Dodaj do ulubionych

Odstawiłam...

14.06.03, 08:52
Dziewczyny.Moja córcia ma ponad dwa lata,i do tej pory ssała
pierś.Postanowiłam ją odstawić,bo już miałam dosyć.Posmarowałam piersi
musztardą i podziałało.Kasia mówi,że mam brzydkie cycy,i nie chce.Ale nie o
to mi chodzi.Już trzeci dzień nie ssie,a ja mam jakiegoś doła.Wydzieram się
na męża,nie wiem co się ze mną dzieje.Kasia ładnie przesypia nocki,ładnie
się bawi,nie marudzi,a ja jakaś szajbnięta jestem.Wszystko mnie drażni,o co
chodzi???Pomóżcie.Magda
Obserwuj wątek
    • macinak Re: Odstawiłam... 14.06.03, 12:41
      Nie jestem ekspertką w odstawianiu smile ale może to hormony? No a może troszkę
      boli Cie, że to tak łatwo poszło. Że nie tylko Ty odstawiłaś córcię ale ona
      również odstawiła Ciebie? Może spróbuj gdzieś wyjechać na 2-3 dni i zrelaksować
      się albo przynajmniej wyjdź z przyjaciółmi na miasto - wystawa, koncert, teatr
      czy pub - zrób coś czego nie mogłaś robić kiedy mała jeszcze cycała smile
      Ot taka ze mnie domorosła psycholożka wink))
      Pozdrawiam Gośak
    • joa_boa Re: Odstawiłam... 14.06.03, 14:02
      Odstawienie od piersi dziecka, nawet kiedy dziecko jest gotowe, ale matka - nie
      - jest źródłem smutku dla matki, bo jest to rodzaj straty. Traci się
      bezpowrotnie kogoś dla kogo pierś i pokarm stanowiły istotę wszechświata, a
      początkowo warunek przeżycia. W ssacym pierś dziecku matka "widzi"
      (nieświadomie na ogół)również jakąś część siebie - bezbronną, potrzebującą
      ochrony i pokarmu i często ze smutkiem wita separowanie się tego dziecka. Ta
      pierwsza separacja - od piersi jest zapowiedzią kolejnej - zdrowej i
      nieuniknionej - od matki właśnie. Problem z odstawieniem od piersi zawsze jest
      pierwonie problemem matki i jej separacji. Ja odstawiałam mojego synka od
      piersi gdy miał ponad dwa lata i był to dla mnie duży ból - smutek, tęsknota i
      poczucie niedwracalności i niechronności oddalania się dziecka od matki. Ale
      tak ma być i to ja musiałam sobie z tym poradzić.
      • majah76 Re: Odstawiłam...-m.in. do JOA-BOA 15.06.03, 01:03
        Dziewczyny, wlaśnie to przechodzę, to o czym pisze Joa...
        Tylko mi latwo z Olą nie idzie, jeszcze nawet (już drugi raz, po 1,5 mcu) nie
        zaczęłam na dobre odstawiania. Na razie denerwuje mnie to ciągłe Oli "mamusiu,
        cycusia chcę"... ale gdy pomyślę, co przechodzilam podczas ostatniej próby
        odstawiania, to PANICZNIE SIĘ boję zacząć znowu.

        Chodzi o mnie. Ja mam skłonność do depresji, sama wychowuję córeczkę, mam parę
        ważnych problmów w życiu... Czy odstawiać teraz? z drugiej strony nie mam
        wyjścia, taki stan będzie trwał jeszcze długo... Jestem naprawdę zmęczona, bo
        moje dziecko nie da się przekonać do metody: karmienie tylko 2 razy na dobę.
        Jednak, kiedy ostatnio nawet się udalo - byłam u rodziców przez m-c(po powrocie
        do domu znów MUSIAŁ być cycuś) - bylo mi tak żal, że znów zaczęłam czuć się
        niebezpiecznie smutno i jak to pisała Joa: "był to dla mnie duży ból - smutek,
        tęsknota i poczucie niedwracalności i niechronności oddalania się dziecka od
        matki". Tylko ja NIE MOGŁAM sobie z tym poradzić.

        Zaczynam myśleć już nawet (niesmiało) o jakiejś pomocy profesjonalnej wink Bo się
        nigdy od Oli "nie odstawię"... Problemem u nas jest jeszcze to, że Ola jest
        zawodowym ssakiem i dla niej cycuś to rzecz niezbędna (nie ma mowy o
        stanowczym, a delikatnym i bezbolesnym odstawieniu). Więc dodatkowo czuję się,
        jak ktoś, kto odbiera własnemu dziecku to, co najlepsze.

        Czyli podsumowując: Ola nie chce odstawienia, ja nie chcę, i ja jestem już tak
        zmęczona, że czuję, iż muszę, bo nie dam rady...

        Myślę Magdo, że wiele mam, szczególne tych, które długo karmily swoje dziecko
        (i tych, których dziecko "odstawiło się niemal samo"), przechodzi taki stan,
        jak twoj. Musisz być po prostu silna... No a hormony to swoją drogą mogą być...
        Ja mam takie właśnie wahania nastroju - zależne trochę od zmian hormonów.

        A do Joa mam prośbę, jak myślisz, czy zdecydowanie odstawić teraz Olę??????
        Wiem, że możesz mi coś konkretniej powiedzieć wink Albo, czy jest sens pójść z
        takim problemem jak mój do specjalisty? To dla mnie naprawdę trudne przeżycia,
        nawet nie sądziłam kiedyś, ze tak będzie... Natury emocjonalnej oczywiście.

        Majka, mama Oli (26 mcy)
        • joa_boa Re: Odstawiłam...do autorki postu do Joa... 15.06.03, 10:32
          Myślę, że w sytuacji, gdy ma się kilka ważnych problemów, jest się samotną
          matką, to może być tak, że chciałoby się, by karmienie piersią trwało jak
          najdłużej, bo to jest czas kiedy jest tylko matka i dziecko (i pierś), bez-
          pieczna, intymna sytuacja. I jest duża pokusa, by ją kontynuować. Ja odstawiłam
          Kubę kiedy miał ponad dwa lata, wróciłam wtedy do pracy, on poszedł do żłobka,
          zmieniliśmy mieszkanie, wtedy między mną a mężem było tak, że kiedy teraz
          omyślę o naszych relacjach to zastanawiam sie jakim cudem nasze małżeńtwo
          przetrwało. Ale - wtedy też podjęłam psychoterapię(psychoanalizę) - nie z
          powodu trudności z odstawieniem Kuby, ale też z powodó problemów z byciem
          matką. Wtedy w pierwszych tygodniach terapii, gdy przeżywałam rozstanie z
          małym,płakałam, gdy odbierałam go ze żłobka nie odstawiłam go jeszcze, ale
          nieco później, jakieś 2 miesiące po tym jak poszedł do żłobka a ja do pracy. I
          on sam dał mi jakiś znak - kilkakrotnie w nocy zwrócił jeszcze nie strawione
          mleko, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło - nigdy nie ulewał, nie wymiotował.
          A wtedy tak. I dzięki temu, że miałm wsparcie ze strony terapii, i wiedziałam
          też, jak psychoanalitycznie interpretować taki objaw - zmobilizowałam się i...
          odstawienie Kubusia trwało 2 dni. Oczywiście - on mi w tym pomógł. Myslę,że
          jeżeli jest ktos , któ mógłby cię wesprzeć w tym czasie (odstawiania dziecka)
          to wykorzystaj ten czas i relację. Nie bedziesz karmić wiecznie, choćbyś tak
          naprawde tego chciała. A twoja córka chce tego - bo ty chcesz, a nawet nie tyle
          chcesz co boisz się stracić tę jedyną, niepowtarzalną, unikalną relację, jaka
          daje karmienie piersią. Odwagi, i pisz o tym co się dzieje.Joa
      • maak3 Re: Odstawiłam... 15.06.03, 12:11
        zwyczajnie w świecie przeżywasz stratę i wchodzisz w nowy etap macierzyństwa--
        "nieznany"
        mi przy odstawianiu towarzyszyła myśl, że nasze dziecko rośnie i nieuchronne
        jest, aby zacząło żyć "bezcycowo"
        a my musimy sobie wypracować nowe formy bliskości-dalekości, bo w końcu
        dzieciom mamy towarzyszyć w dorastaniu, budowaniu autonomii i zaufania do
        siebie i innych, by odeszły w świat
        pozdrawienia
        napisz jak się trzymasz
        • majah76 Re: Odstawiłam... 16.06.03, 01:25
          Dzięki Joa. Wiem, ze u mnie to głębszy problem. Najprawdopodobniej ma związek z
          relacją: ja- moja matka. Dlatego myślałam o pomocy w poradni... Moze
          spróbuję... Joa, czy długo trwała taka psychoterapia (ps.analiza)?
          No tak, staram się być dobrą mamą, inną niż ona. Wszystko inaczej. Karmienie
          także. zresztą to ona popiera i wcale mi nie ułatwia. "chcesz odstawić?, nie
          nooo, taka szkoda..." No i faktycznie, ja po prostu staram sie dać Oli to, co
          najlepsze, bezpieczeństwo i milość... No i tego nieszczesnego cycka, który się
          z powyższymi wiąże wink Tylko widzisz, ja naprawdę chcę już skończyć. I nie mogę!

          A do złobka/przedszkola na razie bałam się posłać Olę... nie mogłam po prostu.
          Jako samotna mama mogę mieć urlop wychowawczy 3 lata (a nie 2), to korzystam. I
          planuję się przełamać i posłać Olę na parę godzin tygodniowo (zwiększając) od
          wrezśnia/października...Żeby się przyzwyczajała (i ja - jak zrozumiałam).
          Pewnie będę płakać... Ola niekoniecznie, jest baaardzo towarzyskim dzieckiem,
          ale też bardzo przywiązanym do mnie (co z racji sytuacji - logiczne).

          Na razie ssak ssie...Czasem jest to takie przyjemne... Ale czasem juz mnie
          irytuje. Dochodzi ciągłe - od dwóch lat - niewyspanie. To już nie tylko z
          powodu karmienia, takie mam dziecko (budzi się co pół godziny, już o tym
          pisałam nie raz, żadnej nocy przespanej w całości od dwóh lat NIE BYŁO).

          A co do facetów, to chyba tak już jest. Gdy jeszcze byliśmy razem, ON nie mógł
          zaakceptować, że karmie piersią, tzn cieszył się bardzo, ale jakoś mu to
          przeszkadzało, czuł się odepchnięty. A ja wcale nie potrzebowałam dużo czułości
          od niego.

          Taka dygresja.
          Gdzieś kiedys czytałam, że kobieta karmiąca piersią (ma to związek m in z
          hormonami, ale i z psychiką) ma zaspokajane w ten sposób potrzeby emocjonalne.
          Np. potrzebuje mniej seksu, przytulania... itp. Tak to natura wymysliła wink
          Matka w okresie karmienia, jest zaprogramowana na dziecko (nie na męża wink) i
          jeśli to słaby związek (nasz psuł się z tysiąca róznych powodów) to takiego
          okresu nie przetrwa. W moim przypadku tak było.

          A jeszcze do Magdy: W czasie tego odstawienia w kwietniu na 3 tygodnie, to ja
          mogłam caly dom rodziców roznieść ze złosci. Tylko nie wiedzialam na co. Czułam
          się jakbym miała przedłużone PMS... Na wszystkich wrzeszczałam. Koszmar. I
          ciągle chcialo mi się plakać. Teraz też tego się bardzo boję. Bo tu "nie mam na
          kim się wyżywać", jest tylko Ola...
        • majah76 Re: Odstawiłam... 16.06.03, 01:27
          No właśnie, Magda, lepiej już jest?

          Majka
    • kluska25 Re: Odstawiłam... 16.06.03, 10:38
      Hej,to znów ja.Już mi lepiej,ale Kasia zrozumiała,że cycka już nie
      dostanie.Teraz ona jest jakaś niespokojna.Zaczęła mieć problemy z
      zasypianiem.Wczoraj naszła mnie taka ochota aby znów ją zacząć karmić,ale mąż
      mnie powstrzymał i słusznie!!!Przecież Kasia ma już ponad dwa lata.Kaśka
      naprawdę była bardzo przywiązana do moich piersi,nie wyobrażałam sobie końca
      karmienia.Kiedy tylko siadałam Kasia była już przy cycu,w nocy sama się
      częstowała,a ja...dostawałam cholery.Z jednej strony nie chciałam już karmić,a
      z drugiej uwielbiałam patrzeć jak moja mała zasypia przy piersi,jaka czuje się
      bezpieczna.Zawsze koniec karmienia kojarzył mi się z tym,że moja kruszynka nie
      będzie już tak odemnie zależna,że będzie umiała zasnąć w objęciach taty,czego
      nigdy dotąd nie potrafiła,bo zasypiała tylko przy cycu.Zawsze kiedy było jej
      smutno,cycek był "pocieszaczem".
      Jednak dziewczyny koniec karmienia to także dobre strony.Można się napić
      alkoholu,i nie mieć wyrzutów sumienia,że za dużo się wypiło a dziecko ssie
      cycka(nie mówię o jakiś ogromnych ilościach).
      Można wyjść na dłużej z domciu,na jakieś zakupy,czy do kina.
      Można założyć ładną bluzkę lub sukienkę i mieć tą świadomość ,że się nie
      pogniecie jak będziemy karmić.
      Ale wiem jedno,że teraz Kasia i ja potrzebujemy dużo przytulania,głaskania po
      główce i miłości.
      Dziewczyny dziękuję za wszystkie dobre rady jesteście kochane.Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka