Dodaj do ulubionych

Najbardziej upokarzające doświadczenie

    • vatum Na serio traumatyczne 24.10.07, 21:27
      Mam siedem, osiem lat. Chodzę do szkoły. Uwielbiam długopisy (do dziś) i zbieram je, dostaję od wujków i ciotek, mama z pracy przynosi bo lubię itd. I w tornistrze mam dwie ogromne kieszenie wypełnione tymi długopisami właśnie. I pewnego razu na lekcji dziewczyna zgłasza pani, że zginał jej długopis. I już nie pamiętam czy tylko ja miałam sprawdzany tornister czy więcej osób, w każdym razie pani zaglada mi do niego a tam mnostwo długopisów, w tym też identyczny jak ten zaginiony. Niesłusznie zostałam oskarżona o kradzież. Bardzo to preżyłam, bardzo płakałam. Do dziś mam tak, że jak coś komuś zginie albo coś się popsuje to boję się, że ktoś będzie myślał, że to moja wina.
      To suka, jak mi życie schrzaniła wink
    • elza78 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 22:15
      tez mam taka historie smile
      jak bylam mloda i glupia, jeszcze w podstawowce, podobal mi sie strasznie koles
      z klasy wyzej, wymyslilysmy z przyjaciola moja, ze na dzien wiosny gwizdniemy z
      szatni kurtke jemu i gosciowi, ktory podobal sie mojej przyjaciolce, a byl w tej
      samej klasie co ten moj i sie za nich przebierzemy smile to czasy byly ze na dzien
      wagarowicza kazdy sie w kogos przebieral smile
      no i tak zesmy w tych kurtkahc paradowaly dla beki po szkole potem odwiesilismy
      do szatni i po sprawie... jak sie okazalo niebardzo smile
      wieczorem zadzwonil do meni ten gostek, ze mial w kieszeni gaz ktory mu zginal
      ze mam zwrocic mu za niego kase... oczywiscie bylam pewna z eto nei ja go
      zabralam, ale jak tu sprawe rozwiazac, opowiedzialam wszystko mojej matce i
      babci, mama jak mama, ale babcia szalu dostala, wynalazla gdzies w ksiazce
      telefonicznej telefon do goscia zadzwonila i tak nagadala jego matce ze pozniej
      ona dzwonila mnei przepraszac smile
      nie musz emowic ze milosc od razu mi z miejsca przeszla smile a moja babcia kurde
      wymiatala kobieta, nie ma co smile byla wspaniala nie pozwolila mnie skrzywdzic smile
      ale cholera do dzis pamietam jak wylam jak zadzwonil hehe
    • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 22:18
      Jeszcze jedno zdarzenie, zasłyszane.
      Miejsce akcji: klub nocny. Osoba: tancerka erotyczna / "masażystka".
      Laska przychodzi z "masażu" i od razu wołają ją "na rurkę", żeby
      odtańczyła pańszczyznę. Wskakuje na podest, zaczyna tańczyć, robi
      wymach nogą... wokół rurki światło ultrafioletowe, które wyraźnie
      ukazuje świecący pasek na majtkach od upławów... Śpieszyła się po
      masażu i załozyła majtki na odwrót... Dziewczyny dały jej znak,
      wyłączyli jej muzykę i biedaczka zeszła cała w pąsach wink
    • butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 00:06
      Słuchajcie.Siedzę sobie kiedyś na kibelku,dzwonek do drzwi.Myślę nie
      otwieram,miałam straszną biegunkę.Nagle słyszę głos mojego
      mężasurprisedtwieraj,bo nie mam klucza!No to wstałam,idę,otwieram i od razu
      zawracam mówiąc:Czemu nie wziąłeś klucza?Ja mam taką sraczkę,że nie
      mogę zejśc z kibla.Na to słyszę:Wchodz Tunio!Chodz!Odwracam się,bo
      myślę,że to żart,a za moim mężem stoi jego (nie mój)przystojny
      kumpel.Ziemia usunęła mi się spod stópsad
      • asinek68 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 00:23
        o Mamma !!! Zaplułam ekran big_grinDDDD
    • lucerka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 07:02
      Miedzynarodowe posiedzenie pewnej organizacji pozarzadowej. Ja wprawdzie
      dysponuje odpowiednimi kwalifikacjami ale...ludzie rozmawiaja ze soba po
      hiszpansku, za chwile zmieniaja na francuski potam na wloski i przechodza na
      angielski.
      Przychodzi moja kolej wypowiedzi a ja ani slowa w powyzszych jezykach znam
      oczywiscie tylko polski i niemiecki. Poprosilam kolege zeby tlumaczyl z
      polskiego na angielski. Glupio mi bylo wsrod tych wszystkich poliglotow.
      • kea100 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:17
        Butelnia wygrywasz!
    • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:45
      Jeszcze jedno: kumpela spotykala sie z super przystojnym gosciem. Ktoras z jej kolezanek powiedziala jej, ze ow facet jest podobny do Seweryna Krajewskiego(fakt, byl). No i ta kumpela na jednym z pierwszych spotkan oznajmila facetowi(troche zakochanemu w sobie), ze jest jak dwie krople wody podobny do Krzysztofa Krawczyka...Bylo to calkiem niedawno, a co do atrakcyjnosci K.Krawczyka...no...kwestia gustuwink
    • run_away83 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:54
      hmmmmmm... to ja opiszę coś z czego dziś się śmieję, ale wtedy mi do śmiechu nie
      było uncertain

      w czasach licealnych ubierałam się zwykle w zestaw pt. glany+dżinsy+sweter,
      miałam takie swoje ulubione dżinsy, jeszcze z podstawówki, strasznie zniszczone
      już i lekko przyciasne, ale żadne inne tak fajnie nie wyglądały z martensami,
      więc nosiłam je do oporu smile

      pewnego dnia poszłam do szkoły odziana właśnie w te dżinsy; przed lekcją
      biologii chciałam sobie usiąść po turecku na podłodze, żeby przejrzeć jeszcze
      raz referat który miałam na lekcji wygłosić (o głowonogach był big_grin), no więc
      siadam a tu trrrrrrrrrach! i dziura w spodniach. w najgłupszym możliwym miejscu
      - na tyłku, materiał trzasnął od szwu do szwu big_grin wstałam, obejrzałam,
      stwierdziłam że dziura jest kuuul, do szkoły to może się teraz te spodnie nie
      nadają, ale co tam, mam długi sweter to wszystko zasłoni smile

      i na lekcji najspokojniej w świecie stanęłam pod tablicą i zaczęłam się
      produkować, a o dziurze kompletnie zapomniałam smile wszystko szło świetnie, do
      momentu kiedy upadła mi kreda... schyliłam się żeby ją podnieść, stojąc akurat
      tyłem do nauczyciela (a dodam że był to najfajniejszy, najmłodszy i
      najprzystojniejszy pedagog w naszym lo big_grin), usłyszałam parsknięcie, które
      przeszło w zduszony śmiech, pan profesor aż musiał wyjść na chwilę z klasy smile a
      ja spłonęłam rumieńcem, ale bohatersko dokończyłam referat.

      dostałam za niego piątkę smile z dość ciekawym komentarzem big_grin i od tamtej pory
      zawsze noszę fajną bieliznę big_grin nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś zobaczy
    • hop_angel Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:12
      Hej ja mam dwa, za które zostałam nawet nagrodzona Sławomirem (taka awards dla
      uczestników i kadry obozu za najbardziej głupie wpadki nazwana imieniem
      kierownika obozu):
      1. Żeglarska:
      Otóż kolega z obozu postanowił zabrać mnie i koleżankę na przejażdżkę Makiem,
      taka mała łódka coś ja skrzyżowanie Omegi z deską serfingową tzn. bez rufy. No
      akurat padło na mnie. Kolega daje mi polecenie, na brzegu loża szyderców a on
      sie drze: Miecz do połowy do wody. Ja nie wiele myśląc biorę ten miecz i
      spuszczam go za burtę do połowy z głupim uśmieszkiem i odpowiedzią: na taką
      wysokość wystarczy. Loża na brzegu poległa ze śmiechem, kumpela się posikała a
      kolega próbował zachować powagę. Co ciekawe na środku łódki była wielka na pół
      metra skrzynka mieczowa, do której należało włożyc ten miecz. Dla podkreślenia
      ironii sytuacyjnej powiem, że rok wcześniej byłam na obozie żeglarskim...
      2. Alkoholowy:
      Na tym samym obozie podczas, którejś z suto zakrapianych imprez zaginął mi mój
      śpiewnik, z nabożeństwem kompletowany od lat niepamiętnych. Wkurzyłam się
      strasznie a, że pracowałam na tym obozie jako kucharka z kumpelką ze studiów,
      zapowiedziałam na śniadaniu dnia następnego, że jak do wieczora się spiewnik nie
      znajdzie to kolacji nie będzie. Wszyscy zapoczątkowali akcję poszukiwawczą ale
      śpiewnika ani widu ani słychu. Nagle po południu wchodzę sobie spokojnie do
      swojego namiotu, szukam czegoś w plecaku i co wyjmuję ano mój śpiewnik. Nie było
      bata stawiałam kolejkę wódki całemu obozowi.

      To tyle, a historia z mieczem podobno jeszcze przez 4 edycje obozowe krążyła,
      pozdr Hop.
      • croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:04
        Mialam podobne doswiadczenie, jak Twoje ze spiewnikiem ...

        Bylam wtedy w II klasie LO i pewnego dnia zaginal klucz od szatni.
        Wszyscy szukali, bezskutecznie, szatnie otworzono ale postanowiono
        zmienic zamki. Nawet sie zlozylismy na ten cel; kilka dni po fakcie
        wkladam reke do kieszeni kurtki: o cholera, klucz! Przypomnialam
        sobie, ze to ja go bralam, ale kompletnie wylecialo mi z glowy. Nie
        przyznalam sie.

        Po kilku miesiacach, znowu afera: znowu klucz zginal! Apiac od nowa:
        szukamy, ja - nauczona doswiadczeniem - sprawdzam swoje kieszenie,
        ale tym razem to nie ja. Zamki zmienione, wychowawca wkurzony, ale
        po jakims czasie o sprawie zapomniano.

        Kilka lat pozniej, ubieram sie na studniowke. Mialam taka biala
        budrysowke, w ktorej bylam przedtem tylko raz - zeby pokazac sie
        kolezanko, potem czekala w szafie na specjalna okazje. Wkladam reke
        do kieszeni ... a tam drugi zaginiony klucz ...
    • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:22
      Fajne są wasze opowieści, ale mam wrażenie, że dla niektórych
      granica między zwykłą gafą a upokarzającym doświadczeniem jest nieco
      zbyt płynna wink
      Ale piszcie, piszcie wink
      • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:53
        No to upokorzenie: wracalam w niedziele rano po nocy z pracy, usiadlam na przystanku na lawce z kumpela, zeby pogadac. Przyjechal autobus, a ja spacerkiem wracalam do domu w ten sloneczny, niedzielny poranek. Ludzie mijali mnie idac do kosciola, faceci w samochodach spogladali...A ze ja prozna bylam nie pomyslalam, ze gapia sie, bo cos jest nie tak. Przylazlam do domu i zobaczylam co jest nie tak. Mialam biala, waska spodnice i czerwnaplame wielkosci duzej kapusty. Do dzisiaj nie wiem jak ja moglam nic nie poczuc?
      • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:56
        Jeszcze to; moja siostra sporo mlodsza wrocila do domu przede mna. Ja wracalam ze szkoly z moim kumplem, w naszych drzwiach byla kartka, a ja szukalam klucza, wiec poprosilam go zeby przeczytal te kartke. Moja siostra miala 7 lat i uczyla sie pisac. Na kartce byl napis: jestem w ubikacji, robie kupe-nie przeszkadzac. Moze nie bylo to upokarzajace dla mnie, ale smieszne.
      • croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:10
        O gafach lepiej sie czyta, zabawnie, o prawdziwych upokorzeniach
        czytać przykro. Mialam ich kilka i uwierz mi, zepsulyby Wam humory.
    • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:49
      Heh, i jeszcze coś z dzieciństwa.
      Miałam jakieś 12 -13 lat, dużo czasu spędzałam u mojej ówczesnej
      klasowej przyjaciółki Kariny. Karina była śmieszką jak ja i
      miewałyśmy dziwne pomysły. Pewne popołudnie u niej spędziłyśmy
      wyrysowując na kartce A-4 rózne znane nam (ze słyszenia lub
      wypatrzone w książkach of kors) pozycje seksualne. Czego tam nie
      było - anal, oral, od tyłu, na jeźdźca. Płakałyśmy przy tym ze
      śmiechu, głównie z komizmu tych nabazgranych przez nas ludzików wink
      I zamiast wariatki to wyciepnąć do hasioka drąc uprzednio, to
      postanowiłyśmy nasze bazgroły "przechować". Po co, nie mam pojęcia.
      Padło na mnie.
      No i kiedyś wracam od Kariny do domu, a tam w moim pokoju stoi mama
      z dziwną miną. Wierzcie mi lub nie, ale ja już wiedziałam wink
      Powiedziała tylko, że dla niej "istnieje normalna miłość między
      mężczyzną a kobietą, a nie TO" (strach pomyśleć, jak wyglądał seks
      małżeński moich rodziców), a ja chciałam, żeby się pode mną
      rozstąpiła ziemia i pogrzebała mnie razem z tymi rysunkami na zawsze.

      Ta sama matka moja rodzona upokorzyła mnie kiedyś koszmarnie,
      przynosząc mi książeczkę uświadamiającą dla starszych dzieci (miałam
      może 10 -11 lat). Kolorowa, z ilustracjami i rysunkami. Matka
      usiadła koło mnie, kazała mi ją zacząć przeglądać i dusiła się ze
      śmiechu, kiedy czerwieniłam się straszliwie przy fotografiach
      nagiego mężczyzny i kobiety. Uważała to za dobrą zabawę, a ja miałam
      ochotę umrzeć.
      Nie mogę jej tego wybaczyć i całkiem niedawno wspomniałam o tym
      incydencie. Potraktowała mnie jak małpkę, z której można się
      pochichrać. Dopiero teraz, po latach, przyznała, że to było mocno
      nie richtig z jej strony.
      • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:52
        Jeszcze coś mi się przypomniało, z serii "jak nas upokarzali nasi
        rodzice". Opowiadał mi to znajomy.

        Jako 9 -10 latek był śmiertelnie zakochany w swojej koleżance.
        Napisał do niej płomienny list miłosny. Jego matka znalazła go i
        odczytała krztusząc się ze śmiechu gościom przy obiedzie. On to
        słyszał. Wybiegł z domu i chciał się zabić z upokorzenia. Dla mnie -
        koszmar. Skąd się biorą takie bezmózgi??
        • joanna266 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:56
          najgorzej wspominam dzien w ktorym moj niedoszły jeszcze wtedy tesc
          wrocil wczesniej z pracy i zastał nas tzn mnie i mojego jeszcze
          wtedy nie meza w pozycji 69 w swietle dziennym.3 godziny nie moglam
          opuscic pokoju ze wsydusmile))
          • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:03
            Wiesz, ze nie wiem czy ja do dzisiaj nie siedzialabym w nimsmile)))
            • joanna266 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:05
              daj spokojwinkmoj tesc okazał sie rownym gosciem bo do dzis słowkiem
              nie wspomniał.albo nadal jeszcze w szoku jestsmile
              • broceliande Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:26
                Nas przyłapał tata, ale tata był niewidomy. Oczywiście po tonie
                głosu zorientował się, że coś było...

              • dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 14:36
                Joanna: gość sie czegos nowego nauczył i tylewink
              • eilian Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 22:00
                tesc okazał sie rownym gosciem bo do dzis słowkiem
                > nie wspomniał.albo nadal jeszcze w szoku jest

                stawiam na to drugie...
        • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:02
          Straszne bezmozgi. Ja w podstawowce napisalam list do jakiejs tam dziewczyny z gazety( Swiat Mlodych czy cos), list wlozylam do zeszytu i zanim go wyslalam pozyczylam ow zeszyt kolezance. Ona oddajac mi go powiedziala z wyzszoscia, ze jaj mama czytala ten list i omal nie pekla ze smiechu. Fajna mialam kolzanke, a ona jeszcze lepsza mame. Musial byc to niemaly szok dla mnie skoro tak to pamietam. Zreszta ta kolezanka lubila moim kosztem naprawiac swoje kompleksy(a miala ich sporo).
        • syriana Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:02
          to dla mnie lajcik
          moi nie takie miewali zagrywki uncertain
          • mamab26 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:48
            I jeszcze jedno

            W czasach licealnych pojechaliśmy ze znajomymi na wakacje nad morze
            I pewnego dnia ja pokłóciłam się z moim M. ,a kumpela z A. - swoim
            chłopakiem

            Obrażone na maksa ,nie odzywałyśmy się do nich przez cały dzień ,a
            wieczorem postanowiłyśmy się przejść po plaży.Same.

            Było już ciemno i nagle patrzymy ,a tam w morzu kąpie się 2 facetów
            Sylwetki mieli podobne do tych naszych ,a że to oni , to przekonał
            nas widok ciuchów ,które zostawili na brzegu.Dodam ,że A. miał
            bardzo jakrawe ,pomarańczowe spodenki i w tej stercie ubrań rzucała
            się bardzo w oczy jakaś oczojebna ,pomarańczowa plama

            Szatańska myśl o kawale się nam w główkach zrodziła smile))
            No to my bez słowa cap te ciuchy i w nogi ...
            Nagle słyszymy za swiomi plecami wrzaski i widzimy goniące nas
            postacie.
            Uciekamy coraz szybciej ,ale nie miałyśmy szans ,bo to chyba jacyś
            mistrzowie sprintu byli ...
            Nagle jedna z tych postaci łapie mnie za rękę i wrzeszczy na cały
            głos "oddawaj ciuchy złodziejko"!!!

            Nie muszę chyba dodawać ,że to nie byli nasi faceci ...
            Tylko całkiem obcy ludzie.I w dodatku majtki też mieli w
            tej "ukradzionej" przez nas stercie
            A pomarańczowa plama okazała się być koszulką tongue_out

            Dobrze ,że w dziub nie dostałyśmy ,bo chyba niewiele brakowało ...
        • croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:24
          He he, to mnie sie przypomniało, jak przyjechal do mnie do
          Polski 'ukochany' w Wloch. Mialam 16 lat, poznalam go w Londynie na
          wakacjach, no i potem postanowil mnie odwiedzic. Byl dorosly (21
          lat, ho ho, no mezczyzna po prostu), przyjechal w srodku zimy, moim
          rodzicom bardzo sie to nie podobalo i jakkolwiek nie stawali mi na
          drodze, probowali sabotazu w kwestii randek.

          Pamietam, przyszlam ze szkoly, odpicowalam sie (swoja droga, jak
          teraz pomysle, ze moglam tak ubrana wyjsc z domu ... czarna obcisla
          sukienka mini, czarne podkolanowki welniane i ogromne buty na
          koturnie + plaszcz zimowy, he he). Tak czy siak, ojcu bardzo sie to
          nie podobalo i zapowiedzial, ze nigdzie nie wyjde, zanim posprzatam
          w kichni big_grin

          Wyobrazcie sobie; Piekny Alessandro siedzi z ojcem przy stole,
          niezreczna cisza, a ja - na tych koturnach - laduje brudne talerze i
          widelce do zmywarki big_grin
          • croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:29
            Przepraszam za literowki.

            I jeszcze przypomnialo mi sie, jak notorycznie spoznialam sie do
            szkoly i ojciec zapowiedzial, ze jak nastepnym razem nie wstane, to
            wystawi mnie na dwor tak, jak stoje.

            Oczywiscie zaspalam, o zapowiedzianej przez ojca godzinie 0 wciaz
            bylam niegotowa, ojciec wzial mnie za frak i w podkoszulce i boso
            wystawil na klatke schodowa big_grin

            Teraz to by pewnie podchodzilo pod znecanie sie, ale wtedy oboje
            mielismy z tego niezly ubaw big_grin Milo wspominam.
    • anusia29 upokorzenie żucia 25.10.07, 12:38
      Moje, heh do tej pory czuję się ponizona na maxa jak to wspominam.
      Rzecz dzieje się w domu moich rodziców. Ja mam wtedy 29 lat jestem
      radosnym singlem. Luzik, rodzice tez luzaccy, liberalni, ale mam tez
      konserwatywną częśc rodziny, która zaczyna uważać mnie już z starą
      pannę. Taki odłam tradycjonalistyczny radiomaryjny rodziny. No i
      przyjechałam do rodziców na Wielkanoc (mieszkam w innym mieście),
      sama. No i wpada wujek - głowa radiomaryjnego odłamu z zaproszeniem
      na ślub swojej córki - młodszej oda mnie o 5-6 lat. Wręczono mi
      zaproszenie typu " XX+ osoba towarzysząca" i wujek pyta:
      - A Ty z kimś przyjdziesz?
      - Oczywiście
      - A z kim?
      - Z moją sympatią.
      - Masz???!!!! nie wierzę
      Zamurowało mnie. ale odpwiedziałam
      - MAM!
      a wujek :
      - taaaak?! a to pokaż zdjęcie!!! Bo powinno się w porfelu nosić
      zdjęcie narzeczonego. HA HA HA .
      Boshhhhh, jaka ja się wtedy poczułam ponizona. Na wesele oczywiście
      nie poszłam. Wujek nabijał się po całej rodzinie, że pewnie nie
      poszłam, bo nie miałam z kim, bo 29 lat to taki wiek, że już pewnie
      nikt nigdy...
      Wujkowi opadła szczena, jak pól roku później odwiedziłam go wraz z
      moim facetem i wręczyliśmy mu zaproszenia na nasz slub.
      Teraz wujowi jeszcze bardziej opada szczena, bo ja mam 2 letniego
      synka, a jego prorodzinno - radiomaryjan córa - nic i na nic się nie
      zanosi. Korci mnie czasem zapytać wuja - kiedy wnuki wujku! ale
      jakoś nie... to poniżej poziomu morza smile)))
      • croyance Re: upokorzenie żucia 25.10.07, 13:35
        Kiedy bylam jeszcze singlem, na niedyskretne pytania, czy mam
        chlopaka, odpowiadalam zawsze tak:
        osoba: czy masz chlopaka?
        ja: hmmm ... (tajemniczy usmiech) czasami mam ...
        zawsze robilo wrazenie big_grin
    • renkag Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:49
      Teraz moje 2 historie - upokarzające dla mnie:
      1. W czasach narzeczeńskich z moim przyszłym mężem chętnie
      korzystaliśmy z lokum jego przyjaciela. Tzn. jego przyjaciel, który
      mieszkał z mamą miał swoje własne mieszkanie (własne albo mamy, ale
      w nim nie mieszkał - zawsze wydawało mi się to dziwne). No i ten
      przyjaciel dawał nam klucze na weekend gdzie spędzaliśmy cały czas
      głównie w łóżku. nagle w którąś niedzielę domofon - nie odebraliśmy
      myśląc, że to pomyłka. A za parę minut ktoś otwieraz z klucza
      drzwi. Mamusia przyjaciela przyszła podlać kwiatki!!! Myślałam, że
      spłonę ze wstydu, narzeczony się jakoś wytłumaczył, a ona
      szybciutko i dyskretnie wyszła z mieszkania. Ale mogło być jeszcze
      gorzej, bo parę minut wcześneij prosiłam mojego żeby poszedł do
      sklepu coś kupić do jedzenia. Jakby ona przyszła i ja byłabym sama
      (nie znałyśmy się absolutnie) to nie wiem jakby się skończyło.
      2. Teraz jeszcze gorsze. Pojechałam pierwszy raz w podróż służbową
      za granicę z moim szefem. Wieki temu, pierwszy pobyt w hotelu za
      granicą (to już jest wstyd). O kurcze, aż mi głupio pisać. Rano
      następnego dnia przed wyjazdem obejrzałam barek hotelowy, i myśląc,
      że to wliczone w cenę pokoju spakowałam jakieś 3-4 butelki -
      szampan, wino itp. Wychodzimy z hotelu z moim szefem, on reguluje
      opłaty, a Pani pyta, co zostało wykorzystane z barku. Szef, że nic,
      a ja - musiałam wyliczyć to co zniknęło z barku, że wypiłam
      wieczorem. Myślałam, że się spalę ze wstydu, wróciliśmy z kolacji z
      winem poprzedniego dnia późno, a jego ceniona pracownica opróżniła
      w nocy w samotności prawie cały barek... Do dzisiaj mi wstyd sad
    • broceliande Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:20
      Z dzieciństwa: tata znalazł moją powieść fantastyczną pisaną w
      zeszycie w kratkę i bezlitośnie skrytykował. Napisałam, że na Mont
      Everest rośnie trawa i jej wypalony krąg zwiastował wizyty obcych.

      Przedstawiłam mojej najlepszej przyjaciółce narzeczonego, obecnego
      męża, który wówczas był robotnikiem i bardzo pracował nad
      mówieniem "przyszedłem", co jej zaraz ze śmiechem wyznał.
      Przyjacółka wymieniła z nim parę zdań takich ę ą g...no przez erzet
      (że ja tego wcześniej nie widziałam), potem zaciągnęła mnie do
      łazienki i zapytała: Kto to w ogóle jest?
      Jejku, jak ja się poczułam.
      Przez następne 15 lat rozmawiałam z nią 2 razy.




    • karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:32
      To ja też się przyznam, może to nie było najbardziej upokarzające
      doświadczenie, ale choć minęło już 7 miesięcy, do tej pory na widok
      listonosza umykam wzrokiem.
      Było to tak: karmiłam córeczkę z drugiej piersi, pierwsza zwisała
      sobie swobodnie i zażywała świeżego powietrza. Zadzwonił dzwonek do
      drzwi. Nie odrywając dziecka od piersi wstałam i otworzłam, bo
      myślałam, że to moja siostra, na którą czekałam. Za dzrwiamu stał
      listonosz. Ja oczywiście już zdążyłam się perspektywą otrzymania
      listu tak podniecić, że zapomniałam o tych gołych cycach. Julka,
      która właśnie zaczynała się interesować otoczeniem wypuściła cyca z
      buzi i gapiła się na gościa. No i tak stałam sobie z wdziękami na
      wierzchu i dzieckiem na rękach, a listonosz zamiest mi dać list
      wybałuszył oczy, zaczerwienił się i powiedział: Oj, córcia, schowaj
      te śliczne cycusie.
      Dobrze, że to jest nobliwy pan po 50-ce i naprawdę mogłabym być jego
      córką. Teraz jak go widzę, to się czerwienię.
    • mama-jaga Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:46
      Z tych upokorzeń na wesoło wink
      Moja mama była pielęgniarką, przez 25 lat pracowała głównie na
      ginekologii i patologii ciąży. Kiedy zbliżał sie termin porodu Igora
      (10 lat temu), poprosiłam ją, żeby pomogła mi się ogolić przed
      porodem, bo samej strasznie mi było niewygodnie. Wolałam, żeby to
      ona mi pomogła, niż obca baba w szpitalu. Do porodu szłam jak z
      przedszkola, bo mama ogoliła mnie na przysłowiowe "zero" wink
      Drugiego dnia, podczas obchodu porannego do pokoju wszedł ważny pan
      doktor, a za nim sztab stażystów oraz dwie pielęgniarki (ja byłam
      jeszcze przed porodem). Gdy podkasałam koszulę (tę śliczną szpitalną
      z dekoldem do pępka wink i zdjęłam majtki lekarz mało się nie opluł
      ze smiechu i powiedział: Ależ się pani ładnie przygotowała do
      porodu wink
      Stażyści też się śmiali, a ja miałam ochotę zapaść sie pod ziemię wink
      Przy drugim porodzie podziękowałam mamusi za pomoc i podgoliłam się
      sama ;-P
      • mama-nesika To ja sie dopisze:)) 02.11.07, 11:10
        ja tez mam kilkasmile

        1-podpaskowesmile)
        pewnego razu gdy szykowałam sie do szkoły ojczym przyszedł do domu z "przystojnym" - tak mi sie wtedy wydawało - kolega swego syna. Nie wiedziałam po co, ale mama kazała mi sie pospieszyć, bo musza wejśc don łazienki. Więc ja całe gatki z podpaską buch za pralkę - nie wiem, co mi do głowy strzeliło! A oni przyjechali akurat zabrać te pralke do naprawysmile)

        2-kolegasmile
        jako mały chłopiec przychodzi brydny podwórka, a że ledwo zywy po całym dniu harców, mama kładzie go bez mycia. Rano budzi się, a tu na czople wielki krwiak, a'la limo,wielkości winogrona,przyklejony do włosów. Mama kolegi biegiem z nim do lekarza. Lekarz ogląda z każdej strony, dotyka, a tu pyk, limo odskakuje, a na włosach kolegi kołysze sie beztrosko abrudzona guma do żuciawink)

        3. wakacje
        zostaliśmy zaproszeni na wakacje przez kolege męża. Za bardzo nie wnikaliśmy co i jak - bo darowanemu koniowi... Byliśmy zachwyceni, kiedy dostaliśmy klucze do uroczego mieszkanka, którego właściciel wybył gdzieś zagranice. Ale miał niespodziankie, kiedy wrócił na derugi dzień i zastał w swoim łóżku hnaga parkęsmile)

        4. Lekarz.
        pewnego razu byłam z córką w szpitalu u ortopedy. mąż czekał w poczekalni, a my poszliśmy do gabinetu zrobic USG. Ortopeda był bardzo sympatyczny, miły, i ... kilka lat starszy ode mnie. I kiedy juz wróciłysmy do męża - okazuje się, że przez cały ten czas miałam odpięty rozporek, a e byłam w dość obcisłych spodniach, wszyscy dookoła mogli oglądać moje koronkowe majtki i nie tylko...

        pamiętam te raz, jak stoje przed przejściem dla pieszych a na światłach zatrymuje sie samochód. Jakaś rodzinka w nim z zapałem kiwa do mnie, więc ja usmiecham sie głupio i tez do nich kiwam - myślę sobie, że może uczniowie, których nie pamiętam i ich mama. I nagle widze jak kobieta otwiera okno i krzyczy: i co, wpadniecie jutro? A mężczyzna obok mnie odkrzykuje "tak, będziemy po południu". I w tej chwili ręka mi zastyga w powietrzu, a cała rodzinka patrzy sie na mnie z zaciekawieniem...

        Może sobie jeszcze coś przypomne, ale piszcie, piszcie, szkoda tak fajnego wątkusmile)
    • dirgone Moi rodzice 25.10.07, 15:54
      Moi rodzice mieli wiele upokarzających przeżyć, ale o takich rzeczach to nawet
      przykro myśleć, więc napiszę o takim upokorzeniu,hm, wesołym (dla mnie).
      Wiele, wiele lat temu mieszkaliśmy w wynajmowanym domu. Na podwórku, za jakąś
      szopą, były dziwne pręty i zwoje drutów. Mi i bratu nie wolno było tam chodzić.
      Pewnego dnia ja (lat wówczas 7) tam wlazłam i drut mi wszedł w głowę pod brwią,
      cudem omijając oko. Wszedł płytko, ale krew zaczęła się lać. Przybiegłam z
      krzykiem do domu, ojciec w spazmach zaniósł mnie do samochodu i pojechaliśmy do
      szpitala. Tam zostałam opatrzona, okazało się, że nic mi nei jest, zastrzyk
      przeciwtężcowy chyba dostałam.
      Wróciliśmy do domu i pierwsze co zrobiłam, to poszłam opowiedzieć o tym
      wszystkim mojemu bratu (wówczas lat 4). Opowiedziałam ze szczegółami
      najmniejszymi, przede wszystkim co do miejsca zdarzenia. Brat długo nie czekał,
      prawie natychmiast wyleciał z domu obejrzeć owe druty i oczywiście jeden z nich
      wlazł mu w głowę pod brwią, nad tym samym okiem, w miejscu po prostu
      identycznym, jak moim. On w ryk, ojciec w spazmach już totalnych z nim do
      szpitala, a tam lekarz po opatrzeniu brata cudem dał sobie wyperswadować telefon
      na policję. Miał chyba zamiar zgłosić znęcanie się nad rodziną (moją i brata
      wizytę w szpitalu dzieliła chyba godzina). Ojciec potem wstydził się tam chodzić
      straszliwie...
      Do dziś ja i brat mamy identyczne blizny smile
      • dlania Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:00
        Dirgone, Ty to masz życie!wink
        Nie masz czasu sie nudzic, ani Twoi bliscywink
        • dirgone Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:14
          O rany...
          To mi przypomniałaś własnie!
          To już było upokorzenie MEGA WIELKIE!

          Miałam 18 lat. Mój brat pojechał na kolonie z pożyczonym ode mnie aparatem. Nie
          wykorzystał całego filmu, więc ja miałam to zrobić i oddać go do wywołania.
          Podczas nieobecności moich rodziców w domu zrobiłam sobie koleżankami babski
          wieczór, z maseczkami i wspólną kąpielą w wannie (którą mam dużą). No i
          porobiłyśmy sobie kilka zdjęć, może nie bardzo śmiałych, ale z dużą ilością
          piany i gołymi cyckami. Film miałyśmy wywołać w Warszawie (mieszkałam wtedy w
          małym mieście z rodzicami).
          Traf chciał, że ojciec zobaczył, że film w aparacie cały wykorzystany, wyjął go
          i zaniósł do znajomego fotografa. Odbierał zdjęcia razem z mamą i bratem.......
          Dostałam je w zapieczętowanej kopercie, z odciętym kawałkiem filmu, bez słowa
          komentarza. Koleżanki dłuuuugo wstydziły się u mnie w domu pokazywać.
      • dlania Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:08
        Z mniej przykrych, a bardziej zabawnych upokorzeń, prypomniały mi się dwa.
        Jako dyzurna w podstawówce dostałam opierdziel od Pani, że wszystkie kwiatki
        podlane, oprócz takiego jednego, w koszyku wysoko nad tablicą. Lekcja juz
        trwała, a ja miałam karnie ten kwiatek podlać. Wspiełam sie na ławkę, chwyciłam
        za koszyk, doniczka sie przechyliła, a na moją głowę wysypała sie cała jej
        zawartośc w postaci pyłu ziemnego - kwiatek był bowiem baaaaardzo długo
        niepodlewany... Wszyscy ryczeli, nawet nauczycielka, a stałam z czarnymi
        włosami, twarzą i ubraniem , łzy mi ciekły po policzkach i zastanawiałam sie,
        jak sie doprowadzić do stanu na tyle normalnego, żeby dojśc do domu.

        Druga wtopa na studiach. Chadzałam sobie do pobliskiej czytelni, gdzie była
        palarnia pietro wyżej niz sala "naukowa". Palarnia natomiast była wybitnie
        towarzyska. I raz chciałam pokazać, jaki to ze mnie rasowy palacz i jeszcze na
        schodach zaczęłam zapalać papierosa, usiłując utrzymac i papierocha, i
        zapalniczkę, w jednej ręce. A za chwile usłyszałam od koleżanki, z która szłam:
        "Anka, włosy ci sie palą!!!!!!" Nie pytajcie, co było dalej, ale wszyscy w tej
        czytelni mnie juz potem znaliwink
    • reteczu Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 16:56
      W jednym z postów stwierdziłaś,że dziewczyny nie bardzo widzą
      różnicę między gafą a upokorzeniemj.Jak przeczytasz to,co tu
      nabazgrzę za chwilę,to mnie raczej do gafowiczek nie
      zaliczysz,aczkolwiek są to przypały różnych kategorii rażenia smile

      1. Z kumpelą raz się schlałyśmy.To było jakiś rok po studiach;obie
      wolne i swawolne.A ja już tak mam,że jak se popiję,to nieważne czy
      mam promil czy 7 promili wink do domu mnie ciągnie jak diabli.Godzina
      była 23.Pamiętam,że dobre 300 metrów ćwiczyłam tekst,który mam
      powiedzieć kierowcy,dokąd chcę jechać.Jakoś to wybełkotałam,bo bilet
      kupiłam.W autobusie cieplutko było,facet nagrzał,bo to była
      zima,śnieg leżał,mróz był tak około 10 stopni na minusie.Miałam na
      sobie kurtkę,taką ładną jasną cieplutką.Usiadłam,autobus ruszył i
      tak mnie to ciepło rozebrało,że się zrzygałam za pazuchę.Taki
      przypał!Autobus pełen ludzi,bo z II zmiany wracali...To,że mnie na
      stacji kierowca z jakimiś dwiema babami budzili to kit!To,że się w
      drodze do domu wypieprzyłam z kilkadziesiąt razy na lodzie to też
      kit!Do domu dotarłam.

      2. Szkolny
      Ósma klasa,ja uczennica z czerwonym paskiem,wzorowe zachowanie,laury
      i akanty na konkursach...do czasu!Na matematyce dostaję liścik od
      koleżanki,która prosi,żebym jej przyniosła odżywkę do paznokci.Ja
      nie mogłam odpisać po ludzku,jak człowiek.Napisałam:"Ch.. ci w dupę
      przyniosę tę skorupę".(Poetka zakichana!)Matematyk to
      przejął,zwołali radę pedagogiczną i obniżyli mi sprawowanie.

      3. Ten matematyk też nie był święty...Był fleją,nie mył kubków na
      weekend ani na dłuższe przerwy.W czasie lekcji wyjął kiedyś kubek po
      kawie z pleśnią,nalał se wody z butelki (stała na parapecie do
      podlewania kwiatków),zamiąchał i frrrruuu za okno! Wylał to na
      dzieciaka z I klasy,który szedł do szkoły.Ale afera była.

      4. Mój brat też się popisał.
      Mój braciszek w III klasie gimnazjum został przez dyrektorkę szkoły
      przyłapany na gorącym uczynku,gdy na ledwo co wyschniętym suficie w
      szkolnym WC markerem pisał "CH...".A mój brat to też czerwone
      paski,wzór,laury i akanty,ale głupotę we łbie ma po siostrze wink

      5. Moje z głębokiej młodości...
      Zabawa wiejska.Idziemy z kumpelą siusiu w krzaki,w ciemności
      egipskie.Kucamy,siusiamy i w pewnym momencie-ałłłłłłłłłłaaaaaaaa!
      Przyglądamy się,a tu się okazuje,że wsadziłyśmy dupska w dorodne
      pokrzywy.

      Na razie tyle.Ola zasnęła,muszę zająć się ściąganiem pokarmu z
      piersi.Pa!Mam nadzieję,że się podobało?
      • croyance Re: Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 19:09
        To wszystko kwestia percepcji big_grin Twoje historie sa bardzo zabawne i
        sie usmialam, ale nie zaliczylabym ich do upokorzen.

        Jesli chodzi o upokorzenie zas, drobnego kalibru, wsciekla
        matematyczka wypatrzyla kiedys, ze po wf-ie nie przebralam spodenek
        (byla to ostatnia lekcja w roku, zaraz po niej zaczynaly sie
        wakacje) i kazala mi stanac pod tablica, zdjac spodenki i zalozyc
        spodnice. Przed cala klasa.
        • reteczu Re: Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 20:02
          croyance napisała:

          > To wszystko kwestia percepcji big_grin Twoje historie sa bardzo zabawne
          i
          > sie usmialam, ale nie zaliczylabym ich do upokorzen.
          >


          Masz rację,te historie to po prostu przypały,a nie upokorzenia.
    • eszir Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 17:08
      heh, wiesz, Morgen, ze tez o zalozeniu takiego watku myslalam? smile

      No 1
      Randka, ja jakies 16-17 lat, facet kilka lat starszy, park. Miedzy nami totalne
      zauroczenie, czyli chce byc piekna, kobieca i powabna. On siedzi na lawce, ja
      stoje i pochylam sie wdziecznie z papierosem w ustach do podawanej przez niego
      zapalniczki.
      W tym momencie on cos powiedzial a ja uznajac zo za zabawne parsknelam
      smiechem... i tym momencie gluty z nosa mi poszly, ze az papieros do niczego sie
      nie nadawal...
      Myslalam, ze pojde w las i nie wroce wink))

      No 2
      Spotykam w knajpie kumpla, cos tam ku sobie mamy, on we mnie totalnie
      zauroczony. Wypijamy KILKA piw, po czym knajpe zamykaja. No to kupujemy po
      piwie na wynos i idziemy do niego. Siedzimy, nastroj, swiece... a mnie nagla
      chwyta bulgotanie w jelitach i spiesze do lazienki.
      Jak juz usiadlam na klopie poszla ze mnie taka kakofonia dzwiekow, ze myslalam,
      ze rury rozsadzi...
      Dodam, ze byla druga w nocy, nie mielismy nawet radia wlaczonego, czyli totalna
      cisza w domu. A fotele, na ktorych siedzielismy byly moze ze trzy metry od drzwi
      malutkiej lazienki.
      Wrocilam udajac ze niby nic, ale po 10 min zbieralam sie do domu.

      facet z no 1 jest moim mezem, a z no 2 do dzisiaj moim najlepszym kumplem.
      Nigdy zaden z nich o tym nie wspomnial. Ale ja nie zapomne do konca zycia.
      A co sie wstydu najadlam, to wiem tylko ja...

      big_grinDD
      • zonka77 uśmiałam się - świetny wątek hehehehheeeeee :) n/t 25.10.07, 17:33

    • zonka77 nastolatka ze smoczkiem 25.10.07, 17:42
      Miałam kilkanaście lat, podkochiwałam się w znajomym z pracy mojego taty -
      nauczycielu. Fcet oczywiście o wiele starszy i żonaty ale ja sobie po ciuchu
      wzdychałam i rumieniłam się na jego widok niezmiernie.
      Moja siostra (wtedy malutka) właśnie była oduczana od smoczka i mama dała mi
      pudełko ze smoczkami żebym wyrzuciła do śmieci.
      Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale zastanawiałam się jak to jest mieć smoczka
      w buzi i czy to jest faktycznie przyjemne ssać to - wzięlam więc jeden smoczek i
      odkurzając przedpokój i mamlałam go ustach. Odkurzacz był dosyć głośno więc nie
      zauważyłam ze drzwi się otwarły. Odwróciłam się chwilę potem z dziecinnym
      smoczkiem ruszającym się w mojej w buzi a na przeciwko stał bohater moich snów z
      moim tatą. Myślałam że się zapadnę. Wyjęłam smoczka z ust, powiedziałam "dzień
      dobry" - wsadziłam z powrotem, odwróciłam się na pięcie i poszłam umrzeć ze
      wstydu smile
      • egoya Re: nastolatka ze smoczkiem 25.10.07, 18:21
        1.to był 2-3 randka z moim M. Siedzieliśmy nad jeziorem, piękna noc, wypiliśmy troszkę i zachciało mi się siusiu. No to poleciałam w krzaczki. Chciałam ściągnąć spodnie, gdy nagle obsunęła mi się ziemia i wpadłam do jeziora... Do domu 2 km a ja mokra po pachy zapitalam do domu...
        2. Już po ślubie... na jakiejś imprezie zachciało nam się bara bara... No więc pojechaliśmy do lasu na numerek. Akcja w pełni, gdy nagle podjeżdża samochodzik i kręci niebieskimi światełkami... POdchodzi pan i puka w szybę, a więc mój zrobił małe okienko i pokazał legitymację... ale do śmiechu nam nie było, zwłaszcza, że za kilka tygodni przeniósł się do tego rewiru...
        • ewa.zimny Re: nastolatka ze smoczkiem 26.10.07, 06:58
          <POdchodzi pan i puka w szybę, a więc mój zr
          > obił małe okienko i pokazał legitymację... ale do śmiechu nam nie
          było, zwłaszc
          > za, że za kilka tygodni przeniósł się do tego rewiru...>

          nie wiem czy dobrze zrozumialam.. czyli tym z legitymacja wolno sie
          parzyc w plenerze?
          • morgen_stern Re: nastolatka ze smoczkiem 26.10.07, 19:58
            Kruk krukowi oka nie wykole wink
    • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 19:04
      Dziewczyny, jesteście boskie! Nie przypuszczałam, że ten wątek tak
      pięknie się rozwinie.
      Reteczu, jakoś dziwnie jestem pewna, że polubiłybyśmy się także w
      realu wink
      • reteczu Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:00
        > Reteczu, jakoś dziwnie jestem pewna, że polubiłybyśmy się także w
        > realu wink


        Też tak sądzę wink
        Myślę,że miałyśmy podobne doświadczenia życiowe...he,he,he
        Ja tu jeszcze coś dopiszę,tylko teraz już nie mam czasu-obowiązki
        wzywają.
        Właśnie ja takich czysto upokarzających historii to sobie nie
        przypominam,raczej to były przypały.
        Ruszę swoją trzydziestoletnią mózgownicą,to może coś sobie
        przypomnę.
        • butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 00:12
          Cześć wszystkim!Przypomniała mi się historia kumpla,też jest niezłasmile
          Parę lat temu,kiedy mój kumpel spotykał się ze swoją dziewczyną nie
          mieli gdzie pobyć sam na sam.Okazało się,że matka jej przyjaciólki
          pracuje na zmiany,więc czasami w sobotnią noc ona zostawała na
          dyskotece, a oni używali sobie w jej domu.Pewnej nocy chcieli zrobić
          to w wannie,ale zaczęli już w pokoju dziennym po czym przenieśli się
          do łazienki.Zabawa była przednia dopóki,ktoś nie zapukał do
          łazienki.Okazało się,że matka tej koleżanki żle się poczuła w pracy
          i wróciła wcześniej.Ona była pewna,że to córka z jakimś kolesiem i
          zaczęła awanturę,a oni musieli się jeszcze po tym tłumaczyć,bo tej
          córki nawet w domu nie było. Dzisiaj mają już dwoje dzieci,ale do
          tej pory jest im głupio jak spotykają tę kobietęsmileSmaczku dodaje
          fakt,że działo się to małym mieście gdzie wszyscy się znająsmile
    • michalina4 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:27
      Jezusie, brzuch mnie boli ze śmiechu, ale się dopiszę. Na obozie
      harcerskim my hoże 16-latki kupiłyśmy bytlę wiśniówki z mnóstwem
      wisienek na dnie. Każda bachnęła podwie
      • karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:41
        O też mi się przypomniało "glutowe" i "cycowe" jednocześnie. Nie
        upokorzenie tylko gafa, oczywiście.
        Do urzędu w którym pracuję przyszedł facet obejrzeć akta swojej
        sprawy. Prowadziłam tę sprawę, więc przeglądał je w mojej obecności.
        Miałam tego dnia katar i zanim do niego poszłam wydmuchałam z nosa
        cebrzyk glutów. Facet siedział przy stoliku, ja naprzeciwko. On
        zamiast w akta cały czas gapił się na moje piersi. Co opuscił głowę
        na papiery, to ją podnosił na moje cycki. Myślałam, że w łeb mu
        przywalę. Za którymś razem, gdy znowu na mnie spojrzał, nabrałam
        powietrza w płuca i zamierzłam mu powiedzieć coś do słuchu, bo
        podatnik nasz pan, ale bez przesady. Na szczęście zanim zdąrzyłam go
        opieprzyć w mniej lub bardziej subtelny sposób, sama spojrzałam
        przypadkiem na własny biust i na lewej (pamiętam to do dziś) piersi
        zobaczyłam wielkiego gluta.Chyba w chusteczkę nie trafił, jak go
        wydmuchiwałam.Nie dziwię się, że facet się na tego gluta gapił, bo
        jak go wreszcie zobaczyłam, to też nie mogłam oczu oderwać.
        • ammam Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 21:59
          karola ty mnie najbardziej rozbawiłaś poplułam monitor ze
          śmiechu winkwinkwink
          • butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 00:23
            Jeszcze pamiętam jak znajomi pojechali na wesele do rodziny
            dziewczyny i musieli tam spać.Byli młodzi więc ona miała spać w
            jednym pokoju,a on w drugim.Matkę dziewczyny gospodarze ulokowali na
            parterze.Oczywiście kumpel po kryjomu poszedł do dziewczyny i kiedy
            akcja była w pełni drzwi się otworzyły i po cichutku nie zapalając
            światła weszła przyszła teściowa kumpla.Chciała położyć się koło
            córki,bo marzła na dole czy coś takiego,niie chciała jej wcale
            budzić.Kolega jak go Pan Bóg stworzył nakrył się cały kołdrą i
            uadaje,ze śpi.A ona kołdrę podnosi,pakuje się mówiąc: posuń sie
            przyszłam,bo...w ogóle nie świadoma,że to nie jej córka.Chcąc nie
            chcąc musiał zamruczeć,żeby się kapnęła.Podobno wydarła jak strzała
            z pokojusmile
            • dagst Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 04:07
              watek jest super..strasznie sie usmialam..odwazne jestescie...
              pozdrwiamy...
              • novembre Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 04:16
                Dagst, ktora jest u Ciebie godzina, ze jeszcze nie spisz? smile
                U mnie czwarta nad ranem.. Pieprzona pelnia.. noc z glowy..

                pozdrawiam, nov.
    • reteczu Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 16:57
      Tym razem nie moje a córki znajomej

      Przed dyskoteką szkolną (gimnazjum) ona i jej dwie koleżanki
      postanowiły się podgazować,żeby im się lepiej tańczyło.Łyknęły
      jakieś narkotyki,wypiły pół litra wódki.Efekt był taki,że weszły na
      salę i dosłownie za kilka minut córkę znajomej wywleczono z sali
      zaszczaną i zarzyganą.
      Najbardziej szokujące dla mnie było to,że dziewczynka miała wtedy
      jeszcze dwa lata nauki do końca i w tej szkole je odbyła... uncertain
      • olcia029 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 21:13
        moja gafa: było to w czasach gdy uczęszczałam do LO. Moi rodzice zakładali
        żaluzje, a ja wróciłam właśnie ze spaceru z rudym rozwrzeszczanym jamnikiem. Pan
        monter był w kuchni i nie widziałam go. Powarkujący jamnik doleciał do pana a ja
        zdejmując buty zobaczyłam kątem oka jak facet wyciąga do niego dłoń w przyjaznym
        geście. Pies przestał warczeć i zaczął merdać ogonem , a ja znając jego
        charakterek chcąc zawczasu ostrzec kolesia rzuciłam: proszę go nie głaskać, bo
        co rude to wredne. Po czym ujrzałam czuprynę montera..... był rudy jak marchewka
        na wiosnę...
        Do końca montażu nie wyszłam z pokoju....
        • agysa Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 09:49
          Super olcia!!! Ale się uśmiałam smile))
          Jak sobie to przypomnę to mnie ciarki przechodzą.
          Mieszkam w Krakowie i w weekendy zawsze wychodziłam z moim facetem do knajpki.
          Były to czasy LO. Ja nie mialam ograniczonego czasu powrotu do domu a On miał smile
          Więc wychodził wcześniej a ja przenosilam się do knajpki obok gdzie były moje
          koleżanki. On oczywiście się z tym nie zgadzał, ale że ja nikogo nie słuchałam
          więc szedł grzecznie do domka a ja na kolejną imprezkę.
          Ale ile można wypić. Zwłaszcza, że do naszego stolika dosiadł się jakiś koleś i
          wszystkim stawiam. Efekt był taki, iż do domu dosłownie prowadziły mnie
          koleżanki. W autobusie zasnełam sad((Jakby tego było mało jak przyszłam do domu
          (już sama) mama kazała mi wyjść z psem na spacer i ja biedna poszłam ale usnełam
          na pierwszej ławce i nie wiem jak długo spałam, obudziłam się bo usłyszalam
          szczekanie mojego psasad(( Jak sobie przypomnę to strasznie mi wstyd.
    • jowita771 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 10:57
      mam kilka
      1. byłam kiedyś na konferencji naukowej. referat pisałyśmy z koleżanką, tzn. ona
      pisała, a ja sie obijałam. niestety na samą konferencje zachorowała. musiałam
      przeczytać pracę na konferencji. najgorsze, że po referacie następowały pytania.
      wstyd mi było potwornie, bo miałam mgliste pojęcie o temacie referatu.

      2. spotykałam się z pewnym facetem i było to pasmo upokorzeń. kiedys na samym
      początku znajomości wybraliśmy się na bal karnawałowy. nad ranem po balu miał
      mnie odprowadzić, ale było strasznie zimno, a jego dom był po drodze, więc
      postanowiliśmy przenocować. weszliśmy, padliśmy na łóżko tak, jak staliśmy. on
      po chwili wyszedł do kuchni po coś do picia, spotkał swoją mamę, zamienił z nią
      dwa słowa, o mnie nie wspomniał. zasnęliśmy. po paru godzinach się obudziłam i
      chciałam iść do domu. nie mogłam go dobudzić, więc zaczęłam kombinować, jak
      wyjść. myślałam, żeby się wymknąć, ale w końcu podjęłam decyzję, żeby pójść
      powiedzieć przynajmniej "dzień dobry". weszłam do pokoju, w którym byli jego
      rodzice i kilkuletnia siostra i się przywitałam i zaczęłam sie tłumaczyć, że ja
      już bym chciała wyjść do domu, a on śpi i nie mogę go dobudzić. ale się na mnie
      patrzyli - obca dziewczyna w sukni balowej znienacka w domu. to było moje
      pierwsze spotkanie z nimi. uciekałam stamtąd szybciutko. kolejne upokorzenie
      związane z tym samym facetem. kiedyś zabalowalismy i wróciłam z imprezy w
      niedzielę o 14. w domu u ojca był jakiś jego dawno niewidziany przyjaciel.
      wiedziałam, że tata nie był zadowolony z powodu mojego późnego powrotu i jak
      mnie zawołał do pokoju, spodziewałam się bury. a tymczasem mój tata powiedziała
      do kumpla coś, że taka właśnie jest jego córka. ogólnie chciał się mną
      pochwalić, ale ja zrozumiałam, że to ma związek z moim wybrykiem, wysyczałam
      tacie "jak możesz", ryknęłam płaczem i wybiegłam z pokoju. potem tata
      przeprowadził ze mną rozmowę i padło tam najbardziej upokarzające zdanie, jakie
      kiedykolwiek słyszałam, żebym sie szanowała, bo jak sama się nie będę szanować,
      to inni też nie będą. nikomu nigdy tego nie mówiłam, wstyd mi potwornie.
      • hatifnatka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:00
        Hmmm, może i smieszne miałam "przypały".
        Ale takie prawdziwe upokorzenie pamiętam jedno (niestety nie jest
        wesołe dla mnie). I nie pytajcie dlaczego ja się czułam upokorzona,
        ale tak było.
        Moi rodzice się nie kochali i żyli koło siebie (ojciec zdradzal mamę
        na okragło a ja - nastolatka - doskonale o tym wiedziałam). Któregoś
        razu poszli razem (o dziwo) na imprezkę do sąsiadów.
        Mama zawsze spała ze mną. Więc słysze w nocy jak wrócili, słyszałam
        drzwi zamykane (nic innegosmilesmile) i mama nie przychodzi i nie
        przychodzi. Więc w tym moim nastoletnim rozumku wydedukowałam, że
        musze sprawdzić co się jej stało. Wylazłam więc ze swojego pokoju,
        poszłam do pokoju ojca (na szczęscie moje nie zapalałam światła) i
        rzuciłam hasło "mamo jesteś tu". I cisza ..... po kilku minutach
        mama odpowiada "tak". A ja zamiast od razu zakumać mówie dalej "no
        to chodź spać". I poszłam do siebie zostawiając otwarte drzwi jako
        oczywisty znak, że mama ma przyjść spać do "siebie" czyli do mojego
        łóżka. I nie fakt, że naszłam ich podczas seksowania mnie upokorzył.
        Upokorzyło mnie to, że mama wiedząc o tych wszystkich zdradach
        połozyła się z nim w jednym łóżkusadsad

        Ale żeby smutno nie było to opisze mój ostatni przypał u teściów w
        swięta. mam problem z załatwieniem się gdziekolwiek indziej niz moja
        własna łazienka. u tesciow w swieta bozego narodzenia jak zjadłam te
        wszystkie pysznosci, no kurcze musze, musze isc do łazienki. No i
        siedze sobie, efekty dzwiekowe na szczęscie mnie ominęły, wiec
        szczesliwa, że bez wstydu mogę spłukać i wyjść lżejsza o to co
        własnie wykupałam - wywołałam nieszczescie pozytywnym mysleniem w
        tej chwili. Bo oczywiscie to przy mojej kupie musiał się zatkać
        kibel i nabrać wody prawie z czubkiemsmile Wstydziłam się wiec wołam
        meza i mowie ze ma mi dać "Kreta" albo cokolwiek do udrażniania rur,
        bo sie kibel zatkał. Moj maz poszedl po ... tesciową. I jedyne hasło
        jakie pamiętam to hasło rzucone przez teściową "o jaka dorodna kupa".
        • agysa Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:19
          Ja Wam opowiem jeszcze jedno. Co prawda nie czułam się ani upokorzona ani mi nie
          było wstyd, ale jak komuś to opowiadam to wyczyszcza na mnie oczy z niedowierzaniem.
          Pierwszy raz idę do domu mojego chłopaka. Matkę jego znam, ojca tylko z
          opowiadań. Wiem, że matka to straszna pedantka i wszyscy są zastraszani przez
          Nią. Więc wchodząc przed drzwiami ściągam buty potem je kładę na wskazaną
          szmatkę i idziemy do pokoju. Po kilku godzinach wychodzę i…nie ma moich butów.
          Rozglądam się i co się okazało tatuś mojego lubego je umył i wypastował. Szczęka
          mi opadła i chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam jak się zachować. Co
          miałam powiedzieć „dziękuję”. Więc nic na ten temat się nie odezwałam i po
          prostu wyszłam mówiąc „dowiedzenia”. Uwierzcie mi moje buty nie były brudne. Oni
          tak mieli. I później za każdym razem miałam wymyte i wypastowane buty. Na
          szczęście Oni nie zostali moimi teściami.wink))
          • dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:27
            Agysa, chwała bogu że się z tych chłopakiem nie związałaś! ja znam taka rodzinkę
            - sympatyczni, zabawni, ale na punkcie czystości w domu maja nerwicę.Raz mi się
            u nich odrobine piany z kufelka wylało - - pani domu wstała od stołu, zminiła mi
            kufel na suchy od sapodu, jedna szmatka przetarła na mokro, druga na sucho, a na
            koniec jeszcze popsikała jakimś... woskiem?
        • jowita771 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:22
          przypomniałaś mi. ja tez u teściów mam problem z załatwianiem. kiedyś zostałam
          sama, więc się ucieszyłam i pobiegłam do łazienki. i sie zatkało. nasypałam
          kreta, a to tylko pogorszyło sprawę, nie opiszę szczegółów. kiedy teść wrócił,
          siedziałam i płakać mi się chciało. okazało sie, że to się zdarza i teść jest
          specjalistą, który przetyka po wszystkich domownikach. ale to teraz raczej z
          uśmiechem wspominam, do upokorzenia daleko.
          • kameroon Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 23:36
            Upokarzające... serio:
            Smarowałam kiedyś pamiętnik. Czasy LO, platoniczne miłości,
            wyimaginowane zawody miłosne i takie tam. No a potem czasy
            pierwszego prawdziwego chłopaka. Wszystko opisane dokładnie, dzień,
            po dniu, od pierwszego spojrzenia. normalne więc, ze z czasem
            znalazły się tam wpisy dokładnie opisujące nasze zaglebianie się w
            arkana sztuki kochania. A że zacięcie do opisywania szczegółow z
            fotograficzną dokładnością a i przy tym język kwiecisty to cechy dla
            mnie charakterystyczne - więc wyobraźcie sobie co z tego wyszło.
            I miało tak być, bo założyłam sobie, że po pierwsze pisze to sama
            dla siebie, a po drugie, kiedyś, jak będe bawić wnuki to miło mi
            będzie do tego sięgnąć.
            I co się okazało?!
            Pamiętnik znalazł kiedyś mój życzliwy tatuś i do tego dogłębnie go
            przestudiował!!! Nigdy ni zapomnę jak wymachiwał mi nim przed nosem
            wrzeszcząc do matki, że powieśc pornograficzną piszę! A najbardziej
            zabolało mnie to, że to ten sam tatuś, w momencie gdy poznałam ową
            swoją pierwsza miłość, podarował mi książeczkę poglądową nt
            przygotowania do seksu, antykoncepcji etc. Wtedy byłam z niego dumna
            ale po akcji z pamietnikiem żal zostanie mi do końca życia.

            Dla rozluźnienia atmosfery kilka „upokorzeń" z cyklu przypał.

            1. Odprowadzam kiedyś małą do przedszkola, paraduję w szatni,
            rozmawiam z milionem mam, załatwiam jakieś sprawy z wychowawczynią i
            wychodzę. Nagle słysze - "pani kochana, a pani coś się do kurtki
            przyczepiło!" W tym samym momencie poczułam jak babeczka to "coś" ze
            mnie ściąga i oddaje mi do ręki. MYYYYYYYYYŚLAŁAM, ŻE PADNĘ NA
            ZAWAŁ!!! To były moje czerwone koronkowe stringi!!!!!!
            Już mówię jak się tam znalazły. Otóż w czasie prania majtki
            przyczepiły mi się z tyłu, pod kołnierzem, do rzepów, do których
            normalnie przymocowywuje się kaptur. Nie zauważyłam jak
            rozwieszałam, nie zauważyłam jak wkładałam kurtkę na siebie. I one
            sobie tak radośnie dyndały na moich plecach smile

            2. Wracałam sobie kiedyś do wieczorem do domu. Wracałam od dentysty
            obolała po dłutowaniu i do tego mocno pokoorwiona bo w drodze "tam"
            złapał mnie kanar (a miałam tylko jeden przystanek). No więc idę
            sobie, dym ze złości bucha mi uszami, idę... idę.... Patrzę kątem
            oka a tu jakiś gamoń zrównał pędkość samochodu z moim krokiem. Idę
            dalej i nie patrzę. A on ciągle koło mnie jedzie. Idę dalej. On
            otwiera szybę i recytuje do mnie tonem słodkawo pierdzącym:
            "HELO-OOŁ!" odwracam się... patrzę i w tym momencie moja złośc
            osiągnęła apogeum! Wycedziłam przez ramię w naszym ojczystym
            języku: ...."ty piiii....debilu zezowaty, piiii, helmucie piiii
            zbolały, będziesz mnie piiii...tu piiii...na swojego piiii
            zdezelowanego piiii...forda kartona...piiii
            podrywał ...piiiiii...piiiii.....piiiiii...MAĆ!"
            Dodam, że mieszkam w mieście przygranicznym, a akcja miała miejsce w
            czasach gdy Niemiaszki dopiero co otworzyly się na świat i kupę
            małolatów przyjezdzało do nas poszpanować trabantami. No i własnie
            taki do mnie w owym momencie próbował zarywać.
            No ale dalej. Szłam więc sobie i postanowiłam być twarda. On dalej
            swoje, a ja dalej zimna królowa śniegu. I gdy tak sobie szłam z
            wyniośle zadartym nosem …zapadła się pode mną klapa od studzienki
            kanalizacyjnej i utknęłam w niej po pas. Kwestię mojego samopoczucia
            wtedy pozostawiam waszej wyobraźni! W każdym raze Niemiaszek
            zachował się godnie. Wyskoczył z samochodu, wydobył mnie z dziury i
            odwiózł do domu.

            3. Następny z serii kanalizacyjnej.
            Moja koleżanka, niereformowalna kokietka, została kiedys zaproszona
            przz swoich kumpli na „procentową”wprawkę przed imprezą. Wprawka
            miała się odbyć w… garażu. Jako, że później mieli iśc na jakąs dyske
            do rasowego klubu, kumpelka odstawiła się szpileczki, minióweczkę,
            falbanki, full make-up, fryz na sztywno i pognała do kolegów.
            Otwiera drzwi do garażu, chłopcy radośnie ją taksują, witają, ona z
            uśmiechem odpowiada… i tyle ją widzieli! Nie zauważyła kanału,
            takiego pod samochody i centralnie się wpierdzieliła półtora metra
            pod powierznię podłogi! Że ona sobie wtedy nic nie złamała to był
            cud!

            4. W moim osiedlowym sklepie zatrudniła się kiedyś cholernie
            niesympatyczna baba. Cały czas robiła łaskę, ze musi kogoś obsłużyć.
            Po kilkunastu skargach właściciel sklepu zapowiedział jej, ze jak
            się nie poprawi to ją zwolni. Takie informacje klienci mieli od
            kobietek, które już tam dłużej pracowały i miały nowej baby
            serdecznie dość. Minął jakiś czas i kobieta faktycznie zrobiła się
            milsza i szybciej obsługiwała. Idę kiedyś po fajki, widzę
            sprzedawczynię starszą stażem, a że jestem gaduła straszna to mówię
            jej: wie pani co, ta pani nowa współpracownica bardzo się poprawiła
            ostatnimi czasy! Sympatyczna jakaś jest i dzieci nie wyrzuca… Chyba
            ostrzeżenie szefa zadziałało!” W tym momencie patrzę – a zza winkla
            wychyla się ta, której moja mowa dotyczy. Jeeeezuuuu! Podejrzewam,
            ze moja mina była warta wtedy fortunę!
    • sfajczala Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 23:35
      Moje najbardziej mnie upokarzajace wydarzenie upokarzajace mialo
      miejsce w moim domu. Kapalam sie, a maz mial jechac po tesciowa.
      Wredna baba.
      Wiec sie kapie, kapie, wkurzona cala, ze zaraz po nia pojedzie,
      relaksuje sie w kapieli i wolam meza. Nie odpowiada, wiec wolam
      glosniej, slysze go, wiec wolam:
      -Zebys tylko te zdzire szybko wiozl po wertepach, M!Niech jej d..
      wytrzesie!
      Na dodatek beklam po tej uroczej wypowiedzi, wychodzac z wanny.
      Na co drzwi sie otwieraja, maz z dziwna mina caly blady, a w
      korytarzu stala.....
      • elk19300 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 01:14
        Swoje upokorzenia wypieram z pamieci, a poza tym nie mam odwagi o
        sobie.
        Zatem cos smiesznego o kolezance kolezanki (dla niej bylo to zapewne
        upokorzenie nieprzecietne).
        Kolezanka kolezanki wybiera sie na wizyte do ginekologa. Spieszy sie
        bardzo, ale jeszcze postanawia dla odswiezenia uzyc dezodorantu
        intymnego.Chwyta w lazience butelke prawie w biegu, psik, psik i
        wychodzi. Ginekolog bada i ni stad ni zowad z usmiechem
        komentuje "ale sie Pani dzis wystroila". Dziewczyna zbita z
        pantalyku, nie wie o co chodzi, ale na wszelki wypadek nie dopytuje,
        tylko przemilcza. Mozecie sobie wyobrazic, jak sie czula, jak po
        przyjsciu do domu, zorientowala sie, ze zamiast dezodorantu
        intymnego uzyla w pospiechu brokatu na wlosy takiego w plynie
        (pomylila butelki). Oczywiscie nie musze mowic, ze do tego lekarza
        juz nigdy nie poszla.
        • mama_kotula Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 01:35
          elk19300 napisała:


          > Zatem cos smiesznego o kolezance kolezanki (dla niej bylo to zapewne
          > upokorzenie nieprzecietne).
          > Kolezanka kolezanki wybiera sie na wizyte do ginekologa. Spieszy sie
          > bardzo, ale jeszcze postanawia dla odswiezenia uzyc dezodorantu
          > intymnego.Chwyta w lazience butelke prawie w biegu, psik, psik i
          > wychodzi. Ginekolog bada i ni stad ni zowad z usmiechem
          > komentuje "ale sie Pani dzis wystroila". Dziewczyna zbita z
          > pantalyku, nie wie o co chodzi, ale na wszelki wypadek nie dopytuje,
          > tylko przemilcza. Mozecie sobie wyobrazic, jak sie czula, jak po
          > przyjsciu do domu, zorientowala sie, ze zamiast dezodorantu
          > intymnego uzyla w pospiechu brokatu na wlosy takiego w plynie
          > (pomylila butelki). Oczywiscie nie musze mowic, ze do tego lekarza
          > juz nigdy nie poszla.

          Jedna z bardziej znanych na forum urban legend smile))
          Mówisz, że koleżanka koleżanki...? tongue_out
          • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 09:51
            Kotula, jak pragnę fiknąć, jak jeszcze raz przeczytam historyjkę o
            brokacie na włosach łonowych jako "autentyczną", to zatrudnię
            hakera, wyszpieguję taką mendę i ją własnoręcznie pojadę udusić tongue_out
      • katharsisss Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 17:44
        Mąż powinien ci w pysk strzelic za nazywanie zdzirą jego własnej matki.
        • katharsisss Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 17:44
          To do Sfajczalej
          • sfajczala Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 21:35
            No cos ty, on jej nie nawidzi!ty bys ja poznala, znosila to bys
            gadala a tak to pyszczek w..
    • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 11:14
      Przypomnialo mi sie zdarzenie.Moze nie upokorzenie, ale napiszewink Mielismy kiedys takiego forda. Jechalismy na slub kolezanki, przejezdzalismy obok bloku w ktorym mieszka moja mama. Mama tez wybierala sie na slub ow kolezanki z kwiatami, zobaczyla przez okno, ze jedziemy , wiec pospiesznie zeszla na dol. Spieszylismy sie i nie bylismy z mama umowieni, wiec pojechalismy dalej. Na parkingu stal ford, wiec moja mama bardzo sie spieszyla zebysmy zdarzyli na slub. Tuz przed samochodem zatrzymal ja facet z zapytaniem: gdzie jest jakas tam ulica? Mama pospiesznie mu tlumaczy i pakuje sie do tego samochodu, wsiada i dopiero kiedy rozgoscila sie na dobre - jarzy, ze cos nie tak. Facet takie galy na nia i pyta: przepraszam, pani do mnie? gdzies pania podwiesc? Teraz moze to srednio smieszne, ale wtedy nas to bawilo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka