vatum Na serio traumatyczne 24.10.07, 21:27 Mam siedem, osiem lat. Chodzę do szkoły. Uwielbiam długopisy (do dziś) i zbieram je, dostaję od wujków i ciotek, mama z pracy przynosi bo lubię itd. I w tornistrze mam dwie ogromne kieszenie wypełnione tymi długopisami właśnie. I pewnego razu na lekcji dziewczyna zgłasza pani, że zginał jej długopis. I już nie pamiętam czy tylko ja miałam sprawdzany tornister czy więcej osób, w każdym razie pani zaglada mi do niego a tam mnostwo długopisów, w tym też identyczny jak ten zaginiony. Niesłusznie zostałam oskarżona o kradzież. Bardzo to preżyłam, bardzo płakałam. Do dziś mam tak, że jak coś komuś zginie albo coś się popsuje to boję się, że ktoś będzie myślał, że to moja wina. To suka, jak mi życie schrzaniła Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 22:15 tez mam taka historie jak bylam mloda i glupia, jeszcze w podstawowce, podobal mi sie strasznie koles z klasy wyzej, wymyslilysmy z przyjaciola moja, ze na dzien wiosny gwizdniemy z szatni kurtke jemu i gosciowi, ktory podobal sie mojej przyjaciolce, a byl w tej samej klasie co ten moj i sie za nich przebierzemy to czasy byly ze na dzien wagarowicza kazdy sie w kogos przebieral no i tak zesmy w tych kurtkahc paradowaly dla beki po szkole potem odwiesilismy do szatni i po sprawie... jak sie okazalo niebardzo wieczorem zadzwonil do meni ten gostek, ze mial w kieszeni gaz ktory mu zginal ze mam zwrocic mu za niego kase... oczywiscie bylam pewna z eto nei ja go zabralam, ale jak tu sprawe rozwiazac, opowiedzialam wszystko mojej matce i babci, mama jak mama, ale babcia szalu dostala, wynalazla gdzies w ksiazce telefonicznej telefon do goscia zadzwonila i tak nagadala jego matce ze pozniej ona dzwonila mnei przepraszac nie musz emowic ze milosc od razu mi z miejsca przeszla a moja babcia kurde wymiatala kobieta, nie ma co byla wspaniala nie pozwolila mnie skrzywdzic ale cholera do dzis pamietam jak wylam jak zadzwonil hehe Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 22:18 Jeszcze jedno zdarzenie, zasłyszane. Miejsce akcji: klub nocny. Osoba: tancerka erotyczna / "masażystka". Laska przychodzi z "masażu" i od razu wołają ją "na rurkę", żeby odtańczyła pańszczyznę. Wskakuje na podest, zaczyna tańczyć, robi wymach nogą... wokół rurki światło ultrafioletowe, które wyraźnie ukazuje świecący pasek na majtkach od upławów... Śpieszyła się po masażu i załozyła majtki na odwrót... Dziewczyny dały jej znak, wyłączyli jej muzykę i biedaczka zeszła cała w pąsach Odpowiedz Link Zgłoś
butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 00:06 Słuchajcie.Siedzę sobie kiedyś na kibelku,dzwonek do drzwi.Myślę nie otwieram,miałam straszną biegunkę.Nagle słyszę głos mojego mężatwieraj,bo nie mam klucza!No to wstałam,idę,otwieram i od razu zawracam mówiąc:Czemu nie wziąłeś klucza?Ja mam taką sraczkę,że nie mogę zejśc z kibla.Na to słyszę:Wchodz Tunio!Chodz!Odwracam się,bo myślę,że to żart,a za moim mężem stoi jego (nie mój)przystojny kumpel.Ziemia usunęła mi się spod stóp Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 00:23 o Mamma !!! Zaplułam ekran DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
lucerka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 07:02 Miedzynarodowe posiedzenie pewnej organizacji pozarzadowej. Ja wprawdzie dysponuje odpowiednimi kwalifikacjami ale...ludzie rozmawiaja ze soba po hiszpansku, za chwile zmieniaja na francuski potam na wloski i przechodza na angielski. Przychodzi moja kolej wypowiedzi a ja ani slowa w powyzszych jezykach znam oczywiscie tylko polski i niemiecki. Poprosilam kolege zeby tlumaczyl z polskiego na angielski. Glupio mi bylo wsrod tych wszystkich poliglotow. Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:17 Butelnia wygrywasz! Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:45 Jeszcze jedno: kumpela spotykala sie z super przystojnym gosciem. Ktoras z jej kolezanek powiedziala jej, ze ow facet jest podobny do Seweryna Krajewskiego(fakt, byl). No i ta kumpela na jednym z pierwszych spotkan oznajmila facetowi(troche zakochanemu w sobie), ze jest jak dwie krople wody podobny do Krzysztofa Krawczyka...Bylo to calkiem niedawno, a co do atrakcyjnosci K.Krawczyka...no...kwestia gustu Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 08:54 hmmmmmm... to ja opiszę coś z czego dziś się śmieję, ale wtedy mi do śmiechu nie było w czasach licealnych ubierałam się zwykle w zestaw pt. glany+dżinsy+sweter, miałam takie swoje ulubione dżinsy, jeszcze z podstawówki, strasznie zniszczone już i lekko przyciasne, ale żadne inne tak fajnie nie wyglądały z martensami, więc nosiłam je do oporu pewnego dnia poszłam do szkoły odziana właśnie w te dżinsy; przed lekcją biologii chciałam sobie usiąść po turecku na podłodze, żeby przejrzeć jeszcze raz referat który miałam na lekcji wygłosić (o głowonogach był ), no więc siadam a tu trrrrrrrrrach! i dziura w spodniach. w najgłupszym możliwym miejscu - na tyłku, materiał trzasnął od szwu do szwu wstałam, obejrzałam, stwierdziłam że dziura jest kuuul, do szkoły to może się teraz te spodnie nie nadają, ale co tam, mam długi sweter to wszystko zasłoni i na lekcji najspokojniej w świecie stanęłam pod tablicą i zaczęłam się produkować, a o dziurze kompletnie zapomniałam wszystko szło świetnie, do momentu kiedy upadła mi kreda... schyliłam się żeby ją podnieść, stojąc akurat tyłem do nauczyciela (a dodam że był to najfajniejszy, najmłodszy i najprzystojniejszy pedagog w naszym lo ), usłyszałam parsknięcie, które przeszło w zduszony śmiech, pan profesor aż musiał wyjść na chwilę z klasy a ja spłonęłam rumieńcem, ale bohatersko dokończyłam referat. dostałam za niego piątkę z dość ciekawym komentarzem i od tamtej pory zawsze noszę fajną bieliznę nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś zobaczy Odpowiedz Link Zgłoś
hop_angel Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:12 Hej ja mam dwa, za które zostałam nawet nagrodzona Sławomirem (taka awards dla uczestników i kadry obozu za najbardziej głupie wpadki nazwana imieniem kierownika obozu): 1. Żeglarska: Otóż kolega z obozu postanowił zabrać mnie i koleżankę na przejażdżkę Makiem, taka mała łódka coś ja skrzyżowanie Omegi z deską serfingową tzn. bez rufy. No akurat padło na mnie. Kolega daje mi polecenie, na brzegu loża szyderców a on sie drze: Miecz do połowy do wody. Ja nie wiele myśląc biorę ten miecz i spuszczam go za burtę do połowy z głupim uśmieszkiem i odpowiedzią: na taką wysokość wystarczy. Loża na brzegu poległa ze śmiechem, kumpela się posikała a kolega próbował zachować powagę. Co ciekawe na środku łódki była wielka na pół metra skrzynka mieczowa, do której należało włożyc ten miecz. Dla podkreślenia ironii sytuacyjnej powiem, że rok wcześniej byłam na obozie żeglarskim... 2. Alkoholowy: Na tym samym obozie podczas, którejś z suto zakrapianych imprez zaginął mi mój śpiewnik, z nabożeństwem kompletowany od lat niepamiętnych. Wkurzyłam się strasznie a, że pracowałam na tym obozie jako kucharka z kumpelką ze studiów, zapowiedziałam na śniadaniu dnia następnego, że jak do wieczora się spiewnik nie znajdzie to kolacji nie będzie. Wszyscy zapoczątkowali akcję poszukiwawczą ale śpiewnika ani widu ani słychu. Nagle po południu wchodzę sobie spokojnie do swojego namiotu, szukam czegoś w plecaku i co wyjmuję ano mój śpiewnik. Nie było bata stawiałam kolejkę wódki całemu obozowi. To tyle, a historia z mieczem podobno jeszcze przez 4 edycje obozowe krążyła, pozdr Hop. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:04 Mialam podobne doswiadczenie, jak Twoje ze spiewnikiem ... Bylam wtedy w II klasie LO i pewnego dnia zaginal klucz od szatni. Wszyscy szukali, bezskutecznie, szatnie otworzono ale postanowiono zmienic zamki. Nawet sie zlozylismy na ten cel; kilka dni po fakcie wkladam reke do kieszeni kurtki: o cholera, klucz! Przypomnialam sobie, ze to ja go bralam, ale kompletnie wylecialo mi z glowy. Nie przyznalam sie. Po kilku miesiacach, znowu afera: znowu klucz zginal! Apiac od nowa: szukamy, ja - nauczona doswiadczeniem - sprawdzam swoje kieszenie, ale tym razem to nie ja. Zamki zmienione, wychowawca wkurzony, ale po jakims czasie o sprawie zapomniano. Kilka lat pozniej, ubieram sie na studniowke. Mialam taka biala budrysowke, w ktorej bylam przedtem tylko raz - zeby pokazac sie kolezanko, potem czekala w szafie na specjalna okazje. Wkladam reke do kieszeni ... a tam drugi zaginiony klucz ... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:22 Fajne są wasze opowieści, ale mam wrażenie, że dla niektórych granica między zwykłą gafą a upokarzającym doświadczeniem jest nieco zbyt płynna Ale piszcie, piszcie Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:53 No to upokorzenie: wracalam w niedziele rano po nocy z pracy, usiadlam na przystanku na lawce z kumpela, zeby pogadac. Przyjechal autobus, a ja spacerkiem wracalam do domu w ten sloneczny, niedzielny poranek. Ludzie mijali mnie idac do kosciola, faceci w samochodach spogladali...A ze ja prozna bylam nie pomyslalam, ze gapia sie, bo cos jest nie tak. Przylazlam do domu i zobaczylam co jest nie tak. Mialam biala, waska spodnice i czerwnaplame wielkosci duzej kapusty. Do dzisiaj nie wiem jak ja moglam nic nie poczuc? Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 10:56 Jeszcze to; moja siostra sporo mlodsza wrocila do domu przede mna. Ja wracalam ze szkoly z moim kumplem, w naszych drzwiach byla kartka, a ja szukalam klucza, wiec poprosilam go zeby przeczytal te kartke. Moja siostra miala 7 lat i uczyla sie pisac. Na kartce byl napis: jestem w ubikacji, robie kupe-nie przeszkadzac. Moze nie bylo to upokarzajace dla mnie, ale smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:10 O gafach lepiej sie czyta, zabawnie, o prawdziwych upokorzeniach czytać przykro. Mialam ich kilka i uwierz mi, zepsulyby Wam humory. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:49 Heh, i jeszcze coś z dzieciństwa. Miałam jakieś 12 -13 lat, dużo czasu spędzałam u mojej ówczesnej klasowej przyjaciółki Kariny. Karina była śmieszką jak ja i miewałyśmy dziwne pomysły. Pewne popołudnie u niej spędziłyśmy wyrysowując na kartce A-4 rózne znane nam (ze słyszenia lub wypatrzone w książkach of kors) pozycje seksualne. Czego tam nie było - anal, oral, od tyłu, na jeźdźca. Płakałyśmy przy tym ze śmiechu, głównie z komizmu tych nabazgranych przez nas ludzików I zamiast wariatki to wyciepnąć do hasioka drąc uprzednio, to postanowiłyśmy nasze bazgroły "przechować". Po co, nie mam pojęcia. Padło na mnie. No i kiedyś wracam od Kariny do domu, a tam w moim pokoju stoi mama z dziwną miną. Wierzcie mi lub nie, ale ja już wiedziałam Powiedziała tylko, że dla niej "istnieje normalna miłość między mężczyzną a kobietą, a nie TO" (strach pomyśleć, jak wyglądał seks małżeński moich rodziców), a ja chciałam, żeby się pode mną rozstąpiła ziemia i pogrzebała mnie razem z tymi rysunkami na zawsze. Ta sama matka moja rodzona upokorzyła mnie kiedyś koszmarnie, przynosząc mi książeczkę uświadamiającą dla starszych dzieci (miałam może 10 -11 lat). Kolorowa, z ilustracjami i rysunkami. Matka usiadła koło mnie, kazała mi ją zacząć przeglądać i dusiła się ze śmiechu, kiedy czerwieniłam się straszliwie przy fotografiach nagiego mężczyzny i kobiety. Uważała to za dobrą zabawę, a ja miałam ochotę umrzeć. Nie mogę jej tego wybaczyć i całkiem niedawno wspomniałam o tym incydencie. Potraktowała mnie jak małpkę, z której można się pochichrać. Dopiero teraz, po latach, przyznała, że to było mocno nie richtig z jej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:52 Jeszcze coś mi się przypomniało, z serii "jak nas upokarzali nasi rodzice". Opowiadał mi to znajomy. Jako 9 -10 latek był śmiertelnie zakochany w swojej koleżance. Napisał do niej płomienny list miłosny. Jego matka znalazła go i odczytała krztusząc się ze śmiechu gościom przy obiedzie. On to słyszał. Wybiegł z domu i chciał się zabić z upokorzenia. Dla mnie - koszmar. Skąd się biorą takie bezmózgi?? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 11:56 najgorzej wspominam dzien w ktorym moj niedoszły jeszcze wtedy tesc wrocil wczesniej z pracy i zastał nas tzn mnie i mojego jeszcze wtedy nie meza w pozycji 69 w swietle dziennym.3 godziny nie moglam opuscic pokoju ze wsydu)) Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:03 Wiesz, ze nie wiem czy ja do dzisiaj nie siedzialabym w nim))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:05 daj spokojmoj tesc okazał sie rownym gosciem bo do dzis słowkiem nie wspomniał.albo nadal jeszcze w szoku jest Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:26 Nas przyłapał tata, ale tata był niewidomy. Oczywiście po tonie głosu zorientował się, że coś było... Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 14:36 Joanna: gość sie czegos nowego nauczył i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
eilian Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 22:00 tesc okazał sie rownym gosciem bo do dzis słowkiem > nie wspomniał.albo nadal jeszcze w szoku jest stawiam na to drugie... Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:02 Straszne bezmozgi. Ja w podstawowce napisalam list do jakiejs tam dziewczyny z gazety( Swiat Mlodych czy cos), list wlozylam do zeszytu i zanim go wyslalam pozyczylam ow zeszyt kolezance. Ona oddajac mi go powiedziala z wyzszoscia, ze jaj mama czytala ten list i omal nie pekla ze smiechu. Fajna mialam kolzanke, a ona jeszcze lepsza mame. Musial byc to niemaly szok dla mnie skoro tak to pamietam. Zreszta ta kolezanka lubila moim kosztem naprawiac swoje kompleksy(a miala ich sporo). Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:02 to dla mnie lajcik moi nie takie miewali zagrywki Odpowiedz Link Zgłoś
mamab26 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:48 I jeszcze jedno W czasach licealnych pojechaliśmy ze znajomymi na wakacje nad morze I pewnego dnia ja pokłóciłam się z moim M. ,a kumpela z A. - swoim chłopakiem Obrażone na maksa ,nie odzywałyśmy się do nich przez cały dzień ,a wieczorem postanowiłyśmy się przejść po plaży.Same. Było już ciemno i nagle patrzymy ,a tam w morzu kąpie się 2 facetów Sylwetki mieli podobne do tych naszych ,a że to oni , to przekonał nas widok ciuchów ,które zostawili na brzegu.Dodam ,że A. miał bardzo jakrawe ,pomarańczowe spodenki i w tej stercie ubrań rzucała się bardzo w oczy jakaś oczojebna ,pomarańczowa plama Szatańska myśl o kawale się nam w główkach zrodziła )) No to my bez słowa cap te ciuchy i w nogi ... Nagle słyszymy za swiomi plecami wrzaski i widzimy goniące nas postacie. Uciekamy coraz szybciej ,ale nie miałyśmy szans ,bo to chyba jacyś mistrzowie sprintu byli ... Nagle jedna z tych postaci łapie mnie za rękę i wrzeszczy na cały głos "oddawaj ciuchy złodziejko"!!! Nie muszę chyba dodawać ,że to nie byli nasi faceci ... Tylko całkiem obcy ludzie.I w dodatku majtki też mieli w tej "ukradzionej" przez nas stercie A pomarańczowa plama okazała się być koszulką Dobrze ,że w dziub nie dostałyśmy ,bo chyba niewiele brakowało ... Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:24 He he, to mnie sie przypomniało, jak przyjechal do mnie do Polski 'ukochany' w Wloch. Mialam 16 lat, poznalam go w Londynie na wakacjach, no i potem postanowil mnie odwiedzic. Byl dorosly (21 lat, ho ho, no mezczyzna po prostu), przyjechal w srodku zimy, moim rodzicom bardzo sie to nie podobalo i jakkolwiek nie stawali mi na drodze, probowali sabotazu w kwestii randek. Pamietam, przyszlam ze szkoly, odpicowalam sie (swoja droga, jak teraz pomysle, ze moglam tak ubrana wyjsc z domu ... czarna obcisla sukienka mini, czarne podkolanowki welniane i ogromne buty na koturnie + plaszcz zimowy, he he). Tak czy siak, ojcu bardzo sie to nie podobalo i zapowiedzial, ze nigdzie nie wyjde, zanim posprzatam w kichni Wyobrazcie sobie; Piekny Alessandro siedzi z ojcem przy stole, niezreczna cisza, a ja - na tych koturnach - laduje brudne talerze i widelce do zmywarki Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:29 Przepraszam za literowki. I jeszcze przypomnialo mi sie, jak notorycznie spoznialam sie do szkoly i ojciec zapowiedzial, ze jak nastepnym razem nie wstane, to wystawi mnie na dwor tak, jak stoje. Oczywiscie zaspalam, o zapowiedzianej przez ojca godzinie 0 wciaz bylam niegotowa, ojciec wzial mnie za frak i w podkoszulce i boso wystawil na klatke schodowa Teraz to by pewnie podchodzilo pod znecanie sie, ale wtedy oboje mielismy z tego niezly ubaw Milo wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia29 upokorzenie żucia 25.10.07, 12:38 Moje, heh do tej pory czuję się ponizona na maxa jak to wspominam. Rzecz dzieje się w domu moich rodziców. Ja mam wtedy 29 lat jestem radosnym singlem. Luzik, rodzice tez luzaccy, liberalni, ale mam tez konserwatywną częśc rodziny, która zaczyna uważać mnie już z starą pannę. Taki odłam tradycjonalistyczny radiomaryjny rodziny. No i przyjechałam do rodziców na Wielkanoc (mieszkam w innym mieście), sama. No i wpada wujek - głowa radiomaryjnego odłamu z zaproszeniem na ślub swojej córki - młodszej oda mnie o 5-6 lat. Wręczono mi zaproszenie typu " XX+ osoba towarzysząca" i wujek pyta: - A Ty z kimś przyjdziesz? - Oczywiście - A z kim? - Z moją sympatią. - Masz???!!!! nie wierzę Zamurowało mnie. ale odpwiedziałam - MAM! a wujek : - taaaak?! a to pokaż zdjęcie!!! Bo powinno się w porfelu nosić zdjęcie narzeczonego. HA HA HA . Boshhhhh, jaka ja się wtedy poczułam ponizona. Na wesele oczywiście nie poszłam. Wujek nabijał się po całej rodzinie, że pewnie nie poszłam, bo nie miałam z kim, bo 29 lat to taki wiek, że już pewnie nikt nigdy... Wujkowi opadła szczena, jak pól roku później odwiedziłam go wraz z moim facetem i wręczyliśmy mu zaproszenia na nasz slub. Teraz wujowi jeszcze bardziej opada szczena, bo ja mam 2 letniego synka, a jego prorodzinno - radiomaryjan córa - nic i na nic się nie zanosi. Korci mnie czasem zapytać wuja - kiedy wnuki wujku! ale jakoś nie... to poniżej poziomu morza ))) Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: upokorzenie żucia 25.10.07, 13:35 Kiedy bylam jeszcze singlem, na niedyskretne pytania, czy mam chlopaka, odpowiadalam zawsze tak: osoba: czy masz chlopaka? ja: hmmm ... (tajemniczy usmiech) czasami mam ... zawsze robilo wrazenie Odpowiedz Link Zgłoś
renkag Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:49 Teraz moje 2 historie - upokarzające dla mnie: 1. W czasach narzeczeńskich z moim przyszłym mężem chętnie korzystaliśmy z lokum jego przyjaciela. Tzn. jego przyjaciel, który mieszkał z mamą miał swoje własne mieszkanie (własne albo mamy, ale w nim nie mieszkał - zawsze wydawało mi się to dziwne). No i ten przyjaciel dawał nam klucze na weekend gdzie spędzaliśmy cały czas głównie w łóżku. nagle w którąś niedzielę domofon - nie odebraliśmy myśląc, że to pomyłka. A za parę minut ktoś otwieraz z klucza drzwi. Mamusia przyjaciela przyszła podlać kwiatki!!! Myślałam, że spłonę ze wstydu, narzeczony się jakoś wytłumaczył, a ona szybciutko i dyskretnie wyszła z mieszkania. Ale mogło być jeszcze gorzej, bo parę minut wcześneij prosiłam mojego żeby poszedł do sklepu coś kupić do jedzenia. Jakby ona przyszła i ja byłabym sama (nie znałyśmy się absolutnie) to nie wiem jakby się skończyło. 2. Teraz jeszcze gorsze. Pojechałam pierwszy raz w podróż służbową za granicę z moim szefem. Wieki temu, pierwszy pobyt w hotelu za granicą (to już jest wstyd). O kurcze, aż mi głupio pisać. Rano następnego dnia przed wyjazdem obejrzałam barek hotelowy, i myśląc, że to wliczone w cenę pokoju spakowałam jakieś 3-4 butelki - szampan, wino itp. Wychodzimy z hotelu z moim szefem, on reguluje opłaty, a Pani pyta, co zostało wykorzystane z barku. Szef, że nic, a ja - musiałam wyliczyć to co zniknęło z barku, że wypiłam wieczorem. Myślałam, że się spalę ze wstydu, wróciliśmy z kolacji z winem poprzedniego dnia późno, a jego ceniona pracownica opróżniła w nocy w samotności prawie cały barek... Do dzisiaj mi wstyd Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:20 Z dzieciństwa: tata znalazł moją powieść fantastyczną pisaną w zeszycie w kratkę i bezlitośnie skrytykował. Napisałam, że na Mont Everest rośnie trawa i jej wypalony krąg zwiastował wizyty obcych. Przedstawiłam mojej najlepszej przyjaciółce narzeczonego, obecnego męża, który wówczas był robotnikiem i bardzo pracował nad mówieniem "przyszedłem", co jej zaraz ze śmiechem wyznał. Przyjacółka wymieniła z nim parę zdań takich ę ą g...no przez erzet (że ja tego wcześniej nie widziałam), potem zaciągnęła mnie do łazienki i zapytała: Kto to w ogóle jest? Jejku, jak ja się poczułam. Przez następne 15 lat rozmawiałam z nią 2 razy. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:32 To ja też się przyznam, może to nie było najbardziej upokarzające doświadczenie, ale choć minęło już 7 miesięcy, do tej pory na widok listonosza umykam wzrokiem. Było to tak: karmiłam córeczkę z drugiej piersi, pierwsza zwisała sobie swobodnie i zażywała świeżego powietrza. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie odrywając dziecka od piersi wstałam i otworzłam, bo myślałam, że to moja siostra, na którą czekałam. Za dzrwiamu stał listonosz. Ja oczywiście już zdążyłam się perspektywą otrzymania listu tak podniecić, że zapomniałam o tych gołych cycach. Julka, która właśnie zaczynała się interesować otoczeniem wypuściła cyca z buzi i gapiła się na gościa. No i tak stałam sobie z wdziękami na wierzchu i dzieckiem na rękach, a listonosz zamiest mi dać list wybałuszył oczy, zaczerwienił się i powiedział: Oj, córcia, schowaj te śliczne cycusie. Dobrze, że to jest nobliwy pan po 50-ce i naprawdę mogłabym być jego córką. Teraz jak go widzę, to się czerwienię. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-jaga Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:46 Z tych upokorzeń na wesoło Moja mama była pielęgniarką, przez 25 lat pracowała głównie na ginekologii i patologii ciąży. Kiedy zbliżał sie termin porodu Igora (10 lat temu), poprosiłam ją, żeby pomogła mi się ogolić przed porodem, bo samej strasznie mi było niewygodnie. Wolałam, żeby to ona mi pomogła, niż obca baba w szpitalu. Do porodu szłam jak z przedszkola, bo mama ogoliła mnie na przysłowiowe "zero" Drugiego dnia, podczas obchodu porannego do pokoju wszedł ważny pan doktor, a za nim sztab stażystów oraz dwie pielęgniarki (ja byłam jeszcze przed porodem). Gdy podkasałam koszulę (tę śliczną szpitalną z dekoldem do pępka i zdjęłam majtki lekarz mało się nie opluł ze smiechu i powiedział: Ależ się pani ładnie przygotowała do porodu Stażyści też się śmiali, a ja miałam ochotę zapaść sie pod ziemię Przy drugim porodzie podziękowałam mamusi za pomoc i podgoliłam się sama ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
mama-nesika To ja sie dopisze:)) 02.11.07, 11:10 ja tez mam kilka 1-podpaskowe) pewnego razu gdy szykowałam sie do szkoły ojczym przyszedł do domu z "przystojnym" - tak mi sie wtedy wydawało - kolega swego syna. Nie wiedziałam po co, ale mama kazała mi sie pospieszyć, bo musza wejśc don łazienki. Więc ja całe gatki z podpaską buch za pralkę - nie wiem, co mi do głowy strzeliło! A oni przyjechali akurat zabrać te pralke do naprawy) 2-kolega jako mały chłopiec przychodzi brydny podwórka, a że ledwo zywy po całym dniu harców, mama kładzie go bez mycia. Rano budzi się, a tu na czople wielki krwiak, a'la limo,wielkości winogrona,przyklejony do włosów. Mama kolegi biegiem z nim do lekarza. Lekarz ogląda z każdej strony, dotyka, a tu pyk, limo odskakuje, a na włosach kolegi kołysze sie beztrosko abrudzona guma do żucia) 3. wakacje zostaliśmy zaproszeni na wakacje przez kolege męża. Za bardzo nie wnikaliśmy co i jak - bo darowanemu koniowi... Byliśmy zachwyceni, kiedy dostaliśmy klucze do uroczego mieszkanka, którego właściciel wybył gdzieś zagranice. Ale miał niespodziankie, kiedy wrócił na derugi dzień i zastał w swoim łóżku hnaga parkę) 4. Lekarz. pewnego razu byłam z córką w szpitalu u ortopedy. mąż czekał w poczekalni, a my poszliśmy do gabinetu zrobic USG. Ortopeda był bardzo sympatyczny, miły, i ... kilka lat starszy ode mnie. I kiedy juz wróciłysmy do męża - okazuje się, że przez cały ten czas miałam odpięty rozporek, a e byłam w dość obcisłych spodniach, wszyscy dookoła mogli oglądać moje koronkowe majtki i nie tylko... pamiętam te raz, jak stoje przed przejściem dla pieszych a na światłach zatrymuje sie samochód. Jakaś rodzinka w nim z zapałem kiwa do mnie, więc ja usmiecham sie głupio i tez do nich kiwam - myślę sobie, że może uczniowie, których nie pamiętam i ich mama. I nagle widze jak kobieta otwiera okno i krzyczy: i co, wpadniecie jutro? A mężczyzna obok mnie odkrzykuje "tak, będziemy po południu". I w tej chwili ręka mi zastyga w powietrzu, a cała rodzinka patrzy sie na mnie z zaciekawieniem... Może sobie jeszcze coś przypomne, ale piszcie, piszcie, szkoda tak fajnego wątku) Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Moi rodzice 25.10.07, 15:54 Moi rodzice mieli wiele upokarzających przeżyć, ale o takich rzeczach to nawet przykro myśleć, więc napiszę o takim upokorzeniu,hm, wesołym (dla mnie). Wiele, wiele lat temu mieszkaliśmy w wynajmowanym domu. Na podwórku, za jakąś szopą, były dziwne pręty i zwoje drutów. Mi i bratu nie wolno było tam chodzić. Pewnego dnia ja (lat wówczas 7) tam wlazłam i drut mi wszedł w głowę pod brwią, cudem omijając oko. Wszedł płytko, ale krew zaczęła się lać. Przybiegłam z krzykiem do domu, ojciec w spazmach zaniósł mnie do samochodu i pojechaliśmy do szpitala. Tam zostałam opatrzona, okazało się, że nic mi nei jest, zastrzyk przeciwtężcowy chyba dostałam. Wróciliśmy do domu i pierwsze co zrobiłam, to poszłam opowiedzieć o tym wszystkim mojemu bratu (wówczas lat 4). Opowiedziałam ze szczegółami najmniejszymi, przede wszystkim co do miejsca zdarzenia. Brat długo nie czekał, prawie natychmiast wyleciał z domu obejrzeć owe druty i oczywiście jeden z nich wlazł mu w głowę pod brwią, nad tym samym okiem, w miejscu po prostu identycznym, jak moim. On w ryk, ojciec w spazmach już totalnych z nim do szpitala, a tam lekarz po opatrzeniu brata cudem dał sobie wyperswadować telefon na policję. Miał chyba zamiar zgłosić znęcanie się nad rodziną (moją i brata wizytę w szpitalu dzieliła chyba godzina). Ojciec potem wstydził się tam chodzić straszliwie... Do dziś ja i brat mamy identyczne blizny Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:00 Dirgone, Ty to masz życie! Nie masz czasu sie nudzic, ani Twoi bliscy Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:14 O rany... To mi przypomniałaś własnie! To już było upokorzenie MEGA WIELKIE! Miałam 18 lat. Mój brat pojechał na kolonie z pożyczonym ode mnie aparatem. Nie wykorzystał całego filmu, więc ja miałam to zrobić i oddać go do wywołania. Podczas nieobecności moich rodziców w domu zrobiłam sobie koleżankami babski wieczór, z maseczkami i wspólną kąpielą w wannie (którą mam dużą). No i porobiłyśmy sobie kilka zdjęć, może nie bardzo śmiałych, ale z dużą ilością piany i gołymi cyckami. Film miałyśmy wywołać w Warszawie (mieszkałam wtedy w małym mieście z rodzicami). Traf chciał, że ojciec zobaczył, że film w aparacie cały wykorzystany, wyjął go i zaniósł do znajomego fotografa. Odbierał zdjęcia razem z mamą i bratem....... Dostałam je w zapieczętowanej kopercie, z odciętym kawałkiem filmu, bez słowa komentarza. Koleżanki dłuuuugo wstydziły się u mnie w domu pokazywać. Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Moi rodzice 25.10.07, 16:08 Z mniej przykrych, a bardziej zabawnych upokorzeń, prypomniały mi się dwa. Jako dyzurna w podstawówce dostałam opierdziel od Pani, że wszystkie kwiatki podlane, oprócz takiego jednego, w koszyku wysoko nad tablicą. Lekcja juz trwała, a ja miałam karnie ten kwiatek podlać. Wspiełam sie na ławkę, chwyciłam za koszyk, doniczka sie przechyliła, a na moją głowę wysypała sie cała jej zawartośc w postaci pyłu ziemnego - kwiatek był bowiem baaaaardzo długo niepodlewany... Wszyscy ryczeli, nawet nauczycielka, a stałam z czarnymi włosami, twarzą i ubraniem , łzy mi ciekły po policzkach i zastanawiałam sie, jak sie doprowadzić do stanu na tyle normalnego, żeby dojśc do domu. Druga wtopa na studiach. Chadzałam sobie do pobliskiej czytelni, gdzie była palarnia pietro wyżej niz sala "naukowa". Palarnia natomiast była wybitnie towarzyska. I raz chciałam pokazać, jaki to ze mnie rasowy palacz i jeszcze na schodach zaczęłam zapalać papierosa, usiłując utrzymac i papierocha, i zapalniczkę, w jednej ręce. A za chwile usłyszałam od koleżanki, z która szłam: "Anka, włosy ci sie palą!!!!!!" Nie pytajcie, co było dalej, ale wszyscy w tej czytelni mnie juz potem znali Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 16:56 W jednym z postów stwierdziłaś,że dziewczyny nie bardzo widzą różnicę między gafą a upokorzeniemj.Jak przeczytasz to,co tu nabazgrzę za chwilę,to mnie raczej do gafowiczek nie zaliczysz,aczkolwiek są to przypały różnych kategorii rażenia 1. Z kumpelą raz się schlałyśmy.To było jakiś rok po studiach;obie wolne i swawolne.A ja już tak mam,że jak se popiję,to nieważne czy mam promil czy 7 promili do domu mnie ciągnie jak diabli.Godzina była 23.Pamiętam,że dobre 300 metrów ćwiczyłam tekst,który mam powiedzieć kierowcy,dokąd chcę jechać.Jakoś to wybełkotałam,bo bilet kupiłam.W autobusie cieplutko było,facet nagrzał,bo to była zima,śnieg leżał,mróz był tak około 10 stopni na minusie.Miałam na sobie kurtkę,taką ładną jasną cieplutką.Usiadłam,autobus ruszył i tak mnie to ciepło rozebrało,że się zrzygałam za pazuchę.Taki przypał!Autobus pełen ludzi,bo z II zmiany wracali...To,że mnie na stacji kierowca z jakimiś dwiema babami budzili to kit!To,że się w drodze do domu wypieprzyłam z kilkadziesiąt razy na lodzie to też kit!Do domu dotarłam. 2. Szkolny Ósma klasa,ja uczennica z czerwonym paskiem,wzorowe zachowanie,laury i akanty na konkursach...do czasu!Na matematyce dostaję liścik od koleżanki,która prosi,żebym jej przyniosła odżywkę do paznokci.Ja nie mogłam odpisać po ludzku,jak człowiek.Napisałam:"Ch.. ci w dupę przyniosę tę skorupę".(Poetka zakichana!)Matematyk to przejął,zwołali radę pedagogiczną i obniżyli mi sprawowanie. 3. Ten matematyk też nie był święty...Był fleją,nie mył kubków na weekend ani na dłuższe przerwy.W czasie lekcji wyjął kiedyś kubek po kawie z pleśnią,nalał se wody z butelki (stała na parapecie do podlewania kwiatków),zamiąchał i frrrruuu za okno! Wylał to na dzieciaka z I klasy,który szedł do szkoły.Ale afera była. 4. Mój brat też się popisał. Mój braciszek w III klasie gimnazjum został przez dyrektorkę szkoły przyłapany na gorącym uczynku,gdy na ledwo co wyschniętym suficie w szkolnym WC markerem pisał "CH...".A mój brat to też czerwone paski,wzór,laury i akanty,ale głupotę we łbie ma po siostrze 5. Moje z głębokiej młodości... Zabawa wiejska.Idziemy z kumpelą siusiu w krzaki,w ciemności egipskie.Kucamy,siusiamy i w pewnym momencie-ałłłłłłłłłłaaaaaaaa! Przyglądamy się,a tu się okazuje,że wsadziłyśmy dupska w dorodne pokrzywy. Na razie tyle.Ola zasnęła,muszę zająć się ściąganiem pokarmu z piersi.Pa!Mam nadzieję,że się podobało? Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 19:09 To wszystko kwestia percepcji Twoje historie sa bardzo zabawne i sie usmialam, ale nie zaliczylabym ich do upokorzen. Jesli chodzi o upokorzenie zas, drobnego kalibru, wsciekla matematyczka wypatrzyla kiedys, ze po wf-ie nie przebralam spodenek (byla to ostatnia lekcja w roku, zaraz po niej zaczynaly sie wakacje) i kazala mi stanac pod tablica, zdjac spodenki i zalozyc spodnice. Przed cala klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: Morgen,te są naprawdę upokarzające 25.10.07, 20:02 croyance napisała: > To wszystko kwestia percepcji Twoje historie sa bardzo zabawne i > sie usmialam, ale nie zaliczylabym ich do upokorzen. > Masz rację,te historie to po prostu przypały,a nie upokorzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
eszir Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 17:08 heh, wiesz, Morgen, ze tez o zalozeniu takiego watku myslalam? No 1 Randka, ja jakies 16-17 lat, facet kilka lat starszy, park. Miedzy nami totalne zauroczenie, czyli chce byc piekna, kobieca i powabna. On siedzi na lawce, ja stoje i pochylam sie wdziecznie z papierosem w ustach do podawanej przez niego zapalniczki. W tym momencie on cos powiedzial a ja uznajac zo za zabawne parsknelam smiechem... i tym momencie gluty z nosa mi poszly, ze az papieros do niczego sie nie nadawal... Myslalam, ze pojde w las i nie wroce )) No 2 Spotykam w knajpie kumpla, cos tam ku sobie mamy, on we mnie totalnie zauroczony. Wypijamy KILKA piw, po czym knajpe zamykaja. No to kupujemy po piwie na wynos i idziemy do niego. Siedzimy, nastroj, swiece... a mnie nagla chwyta bulgotanie w jelitach i spiesze do lazienki. Jak juz usiadlam na klopie poszla ze mnie taka kakofonia dzwiekow, ze myslalam, ze rury rozsadzi... Dodam, ze byla druga w nocy, nie mielismy nawet radia wlaczonego, czyli totalna cisza w domu. A fotele, na ktorych siedzielismy byly moze ze trzy metry od drzwi malutkiej lazienki. Wrocilam udajac ze niby nic, ale po 10 min zbieralam sie do domu. facet z no 1 jest moim mezem, a z no 2 do dzisiaj moim najlepszym kumplem. Nigdy zaden z nich o tym nie wspomnial. Ale ja nie zapomne do konca zycia. A co sie wstydu najadlam, to wiem tylko ja... DD Odpowiedz Link Zgłoś
zonka77 nastolatka ze smoczkiem 25.10.07, 17:42 Miałam kilkanaście lat, podkochiwałam się w znajomym z pracy mojego taty - nauczycielu. Fcet oczywiście o wiele starszy i żonaty ale ja sobie po ciuchu wzdychałam i rumieniłam się na jego widok niezmiernie. Moja siostra (wtedy malutka) właśnie była oduczana od smoczka i mama dała mi pudełko ze smoczkami żebym wyrzuciła do śmieci. Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale zastanawiałam się jak to jest mieć smoczka w buzi i czy to jest faktycznie przyjemne ssać to - wzięlam więc jeden smoczek i odkurzając przedpokój i mamlałam go ustach. Odkurzacz był dosyć głośno więc nie zauważyłam ze drzwi się otwarły. Odwróciłam się chwilę potem z dziecinnym smoczkiem ruszającym się w mojej w buzi a na przeciwko stał bohater moich snów z moim tatą. Myślałam że się zapadnę. Wyjęłam smoczka z ust, powiedziałam "dzień dobry" - wsadziłam z powrotem, odwróciłam się na pięcie i poszłam umrzeć ze wstydu Odpowiedz Link Zgłoś
egoya Re: nastolatka ze smoczkiem 25.10.07, 18:21 1.to był 2-3 randka z moim M. Siedzieliśmy nad jeziorem, piękna noc, wypiliśmy troszkę i zachciało mi się siusiu. No to poleciałam w krzaczki. Chciałam ściągnąć spodnie, gdy nagle obsunęła mi się ziemia i wpadłam do jeziora... Do domu 2 km a ja mokra po pachy zapitalam do domu... 2. Już po ślubie... na jakiejś imprezie zachciało nam się bara bara... No więc pojechaliśmy do lasu na numerek. Akcja w pełni, gdy nagle podjeżdża samochodzik i kręci niebieskimi światełkami... POdchodzi pan i puka w szybę, a więc mój zrobił małe okienko i pokazał legitymację... ale do śmiechu nam nie było, zwłaszcza, że za kilka tygodni przeniósł się do tego rewiru... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa.zimny Re: nastolatka ze smoczkiem 26.10.07, 06:58 <POdchodzi pan i puka w szybę, a więc mój zr > obił małe okienko i pokazał legitymację... ale do śmiechu nam nie było, zwłaszc > za, że za kilka tygodni przeniósł się do tego rewiru...> nie wiem czy dobrze zrozumialam.. czyli tym z legitymacja wolno sie parzyc w plenerze? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: nastolatka ze smoczkiem 26.10.07, 19:58 Kruk krukowi oka nie wykole Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 19:04 Dziewczyny, jesteście boskie! Nie przypuszczałam, że ten wątek tak pięknie się rozwinie. Reteczu, jakoś dziwnie jestem pewna, że polubiłybyśmy się także w realu Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:00 > Reteczu, jakoś dziwnie jestem pewna, że polubiłybyśmy się także w > realu Też tak sądzę Myślę,że miałyśmy podobne doświadczenia życiowe...he,he,he Ja tu jeszcze coś dopiszę,tylko teraz już nie mam czasu-obowiązki wzywają. Właśnie ja takich czysto upokarzających historii to sobie nie przypominam,raczej to były przypały. Ruszę swoją trzydziestoletnią mózgownicą,to może coś sobie przypomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 00:12 Cześć wszystkim!Przypomniała mi się historia kumpla,też jest niezła Parę lat temu,kiedy mój kumpel spotykał się ze swoją dziewczyną nie mieli gdzie pobyć sam na sam.Okazało się,że matka jej przyjaciólki pracuje na zmiany,więc czasami w sobotnią noc ona zostawała na dyskotece, a oni używali sobie w jej domu.Pewnej nocy chcieli zrobić to w wannie,ale zaczęli już w pokoju dziennym po czym przenieśli się do łazienki.Zabawa była przednia dopóki,ktoś nie zapukał do łazienki.Okazało się,że matka tej koleżanki żle się poczuła w pracy i wróciła wcześniej.Ona była pewna,że to córka z jakimś kolesiem i zaczęła awanturę,a oni musieli się jeszcze po tym tłumaczyć,bo tej córki nawet w domu nie było. Dzisiaj mają już dwoje dzieci,ale do tej pory jest im głupio jak spotykają tę kobietęSmaczku dodaje fakt,że działo się to małym mieście gdzie wszyscy się znają Odpowiedz Link Zgłoś
michalina4 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:27 Jezusie, brzuch mnie boli ze śmiechu, ale się dopiszę. Na obozie harcerskim my hoże 16-latki kupiłyśmy bytlę wiśniówki z mnóstwem wisienek na dnie. Każda bachnęła podwie Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:41 O też mi się przypomniało "glutowe" i "cycowe" jednocześnie. Nie upokorzenie tylko gafa, oczywiście. Do urzędu w którym pracuję przyszedł facet obejrzeć akta swojej sprawy. Prowadziłam tę sprawę, więc przeglądał je w mojej obecności. Miałam tego dnia katar i zanim do niego poszłam wydmuchałam z nosa cebrzyk glutów. Facet siedział przy stoliku, ja naprzeciwko. On zamiast w akta cały czas gapił się na moje piersi. Co opuscił głowę na papiery, to ją podnosił na moje cycki. Myślałam, że w łeb mu przywalę. Za którymś razem, gdy znowu na mnie spojrzał, nabrałam powietrza w płuca i zamierzłam mu powiedzieć coś do słuchu, bo podatnik nasz pan, ale bez przesady. Na szczęście zanim zdąrzyłam go opieprzyć w mniej lub bardziej subtelny sposób, sama spojrzałam przypadkiem na własny biust i na lewej (pamiętam to do dziś) piersi zobaczyłam wielkiego gluta.Chyba w chusteczkę nie trafił, jak go wydmuchiwałam.Nie dziwię się, że facet się na tego gluta gapił, bo jak go wreszcie zobaczyłam, to też nie mogłam oczu oderwać. Odpowiedz Link Zgłoś
ammam Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 21:59 karola ty mnie najbardziej rozbawiłaś poplułam monitor ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
butelnia Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 00:23 Jeszcze pamiętam jak znajomi pojechali na wesele do rodziny dziewczyny i musieli tam spać.Byli młodzi więc ona miała spać w jednym pokoju,a on w drugim.Matkę dziewczyny gospodarze ulokowali na parterze.Oczywiście kumpel po kryjomu poszedł do dziewczyny i kiedy akcja była w pełni drzwi się otworzyły i po cichutku nie zapalając światła weszła przyszła teściowa kumpla.Chciała położyć się koło córki,bo marzła na dole czy coś takiego,niie chciała jej wcale budzić.Kolega jak go Pan Bóg stworzył nakrył się cały kołdrą i uadaje,ze śpi.A ona kołdrę podnosi,pakuje się mówiąc: posuń sie przyszłam,bo...w ogóle nie świadoma,że to nie jej córka.Chcąc nie chcąc musiał zamruczeć,żeby się kapnęła.Podobno wydarła jak strzała z pokoju Odpowiedz Link Zgłoś
dagst Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 04:07 watek jest super..strasznie sie usmialam..odwazne jestescie... pozdrwiamy... Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 04:16 Dagst, ktora jest u Ciebie godzina, ze jeszcze nie spisz? U mnie czwarta nad ranem.. Pieprzona pelnia.. noc z glowy.. pozdrawiam, nov. Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 16:57 Tym razem nie moje a córki znajomej Przed dyskoteką szkolną (gimnazjum) ona i jej dwie koleżanki postanowiły się podgazować,żeby im się lepiej tańczyło.Łyknęły jakieś narkotyki,wypiły pół litra wódki.Efekt był taki,że weszły na salę i dosłownie za kilka minut córkę znajomej wywleczono z sali zaszczaną i zarzyganą. Najbardziej szokujące dla mnie było to,że dziewczynka miała wtedy jeszcze dwa lata nauki do końca i w tej szkole je odbyła... Odpowiedz Link Zgłoś
olcia029 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 21:13 moja gafa: było to w czasach gdy uczęszczałam do LO. Moi rodzice zakładali żaluzje, a ja wróciłam właśnie ze spaceru z rudym rozwrzeszczanym jamnikiem. Pan monter był w kuchni i nie widziałam go. Powarkujący jamnik doleciał do pana a ja zdejmując buty zobaczyłam kątem oka jak facet wyciąga do niego dłoń w przyjaznym geście. Pies przestał warczeć i zaczął merdać ogonem , a ja znając jego charakterek chcąc zawczasu ostrzec kolesia rzuciłam: proszę go nie głaskać, bo co rude to wredne. Po czym ujrzałam czuprynę montera..... był rudy jak marchewka na wiosnę... Do końca montażu nie wyszłam z pokoju.... Odpowiedz Link Zgłoś
agysa Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 09:49 Super olcia!!! Ale się uśmiałam )) Jak sobie to przypomnę to mnie ciarki przechodzą. Mieszkam w Krakowie i w weekendy zawsze wychodziłam z moim facetem do knajpki. Były to czasy LO. Ja nie mialam ograniczonego czasu powrotu do domu a On miał Więc wychodził wcześniej a ja przenosilam się do knajpki obok gdzie były moje koleżanki. On oczywiście się z tym nie zgadzał, ale że ja nikogo nie słuchałam więc szedł grzecznie do domka a ja na kolejną imprezkę. Ale ile można wypić. Zwłaszcza, że do naszego stolika dosiadł się jakiś koleś i wszystkim stawiam. Efekt był taki, iż do domu dosłownie prowadziły mnie koleżanki. W autobusie zasnełam ((Jakby tego było mało jak przyszłam do domu (już sama) mama kazała mi wyjść z psem na spacer i ja biedna poszłam ale usnełam na pierwszej ławce i nie wiem jak długo spałam, obudziłam się bo usłyszalam szczekanie mojego psa(( Jak sobie przypomnę to strasznie mi wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 10:57 mam kilka 1. byłam kiedyś na konferencji naukowej. referat pisałyśmy z koleżanką, tzn. ona pisała, a ja sie obijałam. niestety na samą konferencje zachorowała. musiałam przeczytać pracę na konferencji. najgorsze, że po referacie następowały pytania. wstyd mi było potwornie, bo miałam mgliste pojęcie o temacie referatu. 2. spotykałam się z pewnym facetem i było to pasmo upokorzeń. kiedys na samym początku znajomości wybraliśmy się na bal karnawałowy. nad ranem po balu miał mnie odprowadzić, ale było strasznie zimno, a jego dom był po drodze, więc postanowiliśmy przenocować. weszliśmy, padliśmy na łóżko tak, jak staliśmy. on po chwili wyszedł do kuchni po coś do picia, spotkał swoją mamę, zamienił z nią dwa słowa, o mnie nie wspomniał. zasnęliśmy. po paru godzinach się obudziłam i chciałam iść do domu. nie mogłam go dobudzić, więc zaczęłam kombinować, jak wyjść. myślałam, żeby się wymknąć, ale w końcu podjęłam decyzję, żeby pójść powiedzieć przynajmniej "dzień dobry". weszłam do pokoju, w którym byli jego rodzice i kilkuletnia siostra i się przywitałam i zaczęłam sie tłumaczyć, że ja już bym chciała wyjść do domu, a on śpi i nie mogę go dobudzić. ale się na mnie patrzyli - obca dziewczyna w sukni balowej znienacka w domu. to było moje pierwsze spotkanie z nimi. uciekałam stamtąd szybciutko. kolejne upokorzenie związane z tym samym facetem. kiedyś zabalowalismy i wróciłam z imprezy w niedzielę o 14. w domu u ojca był jakiś jego dawno niewidziany przyjaciel. wiedziałam, że tata nie był zadowolony z powodu mojego późnego powrotu i jak mnie zawołał do pokoju, spodziewałam się bury. a tymczasem mój tata powiedziała do kumpla coś, że taka właśnie jest jego córka. ogólnie chciał się mną pochwalić, ale ja zrozumiałam, że to ma związek z moim wybrykiem, wysyczałam tacie "jak możesz", ryknęłam płaczem i wybiegłam z pokoju. potem tata przeprowadził ze mną rozmowę i padło tam najbardziej upokarzające zdanie, jakie kiedykolwiek słyszałam, żebym sie szanowała, bo jak sama się nie będę szanować, to inni też nie będą. nikomu nigdy tego nie mówiłam, wstyd mi potwornie. Odpowiedz Link Zgłoś
hatifnatka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:00 Hmmm, może i smieszne miałam "przypały". Ale takie prawdziwe upokorzenie pamiętam jedno (niestety nie jest wesołe dla mnie). I nie pytajcie dlaczego ja się czułam upokorzona, ale tak było. Moi rodzice się nie kochali i żyli koło siebie (ojciec zdradzal mamę na okragło a ja - nastolatka - doskonale o tym wiedziałam). Któregoś razu poszli razem (o dziwo) na imprezkę do sąsiadów. Mama zawsze spała ze mną. Więc słysze w nocy jak wrócili, słyszałam drzwi zamykane (nic innego) i mama nie przychodzi i nie przychodzi. Więc w tym moim nastoletnim rozumku wydedukowałam, że musze sprawdzić co się jej stało. Wylazłam więc ze swojego pokoju, poszłam do pokoju ojca (na szczęscie moje nie zapalałam światła) i rzuciłam hasło "mamo jesteś tu". I cisza ..... po kilku minutach mama odpowiada "tak". A ja zamiast od razu zakumać mówie dalej "no to chodź spać". I poszłam do siebie zostawiając otwarte drzwi jako oczywisty znak, że mama ma przyjść spać do "siebie" czyli do mojego łóżka. I nie fakt, że naszłam ich podczas seksowania mnie upokorzył. Upokorzyło mnie to, że mama wiedząc o tych wszystkich zdradach połozyła się z nim w jednym łóżku Ale żeby smutno nie było to opisze mój ostatni przypał u teściów w swięta. mam problem z załatwieniem się gdziekolwiek indziej niz moja własna łazienka. u tesciow w swieta bozego narodzenia jak zjadłam te wszystkie pysznosci, no kurcze musze, musze isc do łazienki. No i siedze sobie, efekty dzwiekowe na szczęscie mnie ominęły, wiec szczesliwa, że bez wstydu mogę spłukać i wyjść lżejsza o to co własnie wykupałam - wywołałam nieszczescie pozytywnym mysleniem w tej chwili. Bo oczywiscie to przy mojej kupie musiał się zatkać kibel i nabrać wody prawie z czubkiem Wstydziłam się wiec wołam meza i mowie ze ma mi dać "Kreta" albo cokolwiek do udrażniania rur, bo sie kibel zatkał. Moj maz poszedl po ... tesciową. I jedyne hasło jakie pamiętam to hasło rzucone przez teściową "o jaka dorodna kupa". Odpowiedz Link Zgłoś
agysa Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:19 Ja Wam opowiem jeszcze jedno. Co prawda nie czułam się ani upokorzona ani mi nie było wstyd, ale jak komuś to opowiadam to wyczyszcza na mnie oczy z niedowierzaniem. Pierwszy raz idę do domu mojego chłopaka. Matkę jego znam, ojca tylko z opowiadań. Wiem, że matka to straszna pedantka i wszyscy są zastraszani przez Nią. Więc wchodząc przed drzwiami ściągam buty potem je kładę na wskazaną szmatkę i idziemy do pokoju. Po kilku godzinach wychodzę i…nie ma moich butów. Rozglądam się i co się okazało tatuś mojego lubego je umył i wypastował. Szczęka mi opadła i chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam jak się zachować. Co miałam powiedzieć „dziękuję”. Więc nic na ten temat się nie odezwałam i po prostu wyszłam mówiąc „dowiedzenia”. Uwierzcie mi moje buty nie były brudne. Oni tak mieli. I później za każdym razem miałam wymyte i wypastowane buty. Na szczęście Oni nie zostali moimi teściami.)) Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:27 Agysa, chwała bogu że się z tych chłopakiem nie związałaś! ja znam taka rodzinkę - sympatyczni, zabawni, ale na punkcie czystości w domu maja nerwicę.Raz mi się u nich odrobine piany z kufelka wylało - - pani domu wstała od stołu, zminiła mi kufel na suchy od sapodu, jedna szmatka przetarła na mokro, druga na sucho, a na koniec jeszcze popsikała jakimś... woskiem? Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:22 przypomniałaś mi. ja tez u teściów mam problem z załatwianiem. kiedyś zostałam sama, więc się ucieszyłam i pobiegłam do łazienki. i sie zatkało. nasypałam kreta, a to tylko pogorszyło sprawę, nie opiszę szczegółów. kiedy teść wrócił, siedziałam i płakać mi się chciało. okazało sie, że to się zdarza i teść jest specjalistą, który przetyka po wszystkich domownikach. ale to teraz raczej z uśmiechem wspominam, do upokorzenia daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
kameroon Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 23:36 Upokarzające... serio: Smarowałam kiedyś pamiętnik. Czasy LO, platoniczne miłości, wyimaginowane zawody miłosne i takie tam. No a potem czasy pierwszego prawdziwego chłopaka. Wszystko opisane dokładnie, dzień, po dniu, od pierwszego spojrzenia. normalne więc, ze z czasem znalazły się tam wpisy dokładnie opisujące nasze zaglebianie się w arkana sztuki kochania. A że zacięcie do opisywania szczegółow z fotograficzną dokładnością a i przy tym język kwiecisty to cechy dla mnie charakterystyczne - więc wyobraźcie sobie co z tego wyszło. I miało tak być, bo założyłam sobie, że po pierwsze pisze to sama dla siebie, a po drugie, kiedyś, jak będe bawić wnuki to miło mi będzie do tego sięgnąć. I co się okazało?! Pamiętnik znalazł kiedyś mój życzliwy tatuś i do tego dogłębnie go przestudiował!!! Nigdy ni zapomnę jak wymachiwał mi nim przed nosem wrzeszcząc do matki, że powieśc pornograficzną piszę! A najbardziej zabolało mnie to, że to ten sam tatuś, w momencie gdy poznałam ową swoją pierwsza miłość, podarował mi książeczkę poglądową nt przygotowania do seksu, antykoncepcji etc. Wtedy byłam z niego dumna ale po akcji z pamietnikiem żal zostanie mi do końca życia. Dla rozluźnienia atmosfery kilka „upokorzeń" z cyklu przypał. 1. Odprowadzam kiedyś małą do przedszkola, paraduję w szatni, rozmawiam z milionem mam, załatwiam jakieś sprawy z wychowawczynią i wychodzę. Nagle słysze - "pani kochana, a pani coś się do kurtki przyczepiło!" W tym samym momencie poczułam jak babeczka to "coś" ze mnie ściąga i oddaje mi do ręki. MYYYYYYYYYŚLAŁAM, ŻE PADNĘ NA ZAWAŁ!!! To były moje czerwone koronkowe stringi!!!!!! Już mówię jak się tam znalazły. Otóż w czasie prania majtki przyczepiły mi się z tyłu, pod kołnierzem, do rzepów, do których normalnie przymocowywuje się kaptur. Nie zauważyłam jak rozwieszałam, nie zauważyłam jak wkładałam kurtkę na siebie. I one sobie tak radośnie dyndały na moich plecach 2. Wracałam sobie kiedyś do wieczorem do domu. Wracałam od dentysty obolała po dłutowaniu i do tego mocno pokoorwiona bo w drodze "tam" złapał mnie kanar (a miałam tylko jeden przystanek). No więc idę sobie, dym ze złości bucha mi uszami, idę... idę.... Patrzę kątem oka a tu jakiś gamoń zrównał pędkość samochodu z moim krokiem. Idę dalej i nie patrzę. A on ciągle koło mnie jedzie. Idę dalej. On otwiera szybę i recytuje do mnie tonem słodkawo pierdzącym: "HELO-OOŁ!" odwracam się... patrzę i w tym momencie moja złośc osiągnęła apogeum! Wycedziłam przez ramię w naszym ojczystym języku: ...."ty piiii....debilu zezowaty, piiii, helmucie piiii zbolały, będziesz mnie piiii...tu piiii...na swojego piiii zdezelowanego piiii...forda kartona...piiii podrywał ...piiiiii...piiiii.....piiiiii...MAĆ!" Dodam, że mieszkam w mieście przygranicznym, a akcja miała miejsce w czasach gdy Niemiaszki dopiero co otworzyly się na świat i kupę małolatów przyjezdzało do nas poszpanować trabantami. No i własnie taki do mnie w owym momencie próbował zarywać. No ale dalej. Szłam więc sobie i postanowiłam być twarda. On dalej swoje, a ja dalej zimna królowa śniegu. I gdy tak sobie szłam z wyniośle zadartym nosem …zapadła się pode mną klapa od studzienki kanalizacyjnej i utknęłam w niej po pas. Kwestię mojego samopoczucia wtedy pozostawiam waszej wyobraźni! W każdym raze Niemiaszek zachował się godnie. Wyskoczył z samochodu, wydobył mnie z dziury i odwiózł do domu. 3. Następny z serii kanalizacyjnej. Moja koleżanka, niereformowalna kokietka, została kiedys zaproszona przz swoich kumpli na „procentową”wprawkę przed imprezą. Wprawka miała się odbyć w… garażu. Jako, że później mieli iśc na jakąs dyske do rasowego klubu, kumpelka odstawiła się szpileczki, minióweczkę, falbanki, full make-up, fryz na sztywno i pognała do kolegów. Otwiera drzwi do garażu, chłopcy radośnie ją taksują, witają, ona z uśmiechem odpowiada… i tyle ją widzieli! Nie zauważyła kanału, takiego pod samochody i centralnie się wpierdzieliła półtora metra pod powierznię podłogi! Że ona sobie wtedy nic nie złamała to był cud! 4. W moim osiedlowym sklepie zatrudniła się kiedyś cholernie niesympatyczna baba. Cały czas robiła łaskę, ze musi kogoś obsłużyć. Po kilkunastu skargach właściciel sklepu zapowiedział jej, ze jak się nie poprawi to ją zwolni. Takie informacje klienci mieli od kobietek, które już tam dłużej pracowały i miały nowej baby serdecznie dość. Minął jakiś czas i kobieta faktycznie zrobiła się milsza i szybciej obsługiwała. Idę kiedyś po fajki, widzę sprzedawczynię starszą stażem, a że jestem gaduła straszna to mówię jej: wie pani co, ta pani nowa współpracownica bardzo się poprawiła ostatnimi czasy! Sympatyczna jakaś jest i dzieci nie wyrzuca… Chyba ostrzeżenie szefa zadziałało!” W tym momencie patrzę – a zza winkla wychyla się ta, której moja mowa dotyczy. Jeeeezuuuu! Podejrzewam, ze moja mina była warta wtedy fortunę! Odpowiedz Link Zgłoś
sfajczala Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 23:35 Moje najbardziej mnie upokarzajace wydarzenie upokarzajace mialo miejsce w moim domu. Kapalam sie, a maz mial jechac po tesciowa. Wredna baba. Wiec sie kapie, kapie, wkurzona cala, ze zaraz po nia pojedzie, relaksuje sie w kapieli i wolam meza. Nie odpowiada, wiec wolam glosniej, slysze go, wiec wolam: -Zebys tylko te zdzire szybko wiozl po wertepach, M!Niech jej d.. wytrzesie! Na dodatek beklam po tej uroczej wypowiedzi, wychodzac z wanny. Na co drzwi sie otwieraja, maz z dziwna mina caly blady, a w korytarzu stala..... Odpowiedz Link Zgłoś
elk19300 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 01:14 Swoje upokorzenia wypieram z pamieci, a poza tym nie mam odwagi o sobie. Zatem cos smiesznego o kolezance kolezanki (dla niej bylo to zapewne upokorzenie nieprzecietne). Kolezanka kolezanki wybiera sie na wizyte do ginekologa. Spieszy sie bardzo, ale jeszcze postanawia dla odswiezenia uzyc dezodorantu intymnego.Chwyta w lazience butelke prawie w biegu, psik, psik i wychodzi. Ginekolog bada i ni stad ni zowad z usmiechem komentuje "ale sie Pani dzis wystroila". Dziewczyna zbita z pantalyku, nie wie o co chodzi, ale na wszelki wypadek nie dopytuje, tylko przemilcza. Mozecie sobie wyobrazic, jak sie czula, jak po przyjsciu do domu, zorientowala sie, ze zamiast dezodorantu intymnego uzyla w pospiechu brokatu na wlosy takiego w plynie (pomylila butelki). Oczywiscie nie musze mowic, ze do tego lekarza juz nigdy nie poszla. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 01:35 elk19300 napisała: > Zatem cos smiesznego o kolezance kolezanki (dla niej bylo to zapewne > upokorzenie nieprzecietne). > Kolezanka kolezanki wybiera sie na wizyte do ginekologa. Spieszy sie > bardzo, ale jeszcze postanawia dla odswiezenia uzyc dezodorantu > intymnego.Chwyta w lazience butelke prawie w biegu, psik, psik i > wychodzi. Ginekolog bada i ni stad ni zowad z usmiechem > komentuje "ale sie Pani dzis wystroila". Dziewczyna zbita z > pantalyku, nie wie o co chodzi, ale na wszelki wypadek nie dopytuje, > tylko przemilcza. Mozecie sobie wyobrazic, jak sie czula, jak po > przyjsciu do domu, zorientowala sie, ze zamiast dezodorantu > intymnego uzyla w pospiechu brokatu na wlosy takiego w plynie > (pomylila butelki). Oczywiscie nie musze mowic, ze do tego lekarza > juz nigdy nie poszla. Jedna z bardziej znanych na forum urban legend )) Mówisz, że koleżanka koleżanki...? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 09:51 Kotula, jak pragnę fiknąć, jak jeszcze raz przeczytam historyjkę o brokacie na włosach łonowych jako "autentyczną", to zatrudnię hakera, wyszpieguję taką mendę i ją własnoręcznie pojadę udusić Odpowiedz Link Zgłoś
katharsisss Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 17:44 Mąż powinien ci w pysk strzelic za nazywanie zdzirą jego własnej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
katharsisss Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 17:44 To do Sfajczalej Odpowiedz Link Zgłoś
sfajczala Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 21:35 No cos ty, on jej nie nawidzi!ty bys ja poznala, znosila to bys gadala a tak to pyszczek w.. Odpowiedz Link Zgłoś
majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 28.10.07, 11:14 Przypomnialo mi sie zdarzenie.Moze nie upokorzenie, ale napisze Mielismy kiedys takiego forda. Jechalismy na slub kolezanki, przejezdzalismy obok bloku w ktorym mieszka moja mama. Mama tez wybierala sie na slub ow kolezanki z kwiatami, zobaczyla przez okno, ze jedziemy , wiec pospiesznie zeszla na dol. Spieszylismy sie i nie bylismy z mama umowieni, wiec pojechalismy dalej. Na parkingu stal ford, wiec moja mama bardzo sie spieszyla zebysmy zdarzyli na slub. Tuz przed samochodem zatrzymal ja facet z zapytaniem: gdzie jest jakas tam ulica? Mama pospiesznie mu tlumaczy i pakuje sie do tego samochodu, wsiada i dopiero kiedy rozgoscila sie na dobre - jarzy, ze cos nie tak. Facet takie galy na nia i pyta: przepraszam, pani do mnie? gdzies pania podwiesc? Teraz moze to srednio smieszne, ale wtedy nas to bawilo. Odpowiedz Link Zgłoś