Dodaj do ulubionych

co ŻONA może sama?

26.01.08, 12:27
Mam tak, że z koleżanką, którą znam jeszcze z czasów licealnych,
lubimy się spotykać we dwie, przy herbacie.
Mam tak, że z koleżankami-mężatkami często spotykamy się sam na sam,
czasem z dziećmi.
Mam tak, że lubię gdzieś pojechać z koleżanką, nawet na 2tygodniowe
wczasy

A tu się dowiedziałam, że co Bóg złączył, tego człowiek nie może
rozdzielać. I jesli kocham męża i dzieci (a kocham, dodam, że z
wzajemnością i bardzo jestem z mojego małżeństwa i rodziny
zadowolona), to mam z nimi wszędzie chodzić. Czyli nie spotkanie z
koleżanką we dwie, a w dziesiątkę (bo tak się składa, że mam męza i
4 dzieci, ona ma męża i 2 dzieci). Że jak kobieta spotyka się z inną
kobietą, to w czymś jej mąż zawinił, że albo on złym mężem jest,
albo ona złą żoną (dobra żona nie ma potrzeb, których nie może
zaspokoić jej mąż).
Opinie te usłyszałam nie od zakrystianina, nie od babci w moherze,
nie przeczytałam ich w średniowiecznym podręczniku.
Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 12:37
      Ależ głupot się nasłuchałaś!!! W życiu bym nie przypuszczała, że powinnam być po ślubie przywiązana do męża i dzieci niczym chłop pańszczyźniany do ziemi. Jak chcę,to po prostu spotykam się z koleżankami,w życiu nie kojarzy mi się to z byciem złą żoną, która pokłóciła się z mężem.Kto ci takich mądrości naopowiadał?
      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:08
        takich mądrości naopowiadała mi koleżanka, wykształcenie wyższe,
        pracująca, mieszkanka dużego miasta
        • qunegunda Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 18:30
          mma_ramotswe napisała:

          > takich mądrości naopowiadała mi koleżanka, wykształcenie wyższe,
          > pracująca, mieszkanka dużego miasta

          a Ty na żartach się nie znasz tongue_out
          • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 19:22
            może i się nie znam, ale zapewniam Cię, że tam nikt nie żartował
    • czajkax2 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 12:38
      Takich głupich teoriii, jak ty usłyszałas, ja nawet nie przyjmuje do
      wiadomości, a co dopiero żeby nimi się kierowaćsmile
      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:10
        Czajko,
        Również wolałabym nie przyjmować ich do wiadomości. Powiem więcej:
        nie przyszło mi nawet coś atkiego do głowy. Więc jak przyszłam do
        owej koleżanki, to bardzo się zdziwiłam, jak ona zrobiła herbatę, a
        mąż od razu przyczłapał (dodam, że ów mąż nie jest moim znajomym).
        No i siedzi. Myślałam, że to raz. Kolejny raz nie usiadł natychmiast
        z nami, za to przyniósł najmłodsze dziecko z wyrzutem, że płacze.
        A potem już nastąpił wykład
    • dorotamakota1 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 12:40
      U mnie niestety jest tak, że wszędzie muszę wybywać z dziećmi.
      Powodem jest zapracowanie mojego męża.
      Większość czasu go nie ma w domu a gdy już jest to wolę ten czas spędzić z nim i
      chłopakami niż z koleżanką.
      Czas dla koleżanek mam zarezerwowany gdy mój mąż jest w pracy.
      Gdy z niej wraca wybywamy razem.
      Moje dzieci nie ciążą mi i chętnie je ze sobą zabieram WSZędzie
      • mma_ramotswe z dziećmi 26.01.08, 16:11
        Wiesz, dorota, ale to coś innego. Jak ja chcę się z kimś umówić w
        czasie gdy mój mąż jest w pracy, to też zabieram dzieci, bo nie ma
        innego wyjścia. Ale w moim wątku chodzi o założenie ideologiczne -
        że mąż z zasady ma być z żoną zawsze i wszędzie
    • cora73 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 12:57
      Moj niemaz nawet by ze mna na typowo babskie spotkanie nie
      poszedl ,bo i po co? smile Ja tez sie na piwo z jego kumplami nie
      pcham. ciekawi mnie bardzo kto ci takich teori naopowiadal? Znalam
      taka pare, ona z nim na mecze itp, on z nia i do fryzjera i do
      kosmetyczki chodzil..........pare lat tak lazili jedno za
      drugim ,dzisiaj sa po rozwodzie bo chyba juz patrzec na siebie nie
      moglismile
      • mysiam Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 13:14
        no niekwestionowana mądrość...wink

        NORMALNEMU człowiekowi potrzebne są chwile swobody ,bez tzw. ogona w
        postaci męza/żony,dzieci
        Nie wyobrazam sobie ,ze oboje siedzimy sobie na glowie non-stop
        zarowno ja jak i mój mąż mamy prawo (i czesto z tego korzystamy)
        spędzic czas bez siebie ,
        co wiecej ,jako rodzice tez mamy prawo pobyc bez dziecka
        a dziecko tez szczęsciem tryska jak nie mam mamy i taty a sa babcie
        i dziadkowie
        ot,poprostu ,nie czujmy się jak więżniowie wink
        • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:13
          mysiam napisała:


          >
          > NORMALNEMU człowiekowi potrzebne są chwile swobody ,bez tzw. ogona
          w
          > postaci męza/żony,dzieci
          Ta kobieta, o której piszę, może wyjść sama - ale np. na zakupy, do
          pracy itp. Problem jest wtdey, gdy chce iść z kimś, a nie jest to
          jej mąż

      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:12
        otóż to. Jak mój mąż miał spotkanie klasowe, to też nei polazłam, no
        bo po co: oni mają wspólne wspomnienia, a ja siedziałabym tylko i
        psuła im zabawę - sama nie bawiąc się w ogóle
    • lila1974 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 13:10
      Usłyszawszy taki manifest o osobie go wygłaszającej pomyślałabym
      bardzo smutno ... acz z pewnego rodzaju zawirowaniami około tego
      tematu zdarza mi się spotkać - czasem nawet w wykonaniu własnego
      męża, co sprawia, że mi dziób i skrzydła opadają ku podłodze.

      Żeby nie było ... smutno sobie o nim wówczas myślę smile

      Ps. dla wtajemniczonych - nocny pociąg mi się nadal czkawką
      odbija tongue_out
      • babsee Re: Lila! 26.01.08, 14:01
        alez Ty pamietliwa jestes!mąż-skarb troskliwy a ta...wyzwolona
        feministka smile
        • lila1974 Babsee :) 26.01.08, 14:34
          Generalnie nie jestem, acz się zdarza, że mężowi jakieś zagranie
          zapamiętam smile Wyjazd do Warszawy to drugi bodaj w naszej karierze.
          Pierwszy był wówczas, gdym nelę piersią karmiła.

          Siedziałam w robocie już którąś godzinę z rzędu i czułam jak mi
          taśma produkcyjna przyspieszyła. dzonię więc do męża i proszę:
          - Kotek, przyjedź z Nela, bo musze ją nakarmić i naczej mi cyc
          rozwali.
          A on mi na to:
          - Nie mogę, bo się SPOCĘ!

          Oj, krew mi się na ten czas zagotowała!!!! I skutki długofalowe
          odczuł bolesnie tongue_out
      • e_r_i_n Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 17:12
        lila1974 napisała:

        > Ps. dla wtajemniczonych - nocny pociąg mi się nadal czkawką
        > odbija tongue_out

        Hehe, LiLu, coś czuję, ze ja wczesniej do Szczecina zawitam, niz Ty
        do Wwy wink.
        • lila1974 erinku 26.01.08, 17:36
          Mój chłop wybywa w lutym na dwa wyjazdy słuzbowe, więc me szanse
          rosną smile
          • e_r_i_n Re: erinku 26.01.08, 20:12
            Noo, kochana, to ja sie juz szykuje wink.
            BTW tak sobie pomyslilam, ze bym powtorzyla nasz weekend
            szczecinski, film polski na ekrany wchodzi (lejdis czyli), co prawda
            bez Zakoscielnego, ale zawsze tongue_out. Co Ty na to? wink (Krynia pewnie
            bedzie za, zwazywszy na konsekwencje zeszlorocznego ;P).
    • babsee Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 14:05
      Zona może sama wszystko.
      Gdyby nie daj Boze, chłop chcial mi narzucic jakies ograniczenia to
      pewnie szlag by mnie trafil.Na jaką cholere on ma isc ze mna na
      babskie pogaduchy o PMS, rozstępach, goleniu bikini i bezdennej
      głupocie samców?????
      ja także nie widze sensu w rozmowach przerywancyh bekaniem, durnym
      smiechem, klepaniem sie po placach w męskim gronie.
      I zgadzam sie z teorią,ze jak parka chodzi ze sobą wszedzie to dlugo
      tak nie pochodzi.
      • lila1974 Babsee, mam nadzieję, że wiesz, co robisz? 26.01.08, 14:37
        Przyznawac się publicznie, że Twój mąż się zadaje z bekającymi, albo
        nie daj boże sam beka? Brak Ci instynktu samozachowawczego? tongue_out
        • guderianka a co facet na to? 26.01.08, 14:43
          że baba tak myśli, to jeszcze pół biedy
          ale że facet się na to godzi-to już zgroza.
          O ile można tolerować jeden taki wybryk natury o tyle para o takich
          poglądach woła o pomstę do nieba

          Na szczęscie mam egzemplarz nie lubiący chodzić ze mną na babskie
          spotkania. I nie lubiący chodzić na swoje męskie wink
          • mma_ramotswe Re: a co facet na to? 26.01.08, 16:15
            guderianka napisała:

            > że baba tak myśli, to jeszcze pół biedy
            > ale że facet się na to godzi-to już zgroza.
            Ależ to teoria wykuta przez niego
        • babsee Re: Liluś 26.01.08, 19:27
          Nie!no co ty!sam nigdy nie beka!je bezy widelcem i nożem, a jak nie
          daj Boze po Pepsi mu sie odbije, to zaslania usta jedwabną
          chusteczką smile
          W zyciu bym z takim chamem, co beka nie byla!za kogo Ty mnie masz?
      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:15
        babsee napisała:

        >> I zgadzam sie z teorią,ze jak parka chodzi ze sobą wszedzie to
        dlugo
        > tak nie pochodzi.
        > A, widzisz. A to małżeństwo, o którym piszę ma już staż 15 lat. I
        zgodne bardzo
        • gryzelda71 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:18
          Czyli nikt nie narzeka tak?
          Jesli nikt nie narzeka to widocznie dobrali się i juz.Co tu roztrząsac zycie innych.
          • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 19:23
            W sumie masz rację. Oni oboje chyba są zadowoleni. Tylko mnie
            wcięło, że się z ta kobietą sam na sam pogadać nie da
    • 18_lipcowa1 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 15:33
      szczerze- nie chce mi sie wychodzic bez partnera-lubie spedzac z nim
      czas, ale byl czas ze zdrowo sie bawilam z kolezankami - i gosc z
      ktorym aktualnie bylam nie mial nic do powiedzenia.
      • lila1974 Ale, ale ... 26.01.08, 15:43
        nie miał głosu, bo mu nie pozwalałaś go mieć? Czy nie miał, bo
        uznawał, że każde z Was robi to, na co ma ochotę a drugiemu nic do
        tego?
        • 18_lipcowa1 Re: Ale, ale ... 26.01.08, 15:56
          lila1974 napisała:

          > nie miał głosu, bo mu nie pozwalałaś go mieć? Czy nie miał, bo
          > uznawał, że każde z Was robi to, na co ma ochotę a drugiemu nic do
          > tego?
          >
          >

          nie wyobrazalam sobie zeby mogl mi zabronic albo nawet stroic fochy
          z tego powodu ze wychodze.
          druga sprawa ze mielismy uklad ze mamy prawo chodzic osobno - to
          chyba normalne.
      • elza78 Re: co ŻONA może sama? 01.02.08, 22:26
        18_lipcowa1 napisała:

        > szczerze- nie chce mi sie wychodzic bez partnera

        ty mnie lipcowa coraz bardziej zadziwiasz wink
        jak jeszcze napiszesz za kilkanascie miechow na forum z elubisz karmic "cysia"
        to normalnie sie powiesze wink

        co do tego zdania to na poczatkuz awsze tak jest, ale potem trzeba robic cos
        osobno bo inaczje sie czlowiek staje nudny, chociaz napisze ci zebys sie nei
        czula osamotniona, ze uwialbiam spedzac czas z moim malzonkiem, nale tez
        uwielbiam spedzac go z kolegami/ kolezankami bez niego wink

        • 18_lipcowa1 Re: co ŻONA może sama? 02.02.08, 15:00
          elza78 napisała:

          > 18_lipcowa1 napisała:
          >
          > > szczerze- nie chce mi sie wychodzic bez partnera
          >
          > ty mnie lipcowa coraz bardziej zadziwiasz wink
          > jak jeszcze napiszesz za kilkanascie miechow na forum z elubisz
          karmic "cysia"
          > to normalnie sie powiesze wink

          Nie spoko, nie jest zle, ale za to wyszlam za maz...wink)))
          W srode,30go stycznia.
          >
          > co do tego zdania to na poczatkuz awsze tak jest, ale potem trzeba
          robic cos
          > osobno bo inaczje sie czlowiek staje nudny, chociaz napisze ci
          zebys sie nei
          > czula osamotniona, ze uwialbiam spedzac czas z moim malzonkiem,
          nale tez
          > uwielbiam spedzac go z kolegami/ kolezankami bez niego wink
          >
    • bombastycznie Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 15:46
      co za bzdury...z tego wynika że kobieta jest uwięziona we własnym domu i z
      własną rodziną, a przecież każdy potrzebuję choć trochę samotności bo po pewnym
      czasie można oszaleć.
      ja niedawno oznajmiłam mężowi że wyjeżdżam do 3miasta(czyli jakies 350km ode
      mnie)do koleżanki ze szkoły średniej, bo ona jest w ciąży a obecnie jest sama bo
      czeka na męża aż wróci zza granicy i jej samej jest nudno i smutno, postawiłam
      go przed faktem dokonanym i nie miał nic do powiedzenia, byłam u niej 6dni i
      jakość mąż wytrzymał...
      • lila1974 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 15:53
        I znów ponawiam pytanie, tak z czystej ciekawości.

        Rzeczywiście nie miał NIC do gadania?
        A jakby jednak miał coś przeciw to co?
        Można się nie liczyć ze zdaniem partnera?
        • bombastycznie Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 17:22
          owszem liczę się z jego zdaniem, ale jak on to mówi jest ugodowy w wielu
          sprawach i zazwyczaj to ja mam decydujące zdanie na jakiś temat. oczywiście
          oznajmiłam mu że wyjeżdżam ale gdyby powiedział że się nie zgadza to na pewno
          wdalibyśmy się w dyskusję i wymieniliśmy wszystkie za i przeciw...to nie jest
          tak że mam go kompletnie gdzieś, po prostu każdy powinien uszanować wybór
          drugiej osoby, jeśli ktoś chce być chwilę sam to tak się dzieje
          • lila1974 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 17:39
            Czyli nie jest tak, że on nie ma nic do gadania, tylko po prostu nie
            ma NIC PRZECIWKO.

            Z Twojej wypowiedzi wynika, że liczysz się z jego zdaniem, a z
            poprzedniej wynikało, że go nie szanujesz smile
            • bombastycznie Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 17:50
              sorry widocznie się zapędziłam i nie napisałam dokładnie tego co miałam na
              myśliwink, ale tak masz rację mój mąż ma prawo do własnego zdania choć z reguły z
              większością się zgadza, ale jeśli coś jest nie tak tzn jesli z czymś się nie
              zgadza to albo dochodzimy do kompromisu albo rezygnujemy w ogóle z pomysłu
    • lola211 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 16:18
      Takie same zasady wyznaja tez niektore e-mamy.Co i rusz czytam ich
      zdziwione komentarze, ze ktoras pozwolila mezowi samemu gdzies sie
      udac.Bo malzenstwo to musi wszedzie razem, w koncu wezlem zwiazane,
      no nie? I trzeba przeciez tegoz meza pilnowac, bo on jak sie zerwie
      to z pewnoscia zadnej okazji nie przepusci.
      • zuzanka79 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 17:22
        lola211 napisała:

        > Takie same zasady wyznaja tez niektore e-mamy.Co i rusz czytam ich
        > zdziwione komentarze, ze ktoras pozwolila mezowi samemu gdzies
        sie
        > udac.Bo malzenstwo to musi wszedzie razem, w koncu wezlem
        zwiazane,
        > no nie? I trzeba przeciez tegoz meza pilnowac, bo on jak sie
        zerwie
        > to z pewnoscia zadnej okazji nie przepusci.
        >

        Ja poprostu mówię Wychodzę do ..., czy wychodzę z ... i idę.
        On mówi: idę na jedno ( piwo) i ... idzie.
        tak jak jemu do głowy by nie przyszło iśc ze mną na babskie
        pogaduchy słuchać o praniu, sprzątaniu, i zmarszczakch, tak mnie iść
        z nim i jego kumplami na piwo i gadać o automatyce czy innych
        takich , a nie daj albo i daj Panie Boże o kobietach.

        Ale fakt zjawisko UWIĄZANIA PARTNERSKIEGO się szerzy i jest
        powszechne, jednakże mam taką cichą nadzieję, że choroba ta nie
        przenosi się drogą internetowąwink
    • reteczu Do diaska! 26.01.08, 18:02
      To nie szczęśliwe małżeństwo z 15-letnim stażem,tylko 15-letnie
      niewolnictwo!
      Rany Julek!Żeby baba z babą nie mogła sam na sam?...
      Nie wyobrażam sobie siebie w roli osoby, za którą nieustannie
      ciągnie się ogon złożony z męża i dzieci.
      Ale jak tej pani pasuje, to nic mi do tego. Wolnoć Tomku w swoim
      domku smile
      • mma_ramotswe Re: Do diaska! 26.01.08, 19:26
        reteczu napisała:

        > To nie szczęśliwe małżeństwo z 15-letnim stażem,tylko 15-letnie
        > niewolnictwo!
        A nie uważasz, że jeśli zniewolony to lubi, to nie można być
        szczęśliwym? Jesli niewola dobrowolna, to czemu nie?
        Tylko mi się dostało przy okazjisad


        > Rany Julek!Żeby baba z babą nie mogła sam na sam?...
        No, nie może


        > Nie wyobrażam sobie siebie w roli osoby, za którą nieustannie
        > ciągnie się ogon złożony z męża i dzieci.
        No wieć ja sobie siebie też tak nie wyobrażam. I dlatego Was
        zapytałam, bo może to moja wyobraźnia chora


        > Ale jak tej pani pasuje, to nic mi do tego. Wolnoć Tomku w swoim
        > domku smile
        Masz rację. Tylko, że ja się cieszyłam na pogaduchy z tą kobietą, bo
        ją najzwyczajniej polubiłam (w pracy, gdzie ona może przebywać sama)
    • kali_pso Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 18:12
      Chyba wiele, nie wiem...tylu rzeczy jeszcze nie przeżyłamwinkPP

      Chyba ważniejsze od tego kto z kim się spotyka, stanu cywilnego,
      jest częstotliwość tych spotkań. Jeśli plotki z koleżankami
      wielokrotnie przewyższają ilość wspólnych wyjść z mężem/partnerem i
      jeśli nie czuje się potrzeby zacieśniania więzów małżeńskich w tym
      względzie, to coś chyba nie gra... No ale może myślę tak dlatego, że
      ostatnio odczuwam drastyczny brak randkowania z mężem i szczerze
      mówiąc wolałabym wolny czas spędzać z nim niż z koleżankamiwink
      • andaba Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 18:29
        W ten sposób moje życie towarzyskie umarłoby wraz z założeniem obraczki - nigdy mój mąz nie dałby sie wyciągnąć na spotkanie z moją koleżanką (no i po cholerę mi on na takim spotkaniu?). Podobne zasady wyznaje moja teściowa, ostro mnie potepiając gdy sie wybieram na spotkanie z kolezankami bez dzieci (zaznaczam, ze dzieci zostaja wtedy z ojcem swoim, a nie puszczone samopas, ani pod opieką wspomnianej babci).
        • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 19:33
          Andabo,

          Właśnei, właśnie. Napisałam mój post patrząc z mojej strony - nie
          mam ochoty pod uchem mojego męża i męża koleżanki mówić o czymś tam.
          Ale jest i druga strona medalu, o ktorej Ty piszesz - po kiego
          diabła on chce o tym słuchać? Mój mąż właśnie też mówi, że niezbyt
          go obchodzą problemy mojej kolezanki, którą ja znam lat 20 , a on
          widział ją 4 razy
        • e_r_i_n Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 20:19
          andaba napisała:

          > Podobne zasady wyznaje moja teściowa, ostro mnie potepiając gdy
          > sie wybieram na spotkanie z kolezankami bez dzieci

          A jak synek sam gdzies idzie, to tez potepia? wink
          Moja tesciowa tez uwaza, ze malzenstwa wychodza razem albo wcale.
          Kiedys podobno zrobila bratu mojego meza awanture, gdy podrzucil cos
          tam do domu rodzicow i szybko wychodzil, mowiac, ze idzie z kolegami
          na piwo.
          Nam uwagi nie zwraca, tylko przewraca oczami, jak przypadkiem w jej
          towarzystwie wyplynie opowiesc z jakiegos samodzielnego wyjscia
          (albo nie daj Boze wyjazdu wink).
    • triss_merigold6 Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 18:52
      Najwyraźniej dama nabyła tożsamości żony i pomieszało jej się pod
      deklem.
      Nieodmiennie bawi mnie oburzone zdziwienie, że "JAK TO?! ludzie na
      spotkaniu klasowym byli SAMI?! Bez mężów/ żon?" Zabiłabym głośnym
      śmiechem damę, która przywlokłaby męża na spotkanie klasowe.
      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 19:27
        triss_merigold6 napisała:

        > Najwyraźniej dama nabyła tożsamości żony i pomieszało jej się pod
        > deklem.
        Własnie ciekawe jest to, że w innych sprawach ma ona pod deklem
        całkiem równo, aż pozazdrościć. I dlatego właśnie podpytuję emamy,
        bo uznałam, że jak taki, co ma równo pod deklem mówi, że A, to ja,
        która pod deklem mam bardzo nierówno, mówię B, to pewnie nie mam
        racji


        > Nieodmiennie bawi mnie oburzone zdziwienie, że "JAK TO?! ludzie na
        > spotkaniu klasowym byli SAMI?! Bez mężów/ żon?"
        No nie?
      • wieczna-gosia Re: co ŻONA może sama? 26.01.08, 19:40
        Zabiłabym głośnym
        > śmiechem damę, która przywlokłaby męża na spotkanie klasowe.

        ja mam taka agentke co przywleka, a najlpsze jest to ze klasa zenska w zasadzie smile
        • krwawakornelia moj biedny maz umarlby z nudow 26.01.08, 21:37
          gdybym go do kolezanek wlokla.
          O nie, sa sytuacje ze wychodze z kolezanka sama maz z dzieckiem
          zostaje, sa takie ze wychodzimy z dziecmi, sa takie ze spotykamy sie
          cala rodzina.
          Maz ma tak samo.
          • myelegans Re: moj biedny maz umarlby z nudow 26.01.08, 23:14
            J mam potrzebe spotykac sie SAMA z moimi ZNAJOMYMI, maz wprowadza inna dynamike,
            nic na to nie poradze.
            Singlem bylam zdecydowanie wieksza czesc mojego zycia i lubilam chodzic solo na
            rozne imprezy, i teraz tez tak robie. Zdarzylo mi sie na wesele sama pojsc, i na
            imprezy do pracy, chociaz zaproszenia luzno obejmowaly partnerow zyciowych.
            Jedna kolezanka wziela mame, kolega dorosla corke, a jeszcze inna kolezanka,
            druga kolezanke bez podtekstow.
    • fajka7 Re: co ŻONA może sama? 27.01.08, 00:16
      Węzeł malzenski traktuje wylacznie symbolicznie smile
      Ale owszem, mam znajoma, ktora na nasze spotkania zabiera meza,
      bo "on mnie tak lubi" smile)) No ja tez go lubie, w ogole ich oboje
      lubie, ale dla higieny wprowadzilam sobie taki rezim, ze co drugie
      spotkanie negocjuje, zeby kolezanka jednak przyszla sama. Robie tak
      dlatego, ze gdybym miala sie spotykac tylko z nimi dwojgiem,
      najdalej za 3 razem bym sie wsciekla i przestala lubic jedno i
      drugie smile
      Tak nawiazujac do zycia towarzyskiego i dziwnego stawiania sprawy
      przez ludzi, nieodmiennie mnie rozwala molestowanie o wizyte w domu
      u osoby, ktora mieszka w cholere daleko i trzeba pol dnia zawalic,
      zeby cala operacje ogarnac. Tu rowniez negocjuje spotkanie gdzies na
      trasie, ale zabija mnie powtarzalnosc tej sytuacji. Przypomnialo mi
      sie to, bo to ta sama kumpela smile)) Wlasnie dochodze do wniosku, ze
      to trudna znajomosc jest smile)
    • net79 hmmmmmm 27.01.08, 00:20
      Mam koleżanki, które będąc w długoletnim związku przedmałżeńskim
      spotykały się ze mną sam na sam, lub w towarzystwie innych
      zabawowych
      kobiet ( dodam, iż już wtedy byłam mamusią) co było ogromną
      przyjemnością i odbywało się w luźnej kobiecej atmosferze, niemalże
      każdy temat był na tapecie... zdarzało się nam spotykać wraz z
      partnerami, ale bez histerii.
      Teraz owe koleżanki są mężatkami z ich ówczesnymi partnerami i już
      nie
      ma babskich spotkań, zawsze się widzimy w parze i atmosfera jest
      naciągana, bo już się nie da swobodnie pogadać o wszystkim...
      Oczywiście pozostały twarde zwolenniczki niezobowiązujących spotkań,
      za co jestem im i ich mężom dozgonnie wdzięczna. howk
    • maeve_binchy Re: co ŻONA może sama? 27.01.08, 13:45
      a mnie dziwi, ze wszystkie piszace podkreslaja, ze na BABSKIE spotkania chodza
      bez partnerow...
      a co ze spotkaniami ze znajomymi w ogole? Mam kumpli ze studiow, bardzo sie
      lubimy, ze 2 moge nazwac swoimi przyjaciolmi - do spotkan z nimi zaden partner
      nie jest mi potrzebny. Mamy wspolne wspomnienia, tematy, spotkanie w
      towarzystwie kogos spoza naszego grona nie ma sensu, bo ta osoba po prostu sie
      nudzi, a my nie mozemy swobodnie porozmawiac
      • mma_ramotswe Re: co ŻONA może sama? 27.01.08, 14:04
        akurat nie mam specjalnie rozwinietego towarzystwa męskiego.
        Spotykam się z tylko z jednym bliskim kolegą. Czasem on przychodzi
        do nas - no to wtdey spotyka sie z tymi, którzy akurat w domu sa.
        Czasem idziemy do knajpy
      • lucynka342 Usłyszałam coś podobnego 01.02.08, 22:05
        Od bliskiej koleżanki, powiedziała że mężatce "nie wypada" chodzić do znajomych
        bez męża, i jak wyjdzie za mąż to wszędzie bedzie chodzic z mężęm, dosłownie
        mnie zatkało, nie jestem mężątką ale wydaje mi się to równie chore jak czytanie
        gadu gadu i poczty, ja bym sie chyba udusiła, piszę "chyba" bo jeszcze nie
        jestem w takiej sytuacji, ale poczulam cos takiego ze nasza przyjazn była tylko
        zastepcza forma dla czegos doskonalszego): posiadania męża
    • marghe_72 Re: co ŻONA może sama? 01.02.08, 22:14
      mma_ramotswe napisała:


      > Jak jest u Was?

      inaczej wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka