
        Twoja decyzja była janajabrdziej słusznasmileTeż bym tak postapiła. To rodzice
        mają spedzać z dzieckiem jaknajwiecej czasu, a nie ciocia czy jeszcze ktoś inny.
        Moja córeczka ma 3 miesiące i też najchetniej nie opuszczałabym Jej w ogóle.
        Moja szwagierka i teściowa nie tak często nas odwiedzają, a też mam problem jak
        nosza Małą, albo chcą sie z Nią pobawićsad((
        Pozdrawiam i życze mało ciocinych wizytsmile
        • pikolakszpak Re: Matka-wariatka 31.05.07, 08:01
          ja Cię rozumiem, ale zgadzam się z Alicją: z tego co piszesz, Twoja szwagierka
          bardzo się zaangażowała w relacje z Twoim maleństem, zwłaszcza że nie ma
          własnych dzieci. Myślę, że miała jak najlepsze chęci, to że się kładzie obok
          niego i przytula, znaczy, że bardzo chce byc z nim blisko, okazać mu to
          uczucie, które ją przepełnia. To że bawi się z nim w sposób, który Cię
          denerwuje (zabieranie smoczka): jak reaguje na to maleństwo? Jeśli jemu się to
          nie podoba, to można było powiedzieć szwagierce: "popatrz, jemu się ta zabawa
          nie podoba, pobaw się z min inaczej", bo fakt, że Tobie się taka zabawa nie
          podoba a maluchowi tak, to chyba nic takiego? Zabieranie smoczka mu raczej
          krzywdy nie wyrządzi.
          Wiesz, rozumiem Cię naprawdę, ale postaraj się zrozumieć też szwagierkę, która
          moim zdaniem nie chciała zupełnie nic złego zrobic, a na pewno było jej
          ogromnie przykro, że jej miłość do Twojego dziecka została odtrącona (jestem
          pewna że tak właśnie to odebrała).
          Pamiętaj tez, że okres niemowlęctwa szybko mija, a na pewno byłoby fajnie,
          jakby Twoje dziecko miało kochającą ciocię, przywiązaną do niego od pierwszych
          miesięcy życia.
          pozdrawiam i życzę udanego ułożenia stosunków rodzinnych
        • 3xmama Re: Matka-wariatka 31.05.07, 08:05
          Przyjdzie jeszcze czas na ciocię, jesli się tak bardzo angazuje to nie odtracaj
          jej tak kompletnie, tylko delikatnie odsuń. Twój synek jest jeszcze malutki i
          póki co nie potrezbuje wokół siebie innych osób poza mamą i czasemwink tatą.
          Przyjdzie jednak okres, kiedy zapragniesz by ktoś sie zajął malcem a wtedy taka
          ciocia to skarb! Teraz postąpiłas słusznie, bo odrobina prywatności i
          intymności jest jak najbardziej wskazana. Wytłumacz szwagierce, że to jeszcze
          nie czas na zabawy, że nie można tak ciągele kogos nachodzić i przedstaw
          sytuację tak, jakby ona była na Twoim miejscu. Pozwól jej wyjśc na chwilkę na
          spacer (o ile masz zaufanie) a wtedy będziesz mieć czas na odpoczynek. Wkrótce
          pomoc cioci okaże się koniecznawink)) Wiem coś o tym, bo sama zajmuję sie
          córeczką 24 godziny na dobę i chętnie bym ja z kims czasem zostawiła na
          godzinkę. Życzę dużo cierpliwości i rozwagi.
      • jmama Re: Matka-wariatka 31.05.07, 19:18
        A ja nie rozumiem dlaczego ciocia-stara panna czyli osoba dorosła ma być
        traktowana jak małe dziecko; mam na myśli tłumaczenie jej np. że nie wchodzi
        się bez pukania do łazienki czy sypialni- no bez przesady! takie rzeczy osoba
        dorosła powinna sama wiedzieć. Pewnie, że może i można jej było todelikatniej
        przekazać, zawsze można, ale emocje też swoje robią. W każdym razie popieram
        zachowanie autorki postu, bo mawet jeżeli ona i dziecko to nie pępek świata to
        jednak w swoim domu mają prawo do świętego spokoju.
    • visenna2 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 08:28
      Masz rację, trzeba było spławić ją jak najszybciej i bez rozczulania się nad
      jej konstrukcją psychicznąsmile Nie znoszę natrętów, narzucania się i wtrącania
      się.
      A za wejście do łazienki bez pukania ochrzaniłabym ją ostro. Rodzina czy nie, w
      obcym domu takie zachowanie jest niedopuszczalne.
    • deela trzeba bylo jej zrobic to samo 31.05.07, 08:31
      jakby maly zasnal to lazic za nia gugac ciagnac za wlosy szczypac szarpac za
      stope i w ogole
      dopiero by cie miala za wariatke ala jak ma chociaz jedna samotna szarą komorke
      to by zrozumiala jak meczy dziecko
      • prisilla Re: trzeba bylo jej zrobic to samo 31.05.07, 11:47
        bardzo dobrze zrobilas, nie przejmuj sie nikim, bo to w koncu twoje dziecko i
        ty decydujesz co jest dla niego najlepsze
    • luschka Re: Matka-wariatka 31.05.07, 08:39
      ja miałam podobną sytuację, ale z nadgorliwą teściową, w końcu delikatnie
      dałam jej do zrozumienia, że daję sobie radę i raczej wolałabym aby jej wizyty
      i pomoc ograniczyły się do sytuacji kiedy ja tego potrzebuję a nie codziennych
      spotkać które dla mnie były bardzo męczace. Jest osobą bardzo gadatliwą, a do
      tego robiła mi strasznie dużo uwag w temacie pielęgnacji, ubierania, karmienia
      itd.... trochę się nabzdyczyła, ale tez nie chciałam aby poczula się totalnie
      odrzucona, więc starałam sie nie ograniczać jej kontaktów z wnuczką. Bardzo
      pomocy okazał sie mąż, który dyplomatycznie załatwił sprawę częstych wizyt
      mamusi. Dziś jest oki, kiedy potrzebuję i ona może przyjechać zawsze mi pomoże,
      choć nadal potrafi te swoje 3 grosiki wtrącić wink ale teraz mamy jeszcze
      drugiego malucha, z którym ona biedaczka kompletnie nie daje sobie rady, tak
      więc widzę, że teraz z ulgą opuszcza moje progi wink)))
    • angelik1 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 10:48
      moim zdaniem słusznie robisz. ja robię tak samo. oprócz tego, że sama wychowuję
      maluszka (mąż trochę pomaga jak ma czas) to jeszcze pracuję w domu i nie życzę
      sobie żadnych niezapowiedzianych wizyt.z koleżankami umawiam się na spacer,
      ponieważ wtedy mam czas i ochotę z nimi poplotkować a mały śpi w wózeczku. albo
      spotykamy się wieczorkiem jak mały śpi. żadna moja koleżanka ani nikt z mojej
      rodziny mnie nie nachodzi ani nie czyni jakiś zbędnych uwag.poza tym mieszkam
      nad morzem, więc musiałabym zamienić się w dom wczasowy, a na to nie mam ani
      czasu, ani pieniędzy ani ochoty.ja nikogo nie nachodzę, nie siedzę tygodniami,
      więc tego samego wymagam od innych. byłam kiedyś taka dobra ciocia, goście całe
      lato a potem i tak mnie obsmarowali, że jajecznica była nie taka, nie
      zapewniłam żadnych atrakcji.niektórych nigdy nie uszczęśliwisz. nie jestem
      wredna, po prostu pracuję głównie w domu i potrzebuję świętego spokoju.więc nie
      jesteś przewrażliwiona-każdy ma swój styl bycia i twoja rodzina powinna to
      uszanować.
      • kasienka_w_25 Re: Matka-wariatka(tesciowa) 31.05.07, 11:22
        Ja mam podobny problem tylko z teściową!!!!! Odkąd urodziła się nasza córeczka
        mnie traktuje jak niepotrzebny mebel. Przychodzi w niezapowiedziane wizyty
        ponieważ jak się zapowiadała to miałam wrażenie że jak przychodziła a mała
        spała to zachowywała się tak jakbym ją specjalnie usypiała na jej wizyty, w
        zwiąku z tym przychodzi bez zapowiedzii niestety czasami całuje klamkę. Ta
        kobieta działa na mnie jak "płachta na byka". Ona wie wszystko najlepiej, chce
        mnie pouczac, wtrąca sie(dodam ze jestem położną) i nigdy nie proszę jej o
        dobre rady bo radzę sobie ze swoim dzieckiem. Mam już chyba jakąś obsesję bo
        jak ona się zbliża do córki to we mnie aż się burzy. Próbowałam jej powiedzieć
        o swoich odczuciach ale to chyba zbyt prosta kobieta żeby pewne sprawy
        zrozumiała, ale ostatnio trochę niemiło się do niej odezwałam i mam nadzieję że
        będę ją miała z głowy na jakiś czas, bo jest zawzięta.
    • marcelina1115 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 11:15
      współczuje! dobrze zrobiłas! Ja mam synka 3 msc u mnie bylo mniej odwiedzin ale
      jak były i sa (siostra, rodzice) to troche mnie denerwowało że przychodzą tak
      jak zawsze - czyli ja podaje herbate ciasteczka, zabawiam rozmową a oni
      TIUTIUTIU do dziecka! Wkurzało mnie to bo uważam że mogliby choć zapytac czy mi
      w czyms pomóc a nie przychodza i jeszcze ja mam dodatkową "robotę" ! ale to sa
      ciężkie tematy i trzeba delikatnie mówić bo można kogoś urazić.....
      niestety
      • luschka Re: Matka-wariatka 31.05.07, 11:50
        no własnie, kolejny problem jak przychodziła moja teściowa czy szwagierka, to
        wszyscy brali dziecko a ja do kuchni bo trzeba herbatkę i ciasteczka podać. A
        teściowa jeszcze lepiej jak przyjeżdżała mówiła, ja się zaopiekuję dzieckiem a
        ty sobie (SOBIE) idż po zakupy, obiad ugotuj, sprzątnij... albo pośpij...
        zupełnie nie rozumiejąc, że przez te pierwsze miesiące życia dziecka matka chce
        być z nim jak najwięcej, to jest coś nowego, fascynującego w jej życiu i musi
        się nacieszyć takim maleństwem. Dziecko szybko rośnie i już nigdy przenigdy nie
        będzie takim słodkim bezbronnym noworodkiem. Ja wiem, że ona też chce się
        nacieszyć, no ale ktoś tu chyba ma pierwszeństwo
        • mika_p Re: Matka-wariatka 31.05.07, 12:35
          Zalezy która matka.
          Niektóre matki marzą wprost o tym, żeby ktoś choć na godzinę uwolnił je z 24-
          godzinnego dyżuru, żeby mogły zrobić sobie coś w spokoju, nawet te głupie
          zakupy czy obiad. Ja mając malutkie niemowlę znienawidziłam ryż, ale to było
          coś, co gotoeało się najprościej, w przeciwieenstwie do ziemniaków, które
          trzeba było obrać (na przykład na raty), a potem pilnować, bo gotowały się
          róznie, jedne kwadrans, inne pol godziny. A wtey zawsze była pora karmienia...
    • agnieszka13_1975 Dobrze zrobiłaś 31.05.07, 12:43
      Uważam że należy mówić jak się nam coś nie podoba a tym bardziej że teraz
      potrzepujesz spokoju ty i maleństwo. Bo w imię czego masz się poświęcać i udawać
      miłą i zadowolona z kolejnych odwiedzin. Niektórzy ludzie naprawdę nie maja
      taktu i trzeba ich czasami przywrócić do pionu. Również nie wyobrażam sobie
      powrotu do pracy (córka ma 16 m-cy i jestem na wychowawczym), wypełni cię
      rozumiem - tez była bym nieszczęśliwa jak by mi ktoś co dziennie na głowie
      siedział. Masz racje okres macierzyński to okres mamy i taty a od czasu do czasu
      może ktoś nas odwiedzić. I uważam że nie powinnaś nic robić wbrew sobie, jedni
      lubią dom tkzw. otwarty gdzie goście są na porządku dziennym inni nie i nie ma
      nic w tym złego, ze chcesz być sama z maleństwem. Pozdrawiam
    • mamuletka Re: Matka-wariatka 31.05.07, 13:05
      mnie się wydaje że siostra Twojego męża bardzo kocha Waszego synka, ale trochę
      za częto przychodzi to fakt i jest nie uprzejma też fakt bo przecież bez
      pukania się nie wchodzi czy do pokoju czy do łazienki.
      a te pytania co Ci zadaje to poprostu nie że Ty źle robisz (możesz tak odczuwać
      to normalne że jak ktoś Cię ciągle tak pyta to zaczynasz wątpić w intencje),
      ona sama dzieci nie ma więc nie ma pojęcia jak to jest dlatego Cię tak dopytuje
      powinnaś z nią porozmawiać tak od serca, że fajnie że przychodzi ale może niech
      się zapowiada itd...
      zobaczysz kiedyś jak Twój synek będzie większy będziesz i Ty miała dobrze i
      mały będzie miał super ciocię!
    • galela Re: Matka-wariatka 31.05.07, 13:15
      Rozumiem Cię ale może mogłaś być bardziej delikatna. Poza tym jeszcze trochę a
      będziesz pragnęła tego aby ktoś zabrał dziecko na spacer ale wtedy ciotka może
      już nie chcieć. Wszystko da się jakoś rozwiązać tylko więcej taktu. Mąż ofiara,
      powinien to załatwić, nawet poprzez teściową. Powiedzieć siostrze, ze chcecie
      być trochę razem, że przyzwyczajacie się do nowej roli. I zaproponować cioci
      dogodne dla was pory odwiedzin. Z łazienka może i przesadziła ale dlaczego się
      nie zamknęłaś od środka?
    • martitka1984 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 14:16
      Cześć mam taki sam problem ale z żoną brata mojego męża, jak tylko urodziłam
      maluszka od razu przyjechła do mnie do szpitala, dosłownie w ten sam dzień-
      mimo iż wcześniej mówiłam wszystkim że w pierwszych dniach po porodzie
      wolałabym żeby nie odwiedzano nas w szpitalu. Jak już wróciłam do domu zaraz na
      drugi dzień przyjechała z dwójką zakatarzonych dzieci i spędziła całe pół dnia
      u nas pomijając to iż byłam po cesarskim cieciu i musiałam sie troche
      oszczędzać a tu trzeba kawe zrobić, obiad wiekszy ugotować, towarzystwa
      dotrzymać itp. Na dodatek wchodzi nam do sypialni zaraz jak tylko przyjedzie i
      nieważne czy akurat śpimy czy nie bierze maluszka na ręce i paraduje po domu
      przy pootwieranych drzwiach. Nie mam odwagi jej zwrócić uwgi na takie
      zachowanie bo pewnie by sie obraziła a nie chce robić zamieszania w rodzinie.
      Za to znalazłam inny sposób po prostu mówie że idę karmić i zamykam sie w
      pokoju, jak idzie za mną ona lub jej dzieci mówie wprost że to nie
      przedstawienie i że chcę być sama z dzieckiem. Pozdrawiam zadręczane młode
      mamysmile
    • torianka Re: Matka-wariatka 31.05.07, 17:49
      Ja miałam podobny problem z teściową.Zaczęła traktować mnie jak dodatek do syna
      i wnuczki.Kiedy moja córeczka jako noworodek non stop wisiała przy piersi - to
      oczywiście według niej miałam zbyt chudy pokarm i dziecko się nie najadało.
      Kiedy miała kolki - to okazywało się, że pokarm zbyt tłusty.A to czapeczka nie
      taka, a to kaftanik.Za ciepło ubrana, za zimno.I wszystko było przez jakiś czas
      w tym guście.
      W końcu "wzięłam" ją na sposób.Moja córeczka miała wtedy prawie 3 miesiące.Po
      stwierdzeniu mojej teściowej: a czym ja się od ciebie różnię, chyba tylko tym,
      że nie dam jej piersi, nakarmiłam bardzo porządnie moje dziecko i poprosiłam ją
      o zostanie z dzieckiem (jakby coś się działo był ściągnięty pokarm).
      Poszłam sobie na zakupy na prawie trzy godziny.A wcześniej wszystko robiłam
      biegiem, bo wiedziałam, że jak mnie długo nie będzie to mała będzie się
      strasznie darła.
      Podziałało.Moja teściowa miała zadyszkę od noszenia wnuczki,a moja córeczka jak
      mnie zobaczyła natychmiast się uspokoiła ( wrzeszczała tak, że słyszałam ją
      jeszcze na ulicy).Wtedy chyba moja teściowa zrozumiała, że mama jest jednak na
      razie najważniejsza w życiu jej wnuczki.
      Mi to też się przydało, bo po prostu sobie odpoczęłam.
      Od tego czasu teściowa nie robi mi uwag, ale też nie kwapi się żeby zostać z
      wnuczkąsmile
      Spróbuj może zrobić ze szwagierką tak samo.W końcu jeśli chce być potrzebna i ci
      pomóc - pozwól jej na to.Myślę, że szybko jej się to znudzi, kiedy dojdzie do
      wniosku, że to słodkie niemowlę,które oprócz tego, że pięknie pachnie i
      wspaniale się uśmiecha, wrzeszczy,sika na świeżo ubraną pościel w trakcie
      przebierania i robi kupy po szyję smile
      Powodzeniasmile
      • green_land Re: Matka-wariatka - no co Ty, normalna:)) 31.05.07, 18:44
        A mi żal siostry Twojego męża. Współczuję jej, bo instynkt macierzyński ma
        dobrze rozwinięty, tylko obiektu do kochania jej braksad

        Ale rozumiem Twoje wkurzenie - też sobie nie wyobrażam, że po 2,5 miesiącach
        zaledwie od porodu ktoś przesiadywałby mi wiecznie w domu. Mnie nawet
        odwiedziny mamy denerwowały.

        Spróbuj jej jeszcze może przetłumaczyć, że to Twoje upragnione wyczekiwane
        dziecko, które chcesz mieć teraz TYLKO dla siebie, że chcesz pobyć z nia sama i
        cieszyć się jej obecnością. Że cieszysz się, że Cię odwiedza, a jednak
        wolałabyś spędzać czas sama z dzieckiem. Że wiesz, że to może być dziwne dla
        innych, ale Ty tak przezywasz radość. Może te słowa pomogą?

        Pozdrawiam i życzę cierpliwości w kontaktach ze szwagierkąsmile
    • emilly4 I tak dlugo wytrzymalas!! 31.05.07, 19:52
      Nie wyobrazam sobie,zeby mi ktos do domu przychodzil i to 3 razy dziennie-BEZ
      ZAPOWIEDZI!! 2,5 miesieczny maluch wymaga sporej roboty,wiec jak tylko jest
      wolna chwila powinno sie ja przeznaczyc na odpoczynek i relax,a nie na
      znoszenie siostry meza uncertain Poza tym dziwie sie mezowi,ze nie zareagowal-jemu tez
      manto powinnas spuscictongue_out
      I naprawde sie nie przejmuj-ZROBILAS TO CO POWINNAS-jesli ktos nie rozumie po
      ludzku to mlotkiem w glowe trzeba wbijacsmile ..a to boli!
      --
      NASZ Aniolek: Emilka 12.06.2006
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,557853,2,1.html
    • yoggi87 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 21:56
      Albo jestes normalna, bo ja tez tak mam, albo obie jestesmy zaborcze i
      nienormalne. U nas byl klopot z tesciami. Tylko weszli w drzwi a mala juz u
      nich na rekach, a wrzeszczala niesamowicie, bardzo sie ich bala na poczatku, w
      ogle mnie nie sluchali jak prosilam zeby ja zostawili, bo sobie sama ladnie
      lezy, albo jest spiaca... Jakbym mowila do sciany. I w koncu pewnego dnia sie
      wkurzylam i powiedzialam im, ze nieczuje sie w ich towarzystwie jak matka tylko
      jak niepotrzebny dodatek do dziecka, ze doprowadzili swoim zachowaniem do tego,
      ze na sama mysl o nich robi mi sie slabo! I, ze od teraz nie ma noszenia i juz.
      Obrazili sie, 2 tygodnie bylo spokoju, czekali na moje przeprosiny, ale ja im
      wyslalam smsa, ze bede sobie Mrtynke wychowywac jak mi sie podoba a jak im to
      nie pasi to przyjezdzac nie musza, a, ze jestem jej matka i to oni o kontakty
      musza zabiegac, wiec mi to wisi i nie zalezy mi wcale na kontakcie z nimi. Po
      tej wiadomosci przyjechala na drugi dzien do mnie, powiedziala mi co ma do
      mnie, ja jej odwzajemnilam wyrzuty i skwitowalam na koniec moje dziecko to moja
      sprawa. Od tej pory mam swiety spokoj, sa dla mnie mili, o wszystko pytaja i
      slowem sie nie wtracaja. Tesciowie wychowani, teraz kolej wziac sie za meza
      siostre wink
      • mynia0 Re: Matka-wariatka 31.05.07, 22:23
        kobieto, normalna jesteś wink

        ja sądzę , że tłumaczenie niewiele da. nie czytałam wszytskich postów, może
        gdzies pisałaś - czy nie możesz po porstu - zamiast się tłumaczyć - nie
        otworzyć cioci drzwi? albo pójść na spacer na pół dnia?
    • qqq55 Re: Matka-wariatka 01.06.07, 11:10
      Ja tez bym tak zrobiła na twoim miejscu. Pamietam siebie po narodzinach
      coreczki. Najchetniej to nawet mezowi bym jej nie dawała. Głupie co? A juz nie
      daj Boze brat meza chciał sie do niej zblizyc...teraz moja Anusia ma 6 m-cy i
      mozna powiedziec, ze juz mi przeszło.

      Mysle, ze to jest nomalne zachowanie swiezo upieczonych mam.
      • aneteez1 Re: Matka-wariatka 01.06.07, 11:27
        dobrze zrobilas!!!i nie przejmuje sie komentarzami, ze stara panna to tez
        czlowiek!!! przeciez to, ze ina jest stara panna to nie zanczy, ze ma na Tobie
        zerowac a Ty masz sie i wlasne dziecko poswiecac dolatego, ez ona nie ma
        swojego zycia!! a mnie to irytuja te szwagierki bo tez taka posiadam i to
        skarzenie sie tesciowej itd. a juz calkiem nie rozumiem tych naszych mezow,
        ktorzy sa bardziej wyrozumiali dla swoich siustr niz wlasnych zon!! i dlatego
        ja nienawidze mojej szwagierki!!! i powiedzialam mezowi, ze jak by chociaz raz
        po mojej stronie stanal to bylo by inaczej i tolerowala bym ja a tak to
        odizolowalam ta wariatke od nas i naszego dziecka! Nie daj sobie wejsc na glowe
        bo jak teraz jej pozwolisz na takie zachowania to juz zawsze tak bedzie! Trzeba
        to uciac na samych poczatku i jasno okreslic zasady!! Czy ona jest chrzestna
        waszego dziecka lub moze bedzie?? pozdrawiam
        • miniuszka Re: Matka-wariatka 01.06.07, 11:58
          Nie jest i nigdy nie będzie bo nie podoba mi się jej charakter niestety. Poza
          tym uważam że za bardzo się emocjonalnie angażuje(nie tylko w relacje z moim
          synkiem ale za każdym razem jak ją coś zafascynuje). No bo po co w żartach mówić
          że mi go zabierze? Chyba głupie żarty jak do świeżo upieczonej matki?!A co do
          męża to też mu wypomniałam że nie czuje jego wsparcia w tej sytuacji no i
          sprzeczka gotowa! A więc mało że źle się przez nią czuje ja i moje dziecko,
          które przecież jak mały radar odbiera złe emocje matki to jeszcze się kłócę z
          mężemsad(. Szkoda gadać...
          • pinkap Re: Matka-wariatka 01.06.07, 13:20
            Bardzo dobrze zrobilas ustawiajac toksyczna ciocie. To twoj czas z dzieciatkiem
            i mezem, a nie jeszcze jednej osoby.Ciesz sie jak najwiecej z tego skarbu,
            ktory ci sie urodzil i nie pozwol by cokolowiek ci to popsulo. Jestesmy z Toba.
            Glowka do gorysmile
          • mamuletka miniuszka 01.06.07, 14:01
            wiesz ja miałam to samo tylko że MOJA siostra tak właśnie mówiła, że mi go
            weźmie, że on jest jej i takie tam... moja siostra też dzieci nie ma
            (przynajmniej na razie) też mnie to denerwowało, teraz gdy Bartek ma 3 lata już
            mnie to nie denerwuje teraz mnie to bardzo cieszy że ona go tak uwielbia,
            zresztą młodszego też tak uwielbia a gadka że mi go weźmie się skończyła teraz
            mówi że to jej ukochany Bartuś, będzie dobrze zobaczysz, z czasem będzie
            inaczej-lepiej.
            Pozdrawiam!
    • zebra12 Mam podobną sytuację.... 01.06.07, 15:01
      Tylko, że wnerwia mnie jak mój mąż się wtrąca, bierze dziecko na ręce, uśmiecha
      się do niej, dotyka jej. Ciotki łatwiej się pozbyć, a co mam zrobic z chłopem?
      Na szczęście bywa w domu raz na dwa tygodnie przez 1 dzień.
    • mazajac Re: Matka-wariatka 02.06.07, 10:28
      moim zdniem nie jesteś zbyt zaborcza, ja przeżyłam podobny koszmar i nadal
      przeżywa, od prawie roku, ciągle ktoś mi mówi co mam robić a czego nie a
      spokoju nie mam w ogóle i rzeczywiście prawie jestem już wariatką, mam
      nadzieję, że ta siostra męża wreszcie się od ciebie odczepi, powodzenia,
    • jdylag75 Re: Matka-wariatka 02.06.07, 13:01
      Powiedz szwagierce żeby zapowiadała swoje wizyty, a jak zacznie to robić od
      czasu do czasu mów, ze niestety macie inne plany. Jeśli się nie zapowie po
      prostu nie otwieraj, kilka razy odbije się od drzwi to zmieni zachowanie, kto to
      widział żeby tak się narzucać nawet najbliższej rodzinie i to kilkanaście razy w
      tygodniu. My nawet rodzicom zapowiadamy naszą wizytę, bo wiemy że mają prawo
      mieć swoje plany, szwagierka moja też nauczyła się dzwonić wcześniej zanim
      przyjdzie, każdy jest mile widziany, a ja bardziej cieszę się z wizyty, gdy nie
      wyskakuję z wanny z mokrymi włosami, czy muszę wrócić od drzwi bo właśnie mam
      niezapowiedzianą 15 w tygodniu wizytę szwagierki.
      Dopytywanie się przez dorosła osobę ze studiami magisterskimi o to, dlaczego
      dziecko kopie, płacze czy ślini się to osobna wnerwiająca sprawa.
      Pozdrawiam
      • miniuszka Re: Matka-wariatka 02.06.07, 21:34
        Problem w tym ze ona co prawda ma swoje mieszkanie ale codziennie jest u mojej
        teściowej, a ponieważ mieszkamy z teściową w jednym domu ( my na pietrze)to ona
        czuje sie jak u siebie. Ale jakoś będę sobie radzić. Pozdrawiam i dzi ekuje
    • fergie1975 Re: Matka-wariatka 03.06.07, 13:26
      myśle że to hormony zadziałały więc masz prawo odczuwac i bać sie i mieć takie
      widzimisię.
      Ale ja też zauważyłam że na początku moje dziecko nerwowo przechodziło wizyty
      ale może dlatego że ja też nerwowa byłam, bo człowiek wszystko wolniej robi, ma
      nieposprzatane, nie ma nic na stół a tu goście i goście.
      Ale żeby nie było niesnasek w rodzinie powiedz tesciowej ze zamierzasz
      przeproscic bratową, a bratową przeproś, co sie dziwic kobiecie, może jej do
      głowy nie przyszło że Ty sie krepujesz, bo uwaza Cie za swoja bliską rodzine.
      A ludzie to już rozne rzeczy moga sobie mysleć... tego nie wie nikt
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka