Dodaj do ulubionych

Obrazona tesciowa

05.06.03, 10:36
Witam, wczoraj napisalam juz taki post, ale szczerze mowiac nie wiem co sie z
nim stalo- nie doszedl...
Licze na to, ze mi znowu pomozecie. W ostatnia sobote moj maz wybral sie na
rajd (jako widz). W domu nie bylo Go od 5.30 do 20.00. Moze sie troszke nad
soba rozczulam, ale jestem na okraglo z nasza dziadzia w domu (nie pracuje) i
czasem tez mam po prostu dosyc tego wszystkiego. Prosilam, zeby nie jechal-
malutkiej(15 miesiecy) wychodza 4 zabki, na dodatek jest okropnym
niejadkiem.Ale moja druga polowka postawila na swoim i pojechal.Corcia byla
nieznosna, caly dzien przewisiala na mnie (nawet prasowalam z Nia na
rekach).Wieczorem telefon od tesciowej. Wyzalilam sie jej, prawie jak
przyjaciolce. Mowilam, ze jestem zla na jej syna, zmeczona i padam z nog.I w
tym momencie wypowiedzialam zdanie "jestem na Niego taka zla, ze chyba Go
zabije". A ona na to, ze ja obrazam, ze u nich w domu sie tak nie mowi, jak
ja tak moglam powiedziec...
Wytlumaczylam, ze nie jestem wariatka, ktora zazga jej syneczka, ze to
przenosnia. ale wszystko na nic. Final rozmowy- zapytalam czy przyjada do
wnusi na Dzien Dziecka (bylismy umowieni)- uslyszalam, ze maj inne
plany.Wczoraj dzwonil tesc do meza (do pracy), powiedzial ,ze sa obrazeni i
mam ich przeprosic.Powiedzcie tak bezstronnie co o tym myslicie?

Ewa
Obserwuj wątek
    • patrysia55 Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 10:45
      wiesz co ,moim zdaniem to lekka przesada. Ze stronyn szanownej teściowej
      oczywiście. Jesteś młoda mamą, masz prawo oczekiwać wsparcia od najbliższych
      osób , a teściowa powinna się cieszyć, że ją do takich zaliczasz. Pan mąż też
      mógłby mieć lepsze wyczucie sytuacji, a teściowa... rozumiesz, jak mogłaś
      powiedzieć coś takiego na JEJ SYNKA????? dobrze zrobiłaś, nie łam się, ja bym
      za nic nie przepraszała. Masz prawo czuć się zmęczona, a tym bardziej masz
      prawo o tym mówić.
      Trzymaj się.
    • kerstink Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 10:52
      Wiadomo, ze nieladnie tak mowic, ale tez wiadomo, ze
      ludzie tak mowia i zazwyczaj nikt sie nie przejmuje bo
      wiadomo o co chodzi. Wiec jesli tesciowie sie przejmuja
      to przepros i wytlumacz krotko, o co chodzilo i niech nad
      tym sprawa sie zakonczy.

      Natomiast meza bym czasami zostawila sam z dzieckiem
      nawet caly dzien + drobne sprawy jak odkurzanie i
      robienie zakupow. Wydaje mi sie, ze to czesto jedyny
      sposob, by mezczyzna zrozumial co to znaczy miec dziecko.
      (Niestety w tej sytuacji oni potrafia zaprosic swoja mame
      lub do niej pojechac i o to nie chodzi.)

      Pozdrawiam, Kerstin
    • adzia_a Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 11:01
      No nie, teściów to raczej nie masz za co przepraszać.
      Zapytaj meża, czy uważa, że zrobiłaś mu tym przykrość i generalnie z nim się
      spróbuj dogadać.
      A jak już się dogadacie, to poproś, żeby swoim rodzicom wytłumaczył, że
      naparwdę żadna krzywda się mu przez to nie stała.
      • ochotka69 Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 11:37
        Przepraszac? Najpierw tobym sie zapytala za co? Przecież wszystko wyjaśniłaś.
        Porozmawiaj z meżem to wystarczy.A jak nie bedą chcieli przyjsc to ich strata,
        nie zobaczą dziecka.
        pozdrawiam marzena
    • jagasz Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 12:01
      Hmmm....
      Może trochę przesadziłaś, ale domyslam się, że powiedziałaś to mając kompletnie
      dosyć wszystkiego, a że powiedziałaś to do teściowej... Nie dziwi mnie fakt, że
      się obraziła, moja by się też obraziła. Kiedyś powiedziałam jej coś na temat
      jej syna (mojego męża), nie było to nic obrażliwego, coś w stylu "nie pomaga w
      domu" od razu była reakcja - wręcz atak "nie chcę o tym słyszeć!!!"
      Teściowe są chyba trochę przewrażliwione na punkcie swoich synków.
      Ja bym nie przepraszała.
      Porozmawiała bym z mężem na ten temat.
    • libra.alicja Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 12:16
      A ja bym przeprosiła tak pro forma, skoro tego oczekują (dla dobra wspólnych
      stosunków). Zaznaczyłabym jednocześnie, że nie czujesz się winna, bo
      powiedziałaś to w zniecierpliwieniu i złości, do której miałaś prawo po całym
      dniu zajmowania się dzieckiem bez pomocy ze strony męża, który wybrał w tym
      czasie własną rozrywkę. Powiedz, że byłaś rozżalona egoistycznym podejściem
      męża, że myślałaś, że teściowa Cię zrozumie (też żona i matka) i w normalnej
      sytuacji takie słowa nie przyszłyby Ci do głowy.
      A na drugi raz w ogóle nie rozmawiaj z teściową na takie tematy, nie skarż się
      na męża, ale też go nie chwal nawet jak zasłuży.
      • aagacia Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 12:37
        ja uwazam ze jednak troche przesadzilas-moze oni tez sie za bardzo uniesli z
        tymi przeprosinami?! ale fakt faktem jest ze skarzyc sie na meza do rodzicow..?
        ja zyje z taka zasada: sprawy moje i meza zalatwiamy miedzy soba..i nie dajemy
        sie wtracac ani jednym ani drugim rodzicom..no bo co, mam oczekiwac ze mama
        grzesia zadzwoni do niego okrzyczy i on zmieni swoje zachowanie..?nie
        sadze..natomiast jestem pewna ze zadzialaloby to dokladnie w odwrotna strone...
        uwazam ze nie ma co wyzalac sie do rodzicow-oni z nami nie zyja i nie maja
        wplywu na to co sie dzieje w naszych zwiazkach..no bo chyba wszyscy jestesmy
        dorosli i sami decydujemy o wlasnym zyciu...?
        ja tam bym nie przepraszala..raczej zadzwonila do nich i zazartowala ze syna
        nie zamordowalas, ze jest wszystko wporzadku i w zwiazku z tym zapraszasz ich
        na pyszna kawke i jeszcze dodaj ze wnucze sie straszliwie za nimi stesknilosmile
        pozdrawiam i dobrych kontaktow z tesciami zyczesmile
        buziaki
    • julia03 Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 13:12
      Głowa do góry,
      nie przepraszaj!!!
      moja teściowa jest też tak, jak twoja. Jak cos powiem na synka to ola bboga
      obraza na maksa. Kiedyś się przejmowałam i głowiłam czy dobrze robię. Jednak
      uznałam że jak jest taka mądra to niech przyjedzie i zajmie się Julką choć
      godzinę. Mój mąż pracuje całe dnie i w weekendy chodzi na kurs. Ja musze
      wszystko wychowywać Julkę , zajmować się domem i jego psem. Jak kiedyś mnie tak
      przycisło jak ciebie to usłyszałam że przesadzami kobiety maja po 4 dzieci i
      dają sobie radę. Ja też nie pracuję ale pomagam w pracu męzowi i daję
      korepetycję. Moja teściowa uważa że mam za mało uczniów i nie pomagam adamowi,
      więc kazałąm jej przyjechac i wziąć julkę na spacer abym mogła pomagać adamowi
      i miec lekcje.Skończyło się to płacem babci bo julka ciągle jest ze mną i boi
      się innych.Ja za to zamiast siedzieć z uczniem uspakajałam małą. Wtedy tesciowa
      uznałą że to nie jest takie łatwe posprzątać ,zarabiać i opiekować się dzieckie
      ( bo nie wspomne o psie).
      Ja ich sobie "wychowałąm" teraz już nie poucza mnie i nie daje złotych rad.
      Ale za synkiem stoi murem. Już teraz gryzę się w język i nic im nie mówię ale
      robie dyżury i bawią się z dzieckiem a ja mam godzinę dla siebie ( nawet w
      drugim pokoju)
      na twoim miejscu nie przejmowałabym się teściami. Z pewnością im przejdzie a z
      tymi przeprosinami przesadzili, bo powinni cię zrozumiec. No i twoj mąż też.
      Zostaw go kiedyś z małą i wyjdz na godzinę.Wtedy ty odetchniesz.
      pozdrawiam
      aga
      • plucha32 Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 13:41
        Uważam, że teściowie są dziecinni (obrażają się JAK DZIECI?!?)
        To, że Ty coś powiedziałaś na męża to jedno, a Dzień Dziecka to drugie!
        Sprawa jest m. Tobą, a nimi, dlaczego mieszają w to Twoje dziecko, nie kochają
        go? Z czystej miłości babcio-dziadkowej powinni przyjechać.
        A czy przepraszać. Zapytaj ich 'za co' tak właściwie masz przeprosić, jeśli
        odpowiedzą, że za to, że brzydko powiedziałaś na męża, to odpowiedz
        DYPLOMATYCZNIE. Np. oj, to przepraszam, że uraziłam, bo u Was się tak nie mówi,
        ale u nas to się mówi...smile)
        Daj do zrozumienia, że w Twojej (tej nowej, nie tej z Twojego dzieciństwa),
        tak się mówi i nic złego się nie dzieje.

        Lusia.
        • sojanka Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 13:52
          A mnie zastanowiło coś innego. Dlaczego Ty w sobotę siedziałaś sama w domu z
          dzieckiem? Mała nie jest już taka najmniejsza. Skoro tatuś wybył z domu trzeba
          było małą pod pachę i do zoo. A prasowanie - jak wróci i zajmie się małą.

          Zauważyłam, że polskie kobiety maja tendencję do "zarabiania" sie w domu na
          śmierć.
          Ja na szczęście pracuję zawodowo i w moim domu to facet sprząta i dba o
          porządek. Dlatego docenia wszystko co robie w domu. I nie smiał by pojechać
          sobie na cały dzień i zostawić mnie z porządkami i dzieckiem
    • mirelcia Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 15:06
      Śmieszne jak dorośli ludzie sami komplikują sytuacje. Ale najbardziej wydało mi
      się smutne to, że obrazili się na ciebie a ukarali twoją córeczkę. Można się
      posprzeczać, bo ja nie uznaję obrazy, na dorosłych, ale dziecku odmówić
      przyjemności dziwne. A co na to mąż. Raczej to on powinien ich trochę przywołać
      do porządku.A ty o ile naprawdę nie przegiełaś, możesz zaproponować zawieszenie
      broni, bo przecież też masz prawo do smutku, łez i złości,ale nie jest to powód
      do wielkich dąsów. Pokaż im że się nie gniewasz. Wiem że ci smutno, ale natrzyj
      uszy mężowi po cichu. Mój po dwu tygodniach z naszą dwulatką już o nic nie
      pyta,wiele zrozumiał. Bo wie jaka to ciężka praca. Pozdrawiam Mirella
    • odalie Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 15:33
      Witaj w klubie! sad

      Ja z teściami (i w ogóle z tamtą rodziną, bardzo liczną i mocno porozgałęzianą)
      miałam z marszu przerąbane, mniejsza o to, dlaczego (jak ktoś pamięta moje
      zapytanko, czy są tu dziewczyny starsze od małżonków, to skojarzy przynajmniej
      jeden powód). Stopniowo to się jakoś - pozornie - uregulowało. Ale tylko
      pozornie. Rok temu ośmieliłam się (telefonicznie, ona dzwoniła) skrytykować
      ostro mojego faceta (który wtedy niexle rozrabiał - też chodziło o wyjazdy i
      ostre olewanie mnie i dziecka kosztem rozrywek, kumpli oraz hmm, kumpelek) i
      bum! przy kolejnym spotkaniu błaha rozmowa doprowadziła do potężnej awantury.

      Teraz znowu jest niby to cacy... pół roku zabrało, zanim w ogóle odważyłam się
      z nią spotkać, bo niby w imię czego mam sobie dokładać nieprzyjemności?

      A z teściem było jeszcze fajniej. Teść jest baaardzo specyficznym człowiekiem.
      rzez lata znosiłam jego porady i poglądy polityczne, jego "przewagę" w każdym
      możliwym temacie... Znosiłam, chociaż teściu sporo mi napsuł przed ślubem, za
      wszelką cenę nie chciał do niego dopuścić. Chociaż w stosunku do wnuczki był
      gorzej niż obojętny, był po prostu oziębły. Mimo wszystko z czasem oswoiłam się
      i odważałam czasem wypowiadać własne zdanie i poglądy. Oczywiście zawsze miało
      to formę grzecznej, towarzyskiej dyskusji (tak mi się przynjmniej
      wydawało wink ). Na przykład, gdy teściu z powagą pokazał wynik jakigoś rankingu
      a jakimś magazynie, z którego wynikało, że nasz kierunek na naszej uczelni jest
      najgorszy w kraju (uwielbiał nas "dowartościowywać inaczej") - a ja akurat
      miałam inne dane, i to nie z bydle jakich źródeł, więc spokojnie próbowałam
      wyjaśnić, że ranking ujmujący tylko pewne aspekty nie ma nic do np. osiągnieć
      naukowych instytutu (tu wymieniłam programy i badania, który szkoły stawiane
      wyżej nawet nie lizną), do programu studiów, do poziomu nauki itp. Widziałam,
      że się takie moje gadanie teściowie nie bardzo podoba, ale sądziłam, że po tylu
      latach znajomości... Nawet z całkiem obcą osobą można poględzić o polityce,
      prawda?

      No i co? No i teść przestał mojemu facetowi wypłacać alimenty (mój facet miał
      wtedy jeszcze do nich prawo) bo... moja osoba i zachowanie mu nie odpowiada, że
      od pewnego czasu zaczęłam źle, to znaczy bez należytego szacunku, go traktować.
      (Zrobił to zresztą w wyjątkowo paskudny sposób, żeby maksymalnie nas poniżyć i
      skłócić, ale mniejsza o to.) Od tamtej pory do dziś dnia nie utrzymuje z nami
      kontaktów - z wzajemnością (nie będę kłamać, nie napiszę, że tego
      żałuję... tongue_out ) W rezultacie zbiednieliśmy o te alimety, ale bardzo się
      poprawiło między mną a facetem - rodzinka się skonsolidowała (wcześniej mój
      facet nie bardzo w pełni umiał dostrzec, jak jestem dyskrymiowana w jego
      rodzince; awantura z teściową i zagranie teścia bardzo mu pomogło to sobie
      uzmysłowić).
    • mamaluna Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 16:35
      nie przeprosilabym!!!!!

      swojej tesciowej sie postawilam za to, ze mnie nie zaakceptowala i zle
      traktowala. Ona na tym wyszla gorzej, bo nie widziala wnuczki ponad 1,5 roku.
      POstanowilam nie robic nic "bo wypada", teraz zyjemy jako-tako, ale ona juz
      nigdy zlego slowa na mnie nie powie.

      Ale z drugiej strony na jej synusia to bym sie wiecej nie skarzyla, to
      najczesciej odbija sie na synowej
    • olliwkaa Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 17:39

      nie sadze, zeby to byl powod do takiego obrazenia, w koncu nie powiedzialas
      tego, zeby ja celowo obrazic tylko tak sie czasem czlowiekowi powie, a w
      nerwach to juz wiadomo... moze porozmawiaj z tesciowa, ze nie mialas nic zlego
      na mysli, a juz na pewno nie to, ze chcialabys ja obrazic.

      tak szczerze to powiem ci, ze ja wyznaje taka zasade od dnia naszego slubu:
      nigdy, przenigdy nie mowic nic zlego na mojego meza do tesciowej, bo moze
      obrocic sie to przeciw mnie.

      pozdrawiam
      aga
      • plucha32 Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 19:55
        olliwkaa napisała:

        "nigdy, przenigdy nie mowic nic zlego na mojego meza do tesciowej, bo moze
        obrocic sie to przeciw mnie"


        U Ewy to się stało w trybie natychmiastowym...smile))
    • ewurek Re: Obrazona tesciowa 05.06.03, 22:45
      Dziekuje, ze podzielilyscie sie ze mna swoimi doswiadczeniami.Jestesmy 3 lata
      po slubie i tez nigy zlego slowa nie powiedzialam o mezu do tesciowej, a wrecz
      odwrotnie -do teraz. Wiem, ze z tym telefonem trafila w zla chwile, ale
      przynajmniej wiem juz, ze przy tesciach musze wazyc slowa.
      Dzisiaj po poludniu zadzwonil tesc, pogadalismy sobie o pogodzie i takie tam,
      ale ani slowa o calej aferze. Na koniec rozmowy zapytalam kiedy odwiedza wnusie
      i uslyszalam, ze jutro przyjada na kawe.Pewnie przed ich wizyta jeszcze raz
      przeczytam Wasze posty.
      Jeszcze raz dziekuje, pozdrawiam

      Ewa
    • kamabs Re: Obrazona tesciowa 06.06.03, 09:34
      Nie przepraszaj! Tesciowa powinna przeprosic, ze nie odwiedzila Wnusi na Dzien
      Dziecka i Ciebie, ze wtedy po rozmowie telefonicznej nie wsiadla w autobus i
      nie podjechala na godzinke pobawic sie z Mała, zebys mogla odsapnac...
      Nastepnym razem pakuj sie w auto i jedz z Mezem na rajdsmile
      Powodzenia na dzisiejszej kawce!
    • meme1 Re: Obrazona tesciowa 10.06.03, 12:35
      lekko mowiac oni sa .......znam to.moj maz calymi dniami pracuje,albo przezywa
      kryzys egzysencjalny(33 lata i nie dorosl do tacierzynstwa)w soboty i
      niedziele jedzie na gielde albo cholera go wie gdzie.mam 21 lat przechodzilam
      juz rozstania panienki itd.ale najbardziej bolalo jak jego rodzice zachowywali
      sie obojetnie(kazali mi sie leczyc bo plakalam jak go nie bylo i sie
      wyprowadzil)nie rozmawiam z nimi.nie maja prawa wstepu do mojego domu.nie p-
      rzepraszaj!nie rob tego sobie!jak bedziesz chciala sobie popisac jaki to
      zniego dran to chetnie wyslucham i podziele sie z toba mo0imi .wera6@interia.pl
    • barbin Re: Obrazona tesciowa 10.06.03, 15:56
      Powiem Ci tak: masz beznadziejnych teściów, ale to dla mnie nic nowego.
      Nie masz powodu przepraszać Jegomościów. Sami nie pomogą, synusia nie nauczą.
      Najważniejsze, abyś dogadała się z mężem, jemu wytłumaczyła, że byłaś na
      prawdę zła. Musi stanąć po Twojej stronie- daj mu do zrozumienia, że nie jest
      już synkiem, ale Twoim mężczyzną
      Jeżeli natomiast zależy Ci, żeby jakoś z tego politycznie wybrnąć, chociażby
      dla świętego spokoju Twojego mężą, zaciśnij zęby i przeproś ich.
      Ale od tego czsu już żadnego spoufalania się z teściami. Są dla Ciebie obcymi
      ludżmi i traktuj ich na dystans. Ty masz przewagę- masz ich wnuki. Niech
      pracuja nad tym, żeby kiedyś wnuczek/wnuczka zechciały ich odwiedzić, a może w
      czymś pomóc.
      • tygrynio Re: Obrazona tesciowa 10.06.03, 21:17
        Moim zdaniem jak nie masz się komu wyżalić a masz już
        dość to napisz do mnie albo na forum a nie do obcej baby
        przez którą masz tylko ból głowy
        naprawdę nie znam normalnej teściowej no może jedną a tak
        cała reszta to albo mało nie zagłaszcze albo topi w łyzce
        wody a wszystko bo synunio jej kochany
        Straszne to wszystko, nie wiem czy ją przepraszać czy
        nie bo nie ma to żadnego znaczenia skoro nie odwiedzili
        wnuczki w dzień dziecka
        pozdrawiam jakbyś chciała pogadać to pisz
    • kacha222 Re: Obrazona tesciowa 12.06.03, 07:15
      nie przperaszaj ....
      one są jak lwice do swoich synków. Tak jak i my bronimy swoich dzieci. Pogadaj
      szczerze z mężem!!! Niech on wsyztsko wyjasni sowim rodzicom, a Ty stój z boku
      i czekaj. Jesli masz normalne stosunki z teściami to kup polne kwiatki, daj
      buzi teściowej i powiedz, że poprostu jesteś zmęcozna (zapytaj czy ona pamięta
      jak to jest z małym dzieckiem), ale nie używaj słowa przperaszam

      jesli mąż nic nie zrozumie (wyjście nastepne) to zostaw go na godiznę z małą
      (zakupy, itd), a z godizny niech się zrobią inne godziny!!! Zobaczysz, że
      zrozumie!
    • p_swiat Re: Obrazona tesciowa 15.06.03, 22:00
      a za co tu przepraszać ?! wiadomo ze to przenośnia lekka przesada z tymi
      przeprosinami a kwaity i ukłony tez mają być?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka