Dodaj do ulubionych

znowu muszę się pożalić na ojca

06.07.07, 20:18
Mój "kochany" tatuś - pijaczek znowu nawalił. Ale ja chyba przesadziłam i mam
mętlik w głowie.
Otóż, moja siostra robi remont pokoju. Poprosiła ojca, żeby jej pomógł.
Właściwie to ojciec jak tylko usłyszał słowo 'remont' to sam zaproponował
pomoc. Siostra i mama postawiły mu tylko jeden warunek. Gdy zobaczą że pił,
koniec robienia.
I oczywiście pierwszy dzień pijany, drugi, trzeci...
Dzis mijają 2 tygodnie remontu (malowanie ścian i kładzenie paneli), a pokój
nawet w połowie nie jest zrobiony (16m2).
Dzisiaj siostra robiła remont razem z ojcem. Wyszła do łazienki na chwilę, a
po powrocie, ojca już nie było. Wrócił za 15 minut - ledwo się trzymał na
nogach.
Siostra powiedziała mu, ze w takim razie ma nie robić więcej dzisiaj, a on na
upartego właził jej do pokoju. Po kilkukrotnym wyganianiu go przez siostrę z
pokoju, wkroczyłam do akcji.
We dwie nakrzyczałyśmy na niego, że w takim stanie nie jest nam do niczego
potrzebny, żeby sobie gdzieś polazł skoro nie ma co ze sobą zrobić. Na
wychodne wykrzyczałam mu, że dziękuję mu za spieprzone życie i za to, że
przyszło mi być córką pijaka.
Poszedł na balkon i ... płakał skrycie.
A ja mam wyrzuty sumienia, że za ostro go potraktowałyśmy. Ale w sumie jak on
nas traktuje? Od dzieciństwa żyjemy w strachu, codziennie musimy patrzeć jak
tatuś się zatacza. Niejednokrotnie wycierałyśmy jego szczochy. Tłumaczę to
sobie właśnie tak, ale jak pomyślę że on płakał... Mimo że ja wiele łez przez
niego wylałam.
Mój mąż mówi, że bierze nas na litość, żebym się nim nie przejmowała.
Ale ja boje sie że może coś sobie zrobi. Z drugiej strony jestem tak
wściekła, że nie mogę sobie miejsca znaleźć. Wypiłam już melisę, ale mało
pomogło.
Jestem rozdrata psychicznie i wyżywam się na moich bliskich. I naprawdę
czuję, że ojciec spaprał mi życie. Nie potrafię się nim w pełni cieszyć.
Może było by lepiej bez niego...
Obserwuj wątek
    • soemi Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:23
      Postawiłyście warunek, którego nie wyegzekwowałyście. Krzyki tu nie nie pomogą.
      Jeśli zależy wam na ojcu i widzicei szanse na wyleczenie mozna podjąć próbę. I
      powinnaś wyzbyć sie uczucia strachu, że przez Towje stanowcze zachowanie ojciec
      zrobi sobie krzywdę. To dorosły człowiek i sam podejmuje decyzje, przestańcie
      go niańczyć. Pomoc może go odmienić.
      • net79 Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:32
        Nie masz powodów do wyżutów sumienia, ojciec nie spełnił warunków, ja
        jużpierwszego dnia, olałabym go, "podziękowała serdecznie" za pomoc i szukała
        innych ludzi do pomocy.beczy bo jest słaby, ty nic za jego słabosci nie możesz,
        po za tym to najlepszy szantaż emocjonalny na dzieci... olac ciepłym moczem,
        jak dojdzie do siebie i tak nie bedzie maiłci za złe, a złości nie przelewaj na
        rodzine bo to będzie potęgować nienawiśc męża do twojego ojca, jak bedziesz to
        często praktykować. Tak masz rację, spaprał ci życie, a czy byłoby lepiej, nie
        wiem, nie znam uczucia posiadania tylko matki. Mój ojciec jest jedyna osobą,
        którapotrafimnie doprowadzić do szłu i poczucia winy, ale mocno nad tympracuję,
        mimo to na samąmyśł, że kiedyś umrze ciarki mi chodza po plecach, bo zwyczajnie
        go kocham, ale nie oszczędzam, kiedy on nie oszczędza mnie smile trzymaj sie i
        słusznie, że zainterweniowałaśsmile
    • iwonag25 soemi... 06.07.07, 20:39
      nie ma szans na jego wyleczenie. On nie podejmie sie leczenia za żadne skarby.
      Od wielu lat o to walczymy, prosimy, moja mama zgłosiła go na przymusowe
      leczenie... Długo by wymieniać. Wszystko na nic. On uważa że nie pije. Nawet
      jak leży i nie ma siły się podnieść mówi Ci prosto w oczy że on nie pił. I
      jeszcze ma do ciebie pretensje że go oskarżasz.
      • net79 Re: soemi... 06.07.07, 20:42
        Znamy to,znamy...
        Nie miej wyżutów złośc jest naturalnym odruchem...
        Byleby nie dać się zapedzić w kozi róg i szkodzić sobie i najbliższej
        rodzinie...
    • makurokurosek Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:41
      jestem córka alkoholika samobójcy, miałam 17 lat jak to się stało, do dziś
      pamiętam moją ostatnią z nim rozmowę, moją złość i gorycz. cały czas pozostał mi
      smutek i żal, że nigdy nie będę miała szansy go przeprosić.Od tamtej pory staram
      się bardziej kontrolować to co mówię. Bardzo trudno żyję się z alkoholikiem,
      bardzo trudno mu pomóc i tak naprawdę tylko dobry terapeuta może ci odpowiedzieć
      na pytanie w jaki sposób go traktować, bo tylko on będzie w stanie ocenić stan
      psychiczny twojego ojca. Teoretycznie mówi się, że z alkoholikiem trzeba ustalić
      ostre granice i być konsekwentnym, jednocześnie jeżeli czuje wolę walki powinien
      czuć oparcie w rodzinie, połączenie tego jest bardzo trudne, ja nie wiem czy po
      mimo moich doświadczeń potrafiłabym to połączyć. Moja rada powinniście iść na
      spotkanie z terapeutą, nawet jeżeli twój ojciec nie chce się leczyć rozmowa z
      psychologiem pozwoli wam ocenić jego stan, terapeuta pomoże wam wypracować plan
      ,na forum nie uzyskasz odpowiedzi, bo kazdy alkoholik jest inny, jeszcze jedna
      rada jest forum na którym ktoś może ci przybliżyć problem alkoholików, on chyba
      najwięcej moze ci pomóc
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10984
      • net79 Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:48
        Makarousek, nie możesz sie obwiniać, znam to uczucie,kiedy żałujesz
        wypowiedzianych słów, ale czasu nie cofniesz, a odruch jest odruchem i nie
        zawsze nerwy mogą być na wodzy kiedy ktoś doprowadza je do granic
        wytrzymałości. A jak zagnać alkocholika do terapeuty,s koro on nie chce tam
        iść, jak terapeuta oceni jego stan skoro nie może z nim osobiście porozmawiać,
        a nasze relacje są subiektywne, nie można brać odpowiedzialności na siebie, bo
        to prowadzi do ostrych zaburzeń, ja długo z tego typu zaburzeń leczyłam się
        sama i to był najgorszy okres dla mojej rodziny i życia. Trzeba zrozumieć, że
        czasem to co się dzieje jest po za nami i nie jest konsekwencją naszego
        działania tylko wyboru tych właśnie ludzi... To oni mają za co przepraszać...
      • iwonag25 Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:52
        Boże, tak strasznie mi przykro. Widzisz, mojej mamie na terapii powiedzieli, że
        jeśli ojciec grozi że popełni samobójstwo (a groził kiedy zgłosiła go na
        przymusowe leczenie), to żeby nie wierzyć, bo oni w ten sposób manipuluja
        uczuciami bliskich. Jednak strach był silniejszy i mama wycofała zgłoszenie.
        Nie wiemy jak mamy namówić ojca żeby poszedł z nami do poradni. On nie widzi
        problemu. Dla niego to my jesteśmy złe i wmawiamy mu coś. Od tylu lat nic do
        niego nie dociera!!! On nie ma woli walki. Możesz mi napisać na maila
        gazetowego jeśli chcesz, bo wiem że może to byc dla Ciebie trudne. Ale ja nie
        wiem kompletnie jak walczyć. Czuję, że mi samej terapia nic nie da.
        • makurokurosek Re: znowu muszę się pożalić na ojca 07.07.07, 08:37
          wiem od mamy, że mój ojciec sporo wcześniej próbował popełnić samobójstwo, teraz
          wiem że to siedzi w człowieku,jeżeli ktoś raz próbował popełnić samobójstwo,
          będzie próbował więcej razy.
          To fakt alkoholicy manipulują uczuciami, dlatego sądzę, że tylko psycholog jest
          w stanie ocenic sytuację i odpowiednio pokierować terapia. Najpierw możecie same
          zgłosić się do poradni , o pomoc, tam raczej pracują ludzie z powołania, którzy
          walczą o każdego człowieka. Oczywiście jeżeli ojciec nie chce poddać sie terapii
          to i tak tego nie zrobi, ale , krótka rozmowa z psychologiem pozwoli ocenić jego
          problem, rozmowa nie musi być przeprowadzona w przychodni, chyba nawet lepiej
          byłoby na gruncie towarzyskim.
    • gacusia1 Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:43
      Twoj maz ma racje,niestety...Przykro czytac,jeszcze bardziej przykro zyc z kims
      takim.Wspolczuje.Nie powinnas miec wyrzutow sumienia!
      • l.e.a Re: znowu muszę się pożalić na ojca 06.07.07, 20:54
        kochana, jesteś DDA i powinnąs wraz z siostra i mamą przejśc terapię. Wiem
        doskonale co czujesz, przechodziłam niejednokrotnie to samo,. Nie jestes
        nieczmeu winna absolutnie sie nie obwiniaj. Musisz mu wszystko dosadnie
        powiedzieć, wygadać się ! Naprawdę z serca proponuje Ci terapię
    • agenciara1 Re: znowu muszę się pożalić na ojca 07.07.07, 22:06
      Witam!
      Czytając o Tobie miałam wrażenie, że czytam o sobie. Wszystkie moje poprzedniczki mają racje, ale wiem, że dla Ciebie to marne pocieszenie. Alkoholik widzi tylko koniec butelki i słyszy tylko szum wódki spływającej do gardła, dlatego uważam, że twój ojciec nie rokuje dobrze na przyszłość. Chyba że stałaby się jakaś tragedia. Mój ojciec ponad 5 lat temu zachorował na raka i to go otrzexwiło. Od tamtej pory nie pije. A pił chyba przez całe życie. przynajmniej ja to tak pamiętam. Też pamiętam jakieś sznurki zawieszone na poręczy na klatce schodowej, pamiętam go zalanego w trupa na ławce w parku, pamiętam jak policja zgarniała go z ulicy zaćmionego doszczętnie, pamiętam jak mi dziecku kazał robić klopsiki, a o gotowaniu nie miałam pojęcia, pamiętam, że w klasie maturalnej marzyłam by zniknął z mojego życia (tylko nie umarł, bo byłabym w żałobie i nie mogłabym pójść na studniówkę), w końcu pamiętam, że popchnał mnie brutalnie gdy byłam w ciąży z moim starszym synem. Wszystko to jest we mnie i chyba będzie do końca zycia. Na szczęście jestem w szczęśliwym małżeństwie, chociaż boję sie o moje szczęscie, ponieważ czasami mam wrazenie, że tamto życie wpływa na to moje teraźniejsze. Z przerazeniem odkrywam, że jest we mnie agresja i zło, nad którymi muszę wciąż pracować. Najgorsze jest jednak to, ze w latach pijanstwa ojca nie miałam żadnego przyjaciela, z którym mogłabym porozmawiac szczerze, a w rodzinie nie miałam oparcia. To zostało we mnie, to zamykanie się w sobie co czasami jest uciążliwe dla mojego męża. No ale nad tym też pracuję. Przepraszam, że zajęłam tyle miejsca, ale potraktowałam to jako pierwsze moje publiczne świadectwo. potrzebowałam chyba tego, chociaż nie tak bardzo jak kiedys dawniej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka