Dodaj do ulubionych

Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy..

18.06.07, 13:41
wiesz że możesz przekazać mu jakąś chorobę np genetyczną?Oglądałam program o
takich matkach i podziwiam je.Urodzily jedne dziecko z chorobą (klopoty z
oddychaniem-nie pamiętam nazwy)a póżniej drugie też chore i mimo to jeszcze 3
mając nadzieję że w końcu urodzi się zdrowe bez obciążeń genetycznych.Bo
przecież te chore dziecko też może przekazać tą chorobę swoim dzieciom.Ja tak
bym nie umiała -zabrakło by mi odwagi.A poza tym nie chciałabym żeby moje
dzieci przeze mnie cierpiały.Co sądzisz o takich matkach ? Z jednej strony je
podziwiam a z drugiej trochę dla mnie nie odpowiedzialne.
Obserwuj wątek
    • hexella nie... 18.06.07, 13:44
      ale też ja nigdy nie miałam, aż tak wielkiego parcia na posiadanie dzieci, żeby
      je mieć mimo wszystko.
    • lola211 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:44
      Zalezy jaka choroba.Jesli ciezka, bardzo utudniajaca zycie to jest to
      nieodpowiedzialnosc.I nie ma tu co podziwiac, wrecz prezeciwnie.
      • syriana Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:45
        raczej nie
      • gofer73 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:48
        Nikomu nie życzę aby stawał przed takim wyborem, bo nie ma jednoznacznych
        odpowiedzi w takim przypadku. Za każdym razem jest to dla takich rodziców
        bardzo trudna decyzja. Obgadana, przedyskutowana przez wiele godzin i z wieloma
        specjalistami. I uwierzcie nie są to decyzje pochopne i nieprzemyślane.
    • iwonag25 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:45
      Ja oglądałam program, gdy głucho - niemej matce i niesłyszącemu ojcu urodziło
      się dziecko i modlili się, żeby ten dzidziuś również był niesłyszący.
      Oczywiście mały jest głuchy i rodzice cieszyli się jak dzieci mając świadomość,
      że będzie mu ciężko w życiu.
      Ja nie wiem czy bym się zdecydowała. Na tą chwilę nie. Ale gdyby potrzeba
      posiadania dziecka była tak bardzo silna, wówczas nie wiem jakbym postąpiła.
    • shady27 nigdy 18.06.07, 13:47

      • twojasasiadka Re: nigdy 18.06.07, 13:49
        czy możesz mi wyjaśnić za co podziwiasz takie matki?
        • korniz podziwiam za to że 18.06.07, 15:40
          miały odwagę zaryzykować i zajść w ciążę drugą,trzecią,wiedząc że pierwszemu
          już nie jest i nie będzie w życiu łatwo.
          • twojasasiadka Re: podziwiam za to że 18.06.07, 15:44
            korniz napisała:

            > miały odwagę zaryzykować i zajść w ciążę drugą,trzecią,wiedząc że pierwszemu
            > już nie jest i nie będzie w życiu łatwo.
            ___
            Ty to nazywasz odwagą?
            to szafowanie nie swoim życiem- zabawa z bogiem jakby nie patrzeć
            • sapalka1 Re: podziwiam za to że 19.06.07, 14:23
              zgadzam sie, dla mnie to jest egoizm : chce miec dzieci, bez wzgledu, na to czy będą one w życiu cierpiały czy nie. Coś strasznego. Jeżlei byłabymw takiej sytuacji, adpotowałabym dziecko i tyle (oczywiscie wiedzac, ze choroba, którą mam w jakis sposob nie obciąży tego dziecka, tzn ze nie bedzie sie mną musiało zajmowac itp)
      • tolka11 Re: nigdy 18.06.07, 13:54
        Nie, nigdy. Ale urodziłam i ile mnie to kosztowało tylko ja wiem. Moje drugie
        dziecko ma genetyczną wadę mózgu. Gdy okazało się, że jestem w 3 ciąży
        [tabletki zawiodły] nie chciałam nawet zrobić badań genetycznych, 50% szans, że
        dziecko będzie zdrowe. A potem było tylko coraz gorzej: konflikt serologiczny,
        narastające przeciwciała, nieprawidłowości w rozwoju płodu, tygodnie spędone w
        szpitalu. I rozwiązanie w 34 t.c. ze świadomością, że to znowu wczesniak.
        nikomu nie życzę takiej gehenny, a już na własne życzenie i z pełną
        świadomością zagrożenia, no i wiedzą, że dziecko będzie cierpiało. Przyznam, że
        nie potrafię tego pojąć.
    • bri Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:49
      Nie wiem. Wydaje mi się, że nie ale z drugiej strony słyszałam, że osoby
      niepełnosprawne czasem marzą właśnie o tym, żeby dzieci odziedziczyły ich
      upośledzenie.
    • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:50
      Nie
      natomiast nie ocenialabym rodzicow ktorzy podjeli taka decyzje. Ich prawo. Chca
      sie poswiecic bo to nadaje sens ich zyciu niech sie poswiecaja. Niestety
      konflikt interesow chory plod-satysfakcja/nadzieja rodzicow jest nieunikniony.
      Tylko chyba nikt nie jest upowazniony do moralnej oceny takiej postawy
      • gofer73 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:53
        Niestety
        > konflikt interesow chory plod-satysfakcja/nadzieja rodzicow jest
        nieunikniony.
        kobieto co ty wygadujesz???? Nie spotkałam jeszcze takiego rodzica który miał
        nadzieję ba satysfakcję z tego że będzie miał chore dziecko. Trochę szacunku
        dla takich rodzin.
        • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:58
          Nie spotkałam jeszcze takiego rodzica który miał
          > nadzieję ba satysfakcję z tego że będzie miał chore dziecko. Trochę szacunku
          > dla takich rodzin

          Nie rozumiesz, lub nie chcesz sie wysilic zeby zrozumiec. Bywa. Ludzie miejwaja
          rozmaite dysfunkcje, a nie chce mi sie tlumaczyc. To ze Ty nie spotkalas to nie
          znaczy ze takich ludzi nie ma. Wiecej pokory moja droga hehe
          • sapalka1 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 19.06.07, 14:28
            jakaś osoba wcześniej wspominała o małżeństwie osób niesłyszących, cieszących się, że ich dziecko też nie słyszy, mimo,ze wiedzieli, iż będzie mu trudno w życiu. Oni po prostu chcieli mieć dziecko, może bali się wychować takie które jest w pełni sprawne i inne niż oni - i stąd ich radość? Niektórzy zdrowi rodzice nie chcą żeby ich dzieci były od nich lepsze: miały lepsze wykształcenie, pracę, małżonków. Tak bywa, może to ich włąsne kompleksy powodują, że nie chcą żeby dziecko miało lepiej? Boją się być gorszymi? Nie potrafię tego do końca zrozumieć, ale cóż ludzie są różni.
      • joasia1234 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:01
        Jest jeszcze druga strona medalu - rodzice się poświęcają, ale to dziecko
        cierpi. Ale masz rację, nikt takiej postawy oceniać nie powinien.
        • bri Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:31
          Czytałam artykuł o ludziach dotkniętych karłowatością. W Stanach stanowią oni
          pewną społeczność, która trzyma się razem (Little People). Jeśli takiej parze
          urodzi się zdrowe dziecko to w pewien sposób automatycznie zostaje z niej
          wyłączone.

          Niektórzy ludzie uważają, że dzięki swojemu upośledzeniu coś zyskują, nie tylko
          tracą. I m.in. dlatego chcą tych samych przeżyć dla swoich dzieci.
    • myelegans Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:56
      Gdyby byly makery genetyczne choroby, to poddalabym sie IVF i wybrala zdrowe
      zarodki do implantacji. Na zywiol bym nie poszla. Zreszta zalezy od choroby,
      jezeli uniemozliwialaby samodzielne zycie i czlowiek musialby liczyc na rodzine
      lub instytucje do konca zycia, to juz na pewno bym sie nie zdecydowala.
      • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:59
        marker okresli tylko prawdopodobienstwo. Nigdy nie bedziesz miala pewnosci,
        chyba ze jest to choroba dziedziczona prosto jednogenowo i oboje rodzice sa
        chorzy
        • myelegans Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:01
          To tez prawda, niektore sa jednak prostsze niz inne np. mukowiscydoza, niektore
          zlozone, ale prawdopodobienstwo 1:500 jest lepsze niz 100%. Zalezy od
          przypadku, wiekszosc tych markerow jednak nie ma.
          • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:06
            moze z czasem bedasmile
            jednak jesli ktos swiadomie odmawia wykonania tych badan mimo ze wie ze ryzyko
            istnieje to ma do tego prawo. Wowczas nei staje przed dylematem terminowac
            ciaze czy nie, przyjmuje to co zsyla los z dobrodziejstwem inwentarza.
            Oszczedza sobie stresu zwiazanego z mysleniem co zrobic z tym fantem (choroba
            dziecka). Pytanie tylko czy ma moralne prawo dla wlasnej satysfakcji (misji ze
            poswieca zycie choremu dziecku) skazywac potomstwo na nieuchronne cierpienie??
            • bri Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:37
              W momencie kiedy dojdzie już do poczęcia katolicy w gruncie rzeczy nie mają
              wyjścia. Powinni urodzić dziecko niezależnie od stopnia ryzyka, że będzie ono
              skazane na ciężką i bolesną chorobę. Jedyne co mogą zrobić to na dobrą sprawę
              powstrzymać się od współżycia, żeby ryzyka poczęcia uniknąć.
              • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:43
                ale wtedy moga zostac oskarzeni o zabijanie niepoczetychtongue_out jakby nie patrzec
                prze-je-ba-ne
    • anka_po_prostu Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 13:58
      oglądałam ten serial od początku (dziś był trzeci, ostatni odcinek).

      Matka, która chciała urodzić kolejne dziecko, nie robiła badań, czekała na
      roztrzygnięcie dopiero po urodzeniu, dziś zrobiła na mnie największe wrażenie.

      W zeszłym odcinku miała podjąć decyzję, czy zostawić dziecko w szpitalu +
      zdycydować o nieranimowaniu córki w przypadku następnego bezdechu. Wybrała
      pobyt w domu, z obsługą 24 godziny na dobę.
      Dziewczynka przeżyła, poszła do szkoły specjalnej, nauczycielki chwaliły, że
      reaguje sprawiniej od sporej grupy dzieci, które uczyły.

      Czy umiałabym podjąć decyzję: "jeśli moje dziecko kolejny raz trafi na bezdech,
      nie ratujcie jej"? Nie mogę nawet wczuć się w sytuację tej kobiety. Wybrała to,
      co uznala za słuszne.

      Powiedziała dziś ważne zdanie: "nie interesuje mnie, co ludzie powiedzą, to
      nasze życie". Dodam jeszcze, że ta matka ma czwórkę zdrowych dzieci, nie było
      tak, że czekała na kolejne, żeby w końcu urodzic zdrowe.

      a.
    • emilly4 Zdecydowanie NIE! 18.06.07, 13:59
      Wyobrazam sobie jakie to straszne miec chore dziecko,przesiadywac z nim w
      szpitalu,narazac je na zastrzyki,lekarstwa,towarzystwo obcych lekarzy,noce w
      lozku szpitalnym-KOSZMAR! A z wlasnej woli-igrajac z ogniem,zdecydowac sie na
      dziecko bedac chorym....o NIE! Jesli bedac chora, naprawde pragnelabym dziecka
      to zdecydowalabym sie na adopcje smile
      • tolka11 Oxygen100 18.06.07, 14:03
        kliknij na blog Gofer73 i przeczytaj. A potem mów o pokorze.
        • oxygen100 Re: Oxygen100 18.06.07, 14:11
          nie chce mi sie. Musze??
          • tolka11 Re: Oxygen100 18.06.07, 14:20
            Jeśli piszesz teksty o pokorze to powinnaś. Jeśli jedyny argument brzmi "nie
            chce mi się", to nie pouczaj innych. Czasem warto się zastanowić nad wagą słów
            lekko rzuconych.

            Judyta 1998; wcześniaki: Miłosz 2003 28 tydz.ROP V st.; Sara 2006 34 tydz.
            Jeśli chodzi o ilość posiadanych dzieci, to dopiero się rozkręcam !
            • oxygen100 Re: Oxygen100 18.06.07, 14:24
              dobrze wyjasnie Ci. Dama nie jest wszechwiedzaca i fakt ze osobiscie nie zna
              rzeczonych przypadkow kompletnie nie oznacza ze ich nie ma tak?
              Wiecej pokory, bo swiat nie kreci sie wokol Niej nawet jesli zycie bolesnie owa
              dama doswiadczylo. Zdobycie pewnych doswiadczen czy przykrosci niestety nie
              upowaznia do radykalnych stwierdzen. Ja nie znam = takich przypadkow w
              przyrodzie nie ma.
              dziekuje za uwage
              • tolka11 Re: Oxygen100 18.06.07, 14:29
                Jednak nie zrozumiałaś. Szkoda. A pokory wobec życia i innych to Gofer mogłaby
                ci sporo użyczyć. Przyjemnego dnia zyczę.
              • wieczna-gosia Re: Oxygen100 18.06.07, 14:33
                Niestety
                konflikt interesow chory plod-satysfakcja/nadzieja rodzicow jest nieunikniony.

                NIEUNIKNIONY napisalas. A wiec bylas pierwsza osoba ktora zalozyla z gory, ze
                choroba plodu wyklucza satysfakcje rodzicow.
                Zdobycie pewnych doswiadczen czy przykrosci niestety nie
                > upowaznia do radykalnych stwierdzen. Ja nie znam = takich przypadkow w
                > przyrodzie nie ma.
                > dziekuje za uwage

                bardzo ladnie sama siebie skomentowalas.
                • oxygen100 Re: Oxygen100 18.06.07, 14:41
                  Tja.... nastepna
                  nieunikniony z punktu widzenia ETYKI. To taka nauka. Warto ja poglebiac. Kazdy
                  kij ma dwa konce. Warto o tym pamietac.
                • hexella Re: Oxygen100 18.06.07, 14:46
                  Baby! Przecież chodzi o to, że rodzic może mieć satysfakcję z posiadania
                  chorego dziecka, co nie oznacza, że samo dziecko będzie miało satysfakcję z
                  TAKIEGO życia.
              • gofer73 Re: Oxygen100 18.06.07, 15:02
                Nie jestem wszechwiedząca, ale mam w domu nieuleczalnie chore dziecko, które
                napewno oboje przeżyjemy. I z tej perspektywy mówię Ci, że chorym jest
                twierdzenie, ze rodzic może czerpać satysfakcję z choroby swojego dziecka.
                Bardzo łatwo rzuca sie takie okrąglutkie zdania z perspektywy teorii. Nie wiem,
                czy masz wlasne dzieci ale może przydalo by Ci się odrobinę empatii zanim coś
                podobnego powiesz.
                • hexella Gofer 18.06.07, 15:06
                  nie z choroby dziecka, a z chorego dziecka, z akcentem na dziecko!
                  Jest subtelna różnica, ale jest!
                  Zabardzo bierzesz to do siebie...
                  • gofer73 Re: Gofer 18.06.07, 15:33
                    Ja widocznie tej róznicy nie rozumiem. I biorę do siebie bo czytając posty
                    wynika jestem nienormalna i chora psychicznie bo świadomie narażam swoje chore
                    dziecko na cierpienie (oczywiście przez nie niezawinione) i jeszcze czerpię z
                    tego satysfakcę. Chore dziecko to dla każdego zdrowo myślącego i czującego
                    człowieka jedna z największych tragedii w życiu. Śmierć dziecka to odbranie
                    całego rodzicielstwa i ogromna pustka. Tym większa jeśli jesteśmy świadomi, że
                    możemy obdarować każde następne dziecko takim "genetycznym" bagażem i że
                    zdroworozsądkowo nigdy nie powinnismy więcej zostać rodzicami. Ale chęć
                    doświadczenia z poziomu rodzica tego czego się nie doświadczyło mając chore
                    dziecko - gaworzenia, pierwszych kroków, słowa mama, samodzielnie zjedzonej
                    zupy jest przeogromna. I dlatego Ci rodzice ryzykują. Bo w Polsce PGD o ktorym
                    piszecie jest w powijakach i nie osiągalna dla zwykłej kieszeni. Bo diagnostyka
                    prenatalna często wykonywana jest w takim tempie, że po otrzymaniu wyników ZA
                    PÓŹNO jest na wszelkie decyzje i nie pozostaje ci nic innego jak donosić taką
                    bombę zegarową. Bo w końcu i PGD i diagnostyka nie daja 100% pewności. I
                    dlatego Ci rodzice decydują się na taki szaleńczy krok.
                    Są ludzie, którzy faktycznie będąc chorymi trzymają się w swojej zamkniętej
                    społeczności, ale nie sądzę aby ich uwarunkowanie genetyczne sprawiało, że żyją
                    w poczuciu wyższości. To raczej forma przetrwania w świecie - między takimi
                    samymi osobnikami jak oni. Bo nikt ich lepiej nie zrozumie...
                  • oxygen100 Re: Gofer 18.06.07, 20:44
                    jest pewna roznica jesli dziecko chore rodzi sie przypadkiem (bo np. Bog tak
                    chcial albo geny sie zle zestroily i wyszlo co wyszlo) a jesli rodzice wiedzac
                    o wysokim ryzyku swiadomie decyduja sie na kolejne dziecko bo a noz bedzie
                    zdrowe.Wtedy nawet gdy rodzi sie chore, moga miec satysfakcje ze mimo tego
                    staraja sie zeby to zycie pelne bolu i cierpienia bylo jak najlepszej jakosci.
                    Proste jak swinski ogon
                    • gofer73 [...] 18.06.07, 21:17
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • oxygen100 Re: Oxygen100 18.06.07, 20:05
                  Twoim zdaniem. Inni maja prawo do wlasnego pojecia heroizmu ktorym moze byc
                  powolywanie do zycia chorych dzieci bo maja cien nadziei ze dziecko bedzie
                  zdrowe. Nawet jesli jest chore to mimo cierpienia opiekan nad takim dzieckiem
                  przynosi im swoista satysfakcje. Chore? Mozliwe ale tacy ludzie maja do tego
                  prawo
                  • gofer73 Re: Oxygen100 18.06.07, 20:45
                    Po pierwsze opieka nad chorym dzieckiem nie jest żadnym heroizmem.
                    Po drugie o jakiej satysfakcji mówisz? Wyjaśnij proszę bo nie jestem w stanie
                    tego pojąć
                    Po trzecie ja tylko twierdzę, że nie nam osądzac takich rodziców.
                    • oxygen100 Re: Oxygen100 18.06.07, 20:57
                      dla Ciebie moze nie jest. Otworz sie na innych i wyjdz poza kanon wlasnego
                      myslenia. Wtedy zrozumiesz.
                      • gofer73 Re: Oxygen100 18.06.07, 21:15
                        Wiesz ty chyba jestes za bardzo przeintelektualizowaną teoretyczką. Wszelkie
                        twierdzenia typu "normy moralne", "kanony", "etyka" i inne bzdety są dobre do
                        poczytania w książkach a nie stosowania w życiu.
                        Piszesz o satysfakcji (satysfakcja to uczucie zadowolenia ze spełnienia pewnych
                        oczekiwań)
                        Jakie to oczekiwania?
                        Oczekiwanie na śmierć swojego dziecka?
                        Czy zadowolenie z pogarszajacej się sytuacji materialnej
                        A moeże to satysfakcja z kontaktów z ludźmi Twojego pokroju (którzy niestety
                        często noszą kitle)?

                        Widziałaś jak umiera dziecko? Czy wiesz co wtedy się czuje?
                        Chyba nie bo byś nie pisała o tym jak rodzice w bezmyślny sposób robią sobie
                        dla zabawy chore dzieci.
                      • guderianka Re: Oxygen100 18.06.07, 21:34
                        wtrącę się w wasz dialog

                        nie wiem czy dobrze zrozumiałam skrót myślowy -oxygen-mam nadzieję -ogromną-że
                        chodziło właśnie o to
                        ale

                        ja mam satysfakcję z mojej córki. z mojej niepełnosprawnej córki. bo robi
                        postępy. bo wszystkich zadziwia. bo mimo swojej niepelnosprawności radzi sobie
                        w codziennym zyciu. bo jest piękna i samodzielna. bo..duża w tym moja właśnie
                        zasługa..
                        • gofer73 Re: Oxygen100 18.06.07, 21:49
                          Guedrianka ale własnie to dla Oxygen jest chore...........
                          • gofer73 Re: Oxygen100 18.06.07, 21:56
                            ......bo to chyba jedyny rodzaj satysfakcji jaką moga mieć rodzice chorego
                            dziecka. Zapewnienie mu zycia bez cierpień i odpowiednie wsparcie sprzętowe i
                            rehabilitacyjne nazwałabym zapewnieniem godności. Dzięki temu rodzice chorych
                            dzieci mogą jeszcze patrzeć na siebie w lustrze. Oczywiście nie wszyscy....
                            • guderianka Re: Oxygen100 18.06.07, 22:13
                              dlaczego jedyny oxygen?
                              każdy jest na coś chory-zobacz ilu wkoło jest alergików?ilu jest chorych na
                              cukrzycę? każdy wyznacza sobie jakiś własny cel do którego dąży. i nikomu-ani
                              tobie ani innym-nie dane oceniać czy ten cel jest słuszny czy nie
                              czym tak naprawde dziecko chore różni się od dziecka zdrowego? jest tak samo
                              kochane, akceptowane-tak samo się smieje, bawi, ma ulubione zabawki i
                              ulubionych kolegów, robi postępy tak jak i dziecko zdrowe

                              zauwazam tez jedno- że często zdrowi ludzi są kalekami emocjonalnymi-mimo że
                              ich rodzice mają satysfakcję z tego że wychowali zdrowych i przebojowych ludzi,
                              to tak naprawde w sensie globalnym i ogólnoludzkim-tacy ludzie się porażką. I
                              jesli miałabym negować istnienie którejś z form życia-zdrowej ale niesprawnej
                              emocjonalnie a chorej i w pełni władz emocjonalnych-wybralabym tę drugą

                              ponadto-pisząc o satysfakcji z góry skreślasz ZDANIE OSOBY CHOREJ. dlaczego-mam
                              wrażenie-skupiasz sie tylko na rodzicu-nie zastanawiając sie nawet KIM JEST I
                              JAKA jest osoba chora , jakie są jej przemyslenia a przede wszystkim JAKĄ ONA
                              MA SATYSFAKCJĘ ze swojego życia?
                              • oxygen100 Re: Oxygen100 19.06.07, 10:34
                                guderianka ale kogo Ty pytasz?
                                dlaczego jedyny? dlaczego oxygen??smile) cos Ci sie poplatalo chyba
                                • guderianka Re: Oxygen100 19.06.07, 12:44
                                  oxygen ciebie pytałam smile

                                  bo nie wiem dlaczego zwracasz tak dużą uwagę na rodziców a pomijasz dzieci?
                            • oxygen100 Re: Oxygen100 19.06.07, 10:32
                              gofer a Ty jak zdarta plyta. Nie rozumiesz o czym pisze ale na wlasny uzytek
                              przekrecasz sens mojej wypowiedzi. Nie chce mi sie z toba gadac, bo to strata
                              czasu
    • zuzia412 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:09
      Nie zdecydowałabym się świadomie zajść w ciążę w takim przypadku. Nie rozumiem
      dlaczego podziwiasz te kobiety - czy za to że przekazały dziecku chorobę i
      zachodziły w kolejne ciąże licząc że w końcu się uda? (Nie oglądałam programu
      ale tak wywnioskowałam z twojego postu). A odwaga .... dla mnie to kompletna
      niedopowiedzialność narażać świadomie na ból, cierpienie, ciągłe pobyty w
      szpitalu.
      • wieczna-gosia Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:17
        zbyt zlozone pytanie. Zalezy od tylu rzeczy ze szkoda wyneiniac.
        Ale na potrzeby ankieterskie moge powiedziec ze TAK. Na pewnioo urodzenie byloby
        brane pod uwage jako opcja.
    • bejoy Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:09
      nie n/t
      • maniusza Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:22
        nie.
        nie chciałabym przez moje "chcenie" dziecka skazywać niewinnej istotki na
        ciężką i może nieuleczalną chorobę. gdybym była w takiej sytuacji -
        zaadoptowałabym dziecko. Tym samym nie unieszczęsliwiała bym nowego dziecka a
        wręćz przeciwnie - uszczęśliwiła istniejące.
    • melmire Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:36
      Nie, chyba ze sztuczne zaplodnienie, po sprawdzeniu genotypu embrionu. Ale nie
      wiem czy mialabym az takie parcie na dziecko.
    • agao_72 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 14:51
      po urodzeniu dziecka zachorowałam. okazało się, że moja choroba ma podłoże
      genetyczne i że córka może ją "w spadku" odziedziczyć. nie chcę mieć więcej
      dzieci.
    • mathiola "podziwiam" to wielkie słowo 18.06.07, 14:59
      ja ich nie podziwiam, ja im się dziwię że się zdecydowały. Tak jakby
      produkowały sobie zabawki - jedna zepsuta, to może druga bedzie dobra? A dzieci
      które cierpiały przez te choroby? Ktoś pomyślał, że one cierpiały?
      Ja bym się nie zdecydowała.
      • hexella mathiola:) 18.06.07, 15:01
        OT
        jak u Twoich dzieciaków z tymi smokami? Dajecie radę? Bo ja chyba od dzisiaj
        zaczne...
        • mathiola Re: mathiola:) 18.06.07, 15:03
          No, my już nie pamiętamy co to smoki smile))
          • demarta Re: mathiola:) 18.06.07, 19:55
            no właśnie też cię mathiola chciałam z tym pytaniem o smoki przydybać. skoro
            już wiem wszystko na temat - gratuluję i proszę meldować o kolejnych wielkich
            planach, napewno się dołączymy smile))
    • sir.vimes Nie. 18.06.07, 15:04
      i nie podziwiam. Ich sprawa.
      • twojasasiadka szkoda dzieci 18.06.07, 15:08
        a rodzice to skrajni egoiści-z niepohamowaną chęcią rozmnażania-bez liczenia
        sie z konsekwencjami
        • iwles Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:10
          twojasasiadka napisała:

          > a rodzice to skrajni egoiści-z niepohamowaną chęcią rozmnażania-bez liczenia
          > sie z konsekwencjami




          a gdyby tych dzieci nie było w ogóle na świecie, byłoby ich mniej szkoda ?


          • mathiola Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:12
            a masz jakieś wątpliwości?
          • verdana Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:12
            Mam dzieci, a parę dni temu dowiedziałam się, ze choroba, na którą cierpi mój
            ojciec, jest dziedziczna.
            Nie ma takiej siły, kazdy z nas przekazuje dzieciom jakieś "złe" geny.
            • twojasasiadka Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:16
              verdana- to o czym mówisz to tak zwana loteriawink
              a tu mówimy o przypadku świadomego zachodzenia w ciąże kiedy wiesz na 100% że
              przekażesz dziecku cieżką chorobę.
              • anka_po_prostu Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:47
                twojasasiadka napisała:

                > a tu mówimy o przypadku świadomego zachodzenia w ciąże kiedy wiesz na 100% że
                > przekażesz dziecku cieżką chorobę.

                -------
                w filmie, który wywołał post, nie było wcale mowy o 100-procentowej pewności,
                zresztą przecież geny chorej matki to tylko 50 procent "szansy" na wadę u
                dziecka.
                Chłopiec który się urodził, był całkowicie zdrowy.

                a.
                • myelegans Re: szkoda dzieci 18.06.07, 16:31
                  Tu jest szansa 1:4, czyli 25%, czyli czwarte dziecko bylo chore, zgodnie z
                  mendelowskim dziedziczeniem
              • oxygen100 Re: szkoda dzieci 18.06.07, 20:45
                nie ma 100% ppewnosci. nawet gdy ryzyko wydaje sie wysokie zawsze moze dojsc do
                rekombinajcji genow
            • myelegans Re: szkoda dzieci 18.06.07, 16:30
              > Nie ma takiej siły, kazdy z nas przekazuje dzieciom jakieś "złe" geny.

              Tylko niektorzy robia to z pelna swiadomoscia i statystyka w koncu ich
              doscignie, a jednostki chorobowe, ktore wykluczaja samodzielne funkcjowanie w
              zyciu.

              Moj syn jest silnie obciazony ryzykiem nowotwora jelita glubego i choroby
              wiencowej.
            • mathiola Verdano 18.06.07, 17:09
              Są choroby i choroby. Ja np. mogłam przekazać swoim dzieciom gen cukrzycowy.
              Ale nie skazuję przez to dzieci na cierpienie i powolną śmierć, tak jak matki z
              programu o którym mowa - jeśli to ten sam który ja oglądałam, tam była mowa o
              chorobach ŚMIERTELNYCH, kiedy wiadomo, że dziecko przeżyje góra kilkanaście lat
              i będzie cierpiało.
              Bo jakby sie tak głębiej zastanowić, no to rzeczywiście, większośc z nas nie
              powinna mieć dzieci z racji możliwości przekazania tego, czy tamtego, jeśli nie
              chorób, to chociażby nieforemnego nosa smile)
              Ale są sytuacje skrajne i gdybym stanęła przed dylematem: urodzić chore
              dziecko, które przeżyje kilkanaście lat pod respiratorem w dodatku, czy nie
              rodzić, żeby nie kupić losu - nie urodziłabym.
          • twojasasiadka Re: szkoda dzieci 18.06.07, 15:17
            iwles napisała:

            > twojasasiadka napisała:
            >
            > > a rodzice to skrajni egoiści-z niepohamowaną chęcią rozmnażania-bez licze
            > nia
            > > sie z konsekwencjami
            >
            >
            >
            >
            > a gdyby tych dzieci nie było w ogóle na świecie, byłoby ich mniej szkoda ?
            >
            ________
            wtedy nie litowalibyśmy się nad pokręconymi ciałkami
            • guderianka Re: szkoda dzieci 18.06.07, 17:05
              ciężki orzech- w zasadzie dopiero po zajściu ciążę "upewniłam się" że moja
              starsza córka nie ma choroby genetycznej ale urodziła się z bardzo bardzo
              nietypową chorobą, która zdarza sięraz na milion albo rzadziej.
              istniało jakies tam ryzyko że drugie dziecko urodzi się chore.
              takie ryzyko istnieje nawet u matek które nie są nosicielkami chorób gentycznych

              nie odważę sie oceniac mam które decydują sie rodzic dzieci mając juz dzieci z
              wadą genetyczną
    • luxure Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 19:44
      Nigdy w życiu. I nie podziwiam rodziców którzy świadomie się na dziecko w
      takiej sytuacji decydują. Co tu podziwiać? Bezmyślność? Egoizm?
      • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 20:53
        moze to ze wciaz maja nadzieje.
        Inna sprawa czy to bedzie dobre dla tego dziecka jesli nadzieja okaze sie
        zludna.
        mozna tak dyskutowac w nieskjonczonosc. Powtorze raz jeszcze zawsze staniemy
        przed konfliktem interesow: to co dobre dla rodzica (bo bedzie mial dziecko)
        nie zawsze musi byc dobre dla tego dziecka (i tu sie rodzi pytanie czy lepiej
        sie nie urodzic czy urodzic i cierpiec). Gdyby problemy te byly rozwiazywalne
        nie byloby dyskusji nad tym co jest etyczne a co nie.
        I tu dochodzimy do paradoksu: czy wartosci chrzescijanskie promujace otwarcie
        na zycie (na kazde zycie nawet te mocno uposledzone i zalezne od innych)sa
        jedynie sluszne? Bo w swietle etyki slusznosc tych pogladow jest nieostra i
        moze budzic wiele watpliwosci np. czy mamy moralne prawo powolywac do zycia
        istoty z duzym prawdopodobienstwem ulomne? czy to jest w porzadku ze z gory
        skazujemy kogos na cierpienie tylko w imie czystosci wlasnego sumienia??
        Moze to katolickie ale czy etyczne??
        • guderianka Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 20:57
          masz racje oxygen że to dyskusyjne. czasem jak widzę strasznie chore dzieci,
          strasznie ułomne, na siłę niemalże podtrzymywane przy życiu, których los zalezy
          tylko od aparatury myslę że działamy wbrew naturze. Myślę, że w naturze szanse
          przetrwania ma osobnik silny a słaby umiera, że niegdyś wszelkie upośledzenia
          konczyły sie śmiercią takiej jednstki.BYły to o tyle słuszne, że nie osłabiało
          gatunku ludzkiego...
          straszne to wiem o tym-piszę to nie jako matka ale staram się myśleć obiektywnie
          • iki81 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 22:50
            To poczytajcie o mojej córce pod respiratorem. zobaczcie jej uśmiech i
            szczęście i wtedy oceniajcie czy takie dzieci powinny żyć!!!
          • oxygen100 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 19.06.07, 10:45
            tak tyle ze obowiazkiem lekarza jest zrobic wszystko aby podtrzymac to zycie,
            bez wzgledu na jego jakosc. Czy to sluszne podejscie? Nie wiem. Nikt nie wie. Z
            jednej storny zycie pod respiratorem tez jest zyciem i taki pacjent ma prawo do
            godnego zycia. Z drugiej powinien miec prawo zdecydowac czy tego rodzaju
            egzystencja jest dla niego dobra. Czy chce tak dalej zyc czy nie.
            Ale nie bardzo moze bo eutanazja jest nielegalna a odebranie sobie zycia
            poprzez odlaczenie od aparatury jest grzechem.
            Tylko ze czlowiek takze katoliccy meczennicy swiadomie umierali jesli ich
            poglady wartosci czy honor byly pogwalcone. Decydowali o tym ze wola smierc niz
            zycie wbrew sobie. W naszym panstwie prawa i wartosci chcescijanskich czlowiek
            obywatel takiego prawa nie ma. A moze powinien je miec. I tak wkolo Panie
            macieju im dalej w las tym wiecej drzew (i dylematow).
            Sprawy sa trudne i nie dajace sie ujac jednoplaszczyznowo. Gdzies po drodze
            nieuchronnie rodza sie nierozwiazywalne konflikty. Mowie o tych dylematach nie
            oceniam nikogo tylko stram sie wyexponowac newralgiczne punkty. Wiem moze dla
            niektorych z Was to zbyt trudne zeby zrozumiec. Ale Wasz punkt widzenia nie
            jest jedynym slusznym (gofer) bo ludzie sa rozni maja rozne potrzeby i nie ozna
            nikogo mierzyc wlasna miara
            • gofer73 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 19.06.07, 12:30
              Nie znasz mojego punktu widzenia na problem poruszany w wątku bo go po prostu
              nie przedstawiłam smile. Jedyne co usiłowałam tu uzmyslowić to, że nie nam wydawać
              moralne osądy na takich rodziców, zwlaszcza jeśli się teoretyzuje, a pisanie o
              satysfakcji, zadowoleniu z poświęcania się rodziców w kontekscie posiadania
              kolejnego chorego dziecka jest po prostu niesmaczne. Ja nie mam jedynego
              słusznego punktu widzenia. Wyrażając swój pogląd opieram się na doświadczeniu -
              swoim i innych rodziców chorych dzieci (a znam ich trochę). A znam rodziców
              którzy walczą o swoje chore dzieci jak lwy i znam takich, którzy nie
              reanimowali dzieci gdy coś się działo. Więc nie reprezentuję tylko jednej
              frakcji. A wydaje mi się, że opinia poparta doświadczeniem to coś więcej od
              większości teoretycznych wypowiedzi na powyższy temat.
    • gacusia1 Nie-to dla mnie nieodpowiedzialnosc i egoizm 18.06.07, 20:31

    • dorotus76 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 20:33
      Nie. Nie miałabym odwagi.
    • bea.bea nie 18.06.07, 21:46
      świadomie bym nie chciała mieć upośledzonego dziecka
      • siasiuszek Re: nie 18.06.07, 21:48
        świadomie - nie, ze względu na swoje i dziecka dobro
      • iki81 Re: nie 19.06.07, 15:12
        chyba nikt świadomie nie chce mieć upośledzonego dziecka..
    • babsee Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 22:10
      Nie.Dla zaspokojenie potrzeb macierzynstwa prędzej adoptowalabym dziecko. Majac
      swiadomosc ze mam szanse 1/4 urodzic zdrowe dziecko, w zyciu nie podjelabym
      takiej decyzji.Wlasnie po to,by nie robic markerow w ciązy i stac przed jeszcze
      wiekszym dylematem-rodzic czy terminacja?
      Dzisiejsza mecycyna ma niezywkle wrecz parcie na przedluzanie zycia.
    • iki81 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 22:14
      Moja córka ma nieuleczalną genetyczną chorobę (www.julinek.blox.pl)
      odziedziczoną po obojgu rodzicach (zresztą nieświadomie). Ryzyko urodzenia
      kolejnego, chorego dziecka to 25%...
      Jak patrzę na moją małą uśmiechniętą pyzę (wprawdzie pod respiratorem) to
      cieszę się że jest na świecie. Ona nie cierpi - świadczy o tym jej uśmiech.
      Matki zdrowych dzieci tego NIGDY nie zrozumieją i dlatego uważam, że ta
      dyskusja niepotrzebnie została rozpoczęta...
      Z powodu ryzyka nie będę się sterylizować. Wierzę, że mogę urodzić zdrowe
      dziecko i absolutnie nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną.
      • symplegada Re: Iki81! 18.06.07, 23:05
        > Matki zdrowych dzieci tego NIGDY nie zrozumieją
        nie pisz w ten sposób, nie stawiaj niepotrzebnie muru między matkami zdrowych dzieci i chorych! Czytam regularnie cztery blogi: Twój, Precla, Wiecznej Gosi i Zimno. Czytam je dlatego, że są ciekawe, dobrze napisane, wciągające i o dzieciach, a ja lubię czytać o dzieciach (sama miałabym o czym pisać, ale nie chcę). Nie ma nic do rzeczy, że dwójka tych dzieci jest zdrowych, a ósemka (jeśli dobrze liczę dzieci opsesyjnej wink- zdrowych.
        > Jak patrzę na moją małą uśmiechniętą pyzę (wprawdzie pod respiratorem) to
        > cieszę się że jest na świecie.
        Jak chyba każdy, kto widział zdjęcia Julki, Twoja córeczka jest wcieloną radością życiasmile

        > dyskusja niepotrzebnie została rozpoczęta...
        I tu się zgadzam. Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Oczywiście poza-jak-zwykle-wszystko-wiedzącymi i umiejącymi się wczuć w każdą sytuację niektórymi forumowiczkami.
        • iki81 Re: Iki81! 19.06.07, 14:57
          > > Matki zdrowych dzieci tego NIGDY nie zrozumieją
          > nie pisz w ten sposób, nie stawiaj niepotrzebnie muru między matkami zdrowych
          dzieci i chorych!
          Nie chodzi mi o mur absolutnie. Sama przyjaźnię się z matkami zdrowych dzieci.
          Jednak to są rzeczy często przez nas same nie do końca pojęte, a tu padają
          oceny kobiet które w takiej sytuacji się nigdy nie znalazły i nie życzę im, aby
          musiały to rozumieć.
          • guderianka Re: Iki81! 19.06.07, 15:15
            ależ to prawda -podobnie jak z innymi sytuacjami. pewnych rzeczy trzeba po
            prostu doświadczyć. to tak jak kobieta po cc nie zrozumie jak to jest rodzic
            cc, a fanka nurkowania nie zrozumie co jest fajnego w skakaniu na spadochronie
            itp itd
      • mama_nuli1 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 23:06
        To morze wystrzelajmy wszystkich lekarzy i zamknijmy szpitale. Niech przetrwają
        zdrowi i silni, a nasz gatunek będzie silniejszy! Jak w Sparcie.
        Jestem chora na OI. Moja córeczka niestety (wbrew zapewnieniom genetyka)
        odziedziczyła po mnie chorobę. Nie marzyłam o tym. Marzyłam, że będzie zdrowa,
        śliczna i szczęśliwa. To pierwsze się nie udało. Jest dla mnie wszystkim. Gdybym
        wiedziała, jak będzie nie zmieniłabym decyzji o dziecku. Zapraszam na
        nulka.blox.pl/html.
        P.S. Znam Julkę i Precla. Są wspaniałymi dzieciakami. A Wy nie macie prawa
        nikogo oceniać bo nic nie wiecie!
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 23:24
      Nie wiem...
      Zależy jaka byłaby to choroba genetyczna. Na więcej dzieci niż 1 bym się nie
      zdecydowała. Ale chociaż jedno raczej chciałabym mieć.
    • babsee Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 18.06.07, 23:33
      Ja nie oceniam.Bo jakos to o ocenianimu pod moim postem bylo.Nie oceniam bo nie
      mam chorego dziecka.Wiec nie wiem "jak to smakuje"
      Wiem,ze będąc chorą i mając pewność ze mam 25%(az)na przekazanie choroby
      smiertelnej.bolesnej,nie zdecydowalabym sie na macierzynstwo.
    • agao_72 Re: Czy zdecydowałabyś się na dziecko gdy.. 19.06.07, 09:25
      jako osoba "obdarzona" chorobą o podłożu genetycznym (uprzedzajac pytania -
      choroba ujawniła się po urodzeniu dziecka, a w zasadzie urodzenie dziecka było
      katalizatorem choroby) zastanawiam się, jak ja mam powiedzieć córce, że ona
      MOŻE zachorować. że choroba sama w sobie nie jest potworna i straszna, ale
      potrafi nieźle namieszać w życiu. że dzięki niej się zyskuje coś niesamowitego,
      ale można wszystko stracić. i żeby rozważyła posiadanie dzieci...

      młoda ma niespełna 2 lata, a ja już o tym myślę. i te myśli będą mnie do końca
      życia prześladować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka