Dodaj do ulubionych

Wykształcenie to ponoc nic takiego..

24.01.08, 16:05
W obecnych czasach magistrow mamy na pęczki, studia niby niewiele
znacza, spadla na łeb na szyje wartosc dyplomu, wyzsze niewiele o
czlowieku mowi..
Ale czy tak jest w rzeczywistosci?
W swojej pracy mam nieustanny kontakt z klientem, nie osobisty,
glownie telefoniczny i mailowy.I co? Po dwoch zdaniach jestem w
stanie ocenic, na jakim poziomie ktos zakonczyl edukacje.Rozmowa z
osoba z wyzszym wyksz., a z tym po zawodowce zupełnie inaczej
przebiega, inny poziom, inna kultura, slownictwo inne.
Czyli jednak NAJCZESCIEJ to wyksztalcenie cos jednak znaczy, sporo
daje.A ze wsrod tych osob znajdzie sie jakis % tumanow to coz, jak
to w zyciu- wyjatki potwierdzajace regułe..
Nie odpowiada mi nabozny stosunek do mgr, jaki np. przejawia moja
wiekowa tesciowa, uwazajaca ze student = jednostka madra,
kulturalna i obyta, ale z drugiej strony nie zgadzam sie na
umniejszanie osiagniecia , jakim jest zdobycie wyzszego
wyksztalcenia.
W kazdym razie - jako matka zycze sobie zeby moje dziecko nie
zakonczylo edukacji na szkole sredniej, uznam za porazke, jesli tak
sie stanie.
Obserwuj wątek
    • clio_1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:14
      Zgadzam się, aczkolwiek są kierunki, gdzie samo uzyskanie dyplomu daje niewiele,
      jeżeli chodzi o obraną drogę zawodową (prawo, medycyna - oczywiście po prawie
      możesz być zatrudniona w wielu miejscach, możesz być prawnikiem w jakimś
      przedsiębiorstwie, ale samo ukończenie prawa nie pozwala na wykonywanie zawodu
      adwokata, notariusza,itp.; medycyna chyba podobnie - po uzyskaniu dyplomu
      trzeba(???) zrobić specjalizację). Są też kierunki, które w powszechnej opinii
      nie są zbyt trudne i gdzie uzyskanie dyplomu nie jest bardzo uciążliwe
      (historia, stosunki międzynarodowe, archeologia).
      Pozostaje jeszcze kwestia uczelni prywatnych, wśród których wiele jest takich,
      gdzie wystarczą pieniądze i tytuł przychodzi bez większego wysiłku, mimo że
      często kadra jest uniwersytecka.
    • andaba Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:17
      W swojej pracy mam nieustanny kontakt z klientem, nie osobisty,
      > glownie telefoniczny i mailowy.I co? Po dwoch zdaniach jestem w
      > stanie ocenic, na jakim poziomie ktos zakonczyl edukacje.Rozmowa z
      > osoba z wyzszym wyksz., a z tym po zawodowce zupełnie inaczej
      > przebiega, inny poziom, inna kultura, slownictwo inne.


      Hmmm...
      Koresponduje z kilkoma koleżankami ze szkoły. Jedna z nich ma magistra. Gdybym na podstawie listów miała okreslić poziom wykształcenia, to pani magister byłaby na ostatnim miejscu. I nie tylko o ortografię tu chodzi...
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:26
        Jak napisalam- sa wyjatki.Tez sie z takimi spotykam- w jedna i druga
        strone.Ale to nie zmienia faktu, ze zasadniczo od razu mozna
        okreslic, jak wyedukowany jest czlowiek.
      • pieskuba Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:33
        andaba napisała:

        > Koresponduje z kilkoma koleżankami ze szkoły. Jedna z nich ma
        magistra

        Ma magistra czy jest magistrem? Bo ja to mam nawet doktora (za
        męża), co nie zmienia przykrego faktu, że wykształcenie mam
        średnie...
    • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:22
      lola211 napisała:

      > W kazdym razie - jako matka zycze sobie zeby moje dziecko nie
      > zakonczylo edukacji na szkole sredniej, uznam za porazke, jesli
      tak
      > sie stanie.
      >
      nie wypowiadam się na temat pierwszej części postu, ale wyrażę moje
      zdanie na temat ostatniego zdania, które powyżej zacytowałam.
      ja jako matka życzę sobie, aby moje dziecko miało w życiu dostęp do
      wielu różnych dziedzin: sportu, rozrywki, edukacji. chciałabym, aby
      to pozwoliło mu znaleźć jego WŁASNE, OSOBISTE pasje, dziedziny,
      które by go pociągały i którym oddawałby się bez opamiętania, ku
      własnej osobistej rozkoszy, przyjemności, satysfakcji. jeśli powiąże
      pasje z chęcią studiowania - super!!! zrobię wszystko żeby mu w tym
      pomóc. a jeśli dojdzie do wniosku, że sposób, w jaki chce żyć nie
      wymaga skończenia studiów i nie podejmie się studiowania - jego
      decyzja, z której skutkami myślę też będzie się liczył. mam zamiar
      wychować go na człowieka SAMODZIELNEGO i DECYZYJNEGO, który
      KONSEKWENCJE swoich decyzji będzie ponosił sam. jego ewentualna
      decyzja o rezygnacji ze studiów będzie dla mnie JEGO wyborem, z
      którym się zgodzę i z powodu którego nie będę mu robić problemów, bo
      to jego życie. a ja jako matka nie będę ponosić za niego
      odpowiedzialności do końca swych dni. ja mam zamiar uszanować
      decyzje mojego dziecka jeśli tylko one go uszczęśliwią. napewno nie
      odbiorę tego jako MOJEJ porażki. bo nie mam zamiaru być matką
      dożywotnio sterującą losem swojego syna. moim głównym zadaniem jest
      ukształtować go w optymalny sposób do czasu jego pełnoletności. a
      potem czas na jego osobiste doświadczenia życiowe. inaczej zamiast
      rozsądnych ludzi mnożymy kukiełki robiące coś tylko dla świętego
      spokoju, żeby matka głowy nie suszyła (patrz: nie wezmę ślubu, bo
      rodzina będzie ode mnie wymagać wesela, którego nie chcę np.).
      >
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:37
        Uwazam, tak jak napisalam.Co nie oznacza, ze bede corke sila pchac
        na studia, mysle raczej o delikatnej perswazjismile, jesli juz zaszla
        by taka koniecznosc.Ale z pewnoscia uznam za porazke fakt, ze nie
        bedzie chciala sie dalej uczyc.I bedzie to moja osobista, wewnatrz
        przezywana kleska.

        18 czy 19 letni czlowiek malo kiedy jest dojrzaly i potrafi
        przewidziec konsekwencje swoich wyborow, zatem raczej bede próbowala
        wplywac w tym wieku jeszcze na decyzje córki.Z wlasnego
        doswiadczenia wiem, ze pomoc rodzicow i ich wskazowki sa bardzo
        przydatne, a zdawanie sie na dojrzalosc i odpowiedzialnosc 19 latka
        prowadzic moze do nienajlepszych zyciowych wyborow.
        • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 19:00
          Studiować można także później, jak się już dojrzeje.
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:04
            Dla mnie prawdziwe studia to te dzienne, zaraz po maturze.Zadne
            zaoczne, wieczorowe czy inne wynalazki.Poza tym - pozniej jest juz
            trudniej i czesto studiuje sie "po lebkach" z braku czasu, bo
            rodzina, bo praca..Albo i nie studiuje sie juz wcale, bo czlowiek
            wypada z rytmu.
            • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:09
              o przepraszam, ostatnio widziałam newsa o panu na emeryturze, który
              właśnie zaczął studia. socjologię postanowił studiować. i okazał się
              najbardziej sumiennym studentem co to same piątki miał i nareszcie
              sam się w życiu uszczęśliwił.

              a tak na serio jestem przeciwniczką studiowania jedynie dla
              osiągnięcia intratnych korzyści w przyszłości. dla mnie równie
              istotna jak możliwości, które studia dają jest pasja i wewnętrzne
              przekonanie do takiego a nie innego kierunku choćby. studiowanie z
              czystego poczucia, że to się opłaci i dlatego trzeba to pomyłka.
              • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:15
                studiowanie z
                > czystego poczucia, że to się opłaci i dlatego trzeba to pomyłka

                A ja uwazam ze to bardzo rozsadne podejscie, malo idealistyczne, ale
                rozsadne i zyciowe.
                • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:18
                  rozsądne z całą pewnością, ale jednak odarte z tej satysfakcji,
                  dreszczyku emocji, nieporównywalnego środka motywującego. bez
                  tego "czegoś" jest jak czynność fizjologiczna na wyższym poziomie
                  wtajemniczenia wink)
            • wegatka Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:04
              lola211 napisała:

              > Zadne
              > zaoczne, wieczorowe czy inne wynalazki.Poza tym - pozniej jest juz
              > trudniej i czesto studiuje sie "po lebkach" z braku czasu, bo
              > rodzina, bo praca.


              I tu się Lolu mylisz. Uczyłam się zaocznie z ludźmi w różnym wieku i wierz mi,
              że najpoważniej traktowały naukę właśnie te starsze osoby, z rodzinami i pracą
              na karku, a te młodsza miały przeważnie jeden cel - nie napracować się i kosztem
              innych jakoś dobrnąć do końca.
              A szczęka mi opadła, gdy się dowiedziałam, że największa lawirantka, która
              wiecznie zbierała opieprz za lenistwo, jest po dziennych studiach i ma tytuł
              magistra.
              • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:13
                Wegatko- mam inne zdanie.Wiem jak sie zasuwa na dziennych , wiem tez
                jakie osoby studiuja na zaocznych czy tez na prywatnych uczelniach.Z
                moich znajomych te , ktore nie dostaly sie na studia dzienne-
                ciekawe dlaczego?
                Studiujac dziennie ma sie duzo wiecej czasu na przyswojenie wiedzy
                niz na studiach zaocznych, godzac najczesciej je z praca.Doba ma 24
                h i sie nie rozciagnie.Poza tym kwestia ilosci godzin spedzonych na
                uczelni- nijak sie to nie da porownac.A nauka glownie z
                podrecznikow to nie to samo.
                • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:22
                  twoje zdanie nie równa się prawdzie i dobrze będzie jak to sobie kiedyś
                  uświadomisz, bo to co tu reprezentujesz to zbiór stereotypów, a to nie świadczy
                  o wiedzy
                  • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:38
                    Moge miec pewne preferencje, nieprawdaz? Wyzej cenie studia dzienne
                    i juz.A ze ktos ma inne zdanie? Jego prawo.
                    • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:40
                      ty nie wyrażasz swoich preferencji, ty ferujesz wyroki i to nie pozostawiając
                      złudzeń, że jest właśnie tak jak mówisz
                      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 23:49
                        To jest moja subiektywna opinia, oparta na wlasnych przezyciach.Tym
                        sie kieruje i wg tego oceniam.
                        • ciociacesia hehe 25.01.08, 09:22
                          ja tam akurat nie mam najlepszego zdania o studentach dziennych.
                          jasne maja wiecej czasu. chyba na chlanie i balangi. jedyne co, to
                          rzeczywiscie na ogół jest te wiecej godzin na uczelni, choc znam
                          przypadki ze liczba godzin porównywalna tongue_out
                          • triss_merigold6 Re: hehe 25.01.08, 09:58
                            Interesujące. Prowadziłam zajęcia ze studentami dziennymi i
                            wieczorowymi jeszcze w czasach kiedy były egzaminy na studia. Poziom
                            studentów był hm... odmienny. Nie we wszystkich przypadkach ale na
                            ogół ci z dziennych byli zdecydowanie bardziej bystrzy.
                            • ciociacesia Re: hehe 25.01.08, 10:23
                              a tak. ja mowie o dziennych i zaocznych.
                              wieczorowe sa wieczorowe tylko z nazwy - na moim wydziale były grupy
                              mieszane, wszyscy mieli zajecia w ciagu dnia. mozna bylo negocjowac
                              przenosic sie i takie tam ale wymagalo to sporo gimnastyki -
                              wieczorowi to byli ci którzy byli dalej na liscie - czyli mieli
                              gorszy wynik na egzaminie - nikt chyba nie zdecydowałby sie
                              studiowac jak dzienny i jeszcze za to placic ciezkie pieniadze gdyby
                              miał mozliwosc za free?
                              a z zaocznymi roznie bywa - czasem wybiera sie te forme zeby moc w
                              ogole studiowac bo jednak w tym trybie łatwiej pracowac, nieprawdaz?
            • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:36
              Nie rozśmieszaj mnie smile Twoim zdaniem studenci dzienni to tacy pilni
              są??? Buahahaha...
              • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:33
                Rozni sa, to chyba oczywiste.Co nie zmienia faktu, ze maja lepsze
                warunki do nauki niz zaoczni odwiedzajacy wydzial w weekendy, a to
                sie przeklada na poziom nauczania po prostu.
                • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:44
                  Studia wyższe kojarzą mi się przede wszystkim z czytaniem, pisaniem
                  prac, wykonywaniem badań, rozwiązywaniem ćwiczeń - większość
                  dziedzin nie wymaga wcale przebywania fizycznie na uczelni.
                  • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:03
                    tylko czasem jest tak, że książka nie zastąpi kontaktu z wykładowcą - zwłaszcza
                    takim otwartym na studentów
                    • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:17
                      Od czego są spotkania łykendowe? Przecież nawet na studiach
                      dziennych większość wykładowców widujesz raz w tygodniu.
                      • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:17
                        i tu się mylisz smile
                  • e_r_i_n Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:17
                    bri napisała:

                    > większość dziedzin nie wymaga wcale przebywania fizycznie na
                    > uczelni.

                    Taa, obecnosci nie wymagaja na przyklad lektoraty? A te bywaja
                    istotna czescia studiow, niekoniecznie filologicznych.
                    • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:20
                      Napisałam większość nie wszystkie, a poza tym studia zaoczne też
                      przewidują wizyty na uczelni.
                      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:29
                        Takie np. prawo musi wypuszczac niesamowicie wyksztalconych i
                        profesjonalnych absolwentow studiujacych zaocznie.Faktycznie- coz to
                        za wyczyn przerobic te wszystkie opasle tomiska..po co wyklady i
                        godziny cwiczen..
                        • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:54
                          Profesjonalizm to jest coś, co nabywa się dopiero wykonując daną
                          profesję. Akurat z prawnikami bezpośrednio po studiach dziennych
                          miałam dużo do czynienia i z tego co zauważyłam przeciętny absolwent
                          prawa ma trudność ze sformułowaniem prostej umowy. Zresztą samo
                          ukończenie studiów prawniczych nie uprawnia przecież do wykonywania
                          tego zawodu. Z kulturą osobistą (moim zdaniem to ona jest
                          odpowiedzialna za sposób w jaki witasz rozmówcę odbierając telefon)
                          też bywało różnie.
                          • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:01
                            Zresztą im dłużej się zastanawiam nad tym, co napisałaś tym bardziej
                            jestem przekonana, że kluczową rolę w tym, jak kto rozmawia przez
                            telefon ma właśnie kultura osobista, której uczą nas chyba przede
                            wszystkim rodzice. Wydaje mi się, że prędzej ona wpływa na
                            wykształcenie niż odwrotnie.
                      • e_r_i_n Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:53
                        Przyznasz jednak, ze przy wspomnianych przeze mnie lektoratach,
                        roznice robi stycznosc z jezykiem przez poltorej godziny 2 razy w
                        tygodniu i poltorej godziny co dwa tygodnie? Plus drugi jezyk na
                        studiach dziennych, tez 2xtygogniowo, 1,5 godziny (a to takie
                        pierwsze z brzegu roznice w studiach dziennych i zaocznych na mojej
                        uczelni).
                        • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:12
                          Tak. Chociaż styczność z językiem można (i trzeba) mieć nie tylko na
                          lektoratach.
                          • e_r_i_n Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 18:28
                            Oczywiscie - ale zakladajac zajecia tylko na uczelni, dzienne
                            wypadaja o niebo lepiej. A o tym piszemy chyba?
                            • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 19:16
                              Zakładając tylko zajęcia na uczelni to nie wyobrażam sobie, żeby
                              ktokolwiek nauczył się płynnego posługiwania się jakimkolwiek
                              językiem obcym. Ale faktycznie Ci po zaocznych jeśli ograniczą się
                              tylko do zajęć na uczelni będą umieli jeszcze mniej,
                              najprawdopodobniej.
                              • e_r_i_n Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 19:27
                                Uuu, moja droga, gdybys studiowala w Szkole Wyzszej Jezykow Obcych,
                                zwanej rowniez SGH, zmienilabys zdanie wink.
            • laminja Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 20:06
              a zaraz po maturze nie studiuje się po łebkach?! hihihi dobre smile
      • haidi0111 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 26.01.08, 23:20
        Chyba nie umiałabym wyrazić tego lepiej. Szacunek. Chcę dokładnie tego co Ty,
        ale czuję, że to cholernie trudne...
    • hexella Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:49
      Będę szczęśliwa jeśli moi synowie pójdą na studia, skończą je i nie
      odłożą dyplomu do szuflady, tylko będzie on stanowił bilet wstępu do
      zawodu, który wybiorą i który stanie się ich pasja.
      Ale co jeśli któryś z nich postanowi być kominiarzem? I tylko
      łażenie po dachach ze szczotką i metalowa kula będzie go
      uszczęśliwiać.
      Niech więc lata po dachach z upodobaniem! I niech czyta, duzo czyta,
      a wtedy nikt po kilku minutach rozmowy nie pozna, ze to taki
      niedouczony typwink
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:52
        I tylko
        > łażenie po dachach ze szczotką i metalowa kula będzie go
        > uszczęśliwiać.
        Tym bym sie martwila..kogo moze rajcowac czyszczenie kominowtongue_outP??
        Tych prawdziwych rzecz jasna.
        • hexella Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:10
          a kogo może rajcować ekonomia? Rachunkowość, statystyka, bankowość-
          zieeeeew niemożebny. Przy tym kominiarz to mega interesujacy zawód,
          pełen przygód, emocji i balansowania na krawędziwink
          • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:12
            ....i ile szczęścia ludziskom przynieść można wink)
            • hexella Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:16
              tak! I przy tym wspierać drobnych wytwórców guzikówwink
              • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:18
                i regionalnie optyków, bo w niektórych regionach to po kominiarzu
                trzymając się za guzik pana w okularach spotkać trzeba
                (gdzieniegdzie w krawacie zamiast okularów)wink)
                • hexella Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:35
                  a ów pan w okularach łysy być powinien, więc łysi swej łysiny nie
                  powinni się wstydzić, bo to konieczny element szczęśliwości narodu!
                  Można zatem wysnuć śmiałą tezę iż kominiarze niezbędni są do
                  szczęścia i dobrego samopoczucia łysych jegomości.
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:23
            Niekoniecznie ziew.
            Praca czysta, elegancka, dobrze rokujaca pienieznie.Zdecydowanie
            moze rajcowacsmile.
            W kominiarstwo z zamilowania ciezko mi uwierzycsmile.
            • hexella Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:30
              lola211 napisała:


              > W kominiarstwo z zamilowania ciezko mi uwierzycsmile.


              Bo Ty Lola człowiek małej wiary jesteśwink

          • zuzanka79 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:55
            hexella napisała:

            > a kogo może rajcować ekonomia? Rachunkowość, statystyka, bankowość-

            Na przykład mniewink Ja wychodzę z założenia, że każdy w życiu robi to
            co lubi.
      • rotera Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:11
        tak ja Ty z kominiarzem, ja mam wizje z drwalem

        no i jeśli w wieku 18 lat stwierdzi, ze chce być tym drwalem to
        niech sobie bedzie, ale dopiero jak skończy studia (w kierunku
        spokrewnionym)

        i jeśli już skończy te studia za ktore my bedziemy płacić (czy
        państwowe czy prywatne) to niech sobie potem wsadzi dyplom w kalosze
        i wyjedzie do głuszy drzewa rąbać, ale jakby przyszło otrzeźwienie
        po latach to niech ma porządne wykształcenie, które mu żadnych
        ścieżek nie zamyka.
        na chwile obecną fajnie by było gdyby to też był MBA, jeśli jednak
        nie bedzie miał predyspozycji albo jeden albo drugi (narazie jnic na
        to nie wspazuje) to niech maja chociaż wyższe i guzik mnie obchodzi
        czy na renomowanej uczelni czy prywatnej.
        Ja swoje wypociłam na państwowej, renomowanej i rewelacji, różnic
        płacowych pomiedzy sobą a koleżankami z prywatnych niestety nie
        widze, za to nie rozpatrywanie cv bez papierka nadal obowiązuje.

        mam nadzieje ze skłądnie, bo z temperatura pisze
    • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 16:54
      myślę sobie, że rola tego mgr przed nazwiskiem została trochę
      umniejszona przez pracodawców z wybujałymi oczekiwaniami jakie mają
      w stosunku do swoich pracowników. aktualnie firma poszukująca takiej
      sekretarki, której głównym zadaniem jest przekazywanie
      korespondencji na bieżąco, łączenie rozmów telefonicznych i bycie
      uśmiechniętą dla współpracowników wymaga od niej mgr, znajomości
      dwóch języków obcych (których nigdy w życiu w TEJ pracy nie użyje) i
      3-letniego doświadczenia na tym stanowisku. wymaga się
      więc "sztucznych", "nieadekwatnych" tytułów i poświadczeń nigdy
      nikomu nieprzydatnych umiejętności? rynek wychwytuje to
      automatycznie i je "sprzedaje" zainteresowanej części społeczeństwa.
      ot i cała filozofia w wyniku której powstała owa "nierówność".
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:20
        Wymagania stawiane przy prowadzeniu rekrutacji moga tez byc
        podyktowane checia ograniczenia ilosci kandydatow i tym samym
        szybszym znalezieniem najlepszego.A ze takie osoby beda aplikowac na
        stanowiska ponizej swoich kwalifikacji to niemal pewne w obecnych
        czasach.
        • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:30
          Jezeli mozna na podstawie emailow- i ich tresci ocenic poziom
          wyksztalcenia to ok
          ciekawe do jakiej grupy ja bym sie zaliczala....
          czesto pisze ogolnie, skrutowo, nie stosujac polskich liter smile
          oczywiscie emaile do grupy znajomych na gruncie towarzyskim- emaile
          nie oficialne
          te wazniejsze to inna sprawa smilesmile
          • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:34
            sądząc po bykach jakie sadzisz nie licz na pozytywne opinie. pani
            pedagog pożal się boże.
            • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:37
              ...a konkretnie zabolał w oczy "skrut" pani krainy.marzen.
              • hipopotamama Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:51
                Daj spokój, to była taka prowokacja. wink
                • kraina.marzen Re:do loli 25.01.08, 13:56
                  Mam pytanie: jakie wykształcenie mają Twoi rodzice lub dziadkowie?
                  Jeżeli bez mgr- to się ich wstydzisz?
                  Odpowiedz proszę
                  • kraina.marzen Re:do loli 25.01.08, 14:49
                    lola odpowiedz
                    • lola211 Re:do loli 25.01.08, 15:41
                      Pochodze z rodziny robotniczej, tak to kiedys okreslanosmile.
                      Czy sie wstydze? Bywa , ze tak.
                      Porownuje moich rodzicow z osobami wyksztalconymi i coz, wypada na
                      ich niekorzysc.Spotykam sie z wieloma znajomymi w wieku moich
                      rodzicow, a nawet dziadkow- bardzo ciekawe osobowosci, wysoka
                      kultura.Inne zycie,inny poziom.Inne tematy, inne klimaty.
                  • chicarica Re:do loli 27.01.08, 14:14
                    Mój ojciec nie ma mgr ale takich byków jak ty nie sadzi.
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:36
            Ja mam na mysli te oficjalne, bo takie ludzie do mnie slasmile,
            wierzcie, ze czasem wlos sie jezy.
            Ale najwieksze kwiatki w rozmowie wychodza.Nigdy nie sadzilam, ze
            jest tylu ludzi nie potrafiacych swobodnie i kulturalnie prowadzic
            rozmowy telefonicznej.
          • triss_merigold6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:47
            Do grupy, która deprecjonuje sens i wartość studiów, pedagogicznych
            zwłaszcza.
          • tropicielkaglupoty Do Joasiiik25 24.01.08, 18:40
            Joasik, w Twoim przypadku sprawdza sie teza, ze wyksztalcenie to nic
            takiego.
            Wiecej- Ty z tytulem mgr(ktorym szczycisz sie wszedzie gdzie mozesz
            ha ha ha) to zmarnowana kasa i ujma dla wyksztalciuchow.
            Ludzie po zawodowce sa bardziej obyci i bystrzy niz Ty.
            Joasik, wiesz co oznacza nazwa "czarna owca"?wink
            Tropicielka
    • mama_zulika Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:36
      Przeczytalam tylko poczatek watku. Nie uwazam, ze brak wyzszego wyksztalcenia
      bylby w moich oczach porazka dla mojego dziecka. Mam kolezanke, fryzjerke.
      Najpierw skonczyla szkole zawodowa. Pozniej technikum, zdobyla tytul mistrzoski.
      Po kilku latach pracy w jakims zakladzie otworzyla swoj wlasny, pozniej
      "zamienila" go na wiekszy, w lepszej, bardziej "prestizowym" punkcie. Dziewczyna
      ma inteligencje, talent i to "cos". Wynajmowala modelki i organizowala pokazy
      fryzur. Jezdzi na szkolenia do roznych miejsc na swiecie. Jest obyta, ladnie
      sie wyslawia i naprawde dobra w tym, co robi. Moze nie zrobila kariery na skale
      miedzynarodowa, nawet krajowa, ale na pewno regionalna. Niech moje dziecko idzie
      swoja droga, wazne, aby to co robi robilo najlepiej jak potrafi.
    • zapracowana6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:49
      >W obecnych czasach magistrów mamy na pęczki, studia niby niewiele
      znaczą...<
      W obecnych czasach nie chodzi tylko o to,żeby mieć dyplom, ale o
      to,by skończyć dobry kierunek na dobrej uczelni.
      Wiele powstałych ostatnio "szkółek" wyższych nie daje w
      rzeczywistości nic, poza tytułem.
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:10
        > Wiele powstałych ostatnio "szkółek" wyższych nie daje w
        > rzeczywistości nic, poza tytułem.

        Kiedy pytam o wyksztalcenie nie wnikam , kto jaka uczelnie ukonczyl,
        a mimo tego w trakcie rozmowy, zanim to pytanie padnie, ja juz
        jestem w stanie stwierdzic, ze ta osoba nie jest absolwentem
        zawodowki tylko.
        Nie tyle chodzi mi o kariere zawodowa, co o inteligencje i obycie.
        • clio_1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:32
          Wykształcenie a inteligencja i obycie to 2 różne sprawy.
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:43
            A owszem- tyle ze jak uczy doswiadczenie- ze soba skorelowane.Jak
            ktos nie jest inteligentny to sie na studia raczej nie dostanie, nie
            mowiac o ich ukonczeniu.
            Ludzi z ogłada, obytych tez raczej szybciej znajdziesz wsrod
            wyksztalconych.
            • clio_1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:21
              Tu się akurat z Tobą nie zgodzę - znam kilka inteligentnych osób, które studiów
              nie skończyły, nie dlatego, że nie dawali sobie rady, tylko dlatego, że wybrali
              inną drogę życiową. A obycie moim zdaniem nie jest zależne od wykształcenia,
              tylko od wychowania.
              • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:50
                A obycie moim zdaniem nie jest zależne od wykształcenia,
                > tylko od wychowania

                No to porownaj sobie poziom kultury w domach, gdzie dominuje
                wyksztalcenie podstawowe/zawodowe z tym, gdzie ludzie maja
                wyksztalcenie wyzsze.Roznice widac od razu, a kto twierdzi ze ich
                nie ma, najwyrazniej niedowidzi.
                Statystycznie rzecz biorac im czlowiek bardziej wyksztalcony tym
                wyzszy poziom reprezentuje i to nic odkrywczego, nie zmieni tego
                kilka przypadkow tych,co inna droge wybrali, jak piszesz.
    • syriana Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 17:58
      odróżniam wykształcenie w sensie formalnym od obycia umysłowego i społecznego,
      za którym niekoniecznie musi iść papier wyższej uczelni

      zresztą to świetnie na forum widać
      używany język, zasób słów, umiejętność sensownej argumentacji - to rzeczy nabyte
      przez kontakt ze słowem pisanym

      a książki nie tylko na studiach można czytać
      • guderianka Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:03
        syraino-ale słowo pisane można również w ogromnych dawkach serwować
        sobie na forum big_grin
        I na forum-poprzez obcowanie z co bardziej inteligentnymi forumkami,
        ich złośliwościami, przytykami można nauczyć się ciętych ripost,
        błyskotliwych komentarzy, kwiecistych wypowiedzi..wink
        • syriana Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:10
          no ba!

          ale pokuszę się o sformułowanie teorii, że forumowe powiedzonka, argumenty i
          filozofie życiowe w niewielu dziedzinach realnego świata mają zastosowanie, czy
          choćby tylko miejsce na błyśnięcie wink

          ja tam na ten przykład, nigdy się chyba tak porządnie o aborcji nie naparzałam w
          realu jak w internecie
          albo o chrzczeniu dziecka niewierzących rodziców

          a tu to średnio raz na tydzień mi się to zdarza

          hmm.. jakoś mało praktyczne to siedzenie tu nagle mi się zdało..
          • guderianka Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 20:36
            big_grin

            to może czas teorię przekuć na praktykę i szukać ofiar do
            słownych "naparzanek" w realu ? wink
        • malila Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:49
          guderianka napisała:
          > I na forum-poprzez obcowanie z co bardziej inteligentnymi
          forumkami,
          > ich złośliwościami, przytykami można nauczyć się ciętych ripost,
          > błyskotliwych komentarzy, kwiecistych wypowiedzi..wink

          Nie. Tego nie można się nauczyć. Wykucie na blachę wyrażenia
          typu "twoja komórka idzie z duchem czasu i też uważa, że bycie
          singlem nie jest żadną ujmą" czy "to, co cię gryzie w pośladki, to
          nie jest guma od majtek" - nie gwarantuje sukcesu. Trzeba go
          przecież użyć w odpowiednim miejscu i czasie. I dobrze by było lekko
          je zmodyfikować, bo google mają dobrą pamięć.
      • clas_sic Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:08
        chciałam napisać dokładnie to, co syriana...

        "Wykształcenie to to, co pozostaje kiedy zapomina się rzeczy wyuczonych".
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:12
        > odróżniam wykształcenie w sensie formalnym od obycia umysłowego i
        społecznego,
        > za którym niekoniecznie musi iść papier wyższej uczelni

        Niekoniecznie, ale chyba jednak- najczesciej.
    • e_r_i_n Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:06
      A ja rozumiem Lolę w jej chęci dopilnowania, zeby jej corka skonczyla studia.
      Dla mnie rowniez studia to naturalny etap ksztalcenia. Mnie nikt sila do studiow
      nie namawial, wiedzialam jednak, ze to dla mnie duza szansa (co sie sprawdzilo).
      I w moim domu nigdy nie bylo rozmow 'czy studiowac', tylko 'co studiowac'. I co
      najwazniejsze - GDZIE studiowac. Do teog dziennie.
      Takie myslenie chce tez zaszczepic swojemu dziecku - sama jestem przykladem
      tego, ze dobre studia na dobrej uczelni to polowa sukcesu w zyciu zawodowym.
      Oczywiscie nie znaczy to, ze tylko ludzie ze studiami osiagaja sukcesy - bo sa
      takie zawody, gdzie duzo wazniejsze jest doswiadczenie, a przede wszystkim
      predyspozycje.
      Nie zmienia to faktu, ze nie bylabym do konca zadowolona, gdyby moje dziecko na
      studia nie poszlo. Chyba, ze faktycznie w wieku lat 19 bedzie mial pomysl na
      sensowny zawod, ktory studiow nie wymaga.
      • a-ronka co to za "dobre studia","dobra uczelnia" 25.01.08, 11:08
        przechwalasz się tym w każdym poście a o ile wiem to SGH nie jest aż
        tak elitarną szkołą.Mam sporo znajomych po tej uczelni i te trzy
        literki nie dają aż takiego prestiżu.
        Wydumałaś sobie to,plus poparcie rankingiem i ciągle wspominasz jaka
        to super,hiper wspaniała uczelnia.
        Znam lepsze i znam ludzi,którzy zajmują wysokie stanowiska ale nie
        ogłaszają tego wszem i wobec.Może tego uczą na SGH???
        • maeve_binchy Re: co to za "dobre studia","dobra uczelnia" 25.01.08, 11:43
          akurat sgh jest najlepsza uczelnia ekonomiczna w kraju, skonczylam i ja, i
          studia na niemieckim uniwersytecie - sgh nadal wygrywa

          niestety, aby zarabiac, przyjmuje zbyt wielu studentow zaocznych (wiecej niz
          dziennych), w ten sposob dyplom sgh zaczyna niewiele znaczyc...
          • gaja78 Re: co to za "dobre studia","dobra uczelnia" 25.01.08, 11:59
            maeve_binchy napisała:

            > studia na niemieckim uniwersytecie - sgh nadal wygrywa
            >
            > niestety, aby zarabiac, przyjmuje zbyt wielu studentow zaocznych (wiecej niz
            > dziennych), w ten sposob dyplom sgh zaczyna niewiele znaczyc...

            To żart oczywiście ?
            Sądziłam że studia na SGH wybierają zwłaszcza ci, którzy uczą się jednocześnie
            ciężko pracując. A na studiach dziennych pracę trudniej pogodzić z nauką niż na
            zaocznych ...

            Nie kumam jak dyplom SGH może tracić na wartości, skoro jest coraz więcej
            studentów zaocznych ... to chyba dobrze świadczy o absolwentach ? Że potrafią
            uczyć się i jednocześnie na te studia zarabiać ... w końcu tego się na SGH uczy,
            prawda ? big_grinDD
    • ik_ecc Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 18:58
      lola211 napisała:

      > Po dwoch zdaniach jestem w
      > stanie ocenic, na jakim poziomie ktos zakonczyl edukacje

      Po dwoch zdaniach WYDAJE Ci sie ze mozesz ocenic na jakim poziomie
      ktos zakonczyl edukacje. Jak ktos brzmi "ladnie", to mu przypisujesz
      wyzsze wyksztalcenie, jak "nieladnie" to nizsze.

      Tak sie sklada, ze znam sporo osob bez wyzszego wyksztalcenia, u
      ktorych bys tej strasznej przypadlosci nie rozpoznala. Znam tez
      wieeeelu burakow z bardzo wysokim wyksztalceniem...

      Np. Moj maz rzucil studia na drugim roku, wiec wyzszego
      wyksztalcenia nie ma. Niejednokrotnie radze sie go jak cos
      sformulowac zeby brzmialo dobrze, zawsze prosze go zeby przeczytal i
      poprawil to co napisalam, niejednokrotnie radze sie go rowniez w
      sprawach czysto zawodowych (pracujemy w tej samej dziedzinie, tyle
      ze ja mam doktorat). Zarabia tez lepiej ode mnie oraz bardzo lubi
      swoja prace (w odroznieniu ode mnie).

      Moj bardzo bliski kolega ma IQ tak wysokie, ze w szkole nie
      wiedzieli co z nim robic. Ledwo skonczyl liceum (zajelo mu to chyba
      z 7 lat) - bo olewal, nie chodzil. Teraz zarabia (i to calkiem
      niezle) pisaniem odpowiadan i krotkich ksiazek. Zapewniam, ze "braku
      wyksztalcenia" nie dalabys rady u niego rozpoznac.

      Przyklady moge mnozyc...
      • wieczna-gosia Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 20:47
        jak tak patrze po swoich znajomych, to- szczegolnie wsrod panow- niedorobionych
        magistrow jest na peczki. Hm... w zasadzie dorobionych magistrow znam mniejszosc
        smile Dorobionych doktorow znam jeszcze mniejsza mniejszosc.
        A jednoczesnie ludzi, u ktorych nie widac braku wyksztalcenia nie widac znam
        wiekszosc, a byl nawet czas ze mi sie jakos tak znajomi przetasowali ze co
        konczyl studia to wiekszy palant smile na szczescie pozniej poznalam kilku fajnych
        magistrow smile)

        dla mnie tez pojscia na studia jest natiuralna konsekwencja, bardzo mi sie
        podoba ze w Polsce zagoscil licencjat i w zasadzie nawet jak sie czlowiek
        powaznie pomylil w wyborze studiow, to moze se skonczyc i nie bawic sie w
        kolejne studia od zera chyba ze bardzo chce smile
        Ale jak tak sobie mysle... hmmm... to nie studia tak, natomiast zbyt wielu znam
        fajnych ludzi bez mgr, zeby jakos bardzo sie przywiazywac do literek smile
      • joanna666 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 20:51
        Wielu, nawet bardzo wielu sławnych ludzi formalne wykształcenie miało znacznie
        niższe, niż najbardziej przekonane o korelacji inteligencji z wykształceniem
        forumowiczki... Za to ich karier raczej nie da się porównać.
        Przykładowo:

        Wisława Szymborska NIE SKOŃCZYŁA studiów (m.in. polonistyka na UJ - była
        koleżanka z grupy mojej znajomej. Znajoma skończyła, później obroniła doktorat.
        Była (i jest nadal dobra) w swojej dziedzinie), ale do koleżanki z roku jednak
        jej daleko...

        Osobiście uważam, że wykształcenie średnie, z maturą, to coś uniwersalnego.
        Oczywiście jeżeli ktoś woli uczyć się zawodu w szkole zawodowej - to też OK. Ale
        naprawdę dobrze jest uzupełnić potem wykształcenie do średniego - dla swojej
        satysfakcji, wiedzy ogólnej, bezpieczeństwa pracy w przyszłości. A na studia
        powinni iśc ci, którzy naprawdę tego chcą i/lub wykazują odpowiednie zdolności.
        Ich ewentualny brak zrekompensują przecież bardziej wytężoną pracą, o ile będą
        mieć odpowiednią motywację.
        • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:20
          A ile znasz takich przypadkow?
          No i moze rozpatrujmy nie tak odlegle czasy jak okres studiów
          W.Szymborskiej, bo to inne czasy byly.
          • joanna666 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 21:36
            Oj, sporo, naprawdę sporo... Choćby Bill Gates, Albert Einstein.
            A okres studiów Szymborskiej - wtedy było znacznie trudniej skończyć studia,
            czyżby to znaczyło, że Szymborska nie dała rady i może dzisiaj byłaby
            absolwentką Wyższej Szkoły Zawodowej w ....
            A "No" jako początek rozmowy telefonicznej to zdaje mi się ze starego kawału o
            milicjancie z wykształceniem wyższym...
            • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 22:43
              Geniusze to inna para kaloszy, moze raczej skupmy sie na tzw. szarym
              czlowieku?
              A "no" ma sie swietnie, milicji juz dawno nie ma, a ono ciagle
              funkcjonuje..
      • sir.vimes Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 21:10
        "Po dwoch zdaniach WYDAJE Ci sie ze mozesz ocenic na jakim poziomie
        ktos zakonczyl edukacje. Jak ktos brzmi "ladnie", to mu przypisujesz
        wyzsze wyksztalcenie, jak "nieladnie" to nizsze.

        Tak sie sklada, ze znam sporo osob bez wyzszego wyksztalcenia, u
        ktorych bys tej strasznej przypadlosci nie rozpoznala. Znam tez
        wieeeelu burakow z bardzo wysokim wyksztalceniem... "

        Podpisuję się pod tym.
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 24.01.08, 22:07
        > Po dwoch zdaniach WYDAJE Ci sie ze mozesz ocenic

        Nic mi sie nie wydaje- poźniej nastepuje wypelnianie rubryk i pada
        pytanie o wyksztalcenie.No i rozmowca potwierdza najczesciej moje
        przypuszczenia.

        Opieram swoje zdanie na duzo wiekszej liczbie przypadkow niz twoj
        maz, kolega i znajomi.
        • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:41
          Po wyższych studiach wypełniasz rubryczki?
          • triss_merigold6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:56
            A co w tym dziwnego? Pracując w komisji rekrutacyjnej na studia też
            m.in. wypełniałam rubryczki.wink
          • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:05
            skoro narobiło się tylu magistrów, to chyba nic dziwnego
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:30
            Tak, miedzy innymi wypelniam pewne formularze.
            Nie widze sensu w Twoim pytaniu.
            • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:15
              Zabrzmiało jakbyś nie robiła nic innego, ale dzięki za wyjaśnienie.
    • sir.vimes Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 21:09
      ale szybciutko mi przeszło.

      > W swojej pracy mam nieustanny kontakt z klientem, nie osobisty,
      > glownie telefoniczny i mailowy.I co? Po dwoch zdaniach jestem w
      > stanie ocenic, na jakim poziomie ktos zakonczyl edukacje.Rozmowa z
      > osoba z wyzszym wyksz., a z tym po zawodowce zupełnie inaczej
      > przebiega, inny poziom, inna kultura, slownictwo inne.


      • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:14
        Widzisz- ja mam mozliwosc skonfrontowania swoich przypuszczen z
        faktami(i na tej podstawie wyrobilam sobie zdanie), ty w podstawowce
        moglas co najwyzej sobie poteoretyzowac.A zatem nie porownuj
        nieporownywalnego.
        • sir.vimes Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:25
          Studia i praca zweryfikowały moje poglądy.

          • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:53
            Sir- fakty sa takie, ze rozmawiajac z kims po paru zdaniach jestem
            najczesciej w stanie okreslic z kim mam do czynienia.Moje
            przypuszczenia potwierdza nastepnie sam rozmowca.Zatem z czym tu
            dyskutowac?
            Zauwazylam taka prawidlowosc i tyle.
            Jak ktos odbiera tel. witajac mnie "no" to z góry wiem, ze uczelni
            zadnych to on nie konczyl.
            • madtea Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:59
              do czasu aż cie empiria zaskoczy
              • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:02
                Zaskoczona bywam, w koncu sa wyjatki, co napisalam juz w pierwszym
                poscie.Ale zasadniczo sie nie myle.
                • madtea Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:07
                  lola211 napisała:

                  "Ale zasadniczo sie nie myle."

                  dobre, nawet bardzo... rotfl
                  wiesz, jak się zrobi w życiu mnóstwo badań terenowych i przeprowadzi ankiet w
                  ilości liczonej na wiadra, to nawet wtedy człowiek nie ma prawa się tak
                  wypowiadać, jeśli chce być uczciwy wobec stawianej tezy
                  ale co tam... złudzenia fajna rzecz
                  • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:22
                    Ty nie bardzo widze masz pojecie, o co mi chodzi i na czym opieram
                    swoje zdanie.
                    • madtea Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:25
                      na odebranych telefonach, mailach itp., czyli na niczym
                      • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:34

                        Na podstawie rozmowy tel. to ja wyrabiam sobie tylko zdanie,
                        potwierdzaja je natomiast DOKUMENTY.
                        • madtea Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:42
                          metodologicznie jesteś bezbłędna
                          • guderianka metody badań 25.01.08, 10:06
                            są różne metody badań- Badania można przeprowadzać metodą
                            kwestionariusza ankiety, wywiadu,na podstawie biografii. Można też
                            je przeprowadzać za pomocą rozmowy telefonicznej i maili-zatem lola
                            przeprowadzając dużą ilość takich rozmów i czytając takie maile ma
                            prawo wyrobić sobie taką a nie inną opinię. Zwłaszcza, że nawet w
                            badaniach do pracy magisterskiej tezę swoją można poprzeć po
                            przeprowadzeniu badań na wybranej grupie osób, gdzie 50-100
                            wystarcza. Założę sie, że lola przeprowadziła więcej niż 100 rozmów
                            i tezę swoją opiera na doświadczeniu
                            Widzę jednak, że lubisz sie czepiać-szkoda tylko, że czepiasz się
                            nie tego co trzebatongue_out
                            • madtea Re: metody badań 25.01.08, 10:07
                              socjologa uczysz? no to jak drewno do lasu
                              • guderianka Re: metody badań 25.01.08, 10:14
                                skoro socjolog bzudry pisze...
                                • madtea Re: metody badań 25.01.08, 10:27
                                  ta; idź się doucz
                                  i jak nie odróżniasz chałupniczej "metody badań" prowadzonej przez autorkę tego
                                  wątku, od rzetelnie opracowanych i zaplanowanych to już ci nie pomogę biedaczyno
                                  • guderianka Re: metody badań 25.01.08, 10:34
                                    papa
                                  • lola211 Re: metody badań 25.01.08, 11:37
                                    Nie- to Ty nie odrózniasz badan od po prostu luźnego spostrzezenia,
                                    opartego na doswiadczeniu.Masz widac spaczenie zawodowe.
                                    • madtea Re: metody badań 25.01.08, 11:58
                                      pewnie mam - ale to ty nie potrafisz przystanąć i powiedzieć - może się mylę,
                                      może mam fiksację, bo sama przykładam do wykształcenia tak dużą wagę; wszędzie
                                      tylko "wiem" "potrafię" "tak jest" i całe rzesze wielkich kwantyfikatorów
                                      • lola211 Re: metody badań 25.01.08, 12:20
                                        Hmm,znaczy sie, ze tylko mi sie tak wydaje? Rozmawiam z kulturalnym
                                        czlowiekiem, zakladam, ze jest wyksztalcony, potem sie okazuje, ze
                                        faktycznie - jest.Gdzie tu widzisz miejsce na "moze sie myle"? Serio
                                        pytam, bez zlosliwosci.
                                        • madtea Re: metody badań 25.01.08, 12:29
                                          w tym, że to uogólniasz
                                          • lola211 Re: metody badań 25.01.08, 12:44
                                            Pisze o tym, jak jest NAJCZESCIEJ, a nie ZAWSZE.Poza tym pisze o
                                            WLASNYCH, osobistych doswiadczeniach.Takich mam klientow.
                                            Z pewnoscia sa tu osoby, ktore pracuja z klientem i moga tez cos na
                                            ten temat napisac- czy potrafia np. na pierwszy rzut oka ocenic z
                                            kim maja do czynienia, czy nie ma zadnych,ale to zadnych regul.
            • sir.vimes Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 25.01.08, 16:27
              > Jak ktos odbiera tel. witajac mnie "no" to z góry wiem, ze uczelni
              > zadnych to on nie konczyl.

              Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło - więc może rzeczywiście masz więcej
              doświadczenia i pola do takich obserwacji.
        • cora73 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:34
          Po tytule tego watku wnioskuje ze ty raczej z tej grupy mniej
          wyksztalconych......smile raczej PODOBNO mialo byc nie PONOC co?
          • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:48
            Nie- mialo byc tak jak jest.
            • cora73 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:55
              Ty napisalas ja tylko wywnioskowalam.
              • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 22:57
                To moze uzasadnij?
                • cora73 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:06
                  Sprobujesmile o ile sie orietuje to slowo ponoc pochodzi z
                  gwary ,slaskiej zdaje sie......... w oficjalnych listach czy pismach
                  przeznaczonych dla wiekszego grona czytelnikow czlowiek kulturalny
                  zwrotow gwarowych raczej nie uzywa, zdajac sobie sprawe z tego iz
                  nie przez wszystkich moga zostac one zrozumiane.
                  • lola211 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 24.01.08, 23:30
                    W mojej ocenie jest jednak zrozumiale(co zreszta widac).I bardzo na
                    miejscu- czyta ten watek nie "wieksze, sztywne grono" tylko forumowa
                    bracsmile.




                    ---------------------------------------------------------
                    Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
                  • oldrena1 Re: Kiedyś (w podstawówce) myślałam tak jak Ty 25.01.08, 13:37
                    cora73 napisała:

                    > Sprobujesmile o ile sie orietuje to slowo ponoc pochodzi z
                    > gwary ,slaskiej zdaje sie.........

                    A do jakiegoś słownika języka polskiego zaglądałaś? "Ponoć" to po
                    prostu przestarzała forma słowa "podobno".
                    Przyganiał kocioł garnkowi?
    • miminko Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 00:26
      nie łykam tego, co twierdzi lola - że jest w stanie poznać magistra po kulturze.
      nie te czasy. studia teraz może skończyć każdy - pomyślmy o tych wszystkich
      absolwentach administracji w pcimiu dolnym, czego miarą jest taki dyplom? wielu
      moich zdolnych znajomych nigdy nie znalazło cierpliwości, żeby skończyć studia,
      bo poświęcili się pracy, w której zaszli dalej niż większość "absolwentów
      wyższych" mogłaby pomarzyć.

      ja poszłam na studia pod presją - rodziców, otoczenia, które pytało mnie ciągle
      "co studiujesz?", "co skończyłaś?" i to na prowincji - od kiedy przeprowadziłam
      się do dużego miasta nikt mi takiego pytania nie zadał. moich pracodawców
      interesowała głównie znajomość angielskiego, elastyczność i doświadczenie (nie
      szkodzi, że w rozmaitych branżach). zrobiłam trzy lata i rzuciłam te moje
      pięcioletnie magisterskie - rozwijałam się juz w innej branży i w niej chciałam
      pozostać, sam dyplom niczego by szczególnie
      w moim życiu nie zmienił. przyznaję, jestem mało ambitna. mam jednak karierę, o
      jakiej bym nigdy dla siebie nie marzyła - trochę dzięki szczęściu, a trochę
      dzięki odwadze, zdolnościom adaptacyjnym i umiejętności zaskarbiania sobie
      sympatii pracodawców. nie dzięki dyplomowi, a właściwie mimo jego braku. chociaż
      jak dobrze pomyślę, na pewno nie bez znaczenia były te tomy przeczytanych
      książek, obejrzane wystawy i masa filmów wink taka edukacja we własnym zakresie.

      za to ostatnio w banku byłam świadkiem jak para nie dostała stosunkowo niskiego
      kredytu - okazało się potem, że do zdolności kredytowej brakowało im jedynie...
      wykształcenia. mieli podstawowe, wcześniej w symulacji podali wyższe. i tak oto
      okazało się, że brak wykształcenia zubaża dosłownie a nie w przenośni wink
      • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 08:36
        miminko napisała:
        > za to ostatnio w banku byłam świadkiem jak para nie dostała stosunkowo niskiego
        > kredytu - okazało się potem, że do zdolności kredytowej brakowało im jedynie...
        > wykształcenia. mieli podstawowe, wcześniej w symulacji podali wyższe. i tak oto
        > okazało się, że brak wykształcenia zubaża dosłownie a nie w przenośni wink

        A mnie zastanowiło po co zawyżyli swoje wykształcenie?Zeby zrobić lepsze wrażenie?
        • ciociacesia Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:38
          moze sprawdzili wszystkie opcje i dopiero na wyzszym wykształceniu
          łapali sie na kredyt - z kalkulatorem kredytowym nie ponegocjujesz,
          pewnie mysleli ze z urzednikiem w banku sie da ponegocjowac
          • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:48
            ciociacesia napisała:

            > pewnie mysleli ze z urzednikiem w banku sie da ponegocjowac

            Wystarczy oglądac przypadkowe reklamy,zeby wiedziec,ze pewnie nie oznacza na pewnosmile
            Nie brałam kredytu,ale serio od wykształcenia zależy,czy dostane czy nie?Dochody nie sa ważne?wink
            • triss_merigold6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:00
              Kalkulacja ryzyka kredytowego: bezrobotny z wyższym wykształceniem w
              razie dramatycznej potrzeby pójdzie sprzątać, pracować na budowie
              etc. a bezrobotny po podstawówce wyżej d... nie podskoczy.
              • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:07
                Wiesz,że takie kalkulacje sa prowadzone,czy piszesz bo tak ci sie wydaje?Pytam serio,bo nie mam zielonego pojęcia.
                • triss_merigold6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:13
                  Wiem. Zresztą brane są także pod uwagę wskaźniki dotyczące
                  bezrobocia a te w grupie osób z wykształceniem podstawowym są
                  najwyższe bez względu na region.
                  • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:17
                    Dzieki.
                  • ewcia1976 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:16
                    Stykam się z ludźmi z wykształceniem średnim i wyższym . Niestety ,
                    wiedza ogólna ludzi z wykształceniem średnim jest większa niż tych z
                    wyższym. Moi koledzy są oczytani mają rozległe zainteresowania i
                    tylko ze szkołom im było nie po drodze. A koledze mgr, Panu
                    Dyrektorowi tłumaczylam ostatnio znaczenie słowa empatiasmile.
                    To moje lużne obserwacje.
                    A czy moja córka pojdzie na studia? Wydaje się, ze skora mama była
                    ona tez powinna ale nie mam względem niej takich wymagań. Fajnie, by
                    było żeby rozwijała swoje zdolności, robiła to co lubi i była w tym
                    dobra. Narazie ma 4 lata , lepszą ode mnie wyobraźnie przestrzenną,
                    radzi sobie z układankami dla ośmiolatków i traktuje je jako świetną
                    zabawę. Ma też dobry słuch. Teraz moje zadanie - rozwijać to.
                    • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:30
                      ewcia1976 napisała:

                      > Stykam się z ludźmi z wykształceniem średnim i wyższym . Niestety ,
                      > wiedza ogólna ludzi z wykształceniem średnim jest większa niż tych z
                      > wyższym. Moi koledzy są oczytani mają rozległe zainteresowania i
                      > tylko ze szkołom im było nie po drodze. A koledze mgr, Panu
                      > Dyrektorowi tłumaczylam ostatnio znaczenie słowa empatiasmile.
                      > To moje lużne obserwacje.

                      A co nazywasz wiedzą ogólna?
                      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:15
                        Jak nic ludzie na studiach głupiejasmile- taki wniosek mozna wysnuc.
                        • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:19
                          smile)))))
                    • rita75 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 19:43
                      Moi koledzy są oczytani mają rozległe zainteresowania i
                      > tylko ze szkołom im było nie po drodze.

                      Tobie raczej tez bylo.
                      wink
              • bri Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:14
                Moim zdaniem na budowę czy sprzątać to właśnie prędzej pójdzie ten
                bezrobotny bez wykształcenia. Do pracy fizycznej nie chcą ludzi po
                wyższych studiach.
            • miminko Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:05
              no ja też się zdziwiłam. zdaje się, że dochody mieli niemal na styk jeśli chodzi
              o zdolność. podejrzewam, że w takim wypadku dla banku wykształcenie podstawowe
              nie jest wystarczającą gwarancją, że dochody tych państwa mają szansę rosnąć.

              to był i tak dosyć liberalny bank - można w nim np. dostać kredyt nie mając
              umowy o pracę, tylko umowy o dzieło.
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:43
        > nie łykam tego, co twierdzi lola - że jest w stanie poznać
        magistra po kulturze

        A jednak tak jest.


        >studia teraz może skończyć każdy

        Tak ci sie tylko wydaje.Mnostwo osob odpada w trakcie, bo nie sa w
        stanie podolac.
        • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:55
          podaj dane, na których się opierasz; statystykę, w której będzie czarno na
          białym - nieukończone studia - i "niepodołanie" jako przyczyna
    • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 00:54
      Człowiek jest tym, kim jest i co potrafi robić. A nie tym, co posiada - łącznie
      z tytułem magistra.

      Magisterium samo w sobie jest niestety niczym. Jeśli ktoś zdobył to magisterium
      uczciwie, używając mózgu - ma potencjał. Tylko jeszcze trzeba umieć ten
      potencjał wykorzystać.

      IMHO ocenianie ludzi po sposobie wysławiania się jest bez sensu. Można być
      erudytą, nie umiejąc tak naprawdę nic. Można być erudytą bez używania mózgu.
      • triss_merigold6 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:54
        Czyżby? Chyba nie do końca odróżniasz sprawność w komunikowaniu się
        od erudycji. Erudyci to Maria Janion, Leszek Kołakowski, Tadeusz
        Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz, tu nie wystarczy zwykłe
        oczytanie i posługiwanie się poprawną polszczyzną.
        • malila Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:23
          Bo może to o elokwencję chodziło. Podobne słowa.
          • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:25
            malila napisała:

            > Bo może to o elokwencję chodziło. Podobne słowa.

            Nie, chodziło mi dokładnie o erudycję smile
            www.slownik-online.pl/kopalinski/5F64B0B4483F1A42C12565BE00216985.php
            • malila Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:51
              To ja się z Tobą nie mogę zgodzić. Erudycja jednak wymaga wysiłku
              umysłowego. Bo primo: żeby w ogóle być w stanie przeczytać
              jakąkolwiek książkę, trzeba rozumieć, co się czyta, inaczej czytanie
              staje się męką, której nie da się znieść. Secundo: Żeby zabłysnąć
              erudycją, nie wystarczy wykuć na blachę kilku zwrotów, nazwisk czy
              tytułów obrazów; trzeba wiedzieć, kiedy ich użyć, w jakim
              kontekście, trzeba umieć wyjść poza tych kilka wyuczonych na pamięć
              słów. Tertio: czytając ze zrozumieniem, nabywa się wiedzy i poszerza
              te, jak to się ładnie mówi, horyzonty.
              Erudycja jest ewidentnie związana z pewnym poziomem umysłowym. Można
              być przy tym kaleką emocjonalną, ale to już insza inszość.
              • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:43
                malila napisała:

                > To ja się z Tobą nie mogę zgodzić. Erudycja jednak wymaga wysiłku
                > umysłowego. Bo primo: żeby w ogóle być w stanie przeczytać
                > jakąkolwiek książkę, trzeba rozumieć, co się czyta, inaczej czytanie
                > staje się męką, której nie da się znieść. Secundo: Żeby zabłysnąć
                > erudycją, nie wystarczy wykuć na blachę kilku zwrotów, nazwisk czy
                > tytułów obrazów; trzeba wiedzieć, kiedy ich użyć, w jakim
                > kontekście, trzeba umieć wyjść poza tych kilka wyuczonych na pamięć
                > słów. Tertio: czytając ze zrozumieniem, nabywa się wiedzy i poszerza te, jak
                to się ładnie mówi, horyzonty.
                > Erudycja jest ewidentnie związana z pewnym poziomem umysłowym. Można
                > być przy tym kaleką emocjonalną, ale to już insza inszość.

                No i co z tego że erudycja wymaga wysiłku umysłowego ? To wciąż jest tylko
                narzędzie. "Wysoki poziom umysłowy" też jest tylko narzędziem. Na mnie nie robi
                wrażenia, że ktoś ma tytuł 'mgr' z fizyki kwantowej, jeśli ten ktoś umie tylko i
                wyłącznie czytać literaturę ze swojej dziedziny ze zrozumieniem. Natomiast robi
                wrażenie ktoś, kto swoją wiedzę i umiejętności z dziedziny fizyki kwantowej
                potrafi wykorzystać w swojej pracy. Tutaj wielki szacunek. Sam fakt posiadania
                wysokiego poziomu umysłowego na niewiele sie zdaje.

                Dopóki stopień magistra nie będzie synonimem umiejętności posługiwania się
                wiedzą, nie będzie nic tak naprawdę znaczył. A niestety nie jest sad
                • paszczakowna1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 16:11
                  narzędziem. Na mnie nie robi
                  > wrażenia, że ktoś ma tytuł 'mgr' z fizyki kwantowej, jeśli ten ktoś umie tylko
                  > i
                  > wyłącznie czytać literaturę ze swojej dziedziny ze zrozumieniem. Natomiast robi
                  > wrażenie ktoś, kto swoją wiedzę i umiejętności z dziedziny fizyki kwantowej
                  > potrafi wykorzystać w swojej pracy.

                  Praca magisterska z fizyki kwantowej to nie wypis z literatury, ale projekt
                  badawczy, zatem "wykorzystanie" jest. A "czytanie ze zrozumieniem" podręcznika
                  fizyki kwantowej to zupełnie inny wymiar aktywności umysłowej niż "czytanie ze
                  zrozumieniem" podręcznika historii literatury.
                  • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 17:01
                    paszczakowna1 napisała:

                    > A "czytanie ze zrozumieniem" podręcznika
                    > fizyki kwantowej to zupełnie inny wymiar aktywności umysłowej niż "czytanie ze
                    > zrozumieniem" podręcznika historii literatury.

                    Oczywiście że inny wymiar, ale nie gorszy/lepszy, bardziej zaawansowany/mniej
                    zaawansowany. Wszystko zależy od predyspozycji. Nie mam żadnego problemu z
                    czytaniem ze zrozumieniem podręcznika fizyki kwantowej czy matematyki
                    dyskretnej. Z historią literatury mam tylko trochę problem. Ale już poważny
                    problem mam z historią powszechną smile
                    • paszczakowna1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 26.01.08, 01:31
                      > Oczywiście że inny wymiar, ale nie gorszy/lepszy, bardziej zaawansowany/mniej
                      > zaawansowany. Wszystko zależy od predyspozycji.

                      Niby tak, ale pozwolę sobie wysunąć hipotezę, że przeciętnemu fizykowi
                      kwantowemu znacznie łatwiej przeczytać ze zrozumieniem podręcznik literatury,
                      niż literaturoznawcy podręcznik fizyki kwantowej.
        • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 10:36
          triss_merigold6 napisała:

          > Czyżby? Chyba nie do końca odróżniasz sprawność w komunikowaniu się
          > od erudycji. Erudyci to Maria Janion, Leszek Kołakowski, Tadeusz
          > Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz, tu nie wystarczy zwykłe
          > oczytanie i posługiwanie się poprawną polszczyzną.

          Erudycja to właśnie jest oczytanie smile)) Spore, ale jednak tylko oczytanie.
          Nierzadko w ogóle nieskorelowane z umiejętnością myślenia.

          Chodziło mi o to, że do magisterium wystarczy erudycja.
          I świetnie, można się nią pochwalić, pobłyszczeć, poszpanować i przy okazji
          mówić sobie: jestem wielki bo mam magistra smile Śmieszy mnie też rozważanie w
          drugą stronę: "magistra może mieć każdy" albo "jak ten magister spowszedniał".
          Jakby to coś znaczyło, ten stopień który się posiada. Liczy się to, co człowiek
          potrafi wykorzystać z tej całej wiedzy którą ma. Wiedza to narzędzie, którym
          można wiele zdziałać. Ale żeby móc coś zrobić, trzeba posiadać umiejętność
          posługiwania się tym narzędziem.
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:00
        > IMHO ocenianie ludzi po sposobie wysławiania się jest bez sensu.
        Można być
        > erudytą, nie umiejąc tak naprawdę nic.


        Ale nie to jest sensem tego watku.Tak, wiem, majac mgr czy nie majac
        mozna byc chamem, psycholem i miec 2 lewe rece.
        Ale ja w to nie wnikam.

        Mnie interesuje tylko sposob komunikowania sie, poziom czlowieka,
        ktory rozumie co sie do niego mowi i ktory potrafi sensownie
        odpowiedziec, uzywajac poprawnej polszczyzny.
        Otoz stwierdzam tylko ze mozna na podstawie rozmowy wywnioskowac,
        kto na jakim etapie edukacje zakonczyl.I tyle.
        • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:11
          lola211 napisała:

          > Ale nie to jest sensem tego watku.Tak, wiem, majac mgr czy nie majac
          > mozna byc chamem, psycholem i miec 2 lewe rece.
          > Ale ja w to nie wnikam.

          Masz rację, mocno odbiegłam od konkretnej sprawy, o której napisałaś w pierwszym
          poście. Nie chodziło mi konkretnie o ciebie, odniosłam się do atmosfery
          panującej w tym waciku, do tych ah och i ę na temat stopnia naukowego, poziomu
          umysłowego, liczby fałd na mózgu i takich tam innych bzdetów. Wynoszenie na
          piedestał poziomu umysłowego to jak dla mnie tylko sposób na poczucie się
          lepszym od innych uncertain

          A w życiu szacunek się zdobywa tym, co się robi i jak się to robi. Ja mam więcej
          szacunku do pana, który mi piękne i trwałe kafelki w łazience położy, niż do
          absolwenta SGH na przykład, który nie umie rodziny utrzymać ;P

          > Mnie interesuje tylko sposob komunikowania sie, poziom czlowieka,
          > ktory rozumie co sie do niego mowi i ktory potrafi sensownie
          > odpowiedziec, uzywajac poprawnej polszczyzny.

          To jest grząski grunt. Jeśli to ty oceniasz sposób komunikowania się, to w
          swojej ocenie bierzesz nieświadomie pod uwagę zbieżność danego sposobu
          komunikowania się z twoim. Nic na to nie poradzisz, tak już działamy. Lepsze
          wrażenie zrobi na tobie ktoś, kto posługuje się językiem, który dla ciebie jest
          łatwo zrozumiały.

          > Otoz stwierdzam tylko ze mozna na podstawie rozmowy wywnioskowac,
          > kto na jakim etapie edukacje zakonczyl.I tyle.

          IMHO na podstawie subiektywnej oceny rozmowy możesz co najwyżej wywnioskować,
          kto na jakim etapie zakończył edukację w twojej dziedzinie lub jej podobnych.
          Jeśli zajmujesz się na przykład finansami w życiu nie ocenisz na podstawie
          rozmowy poziomu wykształcenia kogoś, kto zajmuje się fizyką ;P
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:14
            Gaju- przeciez ja nie rozmawiam z tymi ludzmi na tematy zawodowesmile.
            • gaja78 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:36
              lola211 napisała:

              > Gaju- przeciez ja nie rozmawiam z tymi ludzmi na tematy zawodowesmile.

              Ale sposób komunikowania się, formułowania myśli, konstruowania logicznej budowy
              zdań jest często "ukształtowany" przez dziedzinę, jaką się człowiek zajmuje.
              Widzisz my na przykład byśmy się nie dogadały. Bo prawdopodobnie zajmujemy się w
              życiu różnymi rzeczami. Ja nie jestem w stanie określić, jakie masz
              wykształcenie, ale zaryzykuję stwierdzenie, że nie poruszasz się w branży
              technicznej. Oczywiście mogę się mylić, bo jest to tylko moje subiektywne
              odczucie, spora nadinterpretacja, porównuję po prostu twoje wypowiedzi do mojego
              sposobu myślenia.

              Jeśli ja rozmawiam z dwiema osobami o tym samym poziomie wykształcenia i jedna z
              nich jest na przykład elektronikiem a druga magistrem kierunku humanistycznego -
              to niestety ale odniosę wrażenie, że ta pierwsza jest lepiej wykształcona. Co
              oczywiście jest bzdurą, bo obie osoby mają to samo wykształcenie. Ale pierwsza
              osoba będzie prawdopodobnie posługiwała się bliższym mi sposobem wnioskowania
              niż humanista. Ani gorszym, ani lepszym. Po prostu mi bliższym, przez co moje
              odczucia będą bardziej pozytywne w kierunku elektronika niż humanisty. A
              pozytywne/negatywne odczucia potrafią skrzywić ocenę, jaką się wydaje na temat
              czyjegoś wykształcenia.


              Ps. Jeśli się okaże, że jesteś "techniczna", to te moje rozważania można
              oczywiście o kant "d..." rozbić ;DDDD
              • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:08
                > Ale sposób komunikowania się, formułowania myśli, konstruowania
                logicznej budow
                > y
                > zdań jest często "ukształtowany" przez dziedzinę, jaką się
                człowiek zajmuje.

                Mysle, ze na poziomie tych rozmow, ktore ja prowadze, raczej roznice
                te nie wyjda.
                Nie bede miala mozliwosci sprawdzenia, bo az tak drazyc tematu nie
                zamierzamsmile.
                > Ps. Jeśli się okaże, że jesteś "techniczna", to te moje rozważania
                można
                > oczywiście o kant "d..." rozbić ;DDDD

                Mam za soba techniczny epizod , ale naprawilam swoj blad i poszlam w
                innym kierunku, nie moja bajkasmile.

    • agnieszkagosia Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 09:48
      W mojej rodzinie wszyscy maja wyzsze wyksztalcenie. Co nie przeszkadza mi w tym, ze poglady mam inne. Pracuje obecnie duzo z mlodzieza z technikum i szkol zasadniczych. Mam kontakt zarowno z tymi, ktorzy ucza sie w szkolach dwuletnich jak i trzyletnich. I powiem tak - sa osoby, ktore moga byc szczesliwe tylko w takich szkolach, nie ma sensu zmuszac do ogolniakow, do studiow. Mialam kontakt z takim chlopcem (bylam jego wychowawczynia) - oboje rodzice po studiach, on wybral zawodowke. Zdobyl upragniony tytul montera, od razu znalazl dobra prace i widze, ze jest szczesliwy.
      Mam podwojne wyzsze wyksztalcenie, pracuje w obu zawodach jednoczesnie. Jednym z nich jest praca nauczyciela. W zeszlym roku wypuscilam klase, ktorej bylam wychowawczynia - zawodowke o profilu elektrycznym. Widze jedno - moi uczniowie odnalezli sie w zyciu. Malo tego - oferty pracy juz na nich czekaly. Dla osob, ktore skoncza zawodowki i technika korzystne oferty pracy czekaja.
      Pracujac i widzac mlodziez ze szkol zasadniczych wiem, ze to nie jest zly wybor. Czesc z nich uzupelnia potem wyksztalcenie, ale juz pracuje w swoim zawodzie. I widze, ze sa zadowoleni
      Malo tego, powiem, ze bardziej szanuje nawet dobrego sprzedawce, fryzjera, stolarza czy cukiernika niz osobe, ktora na sile robi ogolniak a potem na sile studia - aby tylko byl tytul
      i swojemu dziecku powiem to samo - grunt to dzialac w zgodzie ze swoja checia
      Agnieszka
    • edorka1 Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 10:05
      z Twojego postu zieje.
      Też pracuję i pracowałam z wieloma ludźmi i nawet w różnych krajach i jakoś tak
      mi z tego wynika, ze poziom wykształcenia owszem może, ale nie musi mieć znaczenia.
      Znam ludzi po zawodówkach, którzy biją erudycją i oczytaniem na głowę magistra,
      który jako ostatnią pozycję pisaną przeczytał własną pracę magisterską.Dodajmy
      kilka ładnych lat temu.Generalnie rzecz w kulturze osobistej, w tym co sie
      wyniosło z domu, i w tym jakim sie jest człowiekiem. Wykształconych chamów są w
      Polsce całe tabuny. W naszym kraju ludzie niezbyt się szanują wzajemnie i być
      może dlatego bardzo wykształcony, a jakże, docent powiedział ostatnio mojej
      chorej mamie, że jest już stara i zużyta ( mama nie ma jeszcze 60-tki, wizyta
      była na fundusz, prywatnie pan docent jest milusi, a jakże).

      Jeśli moje dziecko zakończy edukację na niższym szczeblu, a będzie dobrym i
      szczęśliwym człowiekiem, nie uznam tego za porażkę.Niby dlaczego???

      Prostoty nie należy mylić z prostactwem. A wykształcenia z kulturą osobistą.
      • miminko Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 10:14
        edorka, tobie to wystarczyłaby sama sygnaturka do podsumowania tego wątku wink

        założę się, że lola ma na wizytówce "mgr lola" wink))
        lolu - pozory mylą.
        • lola211 Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 12:11
          Czekalam tylko, az padna takie slowasmile, zamiast skupic sie na
          merytorycznym podejsciu do tematu po prostu atakuje sie autora.
          Zaskoczona nie jestem- to przeciez standard.
          Nie, nie mam mgr w wizytowce i w ogole nie obnosze sie z tym tytulem.
          Nie puchne z dumy, zadecie jest mi obce calkowicie.Pelna jestem
          pokory, bo przeciez daleko mi do wielu lepiej i staranniej
          wyksztalconych.

          Nie zyje natomiast w naiwnym przeswiadczeniu,iz ukonczone szkoly nie
          mowia o czlowieku nic i w ogole, nie ma zadnych roznic.
          Trzeba byc slepym, by tego nie dostrzegac.
          • madtea Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 12:27
            mam takich studentów socjologii, że ja osobiście za nic bym ich na studia nie
            przyjęła; to że będą mieli magazyniera przed nazwiskiem nic w nich nie zmieni -
            nie poszerzy wiedzy, nie nauczy wyciągać wniosków i stawiać pytań; nie zaczną
            przejawiać zainteresowania światem
            • lola211 Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 12:36
              A mowia "poszedlem" czy "poszłem"?smile)

              ?
              • madtea Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 12:59
                phi, to akurat najmniejszy kłopot - usłyszeć co mam wziąść, poszłem itd. smile
                • lola211 Re: Wzdęcie i zadęcie 25.01.08, 13:19
                  Oni ciagle sie ucza, ktos powinien dac im szanse i skorygowac bledy
                  jakie popelniaja.
              • edorka1 Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 13:30
                Niektórz mówią też "se" zamiast "sobie" i co w związku z tym???
                Mam takie wrażenie, że Ci się pokręciło co nieco. To, że jakaś tam część
                społeczeństwa ma mniejszy zasób słów świadczy o tym, jakimi są ludźmi???Ja konam
                jak widzę ortografię niektórych wykształconych osób, ale jestem z pokolenia w
                którym jeszcze nie było dysgrafii, ot, po prostu należało umieć poprawnie
                pisać.Jednak daleka jestem od wyciągania wniosku, ze skoro ktoś pisze "ktury" to
                jest idiotą.
                Ostatnio odnowiłam troszkę starych kontaktów dzięki naszej-klasie. Co ciekawe-
                ci po ZSZ-ach piszą przeważnie bardzo poprawnie i dobrze wstawiają przecinki smile.
                Czego o niektórych z literkami przed nazwiskiem powiedzieć nie można. I co? I
                nic.Ciekawostka li i jedynie.
                Nie uważam,aby skończenie studiów warunkowało w człowieku cokolwiek.Są rożne
                sytuacje, czasem ktoś po prostu musi iść do pracy zaraz na progu pełnoletności,
                bo ma trudniej.A ktoś inny ma rodziców którzy zdmuchują mu każdy pyłek z drogi i
                kończy trzy fakultety a prywatnych uczelniach, bo nic innego nie musi robić, no
                i stać go na to.Jak można porównać takie dwie sytuacje, dwa takie życiorysy???
                Miałam w życiu etap, kiedy pracowałam fizycznie. Dużo się wtedy nauczyłam i
                poznałam wspaniałych ludzi.
                Może musisz pożyć jeszcze troszkę, jeszcze wielu ludzi spotkać,wiele książek
                przeczytać,spaść z kilku schodów kariery, zanim dojdziesz do tej mądrości, która
                nazywa się pokora...
                • lola211 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 13:37
                  To, że jakaś tam część
                  > społeczeństwa ma mniejszy zasób słów świadczy o tym, jakimi są
                  ludźmi??

                  Edorko, no nie zalamuj mnie.Czytanie ze zrozumieniem sie kłania.
                  Gdzie ja kogos oceniam, jakim jest czlowiekiem? Rzecz sie tyczy
                  posiadanego wyksztalcenia, kultury slowa, poprawnej polszczyzny- bez
                  oceniania kogokolwiek.
                  > Niektórz mówią też "se" zamiast "sobie" i co w związku z tym???
                  Tylko to, ze dobrego swiadectwa to im nie wystawia.
                  • edorka1 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 13:50
                    Oceniasz - cała Twoja tyrada jest oceną, nie wyłączając ostatniego zdania
                    pierwszego postu, w którym stwierdzasz, jaką porażką będzie posiadanie dziecka
                    bez odpowiedniego wykształcenia.Oceniasz i w ostatnim zdaniu napisanym powyżej -
                    kiedy piszesz o świadectwie jaki komuś wystawia to, że mówi "se".
                    I jesteś w swojej ocenie pogardliwa.
                    Dzielisz ludzi na lepszych bo z tytułem i gorszych, bo bez tytułu.
                    To w sumie byłoby zabawne, gdyby nie to, że wiele jest osób które myślą tak, jak
                    Ty. Niestety.
                    • lola211 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 14:04
                      > Dzielisz ludzi na lepszych bo z tytułem i gorszych, bo bez tytułu.
                      > To w sumie byłoby zabawne, gdyby nie to, że wiele jest osób które
                      myślą tak, ja
                      > k
                      > Ty. Niestety.

                      Dziele ludzi na wyksztalconych i niewykształconych, na
                      inteligentnych i inteligentnych "inaczej", na kulturalnych
                      i "burakow".
                      To sie zgadza.
                      Bo przeciez ludzi mozna podzielic na takie kategorie, czyz nie?
                      I faktycznie- preferuje wyksztalconych, inteligentnych i
                      kulturalnych.Gdyby wiekszosc taka byla, swiat inaczej by
                      wygladal.Zdecydowanie lepiej.
                      • edorka1 Dyskusyjne. 25.01.08, 14:19
                        To są bardzo względne kategorie, bo np kultura może dla każdego oznaczać coś
                        innego. Dla mnie kulturalny jest robotnik, który umie zachować się
                        przepuszczając mnie w drzwiach, a chamem doktorek który fakultet owszem ma, ale
                        nożem i widelcem jeść nie umie, a drzwi spuszcza mi na nos.Był tu kiedyś wątek o
                        pierdzących mężach, dobrze by się w ta dyskusję wpisywał, bo znakomita większość
                        tychże pierdzących aspiruje przecież do miana kulturalnych i wykształconych. W
                        dzisiejszej Polsce nie ma etosów. Liczą sie twardy tyłek i mocne łokcie - także
                        w zdobywaniu wykształcenia.
                        • lola211 Re: Dyskusyjne. 25.01.08, 14:43
                          > To są bardzo względne kategorie, bo np kultura może dla każdego
                          oznaczać coś
                          > innego

                          Sa pewne zasady, ktorych kazdy kulturalny czlowiek przestrzega, a
                          jesli tego nie czyni, to i kulturalnym go nazwac nie mozna.Jesli ten
                          robotnik za chwile napluje na chodnik czy rzuci peta to sorry, ale
                          kultura to on nie grzeszy.
                          • edorka1 Lola,ale doktorzy i docenci tez palą i rzucają :) 25.01.08, 14:53
                            a najbardziej zapetowane przystanki są tam, gdzie brać studencka wsiada i
                            wysiada - przyszłe magistry i inżyniery palą bowiem w pośpiechu i w pośpiechu
                            wsiadają do komunikacji miejskiej...
                            • lola211 Re: Lola,ale doktorzy i docenci tez palą i rzucaj 25.01.08, 15:14
                              Wiem, znam tez takiego co pije i zone zdradzasmile- ale skubany mowa
                              polska pieknie władasmile.
                          • madtea Re: Dyskusyjne. 25.01.08, 15:27
                            a takie dajmy na to, używanie polskich liter- świadczy o kulturze czy nie świadczy?
                            • edorka1 Re: Dyskusyjne. 25.01.08, 15:34
                              Moim zdaniem, świadczy o szacunku do czytającego - mi np. dużo gorzej się czyta
                              teksty bez polskich liter i bez dużych liter na początku zdania, o braku
                              przecinków nawet nie wspominam. Jest nagminne, że ludzie - zwłaszcza w e-mailach
                              - nie używają niczego co wymieniłam. Wygląda to dla mnie jak pisemny bełkot, a
                              zazwyczaj wynika z niedbalstwa...
                      • gaja78 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 14:49
                        lola211 napisała:

                        > Bo przeciez ludzi mozna podzielic na takie kategorie, czyz nie?
                        > I faktycznie- preferuje wyksztalconych, inteligentnych i
                        > kulturalnych.Gdyby wiekszosc taka byla, swiat inaczej by
                        > wygladal.Zdecydowanie lepiej.

                        Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo możesz się mylić.

                        Taki prosty przykład: czy wiesz że w domach ludzi
                        wykształconych/inteligentnych/kulturalnych/dobrze sytuowanych statystycznie
                        więcej jest przemocy psychicznej i fizycznej wobec dzieci ? (w porównaniu z
                        rodzinami mniej wykształconymi) Jak będę miała dłuższą chwilę czasu, spróbuję
                        znaleźć link do miejsca, w którym tą rewelację wyczytałam, bo to dość dawno
                        było. Okazuje się że owszem, jest pewien margines tzw. patologii, czyli ludzi
                        zazwyczaj nie wykształconych wcale, gdzie dziecko jest śmieciem. Ale to mały
                        odsetek społeczeństwa i mimo jego istnienia - tam gdzie jest wysokie
                        wykształcenie, przemoc wobec dzieci statystycznie zdarza się częściej. Zapewne
                        przeważa tu przemoc psychiczna, ale to nie jest tak istotne. Jeśli chodzi o
                        dziecko, przemoc psychiczna ma generalnie podobne skutki jak przemoc fizyczna.

                        Jaki wpływ ta przemoc ma na postawę, światopogląd, psychikę człowieka już
                        dorosłego - tłumaczyć chyba nie trzeba.

                        Warto się nad tym zastanowić zanim się rzuci stereotypowym hasłem "gdyby
                        wiekszosc taka (inteligentna/wykształcona/kulturalna) byla, swiat inaczej by
                        wygladal.Zdecydowanie lepiej."
                        Z pozoru oczywistym w swej wymowie, ale może niekoniecznie ?
                        • lola211 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 15:21
                          Jak będę miała dłuższą chwilę czasu, spróbuję
                          > znaleźć link do miejsca, w którym tą rewelację wyczytałam, bo to
                          dość dawno
                          > było

                          Wdzieczna bede, bo to faktycznie - rewelacja.

                          W moim odczuciu dzieci bite, zaniedbane pochodza z rodzin o niskim
                          statusie.
                    • gaja78 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 14:38
                      edorka1 napisała:

                      > Oceniasz - cała Twoja tyrada jest oceną, nie wyłączając ostatniego zdania
                      > pierwszego postu, w którym stwierdzasz, jaką porażką będzie posiadanie dziecka
                      > bez odpowiedniego wykształcenia.Oceniasz i w ostatnim zdaniu napisanym powyżej
                      > -
                      > kiedy piszesz o świadectwie jaki komuś wystawia to, że mówi "se".
                      > I jesteś w swojej ocenie pogardliwa.
                      > Dzielisz ludzi na lepszych bo z tytułem i gorszych, bo bez tytułu.
                      > To w sumie byłoby zabawne, gdyby nie to, że wiele jest osób które myślą tak, ja
                      > k
                      > Ty. Niestety.
                      >

                      Całkowicie zgadzam się z Edorką.
                • gryzelda71 Re: Lola bo zaraz pękiesz z nadiaru megalomanii 25.01.08, 14:09
                  edorka1 napisała:
                  > Ostatnio odnowiłam troszkę starych kontaktów dzięki naszej-klasie. Co ciekawe-
                  > ci po ZSZ-ach piszą przeważnie bardzo poprawnie i dobrze wstawiają przecinki smile
                  > .
                  > Czego o niektórych z literkami przed nazwiskiem powiedzieć nie można. I co? I
                  > nic.Ciekawostka li i jedynie.

                  Nazwałabym to fenomenem raczejsmile))
    • jowita771 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 11:34
      myślę, że jeszcze przez jakiś czas możesz na swoim przeczuciu bazować i w wielu
      przypadkach sprawdzą się Twoje przypuszczenia co do wykształcenia rozmówców.
      jednak studia stają się ogólnodostępne i naprawdę nie trzeba aż tak wiele fałd
      na mózgu, żeby je skończyć. myślę, że dzisiejsze studia stają się powoli mniej
      warte niż matura sprzed kilkudziesięciu lat.
      ja swojego dyplomu ukończenia wyższej uczelni nawet nie odebrałam. było to kilka
      lat temu, pewnie leży gdzieś w archiwum. nie miałam czasu - podróżowałam, potem
      się przeprowadziłam. może nie wyrzucąwink
    • nenia1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 12:54
      Podejrzewam, a prawie graniczy to z pewnością, że jeśli weźmiemy pod uwagę losową grupę 100 osób z wyższym wykształceniem i 100 osob z zawodowym, to procentowo mamy większą szansę, w grupie osób z wyższym wykształceniem, znaleść osoby z lepszym, bogatszym zasobem słownictwa, z szerszymi zainteresowaniami, horyzontem, czy jak tam zwał.

      Czy jednak tak samo łatwo, czyli po dwóch zdaniach, można ocenić poziom zakończonej edukacji,u nieco innych osób niż wymienione w twoim przykładzie.

      Dajmy na to przychodzą do ciebie dwie osoby, jedna pochodzi z rodziny inteligenckiej, dużo czyta, interesuje się czynnie kulturą
      i sztuką, skończyła dobre liceum ogólnokształcące. I dalej z różnych przyczyn nie kontynuje nauki.

      Druga osoba wychowała się w rodzinie, która nie przywiązywała do wiedzy zadnego znaczenia, skończyła liceum zawodowe, pracuje, niewiele czyta, a jak już to tylko na temat swojej pracy zawodowej,
      kultura i sztuka dla niej to fanaberia dla ludzi, którzy nie mają co zrobić z czasem, ale kończy studia, bo daje jej to szansę na
      awans. Chodzi więc zaocznie, wkuwa na blachę, zdaje i w końcu ma dyplom.

      Po ilu zdaniasz odróżnisz jakie wykształcenie mają takie osoby?

      Zau
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:14
        Neniu, bez przesadysmile), przeciez ja sie nie kreuje na jakiegos
        nadzwyczaj bieglego znawce.Biorac pod uwage dotychczasowych moich
        rozmowcow potrafie z bardzo duzym prawdopodobienstwem okreslic, co
        wpisze nastepnie w rubryce wyksztalcenie.Myle sie czasami, to chyba
        oczywiste, ale NAJCZESCIEJ trafiam.O czyms to chyba swiadczy i ten
        temat tu wlasnie poruszylam.
        • nenia1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:37
          No widzisz, sama napisałaś - nadzywczaj biegłego znawcę.
          A dlaczego w moim przykładzie trzeba być nadzywczaj biegłym,
          a o to pewnie małowink, bo nie ma prostego przełożenia, że tylko
          wyższe wyształcenie decyduje o poziomie prezentowanym przez rozmówcę.

          To wypadkowa wielu czynników - rodziny, środowiska, własnych zainteresować, inteligencji, zdrowia itd.

          A u ciebie proste założenie - masz wyższe wykształcenie, prawie na pewno jesteś bardziej obyty, elokwentny, kulturalny itd., i można to zauważyć już po dwóch wypowiedzianych w rozmowie zdaniach.
          • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:48

            bo nie ma prostego przełożenia, że tylko
            > wyższe wyształcenie decyduje o poziomie prezentowanym przez
            rozmówcę.
            >
            Przeciez ja tego nie neguje.
            Stwierdzam tylko, ze najczesciej ludzie o wysokiej kulturze okazuja
            sie byc ludzmi wyksztalconymi.
            Tak wlasnie jest, tego codziennie doswiadczam.

            i można to zauważyć już po dwóch
            > wypowiedzianych w rozmowie zdaniach.

            To mozna zauwazyc po sposobie rozmowy, skladni, uzytych zwrotach,
            itd.Moze po prostu ja te umiejetnosc nabylam wraz z biegiem czasu?
            A potem mozna to skonfrontowac z rzeczywistoscia.
            I NAJCZESCIEJ jest to zgodne z przypuszczeniami- podkreslam-
            NAJCZESCIEJ.
            • edorka1 Lola, a ile masz lat? I jak długo pracujesz??? 25.01.08, 13:58
              Tak z ciekawości, chciałabym się dowiedzieć, jak długo trwa nabywanie takich
              hmmm...jak to określasz... umiejętności????
              • lola211 Re: Lola, a ile masz lat? I jak długo pracujesz?? 25.01.08, 14:09
                2 lata w zupelnosci wystarczy.
                • edorka1 ROFTL!!! Jednak poważne studia trwają 5 lat!!! 25.01.08, 14:29
                  Jeśli chcesz wyciągać naukowe wnioski, musisz jeszcze troszkę popracować nad
                  tematem...
                  • lola211 Re: ROFTL!!! Jednak poważne studia trwają 5 lat!! 25.01.08, 14:46
                    > Jeśli chcesz wyciągać naukowe wnioski,

                    A chce?Skad taki wniosek? Absolutnie nie mam zamiaru, temat traktuje
                    w duzo luzniejszej kategorii.Ot, taka ciekawostka.
          • edorka1 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:55
            Albo po mailu można poznać!!!!To mnie rozwaliło - po mailu poznaję czy kto
            doktor czy kto cham smile)). Dziś doktorzy piszą tak, że pożal się Boże, więc to
            pewnie jest to rozpoznanie na zasadzie, że ilość błędów jest wprost
            proporcjonalna do ilości fakultetów smile))
            • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:12
              Zaraz sie okaze, ze najpoprawniejsza polszczyzna posługuja sie po
              podstawowce..
              • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:19
                w moim przypadku tak akurat jest. niestety. i nie jestem z tego
                powodu dumna sad( im więcej czasu uplywa od edukacji podstawowej, tym
                większe mam problemy z językiem polskim, zwłaszcza interpunkcyjne.
                czytanie ksiazek mi w tym nie pomaga. za dużo regułek dotyczących
                gramatyki języków obcych się naumiałam i wszystkie mi się teraz
                mieszają....

                ostatnio znalazłam moją podręczną gramatykę języka polskiego z
                podstawówki.... chyba czas ją zgłębić po raz wtóry.
    • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 13:57
      Chyba obowiązuje cie TAJEMNICA ZAWODOWA?
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:13
        No i?
        Widzisz tu gdzies naruszenie zasad?
        • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:29
          smile
          Jak uważasz,że nie naruszasz to pewnie masz racje...
          • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:33
            Ze też właśnie ty wspominasz o tajemnicy.....
            • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:37
              gryzelda71 napisała:

              > Ze też właśnie ty wspominasz o tajemnicy.....

              Do czego pijesz?
              • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:40
                To ty całkiem niedawno zaoferowałas pomoc jednej forumce prawda?
                • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:47
                  haha no i?
                  pomoc otrzymała
                  ale nie nazywaj to TAJEMNICĄ ZAWODOWĄ
                  • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 14:50
                    Bo jak nie tajemnica ZAWODOWA to moza na forum sie posmiac.To tylko nadużyte zaufanie prawda?
                    • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:00
                      Oj oj....

                      zaufanie kogo?

                      dziewczyna zwróciła się OGÓLNIE O pomoc- nie personalnie do mnie

                      koniec tłumaczenia
                      • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:02
                        Ty jej zaproponowałas pomoc.
                        A potem publicznie wyśmiałaś.
                        Nie dziwne,ze kończysz temat.
                        • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:06
                          smile

                          publicznie wyśmiałam- ja byłam daleka od szydzenia a bliska łez -
                          byłam porazona "wiedzą" studentki....
                          to zle?
                          • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:15
                            Zawsze tak robisz?Proponujesz pomoc,zeby wyśmiac?
                            Złe jest to,ze nie widzisz w swoim postepowaniu niczego nagannego.
                            A łzy mogłas lać bez publiki.
                            • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:19
                              Czytasz ze zrozumieniem? Czy dorabiasz sobie jakąś teorie?
                              • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:23
                                Pojawiło sie czytanie ze zrozumienie.Znaczy koniec dyskusji.
                                • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:27
                                  Wiesz mam wrażenie,ze cos blokuje nasza komunikacje....zresztą zaraz
                                  kończe bo idę się "douczyć" by nie być tylko nic nie znaczącym
                                  mgr ...
                                  miło było.
                                  • gryzelda71 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:33
                                    Ja nawet wiem cosmile
                                    • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:37
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > Ja nawet wiem cosmile

                                      smile
                                  • tropicielkaglupoty Kraina Joasik 25.01.08, 17:02
                                    kraina.marzen napisała:

                                    > Wiesz mam wrażenie,ze cos blokuje nasza komunikacje....zresztą
                                    zaraz
                                    > kończe bo idę się "douczyć" by nie być tylko nic nie znaczącym
                                    > mgr ...
                                    > miło było.

                                    Tu idziesz?
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=71058450&a=71058450
                                    Nareszcie miejsce adekwatne do mozliwosi Joasik, gratuluje!
                                    Tropi

                                    • kraina.marzen Re: Kraina Joasik 05.02.08, 11:03
                                      hahaha trop dalej-ale idziesz ZLYM tropemsmilesmile
                                      jak trafisz na odpowiedni daj znac.
                              • demarta Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:24
                                a nad swoimi ortografami kraino.marzeń też łzy ronisz, czy one
                                taką.... magisterską oprawę mają, że nie trzeba? tongue_outPP
                                • kraina.marzen Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:28
                                  demarta napisała:

                                  > a nad swoimi ortografami kraino.marzeń też łzy ronisz, czy one
                                  > taką.... magisterską oprawę mają, że nie trzeba? tongue_outPP

                                  maja inna oprawę smile wachowo się...
                  • madtea Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 15:32
                    jeszcze gorzej niż tajemnica zawodowa - o ile dobrze kojarzę - przyzwoitość
                    uczciwość międzyludzka się kłaniały
    • joe_stru Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 14:39
      ..słuszne, co banalne. Tak, wykształceni mają zwykle większy zasób
      słów, posługują się trochę inną składnią itd. Każdy to wie. Z reguły
      Twoja obserwacja się sprawdza.Nie trzeba do tego wypełniać
      rubryczek. A ja mam spostrzeżenie, że Ty jesteś taki magister w
      pierwszym pokoleniu. Piszesz parę razy, że coś tam robisz "w swojej
      pracy z klientem". Z jednym tylko pracujesz? W warzywniczym też
      pytasz, jak to handlowcy, "Po ile burak?"smile Tacy to właśnie
      magistrzy od siedmiu boleści spopularyzowali u nas słynne "Punkty
      obsługi klientA"...
      Pamiętasz Lola taki starożytny rysunek Mleczki, jak jeden facet się
      drugiemu przedstawia i mówi:"Magister jestem. Dla przyjaciół megi..."
      • anulka.p Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 14:47
        joe_stru napisał:

        A ja mam spostrzeżenie, że Ty jesteś taki magister w
        > pierwszym pokoleniu.

        Mam dokładnie takie same spostrzeżeniesmile
        • demarta Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 14:51
          ale, przepraszam bardzo.... magister w pierwszym pokoleniu jest
          jakiś gorszy od tego z pokolenia na pokolenie? rozwińcie temat,
          proszę, bo mnie bardzo zaciekawił.
          • joe_stru Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 14:58
            demarta napisała:

            > ale, przepraszam bardzo.... magister w pierwszym pokoleniu jest
            > jakiś gorszy od tego z pokolenia na pokolenie? rozwińcie temat,
            > proszę, bo mnie bardzo zaciekawił.

            ---> Nie, nie jest gorszy. Nie wartościuje. Jest po prostu magistrem
            w pierwszym pokoleniu. I to się czuje. Tak samo, jak Lola wyczuwa
            magistrów i niemagistrówsmile
            • demarta Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:06
              masz na myśli, że tym samym lola "przecenia" wartość swojego mgr, bo
              jest pierwszym pokoleniem mgr w rodzinie wg twojego wyczucia?

              jeśliby tak było w istocie, to może to i logiczne... w końcu ten
              pierwszy mgr w rodzinie przez swą pierwszość bardziej cenny jest w
              osobistym odczuciu danego mgr'a....
            • lola211 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:09
              Joe- masz racje, wszystko sie zgadza.A zatem mozna kogos wyczuc-
              choc Ty masz wiecej materialu badawczegosmile.
              Mam tylko nadzieje, ze zapoczatkowalam rodzinna tradycjesmile.
              • edorka1 I wszystko jasne :))) 25.01.08, 15:18
                Lolu - mam nadzieję, że przekonasz się z czasem, że nie magisterka przesądza o
                człowieku. I że piękną polszczyzną można mówić nie tylko po studiach smile)).Miło
                mieć wokół wykształconych magistrów, ale lepiej mieć po prostu normalnych ludzi.
                • lola211 Re: I wszystko jasne :))) 25.01.08, 15:25
                  Edorko- w poniedzialek pojde do pracy i dalej bede swoich klientow
                  oceniac , jestem przekonana ze w 9 na 10 przypadkow sie nie pomyle.
                  I mimo wszystko- wierz mi, ze doskonale zdaje sobie sprawe z tego
                  co napisalas i sie z tym zgadzam.


                  -
          • edorka1 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:03
            Czasem taki ktoś (czasem!!!!) wpada w samozachwyt i czując, że oto się wzniósł
            nad wyżyny (rodziny) dostaje zadęcia. Znałam taką pannę, która skończywszy
            uczelnię techniczną kazała sobie mówić "pani inżynier", co powodowało u reszty
            towarzystwa w biurowym pokoju czkawkę ze śmiechu, ale tytulaturę zachowywano.
            Panna z czasem została żoną faceta po technikum, który w czasie gdy ona się
            uczyła rozkręcał biznesy.Z wiekiem nieco znormalniała smile)).
            • lola211 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:12
              Bywaja takie przypadki, faktycznie- powalaja na kolana.
              A mgr przed nazwiskiem w ksiazce telefonicznej?
            • karawana123 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 19:10
              edorka1 napisała:

              > Czasem taki ktoś (czasem!!!!) wpada w samozachwyt i czując, że oto się wzniósł
              > nad wyżyny (rodziny) dostaje zadęcia. Znałam taką pannę, która skończywszy
              > uczelnię techniczną kazała sobie mówić "pani inżynier", co powodowało u reszty
              > towarzystwa w biurowym pokoju czkawkę ze śmiechu, ale tytulaturę zachowywano.
              ))).


              Jak nie wiesz, co to jest tytulatura, to nie stosuj tego pojęcia, bo się tylko
              ośmieszasz. Wiem, że chciałaś "wzbogacić" swoją wypowiedź o, jakże mądrze
              brzmiące słowo, ale tym razem Ci się nie udało.
              Nie rozumiem też, jakim prawem oceniasz interpunkcję innych, skoro sama, dość
              często, opuszczasz przecinki. Wcale nie chcę się czepiać, ale muszę, bo wiele
              razy odwoływałaś się do stosowania przez innych interpunkcji.

              • karawana123 To było do Edorki 1 nt. 25.01.08, 19:13
              • edorka1 Pudło, przynajmiej w bardziej złośliwej częsci :) 25.01.08, 19:18
                Co do tytulatury to oznacza( za słownikiem języka polskiego PWN):
                1. «dane umieszczone na karcie tytułowej i w metryce książki»
                2. «tytuł lub tytuły przysługujące komuś»

                gdzie błąd???

                co do przecinków - owszem, zdarza mi się smile. Ale i tak jestem niezła w te klocki smile.

              • bri Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 19:54
                Na moje niewprawne oko w Twoim krótkim tekście przecinków jest
                stanowczo za dużo wink
          • madtea Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:38
            demarta napisała:

            > ale, przepraszam bardzo.... magister w pierwszym pokoleniu jest
            > jakiś gorszy od tego z pokolenia na pokolenie? rozwińcie temat,
            > proszę, bo mnie bardzo zaciekawił.


            bywa, że ktoś ma kompleksy na tym "słabym", rodzinnym punkcie - tyle smile
      • lola211 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:01

        ..słuszne, co banalne. Tak, wykształceni mają zwykle większy zasób
        > słów, posługują się trochę inną składnią itd. Każdy to wie.

        Wszyscy oprocz tych e-mam, ktore za wszelka cene staraja sie mnie
        przekonac, ze jest inaczej.

        Dobrze wiem, ze sformulowanie jest błedne, ale takim sie posługujemy
        w branzy i takiego uzywam.
        Jesli chodzi o buraki, to pytam- ile kosztuje.








        --------------------------------------------------------------
        Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
        • gaja78 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:15
          lola211 napisała:

          > Wszyscy oprocz tych e-mam, ktore za wszelka cene staraja sie mnie
          > przekonac, ze jest inaczej.

          Droga Lolu !
          Tu nie chodzi o udowadnianie tobie, że kompletnie nie masz racji z tą swoją
          funkcją korelacji między wykształceniem a sposobem wysławiania się.
          Tu chodzi o to, że ty się chwalisz tym genialnym odkryciem jakoby było twoje
          własne, nie obarczone stereotypami społecznymi. Jednocześnie też wyrażasz
          pogardę dla ludzi słabo wykształconych. Nazywasz ich tumanami oraz "nie zgadzasz
          sie na umniejszanie osiagniecia , jakim jest zdobycie wyzszego wyksztalcenia."

          IMHO tym poczuciem wyższości nad ludźmi słabo wykształconymi dokładasz swoją
          cegiełkę do tego, że wyższe wykształcenie ma coraz mniejszą wartość w
          społeczeństwie smile No mi bynajmniej twoja postawa z czymś wartościowym się nie
          kojarzy. A już na pewno nie kojarzy mi się z szerokim horyzontem.

          pozdrawiam smile
          • lola211 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:35
            Z przykroscia musze stwierdzic, ze dokonujesz nieprawidlowej oceny
            moich intencji- o zadnym chwaleniu sie mowy nie ma, jest za to
            spostrzezenie i chec wymiany pogladow.

            Nazywasz ich tumanami oraz

            >
            Z tumanem przesadzilam? Ok- niech bedzie niedorobiony mgr- bo o
            takich mowa.

            "nie zgadzas
            > z
            > sie na umniejszanie osiagniecia , jakim jest zdobycie wyzszego
            wyksztalcenia."

            Owszem- nie zgadzam sie.Jest to niesprawiedliwe.

            No mi bynajmniej twoja postawa z czymś wartościowym się nie
            > kojarzy. A już na pewno nie kojarzy mi się z szerokim horyzontem.
            >
            Masz pelne prawo do takiej oceny.

            A ja mam pelne prawo do oceny ludzi, ktorzy 2 zdan nie potrafia
            sklecic- musze popracowac nad swoja tolerancja.
            • gaja78 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 15:49
              lola211 napisała:

              > A ja mam pelne prawo do oceny ludzi, ktorzy 2 zdan nie potrafia
              > sklecic- musze popracowac nad swoja tolerancja.

              Ależ ma pełne prawo do negatywnej oceny braku umiejętności sklecenia 2 zdań smile

              Natomiast nie rozumiem wartościowania ludzi na tej podstawie, to raz.
              Druga rzecz jest taka, że masz złe zdanie o ludziach źle wysławiających się i
              jednocześnie wiążesz wykształcenie ze sposobem wysławiania. I wychodzi z tego
              negatywne zdanie o ludziach słabo wykształconych smile

              Po prostu się zdecyduj: czy:
              1. Chcesz rozmawiać o korelacji między wykształceniem a wysławianiem się -
              temacie być może całkiem ciekawym pod warunkiem, że się podczas dyskusji nie
              wartościuje ludzi.

              2. Masz ochotę porozmawiać o swoim przekonaniu, że wykształcenie tudzież
              umiejętność wysławiania się samo w sobie nadaje człowiekowi jakąś istotną
              wartość. I ci co nie potrafią (lub są słabo wykształceni) są gorsi od tych co
              potrafią. I świat byłby lepszy gdyby składał się tylko z tych, co potrafią smile

              Opcja numer dwa wynika z dość niskich w moim odczuciu pobudek i chciałoby się
              rzec - jest niegodna osoby wykształconej.
              • lola211 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 23:04
                I wychodzi z tego
                > negatywne zdanie o ludziach słabo wykształconych smile

                Wychodzi, jak najbardziej.Bardziej cenie po prostu tych
                wyedukowanych, choc jednoczesnie nie ma we mnie pogardy dla reszty.A
                takie zachowania dostrzegam i to np. u pani po ogolniaku w stosunku
                do sprzataczki.

                > 1. Chcesz rozmawiać o korelacji między wykształceniem a
                wysławianiem się -
                > temacie być może całkiem ciekawym pod warunkiem, że się podczas
                dyskusji nie
                > wartościuje ludzi.

                Tak wlasnie chcialam, ale oczywiscie od poczatku skupiono sie
                glownie na tym, by utrzec mi nosa, zamiast na meritum sprawy.

                wykształcenie tudzież
                > umiejętność wysławiania się samo w sobie nadaje człowiekowi jakąś
                istotną
                > wartość. I ci co nie potrafią (lub są słabo wykształceni) są gorsi
                od tych co
                > potrafią

                Sa gorsi. POD TYM WZGLEDEM.
                • gaja78 Re: Lola , spostrzeżenie masz tyleż.. 25.01.08, 23:09
                  lola211 napisała:

                  > > 1. Chcesz rozmawiać o korelacji między wykształceniem a
                  > wysławianiem się -
                  > > temacie być może całkiem ciekawym pod warunkiem, że się podczas
                  > dyskusji nie
                  > > wartościuje ludzi.
                  >
                  > Tak wlasnie chcialam, ale oczywiscie od poczatku skupiono sie
                  > glownie na tym, by utrzec mi nosa, zamiast na meritum sprawy.

                  Nie skupiono się na tym, żeby utrzeć ci nosa (gratuluję egocentryzmu), ale na tym, że wartościujesz ludzi ze względu na wykształcenie. Bo to smutne jest po prostu sad
            • gaja78 Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 16:04
              lola211 napisała:

              > "nie zgadzas
              > > z
              > > sie na umniejszanie osiagniecia , jakim jest zdobycie wyzszego
              > wyksztalcenia."
              >
              > Owszem- nie zgadzam sie.Jest to niesprawiedliwe.

              Jestem odmiennego zdania.
              Osoba, która:
              1. Uczciwie względem własnych talentów i możliwości wybrała kierunek kształcenia
              2. Uczciwie zdobyła stopień naukowy
              3. Samodzielnie szukała możliwości nauki wykorzystywania zdobytej wiedzy w
              praktyce (uczelnie rzadko oferują takie możliwości)

              Nie powinna mieć problemów z poczuciem własnej wartości. Prawdopodobnie będzie
              świetnym pracownikiem cieszącym się szacunkiem środowiska zawodowego czy
              rodzinnego.

              Nie bardzo więc rozumiem o co chodzi z tą niesprawiedliwością. IMHO najzdrowiej
              jest wtedy, gdy każdy z osobna jest oceniany w społeczeństwie za to co robi i
              jak to robi. Dyplom to nie jest coś, za co należą się laury i fanfary. Dyplom
              dopiero zobowiązuje do ciężkiej pracy w zdobywaniu zawodowych laurów.
              • ledzeppelin3 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 19:22
                Zawsze rozwalają mnie teksty "ambitnych" mamuś, twierdzących, że jak
                dziecko zakończy edukację na szkole średniej, to będzie ich OSOBISTA
                porażka. Dla mnie porażką będzie, jak moje dziecko będzie przeze
                mnie nieszczęśliwe. A czy będzie lekarzem, czy fryzjerką- nie ma to
                dla mnie większego znaczenia, grunt, żeby było szczęśliwe.
                • e_r_i_n Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 19:30
                  Moga Cie rozwalac, prawda jednak jest, ze dziecko po liceum czesto
                  nie wie, co w zyciu chce robic i pomoc rodzica w wybraniu drogi na
                  przyszlosc sie przydaje. I nie chodzi o zmuszanie dziecka do
                  czegokolwiek, tylko pokazanie mu, ze warto inwestowac w siebie (a
                  studia to wlasnie inwestycja - studia dobrze wybrane to inwestycja z
                  duza stopa zwrotu).
                  • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 19:41
                    e_r_i_n napisała:

                    > Moga Cie rozwalac, prawda jednak jest, ze dziecko po liceum czesto
                    > nie wie, co w zyciu chce robic i pomoc rodzica w wybraniu drogi na
                    > przyszlosc sie przydaje. I nie chodzi o zmuszanie dziecka do
                    > czegokolwiek, tylko pokazanie mu, ze warto inwestowac w siebie (a
                    > studia to wlasnie inwestycja - studia dobrze wybrane to inwestycja z
                    > duza stopa zwrotu).

                    Chyba o gimnazjum ci chodziło ... Po liceum ludzie też mają problem z
                    określeniem tego, co chcą w życiu robić ?? Przecież to nie dzieci, tylko dorośli
                    ludzie.
                    A jeśli jednak mają problem, bo zapomnieli pomyśleć o tym wcześniej, to może
                    warto odczekać pół roku czy rok, spróbować jakieś pracy w branży co do której ma
                    się wątpliwości, poobserwować znajomych specjalistów podczas pracy ... i wtedy
                    podjąć decyzję co do dalszej drogi. Która nie musi oznaczać studia.
                    • e_r_i_n Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 19:51
                      gaja78 napisała:

                      > Chyba o gimnazjum ci chodziło ... Po liceum ludzie też mają
                      > problem z określeniem tego, co chcą w życiu robić ?? Przecież to
                      > nie dzieci, tylko dorośli ludzie.

                      Dzieci swoich rodzicow - to mialam na mysli smile.
                      I owszem, sa to dorosli ludzie, ale niekoniecznie przekonani o
                      slusznosci zyciowych wyborow. I odpowiednie podpowiedzi rodzicow
                      moga ich w tych wyborach utwierdzic (lub wplynac na zmiane).
                    • wieczna-gosia Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 11:31
                      Po liceum ludzie też mają problem z
                      > określeniem tego, co chcą w życiu robić ?? Przecież to nie dzieci, tylko dorośl
                      > i
                      > ludzie.

                      odpowiedz na pytanie co bym chciala w zyciu robic tymczasowo mi ie
                      wykrystalizowala 4 lata temu obecnie krystalizuje sie ponownie i to nieco inna smile
                      Po liceum kompletnie nie wiedzialam co robic, takim rowniachom, co ze
                      wszystkiego sa dosc zdolne jest trudno smile moje dzieci beda mialay dokladnie to
                      samo, sa na tyle zdolne by przez szkole przechodzic bez bolu, ale anilaureatow
                      olimpiad przedmiotowych, ani oslow z czegos sie nie spodziewam- takie rowno
                      rowno kiedys to bylo 4,5 srednia akurat na czerwony pasek smile
                • wieczna-gosia Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 22:27
                  A czy będzie lekarzem, czy fryzjerką- nie ma to
                  > dla mnie większego znaczenia, grunt, żeby było szczęśliwe.

                  dla mnie to akurat nie ma, ale ja juz mam dwie nastolatki- w ich przypadku brak
                  studiow bedzie oznaczal, ze cos w ich wychowaniu naknocilam na tyle ze przy
                  swoich mozliwosciach intelektualnych zdecydowaly sie z nich nie skorzystac. W
                  przypadku mlodszych dzieci nie bylabym taka kategoryczna, w koncu pod
                  sformuowaniem "dac rade" siedzi cos wiecej niz sam intelekt- umiejetnosc pracy w
                  grupie, chodzenia do szkoly, jaka ta szkola jest i jakie pietno odcisnela na
                  dzieciach itd. Aczkolwiek raczej tez powinny dac rade.

                  Natomiast przy 5 dzieci odbieranie czegos jako osobistej porazki traci sens,
                  gdyz przy 5 osobistych porazkach czlowiek moglby sie zalamac nerwowo, wiec sila
                  rzeczy raczej odcinam sie od osobistych porazem moich dzieci smile
                • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 22:58
                  >grunt, żeby było szczęśliwe

                  A ksztalcenie to wyklucza? IMO wrecz przeciwnie- pozwala zwiekszyc
                  szanse na szczesliwe zycie.Takie, w ktorym czlowiek zaspokaja swoje
                  ambicje, czuje sie spelniony, wie ze z lenistwa czegos waznego nie
                  zaprzepascil i pewnego dnia nie obudzi sie z reka w nocniku.
              • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 23:12
                > Nie bardzo więc rozumiem o co chodzi z tą niesprawiedliwością.

                Najwiecej pogardliwych slow pada oczywiscie od tych, ktorzy w zyciu
                na uczelni nie byli.Wyzsze wyksztalcenie ponoc moze miec kazdy,
                dyplom nie znaczy NIC, itd.Nie ma zadnej roznicy pomiedzy ludzmi
                wyksztalconymi i niewyksztalconymi.

                A juz na poziomie krotkiej rozmowy te roznice wychodza.Jak to
                mozliwe?



                --------------------------------------------------------------
                Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
                • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 23:25
                  lola211 napisała:

                  > > Nie bardzo więc rozumiem o co chodzi z tą niesprawiedliwością.
                  >
                  > Najwiecej pogardliwych slow pada oczywiscie od tych, ktorzy w zyciu
                  > na uczelni nie byli.

                  Serio serio ? Ja się nigdy nie spotkałam z pogardliwym komentarzem na temat wyższego wykształcenia ze strony osoby bez wyższego ...

                  > Wyzsze wyksztalcenie ponoc moze miec kazdy,
                  > dyplom nie znaczy NIC, itd.Nie ma zadnej roznicy pomiedzy ludzmi
                  > wyksztalconymi i niewyksztalconymi.

                  A jaka jest istotna różnica ? Czym takim różni się człowiek wykształcony od niewykształconego, co jest tak duże, że narusza twoje poczucie sprawiedliwości społecznej ? Chodzi o ten sposób wysławiania się ? Czujesz się niedoceniona społecznie, gdy ktoś traktuje lekceważąco twój sposób wysławiania się ?
                  Ja naprawdę nie wiem o co chodzi sad((

                  Kurcze no ... mam za sobą podobno trudne studia techniczne, ale że mam powiedzmy predyspozycje w kierunku technicznym i od zawsze kochałam matematykę, te studia takie trudne dla mnie nie były ... na pewno włożyłam w tą naukę mniej wysiłku, niż bym musiała włożyć w zdobycie stopnia mgr historii na przykład. Do tego zderzenie z rzeczywistością po studiach uświadamiające, że posiadam tylko potencjał i od mojej ciężkiej pracy, która się właściwie dopiero zaczyna, zależy co z tym potencjałem dalej zrobię, jak wykorzystam "wystudiowaną" wiedzę ...

                  Lola może ty się potwornie na swoich studiach męczyłaś i dlatego fakt posiadania wyższego wykształcenia jest dla ciebie taki istotny przy ocenianiu ludzi ? Bo naprawdę niewiele rozumiem z tego co piszesz sad(

                  Ps. Mam cały tabun znajomych inżynierów, którzy się za bardzo wysłowić nie potrafią, ale fachowcy są z nich świetni. I to co robią naprawdę bardziej przydaje się ludzkości niż ładne wysławianie się wink))
                  • edorka1 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 23:42
                    Gaja,tak mi przyszło do głowy, że może Lola kaganek oświaty chce nieść w
                    nieoświecone rzesze( gdzieś coś tam było wyżej o przyszłości i ludzkości) i
                    przygotowuje się, żeby wiedzieć w którą stronę iść i po czym poznać kogo
                    oświecać? A tu trafi na inżyniera dyslektyka i ... zonk!!!
                    • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 23:50
                      edorka1 napisała:

                      > Gaja,tak mi przyszło do głowy, że może Lola kaganek oświaty chce nieść w
                      > nieoświecone rzesze( gdzieś coś tam było wyżej o przyszłości i ludzkości) i
                      > przygotowuje się, żeby wiedzieć w którą stronę iść i po czym poznać kogo
                      > oświecać? A tu trafi na inżyniera dyslektyka i ... zonk!!!

                      ;DDDDDD
                  • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 25.01.08, 23:47
                    > Serio serio ? Ja się nigdy nie spotkałam z pogardliwym komentarzem
                    na temat wyż
                    > szego wykształcenia ze strony osoby bez wyższego ...

                    A forum czytaszsmile)?

                    Ja sie spotkalam takze w realu.Dowiedzialam sie np., ze studenci to
                    banda darmozjadów finansowanych przez lud robotniczy pracujacy,
                    placacy skladki.

                    > Ja naprawdę nie wiem o co chodzi sad((

                    Naprawde nie umiem juz jasniej.I naprawde nie chodzi mi o mnie,
                    tylko o ogol.

                    > Lola może ty się potwornie na swoich studiach męczyłaś i dlatego
                    fakt posiadani
                    > a wyższego wykształcenia jest dla ciebie taki istotny przy
                    ocenianiu ludzi ?

                    Studia ukonczylam bez wiekszych problemow,w terminie,z wyroznieniem.
                    Kosztowaly mnie wiele pracy, wiele wysilku, czasu.Po prostu sie
                    uczylam.

                    , którzy się za bardzo wysłowić nie potr
                    > afią,

                    A szkoda.
                    • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 00:03
                      lola211 napisała:

                      > > Serio serio ? Ja się nigdy nie spotkałam z pogardliwym komentarzem
                      > na temat wyż
                      > > szego wykształcenia ze strony osoby bez wyższego ...
                      >
                      > A forum czytaszsmile)?

                      Czytam, ale nie wiem kto ma wyższe wykształcenie a kto go nie ma.

                      > Ja sie spotkalam takze w realu.Dowiedzialam sie np., ze studenci to
                      > banda darmozjadów finansowanych przez lud robotniczy pracujacy,
                      > placacy skladki.

                      I naprawdę większość ludzi których spotykasz w realu (tych bez wyższego wykształcenia) tak uważa ?

                      > Naprawde nie umiem juz jasniej.I naprawde nie chodzi mi o mnie,
                      > tylko o ogol.

                      Przepraszam cię Lola, ale mój techniczny umysł nie potrafi przebrnąć przez to zdanie bez jasnej definicji "ogółu". Czyli co to jest ogół ? W czyim imieniu się wypowiadasz w tym wątku ? Wszystkich "wyżej" wykształconych ? Chyba nie, bo ja na przykład się z toba nie zgadzam. I kilka innych osób również. Tak więc co to jest ten ogół o który ci chodzi ?

                      > > Lola może ty się potwornie na swoich studiach męczyłaś i dlatego
                      > fakt posiadani
                      > > a wyższego wykształcenia jest dla ciebie taki istotny przy
                      > ocenianiu ludzi ?
                      >
                      > Studia ukonczylam bez wiekszych problemow,w terminie,z wyroznieniem.
                      > Kosztowaly mnie wiele pracy, wiele wysilku, czasu.Po prostu sie
                      > uczylam.

                      Więc w czym problem ? Nauczyłaś się czegoś ? Nauczyłaś. Potrafisz to wykorzystać w pracy ? Zapewne potrafisz. Serio potrzebujesz docenienia ze strony społeczeństwa faktu ukończenia studiów żeby czuć się wartościowym człowiekiem ? Współczuję w takim razie, bo mi do szczęścia wystarcza fakt, że umiem dobrze spożytkować wiedzę zdobytą na studiach i na tym zarobić.
                      • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 00:43
                        Serio potrzebujesz docenienia ze strony społecze
                        > ństwa faktu ukończenia studiów żeby czuć się wartościowym
                        człowiekiem ? Współcz
                        > uję w takim razie, bo mi do szczęścia wystarcza fakt, że umiem
                        dobrze spożytkow
                        > ać wiedzę zdobytą na studiach i na tym zarobić.

                        Nie wspolczuj bezpodstawnie.
                        Ja naprawde znam swoja wartosc i gadki postronnych nie sa w stanie
                        zepsuc mi samopoczucia.
                        Nie wiem naprawde, czemu usilnie mi wmawiasz, ze mam z tym jakis
                        problem.
                        Po prostu omawiam zagadnienie, zostal rzucony temat, to sie
                        produkuje.
                        • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 12:21
                          lola211 napisała:

                          > Ja naprawde znam swoja wartosc i gadki postronnych nie sa w stanie
                          > zepsuc mi samopoczucia.
                          > Nie wiem naprawde, czemu usilnie mi wmawiasz, ze mam z tym jakis
                          > problem.
                          > Po prostu omawiam zagadnienie, zostal rzucony temat, to sie
                          > produkuje.

                          W takim razie oświeć mnie proszę dlaczego niedocenianie przez społeczeństwo
                          faktu posiadania przez kogoś wyższego wykształcenia uważasz za niesprawiedliwe.
                          • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 16:46
                            To chyba nie jest zbyt skomplikowane- uwazam, ze po prostu nalezy
                            docenic trud i wysilek wlozony w uzyskanie dyplomu i tyle.Zwlaszcza,
                            gdy samemu nigdy nie mialo sie okazji studiowac.
                            • lila1974 Lolu 26.01.08, 16:54
                              Czy rzeczywiście zdarza Ci się tak często spotykać z ludźmi, którzy
                              niepochlebnie wypowiadają się o ludziach po studiach, czy też negują
                              sens ich kończenia?

                              Zdziwienie we mnie budzi Twoje stwierdzenie, że studia nie są
                              doceniane. Zarówno ludzie starszego, jak i młodszego pokolenia zdają
                              się doceniać korzyści jakie dają studia w ogóle a "dobre" studia w
                              szczególności.

                              Czyżbym miała przyjemność stykać się z osobami nad wyraz
                              wartościowymi i kulturalnymi?
                              • lola211 Re: Lolu 26.01.08, 16:58
                                > Czyżbym miała przyjemność stykać się z osobami nad wyraz
                                > wartościowymi i kulturalnymi?

                                Lilu- najwyrazniej- docen tosmile.
                              • madtea if 26.01.08, 18:16
                                lila1974 napisała:

                                >
                                > Czyżbym miała przyjemność stykać się z osobami nad wyraz
                                > wartościowymi i kulturalnymi?


                                jeżeli ich "wartościowość" i kultura miałyby polegać na tym, że nie negują
                                sporej części obecnych dyplomów, to muszę ci powiedzieć, że spotykasz się raczej
                                z ludźmi, którzy nie mają pojęcia o realiach taśm produkujących mgr.

                                jeśli zaś chodzi ci o to, że posiadając dyplom posiadają jednocześnie kulturę i
                                "nadzwyczajną wartościowość", to tylko się cieszyć
                            • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 17:52
                              lola211 napisała:

                              > To chyba nie jest zbyt skomplikowane- uwazam, ze po prostu nalezy
                              > docenic trud i wysilek wlozony w uzyskanie dyplomu i tyle.Zwlaszcza,
                              > gdy samemu nigdy nie mialo sie okazji studiowac.

                              Czyli chodzi o szacunek dla czyjejś pracy, tak ? Student wkłada dużo pracy w
                              naukę zawodu na poziomie wyższym, murarz wkłada dużo pracy w naukę murowania na
                              poziomie zawodowym, kierowca - w zdobycie doświadczenia w bezpiecznej jeździe na
                              drogach. Świetnie, ja się z tym zgadzam jak najbardziej. Ale to IMHO nie ma nic
                              wspólnego z docenianiem stopnia wykształcenia samego w sobie. Bo jeden zdobędzie
                              stopień magistra z przysłowiowym palcem w dupie, a inny ostro się napracuje żeby
                              zostać murarzem. Większy szacunek należy się chyba temu drugiemu, prawda ?
                              Wszystko zależy od wrodzonych zdolności i warunków wcześniejszego kształcenia.

                              Jeśli uznajesz, że magistrowi należy się większy szacunek z definicji niż
                              takiemu na przykład murarzowi - wpadasz w pułapkę dyskryminacji. Bo fakt
                              ukończenia studiów zależy m.in. od wrodzonych predyspozycji. Uznawanie ludzi za
                              lepszych z powodu czegoś, co pośrednio zależy od wrodzonych predyspozycji czy
                              innych czynników niezależnych od nich samych, zahacza moim skromnym zdaniem o
                              swego rodzaju rasizm i nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością społeczną.

                              Sprawiedliwości można się doszukać w ocenianiu pracy, jaką ktoś włożył w
                              zdobycie wykształcenia, a nie stopnia tego wykształcenia.
                              • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 18:41
                                > Czyli chodzi o szacunek dla czyjejś pracy, tak ?

                                Raczej o szacunek dla dokonan.

                                Bo jeden zdobędzi
                                > e
                                > stopień magistra z przysłowiowym palcem w dupie, a inny ostro się
                                napracuje żeb
                                > y
                                > zostać murarzem. Większy szacunek należy się chyba temu drugiemu,
                                prawda

                                IMO wrecz przeciwnie- to oznacza, ze ow mgr to naprawde zdolna
                                osoba, w przeciwienstwie do murarza, ktory ciezko "chwyta".
                                Zdecydowanie bardziej podziwiam bystrzakow.

                                Rasizm powiadasz? Niech bedzie- jestem zatem rasistka.

                                > Sprawiedliwości można się doszukać w ocenianiu pracy, jaką ktoś
                                włożył w
                                > zdobycie wykształcenia, a nie stopnia tego wykształcenia.

                                Idac tym tropem im kto ma wiecej problemow z nauka, ale jakos tam go
                                pchaja do przodu, tym na wiekszy podziw zasluguje.
                                Nie, dla mnie to pokrecona logika.
                                • madtea Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 18:56
                                  lola211 napisała:

                                  >
                                  > Bo jeden zdobędzi
                                  > > e
                                  > > stopień magistra z przysłowiowym palcem w dupie
                                  >
                                  > IMO wrecz przeciwnie- to oznacza, ze ow mgr to naprawde zdolna
                                  > osoba, w przeciwienstwie do murarza, ktory ciezko "chwyta".
                                  > Zdecydowanie bardziej podziwiam bystrzakow.
                                  >

                                  dla mnie te przysłowiowe "z palcem z d." to nie jest synonim bystrości i
                                  zdolności; na wielu kierunkach wielu uczelni "z palcem w d." można skończyć
                                  studia i otrzymać dyplom; i taka zdobyta wiedza i umiejętności są dla niczym w
                                  porównaniu z biegłością murarską, kafelkarską czy fryzjerską
                                • edorka1 Pfffff Lolu.... 26.01.08, 18:58
                                  Śledzę tą dyskusję i nie mogę się powstrzymać, żeby nie napisać, że Lola ma
                                  problem. Jak już sama sie przyznała - jest magistrem w pierwszym pokoleniu - i
                                  to pewnie jest powód do dumy. Ale nie jest to powód do tak wielkiego zadęcia.
                                  Brawo, że skończyła studia, że była pracowita, nie brała dziekanek, zdawała
                                  egzaminy w terminach itd,itp. Doping ze strony rodziny był zapewne potrzebny a i
                                  świadomość, że oto osiągnęło się coś więcej, jest ważna. Ale kiedy ta świadomość
                                  zaczyna sie rzucać na mózg to zaczyna być zabawne.

                                  Ja osobiście bardzo szanuję murarza o którym Lola pisze dość pogardliwie... I
                                  hydraulika szanuję...
                                  Chwała mu, że jest. Gdyby został magistrem, być może nie miałby kto naprawić mi
                                  cieknącego kranu... Hydraulik czy murarz będzie niedługo w tym kraju ważniejszy
                                  niż magister.Będzie mu sie należał wielki szacunek. Większy niż Loli. Nie za to,
                                  że skończył studia, ale za to że nie skończył (!) jest kim jest i nie
                                  wyjechał... Nie bez powodu hydraulik jest naszym symbolem. Młody i przystojny
                                  hydraulik...nie zaś młoda pani magister.

                                  Oida ouden eidos - tak wiele pokory w tych słowach.Ile fakultetów musisz
                                  skończyć Lolu, żeby do tego dojść??? Wiesz co znaczy i jak wielki mózg zostawił
                                  nam w spadku tą mądrość?
                                  • lola211 Re: Pfffff Lolu.... 27.01.08, 09:50
                                    >Ale nie jest to powód do tak wielkiego zadęcia.

                                    Ładnie to brzmi, ale niewiele ma wspolnego z prawda.


                                    >Doping ze strony rodziny był zapewne potrzebny

                                    I znowu sie mylisz.Nie dopingowal mnie nikt, a mojej rodzinie bylo
                                    wszystko jedno.

                                    > Ja osobiście bardzo szanuję murarza o którym Lola pisze dość
                                    pogardliwie... I
                                    > hydraulika szanuję...
                                    Jestes po prostu swięta- szanujesz wszystko i wszystkich- coz, nie
                                    kazdy jest idealem.A juz najmniej ja.

                                    Ja tez szanuje murarza, o ile nie bedzie prostakiem i nie bedzie
                                    chlal, co sie w tej branzy zdarza nagminnie.
                                    • kasiulkkaa Re: Pfffff Lolu.... 27.01.08, 09:56
                                      >o ile nie bedzie prostakiem
                                      Prostaczka, która innym wypomina prostactwo. Ciekawy przypadek.

                                      i nie bedzie
                                      > chlal, co sie w tej branzy zdarza nagminnie.
                                      Taaa, a każdy Polak to pijak, złodziej i katolik. Stereotypy w narodzie trzymają
                                      się mocno.
                                      • lola211 Re: Pfffff Lolu.... 27.01.08, 15:28
                                        Codziennie ci murarze i obecnie dekarze utwierdzaja mnie w
                                        przekonaniu, ze stereotyp ten ma bardzo solidne podłoze.
                                        Wlasciciel pobliskiego monopolowego tylko rece zaciera.
                                    • madtea Pfffff. 27.01.08, 12:02
                                      lola211 napisała:

                                      >
                                      > Ja tez szanuje murarza, o ile nie bedzie prostakiem i nie bedzie
                                      > chlal, co sie w tej branzy zdarza nagminnie.
                                      >
                                      >
                                      równie nagminnie jak chirurg czy może mniej lub bardziej?

                                      twoje mgr. przed nazwiskiem nic nie znaczy; żyjesz w bastionie stereotypów - w
                                      niczym się twoje wykształcenie nie przekłada na spojrzenie na świat, które można
                                      by określić mianem "otwarte"; segregowanie i szufladkowanie ludzi też nie jest
                                      wyznacznikiem tych oklepanych "szerokich horyzontów"; jak cię czytam, to
                                      stosując twoją metodę, widzę nalepkę "nadęta gimnazjalistka z przerostem ambicji
                                      nad możliwościami"

                                      • rita75 Re: Pfffff. 27.01.08, 12:07
                                        > twoje mgr. przed nazwiskiem nic nie znaczy

                                        normalnie muszę się "czepnąć"- ty jak mniemam- nie masz tytulu mgr?
                                        • madtea Re: Pfffff. 27.01.08, 12:11
                                          mam, mam; nawet bez kropki smile
                                          tak to jest jak ci sie wszyscy wokół klawiatury kręcą - ale jakby nie było
                                          posypuje głowę popiołem, chyląc czoła beznadziejnej zaczepce i odniesieniu się
                                          do meritum
                                          • rita75 Re: Pfffff. 27.01.08, 12:14
                                            ale jakby nie było
                                            > posypuje głowę popiołem, chyląc czoła beznadziejnej zaczepce i
                                            odniesieniu się
                                            > do meritum

                                            to bylo jak najbardziej meritum, warto wiedziec "kto zacz"
                                            • madtea to fajnie -... twoje meritum, twoją tarczą 27.01.08, 12:19
                                              to fajnie, że już wiesz
                                              rotlf

                                              ...i ponieśli

                                              • rita75 Re: to fajnie -... twoje meritum, twoją tarczą 27.01.08, 12:24
                                                > to fajnie, że już wiesz

                                                w internecie to mozna byc i Tomem Hanksem, czyliz sie za takiego
                                                podawac
                                                lol
                                                • madtea eot 27.01.08, 12:35
                                                  rita75 napisała:

                                                  > > to fajnie, że już wiesz
                                                  >
                                                  > w internecie to mozna byc i Tomem Hanksem, czyliz sie za takiego
                                                  > podawac
                                                  > lol


                                                  Nicely done, you do-gooder.
                                      • lola211 Re: Pfffff. 27.01.08, 15:30
                                        z przerostem ambicj
                                        > i
                                        > nad możliwościami"

                                        Brawo, widze ze sie starasz.
                                        Male pytanie- co ty mozesz wiedziec o moich mozliwosciach?
                                        Nic, null, zero.
                                        • madtea that's only a game 27.01.08, 15:46
                                          to tak jak ty nic zero null i parę innych o ludziach, których oceniasz i
                                          klasyfikujesz - ale tego to już pani "magister" nie dostrzega, prawda? chociaż
                                          nie - z panią "magister" jest o tyle łatwiej, że swoje kompleksy i pryzmat
                                          patrzenia na ludzi pokazuje jak na dłoni - a to pozwala wyciągać wnioski na
                                          temat jej możliwości "diagnozowania" innych i szerokości horyzontów
                                          • lola211 Re: that's only a game 27.01.08, 15:53
                                            Ty wiesz tylko to, co sama napisze.W przypadku owego murarza- mam
                                            okazje podziwiac go w calej okazalosci.Cale spektrum
                                            zachowan.Zdecydowanie bardziej jestem upowazniona na tej podstawie
                                            do oceny niz Ty.
                                            • madtea jedyne co mam to złudzenie że mogę mieć zaliczenie 27.01.08, 16:21
                                              jedyne co masz to złudzenia smile
                                • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 19:06
                                  lola211 napisała:

                                  > IMO wrecz przeciwnie- to oznacza, ze ow mgr to naprawde zdolna
                                  > osoba, w przeciwienstwie do murarza, ktory ciezko "chwyta".
                                  > Zdecydowanie bardziej podziwiam bystrzakow.
                                  >
                                  > Rasizm powiadasz? Niech bedzie- jestem zatem rasistka.

                                  Jak można podziwiać człowieka za coś, co nie jest od niego zależne ? Jaka jest
                                  czyjaś zasługa w tym, że ma takie a nie inne geny, takich a nie innych rodziców
                                  i taki a nie inny start edukacyjny ?

                                  Co innego bystrość wyćwiczona, wypracowana. Elastyczność umysłu zdobyta poprzez
                                  uczciwą pracę w szkole podstawowej, średniej, ewentualnie wyższej. Ale
                                  wartościować ludzi ze względu na wrodzone zdolności ??? Szok uncertain
                                  No jesteś rasistką Lola jeśli chodzi o sprawy intelektualne, nie inaczej. Nie ma
                                  się czym chwalić. Bo ten swoisty intelektualny rasizm ma raczej niewiele
                                  wspólnego z dużą bystrością czy wysokim stanem oświecenia umysłu ;PPP

                                  > > Sprawiedliwości można się doszukać w ocenianiu pracy, jaką ktoś
                                  > włożył w
                                  > > zdobycie wykształcenia, a nie stopnia tego wykształcenia.
                                  >
                                  > Idac tym tropem im kto ma wiecej problemow z nauka, ale jakos tam go
                                  > pchaja do przodu, tym na wiekszy podziw zasluguje.
                                  > Nie, dla mnie to pokrecona logika.

                                  Ty no nie pisałam nic o "pchaniu kogoś do przodu", ale o własnej intensywnej
                                  pracy w zakresie zdobywania wiedzy i umiejętności.

                                  Jak dla mnie to koniec tematu. Nie dogadamy się uncertain
                                  • lola211 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 19:12
                                    > Jak można podziwiać człowieka za coś, co nie jest od niego
                                    zależne ? Jaka jest
                                    > czyjaś zasługa w tym, że ma takie a nie inne geny, takich a nie
                                    innych rodziców
                                    > i taki a nie inny start edukacyjny ?

                                    Mozna go podziwiac przede wszystkim za to, ze wykorzystal potencjal,
                                    bo zaprzepascic tez mozna i to bardzo latwo.
                                    • gaja78 Re: Co do sprawiedliwości ... 26.01.08, 19:22
                                      lola211 napisała:

                                      > Mozna go podziwiac przede wszystkim za to, ze wykorzystal potencjal,
                                      > bo zaprzepascic tez mozna i to bardzo latwo.
                                      >

                                      Czyli się napracował żeby ten potencjał wykorzystać. No i ok - doceniamy czyjąś
                                      pracę.

                                      > To tez sie tyczy raczej osob posiadajacych naturalne predyspozycje > i
                                      odpowiedni poziom IQ- jesli ktos jest malo bystry to zaden
                                      > wysilek mu nie pomoze- nie zalapie, chocby nie wiem jak sie staral.

                                      Jeśli ktoś jest z natury mało bystry, to się może nauczyć roboty wymagającej nie
                                      tyle myślenia co dokładności, powtarzalności ,siły fizycznej. I chwała mu za
                                      zdobycie takiego zawodu pożądanego na rynku pracy, który potrafi wykonywać dobrze.

                                      Zmarnowany potencjał to cała rzesza nadmiarowych absolwentów kierunków, w
                                      których specjalistów nikt do pracy nie potrzebuje.
    • laminja Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 20:04
      a ja się z tym nie zgadzam. Podstawą jest kultura wyniesiona z domu. Kultura to
      nie tylko umiejętność odpowiedniego zachowania się, ale też wiedza ogólna,
      kompetencje językowe. Jak się poczyta to forum - gdzie sporo osób ma wyższe
      wykształcenie - można pomyśleć, że niestety nie wiele im dało wink
    • rita75 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 20:09
      > W kazdym razie - jako matka zycze sobie zeby moje dziecko nie
      > zakonczylo edukacji na szkole sredniej, uznam za porazke, jesli
      tak
      > sie stanie.

      A co sie stanie, jezeli dziecku nie starczy zdolnosci? Zdarza sie w
      najlepszych rodzinach...niestety.Schowasz ambicje do kieszeni, czy
      dalej bedziesz pchala corke na studia?
      Wybranie pierwszej opcji niekoniecznie musi wskazywac na porazke.
      Lepszy juz chyba konkretny zawod niz pelnienie roli miernoty na
      studiach i po nich.
      • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 23:17
        Coz, bede cierpiec..
        Mam jednak nadzieje, ze tak sie nie stanie, doloze wszelkich staran-
        tyle moge zrobic.
        • rita75 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 23:20
          > Coz, bede cierpiec..
          > Mam jednak nadzieje, ze tak sie nie stanie, doloze wszelkich
          staran-
          > tyle moge zrobic.

          Kiedyś nad tym myslalam...jedyne, czego bym chciala to to, zeby moje
          dzieci byly najlepsze w tym, co robia
    • sylwia06_73 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 25.01.08, 21:08
      Wykształcenie wiele daje ale wrodzona a raczej nabyta kultura tez.Widze jacy sa niektorzy(podkreślam niektorzy) studenci jeżdżący z Katowic do Gliwic autobusem linii 870.mowie,ze to studenci bo to oni przeważnie tymi autobusami jeżdza.Czasami mam wrazenie,że to kupa bydła.Pchaja sie do tego autobusu,tratuja ludzi aby tylko usiasc a jak siata to nie ustąpią nikomu.Tylko w tym autobusie natykam sie na takie chamstwo w innych jest nieco mniejsze.I z tego maja byc wykształceni ludzie...
    • iwles Lola 26.01.08, 00:24


      Każda z nas wypowiadających się w tym wątku - użyła co najmniej 3
      zdań. Niektóre znacznie więcej. To chyba az nadto materiału do
      zrobienia analizy ?
      Więc, Lola - do dzieła !
      • demarta Re: Lola 26.01.08, 00:36
        mnie jednak martwi? bardziej to, że ów materiał posłuży nie tyle
        loli do analizy wykształcenia forumowiczek, co innym forumowiczkom
        do błyskawicznej psychoanalizy i tym samym obnażenia kompleksów i
        osobistych problemów loli w życiu codziennym.

        mi osobiście zrobiło się smutno. zawsze jest mi szkoda takich lol.
        bije z nich złudne szczęście życiowe, a gdyby tak poczuły choć
        namiastkę tego szczęścia prawdziwego, momentalnie zarumieniłyby się
        na samo wspomnienie słów, które z ich ust tutaj padły...
        • lola211 Re: Lola 26.01.08, 00:44
          > bije z nich złudne szczęście życiowe

          Daj Boze kazdej z nas takiej złudy.Szczerze kazdej zycze.
          • gardeniaa Re: Lola 26.01.08, 19:19
            lola211 napisała:

            > > bije z nich złudne szczęście życiowe
            >
            > Daj Boze kazdej z nas takiej złudy.Szczerze kazdej zycze.
            >

            Lola, licho nie śpismile

            pamiętaj, że kij zawsze ma dwa końce
            ty analizujesz jednych, a drudzy analizują ciebiesmile
            • lola211 Re: Lola 26.01.08, 20:39
              > ty analizujesz jednych, a drudzy analizują ciebiesmile

              I swietnie, przynajmniej cos sie dziejesmile.
      • lola211 Re: Lola 26.01.08, 00:46
        Stawiam zaklad, ze niejedna juz zostala poddana analizie i byla moja
        klientkasmile.
        • gryzelda71 Re: Lola 26.01.08, 08:44
          lola211 napisała:

          > Stawiam zaklad, ze niejedna juz zostala poddana analizie i byla moja
          > klientkasmile.

          Az się chce zapytać i co z tego?
          • lola211 Re: Lola 26.01.08, 10:03
            > Az się chce zapytać i co z tego?

            Zupelnie NIC.
        • laminja Re: Lola 26.01.08, 17:00
          chętnie zostanę królikiem doświadczalnym :p Wysmarowałam prawie 8000 postów,
          więc masz sporo materiału big_grin
    • fajka7 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 27.01.08, 00:02
      Lola, moze czas na jakis dalszy rozwoj? Moze tak zacznij swoje
      umiejetnosci rozbudowywac i wiedzac juz z gory kto ma wyzsze
      wyksztalcenie zacznij typowac jakie?
      Mozesz dojsc do ciekawych spostrzezen: ze np. absolwenci akademii
      medycznych sa mniej atrakcyjni niz uniwersytetow i bedziesz mogla
      dolozyc staran, zeby scislej ukierunkowac dzieci?
      Pojdzmy dalej- tych z uniwerku sklasyfikowalabym wg wydzialow, jesli
      padnie na inny typ uczelni rowniez. W ten sposob blyskawicznie
      ustalisz, ktory zawod wykonuja ci, ktorzy spelniaja Twoje
      oczekiwania i juz w tym roku bedziesz mogla zaczac edukowac dzieci
      od podstaw. Np. okaze sie, ze weterynarz to jest ten jedyny- czyli
      czas pokroic kota.
      Pozdrawiam smile
      • zawsze.slonce Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 27.01.08, 13:12
        Wiesz lolu jakoś moja obserwacja jest troszeczkę inna.Mam do
        czynienia ze studentami dość sporo.Powiem Ci jedno: wielu z nich
        przed sesjami wspomaga się narkotykami; żeby mieć lepszą
        koncentrację, mniej spać i więcej się nauczyć.Koniec sesji kojarzy
        mi się z opijaniem wyników.Znam sporo lekarzy i prawników którzy nie
        radząc sobie z codziennym życiem i natłokiem obowiązków uciekają w
        świat używek.Znam wiele rodzin cierpiących z powodu choroby
        alkohlowej i uwierz mi nie są to tylko ludzie z wykształceniem
        zawodowym.Przemoc w domach inetligencji też jest spotykana.Tylko mąż
        nie tłucze żony do upadłego, nie wyzywa dzieci i nie demoluje
        dorobku życia, w przeważającej większości przypadków nikt nawet nie
        wie że dzieje się tam coś złego.Wiesz czasem presja
        byciem "lepszym", "mądrzejszym" jest zbyt silna.Mam w sobie tyle
        pokory że staram się nie osądzać ludzi i nie przypinać im
        łatek.Obojętne dla mnie jest jaki kto ma kolor skóry, wykształcenie,
        zawód, stan posiadania, istotnym kryterium doboru moich znajomych,
        jest dla mnie to jakim on jest człowiekiem.Ten kto nie szanuje
        innych ludzi tak naprawdę nie sznuje samego siebie.Nie jestem
        idealna i wolna od wad, homo sum et nil humanum a me alienum esse
        puto.Największym sukcesem będzie dla mnie jako matki, jeżeli uda mi
        się te same wartości przekazać moim dzieciom.
        • lola211 Re: Wykształcenie to ponoc nic takiego.. 27.01.08, 15:47
          > to jakim on jest człowiekiem

          Czyli?
          • edorka1 Lolu , jakiej twierdzy bronisz? 27.01.08, 23:11
            Można być chamem niezależnie od wykształcenia, można nie mieć podstawówki a być
            kimś Wielkim. Wykształcenie jest tylko jednym ze sposobów doskonalenia się.
            Jednym z, nie zaś jedynym. Najlepszym uniwersytetem jest życie. Ja akurat mam
            nieco inne doświadczenie niż Ty - choć i ja pracowałam dużo z ludźmi. Ale
            paradoksalnie - ta praca przynosiła mi zdziwienie jak wielcy są ludzie zwyczajni.
            Pamiętam swoją pierwszą w życiu pracę - ja młoda dziewczyna, teren, panowie
            robotnicy, od których niby byłam mądrzejsza o książkową wiedzę. Byli wspaniali,
            tłumacząc mi w praktyce zawiłości tej pracy,którą znali od podszewki.Uniwersytet
            życia, który nauczył mnie szacunku dla człowieka, pracującego fizycznie, ale o
            swoim fachu wiedzącego wszystko i chcącego się tą wiedza podzielić - co wcale
            nie jest takie oczywiste wśród magistrów...
            I lata później, inna praca - przychodzi matka z synem...syn niesłyszący od
            urodzenia, matka prosta kobieta. Załatwiali jakąś sprawę i ona przedkłada jego
            dokumenty. Chłopak na ostatnim roku politechniki. Ja mówię - niesamowitego ma
            pani syna,a ona - ale ileż sie wycierpiał, ileż kłód pod nogi u
            rzucali...koledzy, profesorowie...Jak dokuczali...Pomyśl - oto ci przyszli
            magistrowie i ta elita...I patrzałam na ta kobietę - jak musiała tego chłopaka
            wspierać, jak musiała cierpieć.Jest dla mnie wielka - dała swojemu dziecku siłę.
            Kim była? Może sprzedawczynią a może sprzątaczką...

            Zaliczyłam różne koleje losu, w kilka lat wędrówki po świecie i zawsze
            spotykałam wspaniałych, życzliwych ludzi. Rzadko mieli fakultety...

            Nawet się już nie dziwię Twojemu uporowi.A walczysz jak lwica.
            Po prostu - życie weryfikuje wszystko i wszystkich.W tym także magistrów.
            • demarta Re: Lolu , jakiej twierdzy bronisz? 27.01.08, 23:20
              edorko, myślę, że w tej chwili wymagasz od loli dużo za dużo.
              regionalnie rzecz biorąc, lola to 'festung breslau' (twierdza
              wrocław). i nic więcej. jej słowa w tym watku zawarte to nie
              materiał wart kontynuacji, bo ani on na konkretnych fundamentach
              zbudowany, ani nic nowego do życia nie wnoszący. to po prostu efekt
              uboczny kompleksów loli (bo rodziców z klasy robotniczej się
              wstydzi) i wszelkie próby mające na celu skierowanie tej dyskusji na
              jakieś prawdziwie górnolotne tory równie źle świadczy o
              autorkach/autorkach tychże prób. tak sobie myślę ja, demarta.
              • demarta Re: Lolu , jakiej twierdzy bronisz? 27.01.08, 23:26
                autorach/autorkach miało być.
                • edorka1 Masz rację :) 27.01.08, 23:58
                  ale nie mogłam się powstrzymać, żeby się nie zadąć leciutko smile. Niech każdy
                  pozostanie przy swoim. Podsmiechuję się gdzieś kantem ust - trochę z siebie,
                  trochę z Loli a trochę z dyskusji na 300 postów, w sumie tak naprawdę o
                  niczym.Takie nocne bla bla bla przy lampce wina gdy się człowiek nadyma.Mi
                  zresztą czasem się zdarza uderzać w wysokie tony całkiem przemyślanie,na
                  zasadzie kontrastu z tonami rzeczowymi - trochę mnie to bawi.Niemniej jednak ton
                  tonem,uśmiech uśmiechem, a to co myślę na ten temat to absolutna prawda i taka
                  postawa jak Loli mnie wkurza.
              • lola211 Re: Lolu , jakiej twierdzy bronisz? 27.01.08, 23:33
                Pozwolicie, ze jeszcze sie wtrace (choc juz mialam zamiar zaprzestac
                tej dyskusji)-Demarto droga- jak juz tak analizujesz, to rob to w
                miare dokladnie i bez naduzyc.Mozesz tu sobie o moich domniemanych
                kompleksach pisac do woli, masz prawo zyc w przeswiadczeniu, ze oto
                rozszyfrowalas okropna autorke watku, megalomanke, podla babe,
                majaca czelnosc wytknac braki ludziom niewyksztalconym.Niech ci
                bedzie, na zdrowie.
                Podpowiem tylko- jesli chodzi o wstyd, iz pochodze z rodziny
                robotniczej.Gdyby takowy istnial, to w zyciu bym na tym forum o tym
                nie napisala- to chyba oczywiste.
                Piszac, iz sie wstydze, napisalam- "bywa".
                A bywa z roznych powodow, calkowicie uzasadnionych, o czym Ty akurat
                pojecia miec nie mozesz.
                • demarta Re: Lolu , jakiej twierdzy bronisz? 27.01.08, 23:47
                  lola211 napisała:

                  > Piszac, iz sie wstydze, napisalam- "bywa".
                  > A bywa z roznych powodow, calkowicie uzasadnionych, o czym Ty
                  akurat
                  > pojecia miec nie mozesz.
                  >

                  bo pojęcia mieć nie chcę, nie interesują mnie te powody. mnie
                  interesują fakty. pozwól, że cię zacytuję: "pisząc, iż się wstydzę"
                  napisałaś, iż się wstydzisz. każdy porządny mgr miał do czynienia z
                  logiką. jak widać po tobie nie każdy potrafi znaleźć jej
                  zastosowanie w życiu codziennym. nie dziwię się więc, że na mgr
                  skończyłaś, wiesz ile tytułów jeszcze przed tobą? ale czy dla
                  ciebie.....?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka