megi_blue
19.11.07, 02:14
Proszę o radę. Od roku jestem mężatką. Mam 7-letniego synka z
poprzedniego związku. Mój mąż nie akceptuje małego, nie próbuje
nawiązać z nim kontaktu, ciągle go prowokuje, aby potem móc go
karcić. Nie ma rozmów, wspólnego spędzania czasu, zabaw...Mąż nigdy
nie starał się sprawić małemu radości. No chyba, że chodziło o zakup
nowej gry komputerowej. Odnoszę wrażenie, że mąż rywalizuje z małym.
Próbowałam z nim(mężem) o tym rozmawiać, ale w odpowiedzi
usłyszałam, że mam obsesję na punkcie dziecka. Bardzo mnie boli, że
jedyne co słyszę, kiedy jesteśmy wszyscy razem w domu, to
zdenerwowanie dziecka. Mąż albo doprowadza go do płaczu albo do
złości, aby potem z satysfakcją kazać mu być cicho. Nie tak miało
być....Mały go zaakceptował, zaczął mówić do niego tato...I tyle
chyba mu wystarczyło...Czy jest ktoś, kto ma podobny problem?