Dodaj do ulubionych

Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice

08.06.07, 15:37
Nie wiem, czy uda mi się wytłumaczyć o co chodzi.Ale spróbuję smile

Daleko jest mi od "dzieciocentryzmu" ale tak obserwując świat, wątki na emamie
i innych forach zastanawiam się czy my, rodzice, bierzemy pod uwagę zdanie
naszych dzieci i to ,że ponoć rodzą się one nie jako tabula rasa, ale jako
osobniki z dość ukształtowaną osobowością i psychiką. Czy nasza ingerencja w
wychowanie/ uczenie 'dobrych' naszym zdaniem nawyków nie idzie zbyt daleko?
Myślę, że parę przykładów by się przydało, żeby oświetlić o szochozzziii:
1. Pełno jest wątków; ratunku wstaje o 5, 6, a ja lubię pospać, jak to
zmienić" No i pełno rad. Mój też, niestety, to ranny ptaszek i tak się
zastanawiam, czy próba tego zmienienia, nie jest działaniem na przekór
dziecku, jego wewnętrzne,u zegarowi smile
2. Kwestia żłobka/przedszkola. Czy zdecydowałybyście się zabrać dziecko z w/w
instytucji po wyraźnym komunikaie dziecka, że jest mu tam źle? Czy
liczyłybyście, że po jakimś czasie, przywyknie, a wiadomo,że ludzie przywykają
do najgorszych warunków.
3. Kwestia hobby czy też zainteresowań niedzieciowych. Teraz modny jest
pogląd, że wszystko da się robić z dziećmi. Wspinać po górach, podróżować w
nieznane, czy choćby jeździć na nieszczęsnych wrotkach. No ale ja np widzę, że
mój Bajtel ma serdecznie dość moich włóczęg geologicznych, go o wręcz
śmiertelnie nudzi, minę ma taką jaka ma przy okazji szczepień. I co mam go
uszczęśliwiać na siłę?

Ogólnie mi chodzi o to, ile w wychowaniu jest na prawdę wychowania człowieka,
a ile naginania dziecka do widzimisię rodzica..
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 15:56
      1. Czysty zdrowy egoizm, w nosie miałabym potrzeby dziecka i jego ego o 4 nad ranem. Ma spać i koniec. Ostatecznie może leżeć i milczeć.
      2. Powazniejsza sprawa, zależy, czy niechęć jest ogólnie do przebywania w żłobku/przedszkolu, czy akurat w TYM - bo pani niedobra, bo dzieci dokuczją. W drugim przypadku, jeżeli stwierdziłabym realny powód, możliwe, że dziecko bym przeniosła.
      3. A to jest najczęstszy moim zdaniem grzech współczesnych rodziców - uważają, że dziecko musi się rozwijać i ciągną go na rozmaite zajęcia i rozrywki, zamiast dac mu troche świętego spokoju, bo dziecko też musi mieć czas na to, żeby podłubać w nosie i popatrzeć w ścianę. Nuda czasem działa rozwijająco, zwiedzanie muzeum przez totalnie znudzone dziecko robi więcej szkody niż pożytku.
      • bunny.tsukino Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 16:08
        Andaba przede wszystkim gratuluję kinder niespodziankismile

        1. No ja też o 4 rano jestem taka, że bez kija ni podchodź. Ale podobno nie da
        się z sowy zrobić rannego ptaszka i na odwrótsmile
        2. No bo nie lubi i jużsmile Do socjalizacji wystarczy mu póki co rodzeństwo, nie
        umie się odnaleźć w grupie rozkrzyczanych dzieci, tęskni do tego co domowe,
        itp. Uprzedzam, sama zapisałam dziecko do żłobka, ale poważnie liczę się z tym,
        że na pierwszy sygnał: mamo, jest mi tam źle, zrobimy żłobkowi papa. I mówię o
        psychicznym źle, a nie o np ciągłych chorobach.
        3. Dlatego nie jeździmy do muzeów i np do mulitbabykina, choćbym chciała. Nie
        mam z kim Bajtla zostawić,auta też nie mam a wozić dzieciaka w te i we wte przez
        zatłocozny Kraków w pełnym tramwaju. Po 5 minutach mam ryksmilea multikinie od
        klimatyzacji dostaje takiego kataru że hej.
        • andaba Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 16:11
          A to ja miałam na myśli przedszkole na zasadzie "musi chodzić, bo mama pracuje".
          Nie pracując nie zmuszałabym na pewno. Moje stety-niestety lubiły chodzić.
          • myelegans Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 16:41
            Przyjaciolka moja jest naukowcem w departamencie zaburzen snu na Harvardzie, i
            wg niej i nie tylko, rodzimy sie albo nocnymi Markami, albo rannymi
            skowronkami. Na szczescie nasz maly jest taki jak my bardziej nocny Marek,
            chociaz kaldziemy go o 20, to lubi pospac do 7-8.

            Przedszkole, zaczniemy od pol etatu, pojdzie 2-3 dni w tygodniu na pol dnia,
            niania zostaje w odwodzie, gdyby trzeba bylo zmienic.

            Nie zabieramy go w miejsca, gdzie przewidujemy, ze bedzie sie nudzic. Z muzeow,
            to na razie dzieciece, muzeum nauki, gdzie wiekszosc czasu i tak spedzilismy w
            sali dzieciowej. Nawet na nasze ukochane rowery przestalismy jezdzic, maly
            wytrzymuje w siodelku pol godziny, wiec wg. mnie to nie fair trzymac go tam do
            upadlego, zeby starzy mogli porowerowac.
    • nataliak9 Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 16:46
      ad.1) tarałabym się, aby dziecko zajęło się sobą jak juz musi tak rano wstać a
      jak nie to lepiej żeby spało
      ad2) a jak nie miałabym wyjscia? to bym musiała zostawić w przedszkolu czy
      złobku płaczace dziecko. oczywiscie wyjasniłabym sprawe z wychowawczynią
      ad3)można pogodzić wycieczki z tym co dziecko chce. uważam, że trzeba jezdzić
      bo to moim zdaniem pożyteczny nawyk który wynosi się własnie z rodzinnego domu.
      nie znoszę kiszenia się w weekend i tradycyjnych niedzielnych spacerków po
      skwerku w niedziele, ,,no bo jak tu się z dzieckiem ruszyć"
      • myelegans Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 08.06.07, 17:00
        Natalia, to nie chodzi o to, zeby nigdzie nie wychodzic, tylko wybierac
        aktywnosci rodzinne, ktore bylyby odpowiednie do wieku dziecka.

        chodzilismy kiedys po gorach, teraz z 2.5 latkiem nie chodzimy, bo to
        upierdlistwo, zreszta po 30 minutach zaczyna mi sie wic w nosidle, poza tym
        wazy 15kg i jest to dla nas juz nie slodki ciezar. W weekendy zamiast tego
        pakuje piknik i zawsze gdzies wyruszamy w trase parkowo-rezerwatowa, ale tam,
        gdzie moglibysmy sie wozkiem przepchac, i jeszcze po drodze jest plac zabaw.

        Kiedys uprawialismy 100km wycieczki rowerowe, teraz nie uprawiamy.
        Kiedys chodzilismy do muzeow sztuki i na wystawy doscy czesto, teraz nie
        chodzimy (jeszcze) z dzieckiem. Odechcialo mi sie po jednej probie.
        Do kina nie chodze, bo kiedys musialam wyjsc po 15 minutach.
        Sprobuje, jak do czegos mlody nie dorosl to go nie wloke, udreka dla nas i dla
        niego.

        Jak gdzies idziemy np. do akwarium, czy muzeum dzieciecego to zakladam, ze
        bedzie to gora 2 godziny, bo na tyle od 2.5-latka moge oczekiwac. Pozniej
        dochodzi zmeczenie, podsekscytowanie, i jedzie mi na adrenalinie, zadne
        racjonalizowanie nie wchodzi w gre, trzeba sie ewakuaowac.
    • jufalka Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 09.06.07, 00:15
      trudne pytania
      odpowiem tylko trochę bo późno
      potrzeby matki też są ważne i z drugiej strony gdyby np nie zmieniać zegara
      dziecka skowronka to by trzeba zmienić zegar matki sowy, że tak powiem, no więc
      może jakiś kompromis? żłobek, przedszkole... może też tak być, że się dziecku
      SPODOBA w końcu mimo, że na początku się nie podoba, trzeba chyba na bierząco w
      konkretnej sytuacji obserwować, działać wiadomo że nie zmieniac dziecka na SIŁĘ
      za bardzo
      • edycia274 bunny 09.06.07, 00:16
        a ja zapytam , jak Twoje sprawy? bo pewnego czasu głosno o Tobie było
        • bunny.tsukino W miarę 09.06.07, 09:53
          Żyje sobie samiutka, cichutka z dzieckiem. Alimenty skromne mam, z głodu nie
          przymieram. Taki pozorny spokójsmile)
          • sebaga Re: W miarę 09.06.07, 11:24
            pkt. 1- nie zgadzam się z Tobą, no chyba, ze mówimy o duzych dzieciakach. Pode
            mną mieszka taka 7 latka, idzie spać koło 1 w nocy, wstaje raniutko i jest ok.
            Natomiast z małymi jest inaczej. Gdybym pozwalała swojemu roczniakowi spać tyle
            ile chce (a czasem pozwalam jak mnie wkurzy), to nie spałby prawie wcale, za to
            ja mam wtedy sajgon, bo zmęczony.
            pkt. 2- pewnie bym sie starała wybadać dlaczego nie chce do przedszkala chodzić,
            nie pchałabym na siłę.
            pkt. 3- tu się zgadzam, w dzisiejszych czasach rodzice mocno przeginają w tym
            temacie.
            • guderianka Re: W miarę 09.06.07, 12:07
              moja córka ma 7lat- nadal uczę się jej w ufać w takich sprawach jak np.
              ubranie. ja uwazam że jest zimno więc zakładam że jej też musi być. tymczasem
              ona mówi że jej ciepło.no więc z bólem wielkiem oooooook nie nakładaj bluzy.
              tak samo w kwestii jedzenia. uwazam że powinna zjeść kolację a ona mówi "mamo
              nie jestem głodna"- powinnas zjesc kolację i..czerwona lampka w glowie-może ona
              faktycznie nie jest głodna.
              powiem ci że cięzkie to jestwink-ale robię postępy, w wolne dni nie gonię spać po
              20ej ale po 21 itp . uczę się ciągle że ona jest odrębnię czującą jednostką smile
    • wieczna-gosia Re: Wychowanie,chowanie,dziecko, rodzice 09.06.07, 12:59
      > 1. Pełno jest wątków; ratunku wstaje o 5, 6, a ja lubię pospać, jak to
      > zmienić" No i pełno rad. Mój też, niestety, to ranny ptaszek i tak się
      > zastanawiam, czy próba tego zmienienia, nie jest działaniem na przekór
      > dziecku, jego wewnętrzne,u zegarowi smile

      sadze ze dzieckunie da sie dokumentnie przestawic zegara biologicznego. Ale czy
      proba kladzenie malucha nieco pozniej by wstal tez niecopozniej to egoizm? ja
      bym powiedziala ze kompromis.

      > 2. Kwestia żłobka/przedszkola. Czy zdecydowałybyście się zabrać dziecko z w/w
      > instytucji po wyraźnym komunikaie dziecka, że jest mu tam źle? Czy
      > liczyłybyście, że po jakimś czasie, przywyknie, a wiadomo,że ludzie przywykają
      > do najgorszych warunków.
      Za kazdym razem okreslam sobie nieprzekraczalny termin, d ktorego probuje.
      Zdarzylo mi sie zabrac. Dziecko ktore przywyklo chociaz mu jest zle na oko mozna
      odrozniec od dziecka ktoremu sie spodobalo.

      > 3. Kwestia hobby czy też zainteresowań niedzieciowych. Teraz modny jest
      > pogląd, że wszystko da się robić z dziećmi. Wspinać po górach, podróżować w
      > nieznane, czy choćby jeździć na nieszczęsnych wrotkach. No ale ja np widzę, że
      > mój Bajtel ma serdecznie dość moich włóczęg geologicznych, go o wręcz
      > śmiertelnie nudzi, minę ma taką jaka ma przy okazji szczepień. I co mam go
      > uszczęśliwiać na siłę?
      zabieram dzieci ze soba na wyprawy geologiczne takze biorac ze soba duuuza ilosc
      elastycznosci- zdarza mi sie troche przymuszac dzieci do pewnych rzeczy- ale
      zawsze obiecuje cos w zamian. Z drugiej strony- jestem rychliwa istota. Jesli
      widze ze dziecku cos baaaardzo ie lezy- nie zmuszam. Ale sprobowac trzeba.

      ogolnie uwazam ze magiczne slowo brzmi zdrowy rozsadek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka