Dodaj do ulubionych

czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci?

26.09.07, 08:21
Czy znajdzie sie jakas mama, ktorej dziecko nie chorowalo wcale(albo chorowalo malo) w momencie kiedy zaczelo chodzic do przedszkola, czy zlobka? Tak sie zastanawiam czy rzeczywiscie kazda z nas musi to przejsc? U mnie masakra i to juz caly zeszly rok, a ten zaczal sie tez nienajlepiejsad
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:22
      zgłaszam sie
      • majmajka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:26
        Zazdroszcze i jak to robisz?
        • guderianka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:31
          nie dbam za bardzo wink
          czapka -tylko na silny wiatr i zimno, np. 17mca obecnie córka nie
          miała czapki od marca. w domu często dzieci chodzą na bosaka Nie
          przykrywam w nocy, nie zagrzewam picia ani jogurtów. UNIKAM
          ANTYBIOTYKÓW -w sezonie jesiennym i wiosennym podaję dzieciom
          echinacee w kroplach, jemy sporo czosnku.
          Starsza 7,5 roku- raz miała zapalenie oskrzeli -wyleczone bez
          antybiotyku. Poza tym choroby to katar i kaszel leczone domowymi
          sposobami
          Młodsza nie była jeszcze chora-poza katarem i kaszlem
          • majmajka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:42
            No tak ,a ja zawsze przesadzam ze wszystkim. Dodatkowo tak malo jedza, ze wlasciwie to sie nie dziwie, ze ta odpornosc maja jaka maja.
            • marysia.fran Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:49
              moje maluchy jak poszły do przedszkola chorowaly non stop ,a przynajmniej mi sie
              tak wydawalo ,gdy konczylo jedno zaczynalo drugie ,trwalo to ok.roku ,teraz nie
              pamietam kiedy byly przeziebione i stan nie chorowania trwa juz tak 2 lata,moim
              zdaniem trzeba to przeczekac i sie nie zamartwiac ,glowa do gory
    • mamab26 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:23
      Mój poszedł w tym roku pierwszy raz do przedszkola i na razie jest
      ok.Nie choruje
      Zobaczymy ,jak będzie dalej ,bo do tej pory to chory był tylko 2
      razy .Na zapalenie oskrzeli ( miał 8 m-cy ) i na anginę ( jak miał 2
      lataka )
      • majmajka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:28
        No to oby tak dalej.Moje przez pierwsze 4 lata,kiedy siedzialy ze mna w domu chorowaly sporadycznie,pozniej...szkoda slow.
      • mamab26 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:45
        U mnie z tym "dbaniem" to podobnie jak u guderianki...
        Moja mama tylko ciągle zrzędzi ,że on taki porozbierany ,że mam go
        cieplej ubierać ,bo zmarznie itp...
    • pannajoanna Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:45
      Moje smile I podobnie jak guderianka tez nie dbam zbyt mocno smile Syn w grudniu
      przed świętami Bożego Narodzenia przychodził jako jedyny z całej grupy - reszta
      chora. Nie podaję żadnych wzmacnająco - udparniających lekarstw zapobiegawczo.
    • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:45
      Moje dziecię nie chorowało praktycznie wcale smile
      Po drodze było parę trzydniowych katarów, w maju (a więc już pod
      koniec "kadencji" wink) złapała wirusowe zapalenie ucha, obyło się bez
      antybiotyków, przez tydzień nie chodziła do przedszkola (bo na
      spacery to i owszem);
      Moje sposoby są (część z nich) dość drastyczne i, co bardzo ważne,
      zacząć trzeba ZANIM dziecko pójdzie do przedszkola:
      - nie izoluję od chorych dzieci;
      - nie przegrzewam, "doubieram", gdy dziecko wyrazi chęć a nie "pod
      siebie" - moje dziecko najczęściej jest ubrane lżej ode mnie,
      pozwalam chodzić bez czapki dopóki na własnej głowie nie poczuję, że
      jest potrzebna;
      - duuużo spacerów, również w tą gorszą pogodę (uwielbia brodzić w
      kałużach, spacerować z parasolem);
      - pozwalam przemoczyć nogi (oczywiście wszystko pod kontrolą wink,
      kilkanaście minut i do domu), brodzić w zimnym strumieniu ...
      - od czasu do czasu robię jej kurację tranem;
      - zdrowo odżywiam (pozwalam jej jeść "zimne", np.: nie terroryzuję
      ciepłym jogurtem czy sokiem wink);
      u nas to wystarczy smile
      • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:48
        aha, przy lekkich przeziębieniach zawsze podaję syrop z cebuli;
        • pannajoanna Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:01
          Mój tez uwielbia skakanie po kałużach. 40 minut zabawy w zimnej wodzie, zmoczony
          cały razem z majtkami. Wracamy do domy, przebieram w suche ubrania i po sprawie.
    • mama007 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:46
      moja jak poszla do przedszkola to zaczela sie przeziebiac. nie
      chorowac, tylko wlasnie przeziebiac. wystarczylo ja zostawic na kilk
      adni w domu i praktycznie bez lekow i chemii przechodzilo. teraz
      zawalilo jej oskrzela, a mi pluca. ja wzielam 2 antybiotyki i serie
      wziewow, Asi po raz kolejny udalo sie bez antybiotykow smile
      jak dl amnie sposoby jak wyzej - za nadto sie nie przejmowac i nie
      dac sobie wcisnac antybiotykow na byle co. moja przeszla kilk
      apowazniejszych chorob (zapalenie gardla, szmery w oskrzelach),
      antybiotykow jeszcz w zyciu nie wziela smile
      • asiorzynka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:51
        no ja się mogłam pochwalić do przedwczoraj.Mały ma prawie 2 lata i
        zdrów jak ryba był.Raz lekki katarek Go dopadł ale po dniu minął.I
        to aż dziwne bo wcześniak a odpornośc niesamowita.
        A od przedwczoraj----->zapchany nosek,czerwone gardło,osłabinie i
        wogóle tragedia.Dostaje zastrzyki.A ja od dzis dołączam do Niego.I
        mnie też dopadłosad
      • aguskin Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:55
        mój syn mało chorował, na 3,5 roku w przedszkolu miał raz zapalenie
        oskrzeli, był cudownym dzieckiem, bo przeziębial się często w piątek
        (tzn, lekka tem. katar) kurowałam go w weekend i w poniedziałek
        prawie zdrów maszerował, nigdy nie musiałam brać zwolnienia, ani
        kogoś do opieki, jak go coś łamało smarowałam, herbatki z lipy i
        rumianku, jakis miód z cytryną, lub mleko z masłem i już,
        a generalnie krzyczałam, że nie może chorować, i to też działało, i
        mały też nie choruje naraziesmile
    • gaskama Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 08:52
      Chbya nie powinnam się zgłaszać, bo pytanie nie do mnie. Mój syn
      przechorował cały ubiegły rok, to był jego pierszy rok w
      przedszkolu. W tym też już był przeziębiony. Wczoraj byłam u
      alergologa, ten stwierdził, że to norma i był zdziwiony, że przy
      tylu chorobach młody dostał tylko dwa razy antybiotyk. Dla mnie to
      było aż dwa razy.
      Moim zdaniem ważną rolę (oczywiście obok higienicznego trybu życia,
      nie za ciepło ubierać, dużo spacerów, zdrowe jedzenie itd. itp.)
      odgrywa ... odporność wrodzona. Nie wiem, jak to nazwać. Ja też
      choruję tak dwa, trzy a nawet cztery razy w roku. Maż podobnie. Więc
      trudno, żeby nasze dziecko nigdy nie chorowało. Są tu mamy, które
      piszą, że ich dziecko to raz na dwa lata choruje i zawdzięcza to
      wyłącznie "zimnemu chowowi". Ale często te mamy piszą, że same też
      nie chorują często.
      Trzymaj się, choroby to podobno dobry trening dla odporności naszych
      dzieci.
      • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:01
        I ja i mąż nie mamy, niestety, dobrej odpornosci, często coś łapiemy
        i chorujemy, bywa że po dwa tygodnie; Ja ostatnio chorowałam podczas
        urlopu: musiałam brać antybiotyk (silne zapalenie krtani). Oboje
        byliśmy niestety wychowywani "pod kloszem" (i zaliczyliśmy w
        dzieciństwie mnóstwo chorób i kuracji antybiotykowych), wiem to od
        mamy i teściowej; I dlatego byłam i jestem zdeterminowana, aby
        wychować odporne i silne dziecko, nie chcę, by była takim chuchrem,
        jakim była jej mama, jeszcze pamiętam te grube skarpety na nogach,
        czapki z nausznikami i ... serie zastrzyków;
        Wierz mi, w moim przypadku trafiłaś ... jak kulą w płot wink
        • gaskama Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:17
          Abosa, ale nie ma sensu wyciągać generalnych wniosków na przykładach
          jednostkowych. Ja wychowywałam się za granicą. Chodziłam na basen
          zimą, nikt nie suszył włosów, w drodze powrotnej do domu zamarzały
          mi często włosy. Jaka mój brat miał wysoką gorączkę, to lekarz,
          który przyjechał kazał obkładać go śniegiem. Przez 8 lat szkoły
          podstawowej u lekarza była jeden raz, z ospą! Wszystkie choroby
          leczone przez mamę syropem z cebulą, czosnkiem, mlekiem z miodem,
          bańkami (Boże, jak ja ich nie nawidziłam). Ostatnio znalazlam moje
          stare świadectwa ze szkoły podstawowej i co semestr miałam od 7 do
          20 dni nieobecności. Taka uroda mojego organizmu. Ale nie staram się
          na tej podstawie wyciągac jakiś konkretnych wniosków dla innych.
          • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 10:53

            > Abosa, ale nie ma sensu wyciągać generalnych wniosków na
            przykładach jednostkowych.
            ...
            Taka uroda mojego organizmu. Ale nie staram się
            > na tej podstawie wyciągac jakiś konkretnych wniosków dla innych.


            Wiesz co, przeczytaj jeszcze raz swoją poprzednią wypowiedź smile
            Zwłaszcza ten freagment o genach wink
            • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 10:56
              Przepraszam, nie o genach tylko o odporności wrodzonej wink
              (o genach czytałam w innym miejscu, zresztą, prawdopodobnie chodzi o
              to samo);
    • default Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:02
      Moja córka co prawda jest już dawno dorosła, ale jako dziecko nie
      chorowała w ogóle, przez cały okres przedszkolny opuściła razem do
      kupy może kilka dni. No - ospę wietrzną miała i tyle. Podobnie jak
      to już wyżej forumowiczki opisywały, nie dbało się o nią
      specjalnie smile Żadnego przegrzewania, latem kąpiele rzeczno-jeziorno-
      morskie bez ograniczeń, w życiu nie przyszło mi do głowy
      podgrzewanie soków czy jogurtów (to musi być obrzydliwe w smaku
      zresztą), sterylność i dezynfekcja w całkowitym odwrocie (od
      urodzenia kontakt z wielkim owczarkiem, nieraz wylizał po buzi,
      potem raczkujący berbeć pełzał po psie, wkładał mu rączki do pyska i
      zdarzało się, że jadali np. bułkę czy parówkę sposobem "raz ty
      gryza, raz ja" smile) Z jedzeniem też zresztą nie cudowałam - jadła co
      chciała i ile chciała. Jak nie miała apetytu to nie zmuszałam, a jak
      miała życzenie wrąbać duszony wieprzowy karczek z dużą ilością
      cebuli i kiszonym ogórem - to nie broniłam.
      • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:09
        smile
        Te podgrzewane soki wzięłam z forum przedszkolnego, tam jedna z mam
        oburzała się na przedszkolanki, które poją dzieci zimnymi sokami smile
        i sugerowała, że robią to (znaczy "przeziębiają" dzieci wink) z pełną
        premedytacją, żeby mieć mniejsze grupy i, co za tym idzie,
        łatwiejszą pracę. Jogurty podpowiedziała mi wyobraźnia, no bo jak
        soki nie mogą być zimne, to jak tu jogurtu nie podgrzać wink
        Bywały też tam wątki o otwieraniu okien itd ..., samo święte
        oburzenie;
    • pamelia Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:16
      A ja mam pytanie do mam które "zbytnio się nie przejmują" jak to
      określiły. tak szczerze - to uważacie że Wasze dzieci dlatego sa
      odporniejsze, ze np. chodza bez czapki przy temp. 10 stopni, moczą
      nogi w kałużach, pija soki z lodówki itp. czy po prostu pozwalacie
      im na to bo nie chorują tak jak większośc ich rówieśników? Myślę, że
      ciężko znaleźc taka prosta zależnośc: nie przejmuję się to nie
      choruje, bo jakby tak jeden, drugi czy trzeci katar skończył się
      zapaleniem ucha to z tego "nie przejmowania się" wiele by nie
      zostało wink
      • gaskama Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:20
        Oooo, zgzadam się. Ale obawiam się, że na tak postawione pytanie
        trudno otrzymać szczerą odpowiedź, gdyż wchodzi się już w
        zakres "gdybania".
      • abosa Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 11:02
        Pierwszy i jak dotąd najpoważniejszy (pewnie dlatego, że była
        wówczas dzieckiem leżącym) katar moja córka przechodziła w wieku 7
        miesiecy, prawdopodobnie złapała go od starszego kuzyna-żłobkowicza,
        z którym zarówno wcześniej jak i po chorobie miała częsty, nie
        ograniczany chorobami kontakt; Nigdy nie odwoływalam wizyt wiedząc,
        że dzieci gospodarzy chorują itd. Od niemowlęcia pozwalałam jej na
        kontakt z "chorującymi" traktując to jako najlepszy trening dla jej
        odporności, czasem coś tam podłapywała, ale szybko wracała do
        zdrowia;
    • majmajka Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:32
      To trzeba od samego poczatku sie nie przejmowac. Gdybym ja teraz moje dzieci poodkrywala w nocy i na sile zaczela hartowac to mysle,ze efekt bylby oplakany. Latem tez kapaly sie w morzu w lodowatej wodzie(maj), tak dlugo,ze az mialy usta sine i nic sie nie stalo. Teraz wystarczyl kontakt z chorymi i juzsad. Ja nigdy nie nalezalam do tych bardziej chorowitych, jednak w zeszlym roku odchorowalam wszystko razem z dziecmi. Teraz jakos sie trzymam,choc zajadam sie czosnkiem kilogramami i Olbasem smierdzesmile
    • vera-0 moje dziecko nie chorowalo wcale 26.09.07, 09:38
      po przyjsciu do przedszkola.
      Zawsze chorowalo zadko, a pojscie do przedszkola tego wcale nie
      zmienilo.
      • renkag Re: moje dziecko nie chorowalo wcale 26.09.07, 09:45
        U mnie młodsza poszła do przedszkola i na razie jest ok. Ale
        topewnei dlatego, że jak starsza zaczęła przedszkole i chorowała to
        mała razem z nią i teraz, mam nadzieję, ma większą odporność. Co do
        dbania to tez nie za bardzo - czapka tylko wtedy jak bardzo zimno.
        Długa kąpiel w wannie, czyli końcówka w zimnej wodzie. Poza tym
        latem jak jesteśmy na działce i noce zimne to też rodzaj
        hartowania. Żadnego grzania serków czy jogurtów po wyjęciu z
        lodówki (chyba, że jest moja mama - to wtedy taksmile). I żadnych
        uodparniaczy nie daję na wszelki wypadek.
    • lena99 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 09:49
      Moje dziecko w pierwszym roku przedszkola chorowało dwa razy
      (przeziębienia). Pierwszy raz już po 3 tygodniach chodzenia, a
      drugi na wiosnę.
      Do czasu przedszkola też chorowało 2 razy w roku (zawsze w lutym i
      sierpniu) - to były lekkie przeziębienia, katar.

      Aha, i było chowane baaaardzo "pod kloszem" (jak to pewnie często z
      pierworodnymi bywawink) - czapka z nausznikami, szaliczek, w nocy
      śpiworek itd. itp.
    • joanna666 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 10:09
      Nie wiem, czy się kwalifikuję, ale starszy syn poszedł do przedszkola na
      początku marca. Pod koniec marca złapał jakiegoś wirusa (była to jego druga
      choroba w życiu, o rok wcześniej, w wieku 2,5 roku, też miał lekkie
      przeziębienie) - kilka dni spędził w domu. Do końca roku szkolnego - spokój. Po
      wakacjach, we wrześniu, raz się przeziębił, później chyba w listopadzie po raz
      drugi i w grudniu po raz trzeci. Spokój nastąpił na rok - na następne święta
      złapał ospę wietrzną (to już musiał, ofkors). Od tego czasu choruje może raz w
      roku, 2-3 dni lub wcale. Ostatni antybiotyk wziął pięć lat temu (wtedy w ciągu
      pół roku trzy razy był leczony antybiotykiem), u pediatry na stronie chorej
      byliśmy też jakieś 4 - 5 lat temu (nie pamiętam dokładnie, ale na pewno nie
      mniej niż 3 lata). Nie wiem, czy to dobry rezultat, ale wśród znajomych dzieci
      jest raczej ewenementem (inne chorują częściej , dłużej i ciężej).
      Myślę, że przyczyn było kilka: długie karmienie piersią, nieprzegrzewanie, dużo
      czasu spędzanego na wolnym powietrzu. Nigdy nie podawałam leków uodparniających
      (może to błąd - młodszej będę podawać, nie zaszkodzismile. Faktem jest też, że my,
      to znaczy rodzice, rzadko jesteśmy chorzy. Choć w czasie, gdy syn chorował, my
      też byliśmy przeziębieni(ciężej i dłużej). Różnica jest taka, że młody przy
      lekkim kaszlu był zatrzymywany w domu, a ja łaziłam miesiąc wydając z siebie
      gruźlicze odgłosy, zanim zostałam zmuszona przez niemęża do wizyty u lekarza.
      Pewnie mogłam go zarażać, ale organicznie nie znoszę się leczyć. Teraz będę
      trochę ostrożniejsza, ale zakładam, że młodsza niestety może zacząć chorować po
      pójściu do przedszkola czy żłobka, choć nie sądzę, żeby było gorzej niż u starszego.
    • osmanthus obecna! 26.09.07, 10:43
      Moja, w zlobie wyladowala gdy miala 4 i 1/2 miesiaca. Nie chorowala
      praktycznie wcale, sraczki nie miala nigdy w zyciu (odpukac),
      pierwsze i jedyne zapalenie ucha miala w wieku lat 10-ciu, no i
      bronchit w tym roku (11 lat). Ale na cycku byla do lat 2 i 1/2 (bez
      najmniejszego udzialu mleka krowiego w diecie), mieszkamy w miejscu
      gdzie ultrafiolet (ponad 300 slonecznych dni w roku) sterylizuje
      wszystko (jedyna angine ropna jak widzialam przez 13 lat przechodzil
      moj kolega maz). Dzieci przez okragly rok bawia sie na swiezym
      powietrzu. Nie ma zimy i jesieni na modle srodkowo-europejska. W
      ponad 300 tys. miescie nie ma zadnych zanieczyszczen (miasto ogrod,
      brak przemyslu). Nikt nie faszeruje dzieci (ani siebie) lekami a
      antybiotyki przepisywane sa nader sporadycznie.
      PS Rodziece tez nie choruja a jesyne leki jakie mamy w apteczce to
      Panadol (=paracetamol), Nurofen (=ibuprofen), krople zoladkowe
      (import z Polski), Euphorbium Compositum( tyz z PL, tzw "cudowne
      krople dziadka"), Vicks do smarowania oraz Tea tree Oil, masc na
      bazie Tea Tree tudziez olejek eukaliptusowy (ktory rowniez
      znakomicie usuwa resztki kleju po etykietkach z kodem paskowym) +
      Zovirax (dla mamusi, neistety). Koniec.
      • gaskama Re: obecna! 26.09.07, 10:52
        Łeee, ponad 300 dni słonecznych!!! To się nie liczy. Tu w Polsce
        okres wirusowo-grypowy w pełni. W Warszawie przychodnie
        przepełnione, lekarzom kończą się druki do zwolnień.
        • vera-0 to bzdura, naprawde 26.09.07, 10:56
          nie wszystko zalezy od klimatu.
          Tu gdzie traz mieszkamy jest zimno okropnie, wolgotnie i mokro.
          A i tak nie chorujemy.
          To zalezy od diety, psychiki,
          trybu i podejscia do zycia.
          • gaskama Re: to bzdura, naprawde 26.09.07, 12:04
            To był żart! Tyle, że nie dokleiłam uśmiechniętej buźki, bo uważam
            to za infantylne. Jak ktoś ma podobne poczucie humoru, to zrozumie.
            Jak odbiera na innych falach, to odbierze na serio.
            • vera-0 ale o co chodzi? 26.09.07, 13:16
      • majmajka Osmanthus! 26.09.07, 11:42
        Pewnie jest to jakis sposob;wyprowadzic siesmile Ale gdzie? Do Afryki?smile.Za daleko,tesknilabymsmile
        • osmanthus Re: Osmanthus! 26.09.07, 15:19
          majmajka napisała:

          > Pewnie jest to jakis sposob;wyprowadzic siesmile Ale gdzie? Do
          Afryki?smile.Za daleko
          > ,tesknilabymsmile

          Jeszcze dalej na poludniowy-wschod. Wprawdzie 24h lotu do Europy, ale
          jaka jakosc zycia smile
    • bea.bea Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 11:58
      chyba moge sie do nich zaliczyć...moje dziecko w zeszłym roku z powodu choroby
      opusciło 4 tygodnie...z tego 3 tygodnie to ospa..

      wczesniej zdarzył sie przypadek , ze w grupie mojego dziecka było 2je dzieci...w
      tym mój syn...
    • dido_dido Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 12:14
      No to sie zgłaszam i chyba pobiję rekord smile
      Mam dziewięciolatka, który nie chorował ani w żłobku ani w
      przedszkolu. W trakcie szkoły (jest w III klasie) chorował tylko raz
      na słynne zapalenie płuc teraz w styczniu. Antybiotyki brał jak miał
      rok i 3 miesiące a potem 8 lat. Oczywiście miał kilka razy katar czy
      kaszel ale nie nazwałabym tego chorobą.
      Co robię - nic.
      Zawsze starałam się dzieci ubierać rozsądnie czyli bez zbędnych
      czapeczek, rajtuzek i kombinezonów. Raczej wzoruję się na sobie plus
      ubieranie na cebulkę co daje pole manewru.
      Teraz tak jezcze myślę, ze najstarszy 12 latek też jeszcze w szkole
      nie chorował a jest w VI klasie. W przedszkolu zaliczył raz anginę.
      No i ospę.
      Średni młodszy niestety przechorował pierwsze 1,5 roku żłobka a
      teraz dwa lata przedszkola no i koniec żłobka był zdrowy.
      Najmłodszy to na razie poligon doświadczalny. Zaliczył prawie rok
      żłobka i trzy, cztery poważniejsze choroby. Ale od połowy marca jest
      zdrowy jeżeli nie liczyć rota w czerwcu.
      Dość powiedzieć, że przy 4 dzieci ( w tym w żłobki i w przedszkolu)
      wykorzystałam w tym roku 19 dni opieki. Jest to wyjątkowo dużo jak
      na mnie smile
    • magounia Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 12:48
      ja znam taką mamę i dziecko
    • hexella Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 14:20
      moje tez niechorujące. W zasadzie pójście do przedszkola nie
      zmieniło wiele i nie łapał infekcji nawet w pierwszym okresie.
      Złapał jedynie ospę i różyczkę i parę razy katar.

      Czarów nad nim nijakich nie odprawiamwink natomiast zawsze był
      dzieckiem zimnoludnym i nieprzegrzewanym, nie wpadałam w popłoch
      kiedy skakał i gmerał w kałużach, zżerał piach z placu zabaw i
      wchodził w bliski kontakt z psem.
      Nie dostawał antybiotyków i sztucznych witamin, nie doszczepiałam
      go "na wszystko", nie zbijałam mu trwożnie gorączki poniżej 39stc.

      Odporny jest i już.
    • wieczna-gosia Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 15:23
      mlody chodzi od wrzesnia i nic smile))
      liczy sie?
    • corkaswejmamy Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 15:46
      Jedyną chorobą mojej córki(2,5 roku) był katar, czasem kaszel bądź stany
      podgorączkowe w okresie np. ząbkowania i obnizonej odporności. Nigdy nie dostała
      antybiotyku. Do przedszkola chodzi dokładnie od maja i na razie jest dobrze.
      Jestem za homeopatią i takową własnie już jakiś czas temu wprowadziłam.
      Dodatkowo malinki, cytrynki, cebula i czosnek-to w naszym jadłospisie jest
      niemal zawsze.
      • zuzanna56 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 16:16
        Moje dzieci bardzo rzadko są przeziębione, raz czy dwa razy w roku.
        Syn ma 10,5 roku i jeszcze ani razu nie miał zapalenia płuc czy
        oskrzeli. Córka ma 6,5 roku i tylko raz brała antybiotyk. Wydaje mi
        się że nic specjalnego nigdy nie robiłam aby nie chorowali. Każde
        chodziło przez 3 lata do przedszkola.
    • adellante1 Tata też sie moze zgłosic? 26.09.07, 19:55
      Nie choruje ani to ze żłoba ani to z przedszkola.
      Wystarczy tylko sobie przypomnieć co to jest zdrowy rożsądek,
      wywalić z jadłospisu własnego i dziecka wszelkie produkty koncernów
      farmaceutycznych i innych idiotów od "zywych kultur".
      Córka raz miała tzw "jelitówke" - wyleczona wywarem z brusznicy w
      ciagu 1 doby. Poza tym zdarzały sie katary. Nic wiecej. Szefa nawet
      katar omija ale to za sprawą cycka bardziej na razie.
      Normalnosci wiecej znaczy mniej kłopotów na codzień.
    • lenazk75 Re: czy sa jakies mamy niechorujacych dzieci? 26.09.07, 23:00
      zastanawiam się, czy jednak nie ma czegoś takiego, jak wrodzona "odporność"...
      Patrząc od strony mojej rodziny (tej "po kądzieli"), to moja babcia, mama i ja
      jesteśmy bardzo odporne, a wychowywane z pokolenia na pokolenie w
      "cieplarnianych " warunkach i mające wręcz obsesję na punkcie higieny. Tylko
      mamy "wrodzoną" awersję do łażenia po lekarzach (pomimo, iż w najbliższej
      rodzinie są lekarze)Mój małzonek zupełnie inaczej wychowywany, a efekt taki, że
      to on non stop choruje (nie mówiąc o ciąglych problemach żołądkowo-jelitowych),a
      teściowa to zwolenniczka zimnego chowu, naturalnych metod leczenia itd.
      Nasze dziecko miało 1 rok i 10 m. jak złapało I katar, zbagatelizowałam to (po
      mojej mamie wzięłam niechęć do latania po lekarzach z byle g...), a w
      konsekwencji synek dostał zapalenia oskrzeli, potem zaraz następne się
      przypałętało i w efekcie spędziliśmy 10 dni w szpitalu! A od tego czasu non stop
      coś się dzieje sad(( Fakt, że okazało się, iż jest alergikiem (po mężu!), więc
      być może to powoduje, że byle katar, a moje dziecko już musi brać sterydysad( W
      każdym razie stałam się przewrażliwioną mamuśką sad(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka