Dodaj do ulubionych

Na ile sobie pozwalacie przy mężu?

07.09.07, 15:51
Taki fajny wątek znalazłam już dawno na forum Poradnika Domowego i pozwalam go
sobie pociągnąć na e-mamie. Szwendacie się do południa w szlafroku czy od
samego rana biegiem do łazienki robić makijaż i w pełnej krasie zasiadacie do
śniadania? Pozwalacie sobie puścić bąka przy małżonku lub podłubać w nosie? A
może korzystacie razem z łazienki np: mąż myje zęby podczas kiedy wy robicie
siku? No ciekawa jestem bardzo co mi tu za kwiatki wyjdą...
Obserwuj wątek
    • anettabartczak Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 16:06
      No haidi aleś ty ciekawska bardzo jesteś.
    • lola211 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 16:14
      N a wszystko sobie pozwalam, pelen luz.A nosie nie dłubie nawet na
      osobnosci, nie mam w zwyczajutongue_out.
      • mharrison Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 16:15
        Zawsze mnie zastanawia to przekonanie, że pełna tudzież częściowa
        krasa może zaistnieć jedynie po zrobieniu makijażusmile
    • kotbehemot6 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 16:17
      Zanmy się tak hmmm dogłębnie,ze raczej nie robie tajemnic z malowania się,
      puszczania bąków, beknięcia,i inych odrażających czynów, golenia nóg..niemniej
      ostentacyjnie tego nie robię a z bąĸiem to i do innego pomeszczenia wyjdęsmile)Z
      racji posiadania łązienki i toalety w jednym pomieszceniy zdarza się iż bywamy
      tam razem-z różnych powodówsmile)
    • wieczna-gosia Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 16:20
      zy od
      > samego rana biegiem do łazienki robić makijaż i w pełnej krasie zasiadacie do
      > śniadania?

      brak makijazu wyklucza krase?
      • twojasasiadka Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 18:43
        a co ma makijaż do tego:p)?
        przy mężu bąków nie puszczamsmile i nie dłubię w nosie siedząc z nim na
        kanapie-hehe
        ale nie wiem o co Ci chodzi z tym makijażem? to kobieta bez tapety
        jest zaniedbana czy jak?
        • myelegans Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 18:45
          Puszczam baki tylko w makijazu
          • twojasasiadka Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 18:46
            myelegans napisała:

            > Puszczam baki tylko w makijazu
            ___
            hahahaha
            dobre;P
          • kali_pso Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:01
            Cóz chcecie...pełny makijaż odbiera bakom trywialnośc i daje stylowy
            sznytwinkP
            Temat w sam raz do poruszenia przez Jolantę Kwasniewską w jej
            programiewink
            • dyzurna Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:13
              ale sie usmilam , a tak w ogole ciekawe jak wyglada bąk w makijażu.
              • mijaczek Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:16
                dyzurna napisała:

                > ale sie usmilam , a tak w ogole ciekawe jak wyglada bąk w makijażu.

                otoz jest wyrazniejszy i nie splywa po twarzy. bak ma sie rozumiec.
                • tyssia Dlaczego BĄK a nie OSA :))))))))))) 08.09.07, 19:17
                  • marysienka110 bo slon 08.09.07, 21:59
                    do zachowania rownowagi biologicznej potrzebujemy jeszcze pajaka.
          • farawej myelegans - prośba o autoryzację 07.09.07, 23:58
            myelegans napisała:

            > Puszczam baki tylko w makijazu

            Czy mogę ten cytat zaanektować na sygnaturkę. Bardzo proszę.
            • myelegans Re: myelegans - prośba o autoryzację 08.09.07, 03:06
              Alez prosze Cie bardzo. Uzywaj sobie ile chcesz big_grin
    • mathiola Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:25
      nie mam szlafroka
    • fajka7 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:30
      nie robie kupy w obecnosci meza, a takze nie zmieniam tamponow i to
      by bylo na tyle smile
      • adi1311 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:36
        robie rano makijaż ,bo lubie ale w szlafroku czasmi chodzę a nawet
        bez wink ,bąki puszczam choć nie celowo ze względu na specyficzny
        zapach tuż po gazowaniu ale bywa i tak ,bywamy w łazience razem bo
        tylko tam mamy kluczyk smile))
        • myelegans Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:44
          adi1311 napisała:
          > zapach tuż po gazowaniu ale bywa i tak ,bywamy w łazience razem bo
          > tylko tam mamy kluczyk smile))
          ???????
          No to ja poprosze o wytlumaczenie, jakie gazowanie i jaki kluczyk?
          • mathiola Myelegans 07.09.07, 20:17
            Dobrze że zapytałaś, bo ja już myślałam, że jakas głupia jestem i
            nie chciałam sie wychylać smile
        • malamadre Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 21:22
          > bywamy w łazience razem bo
          > tylko tam mamy kluczyk smile))

          Ja też się czasem spotykam z mężem w łazience bo tylko tam mamy kluczyk wink
    • triss_merigold6 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:45
      Hm, nie masz oddzielnie toalety i łazienki? Jakoś załatwianie
      czynności fizjologicznych w czyjejkolwiek obecności mnie odstręcza.
      • myelegans Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 20:08
        triss_merigold6 napisała:

        > Hm, nie masz oddzielnie toalety i łazienki? Jakoś załatwianie
        > czynności fizjologicznych w czyjejkolwiek obecności mnie odstręcza.

        Te oddzielne toalety i lazienki to europejskie fanaberie.
        U nas polityka otwartych drzwi prowadzona, odkad maly zaczal myslec,
        ze zamykajac sie w lazience robimy tam cos ciekawego i tajemniczego
        i on jest tego pozbawiony wlasciwie o intymnosc trudno. Tarabani sie
        do lazienki, jak tylko ktos wchodzi i zaglada w zadek. Tak zreszta
        lekcje pogladowe byly robione jak zachecalismy do toaletowania.
        Fizjologia pelna, juz przestalam zwracac uwage.

        Mojej kolezance wtedy narzeczony tampony wyjmowal, jak ta byla w
        pijackim stuporze, widac nie przeszkadzalo, zeby zona zostala.
        Zalezy od odpornosci.

    • moofka Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 19:56
      szlafrok mam ladny, maluje sie tylko do pracy i na wieksze wyjscia
      w nosie dlubie jak mysle, ze nie widzi tongue_out
      • mijaczek Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 20:21
        ja mimo wszystko zostane przy zalatwianiu czynnosci fizjologicznych w
        odosobnieniu, przy czym zaznacze, ze takie rzeczy jak prysznic, robienie
        makijazu, manicure czy od biedy sikanie jestem w stanie sobie wyobrazic przy
        udziale slubnego, natomiast publiczne stawianie klockow jak i upuszczanie gazow
        sa jak dla mnie absolutnie nie do przyjecia. I co z tego, ze moim mezem jest?
        Przy rodzicach ani najlepszej przyjaciolce tego nie robie a znam ich o wiele
        dluzej niz meza...
    • anika772 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 20:18
      ooo, na wiele, nic co ludzkie, itd.
      • astra161 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 20:33
        20 lat po ślubie,ale nie pierdzę przy mężu(no chyba,że się
        wymsknie),on przy mnie i owszem,w nosie też przy nim nie
        dłubie.Makijaż i cała reszta z tym różnie bywa...
        • myelegans Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 20:57
          BTW, zupelnie na marginesie. Jakby zapytac ludzi kto dlubie w nosie,
          to pewnie 90% odpowiedzialoby, ze nie dlubia. To ja chyba z tymi 10%
          pozostalymi procentami codziennie na swiatlach stoje. Albo nie zdaja
          sobie sprawy, ze kopia. Jedni nie wiem jak utylizuja, ale spora
          czesc uchyla okna i wyrzuca to co skrecili, co se beda w aucie
          smiecili nie?.
          • fergie1975 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 15:01
            jak mogłaś?? tak bez ostrzeżenia obedrzeć mnie że złudzeń że świat
            jest taaaki piekny ??
            wink
    • haidi0111 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 21:09
      Miło wiedzieć, ze nie tylko ja jestem luzak i przy mężu pozwalam sobie na wiele.
      Tzn. nie puszczam ostentacyjnie bąków, ale jeśli wieczorem leżymy już w łóżku to
      nie zrywam się i nie biegnę pryknąć do drugiego pokoju. Szczerze mówiąc czekałam
      tu aż odezwie się jakaś oburzona e-mama i stwierdzi, że jeśli małżeństwo pozwala
      sobie na wszystko to niedługo się rozleci, bo z pewnością mąż znajdzie sobie
      jakąś eteryczną panią, która nie robi tych wszystkich ludzkich rzeczy w jego
      towarzystwie.
    • dirgone Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 07.09.07, 21:11
      Sikam przy otwartych drzwiach, bo se lubię pogadac wtedy (ale
      zamykam, jak chłopak przyjaciółki w domu, bo jednak dla niego może
      być to krępujące - mój chłopak i przyjaciółka jakoś się
      przyzwyczaili). Klocki tylko samotnie, nawet kota wypraszam (bo
      staje za mną na muszli klozetowej i łapy mi wsadza za tyłek)
      W nosie dłubię na osobności, bo nigdy nie wiadomo, co wyciągnę.
      Bąki najchętniej puszczałaby bez obecności również własnej; w
      obecności innych tego nie robię, bo nie lubię być źródłem brzydkiego
      zapachu. Tyle że jak się mieszka z 3 osobami w 40 m kwadratowych, to
      ciężko jest.
      I bardzo nie lubię obcinać paznokci, gdy ktoś jest obok. Paznokieć
      bez właściciela jest dla mnie odrażający, taką fobię mam.
      A maluję się tylko jak mam fazę na to lub na wielkie wyjście. Do
      pracy mi się nie chce..
    • aluc Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 10:00
      pełen luz
      do tego stopnia, że nawet makijaż przy nim robię
      martwię się jednakowoż o istotę partnerstwa w naszym związku,
      albowiem on nie chce przy mnie robić siku
      • ja.xantia Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 10:17
        A my się siebie nie wstydzimy - nawet w tych mniej "ładnych"
        sytuacjach.Łazienkę i kibelek też mamy w jednym pomieszczeniu, ale
        nam to nie przeszkadza - i on przy mnie i ja przy nim siku zrobię. W
        nosie też przy nim dłubię, i bąka też nieraz puszczę.A co mi tam!
        Jak on przy mnie to robi, to czemu ja miałabym tego nie robić przy
        nim?
    • malgra Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 10:54
      na bardzo niewiele.Mieszkamy razem 10 lat a mój mąż nigdy nie widział mnie w
      maseczce na twarzy czy wałkach na głowie.
      Nie depiluję się przy nim,nie reguluję brwi i raczej sporadycznie widzi jak się
      maluję.
      Nie zostawiamy swojej bielizny na widoku.
      Nie korzystamy równocześnie z łazienki-chyba,że chodzi o wspólną kąpiel.Oboje
      zachowujemy się zawsze tak,jakbyśmy chcieli zrobić na sobie dobre wrażenie na
      pierwszej randce.
      Zero prykania,bekania czy innych takich,bo na to jest przeznaczona łazienka i co
      się dzieje za jej drzwiami to tam zostaje.
      Takie mamy zasady.
      • sionasble Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 11:01
        jak bym tak usiał z każdym pirdnięciem do łazienki iść to bym chyba oszalał smile
      • agysa Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 11:14
        Myślę, że na wiele, ale pomimo wspólnej łazienki z ubikacją potrzeby
        fizjologiczne załatwiamy oddzielnie. Dla mnie żadna przyjemność
        siedzieć w łazience jak mąż siedzi na sedesie (niech ma tą chwilę
        dla siebie)i myślę, że vice versa. Oczywiście dłubanie w nosie i
        puszczanie bąków nie wchodzi w grę. Makijaż robię codziennie, no
        chyba, że nie wychodzę z domu. Bez makijażu czuję się jak nie ubrana
        i z domu nie wyjdę. Szlafroka nie mam więc w domu chodzę w piżamie a
        że mam ładną w ogóle mi to nie przeszkadza. Według nas są jakiej
        granice prywatności, których nie przekraczamy i jest nam z tym
        dobrze.
      • kraxa Z tym nie zostwianiem bilizny na widoku 08.09.07, 14:38
        to jakies kuriozum??? Z przeproszeniem, z "mapa" macie te majtki, ze
        sa takie obrzydliwe??? Jakos pranie trzeba robic, czy kazdy utyliuje
        swoje w ukryciu??????
        • malgra Re: Z tym nie zostwianiem bilizny na widoku 08.09.07, 17:34
          bo miejsce na majtki jest w koszu na brudną bieliznę a nie na pralce,szafce czy
          taborecie w kuchni.
          Czy to tak Cię dziwi?
          • kraxa nie, ale o taborecie w kuchni nic nie pisalas 08.09.07, 18:17
            A jak maz zechce zajrzec do kosza ;-PPP?

            Wyrazaj sie precyzyjnie, to nie bedzie zagadek...
            • malgra Re: nie, ale o taborecie w kuchni nic nie pisala 08.09.07, 18:20
              hmm,myślałam,ze ,,na widoku'' jest dość zrozumiałe.
    • kiwi1910 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 11:34
      nie pierdzę,
      nie bekam,
      nie dłubię w nosie,
      nie walę kupy,
      nie sikam,
      ani przy męzu ani przy reszcie świata.
      Wymagam tego samego od reszty świata i męża.
      śniadania jadam ze sterczącymi włosami i bez makijażu. wychodzę z
      założenia, że jeżeli ktos widzi moją dupę bez majtek może tez
      oglądać twarz bez tapety.
      • intuicja77 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 10.09.07, 13:38
        kiwi1910 napisała:

        > nie pierdzę,
        > nie bekam,
        > nie dłubię w nosie,
        > nie walę kupy,
        > nie sikam,
        > ani przy męzu ani przy reszcie świata.
        > Wymagam tego samego od reszty świata i męża.
        > śniadania jadam ze sterczącymi włosami i bez makijażu. wychodzę z
        > założenia, że jeżeli ktos widzi moją dupę bez majtek może tez
        > oglądać twarz bez tapety.


        Mogłabym sie pod tym podpisać smile)))))))
    • marysienka110 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 14:09
      ???
    • ankab29 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 14:26
      a może by tak wątek "na odwrót"- na co sobie pozwalają mężowie w
      naszej obecności?
      Mój potrafi wejść do łazienki na kupę kiedy biorę prysznic...Zero
      krempacji z bąkowaniem i dłubaniem w nosie - co zwlaczam z miernym
      efektem niestetysmileMi jak się przydazy to niekontrolowanie a nie z
      pełną premedytacjąsmile Acha nie bekam przy mężu i tępię to u niego (on
      widzi w tym coś niestosownego tylko przy wspólnym posiłku).
      Mój brak makijażu to norma, chodzenie w szlafroku i bez tez OK.
      Ale depilacja, jakies tam wałki na włosach od wielkiego święta to
      już wolę sama sobie oglądać. Jak mnie raz przyczaił u fryzjera pod
      suszarką z łbem "obłożonym" wieeelkimi wałkami to mnie nie poznał i
      wyszedł. A kupy przy nim nigdy nie udało mi się zrobić. Po prostu
      tak mi sie sterowniki w mózgu ustawiły, że nie dałabym radysmile
      • drinkit Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 17.09.07, 13:01
        ankab29 napisała:
        Mój potrafi wejść do łazienki na kupę kiedy biorę prysznic...Zero
        > krempacji z bąkowaniem i dłubaniem w nosie - co zwlaczam z miernym
        > efektem niestetysmileMi jak się przydazy to niekontrolowanie a nie z
        > pełną premedytacjąsmile Acha nie bekam przy mężu i tępię to u niego
        (on
        > widzi w tym coś niestosownego tylko przy wspólnym posiłku).


        Masz męża chama.
    • orsacchiotto Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 17:40
      ale temat wink
      jak mam wolny dzien chodze bez makijazu, ale nie robie przy mezu maseczek itd.,
      nogi tez gole na osobnosci smile
      z zasady nie sikam ani nie puszczam bakow ani przy mezu ani przy innych
      osobnikach smile
    • donatta Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 19:07
      Nie no, co wy? Puścić bąka w obecności mężczyzny?? Boże, chyba bym się ze wstydu pod ziemię zapadła.

      Ja sobie nawet nie wyobrażam mycia zębów przy mężu, to taka intymna czynność, a wy tak z grubej rury - oddawanie moczu i golenie pach.

      Słowo "stolec" nie przechodzi mi przez gardło przy moim mężu, a co dopiero rzeczony w formie naturalnej przez odbytnicę??!!!

      Szlafrok to już w ogóle odpada. Jak mój mąż ma wstać o 7.30, to ja już o 6.15 jestem w łazience (zamknięta na zasuwę od wewnątrz) - myję włosy, golę się cała, maluję, posypuję piczkę brokatem, owiewam się woalem prefum - no wiecie, żeby jak on wstanie, to ja już pachnąca na obcasach w kuchni krojąca salceson lub kiełbasę wiejską na śniadanie do pracy.

      Potem pozwalam sobie na chwilę luzu, ale jak mąż wraca z pracy, to ja znowu pełen rynszunek.

      A w kwestii podpasek i tamponów - to chyba żartujecie. Mój mąż nie zdaje sobie nawet sprawy, że ja miewam okres. Fuj - obrzydziłoby go to kompletnie i koniec naszego związku!!!
      • ar_box Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 23:08
        Tyś chyba zwariowała!!!!!!!!
        Atom by mnie złóżka nie ruszył jeśli to on do pracy a ja nie.
        A ile lat po slubie?
      • wieczna-gosia Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 21:29
        > maluję, posypuję piczkę brokatem

        a do piczki to czego uzywasz? Szminki czy plakatowki?

        a w ogole kobieta elegancka to ma muszelke.
        • donatta Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 21:42
          No wiesz? Aleś ciekawska.
          Są takie brokaty w kleju. Zapewniają wierność małżeńską, o ile producent nie dodał wody smile
          • wieczna-gosia Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 22:27
            o fuuu- tak lno w lono sie skeic.....

            mi tam slowo seks nie przechodzi przez gardlo... kobieta elegancka nie wykonuje
            tych wszystkich smiesznych ruchow, nie jeczy, nie sapie, i te cyce latajace w
            rytm... o jazy musze sie umyc...... bleh.....
      • lola211 Re: Donatta- :)) ntx 10.09.07, 15:48

    • gato99 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 21:41
      a ja przy moim mężu uprawiam sex z innymi mężczyznamibig_grin
      • marysienka110 maz aktywnie czy biernie? 08.09.07, 22:02
        • 2razy_mama Re: Zachowuję się kulturalnie... 08.09.07, 22:56
          przy mężu i w ogóle przy wszystkich. Puszczanie bąków, bekanie, dłubanie w
          nosie, przy innych ludziach, jest po prostu niegrzeczne i tyle. Nie robię tego w
          pracy (choć niektóre koleżanki znam dłużej niż męża), ani przy Rodzicach (choć
          znają mnie na wylot, włącznie z moją pupą, którą wycierali). Moje dzieci uczę
          tego samego - kultury w obcowaniu z innymi... Za bekanie i pryknięcie się
          przeprasza, bo to niegrzeczne. I wg mnie nie ma powodu aby nie przepraszać
          domowników, przepraszam zatem jak mi się coś wymknie i oczekuje tego samego od
          męża i dzieci.
    • mala_kobieta3 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 22:43
      Na nic sobie nie pozwalam a i on sie stara. Kiedy niechcący cos sie
      wyrwie to wtedy slowo przepraszam jest na miejscu. Dzieci od malego
      tez tak były wychowane i wszelkie sprawy fizjologiczne kazdy
      załatwia sobie sam. Nie wiem czy to kwestia kultury, czy szacunku do
      najblizszych ale nam to wszystkim odpowiada i już. Sprawy depilacji,
      obcinania paznokci, wydlubania kozy z nosa robimy to w miejscu
      odosobnionym. Inaczej ma się jak ktoś jest chory ( moze sie obesrac
      po pachy - biegunka- kazdy sprzatnie, pomoze. Reka w gipsie
      paznokietki pomozemy sobie przyciąć itd itp. Jako koza większa to
      paczka chusteczek zostanie podana.
      • mamamalgosi Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 23:15
        każda wie na co może sobie pozwolić przy chłopie i chłop też wie. Mamy jedną
        łazienkę i lubimy korzystać z niej razem. Fajnie się wtedy gada smile Ale kupkę
        każdy robi w samotności smile Jakoś tak chyba im dalej w małżeństwie tym wstyd
        mniejszy. A ja tam mało wstydu mam smile
    • babsee Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 08.09.07, 23:08
      Ło Matko,no to ja też pełen Wersal.
      na mysli by mi nie przyszlo walić kupe przy męzu ani asystowac przy
      jego.Bąkory?mowy nie ma-pawia bym chyba puscila jakby mi pierdnąl
      celowo siedząc na kanapie wieczorkiem
      Obcinanie paznkoci grozi urazem-bo on obcina obcinaczka i strzela po
      calej lazience.ja tylko piluje wiec problem odpada.
      Wlosow przy nim nie farbuje,w maseczce pokazalam sie raz-bo sie
      zjaralam na sloneczku i musialam gdyz twarz mi plonela żywym ogniem.
      Padicure wykonuje w samotnosci-co najwyzej moge juz stopki
      wyglancowane przy nim malowac.
      Nog nie ogole przy nim,pach także,calej reszty-tez nie,
      Kurde..no nie ma szans-ja wiem ze kazdy to robi,te obrzydlistwa, ta
      cala fizjologia ale odstreczyloby mnie to od starego-na bank.
      • marysienka110 ups... 08.09.07, 23:23
        wlasnie puscilam baka w tym samym pokoju...
        • mamamalgosi Re: ups... 08.09.07, 23:27
          noooo... dobrze, że my go nie czujemy smile
          • marysienka110 Re: ups... 08.09.07, 23:31
            No... ale czy nie rzuci mnie teraz na rzecz takiej nie bakajacej?
            Ach ta fiizjologia....
            • mamamalgosi Re: ups... 08.09.07, 23:34
              etam zaraz rzuci... a która będzie taka wyrozumiała dla jego bąkania???
    • ewulaw1 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 00:28
      Kurde dziwuchy, chyba trochę przesadzacie. Ja rozumiem, że tak to już jest, że
      jak się z kimś żyje pod jednym dachem, to niewiele jest tajemnic, ale nie do
      tego stopnia. Jak można komuś pierdzieć pod nosem? Nie wierzę, że można to
      wąchać obojętnie, bo staż małżeński dosyć duży. Przecież to
      obrzydliwe.Powiedzcie szczerze- sprawia wam frajdę wąchanie bąków? Nigdy tego
      nie robię przy innych, podobnie jak nie sikam w towarzystwie świadków.Co do
      pozostałych rzeczy:
      - biegam w szlafroku tak długo jak chcę, bo co w tym złego
      - robię makijaż przy mężu(przecież wie jak wyglądam bez)
      - kiedy spędzamy cały dzień leżakując- nie nakładam tapety
      - nigdy nie dopuszczam, by mój małż widział mnie w tłustych włosach
      -nie depiluję się przy nim
      -mąż kupuje mi tampony(sporadycznie), bo skoro nastał czas swobodnego poruszania
      się facetów po porodówkach, to chyba mogą kupować tampony wink))
      - chociaż czasem bez make up'u, to nigdy nie wyglądam jak fleja
    • morgen_stern Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 09.09.07, 11:00
      - mocz owszem, przy innych wypróżnianiach barykadujemy się w
      łazience.

      - maseczka - a gdzie mam się schować, kiedy ją wieczorem nałożę, w
      schwowku na szczotki? Bardzo mnie zresztą bawi jego reakcja, kiedy
      wyłaniam się zza rogu z zieloną mazią na facjacie, zawsze wtedy
      chwyta się za serce i wrzeszczy "O Qrwa!!!" heheheh strasznie mnie
      tym rozśmiesza.
      Kiedyś nałożyłam taką mocno nawilżającą, przezroczystą, ryj się przy
      tym świeci jak księżyc w pełni. Kładę się do łóżka z książką, a
      upalne lato wtedy było. Małż patrzy na mnie z troską, wreszcie
      wyksztusza: "Kochanie, bardzo twarz ci się spociła..." heheheh

      - tapetę oczywiście nakładam przy nim, ale tu akurat on woli efekt
      przed niż po, preferuje mnie bez makijażu.

      - o beknięcia toczymy małą wojnę, mnie się czasem wyrywa, bekam dość
      artystycznie, w różnych tonach i nastrojach - pozostałość licealnych
      czasów, kiedy ścigałyśmy się z koleżankami, która piękniej i
      głośniej hepnie (tak to się u nos nazywo). Staramy się choć to robić
      z zamkniętymi ustami wink i kiedy nagle słychać ponury, przeciągły
      grzmot, od razu podnosi się wrzask: "Ale to było z ZAMKNIĘTYMI
      USTAMI!!!" wink)))

      - obcinania paznokci u nóg sama nie znoszę i robimy to w ukryciu.
      Fakt, obcięty paznokć wink jest obrzydliwy. Kiedyś zostawił taką
      kolekcję obciętych pazurów u nóg na wannie po kąpieli, myślałam, że
      ściany obrzygam, ale było wrzasku wink)

      - bąki tylko wypadkowo, no nie da się czasem tego uniknąć,
      szczególnie przy gwałtownym śmiechu wink a w nocy mamy na szczęście
      oddzielne kołdry, więc wystarczy ich bez ostrzeżenia nie unosić wink

      - aa, no i nie ma mowy o pokazywaniu zużytych podpasek i tamponów,
      wyganiam go z łazienki podczas wymiany takowych energicznie i
      stanowczo. Słyszałam opowieści kolgów o wstrząsach, jakich doznawali
      podcas odkrywania takowych u swoich narzeczonych i żon i wierzcie
      mi, pożadanie po tym raczej nie rośnie wink

      Generalnie w naszych warunkach mieszkaniowych i kulturowych trudno
      uniknąć bliskich spotkań z fizjologią, nie mieszkamy w pałacach z
      oddzielnymi łazienkami i sypialniami. Ale jakieś granice trzeba do
      cholery zachować wink
    • croyance Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 10.09.07, 12:02
      My to sobie pozwalamy na wszystko prawie. Oczywiscie, bakow staramy
      sie unikac big_grin ale jak sie jakis wymsknie, to nie robimy tragedii.
      Jak sie jedno kapie, to drugie siedzi na kibelku w celach
      towarzyskich - gadamy sobie -jak sie po drodze zdarzy, ze trzeba
      zrobic kupe, no to sie robi, trudno.
      Powiedzialabym tak: staramy sie takich rzeczy nie robic przy sobie
      celowo, ale tez ich nie unikamy; jesli mam mozliwosc poczekac, to
      wole zalatwic to sama, ale jesli szybciej bedzie w towarzystwie, to
      nie bede sobie utrudniac.
      Co do makijazu, tlustych wlosow, nieogolonych nog: nie ma
      mozliwosci, zeby moj facet zauwazyl roznice 'przed' i 'po'. Po
      prostu nie ma. Moge sobie sie picowac godzinami, dla niego to nie ma
      zadnej roznicy. No, moze jakbym sie zapuscila maksymalnie, to wtedy
      tak, ale tez nie jestem przekonana.
      Jesli chodzi o niego, nie brzydzi mnie nic. Kocham go bez zastrzezen.
      Poza tym, dziewczyny, Wy tu o makijazach; moj ojciec zajmowal sie
      moja mama po mastektomii i chemioterapii, to jest dopiero test. A
      nie mloda, ladna dziewczyna bez pomalowanych rzes, czego
      prawdopodobnie facet i tak nie widzi. Poza tym, przeciez wyjezdzacie
      gdzies razem, w gory, pod namiot ..?
      • nika_75 Re: Na ile sobie pozwalacie przy mężu? 10.09.07, 15:45
        Croyance, bardzo ładnie to ujęłaś.. Co tam rzęsy, depilacja..
        Niektórzy mężowie przecież asystują przy porodach, mój był, widział wszystko,
        widział mnie w najintymniejszej sytuacji, kompletnie bezbronną, upapraną
        wszystkim co się w takich sytuacjach zdarza, spoconą, widział jak się nadymam
        żeby przeć, jak jęczę i nie nabrał obrzydzenia, wręcz przeciwnie. Co tu
        porównywać z bąkami, kupą, maseczką.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka