brynika
27.09.07, 19:41
No niech to szlag jasny trafi! Właśnie pożarłam się z moją matką na temat
wychowania mojego, jeszcze NIENARODZONEGO syna. Zaczęło się niewinnie od
stwierdzenia, że te żarcie ze słoiczków to syf.ja na to, że nie mam zamiaru
się umartwiać przy kuchni i codziennie robic zupek. Moja mama: nie, no chyba
żartujesz! trzeba codziennie gotować, to dla dobra dziecka
ja: dziecku bedzie dobrze jak będzie miało uśmiechniętą, szczęśliwą mamusię
która ma dla niego czas a nie sfrustrowaną babę przy garach.
mama: a kto go będzie pilnował kiedy pójdziesz do pracy?
ja;niania
mama:żarty sobie robisz! Do mnie będziecie go przywozili codziennie
ja:ale to 60 km w dwie stronyi nie będę go budzić o 5 żeby być w pracy o 8
mama:to przywieziecie go w poniedziałek a odbierzecie w piątek...
ja: aaaa, ale nie po to robie sobie dziecko żeby je odstawiać na tydzień do babci
mama:ty wiesz co te nianie robią? poza tym za kogo mnie masz, uważasz że nie
potrafię dobrze wychować dziecka?
ja: nie mówię, że mama nie potrafi, mówię, że ja wychowam je inaczej wg
własnego pomysłu. mama już swoje wychowała za co jestem wdzięczna ale teraz
moja kolej
mama: ale dlaczego wolisz nianię,
ja: ponieważ od niani mogę wymagać pewnych zachowań i ona będzie się do nich
stosowała podczas gdy babcie często wprowadzają swoje własne pomysły z którymi
się nie zgadzam a jako że należą do rodziny ciężko jest mi je upominać i
egzekwować pewne zachowania
grrrrrrrrrrrrrrr. Skończyło się kłótnią i odłożeniem słuchawki
idę się napić piwa bezalkoholowego.
też macie takie mamy?