Dodaj do ulubionych

Problem z mężem :(

05.08.07, 09:21
Juz z sił opadam po prostu nie rozumię dlaczego on taki jest..chodzi o
podejście jego do mnie i synka...ale zacznę od poczatku..mąz pracuje całymi
dniami rozumiem ze jest zmęczony ale ma gdzieś nasze dziecko..nie tęskni za
nim w ogóle..przychodzi do domu zje i wlacza sobie laptopa albo idzie pograc
w piłke albo ogląda tv..nie pobawi sie z synkiem nawet 10 minut..mi nie
chodzi oto zeby siedział znim po kilka godzin ale chodziaż troszeczke
poświęcić mu uwagi!! synek tak za nim jest a on go zbywa...uważam ze jak by
tęsknił za synkiem to chociaż by go uspił albo wykąpał a tu nic..ja robie
wszystko sama...on ma gdzieś...obiecuje ze w weekend zajmie się synkiem
poświęci mu troszke uwagi i co..nic!! wczoraj tylko na małego krzyczał,na
mnie też..i poszedł sobie do brata..na calą noc!!! a najsmieszniejsze jest to
ze ja ostatnio miałam awanture bo chciałam isc na solarium wyszła bym na 30
minut to on ( 32 letni facet) zadzwonił do mojej mamy na skarge ze mu
dzeicko zzostawiam i wyhcodze!!! i jak tu żyć?? on nie pytal sie mnie co
uważam o tym zeby wyszedł na całą noc!!! tylko wyszedł...synek płakał bo
chciał znim pobyć sad nie ma go dot ej pory...a ja mam awantury jak che wyjśc
na soalrium!!! mam dosyć..jak jest tak jak on chce to jet ok ale jak tylko
powiem swoje zdanie( któe ma i tak gdzieś) to jest awantura...ciągle na mnie
krzyczy, docina,jest niemiły.. sad z teściową nie mam oc zym gadać bo ona
uważa ze skoro on pracuje to ja powinnam siedziec cicho...z reśztą sama sie
pozbywala męża jak był mały..zawoziła go do dziadków i miala gdzieś... ciągle
z synkiem siedzimy sami...szkoda mi dziecka...sad
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 09:29
      W jakim wieku jest dziecko?
      • mamaadama6 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 09:32
        2.5 roczku....
    • tyssia Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 10:40
      Ja mam podobnie niestety, też nie chce sie bawić z mała, lub wykąpac itp sad tyle
      razy mu mówię zeby chociaz 15 min poukładał z nia klocki czy cos ... przykre
    • agao_72 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 10:43
      dziecko do żłobka, Ty do pracy. i obserwuj. jak nie zmieni podejścia to
      zaproponuj zmianę na lepszy model.

      jego wkład w rodzinę to li jedynie dawca genów chyba - taki model wyniósł z
      domu, a trudno dorosłego faceta wychować, szczególnie, że mu z tym dobrze i ma
      poparcie w teściowej...
    • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 10:48
      Synek ma 2.5 roku- dlaczego nie pojdziesz do pracy?
      • ginny_wolf Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:00
        A w jaki sposób pójście do pracy wpłynie na chęć męża do przebywania/bawienia
        się z dzieckiem.Jedyny efekt to ,że będzie również dużo mniej przebywało z
        matką.Jeżeli mąż pracuje do póżna to i tak zapewne ona będzie w domu wcześniej
        i przejmnie dziecko od opiekunki/żłobka.Dla niej może to i lepsze rozwiązanie
        jeśli już nie może siedzieć w czterech ścianach ale czy dla dziecka w końcu 2,5
        roku to jeszcze maluch.
        • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:12
          tak wplynie, ze jej zmieni optyka, bedzie tą, ktora zarabia- a nie tylko
          wydaje, i a w calym zwiazku stworzy, ze tak powiem nowy rozklad obowiazkow-
          bedzie mogla zadac podzialu obowiazkow- i to bedzie jej zbojeckie prawo.
          Narazie dla mnie to wszytsko wyglada tak: ona uwiazana z dzieciakiem w domu,
          miedląca cos zapracowanemu mezowi po jego przyjsciu do pracy- on szukajacy
          innych wrazen niz siedzaca w domu, nudna zona- a to sie przeklada na dziecko
          • rita75 na razie nt. 05.08.07, 11:13
        • mapi9 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:13
          to że pójdzie do pracy i będzie miała" swoje" pieniądze to nie znaczy że mąż
          będzie się do niej i do dziecka lepiej odnosił.Chociaż,hmm może zacząć się bać
          że żona go zostawi,już nie będzie na jego łasce,lub jeszcze bardziej będzie mu
          wszytsko zwisało.Najgorsze jeszcze w tym że z teścowej nie ma pożytku.To chyba
          idzie w parze(dwie moje znajome)mąż za przeproszeniem do dupy i jego matka
          też.U mnie mąż super,bo jak weźmie synka ze sobą mówi że na chwile jedzie coś
          załatwić to mija 5 godzin.Nawet jak idzie do kumpla to młodego ze sobą weźmie,a
          i moja teściowa zawsze jest za mną.
          • ginny_wolf Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:23
            Jesli mąż nie ma chęci do zajmowania się dzieckiem to nie sądzę żeby jej
            pójście do pracy coś zmieniło.Nie mitologizujmny,może będzie zarabiać mniej i
            też będzie na straconej pozycji.Wogóle nie rozumiem kwesti,że jak będzie
            pracować to może wymagać -a na wychowawczym to nie może .....?Siedzi w domu więc
            jest nudna..???Rita litości-to jakś paranoja.Siedziałam na wychowawczym z dwójką
            dzieci łącznie 5 lat i właśnie wtedy wymagałam od męża największej pomocy.Potem
            gdy dzieci były starsze było mi o wiele łatwiej pomimo ,że pracowałam.
            • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:27
              Siedzi w domu wię
              > c
              > jest nudna..???Rita litości-to jakś paranoja.Siedziałam na wychowawczym z
              dwójk
              > ą
              > dzieci

              ludzie nauczcie sie czytac, bo tak nie da sie dyskutowac
              wyjasniam:
              dla meza nudna- bo jakiz facet by uciekal od interesujacej zony?
          • blekitnykoralik Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:05
            to że pójdzie do pracy i będzie miała" swoje" pieniądze to nie znaczy że mąż
            > będzie się do niej i do dziecka lepiej odnosił.

            Będzie na pewno. Ja też radzę iść do pracy, zwłaszcza, że synkowi przedszkole
            również się przyda.
            Ten typ musi czuć, że nie jest na pewnej pozycji. I niestety, trzeba z nim
            postępować radykalnie, choć z wyczuciem, żeby całkiem się nie zraził. Głaskać
            po głowie i robić swoje, wbijać szpilę i uśmiechać się słodko, wtedy są całkiem
            zdezorientowani i nie wiedzą co robić. Powiedz, że idziesz po mleko/ do
            lekarza, a idź do solarium. Wyjścia wydłużaj. Powiedz, że cieszysz się, ze ma
            coraz lepszy kontakt z dzieckiem, podkreślaj ich podobieństwo, te same
            zachowania... itp., że dziecko się czegoś od niego nauczyło. Pomyśl, co mąż
            uważa za swoją porażkę życiową (może nie ta szkoła, nie zrealizowane marzenie),
            podpowiedz, że syn może takiej porażki uniknąć, jeśli zajmie się nim teraz...
            Po prostu facet nie jest nauczony troszczyć się o innych, nie rozumie, jak
            kontakt z dzieckiem może się przełożyć na dalsze lata.

            Agnieszka Osiecka zalecała takiem typowi dawac wózek z dzieckiem obłożony
            czasopismami o tematyce wędkarskiej/motoryzacyjnej, wtedy można mieć pewność,
            że tatuś nie zgubi wózka na spacerzewink. W dzisiejszych czasach, trzeba by było
            chyba zainstalować w wózku komputer z dostępem do internetu wink
    • blu-velvet [...] 05.08.07, 11:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:24
        Nie wyobrazam
        > sobie gdyby Mój nie miał czasu dla Małej.... ale jak widać tak bywa.

        a ja sobie wyobrazam, szczegolnie, ze wiem, jak to jest, gdy sie pada na pysk
        po przyjsciu z pracy
        • mapi9 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:32
          mój mąż też wie jak to się pada na pysk po pracy,wychodzi w piątek wieczorem na
          dyskotekę wink)(jest tam ochroniarzem,tak dorabia)z dyskoteki na 6 tą do pracy na
          24 godziny(jest ochroniarzem w grupie interwencyjnej)Przychodzi po siódmej w
          niedzielę i jak synek już jest na nogach to potrafi się do niego przytulić,dać
          mu sniadanie i wytłumaczyć że teraz idzie spać bo jest zmęczony po pracy
          • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:38
            to masz geroja za meza, bo ja np. po 6 godzinach w moim miejscu pracy zabawe z
            dzeickiem uwazalam za ostatnia w rankingu.
        • twojasasiadka Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:34
          też bym Ci radzila,żebyś zaczeła się rozglądac za pracą-usamodzielnisz się
          trochę, będziesz bardziej pewna siebie,a nie tylko zdana na humory swojego męża.
          To dużo daje-uwierz mi.
          W tej sytuacji,on może Cię prosto zbywać:"ja haruję na Was, to Ty chociaż daj
          mi spokój kiedy wracam z pracy, bo chcę odpocząć".
          Aha-ja bym mu nie podarowała tego wyjścia na noc, po prostu jakby teraz wrócił
          sama bym bez slowa wyszla z domu.Spędziłabym cały dzień poza domem-a on niech
          sobie zacieśnia więzy z synkiem-od tego jest przeciez niedzielawink
          Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia=więcej odwagi i wiary w siebiesmile
          • olcia029 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:55
            Dziecko jest już spore, radziłabym iść do pracy. Właśnie dla samej siebie, bo
            przecież to też jest ważne żebyś Ty była szczęśliwa. Dla mnie to uwłacza
            godności, żeby prosić się o opiekę ojca nad jego własnym dzieckiem. Jeżeli nawet
            nie ma takiej potrzeby własnej to powinien z poczucia obowiązku bawić się z
            dzieckiem, bo to jego krew z krwi. Jako ojciec jest to winny dziecku.
            Może jest wygodny i widzi, że Ty wszystko świetnie robisz i to wykorzystuje,
            albo ma to po prostu gdzieś? Ma gdzieś Twoje potrzeby, bo przecież nie samym
            siedzeniem w domku z synusiem żona żyje, musi mieć czas odsapnąć, wziąć oddech,
            wyjść bez "ogona"... Jeżeli nie bierze pod uwagę Twoich potrzeb, to albo
            zaciśniesz zęby i przyjmiesz to do wiadomości, albo poszukaj pracy, a jeśli
            nadal mąż się nie zmieni to i nowego faceta. Niektórych nowe role życiowe
            przerastają, niektórzy wolą bazować tylko na własnych rozrywkach. Nie z każdym
            stworzysz szczęśliwy , spokojny dom, czasem coś się nie udaje. A może poradnia
            małżeńska?
        • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:43
          Rito droga (wybacz poufałość) kiedy pracowałam i wracałam po 12 godzinnym
          dyżurze zanim zamknełam drzwi już miałam na rekach jedno dziecko, spódnicy
          czepiała się drugie, kolacja bynajmniej nie czekaa na stole, a raczej czekała
          na to az ją zrobięwink, a mieszkanie wyglądało tak jakby przez nie przeszło
          tornado mimo, że dzień wcześniej je wysprzątałam. A mój mażłonek cały dzień był
          w domu z dziećmi i miał się zajmowac tylko nimi i domem - wszak to robią matki
          niepracujące i nie mają prawa być zmęczone, wszak to jest ich zasr...ym(sorry)
          obowiazkiem. Cóz wiec tak zmęczyło mojego meża? Posłużyłam się własnym
          przykładem, ale założę się , ze tak jest w 50% rodzin, w których matka pracuje -
          nie ma dla niej taryfy ulgowej, bo była w pracy. Dlaczego tak łatwo przychodzi
          Ci rozgrzeszyć faceta z tego, ze nie angażuje się w obowiązki, które , zakładam
          wziął na siebie dobrowolnie? Nie chciał mieć żadnych dodatkowych obowiązków
          mógł się nie żenić i nie robić dziecka. Nie twierdzę, ze przy niepracującej
          zawodowo żonie musi się w sprawy domu i rodziny angażowac jak ona, ale nie
          wydaje mi się , zeby poświecenie pół godziny na zabawę z własnym dzieckiem było
          wyczynem okupionym nadludzkim wysiłkiem.
          • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:50
            "Dlaczego tak łatwo przychodzi
            Ci rozgrzeszyć faceta z tego, ze nie angażuje się w obowiązki, które , zakładam
            wziął na siebie dobrowolnie?"

            moglabys rozwinac mysl? z czego to ja rozgrzeszam facetow? Na mysl mi
            przychodzi jedno rozgrezszenie- ktos kto pracuje jak wol ma prawo nie miec
            ochoty na zabawe z dzieckiem- to tyle, ja takiej ochoty nie mam po wyjatkowo
            ciezkim dni.- swinia ze mnie i cham.
            • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:56
              Tak się składa, że jak wracałam z pracy, w której nie lezałam, nikogo nie
              interesowało czy padam na twarz. Wszak mialam obowiązki, a mój mąz po całym
              dniu z dziećmi miał swiete prawo sobie odpocząć - znowu własny przykład, ale
              pewnie zdecydowana większośc forumek wie o czym mówię.

              Na mysl mi
              > przychodzi jedno rozgrezszenie- ktos kto pracuje jak wol ma prawo nie miec
              > ochoty na zabawe z dzieckiem- to tyle, ja takiej ochoty nie mam po wyjatkowo
              > ciezkim dni.- swinia ze mnie i cham.

              Ty mówisz o wyjatkowo cięzkim DNIU, a autorka wątku o tym, ze nie bawi się
              NIGDY - łapiesz różnicę?
              • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:02
                > Tak się składa, że jak wracałam z pracy, w której nie lezałam, nikogo nie
                > interesowało czy padam na twarz.

                trzeba bylo sobie wychowac meza albo dokonac innego wyboru meza


                > Ty mówisz o wyjatkowo cięzkim DNIU, a autorka wątku o tym, ze nie bawi się
                > NIGDY - łapiesz różnicę?

                Genralnie moze ma prace wyjatkowo ciezka- ktos musi utrzymac dziecko +
                niepracujaca zone.
                lapię jak cholera- nalezaloby jeszcze wykoncypować jaką genezę ma ta sytuacja-
                wszytsko sie bierze z czegoś- jak juz wyzej napisalam stosunek meza do tej pani
                byc moze przeklada sie na dziecko- kochajacy, zafascyniwany interesujaca zona
                maz nie znika na cala noc.
                • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:09
                  rita75 napisała:

                  > > Tak się składa, że jak wracałam z pracy, w której nie lezałam, nikogo nie
                  >
                  > > interesowało czy padam na twarz.
                  >
                  > trzeba bylo sobie wychowac meza albo dokonac innego wyboru meza

                  Tak się składa, że moje problemy z mężem to moja sprawa i nie prosiłam Cię o
                  ich ocenę, ani radę. rozumiem, że łatwiej Ci atakowac kogoś kto osmielił się
                  przedstawić inny punkt widzenia niż sie nad nim zastanowić. Pozdrawiam
                  serdeczniesmile
                  • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:13
                    Tak się składa, że moje problemy z mężem to moja sprawa i nie prosiłam Cię o
                    > ich ocenę, ani radę.

                    wiec bez sensu je przytoczylas
                    • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:15
                      rita75 napisała:

                      > Tak się składa, że moje problemy z mężem to moja sprawa i nie prosiłam Cię o
                      > > ich ocenę, ani radę.
                      >
                      > wiec bez sensu je przytoczylas
                      Z pewnoscią dla kogoś kto nie tyle, że ma problemy z czytaniem ze
                      zrozumieniem, ale z dosłownym czytaniem tego co pisze inne osoba i musi, po
                      prostu musi dorobić sobie ideologię do tego co czyta było to bez sensu.
            • ginny_wolf Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 11:59
              Czyli jeśli matka pójdzie do pracy to oboje będą zmęczeni jak wół z zerową
              chęcią na zabawę z dzieckiemsmileBędą się licytować kto jest bardziej sterany a
              dziecko na tym skorzysta na maxa.
              Moim zdaniem ojciec powinien angażować się w wychowanie dziecka i to czy matka
              w danym momencie pracuje czy też nie nie ma tu nic do rzeczy.Podążając twoim
              tokiem rozumowania to najwięcej od mężą może wymagać kobieta ,która poszła do
              pracy prosto z sali porodowej.Pozatym z postu autorki moim zdaniem nie wynika
              ,że jest zmęczona przebywaniem na wychowawczym i ma ochotę wyrwać się do pracy
              a tylko brak jakiegokolwiek zaangażowania małżonka w opieke nad dzieckiem.
            • hexella Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:06
              rita75 napisała:
              ktos kto pracuje jak wol ma prawo nie miec
              > ochoty na zabawe z dzieckiem- to tyle, ja takiej ochoty nie mam po wyjatkowo
              > ciezkim dni.- swinia ze mnie i cham.

              Zgoda, po całym dniu pracy można nie mieć ochoty na zajęcie się dzieckiem, co
              nie zmienia faktu, że trzeba się nim zająć, bo na tym polega odpowiedzialne
              rodzicielstwo, no chyba,że się fakt bycia ojcem/matką zawężą do przekazania
              materiału genetycznego.
              • rita75 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:12
                trzeba się nim zająć, bo na tym polega odpowiedzialne
                > rodzicielstwo


                dziecko nie lata samopas, jest jeszce niepracujaca matka w domu. Jest
                potepienia godne, ze facet nie interesuje sie dzieckiem- to oczywiste, ale
                dosyc widocznym jest dla nie tez- ze zwiazek ten ma przede wszytskim jakis
                problem- i to odbija sie na dziecku. Niestety czesto jest tak, ze facet
                niezainteresowany mamusią olewa tez dziecko.
                • ginny_wolf Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:15
                  Naprawdę...?I jego zainteresowanie znacząco wzrośnie gdy mamusia za twoim
                  przykładem i radą zamieni się w woła roboczego smile
                  • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:22
                    Dokładnie. Kontynuując osobisty przyklad ww. sytuacje miały miejsce kiedy
                    wróciłam po 9 miesiącach wychowawczego do pracy, bo miałam dość siedzenia w
                    domu, a było dla mnie oczywiste, że teraz obowiazki dzielimy. Niestety, w mojej
                    sytuacji okazało się, ze mimo moich szczerych chęci nie jestem w stanie
                    pogodzić pracy zawodowej, zajmowania się dwójką dzieci, domem i rehabilitacją
                    modszego i po kolejnych 9 miesiącach kontynuowałam wychowawczy i mimo, ze ja
                    nie pracuję zawodowo, a mój mąż mnie utrzymuje ma w domu obowiązki, związne i z
                    domem i z dziecmi. I nie wyobrażam sobie, ze miałoby byc inaczej, bo nie znam
                    pary, gdzie podkładanie męzowi wszystkiego pod nos i ułatwianie na każdym kroku
                    życia, a spychanie siebie i własnych potrzeb na koniec wyszło żonie na dobre i
                    zwiekszyło do niej szacunek męża.
                • hexella Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:22
                  rita75 napisała:

                  > dziecko nie lata samopas, jest jeszce niepracujaca matka w domu.

                  Rita, wiesz tak samo jak ja, że dzieciak potrzebuje kontaktu zarówno z matką
                  jak i ojcem, a fakt bycia przemęczonym nie zwalnia od budowania więzi z własnym
                  dzieckiem.



                  > dosyc widocznym jest dla nie tez- ze zwiazek ten ma przede wszytskim jakis
                  > problem- i to odbija sie na dziecku. Niestety czesto jest tak, ze facet
                  > niezainteresowany mamusią olewa tez dziecko.

                  tu się zgodzę w 100%, jak na moje oko autorka wątku powinna popracować głównie
                  nad swoją relacją w małżonkiem.
    • monia145 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:17
      Historia jakich wiele...
      Twój mąż nie miał chyba pozytywnego wzorca ojcostwa w domu? Nikt go nie nauczył
      i nie powiedział, że dziecko oprócz zabiegów pielegnacyjnych i obecności matki
      potrzebuje też troski i zainteresowania ze strony ojca. On po prostu nie
      potrafi zając się swoim dzieckiem, nie jest przygotowany do roli
      odpowiedzialnego ojca i najłatwiej mu spychać wszystko na Ciebie.
      Wielu facetów tak ma. Chyba dopiero ostatnio trochę sie to zmienia.
      Długa droga przed Tobą. On najprawdopodobniej boi się zostawać sam z
      dzieckiem, bo nie ma odpowiednich kompetencji rodzicielskich. I stąd również ta
      niechęć do Twoich wyjść- czy Twój mąż wie, co lubi jego dziecko? jakie zabawy
      preferuje? Wie co zrobić, kiedy mały zacznie grymasić? Zna jego ulubiona
      przytulankę, bajkę na dobranoc?
      • mapi9 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:22
        to że go nikt nie nauczył czy nie miał wzorca to dla mnie jest chyba bronieniem
        męża.Ja miałam matkę po kiju,wszytsko przy mnie robiła moja babcia.Za to ja
        robię wszystko sama.Mój mąż miał ojca latawca wink) wszytsko robiła jego
        matka.Dlatego on chce być takim ojcem dla naszego syna jakiego on nie miał.Mąż
        autorki wątku poprostu nie chce być dobrym ojcem i mężem,Tego trzeba
        przedewszytskim chcieć.No nie mam racji??
        • monia145 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:35
          Nikogo nie bronię.
          Jesli facet nie potrafi sie zająć własnym dzieckiem, to może trzeba mu to jakoś
          pomóc zorganizować? Nie tylko powiedzieć "zajmij się nim"..faceci na ogół lubią
          dostać konkretne zadania do wykonania. Zadbałabym więc o to, aby jak
          najczęściej wyszli gdzieś razem- pograć w piłkę, poogladać mrówki, czy polepić
          babki. Konkret. To samo wieczorem- ustalić razem, że ojciec czyta codziennie
          małemu bajkę. I twardo egzekwować- to naprawdę nie wymaga fizycznego wysiłku a
          jest już uczeniam sie dziecka.
          Nie liczyłabym na to, że on sam powinien sie domyslić, co ma zrobić.
          I nie czekałabym, że może pwenego dnia wróci z pracy i poczuje pragnienie
          wykąpania potomka. Chyba od początku autorka watku popełniła ten błąd
          oczekując, że skoro to jego dziecko, to sam z siebie powinien wyjść z
          inicjatywą...Niektórzy potrzebują...hm...inspiracji?winkP
          • joanna35 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:42
            Monia ma 100% rację. Po 2,5 roku "nicnierobienia" pewnie nie będzie łatwo, ale
            drobnymi kroczkami dasz radę poporawić sytuację, byle konsekwentnie. I postaraj
            się nie zrzędzić i nie narzekać - daj mu szansę.
    • reteczu Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:35
      Oczekujesz,że tu na forum znajdziesz uniwersalne rozwiązanie swoich
      problemów.Ludzka naiwności!...
      Pierwsze,co mi przyszło do głowy,to rozmowa i konsekwencja w wypełnianiu
      tego,do czego się zobowiązałam/-em.Z tego,co napisałaś,wynika,że Wy nie umiecie
      ze sobą rozmawiać.Kłócicie się.Uważasz go za złego człowieka,a siebie za ideał
      matki-tak interpretuję Twoje słowa.

      nie tęskni za
      > nim w ogóle..

      A skąd to wiesz?Powiedział tak kiedyś?

      nie pobawi sie z synkiem nawet 10 minut..

      Skoro nie robił tego przez 2 i pół roku,to raptem nie zacznie!A zachęcałaś męża
      do tego?Wiesz,są faceci,którzy dopiero z dwulatkiem zaczynają nawiązywać jako
      taki kontakt i to właśnie na wyraźne polecenie żon.

      przychodzi do domu zje i wlacza sobie laptopa albo idzie pograc
      > w piłke albo ogląda tv.

      Nie podoba Ci się to,ale wolisz złość dusić w sobie niż się odezwać,niż
      odciągnąć faceta od tv,komputera,a zbliżyć do synka.Czego Ty się boisz?To Twój
      mąż,życiowy partner!

      mi nie
      > chodzi oto zeby siedział znim po kilka godzin ale chodziaż troszeczke
      > poświęcić mu uwagi!! uważam ze jak by
      > tęsknił za synkiem to chociaż by go uspił albo wykąpał

      To napisałaś nam.Ciekawe,czy on to kiedykolwiek słyszał z Twoich ust. Śmiem
      twierdzić,że nie.Mam rację?


      obiecuje ze w weekend zajmie się synkiem
      > poświęci mu troszke uwagi i co..nic!!


      Wiesz,które wyrazy są najważniejsze w tej wypowiedzi?"i nic"Gwarantuję,że nic
      mu nie powiesz,jeśli cioś obieca i nie dotrzyma słowa.Widzisz,że się do czegoś
      nie kwapi,to zainiocjuj działanie,nie pozostawaj bierna!


      Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać.


      Po co tu wplątujesz teściową?Nieporozumienia są między Tobą a mężem.To Wy
      powinniście ze sobą w cztery oczy porozmawiać i ustalić wspólne zasady,jeśli
      chcecie dalej ze sobą być i żyć w zgodzie.

      Coś mi jednak podpowiada,że my jesteśmy z zupełnie innych kręgów społecznych i
      chyba nie do końca rozumiem tę sytuację.Mimo obiekcji starałam się pomóc.


      • syriana Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 12:57
        > Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać.

        i razem z nim zamknąć się w kabinie, czy zlecić opiekę pracownicy tegoż przybytku..?

        > Coś mi jednak podpowiada,że my jesteśmy z zupełnie innych kręgów społecznych i
        > chyba nie do końca rozumiem tę sytuację.Mimo obiekcji starałam się pomóc.

        no tak, tacy mężowie to tylko w jednym kręgu społecznym się zdarzają..
        • anetuchap Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 13:20
          "Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać."

          No tak,dla chcącego-nic trudnego.W sumie,to wszędzie można pójść z dzieckiem,
          do fryzjera,dentysty,na kawę,imprezę a nawet ginekologa.
          Ja też jestem z innego "kręgu społecznego",bo do fryzjera chodzę bez dzieci.
      • blekitnykoralik Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 13:29
        Coś mi jednak podpowiada,że my jesteśmy z zupełnie innych kręgów społecznych i
        > chyba nie do końca rozumiem tę sytuację.Mimo obiekcji starałam się pomóc.


        lepiej przemilczeć niż powiedzieć o kimś źle, co czynię
        chyba przypadkiem Ci się wymsknęło, mam nadzieję...


        • akseinga Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 14:37
          A moim zdaniem bycia tatą nie da się faceta nauczyć. To się poprostu albo ma w
          sobie albo nie. Nawet jeżeli po wielu staraniach żony mąż zajmie się dzieckiem,
          ale zrobi to z niechecią, która nawet starannie ukrywana jest wyczuwana
          natychmiast przez dziecko. Znam wiele mężatek, ale samotnych matek.
          Kiedyś ciocia mojego męża zaczęła mnie wychwalać, że potrafiłam spowodować, że
          mąż tak kocha nasza córkę i świetnie się nią zajmuje, powiedziałam jej, że moja
          zasługa w tym żadna no może tylko to, że gdyby był inny nie miałabym z nim
          dziecka. Od urodzenie się córki uwżałam za oczywiste, że ojciec powinien się
          zajmować dzieckiem tak samo jak ja . Teaz to pocentuje bo mąż ma z córką bardzo
          dobry kontakt i dobrze się ze sobą czują . Twój mąż zrozumie swój błąd jak nie
          będzie mógł porozumieć się z synem i nie będzie między nimi silnej więzi, ale
          to jego wybór i nie sądzę żebyś miała na to większy wpływ.
          • akseinga Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 14:40
            A i jeszcze jedno mój mąż nie miał żadnego wzorca bo ojciec odszedł jak był
            mały, a o matce to szkoda wogóle mówić. Może dlatego tak ceni rodzine i
            zapewnia córce to czego sam nie miał.
            • reteczu Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 14:51
              Każdy z nas jest inny.I dobrze,bo świat byłby bardzo nudny,gdybyśmy mieli zbyt
              wiele podobieństw.
              To wspaniale,że Twój mąż nie powielił rodzinnej "tradycji" i jest fajnym tatą.
              Ja na swojego męża też nie narzekam,bo on nie daje mi powodów do tego.
              Pozdrawiam smile
          • blekitnykoralik Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 15:08
            tylko krowa nie zmienia poglądów.
            Mężczyzna to istota bardziej rozwinięta od krowy, chyba (?), stąd myślę, że
            jest jakaś szansa, i raczej nie mówiłabym kategorycznie "nie uda się". Tak
            najłatwiej. W końcu mówiło się kiedyś komuś "tak", żeby też pomóc mu być
            lepszym człowiekiem.
          • monia145 Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 18:07
            Nie zgodzę się z Tobą. Piszesz, że ma sie ta umiejętnośc "bycia tatą, albo
            nie". Otóż miłość ojca do dziecka nie jest miłością matki- bezwarunkową i
            umiejącą się przejawić nawet w leżeniu obok dziecka na kanapie i patrzeniu, jak
            co jakis czas dziecko podniesie rączki do góry i szarpnie mamę za włosy.
            Ojcowie kochaja dzieci za coś..dlatego wiekszości facetom tak trudno znaleźć
            sens w zabawie z niemowlęciem lub bardzo małym dzieckiem. Dlatego, zaczynaja
            odczuwać coś więcej niż zaciekawienie połaczone z uczuciem przestrachu, kiedy
            na własne, realistyczne do bólu oczy zobaczą, że dzieciak zrobił coś świadomie,
            powiedział "tata", wziął za rękę...
            Ktos wyżej słusznie zauwazył, że ojcowie lubią poczuć dumę z własnej
            progenitury, ale dziecko musi coś osiągnąć, ojcowska duma na ogół nie pojawia
            się ot, tak sobie...cos w tym jestwinkP
            Moim zdaniem więc można uczyć się bycia ojcem....to nie jest wrodzone, jak
            bycie mężczyznąwinkP
            Oczywiście nie zawsze to sie sprawdza, ale moje obserwacje otoczenia takie
            własnie są.
            Piszesz też, że to nie Twoja zasługa, że mąż jest własnie taki..no cóż, a nie
            przyszło Ci na myśl, że jednak Twoje zachowanie, czyli wdrożenie ojca do
            codziennego systematycznego zajmowania sie dzieckiem od samego poczatku, było
            właśnie taką nauką ojcostwa?smilePokazanie mu, że dziecko ma i ojca i matkę i
            oboje maja takie same prawa ale i obowiązki wobec potomstwa? Może własnie tej
            nauki zabrakło mężowi autorki?
        • reteczu Dziewczyny! 05.08.07, 14:46
          Wyrywaniem z kontekstu i komentowaniem fragmentów moich wypocin autorce wątku
          nie pomożecie.

          Uczepiłyście się wyrażenia "krąg społeczny".Czy ja tam napisałam,że jestem z
          LEPSZEJ grupy społecznej a autorka wątku z GORSZEJ?Nie!Przestańcie doszukiwać
          się drugiego dna.Różnimy się na pewno pod wieloma względami.Skąd to wiem?Coś o
          nas mówią komunikaty tu pisane,ich treść,język i forma.Podpowiada mi to też
          moja kobieca intuicja.Nie mam zamiaru nikogo obrażać!Po co miałabym to robić?
          Odpisałam dziewczynie bezpośrednio,nie posiłkując się innymi wypowiedziami.Może
          zupełnie nie trafiłam z tymi radami,ale przynajmniej starałam się pomóc.

          Myślę,że to autorka wątku powinna najlepiej wiedzieć,jakimi argumentami trafić
          do męża.Zna go pewnie parę lat albo i więcej.Na mojego dana wypowiedź
          zadziała,a jej mąż się np.obrazi.
          Poza tym dobrze pamiętać,że poza treścią ważne są sygnały niewerbalne
          przesyłanego komunikatu-ton głosu,sposób mówienia itd.Czasem bardziej boli nie
          to,co się od kogoś usłyszało,tylko to,jak ta treść została przekazana.

          To tyle moich poobiednich przemyśleń tuż po uśpieniu niemowlęcia smile
          • blekitnykoralik Re: Dziewczyny! 05.08.07, 15:18
            Nie można oceniać zachowań ludzi przez wpakowanie ich do szufladki pt. grupa
            społeczna.
            Zresztą jaka grupa?
            Nie wnikam, co chciałaś przez to powiedzieć, i jaką klasyfikację sobie
            założyłaś, bo jak piszesz nic nie chciałaś...
            Zresztą to i tak problemu autorki wątku nie wnosi, więc z mojej strony pasuje.


      • luxure Re: Problem z mężem :( 06.08.07, 14:49
        >
        > Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać.
        >

        Wybraż sie można, można nawet z 2 miesięcznym tylko co z tego? Do opieki nad
        dzieckiem zobowiązani są rodzice a nie lekarz, Pani w banku, w sklepie, w
        solarium.
        • reteczu Re: Problem z mężem :( 06.08.07, 15:27
          luxure napisała:

          > >
          > > Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać.
          > >
          >
          > Wybraż sie można, można nawet z 2 miesięcznym tylko co z tego? Do opieki nad
          > dzieckiem zobowiązani są rodzice a nie lekarz, Pani w banku, w sklepie, w
          > solarium.



          Palnęłam z tym solarium.Nie zastanowiłam się,enter i poszło!Dopiero po pewnym
          czasie zrozumiałam,że głupstwo napisałam.

          Jasne,że nic by się nie stało,gdyby tata poopiekował się dwuipółletnim
          synkiem,a mama poszła do solarium.Jestem tego zdania,że takie mamusine wypady
          są wręcz wskazane dla zdrowotności ciała i umysłu smile
          Dobrze jest od czasu do czasu oderwać się od dziecka i zrobić coś dla
          siebie,dla własnej przyjemności.

          Ciekawi mnie,czy autorka wątku skorzystała z którejś rady udzielonej jej tutaj?
          Sądząc po tym,co napisała w pięćdziesiątej którejś wypowiedzi,to nie.Nazwała
          tam swojego mąża pacanem bodajże.Z takim nastawieniem to raczej nie poprawi
          swoich relacji z mężem.
          A może oczekuje rady w stylu: "zostaw go,odejdź od niego!"?
          • monia145 Re: Problem z mężem :( 06.08.07, 15:34
            reteczu napisała:

            > luxure napisała:
            >
            > > >
            > > > Przyznaj,że do solarium z 2 i pół latkiem śmiało można się wybrać.
            > > >
            > >
            > > Wybraż sie można, można nawet z 2 miesięcznym tylko co z tego? Do opieki
            > nad
            > > dzieckiem zobowiązani są rodzice a nie lekarz, Pani w banku, w sklepie,
            > w
            > > solarium.
            >
            >
            >
            >
            > Ciekawi mnie,czy autorka wątku skorzystała z którejś rady udzielonej jej
            tutaj?
            > Sądząc po tym,co napisała w pięćdziesiątej którejś wypowiedzi,to nie.Nazwała
            > tam swojego mąża pacanem bodajże.Z takim nastawieniem to raczej nie poprawi
            > swoich relacji z mężem.


            też mnie to ciekawiwinkP
            Obstawiam, że nie skorzysta. Post był wyrzuceniem z siebie nagromadzonych
            emocji, no ale cóż, aby się zmieniło, trzeba wziąć się ostro za naprawę błędów
            życiowych, a to nie każdy chce i potrafi, ot, może ulzyło, kiedy "pacan" został
            nazwany "pacanem"..PPPPPP

            I rzeczywiście rada " zostaw go i odejdz" nie pojawiła się ani razu, czy zwidy
            mam jakieś/smile?PPPPP
    • mmilki Re: Problem z mężem :( 05.08.07, 19:58
      wykorzystaj swoj czas na przebywanie z synkiem,
      na wspolne spacery,podziwianie biedronek,robaczkow,
      wachanie kwiatow(nawet gdyby to miala byc polna koniczyna)
      poszukaj mu rowiesnikow do zabawy,
      wiele mam ma podobne problemy,
      nie siedz w domu - wyjdz do ludzi,
      usmiechaj sie i dbaj o siebie i o dziecko,

      i ciesz sie z tego,ze nie musisz isc do pracy,(
      na faceta,jak mu odbija nie zwracaj wiekszej uwagi,

      ciesz sie dzieckiem - i badz dobra matka!
      pozdrawiam i zycze powodzenia

      • agao_72 Re: Problem z mężem :( 06.08.07, 08:50
        mmilki napisała:

        > wykorzystaj swoj czas na przebywanie z synkiem,
        > na wspolne spacery,podziwianie biedronek,robaczkow,
        > wachanie kwiatow(nawet gdyby to miala byc polna koniczyna)
        > poszukaj mu rowiesnikow do zabawy,
        > wiele mam ma podobne problemy,
        > nie siedz w domu - wyjdz do ludzi,
        > usmiechaj sie i dbaj o siebie i o dziecko,
        >
        > i ciesz sie z tego,ze nie musisz isc do pracy,(
        > na faceta,jak mu odbija nie zwracaj wiekszej uwagi,
        >
        > ciesz sie dzieckiem - i badz dobra matka!
        > pozdrawiam i zycze powodzenia
        >

        no rzeczywiście idealna rada na problemy z mężem. powąchaj z dzieckiem
        koniczynę... problem jest tu w tzw. tradycyjnym wychowaniu facetów. czyli
        mamusie wychowują udzielnych książąt i wiecznych chłopców.
        a potem taki twór żeni się i mamusia-teściowa czuje sie zagrożona inną kobietą
        i broni synia...

        piszę jeszcze raz - idź do pracy. będziesz miała jeden argument w kieszeni, że
        pracujesz zawodowo i przynosisz pieniądze (faceci - z powodu wychowania, nie
        zauważają prac domowych - dla niech się robi to samo). i też masz prawo do
        swojego życia.
        jeżeli coś ustalisz z mężem np. że idziesz do solarium, to wychodzisz.
        konsekwentnie - ma się w weekend zajac synem, zajmuje się. ty np. wychodzisz,
        czytasz książkę, oglądasz niebo za oknem. na uwagi męża stwierdzasz twardo, że
        obiecał i niech się wywiąże.
        jezeli nie docenia Twoje pracy w domu, to zacznij realizować program minimum -
        czyli jedzenie dla dziecka i siebie, pranie też. może trzeba terapii
        wstrząsowej. doskonale rozumiem, że po 8-9 godzinach w pracy, czowiek myśli o
        odpoczynku tylko, ale to co Ty robisz to także praca, a młżeństwo i
        macierzyństwo to nie przykucie się za nogę do łańcucha w kuchni.
        • mmilki Re: Problem z mężem :( 07.08.07, 08:21
          agao.......
          nie bede komentowac tego co napisalas,
          nie mam ochoty sie klocic,ani uzywac drwiacego tonu,
          jaki skierowalas do mnie,

          nie chodzi o ustawianie meza i rzucanie rozkazow-to w malzenstwie
          nie doprowadzi do niczego dobrego,
          kazdy ma prawo do gorszych i lepszych dni - autorka watku i jej maz
          takze,
          moja rada byla jedynie taka,zeby swoja uwage skierowac bardziej na
          dziecko,a facetowi - albo przejdzie,albo...juz go nie zmienisz.


          W jednym sie zgadzamy - zeby jednak nie zamknac sie w domu.
    • wiedzma15 Re: Problem z mężem :( 06.08.07, 10:06
      wymaga to kilku dni przygotowań - jakiś nowy ciuszek, makijaż (coś co będzie widoczne dla męża, a amieni korzystnie swój image)

      potem przez 2-3 dni jak wraca z pracy opowiedz mu ( w skrócie co się działo w dzień, czy i gdzie poszliście z małym na plac zabaw itp), tak żeby się to stało taką tradycją że mu to opowiadasz, co mały powiedział, co śmiesznego zrobił, nawet jakbyś miała to troszeczkę podkoloryzować

      no, chyba że mu to codziennie opowiadasz, wtedy ten pukt odpada

      a kolejnego wieczoru po pracy powiedz mężowi, ale nie złośliwie, tylko z wdziękiem i nawet żartobliwym tonem, że wasz synek zaczął mówić "tata" do przypadkowo przechodzących panów, a pewien miły pan, który był ze swoim synkiem na placu zabaw i pomógł ci rozhuśtać synka albo pokręcić go na karuzeli, powiedział, że aż szkoda, że taka miła mama i nie ma tatusia dla tego uroczego chłopczyka. Opowiedz mu to jako anegdotkę, nawet udając że cię to bardzo śmieszy, bądź wyluowana i zapatrzona gdzieś "obok niego"

      jeżeli nie zareaguje, to pacan.

      normalnemu facetowi hormony zaczną buzować i w te pędy poleci z małym na ten plac zabaw zobaczyć tego miłego pana co pomaga jego żonie, a dzieciaka by chętnie adoptował

      bądź wyluzowana, chociaż wiem, że to trudno, zacznij być dla swego meża zagadką, nie wzbudzaj w nim jawnej zazdrości, pokombinuj, co na niego podziała, znasz go najlepiejwink

      ja dla odmiany mam męża, co gdyby mógł dzieci karmić piersią, to w ogóle mogłoby mnie nie być i dzięki temu moja starsza córka umie nawet młotek trzymaćsmile))
      • mamaadama6 wiedzma15 06.08.07, 11:17
        próbowałam tego bardzo wiele razy..znaczy ze pacan jest i tyle sad opowiadam mu
        o wszystkim jak wraca...
    • linux28 Re: Problem z mężem :( 07.08.07, 08:45
      Nie czesto zgadzam sie z kobietami czytajac to forum,ale z tego co
      piszesz(mam nadzieje ze to prawda)masz duzo racji.Praca praca,ale tą
      chwilkę mozna rodzinie poswiecic. A tak przy okazji to on sie chyba
      tak ciezko nie na pracuje skoro ma jeszcze sile ganiac po pracy za
      pilka. Duzy dzieciak.Oj moja żona ma chyba za dobrze.
    • agata7712 Re: Problem z mężem :( 07.08.07, 10:58
      Zawsze sie tego bałam ... Mój mąż na szczęscie zajmuje się małym,
      pomoc mam nie tylko w nim, ale i ' obu ' mamach naszych. Mogę
      wszędzie wyjśc, ale najwazniejsze jest też to, żeby mały miał tatę.
      A może mu to daj do przeczytania?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka