Dodaj do ulubionych

chyba zawaliłam :(

12.12.07, 13:29
zlecenie warte 12 tyś sad zrobiłam na innym materiale, niż trzeba było. na tym
droższym sad jutro będzie z tego pewnie afera na milion procent. jak by nie
było, to prawie rok musiałabym pracować za darmo, żeby odrobić. i kurde ryczeć
mi się chce. żal mi najbardziej tej osoby, co mnie poleciła, bo teraz będzie
mieć mega problem.

sad((((
Obserwuj wątek
    • patssi a o co chodzi? 12.12.07, 13:33

      • haja197222 Re: a o co chodzi? 12.12.07, 13:35
        Może nie będzie aż tak źle, jak Ci się wydaje.
        • bunny.tsukino Re: a o co chodzi? 12.12.07, 13:41
          Bedzie bedzie. mialam wykonać zlecenie na materiale a pobrałam z magazynu
          materiał b. 8 x droższy. i co najważniejsze kompletnie nie użyteczny dla danej
          firmy. zlecenie przyjdzie do poprawy a ja zostanę ze zleceniem wartym fortunę,
          ale nadającym się do kosza.

          Prawniczki:
          czy mogą mnie podciągnąć do odpowiedzialności cywilnej za to? Pracowałam na
          umowę-zlecenie ( na 4 dni) ale byłam cały miesiąc (reszta na czarno) a umowa nie
          obejmowała tego feralnego zlecenia.

          sad(((
          • lady_sphinx Re: a o co chodzi? 12.12.07, 14:04
            Nie jestem prawnikiem - ale skoro wykonywałaś to zlecenie "na czarno" to tak jakby Ciebie tam nie było, więc na Twoim miejscu raczej bym się nie przejmowała kosztami, bo Cie nimi nie obciążą.
            Pozdrawiam
          • aluc Re: a o co chodzi? 12.12.07, 14:09
            jak będą chcieli, to mogą
            "na czarno" odnosi się do rejestracji w ZUSie i podatków, nie wpływa
            natomiast na ważność umowy, a ta na piśmie zawarta być nie musi
          • joasia1234 Re: a o co chodzi? 12.12.07, 14:14
            Kwestia kluczowa to, czy poinformowano cię, na jakim materiale masz to zlecenie
            wykonać. Jeśli nie, to chyba nie ma problemu.
            • bunny.tsukino Re: a o co chodzi? 12.12.07, 14:37
              Poinformowali, zawarli notatkę w mailu sad
              Ku.., ku... okazuje się jednak, że zawsze może być gorzej.nie wiem, co mi na
              mózg padło.nie wiem, po prostu nie wiem. nikt się ze mną jakoś konkretnie nie
              umawiał. ani na liczbę dni, ani na wykonanie pracy, na mailu były zlecenia to je
              robiłam i tyle. nie było tak, że przyszedł ktoś i powiedział robisz od do, w te
              dni i to i to. dopiero gdzieś w środku miesiąca dowiedziałam, się, że umowy o
              pracę nie będzie, tylko nadal umowa zlecenie. mniejszy kit z tym, bardziej się
              obawiam zadymy jaką zrobią tej osobie, co mnie poleciła.
              • croyance Re: a o co chodzi? 12.12.07, 14:44
                O osobe, co Cie polecila, sie nie martw. Co niby maja jej zrobic?
                Polecila Cie w dobrej wierze, chciala dobrze, wystarczy.
                Jesli chodzi o Ciebie, na pewno to sie jakos rozwiaze big_grin Daj znac,
                jak poszlo ... bede trzymac za Ciebie kciuki. Wiem, jak musisz sie
                czuc, tez zdarzylo mi sie popelnic glupie bledy.
    • asia_i_p Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 09:48
      Wyobrażam sobie, jak się musisz czuc, znam to wewnętrzne
      szarpnięcie, kiedy człowiek sobie uświadomi, że zawalił.
      Przerabiałam to, kiedy np. omyłkowo wpisałam stopnie na koniec roku -
      uff, do dziś nie lubię o tym myślec, ale udało się wybrnąc tak, że
      dzieci nie ucierpiały. U ciebie na pewno też się uda, tylko nie
      podpisuj za szybko żadnego zobowiązania wpłaty żadnych pieniędzy,
      najpierw dobrze przemyśl sytuację.
      • haja197222 Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 10:08
        Jak się sprawa zakończyła?
        • dlania Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 16:00
          Bunny, współczuję, mam nadzieje, że zakończyło sie to lepiej niz myslałaś. Ale
          wiesz co, atmosferę masz w pracy taka, że cięzko czegos nie zawalić. Te panny,
          co Cie obgaduja za plecami, mogły zamiast tego od czasu do czasu skontrolowac,
          co robisz, jako świeży pracownik. Chyba że te panny to z innej roboty.
    • majka003 Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 16:31
      Przychodzi ci takie duże zlecenie,a Ty nieuważnie maila czytasz?????
      Skoro napisali to cie podkusiło na zmiane materiału?????Nic to juz
      po fakcie i nauczka na całe życie.Tobie nic nie będzie,bo nie miałaś
      umowy ani nic.Pewnie zakład pokryje koszta i tyle,a Ciebie już
      pewnie nie zaangażują.Dobre tyle.Powodzenia.
      • croyance Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 16:59
        Zdarza sie, zdarza, jak czlowiek zajety, to czasem i przeczyta, a
        potem zapomni, albo bedzie pewien, ze bylo inaczej, niz napisano.
        • bunny.tsukino Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 17:55
          Jakoś próbujemy to utopić w koszta działu. Od dobrej woli osób zainteresowanych
          i przymykania oka zwierzchników zależy czy to wyjdzie.
          a jak to się stało to nie wiem. Tylko, że średnio przez moje ręce dziennie (6h)
          przechodzi materiał wart od 60-100tyś PLN. a pracuję za 5,50 h. czyli straszna
          odpowiedzialność za gó..ane pieniądze. Pracuję mniej więcej zleceniowo. Schemat
          jest taki: dział obsługi klienta załatwai zamówienie np na 45 tyś biletów
          wizytowych do restauracjismile na wykonanie każdego zlecenia mam 2 tyg (poza
          pojedynczymi sztukami), klient życzy sobie na wizytówkach logo miasta, czekam na
          projekt od grafika, potem pobieram materiały, drukuje, w międzyczasie psuje się
          drukarka, drukarka idzie na serwis. wraca działająca na pólgwizdka, w
          międzyczasie wysyłają mnie robić coś innego bo jest pilniejsze, po czym wraca
          pani z bok i mówi, że to musi wyjść dzisiaj, bo ona obiecała i stoi mi nad głową.
          Praktycznie cały dzień muszę się o coś dopominać, a to brak tuszy na magazynie,
          a to ktoś coś nie doczytał i mi nie napisał, musze pogonić grafika bo się z
          projektem spóźnia. a ja jestem ostatnia w tym ogniwie i już nie mam na kogo
          zrzucić. nie szukam wytłumaczenia, bo to ewidentnie mój błąd, tylko ciężko się
          tak pracuje.
          • kraina.marzen Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:06
            zmien prace-ja za taka kase bym nie pracowala
            i nie pisze tego z wyzszosci tylko za duzo odpowiedzialnosc
            • sionasble Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:13
              siedziałabyś na .... ????
              popracuje za 5,5 z potem będzie miała odskocznie. nie od razu kraków zbudowano.
              ja też zaczynałem za minimum - teraz mam trochę wiecej ...
              • kraina.marzen Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:25
                nie powiedzialam,zebym siedziala na dupie

                skoro przez jej rece w towarze przechodza takie mega kwoty - to
                wyplata musi byc rownodajna.

                Ale kazdy ma inna sytuacje- ja bym nie pracowala za takie pieniadze
                i tyle!!!!
                • sionasble Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:29
                  to co uważasz, że pakowacz w hurtowni, przez którego ręce przechodzi dziennie
                  kilkadziesiąt tyś pln powinien mieć pensji więcej niż nauczyciel, lekarz itp ????
                  IMO to nie ma związku - istnieje zależność podaż/popyt i to ona reguluje rynek
                  pracy - czy nam się to podoba czy nie
                  • kraina.marzen Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:31
                    e tam- ja nic nie uwazam
                    powiedzialam ze za 5,5 /h bym nie pracowala i tyle.
          • croyance Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:32
            Moze Twoja podswiadomosc pchnela Cie w kierunku bledu, zeby jakos
            wyciagnac Cie z tej sytuacji big_grin
    • kotbehemot6 Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:35
      Może ponegocjowac z klientem???? jesteś absolutnie pewna,ze na tym materiale
      jest całkowicie bezużyteczne dla tej firmy?????? czy tez było za drogie???? czy
      ja wiem,, jakies konsekwencje pewnie będziez musiała ponieść, w najlepszym
      wypadku moze róznicę między pierwotnym zamóweiniem a wykonanym????? A może okaże
      sie genialne i zostanie zaakceptowane( wersja optymistyczna). Cholera.
      • bunny.tsukino Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:44
        Już wysłałam dobre. sęk w tym, że kompletnie nieużyteczne. Jak wróci ta zła
        partia to szmatka w rękę agresywny rozpuszczalnik i będę szorować. a potem może
        przepchnie się przez offset. oby.
        • kotbehemot6 Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:50
          Kurczę, nie mam zielonego pojęcia o czym mówisz , niemniej trzymam kciuki żeby
          znależc jakies dobre wyjście>wink
          • lila1974 Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 18:52
            Ja rónież, bo ostatnie czego Ci potrzeba to takie stresy i utrata
            twarzy uncertain
            • mijaczek Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 19:22
              mialam podobna sytuacje ponad tydzien temu... zreszta wspominalam juz o tym na
              forum.... znajomy ojca zapytal czy moglabym mu w stanach kupic komputer i iPoda,
              ja sie zgodzilam... przy zamawianiu towaru zobaczylam, ze mozna za darmo walnac
              grawerke na iPodzie i zaproponowalam kupujacemu. on powiedzial, ze chce
              wygrawerowane na iPodzie AGATA...nie wiedziec czemu ja przeczytalam ANETA... no
              i jestem $200 dolcow w plecy bo jada do mnie teraz dwa iPody jeden z Aneta i
              jeden z Agata... i nie mam pomyslu co zrobic z tym schrzanionym...
              mam nadzieje, ze twoja sytuacja sie rozwiaze pozytywnie dla ciebie...
              • a.m.a Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 21:49
                mijaczku, wystaw na alegro z odpowiednia reklama - Jedyny i
                niepowtarzalny iPod - kliencie, zrob prezent swojej Anetce smile
              • dagbe Re: chyba zawaliłam :( 13.12.07, 22:05
                Moja bratowa ma na imie Aneta. I bylby to doskonaly prezent dla niej. Niestety
                nie stac mnie na taki gest sad
                Faktycznie pomysl z Allegro bardzo dobry - przynajmniej czesc kasy odzyskasz.

                Pozdrowienia,
                Dagmara
              • lila1974 bunny 15.12.07, 23:27
                Już coś wiesz?
    • denea Re: chyba zawaliłam :( 14.12.07, 06:51
      Oj, jak ja Cię rozumiem !
      Moja praca polegała na wydawaniu dziesiątków tysięcy Euro w imieniu
      firmy, bardzo często jednym telefonem potrafiłam zaoszczędzić 100-
      200 Eur, czyli tyle ile zarabiałam przez cały miesiąc wink Ja wiem, że
      to zupełnie nie o to chodzi, że człowiek powinien pracować dobrze
      niezależnie od pensji - i pracuje najlepiej jak potrafi - ale żal
      doopę ściska wink
      Mówią, że nie myli się tylko ten co nic nie robi.
      Mam nadzieję, że sytuacja do końca się ułoży, że uda się odzyskać
      ten zmarnowany materiał.
      I jeszcze większą nadzieję mam, że dzięki tej pracy czy
      doświadczeniu które zdobywasz znajdziesz lepszą. Życzę Ci tego z
      całego serca, trzymam kciuki i szturcham w plecy - pierś do przodu a
      głowa do góry !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka