Dodaj do ulubionych

strasznie przykre...co robic?

13.07.07, 07:52
Dziewczyny!
Mamy bardzo cięzką sytuacje rodzinną. Zacznę od początku.Wiele lat mieszkam z
rodziną, mezem i dzieckiem. Niestety nie zapowiadało się na zakup mieszkania.
Trafiła się "rudera" niby tanio niby nie.Pokombinowaliśmy umowy w pracy i
dostaliśmy kredyt na zakup mieszkania.
No ok, dostalismy kredyt na zakup remont itp.
Teraz jest problem, bo....
Nikt nie pomoże nam (oczywiście nikt na nikogo nie powinien czekac z pomocą).
Nie mamy pieniędzy na coś więcej niż na jedzenie a czasem nawet na to nie ma.
Pensja idzie na kredyty i opłaty za mieszkanie w którym nie możemy mieszkac
od zeszłego roku. I tak stoi. Zeby się wprowadzić potrzeba nam wszystko.
Poczawszy od bateri do zlewu, kuchni, lodówki,mebli, no kompletnie
wszystkiego. Nie mamy nikogo kto mógłby nawet pożyczyc, ale na ile? Bo
przecież z pensji nie można odłożyc.Nie mamy czasem pieniędzy na dojazdy do
mieszkania, które kupiliśmy więc nie jeździmy. Jest nam przykro, ze
porwaliśmy się na to, ale co mieliśmy zrobic zrozpaczeni nie mającym nic i
wypędzanym przez rodzinę. Albo mieliśmy wynająć albo kupic coś.Wynajęcie
narazie kosztuje więcej niż rata kredytu. Ale dalej mieszkamy z rodziną. Ani
wynając tamtego mieszkania, bo nie ma tam warunków, ani nic. Ja nie wiem co
dalej, poradźcie coś bo zwariuję.
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 07:56
      A może poszukajcie dodatkowej pracy ty lub mąż???
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 07:58
        niestety ja nie mogę do września i nie wiem czy od września wypali, bo dziecko
        w przedszkolu choruje, a ja nie mam pracy i dopiero zacznę szukac.Boję się ze
        ze wzgledu na choroby w przedszkolu będzie problem dla mnie. A druga sprawa mąz
        ma dodatkową pracę z z pensji na umowe, nie pociągnęlibyśmy długo.
        • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:01
          A rodzina z którą mieszkacie,nie moze pomóc w opiece nad ew. chorym dzieckiem,żebyś ty mogła pracowac?
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:03
            no właśnie widzisz, nie moze pomóc, bo dla nich liczy się kasa. Chcą za kasę i
            to jeszcze nie małą.
            • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:05
              Jakoś nie widze rozwiązania.No chyba,że wynajmiecie za marne pieniądze i ten ktoś zrobi tam remont na swoje potrzeby.Zawsze to lepiej,niz ma stać puste.
            • lila1974 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:05
              Może poszukaj mamy, która potrzebuje opieki nad swoim dzieckiem u niej w domu,
              a mile będzie widziała również towarzystwo Twojego dziecka.
        • beniusia79 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:05
          wiesz, takie kupowanie mieszkania "bo byla okazja" jest dla mnie troche
          bezmyslne. wiem jak to jest bo sami bylismy niedawno w podobnej sytuacji. zanim
          kupilismy mieszkanie, przeanalizowalismy wszystkie za i przeciw. wiedzielismy,
          ze nikt nam ani finansowo nie pomoze ani przy remoncie... liczylismy pieniazki
          czy nam na kredyt straczy, czy starczy na remont mieszkania i itp? w koncu
          mieszkanie kupilismy a maz dorabia gdzie moze, zebysmy mogli zyc normalnie i
          jakos funkcjonowac. chyba musialabys zaczac gdzies dorabiac bo inaczej kiepsko
          to widze. mam jdnak wrazenie (alb sie myle?), ze bronisz sie rekami i nogami
          zeby nie pracowac... co ma choroba dziecka do pracy? czy dziecko ciagle w domu
          jest z powodu choroby?
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:09
            beniusia79 napisała:

            > wiesz, takie kupowanie mieszkania "bo byla okazja" jest dla mnie troche
            > bezmyslne. wiem jak to jest bo sami bylismy niedawno w podobnej sytuacji.
            zanim
            >
            > kupilismy mieszkanie, przeanalizowalismy wszystkie za i przeciw.
            wiedzielismy,
            > ze nikt nam ani finansowo nie pomoze ani przy remoncie... liczylismy
            pieniazki
            > czy nam na kredyt straczy, czy starczy na remont mieszkania i itp? w koncu
            > mieszkanie kupilismy a maz dorabia gdzie moze, zebysmy mogli zyc normalnie i
            > jakos funkcjonowac. chyba musialabys zaczac gdzies dorabiac bo inaczej
            kiepsko
            > to widze. mam jdnak wrazenie (alb sie myle?), ze bronisz sie rekami i nogami
            > zeby nie pracowac... co ma choroba dziecka do pracy? czy dziecko ciagle w
            domu
            > jest z powodu choroby?



            nie, nie ja marzę o pracy, by się wyrwac, bo juz mam dość! Ale boję sie ze
            pójde do pracy a tu nagle telefon, jak kiedys z przedszkola, prosze odebrać
            dziecvko bo ma wysoką gorączkę i wtedy np po tygodniu pracy pójdę na
            zwolnienie? A mąż niestety jak pójdzie na zwolnienie to dostanie 80 procent
            podstawy, a to jest jakies 600 zł. Więc zasówa po 12, żeby miec nadgodziny itp.
            • beniusia79 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:17
              ok, rozumiem, ale nie mozesz brac ciagle pod uwage tej opcji, ze maly moze
              zachorowac. moze ale nie musi. jak dlugo maly chodzi do przedszkola? wiem,ze na
              poczatku dzieci czesto choruja, ale po jakims czasie organizm uodparnia sie.
              nie masz jakiejs milej sasiadki, ktora od czasu do czasu moglaby sie zajac
              malym?
              • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:20
                beniusia79 napisała:

                > ok, rozumiem, ale nie mozesz brac ciagle pod uwage tej opcji, ze maly moze
                > zachorowac. moze ale nie musi. jak dlugo maly chodzi do przedszkola? wiem,ze
                na
                >
                > poczatku dzieci czesto choruja, ale po jakims czasie organizm uodparnia sie.
                > nie masz jakiejs milej sasiadki, ktora od czasu do czasu moglaby sie zajac
                > malym?




                syn nie chodził do przedszkola nigdy.Tylko do żlobka i to 2 lata temu, więc nie
                uodpornił się. Ja nie myślę kategoriami ze choroba i tyle. Ja mam nadzieję ze
                naprawdę pójde do pracy, bo na dzień dzisiaejszy to dla mnei najważniejsze.
                Kurcze myśleliśmy nad wzięciem kredytu na wyposażenie, ale to nie realne, za
                duża rata, nawet na częśc najbardziej potrzebnych rzeczy.
            • vharia Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 22:04
              O matko, jak ktoś naprawde chce pracować, ale ma takie straszne obawy, to mówi uczciwie na rozmowie z przyszłym potencjalnym szefem, że ma dziecko w wieku przedszkolnym i jest zdany na siebie. Ogranicza to opcje zatrudnienia, ale nie przekreśla: połowa młodej kadry siedzi teraz w Anglii, pracodawcom rura zmiękała, a do tego nawet w najgorszych czasach zdarzali sie tacy, którzy "szli" na taki układ.
              Ja bym się dla własnego dobra wysiliła, bo tak jak jest, jest całkowicie bez sensu.
        • ipola Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:29
          Piszesz, że dziecko w przedszkolu choruje, a z tego co zrozumiałam ty nie
          pracujesz. To dlaczego płacisz za przedszkole, skoro jesteś w domu?
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:32
            ipola napisała:

            > Piszesz, że dziecko w przedszkolu choruje, a z tego co zrozumiałam ty nie
            > pracujesz. To dlaczego płacisz za przedszkole, skoro jesteś w domu?


            chyba nie rozumiesz co napisałam. Dziecko w przedszkolu choruje, ogólnie
            napisałam, moje dziecko jeszcze nie uczęszcza do przedszkola.
            • ipola Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:49
              A to rzeczywiście nie zrozumiałam, myślałam, że o swoim dziecku piszesz. Nie
              możesz zakładać, że dziecko będzie chorować. Moja córka jak zaczęła chodzić do
              przedszkola, to w ogóle na początku nie chorowała, choroby się zaczęły w 3
              roku, wtedy albo posiłkowałam się babcią, albo brałam urlop, w ostateczności
              opiekę. Podstawowa sprawa, skoro nie bierzesz pod uwagę sprzedaży domu, to
              zwiększenie wpływu pieniędzy, a więc musisz pójść do pracy. Jeśli rodzice chcą
              zapłaty za opiekę nad dzieckiem, to jeśli zajdzie taka potrzeba, np. dziecko
              chore, ty nie możesz wziąć wolnego, to chyba lepiej zapłacić jakąś kwotę, niż
              pozbawiać się w ogóle pensji. A może masz jakąś koleżankę, sąsiadkę, która
              mogłaby ci w takiej sytuacji pomóc.
            • ma.pi Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 17:31
              ja1ja1 napisała:

              > ipola napisała:
              >
              > > Piszesz, że dziecko w przedszkolu choruje, a z tego co zrozumiałam ty nie
              >
              > > pracujesz. To dlaczego płacisz za przedszkole, skoro jesteś w domu?
              >
              >
              > chyba nie rozumiesz co napisałam. Dziecko w przedszkolu choruje, ogólnie
              > napisałam, moje dziecko jeszcze nie uczęszcza do przedszkola.


              Mam troje dzieci, kazde zaczynalo kariere przedszkolno-zlobkowa w wieku 12
              miesiecy. Moze 2-3 dni musialam wziac wolne na chore dziecko przez ostatnie 10
              lat.

              Pozdr.
    • lila1974 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:03
      Czy od tamtego czasu, kiedy mieszkanie kupiliście nie wzrosła jego cena? Może
      opłacałoby się Wam sprzedać to mieszkanie, a kupić działeczkę rekreacyjną i
      postawić na niej altankę murowaną do zamieszkania - 25 m2 można budować bez
      zezwolenia na budowę, a jedynie za zgodą zarządu działek.

      Moja koleżanka tak mieszka i bardzo sobie chwali.
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:06
        lila1974 , zastanawialiśmy się ale nie możemy sprzedac, bo remont nie skończony
        i nikt nie kupi tego mieszkania. Po drugie cena wzrosła ale jak sprzedamy to
        zostaniemy z niczym. Bo kupiliśmy mieszkanie za 1/4 tego co dziś kosztuje. Nie
        wiem co lepsze, ale nie mozemy zostac bez niczego.
        • lila1974 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:10
          Jak zostaniecie z niczym, skoro kupiliście za 1/4?
          Wy kupiliście tę ruderę, tak? To dlaczego ktoś inny nie mialby jej kupić? A
          ceny tak podskoczyły, że ta 1/4 wczoraj a dziś to już nie te same pieniądze.

          Ostatnio nabyliśmy działkę za 600 zł - 380 m2.

          Spróbujcie dać ogloszenie i zobaczycie, jakie jest zainteresowanie - rozmyślić
          się zawsze można.
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:12
            lila1974 napisała:

            > Jak zostaniecie z niczym, skoro kupiliście za 1/4?
            > Wy kupiliście tę ruderę, tak? To dlaczego ktoś inny nie mialby jej kupić? A
            > ceny tak podskoczyły, że ta 1/4 wczoraj a dziś to już nie te same pieniądze.
            >
            > Ostatnio nabyliśmy działkę za 600 zł - 380 m2.
            >
            > Spróbujcie dać ogloszenie i zobaczycie, jakie jest zainteresowanie -
            rozmyślić
            > się zawsze można.



            dawałam ogłoszenie, chetny był ale zrezygnował bo niestety nie do zamieszkania.
            Nie ma tam podłóg, trzeba zrobić, łazienka nie zrobiona, sam kibelek, nie ma
            drzwi, ogolnie podłączyc trzeba wodę, prąd itp.
            • lila1974 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:17
              Nikt nie mówi, że chętny znajdzie się w przeciagu tygodnia.
              Porozwieszaj ogloszenia, może daj do prasy albo kablówki, puść famę po
              znajomych i ponawiaj co jakiś czas. Każda potwora znajdzie swego amatora smile

              Może poproś o pomoc opiekę społeczną, centrum pomocy rodzinie, caritas. Ludzie
              czasami zgłaszają tam, ze oddadzą to i owo z wyposażenia domu.

              Skąd jesteś?
              • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:21
                lila1974 napisała:

                > Nikt nie mówi, że chętny znajdzie się w przeciagu tygodnia.
                > Porozwieszaj ogloszenia, może daj do prasy albo kablówki, puść famę po
                > znajomych i ponawiaj co jakiś czas. Każda potwora znajdzie swego amatora smile
                >
                > Może poproś o pomoc opiekę społeczną, centrum pomocy rodzinie, caritas.
                Ludzie
                > czasami zgłaszają tam, ze oddadzą to i owo z wyposażenia domu.
                >
                > Skąd jesteś?
                >
                >
                > jestem z Warszawy.Szukam w ogłoszeniach, na allegro, co ktoś moze oddac ale
                narazie bezskutecznie.
        • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:11
          A skąd wiesz,że nikt nie kupitego mieszania?
    • maga202 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:14
      Nie widzę innego wyjścia jak tylko takie: musisz iść do pracy! Z nieba nic nie spadnie, no jeszcze moze zacznijcie grać w totolotka.
      A z jaka rodziną mieszkacie? Teściowie czy rodzice? Może oni nie mogą się zająć Waszym dzieckiem? No, a jeżeli nie pracują i nie chcą się zajmować to dla mnie paranoja. Jednak to prawda, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu.
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:15
        maga202 napisała:

        > Nie widzę innego wyjścia jak tylko takie: musisz iść do pracy! Z nieba nic
        nie
        > spadnie, no jeszcze moze zacznijcie grać w totolotka.
        > A z jaka rodziną mieszkacie? Teściowie czy rodzice? Może oni nie mogą się
        zająć
        > Waszym dzieckiem? No, a jeżeli nie pracują i nie chcą się zajmować to dla
        mnie
        > paranoja. Jednak to prawda, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu.



        wyobraź sobie ze z moimi rodzicami, niestety nie mozemy sie dogadac, bo oni
        chca płacone miec ale nie bede pisała ile bo wam włosy spadną z głowy.
        • zuzia412 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:42
          Chyba jednak nie mogą być tacy źli Twoi rodzice, skoro pozwalają WAm ze sobą
          mieszkać. My też mamy kredyt na mieszkanie, nie wyobrażam sobie żebyśmy go
          spłacali z jednej pensji, też mam dziecko, które za jakiś czas rówież pójdzie
          do przedszkola, teraz ma nianię, na którą wydaję połowę pensji.
          Jak dla mnie działacie trochę bez przemyślenia, żeby nie powiedzieć bezmyślnie.
          Kredyt na mieszkanie jest kredytem o tyle bezpiecznym, że zabezpieczonym
          hipoteką, zawsze można mieszkanie sprzedać, kwestia ceny. Ale jeśli piszesz że
          wzrosła ona 4-krotnie, to nie rozumiem dlaczego uważasz że stracisz - spłacisz
          kredyt. A nie możecie kupić jakiejś kawalerki do zamieszkania bez remontu?
          W każdym razie: albo idziesz do pracy, dziecko do przedszkola (chyba rodzice
          zajmą się nim w razie choroby?), albo siedzicie dalej kątem u rodziców. Nie ma
          tu innej opcji, mało kto z nas spłaca kredyty nie pracując.
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:45
            zuzia412 napisała:

            > Chyba jednak nie mogą być tacy źli Twoi rodzice, skoro pozwalają WAm ze sobą
            > mieszkać. My też mamy kredyt na mieszkanie, nie wyobrażam sobie żebyśmy go
            > spłacali z jednej pensji, też mam dziecko, które za jakiś czas rówież
            pójdzie
            > do przedszkola, teraz ma nianię, na którą wydaję połowę pensji.
            > Jak dla mnie działacie trochę bez przemyślenia, żeby nie powiedzieć
            bezmyślnie.
            >
            > Kredyt na mieszkanie jest kredytem o tyle bezpiecznym, że zabezpieczonym
            > hipoteką, zawsze można mieszkanie sprzedać, kwestia ceny. Ale jeśli piszesz
            że
            > wzrosła ona 4-krotnie, to nie rozumiem dlaczego uważasz że stracisz -
            spłacisz
            > kredyt. A nie możecie kupić jakiejś kawalerki do zamieszkania bez remontu?
            > W każdym razie: albo idziesz do pracy, dziecko do przedszkola (chyba rodzice
            > zajmą się nim w razie choroby?), albo siedzicie dalej kątem u rodziców. Nie
            ma
            > tu innej opcji, mało kto z nas spłaca kredyty nie pracując.




            rodzina nie pomoże, od kilku lat nie pomogła, to nagle pomoze teraz? chyba
            żartujesz. Mi nikt nigdy nie pomógł. Musze zacząc grac w lotka, bo ja podejme
            prace, mam nadzieję tylko kiedy i czy na długo. Rodziców to jakbym nie miała.
            Wiem ze to trudne do zrozumnienia. Ja też tego nie potrafię zrozumiec.
    • lila1974 ja1ja1 - uwaga moderatorska 13.07.07, 08:23
      Proszę nie cytuj calych wypowiedzi poprzednika.
      Wystarczy, że wciśniesz opcję "odpowiedz" zamiast "odpowiedz cytując".
    • fredka01 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:33
      ja bym nie sprzedawała tego mieszkania do remontu,
      drugi raz za ta cenę już nie kupicie, a może za rok, dwa znajdziesz dobrą
      pracę, dziecko nie będzie chorować i wreszcie staniecie finansowo na nogi. I
      wtedy powoli wyremontujecie sobie to mieszkanko
    • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:36
      Więc:nie mozesz pracować,bo dziecko może zachorować,
      mąż nie moze dodatkowo pracować,bo nie ma już na to czasu,
      mieskania nie można wynająć,bo jest niewyremontowane,
      sprzedać też nie można z tego samego powodu,
      na remont nie ma kasy.
      Zgadza się?
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:39
        gryzelda71 napisała:

        > Więc:nie mozesz pracować,bo dziecko może zachorować,
        > mąż nie moze dodatkowo pracować,bo nie ma już na to czasu,
        > mieskania nie można wynająć,bo jest niewyremontowane,
        > sprzedać też nie można z tego samego powodu,
        > na remont nie ma kasy.
        > Zgadza się?



        koło zamknięte, nic juz sie nieda, dlatego zwróciłam sie o radę.
        • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:40

          > gryzelda71 , pracę podejmę tylko boje sie ze nie na długo jak ostatnio. Bo
          nie ma nikogo do pomocy.
          >
          > >
          >
          >

          • beniusia79 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:42
            chyba zadna naza rada ci nie podejdzie...
            syn chodzi do prezdzkola? juz niczego nie rozumiem. piszesz, ze dziecko w
            przedszkolu choruje. czyli wynika z tego,ze do przedszkola juz chodzi-albo, ze
            z gory wychodzisz z zalozenie, ze dziecko bedzie chorowalo... gdyby wszystkie
            mamy tak podchodzily do tego, to zadna by nie pracowala...
          • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:44
            A rodzice?Ile chcą kasy za opiekę?Więcej niz opiekunka?A nie ma wokół innych np.emerytek,które zgodziłyby się opiekowac dzieckiem podczas jego choroby?
          • zuzia412 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:50
            ja1ja1 napisała:

            >
            > > gryzelda71 , pracę podejmę tylko boje sie ze nie na długo jak ostatnio. B
            > o
            > nie ma nikogo do pomocy.

            Ja też nie mam nikogo do pomocy, pracujemy OBYDWOJE, mąż po 10-12 godzin, ja -
            8, nie mieszkamy u rodziców. NIkt ci tu nie pomoże, bo ty nie przejawiasz chęci
            zmiany swojego życia. Nie ma nikogo do pomocy - co to za tekst! Idź do pracy,
            to nie będziesz potrzebowała pomocy. Jak dziecko się przeziębi, to podrzucisz
            do dziadków, albo weźmiesz urlop, albo mąż weźmie urlop. Siedząc przed kompem i
            użalając się nad sobą nic nie zmienisz.
    • moofka Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:44
      a bo to nie jest takie proste
      albo sie ma mase czas, luzik i oszczednosci odkladane albo pieknie urzadzone
      mieszkanie
      to jest drogie i pracochlonne
      ludzie kiedy sie remontuja odpuszczaja sobie wakacje, kolejne nowe buty i inne
      rzeczy, byle jak najszybciej skonczyc
      pomijam nielicznych ktorych stac na wszystko
      my tez kupilismy mieszkanie do remontu, zaplacilismy od razu 1/3 wartosci
      mieszkania i tacy splukani jak wowczas nie bylismy ani nigdy wczesniej ani
      (mam nadzieje) juz nigdy pozniej
      i wprowadzilismy sie prawie od razu, tylko po odswiezeniu scian z kilkoma
      gratami, ktore dostalismy w spadku albo zdazylismy kupic
      najlepiej pamietem "pozne rokokoko" peerelowksie w fornirze zebrano ;P
      ktore przerabialismy na kuchenny kredens i trzydrzwiowa szafe od ciotki
      ale wprowadzilismy sie od razu, bo chcialam byc wreszcie u siebie i szkoda nam
      bylo pieniedzy utrzymywac dwa mieszkania, to ktore stoi tez kosztuje niestety
      i tak jakos pomalu sobie grzebalismy w ciagu dwoch lat wymienilsmy wszystkie
      okna drzwi podlogi, mam nowa lazienke, kibelek i nowoczesną kuchnie ktorą
      uwielbiam
      po poznym rokokoko pozostalo tylko sentymentalne wspomnienie tongue_out
      na jesien zabieram sie za pokoje ostatecznie
      i malymi kroczkami udaje nam sie to robic bez oszalamiajych kredytow
      a i mieszkanie dzieki temu, ze kupione niedrogo juz jest prawie splacone
      gdybym czekala katem na wynajetym az wreszcie uzbieram duza sume, az wreszcie
      wygram w totolotka, az wreszcie cos tam, pewnie do dzis nic by tam nie bylo
      moja rada - doprowadzcie je do stanu wzglednej uzywalnosci i na swoje, a potem
      pomalenku robcie tak, jak marzycie
      ale juz, bo ciagle czekanie, az kiedys cos tam przyprawi was o siwe wlosy tylko
      i zgryzoty,
      pieniedzy na remonty n.i.g.d.y nie jest dosc, kazda odlozona z mozolem suma
      rozejdzie sie po dwoch wizytach w sklepie budowlanym czy innym agd smile

      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:49
        moofka napisała:

        > a bo to nie jest takie proste
        > albo sie ma mase czas, luzik i oszczednosci odkladane albo pieknie urzadzone
        > mieszkanie
        > to jest drogie i pracochlonne
        > ludzie kiedy sie remontuja odpuszczaja sobie wakacje, kolejne nowe buty i
        inne
        > rzeczy, byle jak najszybciej skonczyc
        >



        wiesz co ja odmawiam sobie wszystkiego, bo musze a nawet jedzenia. Nie
        uwierzycie ze ja obidów nie jem, tylko mężowi gotuje i dziecku, bo na 3 nigdy
        nie było nas stac. Piję kawę, czy coś przegryzę. I tak się żyje.
        >
        • beniusia79 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:52
          my tez wprowadzilismy sie do mieszkania i remontowalismy je powolutku.
          mieszkamy w nim juz prawie dwa lata i jeszcze troche jest do zrobienia. nasi
          znajomu robia podobnie-remontuja jeden pokoik i lazienke i mieszkaja tak i
          powoli robia reszte...
        • moofka Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:53
          nie dramatyzuj
          maz pracuje i cos zarabia, ty mieszkasz u rodzicow i nie ponosisz kosztow
          utrzymania mieszkania, ilez wam zostaje na zycie, ze nie satrcza dla ciebie
          talerza zupy?
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:55
            moofka napisała:

            > nie dramatyzuj
            > maz pracuje i cos zarabia, ty mieszkasz u rodzicow i nie ponosisz kosztow
            > utrzymania mieszkania, ilez wam zostaje na zycie, ze nie satrcza dla ciebie
            > talerza zupy?

            ja ponosze koszty w obu mieszkaniach. Nie pisz jak czegos nie wiesz.Zupa zupą,
            zjem nieraz, ale miałam na myśli drugie danie.
            • zuzia412 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:17
              ja1ja1 napisała:

              Zupa zupą,
              > zjem nieraz, ale miałam na myśli drugie danie.

              Nie wiedziałam ze zupa to nie obiad. Ja w takim razie też nie dojadam!
              Dla mnie to ty jesteś leniem. Nie pracujesz, mówisz że nie starcza na obiad dla
              ciebie, zupa to nie całkiem obiad... Tylko jakoś na internet cię stać.
              • lila1974 Zuziu 13.07.07, 09:21
                Taki tekst to na prawdę bezczelność.
                Nie znasz całej sytuacji, niewiele wiesz o dziewczynie, a już ferujesz wyroki.
                Nie przyszło ci do głowy, ze dziewczyna mieszka przy rodzinie i może jej
                rodzeństwo ma internet założony przez rodziców?

                Przeraża mnie łatwość z jaką kogoś można skwitować. Na prawdę przykre.

                Dziewczyna jawi się niezaradną, ale od razu leń???
                • rita75 do ja1ja1 13.07.07, 10:42
                  przeczytalam twoj list...moge powiedziec, ze bardzo Ci wspolczuje. Twoja
                  sytuacja wydaje sie patowa, jednak doswiadczenie uczy, ze nigdy nie ma sytuacji
                  bez wyjscia.
                  Wydaje mi sie, ze powinniscie postawic na wyremontowanie tego mieszkania-
                  ludzie wam pomogą. Skoda, ze mieszkasz tak daleko ode mnie- moglabym sluzyc
                  wyposazeniem do lazienki. Pewnie wielu ludzi ma u siebie cos niepotrzebnego,
                  chociazby z Warszawy- popytaj na forum oddam- przjme, pomocne e-mamy, albo na
                  miejskim Warszawy. Mieszkanie zawsze mozecie sprzedac z zyskiem, kupic cos
                  tanszego...Mowisz, ze nie pracujesz- moze dalabys ogloszenie, ze zaopiekujesz
                  sie cudzym dzieckiem? Mozesz polaczyc to z opieka nad swoim dzieckiem.
                  • lila1974 Rita, czy Ty aby na pewno dobrze się czujesz? :) 13.07.07, 10:45
                    A może ktoś się pod Ciebie podszył?

                    Żartuję oczywiście smile
                    • rita75 Re: Rita, czy Ty aby na pewno dobrze się czujesz? 13.07.07, 10:47
                      > Żartuję oczywiście smile

                      nie widze powodu, bym miala na nią najezdzac,
                      Nie wydaje mi sie glupia ani leniwa wink
              • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:24
                zuzia412 napisała:

                > ja1ja1 napisała:
                >
                > Zupa zupą,
                > > zjem nieraz, ale miałam na myśli drugie danie.
                >
                > Nie wiedziałam ze zupa to nie obiad. Ja w takim razie też nie dojadam!
                > Dla mnie to ty jesteś leniem. Nie pracujesz, mówisz że nie starcza na obiad
                dla
                >
                > ciebie, zupa to nie całkiem obiad... Tylko jakoś na internet cię stać.


                jak wiesz interentt jest juz za darmo. Poczytaj sobie. Właśnie sobie
                podłączyłam dwa dni temu, jak była okazja. A leniem moze ty jestes, ciebie nie
                objadam.
                • mamulinka2 Internet za darmo?? 13.07.07, 09:46
                  tez bym tak chciała
                  • ja1ja1 Re: Internet za darmo?? 13.07.07, 09:50
                    mamulinka2 napisała:

                    > tez bym tak chciała
                    to sobie podłącz bedziesz miała wolny 128 ale za darmo.
                    • mamulinka2 Re: Internet za darmo?? 13.07.07, 09:54
                      ciekawe gdzie
                      ja tam wole szybki za 35 zl
      • lila1974 zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 08:53
        Gdybym mieszkała kątem u rodzicow, którzy mnie nie chcą.
        Choć bym miała spać na dmuchanym materacu, a gotować na elektrycznej maszynce.
        Kibelek, umywalka, baterie, zlew nie muszą być przecież najwyższych lotów,
        kupilabym chiński chłam póki co, żebrała u znajomych o jakieś graty, ale
        wyprowadzilabym się od razu! Nawet z dziećmi!
        • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:04
          lila1974 napisała:

          > Gdybym mieszkała kątem u rodzicow, którzy mnie nie chcą.
          > Choć bym miała spać na dmuchanym materacu, a gotować na elektrycznej maszynce.
          > Kibelek, umywalka, baterie, zlew nie muszą być przecież najwyższych lotów,
          > kupilabym chiński chłam póki co, żebrała u znajomych o jakieś graty, ale
          > wyprowadzilabym się od razu! Nawet z dziećmi!


          a pewnie ze tak i naprawde wiele nie trzeba
          co wiecej - teraz w dobie mania wszystkiego przestrzen sie liczy najbardziej
          a nie graty wink
          byle bylo ogrzewanie, ciepla woda i sprawna kanaliza - naprawde calą reszte
          mozna urzadzic niedrogo i z pomyslem, a z czasem wszystko mozna zrobic fajnie
          remont calego mieszkania od razu tak jakby sobie czlowiek wymarzyl to suma na
          moje oko jakies 50 tys w wersji minimum
          malo kogo stac na to wylozyc tak od reki
          albo kredyt albo male kroczki innej rady nie ma
          • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:13
            moofka

            masz rację, tylko zeby włozyc 50 tyś w remont to by nic nie pomogło. Bo my
            dostaliśmy tyle na remont kredytu i nie starczyło nam na wszystko co opisaliśmy
            w kosztorysie. My chcieliśmy 30 tyś, bank wycenił nasze materiały te same na 50
            tys i tyle dostaliśmy, z tym ze nie starczyło nam nawet i tak stoi. I jest
            problem. Teraz materiały sa drogie. Ocieplenie mieszkania, płyty, profile ,
            wkręty, folie róznego typu, to 20 tys. Podłączenie instalacji gazowej, pieca i
            grzejników to 15 tyś. kleje na wylewki, gipsy, okna (kilka sztuk), wymiana
            rur, na to poszło 15 tys. wi.ęc 50 tyś jak woda. W banku wycenili w tym jeszcze
            zrobienie podłóg. Niestety nie starczyło. Kupowaliśmy wszystko najtańsze,
            szukałam jak najtaniej, no i nie starczyło na wszystko. Taka prawda. A
            umeblowac, zrobic łazienkę, kuchnię na czysto to nirealne. Wiem ile materiały
            kosztowały.
            • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:15
              no to macie juz sporo zrobione
              czego w nim barkuje, zeby zamieszkac juz?
              • lila1974 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:23
                Co jest zrobione ?
              • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:27
                moofka napisała:

                > no to macie juz sporo zrobione
                > czego w nim barkuje, zeby zamieszkac juz?


                podłączyc prąd,wodę(nie wiem ile wyjdzie), zrobic podłogi, caośc ma jakies
                100m2 po podłodze.Jakj liczyliśmy to wykładzina wychodzi drozej niż panele
                najtańsze, czy najtańsza terakota.No ale niestety sporo tego potrzeba.
                Wykończyc ściany, jakieś oświetlenie do całego mieszkania, megle i agd do
                kuchni, jakieś łóżko dla nas i dla dziecka. No i by starczyło.
                • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:29
                  podlaczenie pradu to wydatek rzedu 150 zl
                  wody w ogole grosze
                  terakoty nie musisz miec od razu wypasnej
                  rusz sie kobieto bo zgnijesz w tym marazmie
                  • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:31
                    moofka napisała:

                    > podlaczenie pradu to wydatek rzedu 150 zl
                    > wody w ogole grosze
                    > terakoty nie musisz miec od razu wypasnej
                    > rusz sie kobieto bo zgnijesz w tym marazmie



                    podłączenie prądu 150 , oj chyba nie masz pojecia. Tak jak podłaczenie gazu
                    pewnie 150? a płaciliśmy 15 tys. Nie ma prądu, nie ma pozowlenia, nikt tak
                    sobie nie podłaczy, wody też, trzeba ciągnąc rury, pozwolenia itp, pomyśl nad
                    tymi radami.
                    • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:34
                      chwileczke, mowimy o mieszkaniu do remontu czy adaptujecie obórke na mieszkanie?
                      czy tam wczesniej nie bylo zadnych instalacji? nie wierze
                      • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:35
                        moofka napisała:

                        > chwileczke, mowimy o mieszkaniu do remontu czy adaptujecie obórke na
                        mieszkanie
                        > ?
                        > czy tam wczesniej nie bylo zadnych instalacji? nie wierze


                        strych do adaptacji, ale jest jako mieszkanie w akcie.
                        • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:36
                          no wiec instalacje sa
                          i nie mow o podlaczaniu gazu za 15 tys
                          to tyle nie kosztuje, no chyba ze to wy jestescie ciezcy frajerzy
                          • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:37
                            moofka napisała:

                            > no wiec instalacje sa
                            > i nie mow o podlaczaniu gazu za 15 tys
                            > to tyle nie kosztuje, no chyba ze to wy jestescie ciezcy frajerzy


                            tak sądzisz? instalacji nie było nigdzie, gaz dochodził tylko do ulicy.
                            Grzejniki i podłączenie rur tyle kosztowało. Popytaj. Nie ubliżaj bo frajerami
                            nie jesteśmy. Nie znasz sie na niczym
                            • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:47
                              tak sądzisz? instalacji nie było nigdzie, gaz dochodził tylko do ulicy.
                              > Grzejniki i podłączenie rur tyle kosztowało. Popytaj. Nie ubliżaj bo
                              frajerami
                              > nie jesteśmy. Nie znasz sie na niczym


                              to siedz i placz
                              nie ma dla was rady
                              to chcesz uslyszec?
                              to wlasnie tak jest
                              nawet nie wiesz ile kosztuje podlaczenie pradu a juz wiesz, ze nie dacie rady
                              i jeszcze jedno - jak w ogole zabieralscie sie za remont bez tego?
                              nie ma remontu bez pradu - to jest pierwsze, co sie robi zanim w ogole
                              wejdziesz z wiertarką tongue_out


                              • mamulinka2 no więc właśnie 13.07.07, 09:52
                                nie rozumiem kwestii kładzenia paneli i płytek bez instalacji?
                                potwornie dziwne to wszystko
                    • rita75 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 10:54
                      > podłączenie prądu 150 , oj chyba nie masz pojecia. Tak jak podłaczenie gazu
                      > pewnie 150? a płaciliśmy 15 tys. Nie ma prądu, nie ma pozowlenia, nikt tak
                      > sobie nie podłaczy, wody też, trzeba ciągnąc rury, pozwolenia itp, pomyśl nad
                      > tymi radami.

                      co to za mieszkanie- jakis dom do rozbiorki?
                      • dyzurna Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 11:06
                        Lila zgadzam sie z Toba ktos sie podszyl za Rite big_grin
                        • rita75 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 11:11
                          > Lila zgadzam sie z Toba ktos sie podszyl za Rite big_grin

                          wlasnie doczytalam caly watek do konca i az mnie swierzbi, by udowodnic, ze ja
                          to ja wink
                          • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 11:12
                            ja tam ani chwilke w to nie watpilam smile
    • madame_edith Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:50
      Słuchaj,
      po pierwsze nie sprzedawaj tego mieszkania, na to zawsze jest czas. Teraz
      sprzedasz, a potem będziesz kupować po 10 tys. za metr. Spróbujcie je może
      własnymi siłami powolutku remontować. Byle dało się zamieszkać, bez szaleństw,
      choćby 1 pokój na poczatek. Mojego chłopa mieszkanie trzy lata stało puste,
      (płacić trza było) i czekało, aż się zabierze za remont. Nie jest to taka
      rzadkość.

      Jeśli już zdecydujesz się sprzedać (duzy błąd wg mnie), to ja np. wolałabym
      takie mieszkanie, gdzie wszystko mam zrobić sama, bo tańsze i mogę je urządzić
      jak sama chcę, bez np. uprzedniego rwnia ohydnych paneli, które były w cenie.
      Więc nie mów, ze się nie znajdzie kupiec, w Warszawie chyba wszystko można
      sptrzedać. Sama chętnie kupię taką okazyjną chatę (no zależy gdzie) smile

      Trzecia sprawa, czy Twój mąż nie mógłby wyjechać na jakieś pół roku do Anglii i
      tam na ten remont zarobić? I tak siedzisz w domu więc chyba dałoby radę. Mój
      tam czesze ładną kasę (inna sprawa, że farciarz z niego), ja sama z dwulatkiem,
      pracuję, Mały w żłobku i też choruje, ale radzę sobie jakoś. Przejściowo taką
      sytuację da się znieść. Nawet sobie chwalę, bo odpoczywam od męskiego
      bałaganiarstwa. Dacie radę, tylko mówię Ci nie sprzedawaj mieszkania smile
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 08:53
        madame_edith napisała:

        > Słuchaj,
        > po pierwsze nie sprzedawaj tego mieszkania, na to zawsze jest czas. Teraz
        > sprzedasz, a potem będziesz kupować po 10 tys. za metr. Spróbujcie je może
        > własnymi siłami powolutku remontować. Byle dało się zamieszkać, bez
        szaleństw,
        > choćby 1 pokój na poczatek. Mojego chłopa mieszkanie trzy lata stało puste,
        > (płacić trza było) i czekało, aż się zabierze za remont. Nie jest to taka
        > rzadkość.
        >
        > Jeśli już zdecydujesz się sprzedać (duzy błąd wg mnie), to ja np. wolałabym
        > takie mieszkanie, gdzie wszystko mam zrobić sama, bo tańsze i mogę je
        urządzić
        > jak sama chcę, bez np. uprzedniego rwnia ohydnych paneli, które były w cenie.
        > Więc nie mów, ze się nie znajdzie kupiec, w Warszawie chyba wszystko można
        > sptrzedać. Sama chętnie kupię taką okazyjną chatę (no zależy gdzie) smile
        >
        > Trzecia sprawa, czy Twój mąż nie mógłby wyjechać na jakieś pół roku do Anglii
        i
        >
        > tam na ten remont zarobić? I tak siedzisz w domu więc chyba dałoby radę. Mój
        > tam czesze ładną kasę (inna sprawa, że farciarz z niego), ja sama z
        dwulatkiem,
        >
        > pracuję, Mały w żłobku i też choruje, ale radzę sobie jakoś. Przejściowo taką
        > sytuację da się znieść. Nawet sobie chwalę, bo odpoczywam od męskiego
        > bałaganiarstwa. Dacie radę, tylko mówię Ci nie sprzedawaj mieszkania smile



        dzięki, myślimy o wyjeździe, bo tu sie nic nie da. Mieszkasz w Warszawie?
        • lila1974 proszę jeszcze raz - przestań cytować całe 13.07.07, 08:58
          wypowiedzi - prosi o to również regulamin forum
        • madame_edith Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:08
          Mieszkam w Warszawie i właśnie dlatego Ci doradzam: nie sprzadawaj okazyjnego,
          bo potem kolejna okazja się może nie trafic i nic nie kupisz (opcja, że
          mieszkania stanieją jest kusząca, ale czy się sprawdzi?).

          Wyjazdu czasowego całą rodziną nie polecam, bo jak mąż Ciebie i dziecko będzie
          musiał utrzymać za granicą to uwierz mi, wiele nie odłożycie. Dla rodziny
          zresztą i wynajęcie mieszkania będzie droższe i ogólnie komplikacje.
          Najsensowniejszy jest wyjazd męża na jakiś czas, praca intensywna i dobrze
          płatna na miejscu i odkładanie każdego funta. I zrobicie sobie to mieszkanko
          powoli, ale własnymi siłami.
          Chyba że myslicie o wyjeździe na stałe, to inna bajka, można się starać o
          zasiłki i inne pomoce. Ale też bym sie nie zdecydowała nie znając języka i bez
          perspektyw na inną robotę aniżeli jeżdżenie na szmacie. Ale ja jestem w tej
          komfortowej sytuacji, że mam dobrą pracę tu i język znam jakby co smile
          Daj znać czy Ci mogę jakoś pomóc
          • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:15
            madame_edith napisała:

            > Mieszkam w Warszawie i właśnie dlatego Ci doradzam: nie sprzadawaj
            okazyjnego,
            > bo potem kolejna okazja się może nie trafic i nic nie kupisz (opcja, że
            > mieszkania stanieją jest kusząca, ale czy się sprawdzi?).
            >
            > Wyjazdu czasowego całą rodziną nie polecam, bo jak mąż Ciebie i dziecko
            będzie
            > musiał utrzymać za granicą to uwierz mi, wiele nie odłożycie. Dla rodziny
            > zresztą i wynajęcie mieszkania będzie droższe i ogólnie komplikacje.
            > Najsensowniejszy jest wyjazd męża na jakiś czas, praca intensywna i dobrze
            > płatna na miejscu i odkładanie każdego funta. I zrobicie sobie to mieszkanko
            > powoli, ale własnymi siłami.
            > Chyba że myslicie o wyjeździe na stałe, to inna bajka, można się starać o
            > zasiłki i inne pomoce. Ale też bym sie nie zdecydowała nie znając języka i
            bez
            > perspektyw na inną robotę aniżeli jeżdżenie na szmacie. Ale ja jestem w tej
            > komfortowej sytuacji, że mam dobrą pracę tu i język znam jakby co smile
            > Daj znać czy Ci mogę jakoś pomóc


            kurcze, trudno nam jest zyc, a z jakiej dzielnicy jestes, napisz na priv,
            chętnie pogadam
            • madame_edith Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:25
              Ok, odezwę się do Ciebie mailowo i pogadamy, ale póki co muszę się zabrać za tę
              swoją dobrą pracę, bo jeszcze trochę i przjdzie biurko uprzątnąć wink
              Do popołudnia smile
            • mamulinka2 ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:27
              jakie to cholernie denerwujące jak sie czyta,
              a co do mieszkania to ja cię zupełnie nie rozumiem, po pierwsze poszłabym do
              pracy bo w tej sytuacji to bym chyba zwariowała, dziecko do przedszkola - jak
              będzie chore to nie mów mi że dziadkowie odmówią ci pomocy, mąż najlepiej niech
              wyjedzie za granicę i każdy grosz pakować w mieszkanie; od razu nie można zrobić
              wszystkiego ale moim zdaniem uparcie i do celu; od narzekania się samo nie
              zrobi, ja już czekam kiedy moje dziecko pójdzie do przedszkola bo będzie to z
              korzyścią dla niego, i nie zakładam w ciemno że po pierwszym dniu się pochoruje;
              przestań narzekać i zacznij działać wreszcie bo jak bym myślała tak jak ty to
              bym do tej pory nic nie miała
              • ja1ja1 Re: ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:29
                mamulinka2 jak syn chodził do żłobka i zachorował to mam nie miała litości dla
                mnei, dla niego, powiedizała wprost, jak jest chory to siedz w domu, a nie
                pracujesz i szukasz jeleni.


                • mamulinka2 Re: ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:32
                  dla mnie to wszystko dziwne, a teściowa na przykład?
                  • ja1ja1 Re: ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:34
                    mamulinka2 napisała:

                    > dla mnie to wszystko dziwne, a teściowa na przykład?


                    tesciowa pije, żyje w innym świecie i nic ją nie interesuje.
                    • mamulinka2 Re: ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:38
                      a skąd taka kiepska relacja z rodzicami?, nie mogą tego zrobić dla dziecka jak
                      już nie chcą dla ciebie?
                      ja jednak podtrzymuję wizje wyprowadzenia się "na swoje"; doprowadźcie to
                      mieszkanie "do stanu względnej używalności" i wyprowadźcie się
                  • dyzurna Re: ja tez błagam nie cytuj całości!!!! 13.07.07, 09:44
                    wiem napewno wiele mam nie pochwali tego co napisze ale i ja tak zrobilam i
                    wiele moich znajomych . malo tego prawie pol Polski mlodych ludzi tak zrobilo.
                    a co? wyjechalao po prostu za granice.
                    Nie wiem jak z waszymi jezykami, znajomosciami. ale rozwazcie wyjazd. zyjac
                    oszczednie w takiej Irlandii zarabiajac minimum krajowe stac Cie na normalne
                    jedzenie, wynajecie mieszkania, i jeszcze odkladanie np na remont waszego
                    nowego mieszkania. Wiem bo bylam i mieszkalam pare lat. Teraz sie przenioslam
                    do Belgii. Ale musze dodac jeszcze jedna rzecz. Jezeli nie znacie jezyka to
                    moze dajcie sobie z tym spokoj...
            • cosmolinka A takie rozwiązanie? Brałaś pod uwagę? 13.07.07, 09:37
              Wynająć to mieszkanie za darmo, ale w ramach tego ktoś zrobi remont?
              Ja obecnie tak wynajmuję, nie płacimy za nic, ale remont robimy i nie jest
              najgorzej. Fakt, że nie kupuje facetowi, nie wiadomo jak drogich rzeczy, ale
              takie aby służyły a tanie były i jest OK. Teraz szukam grzejników, bo musimy
              ogrzewanie zrobić, ale też nie kupię w sklepie tylko poszukam kogoś kto będzie
              rozbierał stare centralne i takie kaloryfery założę, aby ciepło było smile
              A Wy jak wynajmiecie komuś na np. dwa trzy lata, to akurat, remont zrobią i
              mieszkać będą mieli gdzie smile Tylko musicie umowę spisać i w niej zaznaczyć, że
              sprzęty "na stałe" (umywalka, baterie, zlew, toaleta, grzejniki i takie tam,
              płytki czy panele) przy wyprowadzce nie będą przez nich zdemontowane.
    • siula5 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:36
      Znam pare takich małżeństw, kupują na kredyt mieszkania...bo bank dał pieniążki
      to kupimy, ale nie myślą co dalej i co? Piszesz że nie jesz obiadów, kawa, coś
      przekąsisz, zęby w parapet i tak będziesz żyć przez 30 lat? Dziwię się bo my
      również rozpatrujemy kupno na kredyt mieszkania, pracujemy obydwoje i
      odliczając opłaty, ratę po prostu nie kupimy bo nie stać nas, czekamy aż mąż
      dostanie lepszą pracę i wtedy się pomyśli. Znam rodziny które pobrały kredyty
      na kupno własnego M. i niestety po 2-3 latach bank pozabierałmieszkania bo nie
      było ich stać na spłatę. Ja zanim wezmę kredyt na własne M. grubo się nad tym
      zastanowie.
      • ja1ja1 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:42
        siula5 bo nie masz takiej sytuacji, masz gdzie mieszkac, to nie musisz kupowac
        niczego. A ja myślałam ze sie wprowadze szybko, ze bedzie inaczej, myslslam ze
        wypali wiecej niz przypuszczaliśmy. Mąz miał lepszą pracę, niestety zakład sie
        rozpadł, znalazł za mniejsze pieniadze,pracuje długo. Nie mam rodziny, zeby
        wsparła dobym słowem, tylko tego mi brakuje.Własna matka mnei nie
        nawidzi.Musimy mieszkac, bo nawet teraz nie stac nas na bilet miesieczny zeby
        mąz dojezdzal do pracy, jakbysmy sie nawet przeprwadzili. Jakby tak kazdy
        myślał ze go zwolnią to by nikt kredytów nie brał.Ale kto by pomyślał ze zakład
        się rozpadnie, ze nie przyjma dziecka do przedszkola(rok temu) w tym roku
        przyjeli ale 30 km od miejsca zamieszkania, itp.
    • gryzelda71 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 09:45
      W takiej sytuacji proponuje podać nr konta,moze mamy prześla jakieś pieniądze i bedziesz miała choc na drugie danie dla całe rodziny.
    • moofka Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 09:58
      jakiej chcesz rady?
      zadna ci nie pasuje

      do pracy nie pojdziesz, bo nie
      wprowadzic sie nie wprowadzicie, bo nie
      maz wiecej nie zarobi, bo nie
      macie ogromny kredyt, ktory przesraliscie dokumentnie i nie macie z czego
      splacac - jak mozna wydac 50 tys zl na remont i nie podlaczyc podstawowych
      nmediow?
      albo jestescie za przeproszeniem niepelnosprytni, albo ty jestes troll
      dorosli ludzie nie moga buc tacy glupi
      • ja1ja1 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 10:02
        moofka napisała:

        > jakiej chcesz rady?
        > zadna ci nie pasuje
        >
        > do pracy nie pojdziesz, bo nie
        > wprowadzic sie nie wprowadzicie, bo nie
        > maz wiecej nie zarobi, bo nie
        > macie ogromny kredyt, ktory przesraliscie dokumentnie i nie macie z czego
        > splacac - jak mozna wydac 50 tys zl na remont i nie podlaczyc podstawowych
        > nmediow?
        > albo jestescie za przeproszeniem niepelnosprytni, albo ty jestes troll
        > dorosli ludzie nie moga buc tacy glupi


        wydaje mi sie ze ocieplenie mieszkania było najważniejsze, bo będąc zimą w
        pustym mieszkaniu, ubrania zamarzały na nas, a było z nami dziecko, wiec
        najwazniejsze było nie miec blachyb nag łową tylko przynajmneij ocieploną
        scianę. Gaz najwazniejszy, bo ogrzewanie na gaz, woda i prąd tez, ale akurat
        nam juz na to nie starczyło i wiecej dokunemtacji i czekania, robilismy pokolei
        • gryzelda71 Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 10:07
          ja1ja1 napisała:
          wydaje mi sie ze ocieplenie mieszkania było najważniejsze, bo będąc zimą w
          > pustym mieszkaniu, ubrania zamarzały na nas, a było z nami dziecko, wiec
          > najwazniejsze było nie miec blachyb nag łową tylko przynajmneij ocieploną
          > scianę. Gaz najwazniejszy, bo ogrzewanie na gaz,

          I co z tego ,ze ociepliłaś jak nie masz ogrzewania.Czemu zaczynasz remont od końca?
          • bunny.tsukino Plan w pktach 13.07.07, 10:52
            1. Zapisz dziecko do przedszkola
            2. Poszukaj mamy z dzieckiem, która za nie wielką opłatą zajęłaby się Twoim na
            wypadek jego chorób.
            albo:
            1 i 2. Sama poszukaj takiej formy zarobku ( opieka nad czyimś dzieckiem). Ja
            sama szukam takiej mamy, tylko, że w Kraku, więc wołanie nie powinno zostać bez
            echa.
            3. Dodatki mieszkaniowe, zasiłki na dziecko pobieracie? Nie? Marsz do urzędu...
            4. Warto sprawdzić czy nie da się zawiesić/przenieś kredytu do innego
            banku..rozłożyć inaczej rat.. to duża oszczędność
            5. Popytać wśród znajomych. Jak moi rodzice robili remont to za darmo oddawali
            całkiem sprawne (tylko starsze) meble, pralkę, kuchenkę gazową itp.
          • magdusinska Re: zrobiłąbym tak samo jak moofka 13.07.07, 11:19
            Ło matko kochana! Zaczynanie od ocieplenia ścian. A co Ty myślałaś, że jak
            ścianę ocieplisz to grzejnik będzie niepotrzebny. A pieca tam też nie ma? Może
            można ogrzewać mieszkanie opałem, a potem powoli remontować. Poza tym jak Ty
            myślisz,że AGD i meble do kuchni są najważniejsze to do końca życia się nie
            wprowadzisz. My z mężem wprowadzaliśmy się zimą i żeby zaoszczędzić na farbę do
            ścian to nie kupowaliśmy lodówki. Do wiosny dało się żyć a potem kupiliśmy
            lodóweczkę. Z Twoim podejściem daleko nie zajedziesz.
            Życie jest piękne! Jeśli prawidłowo dobierze się środki antydepresyjnesmile
    • stefa110 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 12:43
      nie rozumiem...ok,ocieplilas sciane.za 50tys???matka cie nienawidzi ale nie
      chcesz sie wyprowadzic.wbrew temu co piszesz,praca jest chyba dla ciebie
      koszmarem i argumenty typu:"raz dziecko zachorowalo w zlobku wiec do
      przedszkola nie pojdzie"sa glupie.zadne rady nie maja tu sensu.kilka dziewczyn
      napisalo ci co macie robic(bardzo madrze napisalo)ale to tez cie nie
      satysfakcjonuje.wiec o co ci chodzi?zeby ktos rozwiazal to za ciebie?zrobil
      remont,dal kase?chcialabym napisac ci cos co by ci pomoglo ale nie wiem co ty
      chcesz uslyszec.
      • agga_27 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 13:26
        Czytam ten wątek i czytam i już zdzierżyć nie mogę: KOBIETO rusz tyłek!!! Nic
        samo do Ciebie nie przyjdzie, trochę inicjatywy! Siedzisz, nic nie robisz i
        tylko narzekasz! Wkopaliście się bezmyślnie w ten kredyt, więc jak chcesz to
        mieszkanie doprowadzić do stanu używalności i w końcu w nim zamieszkać, to
        wymyśl sobie jakieś płatne zajęcie. Ktoś Ci dobrze doradzał opiekę nad czyimś
        dzieckiem, mogłabyś to połączyć z opieką nad swoim. Obawy przed posłaniem
        dziecka do przedszkola z obawy przed chorobami to zwykła wymówka! Jest mnóstwo
        różnych rozwiązań, nie wiem jakie masz wykształcenie czy kwalifikacje, ale jest
        teraz mnóstwo programów unijnych, gdzie dają ci kasę na założenie działalności
        gospodarczej, szkolą cię bezpłatnie w pisaniu wniosków o dotację, działalność
        możesz prowadzić w domu, przez internet, nie musisz mieć do tego jakiegoś
        oddzielnego lokalu, przez dwa lata składki na ZUS opłacasz mniejsze...Siedzisz
        kobieto w domu, masz internet, który służy Ci wyłącznie do użalania się nad sobą
        na forum? A jeśli jest, aż tak źle jak piszesz, to ja bym się nawet za sprzątnie
        cudzych domów wzięła, a nie siedziała na tyłku i narzekała.
    • mrowkojad2 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 13:27
      Ja ci napiszę tak. Zanim zdecydowaliście się na zakup tego czegoś, co nazywasz
      mieszkaniem, a co mieszkaniem słabo można nazwać, zamiast zastanawiać się nad
      podkręceniem zdolnosci kredytowej, co okazało sie dloa was zgubne, trzeba było
      usiąść i z kalkulatorem podliczyć, ile będzie was kosztował remont. Chyba
      kompletnie nie mieliscie pojęcia ile co kosztuje, skoro piszesz, że chcieliście
      30 tys. a bank dał wam 50 tysiaków. Teraz zostaliscie z ruderą i kredytem.
      Bo jak się bierze kredyt, szczególnie na tyle lat i wysoki, to trzeba
      uwzględnić potrzeby, nie tylko żeby mieć na talerz zupy przysłowiowy, ale też
      od czasu do czasu na deser.
      • mamulinka2 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 13:43
        ja1ja1 napisała: "Pokombinowaliśmy umowy w pracy i dostaliśmy kredyt na zakup
        mieszkania." czyli to znaczy że gdzieś pracowała? znowu nic nie rozumiem, żeby
        dostać kredyt można było a teraz już nie?
        • majka003 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 16:34
          A gdzie są pieniądze,które otrzymaliście na remont???Piszesz,że bank Wam
          udzielił i na mieszkanie i na remont,to gdzie są te pieniądze??A dlaczego nie
          sprzedajecie go??
    • ma.pi Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 17:28
      ja1ja1 napisała:


      > No ok, dostalismy kredyt na zakup remont itp.
      > Zeby się wprowadzić potrzeba nam wszystko.
      > Poczawszy od bateri do zlewu,


      A gdzie sie podzialy pieniadze na remont?

      Pozdr.
      • ewel82 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 18:15
        Dziewczyny!
        Ocieplanie-jeżeli jest to adaptacja poddasza (ja właśnie takie coś robię) a czytałam wcześniej że adaptują strych- jest przed zakładaniem instalacji grzewczej!!!Przecież nie założą grzejników na blaszany dach!Ocieplanie-czyli wełna czy tam wata,na to folie, kołki regipsy i tak po kolei...A pózniej dopiero pozwolenia na instalacje gazowe,kupno grzejników,piecu,podłączenie tego wszystkiego to faktycznie spora kasa-ok 10 - 12 tys.
        z drugiej strony mnie 50 tys. wystarczyłoby na jakiś tam remont-byle się wprowadzic,a pózniej powoli kończyc.Nietety ja kupuję na karty kredytowe-kredytu już nie dostanę bo autko spłacamy i tak ciułamy powoli.
        ALE!! Mąż wstaje o 2 (!!!) w nocy,pracuje do 7 rano.Godzinka drzemki i jazda do następnej pracy!No niestety!i wraca ok 21 - 22 i pada.Coś za coś.Ale jak widzimy jak prace idą do przodu to serce rośnie... smile Ja niestety muszę byc na wychowawczym bo nasza mała jest niepełnosprawna sad i to też wiąże się z kosztami....Także trzeba się wziązc w garśc!Nic z nieba samo nie spadnie!
      • berecik7 Re: strasznie przykre...co robic? 13.07.07, 18:19
        Sprzątaczki w Warszawie biorą 10 zł za godzinę. Poszukaj kilku domów do
        sprzątania, przy dobrych układach dziecko będziesz mogła wziąć ze sobą.
        Wyciągniesz najmarniej 1000 zł miesięcznie, bez żadnych podatków.
    • siostra_grimm Re: strasznie przykre...co robic? 14.07.07, 11:40
      Po piewrsze, jak udało ci się zdefraudować 50 tys zł???
      Sporo tej zupy musisz zjadać...
      Co do pracy to:
      a) poszukaj w przedszkolu gdzie będziesz miała dzieciaka na oku
      b) poszukaj mamy chętnej na opiekunkę z własnym dzieckiem
      c) poszukaj pracy jako opiekunka starszej osoby, będziesz mogła zabierać
      dziecko ze sobą - taki kontakt zrobi dobrze całej trójce
      d) poszukajcie pracy jako rodzina, do prowadzenia jakiegoś pensjonatu, ośrodka,
      macie zamieszkanie, wyżywienie i jakąś tam pensję, z czasem wrócicie na swoje
      e) pomysł ze sprzątaniem jest też dobry
      A na dzisiaj:
      weźcie z mężem jakiś koc, pojedźcie nad jezioro, poleżcie, odpocznijcie,
      powdychajcie świeżego powietrza, wróćcie do domu, pokochajcie się...może
      sytuacja nie będzie wydawała się już tak ciężka.
    • wiolontela Re: strasznie przykre...co robic? 14.07.07, 20:08
      Przeczytałam wątek od deski do deski. Wniosek nasuwa się jeden - chcesz za
      pośrednictwem forum wyłudzić sprzęty/pieniądze/materiały remontowe. Tyle, ze jak
      się chce ściemniac, to trzeba potrafić.
    • spacey1 Re: strasznie przykre...co robic? 16.07.07, 16:49
      Dla mnie kluczowa w tym wątku jest wypowiedź Ewel82, która jest w takiej samej
      sytuacji, też adaptuje strych i twierdzi, że 50 tys wystarczyło jej na to. Zdaję
      sobie sprawę, że strych a strych, to może być różnica, ale nie taka znowu wielka.
      najważniejsze, że autorka wątku nie akceptuje żadnego rozwiązania, chyb ajedynie
      zaakceptowałaby oferty wsparcia finansowego, bo i rzeczowe dary mam wątpliwości,
      czy by ją zadowoliły (bo skoro nie mają na bilet, aby tam dojechać, to kto
      zamontuje te dary?).
      Mieszkasz dziewczyno w Warszawie, tu jest naprawdę mnóstwo możliwości
      znalezienia pracy, albo nawiązania kontaktu z osobami, które chcą się wspierać w
      opiece nad dzieckiem. Najlepsza moim zdaniem opcja to pójście do pracy a dziecko
      oddać do przedszkola lub pod opiekę innej mamy. Przecież zanim nie spróbujesz,
      to nie możesz wiedzieć, ile będzie chorowało. Najlepsza dla Ciebie byłaby praca
      taka z elastycznym czasem, np sprzątanie mieszkań czy biur.
      Dodatkowa kasa szłaby w remont.
      Swoją drogą nie wierzę, że mieszkania, czy częściowo zaadaptowanego strychu w
      warszawie nikt nie zechce kupić. Tu się sprzedaje każde mieszkania. To tylko
      kwestia ceny, a te są ostatnio absurdalnie wysokie.
      Wówczas za otrzymana sumę (za 100 m2 strychu!) kupcie sobie kawalerkę, na pewno
      starczy i jeszcze zostanie!
      Gdybyś mieszkała w małej mieścinie, to prędzej uwierzyłabym, że jesteś w
      sytuacji bez wyjścia (czasem sie naprawdę zastanawiam, z czego sie na wsiach czy
      w maleńkich miasteczkach ludzie utrzymują), ale w Warszawie jak ktos chce, to
      sobie poradzi. A jeszcze macie lokal, który jak twierdzisz jest teraz wart 4 x
      tyle, co w momencie kupna. Nic nie rozumiem, gdzie tu pat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka