wi0la
21.02.08, 11:51
od poniedziałku jest u nas tesc.Przyjechał w odwiedziny wraz ze szwagierką
moją.Szwagierka już opuściła nas(na szczęscie).Od poniedziałku do środy ani
razu nie pobawiła sie z moim synkiem,ani razu nie pomogła mi w niczym czy w
obiedzie czy w sniadaniu.Nie zaproponowała by wyjść z psem na spacer czy tez
przypilnowac synka gdy np jechałam do miasta.Wszedzie musiałam zabierac go ze
sobą.A szwagierka całe dwa dni spedziła przed kopmuterem.A teść ,szkoda
gadać..kiedyś pisałam jak odzywa się do wnuka.Przyjechał do nas na narty..nie
pobawił się ani razu z synkiem.Wczoraj gdy wrócił z tych nart,synek woła
dziadzia chodz bawi(chciał zeby się z nim pobawił)to wiecie co kochany
dziadzia powiedział??nie mam czasu ide umyc samochod!!!!po przyjezdzie z nart
zasiada w fotelu i patrzy w tv.i zero zainteresowania wnukiem.Wczoraj po
poludniu bylismy na sankach,tzn mąż na biegówkach a ja z dziadziem i synkiem
na sankach.to wiecie co?tesc raz zjechal z górki z synkiem na moja wyraźna
prośbę bo chciałam zrobić zdjecia i poza ttym nic!!stał jak słup soli.jak mnie
to wkurza i boli jednoczesnie bo synek tak sie cieszyl ze dziadzia przyjezdza...
A zostaje do wtorku...
a jeszcze tesciowa wymyslila ze przyjedzie do nas po swietach(tzn z nami chce
sie zabrac)na jakies 2 tygodnie....
ehhhhhh